Dziś w ofercie 142 045 pozycji
Recenzje:
Mutyzm wybiórczy
Autor: Oficyna Wydawnicza Impuls
Ze wstępu: „Codziennie wymieniamy szereg informacji i nie zastanawia nas, w jaki sposób się ze sobą komunikujemy. Wydaje nam się to bowiem oczywiste. Porozumiewanie się stanowi swoisty układ interakcji, który zachodzi między dwiema postaciami ze świata ludzi bądź zwierząt. Każda forma współdziałania opiera się na procesie komunikacji, który jest uznawany za podstawowy element funkcjonowania w danej grupie społecznej. Komunikowanie się umożliwia nie tylko organizację życia w konkretnej społeczności, lecz także przekazywanie informacji, na przykład: informowanie o zagrożeniu, wyrażanie uczuć i oczekiwań, deklarowanie potrzeb, wydawanie poleceń. Informacje te mogą być przekazywane w dwojaki sposób: werbalnie (słownie) oraz niewerbalnie. Proces komunikacji może jednak zostać zaburzony przez tzw. bariery komunikacyjne, które zakłócają efektywne porozumiewanie się między nadawcą a odbiorcą komunikatu, na przykład: stereotypy, różnice kulturowe, problem z rozszyfrowywaniem komunikatów werbalnych czy pozawerbalnych, a także bariery emocjonalne. Z pewnością każdy z nas w swoim środowisku poznał osobę, która mówi mniej niż jej rówieśnicy, a jednak większość społeczeństwa nigdy nie słyszała o mutyzmie wybiórczym. W Polsce, jak również poza granicami naszego kraju nadal brakuje zaktualizowanej i ujednoliconej wiedzy na temat tego zaburzenia oraz – co za tym idzie – możliwości uzyskania prawidłowej diagnozy oraz skutecznej terapii. Zarówno wśród rodziców, jak i terapeutów wciąż panuje wiele mitów na temat mutyzmu wybiórczego, skutkujących opinią, że jest on nieuleczalny. Niniejsza pozycja ma być próbą odczarowania stereotypów dotyczących etiologii, diagnostyki oraz terapii mutyzmu wybiórczego, a także próbą spojrzenia na to zaburzenie z różnych perspektyw: okiem rodzica, dziecka oraz specjalisty”.
Mózg. Granica życia i śmierci
Autor: Małgorzata Sudak
Mózg mnie zadziwia i fascynuje, jednak obawiałam się, że ta książka będzie napisana w nieprzystępny dla mnie sposób (naukowy język itp.). Mimo, iż jest tu mowa o neurobiologii, to książkę czyta się z zapartym tchem, chcąc "pochłonąć ją" za jednym razem. Przybliża nam jak wiele osiągnęliśmy w dziedzinie poznawania działania mózgu i jak wiele jeszcze jest niewiadomych. Skłania do refleksji. Wciąga bez reszty. Gorąco polecam!
Kolory uczuć Tom 1 W nadziei na lepsze jutro
Autor: Anna (ksiazkowepodrozeanny.blogspot.com)
Nic nie dzieje się bez przyczyny...

Dziś będzie krótko i na temat. Same konkrety. Zacznę od tego, że nie będę przybliżać Wam fabuły. Dlaczego? Każdy może przeczytać opis, który w tym konkretnym przypadku niczego nie zdradza - w przeciwieństwie do mnie (ja zawsze napiszę o dwa zdania za dużo 😉) ! W zasadzie czytając notkę zamieszczoną na czwartej stronie okładki nie wiemy tak naprawdę, co nas czeka. Domyślamy się, że akcja będzie skupiona wokół Anny, ale kompletnie nie mamy pojęcia, jakie spotkają ją przeciwności losu. Opis nie zdradza też, kim są pozostałe dwie kobiety, których losy będą przeplatać się z historią głównej bohaterki. Czy są to obce Annie osoby, a może wręcz przeciwnie - ktoś bliski jej sercu? Same tajemnice i niech tak zostanie 😉
Czasami lepiej wiedzieć mniej, niż przeczytać opis i od razu domyślać się, co też zaraz się wydarzy.

Jest jednak kilka innych kwestii spraw, o których mogę i jak najbardziej chcę Wam króciutko opowiedzieć.
Po pierwsze - od pierwszych stron zakochałam się w stylu pani Ewy. "W nadziei na lepsze jutro" to co prawda debiut, ale czytało mi się go świetnie. Autorka bardzo plastycznie nakreśliła wszystkich bohaterów. Zrobiła to tak dobrze, że miałam autentyczne wrażenie, jakbym ich znała. Fakt, jednych polubiłam bardziej, innych mniej. Ale tak to już bywa. W końcu - nic nie dzieje się bez przyczyny, więc każdy na własny rachunek próbował zyskać moją sympatię, z lepszym lub gorszym skutkiem.
Po drugie - rozdziały są krótkie, więc spokojnie mogłam (i Wy wkrótce jeśli jeszcze tego nie zrobiliście mam nadzieję też) przeczytać jeszcze jeden przed snem. I jeszcze jeden, i jeszcze jeden...
Po trzecie - świetnie poprowadzona akcja. Ani przez chwilę nie jest nudno. Ciągle coś się dzieje. Czasami wracamy do przeszłości, aby lepiej przyjrzeć się historii Anny; czasami myślami wybiegamy w przyszłość, mający nadzieję, że jeszcze nadejdzie to lepsze jutro.
Po czwarte - początkowo chciałam Wam napisać, że ta książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie (tak faktycznie jest), i że autorka sama sobie postawiła poprzeczkę bardzo wysoko, i że jestem ciekawa, czy drugi tom cyklu - "Kruchość jutra" - spodoba mi się tak samo jak pierwszy/ bardziej niż pierwszy /wcale mi się nie spodoba. Tylko, że... ja już to wiem! Bo druga część już za mną i powiem Wam, że pani Ewa...
A zresztą! Przekonajcie się sami!
Psychologiczne Odbicie
Autor: Karolina
Warto przeczytać i poznać bardzo zaskakujące i ciekawie opisane wydarzenia z życia dwudziestopięciolatki, które dzięki przeplataniu się akcji zawodowych z tymi prywatnymi nie pozwolą nam się nudzić i z ciekawością doprowadzą do ostatniej strony książki.
Ciekawe dialogi, bardzo wartka akcja i nieoczekiwane sytuacje są dużymi zaletami, książki, którą czyta się bardzo przyjemnie.
Gorąco polecam !

https://kropeczkamoja.blogspot.com/2018/04/psychologiczne-odbicie-maskarada.html



Ready Player One
Autor: dobra.ksiazka
Wade Watts to chłopak żyjący internetem, grami, serialami. Byłby to typ nastolatka bardzo bliski naszej młodzieży, gdyby nie fakt, że jest rok 2045, a ludzie większość swojego życia spędzają w OASIS. Jest to bardzo popularna symulacja, w której tworzy się własnego awatara i ten może podróżować po przeróżnych światach i grać w niezliczone gry, ba nawet chodzić tam do szkoły. Nic więc dziwnego, że Wade woli spędzać czas tam, niż w realnym świecie, w biedzie i przyczepie ciotki, z którą ma trudne relacje. Dodatkową motywacją jest odnalezienie wielkanocnego jaja. Bowiem twórca OASIS, Haalliday, multimiliarder po swojej śmierci zostawił wskazówki, zagadkę i trzy etapy do przejścia. Osoba, której się to uda przejmuje jego fortunę. Może tego dokonać dosłownie każdy awatar, jednak minęły lata i jak dotąd nikt nawet nie przybliżył się do rozwikłania zagadki. Jednak Watts nie żyje niczym innym i marzy o zdobyciu jaja i pieniędzy, które mogłyby rozwiązać mnóstwo problemów jego i ludzkości. Gdy wreszcie udaje mu się przejść początkowy etap, nagle osaczają go inni gracze, którzy mają zupełnie odmienne pobudki. Rywali jest zdecydowanie więcej niż sprzymierzeńców i gra staje się śmiertelnie niebezpieczna.
Z twórczością Ernesta Cline'a spotkałam się już kilka lat temu czytając książkę "Armada", znam zatem jego możliwości i nieskończone podkłady wyobraźni. Znany jest z oryginalnych oryginalnych pomysłów i niepokojących wizji przyszłości. W całej okazałości otrzymaliśmy to tutaj i autor zabrał nas w niesamowitą przygodę pełną gier, symulacji i wirtualnego życia. Główny bohater został przedstawiony jako typowy nerd, który spędza mnóstwo czasu w sieci i pasjonuje się tym, co ma ona do zaoferowania. Jest niemal specjalistą od lat 80., gdyż marzy o rozwiązaniu zagadek twórcy OASIS nie tylko by poprawić swój status, ale by pomóc tysiącom innych ludzi. Chłopak nie irytuje, da się go lubić. Podobała mi się relacja, jaka łączyła go z innymi uczestnikami, szczególnie z Art3mis i Aechem. To co mnie męczyło podczas czytania to zdecydowanie za długie opisy. Ja wiem, że poznanie świata od podszewki jest istotne, nie mniej jednak Cline mógł spokojnie ominąć niektóre rzeczy i zająć się akcją właściwą. Co do samej akcji, nie rozwijała się jakoś diametralnie szybko, dopiero końcowe rozdziały można było czytać z zapartym tchem i ciekawością, co wydarzy się dalej.
"Player one" to powieść, w której zdecydowanie rządzą gry komputerowe i fascynacja minionymi dekadami. Z racji tego, że nie jestem fanką żadnej z tych rzeczy, to zapewne nie zrozumiałam części aluzji czy anegdotek. Jednak w pewnym stopniu udało mi się poczuć klimat i zanurzyć się w świat proponowany przez autora. Myślę, że jest to pozycja obowiązkowa dla osób, które uwielbiają wymienione wyżej rzeczy, ja jedynie przyjemnie spędziłam przy niej czas.
Całe miasto o tym mówi
Autor: Carmen
Masz ochotę na coś lekkiego, wciągającego i przyjemnego zarazem? Mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia! „Całe miasto o tym mówi” Fanne Flagg to opowieść na swój sposób niezwykła. Nie znajdziesz w niej zagadek ani wielkich podróży, niemniej jej urzekający klimat sprawi, że nawet nie zauważysz, kiedy znajdziesz się na ostatniej stronie.

Historia z początku skupia się na dwójce ludzi, którzy poznali się dzięki ogłoszeniu w gazecie. On, Lordor, zamieścił ogłoszenie matrymonialne, a ona, Katrina, odpowiedziała na nie. Po wymianie kliku listów, 24-letnia dziewczyna przeprowadza się do Missouri, rozpoczynając tym samym nowy rozdział w swoim życiu. Przestaje być służącą, a staje się częścią niewielkiej wspólnoty, a jej życie zmienia się o 180 stopni. Właśnie tak to się zaczyna.

„Całe miasto o tym mówi” to szalenie przyjemna lektura, przy której nie czuć upływu czasu. Byłam zaskoczona, jak bardzo dałam się wciągnąć w perypetie małej społeczności, która obecnie raczej nie miałaby prawa istnieć. Panujący tam klimat wydawał mi się nierealny. Fakt faktem, akcja książki rozpoczyna się w XIX wieku i ludzie wówczas byli nieco inni, ale mimo wszystko ciężko mi w to uwierzyć. W tę uprzejmość, uległość i ogromny optymizm. Pytanie, czy autorka zdecydowała się raczej pomijać negatywną stronę tej społeczności, czy ich naprawdę łączyły pozytywne relacje. Oczywiście to tylko fikcja, niemniej nie daje mi to spokoju. Czy przedstawione relacje sąsiedzkie były naturalnie przyjazne czy w zdecydowanej mierze udawane.

„Samo przetrwanie w dużej mierze zależało od relacji sąsiedzkich. Nieważne, czy kogoś lubiło się bardziej od innych. To byli sąsiedzi. A wspólnota Lordora stanowiła dość zwartą grupę, zwłaszcza, że każdy przybył tu z innego miejsca, i nawet Szwedzi pochodzili z różnych części Szwecji”

Bardzo dużym plusem są króciutkie rozdziały, które dodatkowo traktują o różnych wątkach. Raz pojawiają się listy, które piszą między sobą bohaterowie, raz czytamy o sytuacji bieżącej, a za chwilę możemy znacząco cofnąć się w czasie. Według mnie taki zabieg niweluje nudę, nadając fabule tempa, ale przede wszystkim lekkości. Ucieszą się więc na pewno wszyscy ci, którzy mają alergię na długie rozdziały i nudne opisy. Książka naprawdę czyta się sama.

A co mogę powiedzieć o bohaterach i stronie emocjonalnej? Bohaterowie są wykreowani dość wyraziście. Można się z nimi utożsamić i polubić. Autorka bardzo dobrze poradziła sobie również na płaszczyźnie emocjonalnej. Każdy z bohaterów miał swój sposób bycia, wyróżniając się na tle innych, ale nie robił tego jakoś nachalnie. Będąc już na 60-ej stronie czułam, iż chętnie zamieszkałabym z tymi ludźmi, a gdzie tam do końca książki?!

Warto również wspomnieć o samym wydaniu, które nie rozlatuje się w dłoni, ma odpowiednią czcionkę i przyjemną okładkę. Tak, wiem, okładka powinna być mało istotna, ale nie oszukujmy się, wiele osób na nią zerka i na jej podstawie podejmuje decyzję. Okładka tej książki sprawia wrażenie, jakby jej zawartość lada moment miała ożyć. W pewien sposób pobudza wyobraźnię. Jest przyjemna dla oka.

Czy polecam? Jak najbardziej! Zwłaszcza osobom, które jeszcze nie miały styczności z twórczością Fannie Flagg. Ta książka w ciekawy sposób opowiada o ewolucji małej społeczności, wciąga, ale również daje do myślenia. Zacznij czytać, a z pewnością przepadniesz jak ja.
Tajemnica Sosnowego Dworku
Autor: Z fascynacją o książkach
"Tajemnica Sosnowego Dworku" to historia paczki wspaniałych, niezawodnych przyjaciół, o jakich zapewne marzy każdy z nas. Jedną z ważniejszych postaci jest Katarzyna Rawska, której z dnia na dzień zaczyna walić się świat. W momencie, gdy traci pracę, a ukochany okazuje się nie być w ogóle zainteresowany trwałym związkiem, odnajduje pocieszenie właśnie u jednej z bliskich znajomych. Koleżanka nie ma zamiaru zostawić jej w potrzebie i szybko bierze sprawy w swoje ręce, zarówno te związane z brakiem dochodu, jak i nieodpowiednim zachowaniem sympatii.



Kasia zostaje zatrudniona w fundacji, która umieszczona będzie w starym, wymagającym całkowitego remontu Sosnowym Dworku. Dziewczyna jest zadowolona, bo w końcu może się wykazać, a nadzór odświeżania budynku w końcu pozwoli jej w pełni rozwinąć skrzydła, tym bardziej, że owa posiadłość fascynuje ją do granic. Ciepłe usposobienie kobiety sprawa, iż postanawiają jej się ujawnić dwie tajemnicze istoty, od dawna zamieszkujące te zabytkowe mury.



Jaką tajemnicę skrywa remontowany dworek?




"Przy starym kamiennym kominku pojawiła się świetlista poświata, a po chwili wyłoniły się z niej dwie smukłe sylwetki. Miały na sobie dziwne suknie: długie, mocno wydekoltowane, z krótkimi bufkami, odcinane tuż pod piersiami. Wysoko upięte ciemne włosy spływały misternymi puklami na szyje ozdobione połyskliwymi perłami. Obie postacie wyglądały identycznie."



Bezsprzecznie jest to opowieść o pięknie i sile prawdziwej przyjaźni i miłości, która trwa przez wiele lat. Nie tylko poznajemy paczkę wspaniałych, bezinteresownych przyjaciół, ale także zagłębiamy się w ich związki, pełne zrozumienia i kompromisów. Co ważniejsze, partnerzy nawet nie próbują rywalizować z przyjaciółkami swych kobiet, wspierają je równie mocno, jak one same.



Bohaterowie wykreowani przez autorkę są niezwykle barwni, różnorodni, a przede wszystkim autentyczni, dzięki czemu niemal od pierwszych stron zyskują naszą sympatię. Powieść jest przepełniona emocjonującymi, często dosadnymi i zabawnymi dialogami, jakie wielokrotnie rozbawią czytelnika do łez. Autorka również delikatnie naśmiewa się z mężczyzn, którzy boją się trwałych relacji z kobietami, postać Marka daje naprawdę wiele do myślenia. Nie sposób nie utożsamić się z postaciami, kibicujemy im całym sercem, będziemy także świadkami wielkich przemian niektórych z nich.



Język Małgorzaty J. Kursy jest niesamowicie przyjemny i przystępny. Pasjonująco bawi się piórem, doskonale łączy teraźniejszość z historią, a całość dopieszcza wyśmienitym humorem, dzięki temu książkę czyta się lekko, z rozkosznym zadowoleniem.



Powieść przesiąknięta jest również tajemnicami, a także zjawiskami paranormalnymi, czym wzbudza niepokój i nie pozwala oderwać się od lektury, nim nie odkryjemy finału. Co ciekawe, ukazane duchy, diametralnie różnią się od tych dobrze nam znanych, złych i budzących lęk. Są nie tylko przesympatyczne,ale także łakome wiedzy, pragną jak najszybciej nadrobić stracony czas i poznać historię, zmiany w kulturze, czy społeczeństwie. Jak przystało na damy, są również trochę próżne, bardzo żałują, iż żaden mężczyzna nie jest w stanie ujrzeć ich piękna.



"Małe trzęsienie ziemi niekiedy dobrze wpływa na umysł..."



"Tajemnica Sosnowego Dworku" to przede wszystkim piękna, przyjemna opowieść o cudownej przyjaźni. Lekka, pełna humoru i niezwykle ciepła lektura, która przypomina nam, co tak naprawdę jest w życiu ważne. Co istotne, autorka pokazała, iż nie boi się wpleść w delikatną fabułę także trudnej tematyki, takiej narkomania czy samotne macierzyństwo.



Jest to także historia o odkrywaniu własnych korzeni, niesieniu pomocy i pasji. Stary dworek nawiedzony przez dwa przepiękne duchy nadaje całości niepowtarzalnego, magicznego klimatu, jaki podsyca ciekawość czytelnika do granic. Książka również rozbudza naszą wrażliwość, pozwala się wyciszyć i zrelaksować. To doskonałe połączenie współczesności z historią, jakie wzbudza naprawdę wiele niesamowicie ciepłych emocji. Miłosne rozterki, różne oblicza uczuć, genialne portrety psychologiczne oraz rodzinna intryga w tle, a to wszystko przepełnione fantastycznym humorem! Ta niezwykle sugestywna powieść jest niczym balsam dla duszy, zapewnia relaks, rozrywkę, ale też podnosi na duchu. Wspaniała zabawa gwarantowana!

Polecam gorąco!

Bez pożegnania
Autor: Małgorzata Sk.
Cały problem w tej książce leży w niewypowiedzianych słowach, uczuciach, kłamstwach, strachu i milczeniu. To one spowodowały szereg sytuacji, w których znaleźli się bohaterowie. Ona trzymająca się na uboczu, jako biedna nastolatka, której matka codziennie przypominała, że jest dzieckiem szatana. Dziewczyna mająca tylko dwóch przyjaciół - Cola i Prestona, bliźniaków z farmy, na której lata temu mieszkała z matką pracującą tam. Mimo, że kochała ich obu, to tylko jeden w pełni skradł jej serce. To książka, która idealne obrazuje nieszczery świat. Bo wystarczyło wyznać prawdę, zwierzyć się i zawalczyć, a wszystko potoczyłoby się inaczej.

"Bez pożegnania" rozpoczyna się dość mocnym prologiem i po przeczytaniu go pomyślałam, że absolutnie nienawidzę głównej bohaterki. Następnie przenosimy się do przeszłości, do lat dziecięcych, a potem nastoletnich, dzięki czemu autorka chciała bliżej nakreślić czytelnikom życie bohaterów i ich relacje. Wówczas zapomniałam o prologu, a bohaterowie po troszeczku zyskiwali moją sympatię. Aż w końcu dochodzimy do teraźniejszości i w moim odczuciu akcja obumiera. Mam na myśli to, że autorka postanowiła przystopować i złagodzić sytuację, co nie powinno mieć miejsca, bo bohaterka za to co zrobiła zasługuje na trzymanie ją na dystans. Z drugiej jednak strony wciąż poznajemy nowe fakty, urywki czasu, który wpłynął na jej decyzję i ja osobiście zaczynałam ją rozumieć w pewnym stopniu.

Lia to bohaterka, która nie została nauczona miłości, nie doznała ciepła rodzinnego i nie miała skąd brać przykładów. Ona aż się prosiła o odrobinę czułości. Dlatego też trochę "usprawiedliwiam" jej decyzję, choć nie popieram, bo znów - tu była potrzebna rozmowa, a inaczej by się to skończyło. Preston natomiast podobnie jak Lia mnie zawiódł, biorąc pod uwagę wspomnienia z przeszłości, bo też nie wykazał pomocy. Oboje więc są winni. Jeśli chcecie wiedzieć czego, musicie sami przeczytać i się przekonać.


"W jej pięknych oczach ujrzałem swoją przeszłość i przyszłość. Niezwykłą, silną kobietę, która miała odwagę wrócić do mnie. Widziałem miłość i dom."


Plusem niewątpliwie jest narracja pierwszoosobowa naprzemienna, bo w tej historii koniecznością było poznanie myśli i uczuć obojga bohaterów. Minusem natomiast to, że zabrakło kilka rozdziałów, kilka wyjaśnień tego, co działo się między przeszłością a teraźniejszością, szczególnie, że te rozdziały powinny być kluczowe. Mia Sheridan ma to do siebie, że w jej książkach momentami jest zbyt ckliwo i tu również tak było, głównie pod koniec. Nie uważam tego jednak za minus.

"Bez pożegnania" wywołała we mnie masę emocji i przeżywałam każdą sytuację wraz z bohaterami. Ujęła mnie w jakiś sposób i bardzo mi się podobała. Może dlatego, że autorka nie skupiła się wyłącznie na uczuciu między bohaterami, a poruszyła wiele bardzo ważnych kwestii życiowych. Między innymi macierzyństwo, depresja, odtrącenie, żałoba, braterstwo i honor. Według mnie to piękna książka i jak najbardziej polecam fanom autorki, jak i tym, którzy jeszcze jak dotąd nie mieli okazji zapoznać się z jej piórem.
Wspomaganie płynności mowy dziecka
Autor: Oficyna Wydawnicza Impuls
Z recenzji wydawniczej: „Recenzowany program uzupełnia lukę w tematycznym zakresie programów profilaktyczno – terapeutycznych dotyczących jąkania w wieku przedszkolnym. Chociaż na tematy diagnostyczno – terapeutyczne można w literaturze polskiej znaleźć już sporo treści związanych z jąkaniem wczesnodziecięcym, to ujęcie Autorki dotyczące wspomagania rozwoju płynności mówienia u dzieci przedszkolnych stanowi znaczny wkład w tym zakresie.
Zjawisko występowania niepłynności mówienia u dzieci w wieku przedszkolnym bywa nierzadko bagatelizowane tak w środowisku oświatowym jak i ochrony zdrowia, w następstwie czego terapią logopedyczną obejmowane są jąkające się dzieci często dopiero w wieku szkolnym. To błędne podejście niektórych lekarzy, nauczycieli, czy także logopedów obala właśnie prezentowany program, ukierunkowując praktyczne działania logopedów, ale także rodziny jąkającego się dziecka i przedszkola – na polu diagnozy i terapii, a także profilaktyki tego zaburzenia.
Program stanowi znaczący element profilaktyki, ale przede wszystkim zawiera opis założeń i jego celów, opis metod i form pracy z dzieckiem, charakterystykę rozwojowej niepłynności mówienia i jąkania wczesnodziecięcego, opis diagnozy i terapii oraz ewaluacji. Bogaty jest zestaw załączników, w których Autorka zamieściła gotowe propozycje ćwiczeń i zabaw dla dzieci, ale także wskazówki dla rodziców i nauczycieli (min. zabawy i ćwiczenia oddechowe i relaksacyjne, „gimnastyka buzi na wesoło", rytmogesty towarzyszące wymowie samogłosek, „co możesz zrobić, aby pomóc dziecku z niepłynnością mówienia, wkładka do karty logopedycznej przeznaczona dla jąkających się). Trzy załączniki stanowią ankiety ewaluacyjne dla rodziców oraz dla nauczycieli i specjalistów. Można w ten sposób na bieżąco prowadzić monitoring oceny efektywności pracy terapeutycznej, czy też profilaktycznej. Autorka zamyka program bogatym zestawem literatury przedmiotu.
Omawiany program zawiera wszystkie niezbędne elementy dotyczące programów edukacyjnych. Jego merytoryczna wartość jest wysoka i świadczy o odpowiednich kompetencjach Autorki na polu niepłynności mówienia, a szczególnie jąkania wczesnodziecięcego. Popularyzacja programu może wpłynąć na podwyższenie poziomu edukacji terapeutycznej z dziećmi z zaburzeniami płynności mówienia”.
Royce Rolls
Autor: ogrodksiazek.blogspot.com
Bohaterowie reality show Jazda z Royce'ami przeżywają trudne chwile. Oglądalność programu spada, a nad uczestnikami zaczyna ciążyć widmo jego zakończenia. Gdy ważą się ich dalsze losy, muszą wziąć sprawy w swoje ręce i jakoś przekonać producentów, by z nich nie rezygnowali. Życie celebrytów to w zasadzie jedyne, co znają. Problemów wciąż przybywa, a rodzina Royce'ów stopniowo się rozpada. Czy ich działania przyniosą oczekiwany skutek?

Mercedes, jej córki - Porsche i Bentley - oraz syn Maybach od pięciu sezonów są gwiazdami telewizyjnego show. Na co dzień odgrywają przydzielone im role, żyjąc według z góry ustalonego scenariusza. Swoje prawdziwe oblicza muszą zachować na czas przerwy zdjęciowej, choć i wtedy obowiązują ich pewne zasady. Tym razem odpoczynek od kamer to luksus, na który nie mogą sobie pozwolić. Przyszłość programu wisi na włosku i są gotowi podjąć desperackie kroki, by uzyskać zgodę producentów na sezon szósty. Z całej rodziny jedynie Bentley zdaje się uważać, że zwyczajne życie wcale nie byłoby takie złe. Nastolatka skrycie marzy, by pójść na studia, ale zdaje sobie sprawę, że dalsza kariera w telewizji jej to uniemożliwi. Może wesprzeć matkę i starszą siostrę, rezygnując tym samym z własnych pragnień lub zacząć wreszcie myśleć o sobie i sabotować ich działania. Wybór nie będzie prosty. Zwłaszcza, że ukochany brat ma coraz większe problemy z hazardem.

Powieść Margaret Stohl okazała się lekturą lekką i przyjemną, przy której całkiem miło spędziłam czas, chociaż nie mogę powiedzieć, żeby ta historia jakoś szczególnie mnie wciągnęła. Właściwie gdyby nie ciekawie wykreowana postać Bentley i towarzyszący jej tajemniczy wątek, pewnie miałabym trudności z dobrnięciem do końca. Finał mnie zaskoczył, choć nie do końca pozytywnie, bo sama końcówka wydała mi się mocno naciągana. Humoru trochę było, ale w moim odczuciu zdecydowanie zbyt mało. Liczyłam na bardziej rozwinięty wątek z Maybachem, bo - co tu dużo mówić - miał potencjał. Autorka widocznie nie miała zupełnie pomysłu, jak go wykorzystać. Pozwoliła, by pozostali bohaterowie niemal całkowicie przysłonili postać dobrego, miłego młodszego brata, dorzucając mu wprawdzie w pakiecie homoseksualizm i uzależnienie od gry w pokera, ale jednocześnie pilnując, by nie pojawiał się zbyt często. A skoro już się żalę, to wspomnę jeszcze o jednym. Asa. Czekałam i czekałam... i dalej czekałam... A zamiast fajerwerków, nagłego zwrotu akcji czy chociażby dobrego, przemyślanego wyjaśnienia, dostałam jedno wielkie rozczarowanie. Tak się nie robi, pani Stohl! Lepiej byłoby zrezygnować z tej postaci niż później iść po najmniejszej linii oporu, byle tylko jakoś skończyć wątek.

"Royce Rolls" pozostawiło mnie z mieszanymi odczuciami. Owszem, było nawet miło i nie twierdzę, że powieść Margaret Stohl to czyste zło ukryte dla niepoznaki za różową okładką. Ta opowieść nie porwała mnie jednak i mam wobec niej pewne zastrzeżenia. Żałuję, że nie została lepiej przemyślana i - szczerze mówiąc - sam sposób narracji również niespecjalnie przypadł mi do gustu. Sytuację ratowała tylko Bentley, w obu wersjach, Niegrzecznej Bent i tej prawdziwej, no i jej odważny plan rodem z powieści szpiegowskiej. Choć czuję teraz głównie niedosyt i rozczarowanie, ostatecznie warto było - dla tej jednej bohaterki. Więc nie polecam i nie odradzam. Czytacie na własną odpowiedzialność.



Terapia muzyką w pracy z dziećmi niepełnosprawnymi
Autor: Oficyna Wydawnicza Impuls
Niepełnosprawność wyraża się między innymi w niemocy odsłaniania siebie: swoich emocji, reakcji na świat, miejsca i innych ludzi. To także niemożność komunikowania się z drugim człowiekiem, często także tym z najbliższego kręgu, pragnącym choćby najmniejszych przejawów reakcji, cienia komunikatu zwrotnego. To zasłona, której nie jest w stanie uchylić ani niepełnosprawny, ani ktoś mu bliski.
Nie ma jednak takiej niepełnosprawności (poza uszkodzeniem narządu słuchu czy mechanicznym uszkodzeniem mózgu, wykluczającymi tę możliwość), w której przekreślony byłby odbiór muzyki i – co najistotniejsze dla amerykańskich twórców muzykoterapii kreatywnej Paula Nordoffa i Clive’a Robbinsa – może ona dzięki swojej niezwykłej naturze stać się czymś, co pozwala na odsłonę emocji i uczuć, na ich przemianę w gest, mimikę czy śpiew. Jest także w stanie pobudzać i stymulować, wyrywać z odrętwienia, wybijać z nieopanowanego rytmu, wyprowadzić z niedostępnych (dla innych) światów.
Myślenie to ufundowało działania terapeutyczne, którego początki sięgają lat sześćdziesiątych XX wieku. Okres ten został przedstawiony w książce zarówno na bazie opisów pracy samych autorów (w Ameryce i Europie, najczęściej w Skandynawii) oraz materiału filmowego, ukazującego dokonania także innych muzykoterapeutów (również tych pracujących obecnie, w czasach nam jak najbardziej współczesnych). Warto wspomnieć, że ciągle aktywny (podróżujący po całym świecie – także w Polsce – z wykładami o swej pracy) Clive Robbins dba o rozwój efektów tego, co rozpoczął z Nordoffem ponad siedemdziesiąt lat temu.
Myślano wtedy powszechnie, że muzykoterapia ma i może jedynie przyczyniać się do uspokojenia ducha i odprężenia ciała niepełnosprawnych, przynieść im ulgę niejako biernie, poprzez samo tylko słuchanie muzyki. Nordoff i Robbins poszli jednak znacznie dalej, zaczęli prowokować dzieci do uobecniania siebie. Nie tylko miały słuchać wykonywanej na żywo muzyki. Dostawały do dyspozycji instrumenty. Terapeuci zaś szukali dróg do muzycznego zaintrygowania poprzez wsłuchiwanie się w świat dźwięków dziecka, poprzez dążenie do współbrzmień z niekontrolowanymi lub blokowanymi w nim emocjami.
Dziecko nie miało być bierne. Terapeutom udawało się zajrzeć w jego nie uobecniany na zewnątrz świat poprzez swoiste zharmonizowanie muzyczne. Otrzymany instrument, kiedy już został rozpoznany i oswojony, stawał się w miarę postępu czasu narzędziem swoistej komunikacji. Umiejętność grania to przecież koncentracja, ćwiczenia pamięci, wyrabianie inteligencji muzycznej. Improwizowanie lub granie w duecie przy wsparciu terapeuty stawało się dla dziecka nie tylko przyjemnością, ogromną radością, ale przede wszystkim możliwością ukazywania swoich emocji.
Dziecko w muzykoterapii Nordoffa i Robbinsa to indywidualność. Każde jest obdarzone umiejętnościami i wrażliwością muzyczną. Zadanie muzykoterapeuty polega na zbudowaniu z nim relacji zaufania, poczucia bezpieczeństwa i akceptacji. Bez więzi trudno o progres muzyczny, którego współtowarzyszącym efektem staje się często rozwój samokontroli, lepszej koncentracji, świadomości społecznej, umiejętności nawiązania kontaktu, skoordynowania ruchu.
Paul Nordoff i Clive Robbins powinni znaleźć się w bibliotece każdego muzykoterapeuty. Pozycja ta ukazuje bowiem gałąź pracy z dzieckiem niepełnosprawnym w perspektywie historycznej i teoretycznej (w bardzo przystępny sposób), jak i przede wszystkim w ujęciu praktycznym. Jednakże odbiorcą tej książki może być każdy, kto chciałby poczuć niezwykłość jej autorów, ich upór, wiarę, pasję i oddanie z jednej strony dziecku niepełnosprawnemu, a z drugiej muzyce, dzięki której – jak pokazują i uczą amerykańscy muzykoterapeuci – można przekraczać granice nieukazywanego, zablokowanego, przysłoniętego.

Małżeńska gra
Autor: Klaudia P
Jestem kompletnym książkowym świrkiem - dlatego zawsze z ponad miesięcznym wyprzedzeniem śledzę i sprawdzam premiery książkowe, aby wiedzieć na ile książek mogę sobie pozwolić w danym miesiącu. Koniec końców i tak kupuję więcej niż zakładają nawet najbardziej pesymistyczne prognozy. Nie ukrywam, że Wydawnictwo Kobiece jest moim ulubionym i często sprawdzam u nich zapowiedzi. Dzięki temu często wpada mi w oko sporo książek, a mój portfel cierpi - ale przynajmniej ja jestem zadowolona. I w tym miesiącu spośród wielu obiecujących pozycji moją uwagę skupiła Małżeńska Gra. Ta książka jest ostra - momentami nawet bardzo - a język może zgorszyć niejedną czytelniczkę. Tutaj została przedstawiona ta ostrzejsza wersja BDSM – przez co myślę, że nie jest to książka dla wszystkich. Jeśli liczycie na słodką historyjkę - nie czytajcie tego. Jednak jeśli macie odwagę i nie boicie się dużej dawki pikanterii to przeczytajcie - jak powiedziała moja znajoma: teraz nastała Era Adama.

Swoją historię przedstawia nam Adam Steinbeck. Zaprasza nas do przeżycia z nim ciężkich chwil, gdy jego życie zaczyna się walić. Pewnego dnia wstaję jak co dzień i wydaję mu się, że to jest jeden z tych zwykłych dni. Wszystko się zmienia, gdy odnajduje list od swojej żony, w którym ta informuję go, że odchodzi. Opis jego reakcji na odejście ukochanej przerywa nagła retrospekcja tego jak się poznali - podczas gdy rodzinna księgarnia rodziców Diany była na skraju upadku, nasz bohater chciał wykupić jej budynek uważając go za niezłą inwestycję. Jednak Diana zażarcie negocjowała, aby ratować rodzinny biznes. Adam zdecydował się wziąć udział w tym, aby ramię w ramię postawić firmę na nogi. Oboje okazali się wtedy zgranymi partnerami - nie tylko w interesach, ale także w życiu prywatnym. Przypominając sobie te czasy mężczyzna próbuje pojąć co poszło nie tak i wyrusza na poszukiwania swojej żony. Diana zapadła się jednak pod ziemię i nie odpisuję na żadne jego wiadomości. Po nieudanych poszukiwaniach mężczyzna postanawia udać się do miejsca, którego od dnia ślubu nie odwiedził… znany w mieście seks klub. O tej wizycie dowiaduję się Diana i dopiero wtedy wychodzi długoskrywana natura Adama, którą próbował przed nią chronić przez 5 lat ich małżeństwa.

„Źle się czułam z tym, że cię zostawiłam. Naprawdę myślałam, że coś było ze mną nie tak, ponieważ nie potrafiłam cię kochać. Ale już nie mam wyrzutów sumienia. Zakochałam się w kimś, kto nie istniał.”

Diana kategorycznie chcę rozwodu - jest pewna, że nie kocha Adama. Uważa że nie zna mężczyzny, nie chcę mieć z nim nic wspólnego oraz pragnie by ten przepisał na nią swoje udziały i odszedł z jej życia. Adam za bardzo kocha swoją żonę, aby się poddać - jednocześnie nie chcę wyjść z sytuacji jako przegrany. Zdaję sobie sprawę ile dla niej znaczy firma, dlatego postanawia zawrzeć z nią układ - mają wyjechać razem na 30 dni, a jego żona ma podpisać kontrakt i zostać jego subem. Po tym czasie cały ich wspólny majątek zostanie przekazany jej na własność, a on usunie się w cień. Diana mimo butnego charakteru zgadza się na ten układ. Razem ustalają granice i spisują zasady, po czym wyjeżdżają do posiadłości Adama i jego wspólników. Jednak jak się okazuję nie będą jedynymi mieszkańcami tego domu, co nieco zamiesza między małżeństwem. Do tego dojdzie do naprawdę ostrych spotkań między tą dwojką. Wychodzi wiele do tej pory skrywanych przez małżonków sekretów – okazuje się że Adam nosi w sobie dużo mroku, z którym nie do końca sam sobie radzi. Co takiego wydarzy się podczas tych zaledwie 30 dni? Czy ich małżeństwo da się uratować? Czy Diana odkryję w sobie drugą naturę i pokocha męża na nowo? Czy Adam poradzi sobie z tym co się wydarzy podczas tego wyjazdu?

„Po raz pierwszy byłam ze sobą szczera, nawet pogrążona w bólu, ponieważ ulec oznacza zrozumieć swoje słońce i swój cień. Poddać się to znać swoje miejsce, wiedzieć, że nie zawsze chodzi o to gdzie, ale czasem o to kiedy. Podporządkować się znaczy zaakceptować swoją siłę i przyjąć, że twoje przeznaczenie jest zarówno teraz, jak i na zawsze.”

Podsumowując - książka jest ostra, mocna i brutalna. Adam nie jest rycerzem na białym koniu, a jego historia nie będzie słodką love story. Odkryta na nowo prawdziwa natura mężczyzny wpływa także na sposób wypowiadania się – również jego język się zaostrzył. To on mocniej mówi o uczuciach do żony. Powiedziałabym, że w tej historii to ona jest czarnym charakterem. Uważam tak może dlatego, że to on opowiada nam historię, łatwiej mi go zrozumieć, oraz jego uczucia d0 Diany. Chociaż jeśli chodzi o czarne charaktery tutaj też ich nie zabraknie - i to one namieszają w całej historii najmocniej. Przyznam, iż czytuję sporo książek z tego gatunku, ale takiej jeszcze nie czytałam - autorka się nie rozdrabniała, ukazała BDSM bez owijania w bawełnę. Ukazana szczerze i bez zbędnych zdrobnień druga natura Adama zostaje z nim – nie liczcie, że ten mężczyzna zrezygnuje z tego co uwielbia i z własnej na nowo odkrytej natury na rzecz ukochanej. To nie ta książka. Zakończenie tej historii zaskoczyło mnie - szczerze nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Będę czekała na kontynuację, aby dowiedzieć się co dalej z bohaterami. Małżeńska gra to nie jest kolejny Grey - ona jest dużo brutalniejsza. Polecam ją osobom, których ta tematyka nie zniechęca i zarazem, których nie zrazi też nieco rynsztokowy język.
BIBLIA opowiedziana i objaśniona
Autor: Hannaya
Na samym początku chciałam także zaznaczyć, że ta recenzja nie ma na celu przekonać nikogo do chrześcijaństwa, po prostu chcę wam przedstawić "Biblię" nie jako źródło wiedzy, z którym trzeba się bezwzględnie zgadzać, lecz jako tekst literacki przedstawiający rozumowanie ludzi sprzed ponad trzech tysięcy lat.

Oczywiście cała ta książka nie mogłaby się obejść bez fragmentów z "Biblii", które dzięki krótkim objaśnieniom stają się łatwiejsze w odbiorze. Ponadto od czasu do czasu pojawiają się informacje o nieco innych religiach i ich spostrzeżeniach co do np. stworzenia świata,, grzechu pierworodnego itp.

W tekście znajdziemy 60 najważniejszych postaci z Starego i Nowego Testamentu oraz wiele historii opowiedzianych prostym i zrozumiałym językiem. Ponadto cała ta historia została opowiedziana w taki sposób, że mimo iż być może już parokrotnie spotkaliśmy się z tym tekstem, nie odnosimy wrażenia, że czytamy kolejną, niemalże identyczną do reszty opowieść, lecz możemy odczuć, że jest w niej coś nowego, unikalnego oraz jak najbardziej godnego uwagi.

To idealna pozycja zarówno dla osób, które traktują "Biblię" jako źródło wiedzy i podstawę religii, lecz także dla tych, którzy odbierają ją jako najpopularniejsze źródło literackie (do tej pory tę księgę sprzedano w ponad czterech miliardach egzemplarzy!). Jeżeli jesteście fanami przepięknych rysunków, sądzę, że w tej książce znajdziecie to, czego szukaliście. Cała ta opowieść przesiąknięta jest wieloma wspaniałymi grafikami, które pomagają nam lepiej przyswoić się z treścią.

Mnie osobiście urzekły wszystkie zamieszczone tam dopiski, dzięki którym dowiedziałam się wielu ciekawych informacji, zarówno historycznych, kulturowych, jak i z współczesnego świata! Ponadto muszę przyznać, że okładka wygląda wprost fenomenalnie i jest w niej coś, co potrafi przyciągnąć uwagę.

Tak więc, jeżeli jesteście zainteresowani tą lekturą, bądź też chcielibyście dowiedzieć się nieco więcej na temat tej książki, sądzę, że opowieść powinna przypaść wam do gustu. Ponadto jeżeli szukacie jakiegoś w miarę dobrego prezentu na komunię, sądzę, że to właśnie ta książka nada się do tego wprost idealnie.
Zwierzokracja
Autor: Hannaya
Już na samym początku urzekły mnie zamieszczone na każdej stronie ilustracje, które nie tylko nadawały unikalny klimat książce, lecz także sprawiały, że dzięki nim łatwiej nam było przystosować przedstawioną tam treść oraz zapamiętać najważniejsze informacje z całej tej lektury.

"Zwierzokracja" skierowana jest przede wszystkim dla nieco młodszych czytelników, jednak sądzę, że nawet nieco starsi odbiory znaleźliby w niej coś dla siebie. Ola Woldańska-Płocińska w prosty i przyjemny w odbiorze sposób przedstawiła nam wiele ciekawych jak i odrobinę smutnych informacji, dzięki którym możemy pod nieco innym spojrzeć na relację człowiek - pupil i wyciągnąć z niej własne wnioski.

Na mojej twarzy niejednokrotnie pojawiał się uśmiech, gdy mój wzrok zatrzymywał się na rekomendacjach. Chcecie wiedzieć, co w nich mnie urzekło? A oto i mój faworyt:

Daję 10/10. Czytając czułam mrowienie w czułkach. P.S. I tak wiemy, że jest to mrówkokracja!

Mrówka


Taka mała rzecz, a jednak cieszy. Koniecznie zapoznajcie się z pozostałymi rekomendacjami, a gwarantuję wam, że z pewnością nie będziecie tego żałować.

Książka przedstawia nam, że zwierzęta także mają swoje prawa i warto byłoby przeznaczyć parę minut i się z nimi zapoznać. Ponadto możemy wyczytać z niej wiele ciekawych informacji, takich jak: znaczenie zwierząt w buddyzmie, jak ważne były koty w kulturze egipskiej, a nawet ile kurczaków zjadają przeciętnie mieszkańcy Warszawy! Czyż nie brzmi to intrygująco?

Ponadto chciałabym nadmienić, że każdy sprzedany egzemplarz "Zwierzokracji" możemy wspierać finansowo zwierzaki będące pod opieką Fundacji Międzynarodowy Ruch na rzecz Zwierząt Viva! i Stowarzyszenia Otwarte Klatki, dlatego też oprócz cudownej grafiki i treści możecie poczuć, że przyczyniliście się w chociażby maleńkim stopniu do pomocy naszym małym czworonożnym i skrzydlatym przyjaciołom, co według mnie jest wprost przecudownym rozwiązaniem i sama nie wpadłabym na lepszy pomysł.

Jeżeli więc jesteście w chociażby maleńkim stopniu zainteresowani tą książką, intryguje was przedstawiona w niej grafika, bądź też chcecie wesprzeć finansowo powyższe organizacje, jak najbardziej zachęcam was do zapoznania się z tą książką, bo naprawdę warto i gwarantuję wam, że z pewnością nie będziecie tego żałować. Osobiście jestem nią po prostu oczarowana i jak najbardziej polecam!
Zobacz, co zrobiłam
Autor: Czytanie Naszym Życiem
Nie ukrywam, że "Zobacz, co zrobiłam" zaintrygowała mnie od samego początku. Akurat miałam ochotę na książkę, której fabuła została oparta na faktach, więc nowość od wydawnictwa W.A.B. idealnie mi pasowała.
"Zobacz, co zrobiłam" to mroczna historia, która miała miejsce w 1892 roku w Ameryce (Fall River, Massachusetts). Dwie osoby zostały zamordowane, a główną podejrzaną była Lizzie, która podczas morderstwa przebywała w tym samym domu. Została oskarżona o zabójstwo swojego ojca oraz macochy, ale obmyto ją ze wszystkich zarzutów. Kto naprawdę popełnił morderstwo i czy Lizzie była w to wszystko zamieszana? Tego już prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy. Jednak znaczna większość osób jest przekonana o winie Lizzie. A co na ten temat mówi Sarah Schmidt?
Autorka "Zobacz, co zrobiłam" przedstawiła krwawą historię z perspektywy kilku bohaterów, którzy w jakiś sposób byli związani z miejscem zbrodni. Pojawiają się retrospekcje, dzięki którym czytelnik ma możliwość dokładnego zanalizowania relacji między członkami rodziny Bordenów. Oprócz nich znajdziecie tam również relacje z dnia poprzedzającego morderstwa. Sarah Schmidt nie mówi jednoznacznie o tym, kto był winny tej zbrodni, dzięki czemu czytelnik może sam próbować rozwiązać tajemnicę domu Bordenów.
Lizzie jest w tej książce najbardziej tajemniczą, niepokojącą i zagadkową postacią. Gdyby żyła w XXI wieku zapewne zostałaby uznana za chorą psychicznie osobę, która wymaga odpowiedniej opieki. Jednak nie tylko Lizzie zasługuje na uwagę... Okazuje się, że cała rodzina Bordenów nie jest do końca zwyczajna. Irracjonalne zachowanie tych ludzi w różnych sytuacjach można poddać psychologicznej analizie, a jej wyniki z pewnością byłyby ciekawą lekturą. Tutaj należy wspomnieć, że rodzina Bordenów była zamożna i bardzo szanowana. Co się stało, że to wszystko uległo zmianie?
Wydarzenia z 1892 roku wywarły ogromny wpływ na Amerykanów. Morderstwa popełnione w domu Bordenów nadal stanowią ogromną zagadkę, której rozwiązania możemy się tylko domyślać. "Zobacz, co zrobiłam" to bardzo dobra książka, która przybliża czytelnikom szczegóły mrocznej historii XIX wieku. Może ten, kto zabił, zainspirował się "Zbrodnią i karą" Dostojewskiego, która powstała przecież 26 lat wcześniej? Kto wie?
Ostatnie przedstawienie panny Esterki
Autor: Beata
Książka dla każdego - każdy dostrzeże w niej co innego. Inaczej spojrzy na nią dziecko, inaczej młodzież, dorosły i ten kto sam przeżył wojnę lub przeżyli ją jego najbliżsi. Inaczej spojrzymy na nie na różnych etapach naszego życia i inne wywołają w nas emocje.

To pięknie wydana opowieść o życiu sierot i ich opiekunów w Domu Sierot w geccie warszawskim prowadzonym przez Janusza Korczaka, Stefanię Wilczyńską a także tytułową pannę Esterkę – Esterę Winogron. Całość opisana z punktu widzenia dwunastoletniej dziewczynki.
Piękna, wzruszajaca i poruszajaca - chwyci za każde serce.
Perłowa Dama
Autor: Czytanie Naszym Życiem
Nie tak dawno temu Aleksandra Polak zadebiutowała "Królem Kier", o którym było swego czasu bardzo głośno. Można powiedzieć, że była to książka kontrowersyjna, ponieważ wywołała niejedną burzę. Czytelnicy podzielili się na dwa obozy - zwolenników i przeciwników. Ja uplasowałam się gdzieś pomiędzy nimi. W swojej recenzji napisałam, że "Król Kier" ogólnie mi się podobał, choć szału nie ma. A jak wypadła "Perłowa Dama"?



Odnoszę wrażenie, że "Perłowa Dama" jest zdecydowanie lepsza od "Króla Kier". Choć nie mogę powiedzieć, że bardzo mi się podobało, ponieważ druga część jest już typową, mocną fantastyką, za którą od jakiegoś czasu nie przepadam... Z pewnością książka ta spodoba się miłośnikom gatunku, natomiast ja nie czuję się oczarowana.



Autorka łączy w swojej książce rzeczywistość i fantazję, co jest dobrym rozwiązaniem, jednak momentami wyglądało to zbyt sztucznie. Lepiej natomiast wygląda fabuła, która jest bardziej rozbudowana i skomplikowana niż w pierwszym tomie. Mamy też wątek miłosny, w przedstawionej historii bardzo ważny. Komplikuje wszystkie relacje między bohaterami, a Ci czytelnicy, którym los bohaterów leży na sercu, na pewno będą przeżywać emocjonalne rozterki razem z nimi.



"Perłowa Dama" niesie ze sobą kilka godzin dobrej zabawy i przekazuje czytelnikom pewne uniwersalne wartości. Jest to lektura odpowiednia dla osób zakochanych w magii, która jest ciągle obecna w cyklu Aleksandry Polak. Jednak nie polecam tej książki osobom, które mają większe wymagania względem fantastyki, bo "Perłowa Dama" raczej nie sprosta oczekiwaniom. Ci mniej wymagający mogą być zadowoleni. :)
Nowe niebo
Autor: subiektywnik literacki
Muszę się wam przyznać, że po pierwsze nie znałam do tej pory żadnej książki autorki, a po drugie, sięgnęłam po nią głównie ze względu na ... okładkę. Tak, tak, wyszła ze mnie okładkowa sroka i nawet nie przeczytałam wcześniej o fabule. Czy się zawiodła? Czy to był jednak strzał w dziesiątkę?


Rodzina doświadczona przez los. Matylda, główna bohaterka mieszka we wsi na Kaszubach. Jest rok 1891. Gdy zostaje z osieroconymi dziećmi brata, w kraju zaczyna dziać się nieciekawie. Czasy rozbiorowe, północna polska, to od razu brzmi jak - niebezpieczeństwo. Pojawia się jednak szansa na nowe życie i kobieta postanawia wyjechać do Ameryki, osiedla się w Winonie i tam próbuje odnaleźć tytułowe nowe niebo.

- Bardzo cię kocham, Felu - odpowiedziała siostra. - I pod tym, i pod nowym niebem też. s.22
Powieść Hanny Cygler to historia rodzinna. Mamy tutaj cały przekrój losów osób związanych z rodziną Halmanów, a do tego wszystko zakotwiczone zostało w czasach znanych nam z obrazów rodem z serialu "Dr. Quinn". Dylematy jakie mają przed sobą bohaterowie, emigracja, nowe otoczenie, wyobcowanie, a tak naprawdę odnajdywanie siebie i swojej drogi, czy miejsca na ziemi. Jak się okazuje da się zacząć wszystko od nowa, ale zawsze trzeba ponieść jakąś cenę swoich decyzji.

Polubiła ten dziwny kraj, polubiła również mieszkanie w mieście. Nie przeszkadzał jej hałas maszyn tartacznych, odgłos kopyt końskich przy otwartym oknie, tłok, ścisk i obca mowa. s.178

Muszę się przyznać, że książki historyczne, podobnie jak fantastyka są gatunkami po które sięgam najrzadziej i niechętnie. Ale w tym przypadku mile siebie zaskoczyłam. To wspaniała saga rodzinna, tajemnice jakie wychodzą, nowe miejsce, połączenie Polski i Ameryki tamtych lat, to wszystko sprawiło, że absolutnie nie żałuję ani minuty, jaką spędziłam z bohaterami. Czytałam z ogromną przyjemnością i chętnie widziałabym jakiś film, lub dokument o tamtych czasach, bo jak się okazuje pomysł na fabułę to nie jest wymysł,ale inspiracja prawdziwymi szlakami migracyjnymi jakie miały miejsce na początku XX wieku.

Felicja spojrzała w górę. Świeciło słońce, a niebo zachwycało ciemnogranatową barwą. Zmrużyła oczy i uniosła rękę, jakby chciała go dotknąć. To już nie było nowe niebo, tylko jej własne. s.372
Jeśli szukacie książki obyczajowej z przesłaniem, jeśli chcecie przenieść się w czasie, jeśli lubicie książki historyczne z tłem obyczajowym to jest to książka dla was. Jeśli nie wiecie czy jest to książka dla was, spójrzcie na tę okładkę i odpowiedzcie sobie na pytanie, czy to niebo jest dla was?
Dalej jest noc Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski
Autor: Ewa Małecka
Dziś odebrałam książkę, zaczynam czytać, ale już przejrzałam. Bardzo starannie wydana, doskonale udokumentowana, kawał bardzo dobrej roboty. Gratuluję autorom.
Polecam wszystkim.
Mój przyjaciel kot
Autor: Inga
Wiele trudnych decyzji, skomplikowane losy życiowe. Kot i mężczyzna mają pod górkę i piach sypie w oczy, a ulewa leje na głowy, jednak nie poddają się. To się nazywa być człowiekiem czynu!
Liczba wyświetlanych pozycji:
1
2
3
4
5
Idź do strony: