Recenzje:
Bright Line Eating
Autor: Ola
Pomaga spaść z wagi. Idealny wybór dla wszystkich marzących o szczupłej sylwetce. Oddziałuje na świadomość czytelnika, bada procesy wewnętrzne zachodzące wewnątrz organizmu w tym również funkcjonowanie mózgu w aspekcie nawyków żywieniowych.
Dlaczego nasze dzieci chorują?
Autor: Ola
Im kraj biedniejszy, a ludzie żyjący z darów własnego ogródka, tym mieszkańcy zdrowsi. Wystarczy pojechać na wieś to się przekonacie, z krajami też jest podobnie - banan zakupiony w Afryce nie smakuje, jak ten z Polski. Wszystko dlatego, że te towary trzeba dowieźć i sprzedać ładnie wyglądające, a to co zdrowe musi się psuć bez chemii.
Urodzony piłkarz
Autor: Ola
Cool! Odjazdowy komentarz narratora i multum wesołych sytuacji. Żołądek boli ze śmiechu. Autor jest bardzo dowcipny, na pasujące mi poczucie humoru. Naprawdę spoko książka.
Wróżka z gwiezdnego pyłu
Autor: Anna Rydzewska
Hania to ośmioletnia dziewczynka, która od zawsze marzyła, by zostać dobrą wróżką. Cechują ją nadzwyczajna wrażliwość, empatia i pragnienie niesienia pomocy. Gdy pewnego dnia spotyka w lesie wyjątkowego Wilka Alberta, jej życzenie ma wreszcie szansę się spełnić. Dwójka przyjaciół wyrusza w fascynującą, magiczną podróż, przepełnioną cennymi lekcjami o największych wartościach.



Co jest źródłem Gwiezdnego Pyłu?



Czy Hania zostanie wróżką, niosącą radość i pomoc potrzebującym?



Odkąd pamiętam, uwielbiam książkę "Mały Książę", będącą skarbnicą najpiękniejszych sentencji o życiu. Teraz nareszcie udało mi się znaleźć polski odpowiednik tej niezwykle wartościowej pozycji. To niesłychane, że niewielka pod względem objętości lektura, może nieść tak ogromny przekaz i być nasycona równie potężną dawką emocji.



Krocząc po kolejnych stronach, razem z sympatyczną Hanią, doświadczamy niesłychanie wartościowych lekcji. To doskonały sposób, by na chwilę się zatrzymać, zastanowić nad własną postawą. Pochłonięci przez kolejne obowiązki, załamani pojawiającymi się problemami, zapomnieliśmy o tym, co ma największe znaczenie, pogubiliśmy się. Wielu z nas nadal nie zdaje sobie sprawy, że kierując się szczerą miłością i zrozumieniem, można zdziałać o wiele więcej niż w gniewie czy frustracji. Ta wyjątkowa pozycja uczy nas, w jaki sposób patrzeć na życie, jak docenić to, co otrzymaliśmy, uzmysławia, że każdego dnia doświadczamy cudu, mimo że nie zawsze to dostrzegamy.



"Ta miłość jest w sercu każdego z nas. Wszystkie istoty mają w sobie takie źródełko nieskończonej miłości, która pomimo dawania nigdy się nie kończy. To jest prawdziwa, czysta miłość, bez żadnych warunków, bez przywiązania. Jest bezinteresowna, bo nie kochasz za coś, a kochasz dla samej przyjemności kochania. Nie ma tam miejsca na rozczarowanie, bo niczego nie oczekujesz w zamian."



Historia Hani stanowi również doskonały wstęp do rozmowy z dziećmi o wszelkich emocjach. Wilk opisuje wiele z nich niezwykle dokładnie, w sposób przystępny. Rodzice przekładając sytuacje na przykłady bliższe swemu potomstwu, mogą sprawić, iż pociecha bez żadnych oporów zacznie mówić o wszelkich uczuciach, które towarzyszą jej na co dzień. Powieść także uwrażliwia, uczy empatii, wyczula na krzywdę. Bohaterowie swoimi czynami pokazują, jak należy postępować, jak traktować bliźnich. Wszystkie te bezcenne lekcje owiane są magiczną otoczką, dlatego jestem pewna, iż lektura skradnie serca zarówno waszym dzieciom, jak i Wam. Nadprzyrodzone istoty, cudowny Gwiezdny Pył i moc, którą może posiadać każdy z nas, tworzą fascynujące tło, dzięki jakiemu nawet najtrudniejsze bezcenne nauki stają się łatwe do przyswojenia.



Główna bohaterka bezsprzecznie jest osobą, którą powinno się naśladować. Kieruje się miłością, pragnie pomagać innym, docenia piękno otaczającego świata. Nauczyciel dziewczynki stara się przepełnić jej serce optymizmem oraz wdzięcznością, i choć dla niektórych jego słowa mogą wydawać się trochę naiwne, myślę, że pozwolą one przetrwać wiele cięższych sytuacji. Niestety dorosłym, posiadającym bagaż dość bolesnych doświadczeń, nie będzie łatwo uwierzyć w to, iż wszystko dzieje się z jakiegoś powodu, każda przykrość stanowi lekcję, a samą miłością i wiarą da się uzyskać szczęście. Mimo wszystko uważam książkę za bardzo wartościową i sądzę, że lepiej napełnić serce dziecka pewnością, iż bycie dobrym człowiekiem stanowi fundament do spełnienia.


"Szczęście też jest zrobione z Gwiezdnego Pyłu, który mieści się w sercu. Masz do niego nieograniczony i bezwarunkowy dostęp. Czyli sama tworzysz swoje szczęści. I zawsze od ciebie zależy, aby je czuć i rozdawać."



"Wróżka z Gwiezdnego Pyłu" jest niezwykle mądrą, wzruszającą książeczką, jaka z pewnością zachwyci wielu rodziców, jak i ich dzieci. Wyruszcie w niezapomnianą, fascynującą podróż, w trakcie której wraz z pomocną Hanią odkryjecie największe wartości i docenicie otaczające was piękno. Baśniowe stworzenia po raz kolejny uzmysłowią wam, jak wielką potęgą jest miłość, przepełnią wasze serca nadzieją i dobrem, skłonią do głębokich refleksji i ułatwią rozmowę z dziećmi o wszelkich emocjach. Jak zostać dobrą, pomocną wróżką? Przepis odnajdziecie krocząc po tym wyjątkowym alfabecie. Polecam gorąco!



Był sobie szczeniak Ellie
Autor: My fairy book world
Główną bohaterką, a zarazem naszą przewodniczką i narratorką jest Ellie — cudowna, mądra suczka, która zostaje ratownikiem. Ellie nie zawsze rozumie zachowania ludzi, ale instynktownie chce im pomagać. Jej pierwszym opiekunek jest Jakob, który ciągle jest przygnębiony, jednak psiakiem opiekuje się rewelacyjnie, szkoląc ją i nagradzając postępy. Jej drugą opiekunką jest Maya — samotna kobieta, która nie do końca potrafi się odnaleźć jako opiekun-partner psa ratownika. Ellie po kolei prowadzi nas przez kolejne etapy swojego życia, szkolenia i pracy, pokazując, jak ważne zadania spoczywają na psie ratowniku.

Na przeczytanie takich książek jak ta, nigdy nie jest się zbyt „starym” czyj dojrzałym. To pełna ciepła i miłości historia, która ukazuje sposób, w jaki kochają zwierzęta. Świat widziany oczami psa jest zaskakujący, pozwala ujrzeć to, co przeoczamy na co dzień. Praca psa ratownika została przekazana w rzeczowy, ale przystępny sposób, a na samym końcu książki są podane miejsca, gdzie można znaleźć więcej informacji o pracy psów ratowników. Książka napisana jest bardzo lekko, czyta się ją niesamowicie szybko i przyjemnie. Autor oddał mnóstwo emocji poprzez tę książkę, są momenty śmiechu i wzruszenia, aż nie chcę się jej odkładać. Zakochałam się w tej historii, zakochałam się w Ellie. Naprawdę gorąco polecam.


https://www.myfairybookworld.pl/2018/07/w-bruce-cameron-by-sobie-szczeniak-ellie.html
First Love
Autor: Patrycja Kuchta
Pierwsza miłość pozostaje w sercu na zawsze. Przyspieszonego bicia serca, motyli w brzuchu i pierwszych uniesień nie zapomina się nigdy. I choć pierwsza miłość rzadko jest tą jedyną i na całe życie, pozostaje tą najbardziej wyjątkową i piękną, a wspomnienia o niej zawsze przywołują uśmiech, nawet jeśli jest to uśmiech przez łzy.

„First love”, jest właśnie o tym. O pierwszej, pięknej, szczerej i prawdziwej miłości. O uczuciach, które każą robić szalone, ryzykowne rzeczy, o sercu, które nie słucha rozumu. Główna bohaterka powieści, Axi, zabiera nas w szaloną podróż przez Stany Zjednoczone, ale też w głąb duszy. Choć Axi jest oczytaną prymuską, sypiącą cytatami jak z rękawa, nie lubi zmian i zawsze ma na wszystko ułożony plan, nagle coś w niej pęka. Rysa, która pojawiła się po śmierci młodszej siostry, a pogłębiała się stopniowo kiedy opuściła ją matka, a ojciec szukał pocieszenia na dnie butelki, w końcu rozrywa jej serce na pół. Dlatego Axi robi jedyną, słuszną według nastolatki rzecz- ucieka z domu. Zabiera jednak ze sobą Robinsona, najlepszego przyjaciela, a za razem jedyną osobę, która jest wstanie ponownie skleić jej serce. Chłopak z miejsca zgadza się na szaloną propozycję przyjaciółki, ale nie wie jednego- Axi jest w nim szaleńczo zakochana. Choć dziewczyna najbardziej na świecie chciałaby żeby Robinson odwzajemnił jej uczucia, nie może mu ich wyznać. Nie może ryzykować, że straci także jego.

Na pierwszy rzut oka, historia Axi i Robinsona może wydawać się zwykłą młodzieżową opowieścią jakich wiele, ale nie dajcie się zwieść- ta książka złamie Wam serca. Mimo, że autor sięga po motywy, które z pewnością już znacie z innych książek, jest w niej coś wyjątkowego. Jakaś ożywcza świeżość, wewnętrzny blask, coś dzięki czemu od książki nie można się oderwać. A może to wszystko zasługa Robinsona? Mogłabym porównać go do promyczka światła, ale to porównanie nieadekwatne w jego przypadku. Robinson nie jest promyczkiem- on jest jak samo słońce. Piękny, czuły, zabawny i bardzo, ale to bardzo szalony. Jego wewnętrznemu blaskowi i urokowi nikt nie jest w stanie się oprzeć i Wam też nie pozostaje nic innego jak tylko oddać mu całe serce. Co ciekawe nie wiemy o tym bohaterze wiele. Osnuwa go mgiełka tajemniczości i nawet sama Axi nie wie o nim wszystkiego. Ale wystarczy chwila w jego towarzystwie, by bezwarunkowo go pokochać.

Uwielbiam motyw podróży w książkach, ale niestety często mnie rozczarowuje. To, co ma być niezwykłą przygodą, często okazuje się równie ekscytujące, co czytanie przewodnika turystycznego. Na szczęście „First Love” mnie pod tym względem nie zawiodło. Podróż przez stany kradzionymi pojazdami w towarzystwie Axi i Robisona okazała się szalona, ekscytująca i pełna przygód. Świetnie się z nimi bawiłam i choć (oczywiście!) nie popieram łamania prawa, rewelacyjnie czytało mi się o perypetiach nastoletnich „Bonnie i Clyde’a”, a tarapaty w jakie się ładowali, zapewniły mi sporo śmiechu, wzruszeń, ale też adrenaliny.

O CZYM? „First Love”, to piękna opowieść o młodzieńczej przyjaźni, szalonej podróży i pierwszych porywach serca. To idealna książka, dla wszystkich tych, którzy chcieliby wybrać się w pełną przygód podróż, ale z jakiegoś powodu nie mogą tego zrobić. Choć książka jest lekka, przyjemna i zabawna, ma też bardziej refleksyjne i wzruszające znaczenie. Nagły zwrot akcji całkowicie Was zaskoczy, zaszokuje i wyciśnie z oczu łzy. Bohaterowie są bardzo tajemniczy skrywają przed czytelnikiem pewne kluczowe dla fabuły fakty, które rozbiją Wasze serca, kiedy wreszcie wyjdą na jaw. Los Axi i Robinsona, zależy od rzutu monetą i młodzi bohaterowie szybko przekonają się jak kruche i ulotne są chwile szczęścia. Niestety przez tą tajemniczość w historii powstaje wiele luk, których nie udaje się autorowi do końca wypełnić. Niektóre wątki nie pozostają zamknięte, kilka można uznać za mocno naciągane, ale i tak uważam, że „First Love” to jedna z najciekawszych powieści dla młodzieży, w starym dobrym stylu, jakie ostatnio trafiły w moje ręce. I z pewnością, jedną z najpiękniej wydanych!
Clarissa
Autor: Anna Rydzewska
Początki związku zawsze są fascynujące. Wszystkie pierwsze razy wywołują ekscytację i przyjemną niepewność. Żyjemy intensywniej, nasyceni beztroską i ciekawością wzajemnie się poznajemy, nie stronimy od szalonych przygód, zbieramy kolejne emocjonujące doświadczenia. Z czasem zakładamy rodzinę, pragnąc zadbać o przyszłość, wpadamy w wir obowiązków zawodowych i domowych, często zapominając o własnych potrzebach. Wtedy najczęściej w związek zaczyna wkradać się monotonia i rutyna. Wolny czas spędzamy spokojnie, według stabilnych schematów. Niby wszystko wspaniale się układa, ale człowiekowi powoli zaczyna brakować tego dreszczyku emocji, silniejszych doznań, od których niemal kręci się w głowie.



Tak dokładnie jest w przypadku Clarissy, ułożonej Angielki, matki dwójki dorastających dzieci. Kobieta jest doceniana w pracy, świetnie dogaduje się z pociechami, relacje z mężem również należą do udanych, a jednak pomału zaczyna jej czegoś brakować. Pragnie odświeżyć swój związek, sprawić, by znów leciały iskry. W momencie, gdy obiecuje sobie poprawę i stopniowo snuje plany, jak spełnić swoje najskrytsze pragnienia, otrzymuje od szefa nietypową propozycję. Przełożony prosi ją, by wraz z kolegą, wyjechała na półroczną delegację do Polski. Z jednej strony kobieta jest przerażona rozłąką i wyjazdem do nieznanego kraju, z drugiej jednak, nie potrafi ukryć podekscytowania na myśl o ciekawej przygodzie i nowych doświadczeniach. Wierzy także, iż tęsknota spowodowana separacją, pozwoli umocnić jej małżeństwo.



Osoby, które zaopiekują się nią w nowym miejscu pracy, pozwolą jej ujrzeć rzeczywistość w zupełnie innym świetle. Dzięki nim odkryje własne, skrywane dotąd pragnienia, doceni swą wartość i na reszcie w pełni rozwinie skrzydła. Emocje i ekscytujące doznania, jakie zafunduje ów nieprzewidywalny wyjazd, na zawsze odmienią jej życie.



"Bywały chwile kiedy pragnęła znowu być sobą sprzed lat, tą, którą była, nim wzięła ślub, nim pojawiły się dzieci. Tęskniła za czasami, kiedy mogła wyrzucić z siebie emocje w spontanicznym wybuchu."


Po "Clarissę" sięgnęłam z ogromnym entuzjazmem, praktycznie byłam pewna, że książka mi się spodoba. Muszę jednak przyznać, iż ta pozycja okazała się większym zaskoczeniem, niż mogłam się spodziewać. Od lektury minęło już kilka dni, a ja nadal nie mogę wyjść z podziwu, że mężczyzna jest w stanie tak trafnie opisać wszelkie kobiece emocje, począwszy od niepewności, poprzez ekscytację, aż do czystego spełnienia. Wszelkie sceny erotyczne nakreślone zostały w sposób niezwykle finezyjny, dlatego rozpalają serce i pobudzają zmysły.



,,Podobno nieobecność sprawia, że kocha się mocniej."



Język autora jest niesłychanie lekki i przyjemny, dlatego po kolejnych stronach kroczy się wręcz błyskawicznie. Lektura okazała się niezwykle przyjemna, lecz nie jest to zwykła, tandetna opowiastka. Historia Angielki posiada głębsze dno, może stanowić dla kobiet swoisty drogowskaz. Pisarz nakreślił wszelkie emocje na tyle sugestywnie, iż nie sposób nie utożsamić się z główną bohaterką, doskonale ją rozumiemy, a czasem nawet możemy mieć wrażenie, iż to powieść o nas samych. Bardzo często przecież doświadczamy identycznych rozterek, pragniemy zmiany na lepsze, chcemy przestać udawać, lecz nie jesteśmy w stanie odważyć się pokazać prawdziwego oblicza. Potrzebujemy impulsu, jaki nam uświadomi, iż pragnienia, o których śnimy każdej nocy, nie są ani złe, ani niemożliwe do realizacji.



"Co sobie obiecywała? Koniec nudnych poniedziałkowych opowieści w kuchni. Dokładnie to. Dreszczyk emocji. Miała do niego prawo. Przysięgła, że ożywi swoje małżeństwo. Pozwoliwszy sobie na chwilę zapomnienia, zanurzyła się na powrót w najgłębszych pragnieniach."



Jack Lauriger stworzył naprawdę wyjątkowe, nietuzinkowe i niesłychanie pozytywne postacie, jakich nie sposób nie pokochać. Zarówno główna bohaterka, jak i Polacy opiekujący się nią na wyjeździe, momentalnie skradli moje serce. To bohaterowie, od których możemy wiele się nauczyć, napełniają nasze dusze nadzieją, wiarą, a także motywują do działania. Nie boją się nowych doświadczeń, potrafią czerpać z życia jak najwięcej, dzięki czemu uzmysławiają czytelnikowi, jak wiele może stracić, jeśli zamiast ciekawością, będzie kierował się strachem.



Niesłychanie spodobała mi się również możliwość ujrzenia Polski z perspektywy obcokrajowca. Wspomniane zostały ważne wydarzenia historyczne, ukazano cenne zabytki, piękno wyróżniającej się natury, ale także podkreślono ogromną dawkę pracy, jaką włożono w odbudowanie kraju. Zdarzenie dwóch odmiennych kultur jest fascynujące, zwłaszcza, iż dochodzi do obalenia wielu znanych stereotypów. Lęk głównej bohaterki przed nieznanym szybko zamienił się w czystą ekscytację, a czytelnik wielokrotnie mógł odczuć dumę i satysfakcję, że jego kraj wywarł na Angielce tak znakomite wrażenie.



"Czy żałowała? Ani jednej chwili. Czy zrobiłaby to jeszcze raz? To pewne. Tego, co przeżyła, nie mogła sobie zaplanować. Czuła się odnowiona, pełna energii. Wyzwolona. Ta podróż wykraczała poza jej najśmielsze marzenia."



"Clarissa" jest zaskakującą, porywającą, niezwykle ciepłą i przyjemną lekturą dla kobiet, która może stać się impulsem do długo wyczekiwanej, wewnętrznej przemiany. To piękna i fascynująca historia o poznawaniu samej siebie, odkrywaniu i rozbudzaniu własnej kobiecości, czy wreszcie o ukrywanych pragnieniach, jakie spędzają sen z powiek. Książka idealna na długie, gorące letnie wieczory. Gwarantuję, iż zafunduje Wam niezapomnianą rozrywkę i relaks, ale również skłoni do zadumy nad własnym postępowaniem. Każda z nas może być szczęśliwa, wystarczy tylko "rozwinąć skrzydła i odważyć się latać"! Polecam całym sercem.





Dopóki nie zjawiłaś się ty
Autor: Detektyw Książkowy
Czytałaś już "Dręczyciela"? Jeśli tak, to na pewno znasz już dobrze historię Tate i Jareda. Miałaś okazję poznać punkt widzenia Tate - sympatycznej dziewczyny, która była dręczona w szkole przez swojego najlepszego przyjaciela. Nie podobało Ci się zachowanie Jareda? Nie mogłaś rozszyfrować tego tajemniczego chłopaka? Chciałaś się dowiedzieć dlaczego zaczął zadręczać swoją najlepszą i jedyną przyjaciółkę? Teraz masz okazję poznać odpowiedzi na wszystkie swoje pytania. Weź do ręki "Dopóki nie zjawiłaś się ty" i otwórz się na głos niegrzecznego Jareda.

Jeśli obserwujecie mnie na Instagramie to pewnie już wiecie, że jestem zachwycona najnowszą powieścią Pani Penelope Douglas. Nic na to nie poradzę, ale po prostu zakochałam się w historii opowiedzianej przez Jareda. Ale zacznijmy od początku. Jeszcze kilka dni temu cierpiałam na straszną nie moc czytelniczą, ponieważ nie mogłam wciągnąć się w żadną czytaną powieść. Każdą pozycję odkładałam po przeczytaniu dwóch, trzech rozdziałów, bo żadna nie zainteresowała mnie na tyle, żebym czytała ją dalej. Wszystko się zmieniło kiedy w moje serce wpadła powieść "Dopóki nie zjawiłaś się ty", przeczytałam pierwszy rozdział i dosłownie przepadłam. Nie mogłam, nie chciałam i nie potrafiłam oderwać się od tej książki! Chyba Wam nie wspominałam, że nie czytałam "Dręczyciela", dlatego dla mnie historia Tate i Jareda była zupełnie nowa i nieznana. Nie wiedziałam czego mogę spodziewać się na następnej stronie, jak potoczą się losy bohaterów i czy na końcu będzie na nich czekał upragniony happy end. Dlatego jeśli nie czytałyście poprzedniej książki to się absolutnie nie przejmujcie!

Nie powinnam lubić Jareda, ponieważ na samym początku zachowywał się jak dupek( przepraszam za to wyrażenie, ale inaczej nazwać go nie mogę). Ten chłopak nie miał w sobie żadnych hamulców - pił dużo alkoholu, sypiał z pierwszymi lepszymi panienkami i gnębił swoją byłą najlepszą przyjaciółkę, a co najgorsze sprawiało mu to ogromną przyjemność! Powiedźcie mi jak można lubić takiego bohatera? Wierzcie mi, że można. Nie wiem jak to zrobiła Pani Douglas, ale ja go naprawdę z całego serca polubiłam. Może było to spowodowane tym, że poznałam bliżej jego mroczną przeszłość i wiedziałam z czym walczy każdego dnia. W każdym razie uwielbiam Jareda, mimo jego wielu wad. Owszem był oschły, zimny, nieprzewidywalny i podły, ale miał też w sobie dużo empatii, wyrozumiałości, siły i determinacji.Takiej postaci nie da się nie pokochać!


Muszę słówko napisać o Tate - gdyby każda żeńska postać była tak dobrze wykreowana jak ona! Od dzisiaj jest ona moją ulubioną bohaterką literacką. Wiecie za co ją polubiłam? Za wrażliwość, dobroć i pazur jaki miała w sobie. Od Jareda doświadczyła tyle cierpienia, szyderstwa i nienawiści, ale mimo wszystko dała radę. Nie poddała się. Zaczęła walczyć ze swoim dręczycielem i udowodniła wszystkim, że jest silna, niezależna i waleczna. Brawa dla niej! A oprócz tego miała jeszcze cięty język i ogromne serce.

W "Dopóki nie zjawiłaś się ty" znajdziecie absolutnie wszystko. Trudną i piękną miłość z wieloma przeszkodami, silną przyjaźń, toksyczne relacje, złych i dobrych bohaterów i wiele pokręconych sytuacji. Moim zdaniem ta książka może zyskać naprawdę wielu fanów, ponieważ jest niezwykle szczera, bezkompromisowa, troszkę mroczna i nieprzewidywalna. Na każdej stronie będziecie zaskakiwani, ponieważ autorka ewidentnie nie lubi zanudzać czytelnika. W każdym razie ja nie nudziłam się w ogóle, ponieważ przygody Jareda są bardzo interesujące i oczywiście niebezpieczne. Prawie bym zapomniała! Lubicie wyścigi samochodowe? Jeśli tak na pewno będziecie zadowolone, jeśli Wam powiem, że ten motyw został wykorzystany w książce. Bedą wyścigi, walki, krzyki i zazdrość, która doprowadzi do tragicznego wydarzenia. Zaintrygowani?


Poszukujesz elektryzującej książki, która nie pozwoli Ci zasnąć w nocy? Chcesz przeczytać powieść pełną namiętności, złości i ogromnej miłości? Nie boisz się poznać bliżej niebezpiecznego dręczyciela i jego niewinną ofiarę? Jeśli na wszystkie pytania odpowiedziałaś "TAK" - to koniecznie musisz zapoznać się z najnowszą powieścią Pani Penelope Douglas pt."Dopóki nie zjawiłaś się ty". Mogę Ci zagwarantować, że zakochasz się w przedstawionej historii, ale najpierw będziesz musiała ją porządnie znienawidzić.
Na pożółkłym papierze
Autor: Dorota Kachlicka
Jeszcze jedno... powieść .... „Na pożółkłym papierze” przypomniała mi, że warto pielęgnować wspomnienia, nie bać się bólu, czerpać siłę ze swojej wrażliwości i czasem spojrzeć w głąb siebie by przypomnieć sobie, co w życiu liczy się tak ... naprawdę. To historia o tym, by nie zapominać, że życie lubi rzucać nam wyzwania. Każe spojrzeć na świat z różnej perspektywy, ale... zawsze przewrotny los, zawsze wyciąga do nas pomocną dłoń. Nierzadko to co najbardziej potrzebne i wartościowe kryjąc, w ludziach, miejscach czy nieoczekiwanych zdarzeniach. To przecież one mogą odmienić nasze życie i zakorzeniają się w naszych sercach.

Sięgnij po powieść Na pożółkłym papierze i pozwól by Twoje serce otuliły piękne emocje wzruszenia. Przytul do siebie najpiękniejsze wspomnienia.

https://zatrzymachwileulotne.blogspot.com/2018/07/ktora-zmienia-wszystko-l-na-pozokym.html
First Love
Autor: PospolitaOla
Axi ma szesnaście lat i mieszka z ojcem, który ma problem z alkoholem. Jej matka odeszła po śmierci młodszej siostry dziewczyny. Bohaterka czuje się samotna, nie ma praktycznie nikogo poza najlepszym przyjacielem - Robinsonem.
Dziewczyna pod zaczyna planować długą wycieczkę, którą proponuje przyjacielowi. Chłopak się zgadza i tak wyruszają w podróż życia. W między czasie przeżywają przeróżne przygody. Nie przejmują się niczym, żyją chwilą. Popełniają wiele wykroczeń, dopuszczają się nawet wielokrotnych kradzieży, jednak nic nie jest zepsuć tego błogiego stanu... ale czy na pewno? Wszystko zaczyna ulegać zmianie, gdy przeszłość daje o sobie znać...

Cała podróż bohaterów została pięknie opisana. Poznajemy każde miejsce, w którym przebywają, dzięki licznym i dokładnym opisom. Duży plus za to, że nie są one nudne, a wręcz chce się ich czytać więcej :) Całość niesamowicie pobudza wyobraźnię, momentami czułam się tak jakbym tam była. Wielkie wow!

Podsumowując, "First love" to bardzo przyjemna w odbiorze książka, napisana lekkim językiem. Pomimo wielu opisów nadal jest ciekawa i wciągająca. Myślę, że spodoba się zarówno młodzieży jak i starszym czytelnikom. Porusza ważny temat, którym jest kruchość życia. Warto po nią sięgnąć, zdecydowanie polecam :)
http://pospolitaola.blogspot.com/2018/07/zycie-jest-zbyt-krotkie-by-zyc-bez.html
Przeklęci święci
Autor: ogrodksiazek.blogspot.com
Poprzednia powieść Maggie Stiefvater, "Wyścig śmierci", z miejsca mnie oczarowała i wciągnęła do niesamowitego świata wykreowanego przez autorkę. Dlatego nie miałam żadnych wątpliwości, że "Przeklęci święci" również znajdą się na liście moich lektur. Początkowo ta historia mnie nie porwała, ale wciąż miałam nadzieję, że w kolejnych rozdziałach to się zmieni. Czy tak się stało?

Bicho Raro to specyficzna miejscowość i wcale nie chodzi o sąsiedztwo pustyni ani o brak innych osad w promieniu wielu mil. To właśnie tutaj mieszka rodzina Soria, w której od lat rodzą się Święci. Z całego kraju przybywają do nich pątnicy pragnący doświadczyć cudu. Jednak to wcale nie jest takie proste, jak by się mogło wydawać. Owszem, to Święty przeprowadza pierwszy cud, ale wówczas mrok danej osoby ujawnia się, przybiera zewnętrzną formę. Reszta zależy od samego pątnika. Gdy wyciągnie wnioski i nauczy się, jak go ujarzmić, dokona drugiego cudu. Może to potrwać chwilę albo całe lata, a niektórym ta sztuka nigdy się nie uda. Soria izolują się od przybyłych, nawet z nimi nie rozmawiając, z obawy, że gdy złamią tabu i pomogą któremuś z nich, mrok dosięgnie także ich samych.

Gdybym miała określić tę książkę jednym słowem, powiedziałabym, że jest... dziwna. To wrażenie towarzyszyło mi przez cały czas i w zasadzie zaczęło zanikać dopiero pod koniec lektury. Akcji nie ma zbyt wiele, za to autorka postawiła na opisy i naszpikowała powieść metaforami. Bohaterowie intrygują, choć nie poznajemy ich zbyt dobrze. Beatriz to inteligentna dziewczyna, która nie chce być Świętą. Wszyscy uważają ją za osobę pozbawioną uczuć, nawet ona sama nie dopuszcza do siebie myśli, że może być inaczej. Niezwykle zdolna i zdeterminowana, samodzielnie skonstruowała nadajnik radiowy, wykorzystywany do pirackich audycji. Prowadzi je Joaquin, posługujący się pseudonimem Diablo Diablo. Trzeci z kuzynów, Daniel, to aktualnie urzędujący Święty. Mamy też interesujących pątników - Marisitę w sukni z żywymi motylami, na którą ciągle pada deszcz, księdza Jimineza o twarzy kojota, nauczycielkę Jennie, która nie może sama nic powiedzieć, jedynie powtarzać skierowane do niej słowa, porośniętego mchem Theldona czy bliźniaczki oplecione przez węża. Jest też Pete z dziurą w sercu, ale on akurat nie szuka cudu. Powód jego przybycia jest dużo bardziej prozaiczny - pragnie zapracować na ciężarówkę.

Maggie Stiefvater stworzyła oryginalną opowieść o życiu, poszukiwaniu cudów, miłości i poznawaniu samego siebie. O nadziei, która dodaje skrzydeł i o strachu prowadzącym do izolacji, utrudniającym normalne funkcjonowanie. O mroku, który tkwi w każdym z nas oraz o ciężkiej, mozolnej walce, jaką ludzie toczą, by go przezwyciężyć. Choć pomysł na fabułę bardzo mi się spodobał, a nietypowe opisy przyciągały uwagę, "Przeklęci święci" nie wywarli na mnie tak dobrego wrażenia jak poprzednia powieść autorki. Zdecydowanie brakowało mi akcji i w zasadzie dopiero ostatnie 100 stron zdołało mnie naprawdę wciągnąć. Jeśli więc liczycie na coś równie ciekawego jak "Wyścig śmierci", możecie się rozczarować. Natomiast osobom poszukującym lektury refleksyjnej, pełnej metafor, którym nie przeszkadza mnogość opisów, ta książka powinna przypaść do gustu.

Cienie
Autor: Anna
Książka autorstwa Wojciecha Chmielarza pt. '' Cienie'' przedstawia kontynuację dalszych losów bohaterów książki ''Osiedle marzeń ''. Prawdziwym wyzwaniem dla autora stanowi opis życia przebiegającego w stolicy, która jest tak naprawdę obca dla wielu młodych osób zaczynających swoją karierę. Mroczne tajemnice, niedomówienia wzbudzają niepokój wśród bohaterów. Komisarz Jakub Mortka na własny sposób próbuje rozwiązać zagadkę morderstw dwóch kobiet, a po części zmienia jego zawodowe poglądy. Aspirantka Anna Suchocka to typ kobiety szukającej rozwiązania zadaje pytania świadkom i nie zmusza do odpowiedzi. Potrafi pomóc, ale pojawia się u niej mimo ambicji strach. W chwilach trudnych musi ulec i poprosić o pomoc. Wszyscy bohaterowie posiadają różne charaktery, ale są chwilami tacy zagubieni, ale pojawia się w nich waleczność.
Autor stworzył kreację pełną wzruszeń, zadbał o kreatywny sposób wypowiedzi każdego bohatera. Nie zabraknie momentów związanych z dreszczykiem emocji. Fabuła jest bardzo dobrze skonstruowana.
Czy wspólne połączenie zawodowe sił, charakterów komisarza Mortki i aspirantki Suchockiej pomogło w rozwiązaniu tej niezwykłej i skomplikowanej zagadki?
O tym warto, się przekonać czytając tę książkę.
Wyczarowanie światła
Autor: dziewczyna z książkami
Victoria Schwab wymusiła na mnie ambiwalentny stosunek do swojej twórczości. Tak, jak dotychczasowe części trylogii Odcieni magii wywarły na mnie bardzo dobre wrażenie, orzec wręcz można było, że jestem wielbicielką historii Kella, tak jej Okrutna pieśń zasiała we mnie zwątpienie oraz dopuściła do głosu niepochlebne wobec niej opinie. Nie mogłam zrozumieć, jak tak różne jakościowo pozycje mogły wyjść spod pióra tej samej autorki. Okrutna pieśń nie miała niczego, dzięki czemu nazwać ją było można choć przeciętną w swym gatunku powieścią. Marny konstrukt świata, jednowymiarowi bohaterowie, beznadziejnie poprowadzona akcja, brak jakiegokolwiek angażu podczas lektury. Mroczniejszy odcień magii oraz jego kontynuacja wydawały się kompletnym przeciwieństwem historii Augusta oraz Kate. Czy jednak zakończenie trylogii o równoległych Londynach utwierdziło mnie w przekonaniu, że dylogia Okrutnej pieśni, była tylko wypadkiem przy pracy oraz pozwoliła zakochać się w twórczości Victorii Schwab już na dobre? A może autorka nie podołała utrzymaniu w ryzach, tak dobrego konceptu?

Kell zniknął, następca tronu jest coraz bliższy śmierci wraz z każdą upływającą minutą nieobecności brata, a Lila rusza samotnie na ratunek antariemu. A to dopiero początek problemów. Prastary, potężny wróg pragnie bowiem władzy, pragnie tronu, pragnie Czerwonego Londynu i tego, by wszyscy znaleźli się na kolanach. Mroczna klątwa, pirackie wojaże, dworskie intrygi, lustra, które przedstawiają wspomnienia oraz magia, tony magii. Oto, co czeka czytelnika w finale trylogii Odcienie magii.

Nie wspominając rzecz jasna o tabunie emocji, jaki funduje nam V. E. Schwab. W tym tomie nie ma momentu na oddech, tutaj każdy rozdział przynosi nowe obawy, nowe powody, dla których na sercach pojawia się kolejna rysa, kolejny naprędce wstrzymany oddech. Tak naprawdę to w historii o rudowłosym antarim zakochałam się dopiero w drugim tomie. Wtedy też nadeszło też opóźnione uwielbienie dla części poprzedniej. Uwielbienie oraz zrozumienie. Bo choć tuż po lekturze, tom ten wydawać się może pozbawiony akcji, czegoś swoiście istotnego, tak po zapoznaniu się ze Zgromadzeniem cieni, zaczyna się rozumieć, iż Mroczniejszy odcień magii był jedynie wprowadzeniem. Bardzo dobrym oraz co powiedzieć trzeba koniecznym. Nieco wolnym, nie tak obszernym, ale koniecznym.

Nie należy się więc zniechęcać po zapoznaniu się jedynie z początkiem tej historii. Sama byłam w tym miejscu oraz rozumiem, że ten tom może rozczarować, szczególnie po zapoznaniu się w wszechobecnymi zachwytami. Wiem również, że by go docenić, potrzeba czasu oraz kolejnych tomów. Jako całość, trylogia Odcieni magii prezentuje się fenomenalnie! Klimatyczna, pełna magii, akcji, wspaniałych bohaterów oraz zwrotów akcji. To, coś o czym marzy każdy miłośnik fantastyki. Przede wszystkim to jednak powiem świeżości w obrębie tego gatunku. Pomysł, rozwinięcie akcji mimo paru (dobrze jednak rozegranych) schematów jest bardzo oryginalne. Jestem urzeczona pomysłowością oraz wyobraźnią Victorii Schwab.

Co również piękne w tej książce to język użyty do jej napisania. Takie pióro rzadko jest spotykane w dzisiejszych powieściach fantastycznych. Autorka perfekcyjnie buduje atmosferę oraz napięcie, za pomocą zgrabnie i finezyjnie składanych w zdania słów. To sprawia także, że przez lekturę historii Kella oraz Lili się płynie, lecz nie w sposób, w jaki dzieje się to w podrzędnych romansidłach. Tutaj po drodze można napotkać dużo, dużo więcej. Wyczarowanie światła choć w moim mniemaniu, nie jest najlepszą częścią w serii, to nadal jest genialne. Nie przeszkadza mu to również być idealnym zakończeniem tej historii.

Uważam, że najważniejszym punktem książek Schwab (Okrutną pieśń nadal uważam za wypadek przy pracy) są bohaterowie. Pełnokrwiści, nieoczywiści, tacy których losy śledzi się z podekscytowaniem. Nie sposób przejść obok nich obojętnie. Dawno w żadnej powieści, nie spotkałam tak ciekawych postaci. Dawno (prócz Bożogrobia) nie wciągnęłam się w tak bardzo w jakieś zdarzenia, jak w te splatające życia Kella, Lili, Rhya oraz Alucarda. Na tym polu autorka wypadła znakomicie.

Ta seria to czysta magia. Wypływa spomiędzy zdań, otulając czytelnika nadzwyczajną atmosferą, która nie opuszcza go nawet po zakończeniu lektury. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że Victoria Schwab wyczarowała jedną z lepszych trylogii fantasy ostatnich lat. Tutaj króluje niesztampowość, piękny język, wartka akcja oraz cudownie wykreowani bohaterowie. Sam świat jest wręcz utkany z magii. Daje tyle możliwości, które jak mam nadzieję zostaną wykorzystane w kolejnych seriach z tego uniwersum. A takowe, jak słyszałam, mają powstać. Nie mogę się już tego doczekać, bowiem wiem, że będzie to genialne, nie ważne jakie miasto Schwab obierze sobie za cel przygód swych kolejnych wspaniałych bohaterów.

Z całego serca mogę Wam polecić tę serię. Jeśli poszukujecie nieszablonowego, literackiego świata, w którym dominującym czynnikiem jest magia, to śmiało – trylogia Odcieni magii jest dla Waszych pragnień rozwiązaniem wręcz idealnym. System magiczny jest świetnym konstruktem, a gdybym miała przywołać skojarzenia kulturowe przychodzące mi na myśl w trakcie lektury wszystkich tomów to byłyby to dla przykładu: Piraci z Karaibów, czy nawet sam Harry Potter. Oczywiście książki Schwab nie są żadnymi z tych dzieł, nie są nawet podobne, mają po prostu wspólny pierwiastek, mogący pochodzić z najróżniejszych aspektów tych tworów, jak klimat, bądź pewne wątki fabularne.

Podsumowując, myślę, że moja recenzja tego tomu, jak i poprzednich jest wystarczającym zachęceniem, lecz nie odmówię sobie tej przyjemności i powiem to jeszcze ten jeden raz. Victoria Schwab stworzyła coś kapitalnego. Od deski do deski w swej konstrukcji zdumiewającego. Pamiętajcie, że pierwszy tom trzeba ująć w swego rodzaju nawias, na którego zdjęcie pozwolą nam dopiero kolejne części. To one ukażą nam prawdziwy geniusz tak wykreowanego wprowadzenia do serii traktującej o przygodach antarich. Romans również nie jest, co warto dodać, tak istotnym oraz nagminnym wątkiem, do jakiego zostaliśmy przez literaturę fantastyczną przyzwyczajeni. Tutaj większą rolę odgrywają takie wartości jak przyjaźń, rodzina oraz to, co jesteśmy w stanie dla nich zrobić. C u d o w n a trylogia.
Po prostu ją przeczytajcie.
Po prostu ją pokochajcie.
Jechać nie jechać 39 krajów i kierunków
Autor: Kamil
Dobra książka chyba nie do końca podróżnicza. Dużo się dowiemy o kierunkach opisywanych. Ale jeszcze więcej o życiu autora chyba. I miejscami mocno dowcipnie. A czasami naprawdę mocno :)
Bossman
Autor: Katarzyna Kat
Kiedy widzę na okładce książki nazwisko Vi Keeland to już wiem, że to będzie dobra lektura. Tym razem ta kobieta również mnie nie zawiodła.
"Bossman" to książka opowiadająca historię burzliwego romansu pomiędzy Reese oraz Chase'em. Ona ma kilka życiowych priorytetów, po pierwsze - po błędnych decyzjach z przeszłości zmuszona jest zmienić pracę, po drugie - na siłę szuka miłości swojego życia. Żadne z wymienionych celów nie ma pozytywnego skutku, natomiast Chase to facet twardo stąpający po ziemi, wie czego chce i jest święcie przekonany, że dostanie to o czym marzy, lub czego w danej chwili chce. Ma za sobą okrutnie bolesne doświadczenia, które wraz z rozwojem akcji możemy systematycznie poznawać. Autorka tym razem pozytywnie zaskoczyła mnie pomysłem na tę książkę, a dlaczego? Ponieważ skupiła się bardziej na kreowaniu swoich postaci, mamy możliwość poznania ich przeszłości i charakteru w bardzo szczegółowy sposób, a także ich zwyczajnych, ludzkich cech, które w tego typu książkach są pomijane na rzecz scen uniesień miłosnych, które sprowadzają relację dwojga ludzi tylko do jednego aspektu. W tej książce jest inaczej, może to właśnie dlatego ta powieść może się tak bardzo podobać. "Bossman" ukazuje nam, że czasem nie mamy wpływu na to, co dzieje się w naszym życiu, bo jakiekolwiek działanie nie zmieni obecnej sytuacji. Nie ma w niej nie wiadomo jakiej dynamicznej akcji, jednak występują pewne sytuacje i ujawniane są fakty, które sprawiają, że książka jest wciągająca, mocno intrygująca i powodująca, że z niecierpliwością przekręca się kolejne strony po to aby poznać koniec tej historii. "Bossman'' to zdecydowanie smaczny, przyjemny i porywający romans biurowy oraz miła odmiana po książkach, w których pierwsze spotkanie bohaterów kończy się w sypialni. Autorka postanowiła przełamać tę zauważalną zasadę, co wyszło, moim zdaniem, pozytywnie.
Uwielbiam twórczość Vi Keeland, powtarzam to przy każdej recenzowanej przeze mnie jej książce, ale myślę, że to właśnie jej unikatowy i lekki styl sprawia, że jej powieści po prostu porywają czytelnika w wykreowany świat. Ja tę lekturę mam już za sobą i Wam ją również szczerze polecam!
Skarb Szeptuchy
Autor: Mirosława Dudko
Pati Maczyńska, podobnie jak w poprzednich powieściach, także i w najnowszej, dostarcza nam kolejnych bodźców emocjonalnych, nagłych zwrotów akcji, niespodziewanych sytuacji i rozwiązań. Przybliża regionalne legendy, sekrety, podania i miejsca, które są bliskie jej sercu. Zabiera nas w urokliwe zakątki Nałęczowa, Szlaku Sobieskiego i pięknego Roztocza. W zgrabny sposób łączy ze sobą realne sytuacje z fantazyjnym światem różnych stworów, demonów, zjaw i innych postaci mających swoje źródło w słowiańskich przypowieściach. Polecam!

Całą recenzja: https://ezo-ksiazki.blogspot.com/2018/07/418-skarb-szeptuchy.html
Na pożółkłym papierze
Autor: Northman - Coś na półce
Nie wiem szczerze mówiąc, czy ta książka oparta jest na jakichś faktach, czy to czysta literacka fikcja, ale tak naprawdę... chyba nie chcę tego wiedzieć. Treść wystarczająco przemawia sama za siebie, bez otoczki ewentualnego oparcia się na faktach. Jest i bez tego wystarczająco smutna. Prawda jest bowiem taka, jak napisałem na wstępie - złych wyborów żałuje się zawsze. To niesamowite, jak ludzie czasem sami zabierają sobie to, co dobre. Po latach może nie być odwrotu i zostaje tylko kilka rzeczy: rozpacz, samotność, żal do samego siebie. A przepaści lat nie da się zasypać.

Książka z całą pewnością daje masę powodów do refleksji. Wnioski są chyba proste... Nie warto tracić czasu i marnować szans na to, co dobre. Nie warto uciekać. Warto decydować mądrze, nawet i ryzykując, ale nie warto zamiast tego uciekać w strachu. To zawsze będzie powód do tego, żeby żałować.

Polecam ;)

https://cosnapolce.blogspot.com/2018/07/na-pozokym-papierze-aleksandra-bartosik.html
Poszukiwacz marzeń
Autor: Northman - Coś na półce
Iranu, a tak naprawdę, w szerszej perspektywie, całego Bliskiego Wschodu - oto temat tej książki. Temat ciekawy, kontrowersyjny, mocno na czasie... Autorka ciekawie dobrała tematykę, przy okazji zaś, wizytą w Iranie, spełniając jedno ze swoich podróżniczych marzeń ;)

Jak to więc jest z tymi kobietami w Iranie? Z ich prawami, z ich codziennością, rzeczywistością? Kontrowersji w odbiorze treści uniknąć tutaj nie sposób... Lektura potwierdza wiele z tego, co fragmentarycznie wiemy na ten temat. Rzeczywistość Iranek nie jest łatwa ani przyjemna... i czasem jest to dość ogólnikowe i zdawkowe stwierdzenie. Przynajmniej dla Europejczyka, dla kogoś z Bliskiego Wschodu bowiem to wszystko jest całkowicie normalne. Hm... Na płaszczyźnie praw kobiety w Iranie z całą pewnością mocno odstają od mężczyzn. Same kwestie poniżania w majestacie prawa, dopuszczania w tymże majestacie do wydawania za mąż nieletnich dziewczynek, trudności rozwodowe, ideologia zgodnie z którą "kobieta ma wartość połowy mężczyzny" - europejski krąg kulturowy nigdy tego nie pojmie i zawsze będzie to budzić skrajne oburzenie... Taka jest jednak tamtejsza rzeczywistość.

Karolina Kozioł bardzo fajnie ujmuje temat o którym mowa, omawia go bowiem z kilku perspektyw, o których zwykle zapominamy. Mianowicie mowa o perspektywie historycznej oraz o innych płaszczyznach życia, takich jak gospodarka na przykład i rola kobiet w tejże. Historycznie rzecz ujmując, prawa kobiet na Bliskim Wschodzie, w Iranie w tym przypadku, choć może tego nie zauważamy, ale jednak - mimo wahań w jedną bądź w drugą stronę - zmierzają stale, choć powoli, w stronę polepszenia całości prawnych perspektyw i możliwości. W tym miejscu, nie bez przyczyny, przywołajmy przykład gospodarczy - kobieta prowadząca w Iranie własną działalność gospodarczą jest nie tylko obrazkiem spotykanym, ale i normalnym. Swoją drogą pokazuje to skalę sprzeczności irańskiego prawodawstwa (jak ma się to bowiem do, dajmy na to, odebrania kobiecie praw rodzicielskich jeśli wnosi o rozwód?).

Z całą pewnością przyznać trzeba, że książka jest bardzo rzeczowa. Na przykładach z życia wziętych pokazuje prawdziwe realia. Autorka starała się do tego pokazać wszystko naprawdę obiektywnie. To ma swoją wartość. Temat jednak... jest, był i zawsze będzie chyba kontrowersyjny (czyż nie?).

Polecam.
Fatalny turnus
Autor: Kropeczka Moja
Zbieg kilku fatalnych sytuacji powoduje, że małżeństwo przechodzi poważną kłótnie, która prowadzi do ich rozstania na plaży i powrotu do domku wczasowego osobno. Katarzyna jednak nie wraca. Włodzimierz coraz bardziej przerażony sytuacją i zaginięciem żony nie może sobie wybaczyć, że zostawił żonę samą na plaży w środku nocy...
Co przydarzyło się Katarzynie i jaki udział w tym miała dwójka znajomych z Łodzi, którzy również przyjechali na wakacje odpocząć.
Czy Mariusz i Adam okażą się mordercami?
Jak potoczą się losy młodych ludzi po fatalnych wydarzeniach na plaży?
Spokojna dotąd nadmorska Stegna stanie się miejscem kolejnych zbrodni...
w niewyjaśnionych okolicznościach giną dwie osoby.
Czy wszystkie zbornie są powiązane ze sobą i co łączy je z Moniką - kelnerką z Oazy.
Wciągająca i bardzo intrygująca książka nie pozwoli na chwile nudy, ciągłe zmiany akcji, nowe okoliczności i dowody powodują, że sami próbujemy rozwiązać zagadkę - kto za tym wszystkim stoi - ale czy nam się uda?
Czy winny zostanie ukarany?
Ciekawe dialogi, bardzo wartka akcja i nieoczekiwane sytuacje są dużymi zaletami, książki, którą czyta się bardzo przyjemnie.
Książkę czytało mi się tym lepiej, że sama byłam akurat na wakacjach nad polskim morzem... niedaleko Stegny ;) wieczorne spacery dawały dodatkowy dreszczyk emocji ;)


https://kropeczkamoja.blogspot.com/2018/07/fatalny-turnus-jan-melerski-wydawnictwo.html?
Laleczki T.2 Zaginione laleczki
Autor: Patrycja Kuchta
Benny kocha swoje laleczki. Szyje im sukienki, maluje je i dba, by zawsze były piękne i posłuszne. Czasem jednak zdarza się, że laleczka się zepsuje. Benny nie lubi zepsutych laleczek. Takiej lalki trzeba się natychmiast pozbyć. Choć Benny, to psychopatyczny morderca, w jego czarnym i chorym sercu zakiełkowała miłość do jednej z laleczek. Pokręcona i brutalna miłość, która oplatała jego serce jak bluszcz, z każdym dniem stawała się coraz silniejszą obsesją. Choć Niegrzeczna Laleczka, stale się buntowała i zasługiwała na coraz brutalniejsze kary, Benny oddał jej całe swoje popieprzone serce i nie chciał żadnej innej. Żadna nie była wystarczająco dobra, bo nie była NIĄ. Choć jego ulubionej zabawce udało się uciec, mimo lat rozłąki, Benny nie zapomniał, co do niej czuje. Wręcz przeciwnie, chore uczucie rosło w siłę, a jego opanowało obsesyjne pragnienie, by Niegrzeczna Laleczka wróciła do domu. I w końcu mu się to udaje. Znów są razem Laleczka i jej Pan. Jade nie jest jednak już tą małą, przerażoną dziewczynką, którą Benny porwał przed laty. Teraz jest silną i zdeterminowaną kobietą, znakomitą policjantką wyszkoloną w walce z psychopatami. Jednak żadna szkoła nie była w stanie przygotować Jade na powrót do koszmaru, a oto jego drugi akt właśnie się zaczyna. Jade musi walczyć, nie tylko dla siebie, ale też dla tych, których kocha. Problem w tym, że nie tylko z Bennym będzie musiała się zmierzyć. Teraz nie tylko on jest potworem.

„Skradzione laleczki” były uzależniające, szokujące, seksowne a za razem brutalne i wstrząsające. Autorki przeniosły mnie wprost do najmroczniejszego koszmaru i całkowicie uzależniły od swojej chorej wyobraźni. Myślałam, że nie może być już bardziej dramatycznie, okrutnie, mrocznie, ale się myliłam, bo „Zaginione laleczki”, przenoszą to wszystko na wyższy poziom. Autorki nie mają żadnych skrupułów. Jeśli chcą kogoś zranić- ranią. Jeśli chcą kogoś zabić- zabijają. Jeśli chcą nami wstrząsnąć- wywołują prawdziwe tornado. Szalonej wyobraźni tych dwóch kobiet absolutnie nic nie ogranicza. Zatraciły się w mroku, spuściły demony ze smyczy i stworzyły historię, której nie da się zapomnieć. Która obezwładnia, oszałamia, szokuje i uzależnia. Jest jeszcze lepsza niż pierwsza część!

W pierwszym tomie, autorki ujawniały dramatyczne wydarzenia z przeszłości Jade stopniowo. Dzięki temu trzymały rękę na pulsie, dawkując czytelnikowi szokujące informacje i brutalne sceny. Tym razem jest inaczej. Jade znowu trafia w łapy potwora, a my towarzyszymy jej od początku w tym koszmarze. I to było autentycznie straszne. Choć nie mogłam się oderwać od lektury, byłam przerażona i wstrząśnięta okrucieństwem Benny’ego, a serce biło mi jak szalone. Fabuła „Zaginionych laleczek”, mrozi krew w żyłach i zapewnia maksimum mocnych wrażeń i skrajnych emocji.

Dotychczas Benny był dla mnie tylko chorym psychopatą, który mnie przerażał, a jednocześnie ciekawił. Pytanie o to, co sprawiło, że stał się potworem dręczyło mnie przez cały pierwszy tom, a teraz wreszcie dostałam na nie odpowiedź. Autorki wpuszczają nas do chorej głowy szaleńca i każą wysłuchać jego dramatycznej historii. A jest ona po prostu straszna. Benny sam opowiada nam o dramacie, który ukształtował jego chory umysł i choć nic nie usprawiedliwia jego zbrodni, teraz rozumiem, że po czymś takim, po prostu nie mógł być normalny. Czytelnik ma możliwość spojrzeć na niego pod innym kątem, poznać chłopca, którego psychika została doszczętnie zniszczona i w pewnym stopniu zrozumieć dlaczego stał się potworem.

W narracji znalazło się też miejsce dla Dillona i ach… uwielbiam tego faceta! Już wcześniej skradł moje serce, ale teraz, kiedy miałam okazję poznać jego myśli, polubiłam go jeszcze bardziej. Choć generalnie nie przepadam za książkami, gdzie narracja jest rozbita na wiele postaci, do tej książki bardzo to pasowało. Nie czułam się zdezorientowana, ani nie miałam wrażenia, że perspektyw jest zbyt wiele. Wręcz przeciwnie, dodałabym jeszcze kilka rozdziałów z punktu widzenia Macy, bo jej postać jest jedną z najbardziej fascynujących i przerażających w całej powieści. Swoją drogą chętnie przeczytałabym cały osobny tom skupiający się na jej postaci i na tym jak przez lata stopniowo znikała mała porwana, dziewczynka, a rodził się potwór ze niszczonym przez traumę umysłem.

O CZYM? „Zaginione laleczki”, to mroczna, brutalna i całkowicie uzależniająca kontynuacja znakomitej serii thrillerów psychologicznych. Autorki weszły na wyższy poziom, stały się bardziej okrutne, bezwzględne, a ich chore pomysły i mroczna wyobraźnia, totalnie mną zawładnęły. Jestem całkowicie zafascynowana Bennym i jego Laleczkami, a za razem wstrząśnięta i szokowana, tym co się wydarzyło. Nie mogę się doczekać kolejnych tomów tej uzależniającej serii.
Liczba wyświetlanych pozycji:
1
2
3
4
5
Idź do strony: