Dziś w ofercie 134 317 pozycji
Recenzje:
DAN-SHA-RI
Autor: DeVi
Metoda uporządkowania własnego życia poprzez oczyszczenie tego, co go zanieczyszcza jest dość specyficznym wyjściem z opresji. Jednakże Hideko Yamashita przez parę lat doskonaliła tę metodę, aż rozpoczęła specjalne spotkania ze słuchaczami. Skupiła się na tym co poznała, a następnie to przyswoiła do swojej teorii. Stara się pokazać jak patrzeć na przedmioty jakimi się otaczamy. Dlaczego? Po co? Na co? Czy takie działanie ma sens i może nam pomóc w rozwiązaniu konfliktu wewnętrznego, a nawet życiowego?

Według metody Dan-Sha-Ri opiera się na odrzuceniu, wyrzuceniu, a na końcu uwolnieniu się. Przywiązanie do rzeczy jest grozą XXI wieku. Ciągle tylko chcemy i chcemy coraz więcej. Przedmioty otaczają nas wszędzie. Kiedy jednak nasze mieszkanie wygląda jak po burzy, a my nie potrafimy do końca się w nim odnaleźć, to najwyższy czas by to zmienić. Okazuje się, że mania kupowania dodatkowych rzeczy do porządkowania, segregowania i klasyfikowania potęguje bałagan. Konsumpcjonizm „zabija nas”, a my nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Podsumowując: Dan-Sha-Ri nie jest czymś odkrywczym, jednakże napisanie czarno na białym całej metody było najlepszym posunięciem. Wielu z nas może zapoznać się z minimalizmem, który króluje w wielu religiach. Jak się okazuje możemy mieć wszystko, co jest nam potrzebne, a zarazem ilość tych przedmiotów nie przekraczać setki. Ta pozycja może otworzyć okno, przez który przeleci wiatr oczyszczenia. Emocje opadną, smutki przepadną. Warto spróbować.

Więcej na:
http://recenzjedevi.blogspot.com/2017/09/dan-sha-ri-hideko-yamashita.html

Zapraszam :)
To co zostawiła
Autor: DeVi
Izzy to młoda dziewczyna, która z powodu pewnych rodzinnych problemów trafia do domu zastępczego. Ma za sobą długą, ciężką przeszłość, lecz próbuje żyć dalej. Zmagając się z demonami wspomnień rozpoczyna pracę po szkole. Wraz z jej matką zastępczą porządkują stare rzeczy w opuszczonym budynku, który służył kiedyś za ośrodek dla chorych psychicznie. Gdy Izzy odnajduje pamiętnik jednej z pacjentek zaczyna inaczej myśleć o swoich problemach. Co gorsze, odkrywa tajemnice Clary. Dziewczyny, która wcale nie powinna była trafić w tak paskudne miejsce jakim jest szpital w Willard.

Jestem w szoku. Wiedziałam, że w latach 30 dwudziestego wieku działo się wiele nieprzyjemnych rzeczy. Kobiety traktowano o wiele gorzej, a bycie żoną nie gwarantowało świętego spokoju, tak samo jak bycie starą panną. Jak się okazuje, wystarczyło podnieść głos publicznie, pociągnąć kogoś za włosy, wyzywać od najgorszy, albo po prostu sprzeciwić woli rodzica, a trafiało się do więzienia jakim jest szpital psychiatryczny. Trudno w to uwierzyć, ale tak się działo. Niechciana ciąża, niechciany przyszły zięć, ucieczka z domu, zadawanie się z nieodpowiednim dla córki towarzystwem, czerwona sukienka zamiast czarnej do kostek. Tyle starczyło by zostać zamknięty. Nie fizycznie ale umysłowo.

Więcej na:
http://recenzjedevi.blogspot.com/2017/09/to-co-zostawia-ellen-marie-wiseman.html

Zapraszam!
The Bone Season 2. Zakon Mimów
Autor: wysnilamsen
Pytanie numer jeden: Czy przeczytałeś/aś pierwszy tom serii?
Jeżeli odpowiedź brzmi nie, to szybciutko zmykaj do lektury, nie ma na co czekać, a jeśli nie jesteś pewny czy chcesz po nią sięgnąć zapraszam do przeczytania mojej recenzji na moim blogu. Jeżeli odpowiedź brzmiała brzmi tak, to gratulacje to był świetny wybór, co więcej zapewniam, że drugi tom jest równie dobry, co pierwszy, jak nie lepszy! Przede wszystkim jest inny.

Paige nie tkwi już w Szeolu, kolonii ukrytej gdzieś z dala od ludzi. Wraz z grupą Ramarantów oraz częścią jasnowidzów zamieszkujących obóz zorganizowali ucieczkę.

Poukrywani w różnych zakamarkach Londynu, muszą się zmierzyć z przeszkodami, jakie szykuje dla nich przywódczyni Refaitów - Nashira, która dziwnym trafem posiada władzę o wiele większym zasięgu niż przypuszczali. Teraz ulice Londynu są jeszcze bardziej niebezpieczne dla jasnowidzów.
Co z tą sytuacją zrobi Zwierzchnik i przywódcy gangów? Do czego doprowadzą wewnętrzne spory? Jakie są plany Refaitów oraz jaką rolę odegra w tym Blada Śniąca? I wreszcie kim jest Czarna Ćma?

W drugim tomie zostajemy zapoznani z hierarchią gangów jasnowidzów. Dowiadujemy się kto jest kim i jaką odgrywa rolę. Tym razem wkraczamy w świat politycznych gierek. Razem z Paige odkrywamy kolejne tajemnice, w tym jedną największą, która wstrząśnie londyńskim światkiem jasnowidzów.

"Zakon mimów" pokazuje siłę ukrytą w manipulacji, jak łatwo można człowieka ogłupić, uniezależnić. Paige, w drugim tomie, musi dowiedzieć się komu tak naprawdę może zaufać.

Nareszcie poznajemy trochę lepiej dwie kluczowe postaci w tej serii, czyli Jaxona Halla oraz Naczelnika. Co więcej w tej części rozkwita uczucie i pojawia się właściwy wątek romantyczny. I tutaj dziękuję autorce za brak trójkąta miłosnego!

Nawiązując do ucieczki z kolonii i zniszczeń, jakie zostały tam dokonane, pojawia się nowe zagrożenie - Emmici. Do tej pory przyciągane przez Szeol zyskują wolność. Muszę przyznać, że to niezwykle wdzięczne i obrzydliwie brzydkie potworki, a do tego szalenie niebezpieczne, co zapowiada naprawdę wartką akcję w momentach, gdy się pojawiają.

Będą oczywiście nowi bohaterowie, równie dobrze wykreowani, co Ci z poprzedniego tomu.

Czytając drugą część serii nie raz zostaniecie zmyleni, a akcja potoczy się zupełnie innymi torami, niż przypuszczaliście. Mogę obiecać, że Londyn wchłonie Was bez reszty.

"Zakon mimów" dostał ode mnie 8/10 gwiazdek i zapewnił kilka bardzo przyjemnych chwil z niesamowitą książką, którą zdecydowanie polecam!

sniaca-i-wysniony.cba.pl
Przez Stany POPświadomości
Autor: Carmen
„Przez Stany PopŚwiadomości” to książka, której autorzy są jednocześnie głównymi bohaterami. Kreska_, Radek, Bartek, Patryk oraz Kuba Ćwiek postanowili wsiąść w kampera i udać się w miejsca, które znane są na przykład z ekranów telewizorów czy książek. Do miejsc, które ich ukształtowały. Niektóre z owych miejsc istnieją nadal, a niektóre zniszczył czas a nawet ludzie. Było tego potwornie dużo i dlatego każdy czytelnik znajdzie coś dla siebie. Nie przepadacie za zombie? W porządku. Oferta odwiedzonych miejsc jest tak obszerna, że każdy znajdzie coś dla siebie. W dwóch słowach – full wypas!

Warto również wspomnieć, iż książka zawiera liczne zdjęcia, porady, ciekawostki czy sugestie. Relacja z podróży odpowiada na wiele pytań, ale odpowiada przede wszystkim na pytanie: Jak radzi sobie rzeczywistość w zderzeniu z książką, filmem i muzyką.

„Przez Stany PopŚwiadomości” z opisu jak i okładki, obiecuje smakowitą ucztę dla fanów filmów, książek jak i muzyki, jednakże dla mnie było to wiele kilometrów przez dżunglę, by na końcu kupić kefir. I nie wynikało to z braku zainteresowania klasykami, ale z samej treści. Ciężko opisać tę książkę w kilku słowach. Ale jeszcze gorzej czytało mi się sam początek. To trochę tak, jakby ktoś zmieszał mąkę, mak, ziarna pszenicy i kokos, po czym wysypał wszystko na podłogę. Jeden wielki chaos. Autorzy chcieli przekazać zbyt wiele treści naraz i dla mnie to było nie do ogarnięcia. Jakby wszyscy mówili naraz i tylko oni sami byli w temacie. Nie, nie i jeszcze raz nie. Dopiero nieco później zapanował względny porządek, a treść stała się zrozumiała, jednak niesmak pozostał.

Czytałam o rzeczach, które lubię, a nie miałam z tego takiej frajdy, jak się spodziewałam. Czy tak powinno być? Bo bohaterowie bawili się znakomicie. Chwilami miałam wrażenie, że będą sikać ze szczęścia, ale czego ja wymagam? Nie mogę porównywać ich do siebie, bo ja poznawałam te miejsca na kanapie, a oni naprawdę. Niemniej podekscytowanie zbyt często miało wpływ na jakość ich relacji i chyba tu tkwi problem. Nie pomogły nawet zdjęcia. Szkoda, bo naprawdę oczekiwałam wiele. Niestety. Ale nie powiem, dowiedziałam się paru rzeczy, za które powinnam dziękować. Nie zdradzę co, zachowam to dla siebie.

Fani filmów, książek oraz muzyki powinni sięgnąć po tę książkę, bo książka mimo wszystko zawiera sporo ciekawych informacji, które warte są uwagi. Poza tym pisana jest chaotycznie, co bardzo przypomina relacje znajomych, którzy byli i widzieli na żywo. Różnica jest więc zasadnicza, w porównaniu na przykład z przewodnikiem. Nie należy jej skreślać, jeśli jest się fanem „The walking dead”, Kinga czy innych znanych ludzkości wspaniałościom. Świat stworzył je dla człowieka i trzeba z tego korzystać. Bo nic tak nie odpręża jak muzyka, dobry film czy ciekawa książka.
Moja lady Jane
Autor: Klara
Powieść historyczna. Dotąd te słowa kojarzyły mi się wyłącznie z długaśnymi opisami Henryka Sienkiewicza. Czy jednak historia może być podana w ciekawy sposób? A co jeśli do znanych nam faktów dodamy szczyptę magii? I przede wszystkim, jak wygląda powieść napisana przez aż trzy autorki? Tego wszystkiego byłam ciekawa, gdy sięgałam po "Moją lady Jane".

Szesnastoletni król Anglii - Edward Tudor jest umierający. W kraju panuje konflikt między Eðianami (ludźmi potrafiącymi zmieniać się w zwierzęta), a zwykłymi śmiertelnikami - Nieskalanymi. Szesnastoletnia Jane Grey zostaje zmuszona przez swojego przyjaciela Edwarda do małżeństwa,z Gillfordem, mężczyzną którego nie chce. Jednak, gdy okazuje się, że jej mąż w ciągu dnia zmienia się w konia wszystko się komplikuje. Choroba młodziutkiego króla postępuje, napięta sytuacja w kraju rośnie, a czasu jest coraz mniej...

Najpierw słówko wyjaśnienia dla tych, którzy już przestraszyli się czytając słowo "historia". Autorki bowiem puszczają w tej książce wodze fantazji, w taki sposób, że, gdybym nie wiedziała, to w życiu bym się nie domyśliła, że ta powieść jest oparta na faktach. (Choć dla zainteresowanych kilka historycznych ciekawostek na pewno się znajdzie). Jednak przede wszystkim jest to powieść dla młodzieży, dlatego żadnych długich opisów, czy nużących wątków miłosnych znanych nam np. z "Potopu" nie należy się obawiać. Mam nadzieję, że trochę Was uspokoiłam, a teraz przejdziemy do tego, co w tej książce najlepsze.

(...) Dlaczego spędziłam swoją noc poślubną, pielęgnując cuchnącego pijaka, a następnego ranka dzieliłam łoże z koniem?-No , kiedy tak to ujmujesz...-Wybacz, ale jak ty byś to ujął?-Ująłbym to tak:spędziłaś noc poślubną z uroczo podchmielonym dżentelmenem.

Humor jest dosłownie genialny, czytając "Moją lady Jane" po prostu płakałam ze śmiechu. Żarty są lekkie, niewymuszone i niekiedy bardzo sarkastyczne. Stwierdzenia Edwarda na temat choroby, a także "końskie żarty" rozbawiły mnie do łez. Kolejną ultra zabawną rzeczą są dopiski w nawiasach od autorek. Wyobraźcie sobie, że czytacie o długo wyczekiwanym pocałunku bohaterów, a w nawiasie znajdujecie słowa - (nasze narratorki odwracają głowy). Takie ujawnienie się pisarek było istnie genialnym posunięciem i nie spotkałam się chyba z takowym w żadnej innej książce.

Ta powieść porywa od pierwszych stron, powiedzieć, że wciąga to za mało. Uwielbiam obecne w "Mojej lady Jane" barwne dialogi i cudownie lekkie pióro autorek. Kiedy na moment przerwałam lekturę cały czas wracałam myślami do historii Jane, nie mogłam przestać zastanawiać się co będzie dalej. Nuda? W tej książce takowej nie uświadczycie.

-W takim razie- wzruszył ramionami- podziękujemy im za nadzwyczaj hojną ofertę władania całym krajem i pójdziemy do domu. Gwiżdżę na królewski dekret. Nie ma czasu na pierdoły, książki czekają.

Kolejną zaletą są bohaterowie, których nie da się nie pokochać. Moim sercem zawładnęły przede wszystkim postacie kobiece, które "nie dają sobie w kaszę dmuchać". Silne, dzielne, niezależne, ewenement w tamtych czasach - udowadniały, że są równe mężczyznom, a niekiedy nawet od nich lepsze. Bohaterowie od początku wzbudzają naszą sympatię i zawzięcie im kibicujemy. W tle rozgrywają się doniosłe historyczne wydarzenia, jednak nadal jest to przede wszystkim powieść o nastolatkach. Ich marzeniach, ambicjach, czy pierwszych pocałunkach...

Kolejnym ciekawym zabiegiem jest przedstawienie powieści z trzech różnych perspektyw, co moim zdaniem jest znakomitym pomysłem. Jeszcze bardziej możemy zżyć się z bohaterami i poznać różne punkty widzenia na tę samą sytuację.

Każdemu głupcowi wydaje się, że jest mędrcem, tymczasem tylko mędrzec wie, ze jest głupcem.

Zawiodłam się jednak na jednym - zakończeniu. "Moja lady Jane" to jednotomówka i niby wszystkie wątki zostały domknięte, ale jednak brakowało mi petardy, tego efektu wow! Koniec był poprawny, ale prosty i przewidywalny, a po tak dobrej powieści spodziewałam się czegoś więcej. Oczekiwałam również lepszego rozwinięcia wątku Watahy i Archera. Ten temat został ledwie liźnięty, a szkoda, bo zapowiadał się znakomicie.

Podsumowując, genialny humor, fantastyka, bohaterowie, których nie da się nie kochać, a to wszystko poprzeplatane prawdziwymi faktami historycznymi. Wspaniała powieść. Skończyłam ją wczoraj, a moje myśli cały czas krążą wokół Jane, G. i Edwarda. Polecam z całego serca, Klara.
Pieśń o Nechjo
Autor: Maria
Polecam! Szczególnie dla fanów fantastyki, którzy pragną czegoś odświeżającego, nie tuzinkowego. Dobrze się czyta, porywająca. Mnóstwo przygód, istot ciekawych krain. Smoki, gamajuny i wiele wiele innych stworów w jednej powieści! Dla dorosłego czytelnika ;)
Pamiętnik Zuzy Łobuzy Inwazja królików
Autor: ogrodksiazek.blogspot.com
"Pamiętnik Zuzy-Łobuzy" to zabawna seria przygód 9-latki. Połączenie narracji z komiksem sprawia, że jest to lektura łatwa w odbiorze dla młodego czytelnika (kategoria wiekowa 8+). Czego się spodziewać po pierwszym tomie cyklu? Poczucia humoru, szalonych pomysłów i mnóstwa puchatych królików!

Zuza marzy o własnym zwierzaku. A tak konkretnie, to o piesku. Ewentualnie może być owieczka. Albo królik. Ma już wprawdzie żółwia, ale on się przecież nie liczy. Zwłaszcza że wciąż tylko śpi lub pałęta się pod nogami, przez co dziewczynka raz po raz się o niego potyka. Nie ma nawet pewności, czy on jeszcze żyje, od tak dawna nie wystawił głowy ze swojej skorupy. Całkiem możliwe, że to bliźniaki przenoszą go z miejsca na miejsce, gdy nikt nie patrzy. Dlatego żółw Wacek zdecydowanie się nie liczy. Zbliżają się 9. urodziny Zuzy, a ona nie może się już doczekać wymarzonego prezentu. Tymczasem dostaje od rodziców... indyjski flet prosty, a ona przecież wcale, ale to wcale, nie potrafi na nim grać. No ale od czego ma się najlepszą przyjaciółkę? Przygotujcie się na inwazję królików!

Zuza to sympatyczna 9-latka, która ma wkurzających braci bliźniaków i żółwia Wacka. Ich mama nałogowo ogląda telezakupy, gdzie kupuje dziwne (i kompletnie niepotrzebne) gadżety, a tata wszędzie się panoszy, cały czas marudzi i jest uprzedzony do nowych technologii. Na szczęście jest jeszcze Zośka - najlepsza przyjaciółka z denerwującą młodszą siostrą i całym stadem królików.

Pierwszy tom serii "Pamiętnik Zuzy-Łobuzy" to ciekawa propozycja dla młodego czytelnika. Skierowana do dzieci powyżej 8. roku życia, przypadnie do gustu zwłaszcza dziewczynkom. Pełna zabawnych sytuacji i przemyśleń głównej bohaterki, a do tego napisana prostym językiem, pozwoli im miło i przyjemnie spędzić czas. Tekst uzupełniają ilustracje autorstwa Danieli Kohl, które zdecydowanie dodają książce uroku. Polecam :)

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!

Ślady
Autor: Anna
Wyjątkowa. Różnorodna. Ciekawie skonstruowana. Wciągająca.
Miejscami wzruszająca, miejscami niewygodna.
Świetnie zarysowani bohaterowie.
Książka, która zostawia ślad.
I do której chce się wracać.
Przebudzona
Autor: Julia Deja
Wolne Miasto Rades ponownie opanowuje chaos. Okrutna bestia co miesiąc, podczas pełni księżyca, zabija każdego, kto wejdzie jej w drogę. Media huczą, kolejne rodziny pogrążają się w żałobie. Tymczasem ktoś z równą premedytacją morduje paranormalnych. David, przywódca zmiennokształtnych, musi stanąć na wysokości zadania i wytropić obu morderców. Nie będzie działać sam, choć nie przypuszczał, że pomoc nadejdzie również z tak niespodziewanej strony.

Na kontynuację „Przeklętej” wyczekiwałam z utęsknieniem, tym bardziej, że pierwszy tom zakończył się takim cliffhangerem, że jeszcze długo nie mogłam się otrząsnąć. Książkę pochłonęłam wówczas błyskawicznie, dlatego za lekturę „Przebudzonej” zabrałam się z ogromnym entuzjazmem. Często, sięgając po drugi tom serii, która przypadła mi do gustu, mam w sobie pewne obawy. Tutaj szybko się one rozwiały, bo ponownie wciągnęły mnie wydarzenia w Radesie.

Mam wrażenie, że akcja w „Przebudzonej” nieco zwolniła i była mniej dynamiczna, niż w „Przeklętej”. Oczywiście są sceny, które wywracają wszystko do góry nogami i czytelnik w napięciu czeka na to, co się stanie, jednak tym razem miałam okazję się zatrzymać i zastanowić nie tyle nad tym, czy stanie się coś złego, tylko nad uczuciami poszczególnych bohaterów. Iga Wiśniewska ponownie wykorzystała narrację pierwszoosobową, która jednak regularnie przeskakuje od jednej postaci do drugiej. Ten zabieg nie jest ani trochę męczący, głównie dlatego, że trudno mi sobie wyobrazić bardziej różniących się od siebie bohaterów. Każda z ich perspektyw jest wyjątkowa, a ponieważ tempo zwolniło, mogłam ich jeszcze lepiej poznać.

Nie wiem, czy kiedykolwiek miało to miejsce, ale każda z postaci pierwszoplanowych zasłużyła na moją sympatię. Miriam, David, Iwan, Vivian i Ben – uwielbiam wszystkich za indywidualny styl bycia i niepowtarzalność. Razem tworzą mieszankę wybuchową. Ponadto zastanawiałam się, jak autorka pokieruje Miriam, która, nie ukrywajmy, miała za sobą niezłe przeżycia. Z ulgą odkryłam, że przemiana tej bohaterki została ukazana bardzo naturalnie; widać, że przeszłość odcisnęła na niej spore piętno, jednak nie przestała być tą samą osobą, którą poznałam w „Przeklętej”.

Jeśli chodzi o stronę techniczną, nie mam większych zarzutów. Styl Igi Wiśniewskiej, lekki i przystępny jak zawsze, po raz kolejny dał o sobie znać. Dialogi są niesamowicie płynne i błyskotliwe, co jakiś czas przebija się także przyjemny humor, dzięki któremu czytanie staje się jeszcze łatwiejsze. Miejscami żałowałam, że pewne wydarzenia nie są opisane bardziej szczegółowo, choć nie da się ukryć, że pole do wyobraźni jest spore, co zresztą stanowi sporą zaletę. Moje największe zastrzeżenie to... długość tej powieści! Poważnie, miałam wrażenie, że strony dosłownie przelatują mi przez palce i zanim się obejrzałam, dotarłam do finału. Za krótko!

Nie wspomniałam jeszcze o samej fabule, bo, muszę przyznać, jestem zaskoczona i jednocześnie – bardzo usatysfakcjonowana. Po raz kolejny autorka zainspirowała się mitologią grecką, a ponieważ uwielbiam taką tematykę, nie mogłam czuć się bardziej dopieszczona. Iga Wiśniewska fajnie wykorzystuje motywy znane z mitów i dostosowuje je do swoich pomysłów, dzięki czemu powstaje coś wciągającego i interesującego. Napięcie rośnie bardzo stopniowo, razem z innymi mieszkańcami Wolnego Miasta Rades możemy odczuć wzbierającą panikę, by dopiero na końcu przekonać się, kto jest za nią odpowiedzialny. No i to, co wyszło na jaw na temat Miriam... Przyznaję, że opadła mi szczęka. Miałam co prawda pewne podejrzenia, ale akurat na coś takiego bym nie wpadła.

Nie zabrakło także wątku miłosnego, którego zalążki mogliśmy już zaobserwować w „Przeklętej”. Tutaj sprawa znacząco się rozwija, absolutnie nie odciągając uwagi od głównej akcji. Nie da się jednak ukryć, że między dwójką bohaterów sporo jest chemii i wzajemnego przyciągania, któremu trudno nie ulec. I chociaż fabuła mogłaby spokojnie się obyć bez jakiegokolwiek romansu – wystarczyłyby przeboje Iwana z jego narzeczoną – to jednak wydaje mi się, że dzięki temu jest pełniejsza i bogatsza.

„Przebudzona” dorównała poziomem swojej poprzedniczce i tym samym znowu zabrała mi kilka godzin z życia, czego absolutnie nie żałuję. Zakończenie pozostawiło mnie z kolejnymi pytaniami, więc mam ogromną nadzieję, że tom trzeci na nie odpowie. Cykl Igi Wiśniewskiej to fajne, młodzieżowe fantasy, które przyciąga od pierwszych stron i pozostawia z uczuciem dziwnie przyjemnego niedosytu. Czekam na więcej.
Bad Mommy. Zła mama
Autor: Kinga Kocoł
„Ludzie, którzy zwracają uwagę na szczegóły, nie są dupkami – tacy ludzie naprawdę cię widzą. Takie coś wymaga pewnego wysiłku, żeby spojrzeć poza siebie i dostrzec innych. W dzisiejszych czasach rzadko się to zdarza.”
W Seattle mieszka szczęśliwe małżeństwo (Jolene i Darius) z kilkuletnią córeczką Mercy. Wydają się idealną rodziną, przecież mają wszystko. Pewnego dnia do domu obok przeprowadza się Fig, kobieta pragnąca prawdziwej miłości i dziecka, ale nie wszystko układa się tak jakby chciała. Fig mając za płotem tak idealne małżeństwo pragnie tego samego. Zaprzyjaźnia się z rodziną. Przyjaźń przekształca się w obsesję. Fig staje się sobowtórem Jolene, te same włosy, ubrania, meble i wyposażenie domu. Przesiaduje cały czas w domu sąsiadów, a Mercy staje się jej córką.
Książka składa się z trzech części. Kolejne części historii są opowiadane z punktu widzenia męża, żony i sąsiadki. „Bad mommy.” opowiada ciekawą historię, oprócz tego dowiadujemy się że idealne małżeństwo, idealni ludzie nie istnieją. W ich życiu też pojawiają się problemy.
Książkę pochłonęłam w ciągu jednego dnia. Podobała mi się bardzo, ale liczyłam na coś innego wiedząc, że to thriller psychologiczny. Moim zdaniem ta książka to nie thriller, ale nie oznacza to, że lektura staje się przez to mniej ciekawa. Jest to moje kolejne spotkanie z autorką, niebanalny pomysł, a ostatnie zdanie powoduje mętlik w głowie. Polecam.
Pamiętnik Zuzy Łobuzy Banda do bani
Autor: ogrodksiazek.blogspot.com
Po "Inwazji królików" nadeszła pora na drugą część przygód Zuzy-Łobuzy. Zwierzaki futerkowe schodzą na dalszy plan (zostaje tylko żółw Wacek i nimfa Lukrecja), teraz czas na szkolne bandy! Lamerki, Twardziele czy Wściekłe Króliki - kto okaże się lepszy?

Berenika Berestecka zakłada bandę, do której należą wszystkie dziewczyny w 4b. No, prawie wszystkie. Wyjątkiem są Zuza i Zośka. Ale to nic, przyjaciółki mogą przecież zawsze założyć własną. Tak oto powstają Wściekłe Króliki, a w swoje szeregi przyjmują również kolegę z klasy, Pawła (skoro nosi okulary, musi być inteligentny, więc to dla nich cenny nabytek). Rywalizacja z Lamerkami (czyli oryginalnie Glamourkami Bereniki) to teraz ich główne zajęcie, choć oczywiście nie jedyne. Zuza ma jeszcze na głowie szkolną orkiestrę i opiekę nad nimfą pani Szymczykiewicz.


Lektura "Bandy do bani" sprawi młodemu czytelnikowi jeszcze większą frajdę niż pierwszy tom serii. Akcja zdecydowanie przyspiesza, dużo się dzieje, a flet staje się coraz bardziej tajemniczym instrumentem. W moim odczuciu jest więc ciekawiej i o wiele zabawniej. Komu zatem "Inwazja królików" przypadła do gustu, powinien koniecznie sięgnąć również po tę książkę.

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar :)

Wiem co jem. Przepisy z programu
Autor: Anna
Książka autorstwa Pani Katarzyny Bosackiej pt Wiem co jem. Przepisy z programu składa się 70 przepisów , które wykonała w swoim kulinarnym programie.

Chcąc przyrządzić proste danie warto jest wiedzieć jak ono powstaje, ile posiada w sobie konserwantów oraz poznać na nowo jego smak poprzez zwrócenie uwagi na składniki jakie dodajemy do niego.

Książka ta składa się z 8 rozdziałów , a wśród nich zwróciłam uwagę na następujące przepisy:

Co tygrysy lubią najbardziej: domowa pizza, krówki, budyń na szybko, frytki dietetyczne.

Proste jak drut: szarlotka na skróty, najszybsza sałatka świata , zupa krem z zielonego groszku.

Wyższa szkoła jazdy: masło klarowane, ananas z krewetkami, pasztet św. Katarzyny, mleko kokosowe.

Grillowanie- nasz sport narodowy: podstawowa marynata do mięs, papryka z grilla, cukinia z kozim serem, karkówka po Bosacku, ketchup domowy.

Zdrowie na budowie: majonez domowy, kefir domowy, kasza jaglana na słodko, ciastka owsiane.

Święta i po świętach: ćwikła, śledź w oleju lnianym, pierogi wigilijne, lukry i dekoracje, pierniczki świąteczne.

Dziękuje, nie marnuje: grzanki winogronowe, grzanki do zupy lub sałaty, omlet z białek, powidła śliwkowe, koktajl bananowy.

Każde z przedstawionych 70 przepisów wykonany w prosty sposób , wiedza przekazana od autorki ucieszy nie jedno smakowe podniebienie Czytelnika.

Tekst napisany został przez Panią Aleksandrę Misztal w sposób zrozumiały.

Dla mnie każdy przepis jest kulinarną tajemnicą wartą odkrycia na łamach ów książki autorstwa Katarzyny Bosak.

Twarda oprawa, 152 strony, pięknie zaprezentowana jest grafika w książce oraz zdjęcia wykonywanych potraw przez autorkę, Wydawnictwo Publicat, Poznań,2015.

Polecam.
Dygot
Autor: Anna
Niewygodny. Realistyczny. Okrutny. Magiczny. Wciągający.
Świat w "Dygocie" jest zbudowany z detali, opisanych w bardzo konkretny, miejscami wręcz skrótowy sposób. Kilka zdań, a niekiedy pojedyncze wyrazy wystarczą by opowiedzieć historię, wnikliwie opisać postać czy zbudować atmosferę.
Nie ma tu zbędnych słów, a język jest niezwykle plastyczny i świetnie przemawia do wyobraźni. To sprawia, że książka wciąga od pierwszej strony.
A o czym jest "Dygot"? O inności, trudach życia, zmienności losu, ludzkich słabościach, szukaniu swojego miejsca, przesądach i tajemnicach, a także o tym, że jedna decyzja może zmienić całe nasze życie.
Choć książka miejscami nie jest łatwa, a w kilku miejscach trzeba wziąść głębszy oddech, to i tak nie sposób jej odłożyć póki się nie przeczyta ostatniej strony.
Zarówno "Dygot" jak i "Ślady" pokazują, że Jakub Małecki ma wyjątkowy talent do snucia małych opowieści i lepienia z nich sieci historii ludzkich.
Zapowiedziane szczęście
Autor: Northman
Niesamowita historia... o szczęściu... i nie tylko.

Czy życie zwyczajnego człowieka... takiego "jednego z nas (wszystkich)"... może być ciekawą historią? Pełną pasji, anegdot, takiego... codziennego życia, które, choć jest właśnie codzienne, to właśnie przez to... wyjątkowe? Oczywiście. Ta książka jest tego świetnym przykładem.

Główny bohater urodził się w czasie II Wojny Światowej. Okres, realia... nad wyraz niekorzystne... Wojna, okupacja, bieda... później trudne lata powojenne... Bohater, co ma miejsce raz na naprawdę sporą liczbę urodzeń (bodajże raz na kilkadziesiąt tysięcy?) jest, dosłownie, "w czepku urodzony" :) ... I coś w tym musi być, szczęście bowiem mu sprzyja. Lecz.. czy właśnie tylko dzięki temu "w czepku urodzeniu"?... Zastanówmy się... To może taka trochę dygresja poza-książkowa, ale... warta napisania w tej recenzji... Tak naprawdę bowiem... chyba każdemu z nas jest potrzebna ta odrobina szczęścia w życiu... Prawda? I niekoniecznie jest ona dla nas wszystkich niedostępna... Jestem i zawsze byłem zdania, że każdy jej doświadcza - to, czy tę odrobinę zauważymy i wykorzystamy to inna sprawa, ale - tak; myślę, że każdy tę odrobinę szczęścia może znaleźć na swojej drodze. I według mnie właśnie o tym jest ta książka - o zwyczajnym człowieku, o zwyczajnym życiu, które, jeśli wykorzysta się małe uśmiechy losu, może być... dobre. Może nie idealne - ale dobre. Wykorzystane. Tak bardzo, jak to możliwe w konkretnych, zastanych w danej sytuacji bądź sytuacjach, warunkach.

Bardzo fajnie czytało się tę książkę. Może przez to, że była o czymś - wiem, powtarzam się, ale to właściwe słowa, a więc i konieczne powtórzenia - zwyczajnym. Bo to, co zwyczajne, wcale nie musi być nudne. Nużące. Pełne rutyny. Niekoniecznie :) ... A w życiu trzeba umieć korzystać z nadarzających się okazji i zawsze próbować dążyć do jednego - do tego, żeby spróbować być szczęśliwym.

Klątwa Nawii
Autor: Milena Wiktoria Jaworska
Oriana przeszła wiele w związku z wydarzeniami, które miały miejsce w Nowinach Horynieckich i Grzybnicy, jednak to wcale nie koniec kłopotów na jej drodze. Czy uda jej się uciec od klątwy Damroki i wieść spokojne życie? O tym możecie się przekonać, czytając niniejszą książkę.
Spodziewałam się, że kontynuacja będzie dobra, ale nie sądziłam, że może być lepsza od "Południcy ze Świątyni Słońca", a taka definitywnie jest. To naprawdę dobra lektura, która maksymalnie wciąga i czyta się ją jednym tchem, bo nie sposób się od niej oderwać. Legendy sprawiają, że wyczuwa się w niej magiczny, nietypowy klimat, który dodaje powieści pewnego rodzaju tajemnicy i zachęca do odwiedzenia tych niezwykłych, dotąd mało znanych miejsc. Zdecydowanie cieszę się z tej książki. Pati Maczyńska tym razem również mnie nie zawiodła!
Milena Wiktoria Jaworska – autorka "Miles"
Popiół za popiół Tom 3
Autor: Thievingbooks
Jak to często bywa - na finał ciekawych serii czeka się najbardziej. Seria Ból za ból przypominająca mi pierwszym tomem odrobinę serial Pretty Little Liars wciągnęła mnie bardzo szybko i chociaż dedykowana jest dla młodzieży, całkiem dobrze się w niej odnalazłam i polubiłam główne bohaterki.


Zwieńczeniem przygód Mary, Kat i Lili miała być ostatnia już tajemnica. Taka, która wzbudzi zachwyt i wielki szok jednocześnie. Dziewczyny połączyła chęć zemsty, która stała się motywem przewodnim tej serii. Miała im pozwolić na wyrównanie dawnych krzywd i tym samym ruszyć do przodu nie oglądając się już za siebie. Jednak życie nie zawsze jest takie proste a podstępny los ma swoje plany. Trzy dziewczyny trafiły w sam środek piekła na ziemi, skupiającego na nich całą swoją uwagę.


Na pierwszy rzut oka trylogia duetu Han i Vivian przypomina prostą powieść młodzieżową o nieszczególnie ciekawej serii. To złudne przekonanie, ponieważ już pierwsza część szybko wyprowadziła mnie z błędu pokazując na przykładzie niefortunnych wydarzeń trzech bohaterek wartości, które dostrzeże także dojrzały czytelnik. Podejmując nieprzemyślaną decyzję dziewczyny zdecydowały się zabawić w prywatną zemstę, która nikomu nie przysłużyła się w odejściu od wydarzeń z przeszłości. Wręcz przeciwnie, spotęgowała dawne bóle i problemu od których przecież każdy chciałby uciec jak najdalej.


Autorki zbudowały niewątpliwie jeden z bardziej klimatycznych cyklów. To duży plus tej serii, ponieważ przez wszystkie trzy tomy czułam się przyciągana poprzez uczucie ciągłej niepewności i tajemnicy. Miałam świadomość, że za moment może ujawnić się prawda, która zmieni moje postrzeganie fabuły i co ważniejsze - bohaterek. To bardzo dobre posunięcie, ponieważ szybko zaangażowałam się w rozgrywane wydarzenia i podążałam tropem kłamstw oraz intryg zaskakująco plastycznych w rękach trzech różnych dziewczyn. Tutaj ujawnia się kolejny plus: bohaterki, które przez cały czas wodzą czytelnika za nos i pokazują się przed nim jako typowe nastolatki z problemami. Ale gdy przyglądasz się im bliżej dostrzegasz, że pod pozorami kryje się charyzma i zaciętość, która nie zawsze może stawiać głównego bohatera w pozytywnym świetle. Autorki posługują się plastycznym językiem i nic dziwnego, że stworzyły wielowymiarowe postacie, które w połączeniu z tajemnicą i przemyślaną fabułą wypadły intrygująco.


Zwykłą powieść dla młodzieży nabrała kształtów za sprawą mocnego nawiązania do prześladowania. Kompleks Boga odezwał się w bohaterach za sprawą chorego pomysłu i wyciągnął szereg konsekwencji, które doprowadziły mnie do miejsca w którym się znalazłam. Finał okazał się godny prowadzonej akcji i czuję się nim usatysfakcjonowana. Przyznaję - nie spodziewałam się, że tak szybko dam się wciągnąć w sam środek wojny Mary, Kat i Lili a dziś żałuję, że to już koniec. Dlatego polecam, bez względu na wiek - tym którzy szukają czegoś, gdzie prym wiedzie klimat sekretów a młodzieżowy świat wywraca się do góry nogami.
Siódemka
Autor: Książki Milki
Z twórczością pani Spindler spotkałam się już wcześniej i muszę przyznać, że bardzo miło wspominam czas spędzony z jej książkami. Były to bardzo lekkie i przyjemne powieści, które pomimo tego, że nie pozostały na długo w mojej pamięci, skutecznie umiliły mi mój wolny czas. Gdy tylko pojawiły się pierwsze zapowiedzi jej najnowszej książki, od razu zwróciłam na nią uwagę. Wiedziałam, że prędzej czy później skuszę się na tę lekturę i zapoznam się z tą historią. Czy sięgnięcie po "Siódemkę" było dobrym pomysłem? Czy żałuję swojej decyzji? Czy autorka sprostała moim oczekiwaniom i wymaganiom? Zapraszam do zapoznania się z dalszą częścią recenzji, z której z pewnością się tego dowiecie.

Detektyw Micki Dare jest doświadczoną i bardzo stanowczą policjantką. Pewnego dnia zostaje przydzielony jej partner - arogancki detektyw Zach Harris, który niedawno ukończył eksperymentalny program szkoleniowy FBI. Micki ma czuwać nad jego bezpieczeństwem podczas gdy on będzie ścigać przestępców, wykorzystując swoje szczególne zdolności. Bohaterka nie jest zadowolona z takiego obrotu spraw, ale klamka już zapadła i detektyw Micki Dare po raz pierwszy w życiu nie może kompletnie nic z tym zrobić. Wkrótce okazuje się, że jej nowy partner wcale nie jest taki straszny jak jej się z początku wydawało. Do kobiety zaczyna docierać, że gra toczy się o stawkę wykraczającą poza zwykłe rozwiązywanie zagadek i łapanie przestępców. Czai się bowiem nowy rodzaj zła, z którym żadne z nich nie miało jeszcze do czynienia. Niewykluczone, że Micki i Zach są jedynymi osobami, które mogą je powstrzymać. Czy bohaterowie znajdą się w niebezpieczeństwie? Czy poradzą sobie z tą trudną sytuacją?

Muszę przyznać, że fabuła "Siódemki" bardzo mnie zaskoczyła. Początkowo spodziewałam się raczej typowego, schematycznego kryminału, jednak szybko okazało się, że autorka postanowiła wprowadzić do swojej książki wątki, które wyróżniają ją na tle innych powieści kryminalnych. I tutaj pojawia się problem, ponieważ bardzo nie spodobało mi się wykorzystanie takiego motywu do tak ciekawej historii. Erica Spindler zdecydowała się nadać niektórym bohaterom specjalne umiejętności i zabiła tym samym cały realizm tej książki. Niestety tym razem zawiodłam się na twórczości pani Spindler i jak na razie nie mam ochoty sięgać po jej kolejne pozycje.

Bohaterowie są przedstawieni bardzo powierzchownie i raczej nie jesteśmy w stanie ich lepiej poznać. Poza tym żadna z postaci jakoś szczególnie się nie wyróżnia i myślę, że dosyć szybko o nich zapomnę. Micki oraz Zach to sympatyczne osoby, choć ich zachowanie oraz podejmowane przez nich decyzje, niejednokrotnie mogą irytować czytelnika. Niestety osobowości stworzone przez panią Spindler nie wzbudzają w nas większych emocji, a ich losy poznajemy raczej z wymalowaną na twarzy obojętnością.

W "Siódemce" zdecydowanie dominują dialogi, dlatego powieść czyta się w naprawdę błyskawicznym tempie. Autorka pisze z ogromną lekkością co sprawia, że absolutnie każdy poradzi sobie ze zrozumieniem fabuły i śledzeniem aktualnie toczących się wydarzeń. "Siódemka" to idealna powieść do czytania w autobusie, tramwaju czy innym środku transportu, ponieważ nie wymaga od nas większego skupienia i wysiłku.

Podsumowując - "Siódemka" to jak dotąd najsłabsza powieść pani Spindler jaką miałam okazję przeczytać. Według mnie łączenie nadprzyrodzonych zdolności z typową kryminalną historią, nie jest dobrym pomysłem i nie przypadło mi do gustu. Jeśli zdecydujecie się na przeczytanie najnowszej książki Erici Spindler to musicie wziąć pod uwagę fakt, że dziwne umiejętnością są tutaj jednym z ważniejszych wątków i to głównie na tym opiera się cała fabuła.
Zamek Łańcut Przewodnik ilustrowany wersja polska
Autor: KarolSandecki
Przewodnik jest super przygotowany. Wysoka jakość zdjęć i dokładne opisy, które rzeczywiście zwracają uwagę na wszystkie ciekawostki zamku Łańcut. Twórcy bardzo się postarali :)
Goodbye days
Autor: ogrodksiazek.blogspot.com
Gdy po raz pierwszy zetknęłam się z opisem powieści "Goodbye Days", od razu pomyślałam, że ta książka będzie dobra. Mocna, poruszająca, pełna silnych emocji. Jak mogłaby nie być, skoro w wyniku jednej drobnej decyzji głównego bohatera w wypadku ginie trzech jego najlepszych przyjaciół?

Carver, Eli, Blake i Mars stanowią zgraną paczkę najlepszych przyjaciół. Nie brak im szalonych pomysłów, a wyjątkowe poczucie humoru sprawia, że potrafią rozbawić każdego. Pewnego dnia, czekając na pozostałych, Carver wysyła SMS: "Gdzie jesteście, chłopaki? Odpiszcie". Wszyscy trzej jadą akurat autem, które prowadzi Mars. Zaczyna pisać odpowiedź... lecz nigdy jej nie kończy. Dochodzi do wypadku, a chłopcy giną na miejscu. Carver bardzo mocno przeżywa tę tragedię. Nie tylko traci w jednej chwili trzech najlepszych przyjaciół, ale w dodatku jest głęboko przekonany, że to on ponosi winę za ich śmierć. Gdyby tylko mógł cofnąć czas, nie wysłałby tego SMS-a... Wyrzuty sumienia i obezwładniające poczucie straty nie pozwalają mu normalnie funkcjonować. Gdy dochodzi do tego jeszcze strach przed więzieniem (sędzia Edwards, ojciec Marsa, domaga się śledztwa prokuratorskiego i postawienia Carverowi zarzutów), chłopaka zaczynają dręczyć ataki paniki.

Początkowo sądziłam, że obawy nastolatka związane z procesem i ewentualną odsiadką są mocno przesadzone i że to wyłącznie przejaw jego paranoi. Bo wypadek spowodował przecież kierowca, pisząc SMS-a w trakcie jazdy, a nie Carver, wysyłając do niego wiadomość. Jednak w miarę rozwoju sytuacji przekonałam się, że jakkolwiek absurdalnie by to brzmiało, jego strach w żadnym wypadku nie był bezpodstawny. Tragedia, która go dotknęła, została jeszcze spotęgowana niechęcią i odrzuceniem otoczenia. Jedynym źródłem wsparcia (poza rodzicami, z którymi nie chce rozmawiać), pozostają dla niego starsza siostra, Giorgia, i była dziewczyna Eliego, Jesmyn.

"Goodbye Days" to przejmująca opowieść o stracie, przeżywaniu żałoby, dojmującej samotności i poszukiwaniu przebaczenia. Młody, 17-letni chłopak w jednej chwili traci swoje beztroskie, szczęśliwe życie i zostaje wrzucony w sam środek koszmaru. Nagle znajduje się w sytuacji bez wyjścia, która bezpowrotnie wszystko zmienia. I choć powieść skupia się na Carverze, rodziny ofiar wypadku, pozbawione synów, braci i wnuków, cierpią jeszcze mocniej, a ich doświadczenia ogromnie poruszają i przytłaczają.

Książka Jeffa Zentnera pełna jest silnych emocji. Mimo iż fabuła skupia się wokół śmierci i żałoby, nie brak tu również fragmentów radosnych, ciepłych, łagodzących ból i niosących nadzieję. Akcję przeplatają wspomnienia szczęśliwych, beztroskich chwil spędzonych wspólnie z przyjaciółmi, które najlepiej ilustrują tę wyjątkową łączącą ich więź. Towarzyszymy im przy realizacji zabawnych i szalonych pomysłów, ale dowiadujemy się również, jakie mieli pasje, co było dla nich w życiu ważne. Zbieramy wspólnie fragmenty układanki, odłamki pozwalające stworzyć niemal pełny obraz każdego z nich. Ta mądra i niezwykle poruszająca powieść najpierw otoczy Was ciemnością żalu, smutku i samotności, a potem pocieszy, pokazując światełko w tunelu i dając nadzieję. Szczerze polecam!

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!

Mięsoholicy
Autor: Pozycje Obowiązkowe
Nie myślałam, że książka popularnonaukowa może być tak ciekawa. Jedno jest pewne - na miłości człowieka do... wołowiny Marta Zaraska zna się jak nikt inny. Mięsoholicy to świetna książka. http://www.pozycjeobowiazkowe.pl/2017/09/wyznania-miesoholika.html
Liczba wyświetlanych pozycji:
1
2
3
4
5
Idź do strony: