Recenzje:
Poniewczasie
Autor: Maciej
Jawi mi się pisanie jako gehenna i katusze lub innym razem jako raj utracony. Autorzy muszą przeżywać swoje książki, aby te były naprawdę wyjątkowe. Katharsis dla każdego, kto przeczytał.
Szklany las
Autor: Katarzyna z Subiektywne Recenzje
"Szklany las" to książka inna niż wszystkie. To głęboka, refleksyjna i mocna opowieść o grze pozorów, pełna mrocznego, tajemniczego klimatu, którym przesiąkamy na wskroś. Niesamowita przygoda, która z całą pewnością zostanie ze mną na długo.
Twórczość Cynthii Swanson znam tylko z książki "Wyśnione życie" dlatego też, może trochę przez wzgląd na tę historię byłam zaintrygowana tytułem "Szklany las". Znając umiejętności do niesamowitego lawirowania pomiędzy rzeczywistością a fikcją, mieszaniem czytelnikowi w głowie i oryginalnej fabule, z przyjemnością oddałam się lekturze tej książki. To co tam znalazłam przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Cieszę się, że autorka nie zrezygnowała z utworzenia fałszywego obrazu w oczach czytelnika tylko po to, aby później w najmniej oczekiwanym momencie otworzyć jego oczy. Akcja przenosi nas lata 60., gdzie to, w stanie Wisconsin, mieszka Angie Glass, czyli jedna z naszych kluczowych postaci. Wraz z niespodziewanym telefonem poznajemy kolejną bohaterkę, nastoletnią kuzynkę Ruby, która to już na zawsze odmieni życie poznanych bohaterów. Kiedy postanawiają zaopiekować się osieroconą kuzynką i przeprowadzają się do szklanego, nowoczesnego domu znajdującego się w jakże pięknej scenerii leśnej akcja nabierze rozpędu, a klimat zagęści się do granic możliwości. Mrok, gęsta atmosfera, niepokój, to uczucia, które w trakcie lektury nie opuszczają czytelnika nawet na sekundę. Trzy wątki narracji pozwalają na poznanie szerokiego obrazu wydarzeń i krok po kroku doprowadzają nas do odkrycia największej tajemnicy ukrywanej przez rodzinę Glass. Cynthia Swanson ma niezwykły dar do tworzenia takich specyficznych książek, których klimat miażdży czytelnika i nie pozwala mu myśleć o niczym innym. Pokazuje ludzkie wady, które uwidacznia w niezwykły i oryginalny sposób kreowania charakterów postaci. Każdy z nich ma w sobie swoje własne sekrety, a kiedy osiągniemy punkt kulminacyjny, zobaczycie, że nie będziecie żałować czasu poświęconego tej książce. Ten świat wciąga nas w tą wykreowaną, niebezpieczną i intrygującą przestrzeń tylko po to, aby odkryć przed nami rodzinne sekrety i dramaty. Jeśli szukacie emocjonalnej, sensacyjnej powieści grozy, którą można uznać za połączenie thrillera z dramatem to ta książka jest dla Was. Muszę jednak zaznaczyć, że autorka, podobnie było w książce "Wyśnione życie" nie śpieszy się z ujawnianiem prawdy. Akcja nie jest na tyle dynamiczna, aby czytelnicy lubiący wartkie tempo wydarzeń byli zachwyceni. Tutaj, wszystko płynie swoim własnym rytmem, coraz to bardziej i mocniej wciągając odbiorcę w szpony mroku i tajemnicy. Obiecuję, że na długo zapamiętacie tę książkę.
Nieprzenikniona, zmętniała akcja z całą pewnością przypadnie Wam do gustu. Myślę, że wielu z Was zatraci się w tej powieści bez granic. "Szklany las" trzeba po prostu przeczytać!
NIEPOKORNA KRÓLOWA
Autor: Katarzyna z Subiektywne Recenzje
Podczas lektury części pierwszej miałam niedosyt brutalnego Mounta. Jego postać była niedoprecyzowana i jakby niedokończona. Miałam nadzieję, że akcja wreszcie nabierze rozpędu już w drugiej części. I cieszę się, że w tym przypadku dobrze oceniłam zamysł autorki!
To się nazywa mocne uderzenie! Tego mi właśnie brakowało w poprzedniej części. Poznajcie więc fascynujący, mroczny i tajemniczy świat, w którym to niczego nie można być pewnym. Keirę poznałam już w książce "Król bez skrupułów", gdzie za długi swojej destylarni została kupiona przez miejscowego, samozwańczego króla miasta Mounta. Nieuznający sprzeciwu brutalny mężczyzna rozpoczyna swoją grę, która jednak wymyka się mu spod kontroli, a wszystko obraca się teraz przeciwko niemu. Wydarzenia w tej części zazębiają się ze zdarzeniami z poprzedniego tomu, dlatego też od razu mogłam rozeznać się w całej akcji. Jako dodatek, autorka daje nam obraz przeszłości, w której wychowywał się Lachlan, co pozwala nam wyciągnąć wnioski i może nawet usprawiedliwić go, za wszelkie jego niecne uczynki. Cieszę się, że tym razem bardziej poznajemy jego postać, bo wcześniej miałam wrażenie, jakby był tylko nieznaczącą postacią, a w gruncie rzeczy odgrywa tu kluczową rolę. Kiera pozostaje pod jego dyktaturą, jednak coś w ich relacji zaczyna pękać, a z każdą przewracaną stroną widzimy te wszystkie zmiany. Meghan March tym razem świetnie przygotowała zaplecze emocjonalne tej powieści, nie brakowało tu zwrotów akcji i sytuacji, które pozwalały na całkowite oddanie się tej historii. Gwarantuję, że w trakcie lektury nie będziecie się nudzić bo mamy tu dosłownie wszystko. Od gorącej erotycznej atmosfery, po brutalne mordy i ujawnianie intrygujących sekretów. Wreszcie doczekałam się takich uczuć jakich od początku oczekiwałam od tej serii. Zakończenie sprawiło, że miałam ochotę rzucić książką o ścianę. Tak się nie powinno zostawiać całej nabuzowanej akcji. Już nie mogę się doczekać aż trafi w moje ręce kolejna część! Tam to się dopiero będzie działo! To niesamowite jak jedna historia może się rozwinąć i to jak jeden tom może znacząco odstawać od innego. "Niepokorna królowa" to opowieść o sile charakteru, walce o swoje, no i oczywiście o potędze miłości, która nawet najbrutalniejszego faceta może zmiękczyć. Świetnie skonstruowana, pełnokrwista fabuła nie pozwala, ani na chwilę, odłożyć tego tytułu, a w połączeniu z niewielkim rozmiarem tej książki, może zostać pochłonięta w całości tylko w jeden wieczór. Jestem głodna wrażeń, które z całą pewnością znajdę w "Imperium grzechu", czyli ostatniej części tej trylogii.
Jestem mega zachwycona! Mój czytelniczy apetyt został zaspokojony i jednocześnie zaostrzony, bo teraz zdecydowanie chcę więcej! Jeśli jeszcze nie znacie tej historii, to warto nadrobić zaległy tom i przeczytać tytuł "Niepokorna królowa". Pewne jest to, że nie będziecie żałować!
Tajemnica Sary H.
Autor: Zarwananoc
"-Mój sposób na podryw?- zapytał tonem przystojniaka z reklamy męskiego dezodorantu- Chloroform."

"Tajemnica Sary H" jako jedna z nielicznych książek zachęciła mnie do siebie okładką jak i opisem oraz chęcią przekonania się na co stać polskich autorów. Jak się później okazało, jednak na bardzo dużo. Paulina Wróbel przede wszystkim pokazała, że jest gotowa wejść z impetem na rynek, z bardzo dobrą książką i nie pozwolić na niezadowolenie czytelnika.
Czytając "Tajemnice Sary H.", sama się zastanawiałam, czy byłabym w stanie tak wykorzystać drugą szanse daną mi przez los. Głowna bohaterka wyróżnia się przede wszystkim upartością w dążeniu do celu, którego nikt jej nie zniszczy. Nie jeden człowiek by się zastanawiał czy warto lub czy jego postępowanie jest na pewno dobre. Niestety nie Małgorzata, która nie zważając na przeciwności losu stara się wszystko poukładać. Kobieta wiele razy mnie denerwowała, a nawet irytowała swoim zachowaniem jak i charakterem, choć z drugiej strony ukłon dla autorki za zachowanie niezmiennej postaci. Mówiąc o fabule, jestem wręcz oczarowana, ponieważ na każdej stronie widać przygotowanie autorki i przemyślenie wielu spraw. Sięgając po tą książkę przede wszystkim przygotujcie się na oryginalny pomysł i zaskakujące zwroty akcji. Bohaterowie są nieprzewidywalni i jak wspomniałam, uparci do samego końca.
Książkę jak najbardziej będę polecać, patrząc na to jak dobrze spędziłam przy niej czas. Do bohaterów nie mam większych zastrzeżeń, każdy ma swój charakter i cechy szczególne. Czytelnik także nie jest zasypywany nadmierną ilością informacji, dzięki czemu książkę jak najbardziej możemy czytać w środkach komunikacyjnych, gdzie bywamy lekko rozkojarzeni. Autorka posługuje się lekkim piórem, więc osobiście lekturę skończyłam w niecałe dwa dni z szerokim uśmiechem na ustach. Fabułę jak najbardziej oceniam na maksa, ponieważ potrafi być zaskakująca i przede wszystkim oryginalna.
Reasumując, "Tajemnica Sary H" jest kolejna książką, która przekonuje do polskich autorów, a mi tylko pozostaje czekać na kolejną część.

"Miłość?! To niedorzeczne. Miłość to słabość, na którą nie mogę sobie teraz pozwolić."

Książkę odebrałam za punkty w portalu CzytamPierwszy.
Pokusa Erin
Autor: Katarzyna z Subiektywne Recenzje
"Pokusa Erin" to kolejna książka autorki Elizabeth O'Roark, która połączona jest z poprzedniczką, czyli książką "Przebudzenie Olivii" głównie występującymi w nich bohaterami.Jest to historia o pierwszej miłości, niewykorzystanych okazjach i nadziei na drugą szansę.
Brendan i Erin to ogień i woda. Para, która zupełnie do siebie nie pasuje, czuje względem siebie niesamowite przyciąganie. Erin to typowa grzeczna dziewczyna, próbuje ułożyć swoje życie, jednak nadal boi się podjąć ostatecznych kroków ku legalizacji jej związku z Robem, czyli dobrym kumplem Brendana. On natomiast to klasyczny przykład uwodziciela i kobieciarza. Mocno oklepany schemat, który nie do końca porwał mnie tak, jak tego oczekiwałam. Cała historia toczy się swoim tempem i nie oczekujcie tutaj wielu zwrotów akcji. Główną niewiadomą jest tutaj sekret Erin, który Brendan dość szybko poznał. Połączy ich stare uczucie, świeże sekrety i niesamowite pożądanie, którego nie mogli ugasić. Jest to typowa książka o miłości, o tym, że czasem warto zaryzykować i dać tę drugą szansę komuś, kogo rzeczywiście lubimy. Autorka zwraca naszą uwagę na to, aby nie skreślać ludzi tylko dlatego, że nie podoba nam się jego postępowanie. Skrupulatne budowanie relacji naszych bohaterów na zasadzie miłości-nienawiści dodało odrobinę pikanterii do całej fabuły. Chociaż dla mnie nie była to zbyt odkrywcza i fascynująca lektura. Myślę, że dla tych z Was, którzy dopiero robią rozpoznanie w czytelniczych gatunkach, może się okazać, że to będzie niezapomniana przygoda. Dla mnie to kolejna miła lektura, która umila spędzany z nią czas. Nic więcej. Plusem tej powieści jest również to, że spokojnie można ją czytać bez znajomości "Przebudzenia Olivii", choć znanie jej gwarantuje nam lepsze rozeznanie w występujących postaciach i zdarzeniach. "Pokusa Erin" nie wywołała we mnie takich emocji, jakich oczekiwałam, zdecydowanie jej poprzedniczka przeniosła mnie w wir wydarzeń, które porwały moje serce. Tutaj natomiast mam ciągły niedosyt, bo i postanie nie zachwycają, ani ich przygody nie są tak intrygujące jak to było w przypadku "Przebudzenia Oliwii". Cóż, klątwa drugiego tomu nie ominęła tego tytułu. Jednak wcale nie odradzam Wam poznania tej części. Ma swoje wady i zalety, ale sądzę, że wielu z Was zobaczy w niej coś, czego ja nie dostrzegłam!
Jeśli macie ochotę na szybki romans pełen miłości i nienawiści to ten tytuł powinien spełnić się w tej roli. Jeśli natomiast szukacie czegoś mocnego, z wartką i dynamiczną akcją, lepiej rozglądajcie się dalej.
Poniewczasie
Autor: Edmund
Z tą książką możesz sobie wyobrazić w jakim napięciu emocjonalnym piszą niekiedy autorzy, z jakimi siłami muszą się mierzyć lub też z jaką bezsilnością, bo i tak się zdarza. Czy to książka napisana za późno, czy stąd właśnie poniewczasie? Tylko noc wie…
Plan Agaty T.2 Dogonić miłość
Autor: Katarzyna z Subiektywne Recenzje
"Dogonić miłość" to kontynuacja serii "Plan Agaty" autorstwa Anny Sakowicz. Co tym razem autorka przygotowała dla swoich bohaterek - Agaty i Poli? Czy wreszcie ułożą swoje życie i znajda stabilny grunt?
Czasem życie pisze nam różne, dziwne i nieprzewidywalne scenariusze. Siostry Żołtaszek doskonale się o tym przekonały. To o czym marzymy ma szansę się spełnić, jednak nie zawsze w takiej formie, w jakiej to sobie wyobrażamy. Agata staje przed trudnym wyzwaniem. Niespodziewana ciąża, brak stałego partnera życiowego i dylemat, którego mężczyznę wybrać. Jej plan z impetem wchodzi w życie, ale nie do końca toczy się tak jakby tego oczekiwała. Ostatecznie to nie ona podejmuje decyzje, a znany już, przewrotny los. "Dogonić miłość" to utrzymana w ciepłym, obyczajowym, słodko-gorzkim klimacie powieść lekko nawiązująca do przygód Bridget Jones, która pozwala nam zatracić się we wciągających zdarzeniach i skomplikowanych układach. Książka ta to doskonały przykład na to, że nigdy nie wolno się poddawać, a warto czerpać z życia pełnymi garściami. I choć historia ta ma wiele przykrych momentów, które mogą nas zasmucić to w dalszym ciągu bije od niej pozytywna energia sprawiająca, że chce się więcej. Moje serce, po raz kolejny, skradła Pola, niesłychane szczęście ogarnęło mnie kiedy to mogłam czytać o tym, jak jej życie wreszcie zaczyna jawić się w kolorowych barwach. Myślę, że na przykładzie tych bohaterek mamy możliwość spojrzenia na własne życie i decyzje, które podejmujemy. Często jest tak, że szukamy miłości i szczęścia wszędzie tam, gdzie szanse na ich znalezienie są znikome. Nie doceniamy tego co mamy, rodziny, wsparcia i posiadania przyjaciół. To wszystko sprawia, że ciągle jesteśmy nieszczęśliwi, bo w głowie nieustannie tli się myśl o tym, że brakuje nam wielu rzeczy, a w rzeczywistości wszystko to mamy tuż obok siebie. Autorka postarała się o to aby historia zawarta w "Dogonić miłość" była bardzo realistyczna i prawdziwa. Nieustająco miałam wrażenie, że obie kobiety to rzeczywiste postacie, które mogę spotkać na ulicy. Wpadają w tarapaty, popełniają błędy i chcą być po prostu samodzielne i obdarzane miłością. Tylko tyle i aż tyle. Znajdziemy w niej pełną gamę emocji, które nie tylko wzruszą i rozbawią, ale natchną do działania i walki o swoje szczęście. To kolejna odsłona prawdziwego życia, które bardzo łatwo można skomplikować. Siostrzana więź przezwycięży wszelkie złe chwile. Polecam tę powieść każdemu, kto lubi przyjemne obyczajówki, które poza interesującą akcją skłaniają nas do refleksji nad własnymi możliwościami i ograniczeniami, które skutecznie utrudniają nam życie.
Myślę, że wielu z Was odnajdzie w tej książce cząstkę siebie. Pomimo lekkości, książka zawiera i dotyka wielu ważnych życiowych aspektów, które otwierają nam oczy na otaczającą nas rzeczywistość.
Zbuntowany dziedzic
Autor: Katarzyna z Subiektywne Recenzje
"Zbuntowany dziedzic" to kolejna odsłona twórczości duetu moich ulubionych autorek. Co tym razem przygotowały dla nienasyconego literacko czytelnika? Przekonajcie się sami!
Tego, co wydarzyło się w tej książce moja bogata wyobraźnia nie zdołała przewidzieć. Zastanawiam się, kiedy moja fascynacja twórczością tego duetu się skończy? Vi Keeland i Penelope Ward po raz kolejny udowadniają, że gatunek literacki jakim jest romans to nie tylko szybkie uczucie i nagła namiętność ale jest to też coś głębszego, opartego na ważnych podstawach, co za każdym razem zawierają w wyrazistych, świetnie skonstruowanych bohaterach i genialnej, dynamicznej akcji. Trylogia Rusha opowiada nam historię Heathcliffa Rushmore'a, który w stał się dziedzicem niesamowitego majątku, jednak sam w sobie nie jest urodzonym bogaczem, jest pełen empatii i miłości, które próbuje ukrywać pod przykrywką zbuntowanego niegrzecznego faceta. Kiedy na jego drodze staje Gia, czuje, że w jego życiu zachodzą spore zmiany. Oboje mają swoją bolesną historię, która sprawia, że ich dusze łączą się w niewypowiedzianym zrozumieniu. Autorki znów dostarczają czytelnikom pełną gamę emocji, od złości, nienawiści po taki ogrom ciepła i miłości, że nigdy nie znudzą mnie historie przez nie tworzone. "Zbuntowany dziedzic" jest również całkowicie oryginalny pod względem fabularnym, bo los wcale nie sprzyja tej znajomości pomimo przyciągania, jakie czują względem siebie. Na przykładzie niedoskonałych bohaterów możemy zauważyć, że życie często nie układa się tak jakbyśmy tego chcieli, ale ważne jest aby czerpać z każdej chwili to co dobre. Musimy, jako ludzie, pamiętać o tym, żeby nauczyć się jak iść na kompromisy, które zdecydowanie mogą ułatwić nam drogę do szczęścia. Zakochałam się w postaci Rusha. To typowy mężczyzna marzeń. Zakończenie miażdży i wprawia w osłupienie. Nie mogę się doczekać aż przeczytam kontynuację, bo już teraz wiem, że będzie to jeszcze lepsza przygoda niż z tomem pierwszym. Vi Keeland i Penelope Ward to autorki, które mogę Wam z czystym sercem polecić w ciemno. Bez względu na to jaki gatunek lubicie, one mają dar tworzenia wyjątkowego klimatu, który pomimo błahej sytuacji pozwala wyciągnąć wnioski na każdy życiowy zakręt.
Jeśli jeszcze macie jakiekolwiek wątpliwości, nie wahajcie się! "Zbuntowanego dziedzica" musicie koniecznie przeczytać! To książka, obok której nie da się przejść obojętnie!
Saharyjskie dni
Autor: Idę czytać
Mając w ręce literaturę tajwańską spodziewałam się filozoficznej rozprawy o życiu i śmierci. Do tego ta poważna okładka. Jednak nic bardziej mylnego. „Saharyjskie dni” to zapiski z życia codziennego podczas, gdy Sanmao mieszkała na pustyni, wśród ludu Sahrawi.

Sanmao to tajwańska pisarka, jedna z najbardziej znanych na świecie. Jej podróżnicze opowiadania zyskały uznanie na całym świecie, a zwłaszcza na Tajwanie. Może dlatego, że to świetna literatura? Przekonajcie się!

"Człowiek to takie zwierzę, które najbardziej boi się, że pozna samego siebie." - Sanmao

Sanmao marzyła o pustyni i pewnego dnia je zrealizowała. Szczęśliwie miała wsparcie w rodzinie, ale przede wszystkim w Jose, miłości jej życia. Mały i zaniedbany domek, wynajmowany od Sahrawi, był jej pierwszym wyzwaniem. Romantyczna Sanmao marzyła przede wszystkim o dalekich wycieczkach po piaskach pustyni, odkrywaniu lokalnej przyrody i poznaniu lokalnej społeczności.

"Gdy patrzyłam na unoszące się dymy z palenisk, wydawało mi się, że żyją tu sobie jak u pana Boga za piecem. Uważam, że nieskrępowane niczym życie jest cywilizacją ducha."- Sanmao

Sanmao była obdarzona darem opowiadania. Zapiski z życia na Saharze Hiszpańskiej czyta się z zapartym tchem, a humor który potrafiła wpleść dodawał uroku całości.

Oprócz opisów codziennych sprawunków i niezbędnego sprytu, zmagań z miejscowym klimatem podczas kursu na prawo jazdy, czy znachorstwie, które uprawiała na pustyni, Sanmao przybliżyła w książce konflikt Korpusu Pustynnego z ludem Sahrawi, miejscowe obyczaje weselne, ale też niebezpieczeństwa jakie czyhają na śmiałków wybierających się na nieznane pustynne tereny.

"Moje zamiłowanie do kultury innych ludów bierze się z ogromnej różnicy, jaka mnie od nich dzieli; różnicy, która mnie wzrusza i zachwyca."

Sanmao była zachwycona życiem na pustyni, o którym marzyła. Potrafiła dostrzec jej piękno. Nie chciała wyjeżdżać nawet wtedy, gdy w miasteczku wybuchły bomby. Wydaje mi się, że to mogło być jej miejsce na ziemi.

Najlepsza książka podróżnicza jaką czytałam została wydana przez Wydawnictwo Kwiaty Orientu i jest to jej pierwsze tłumaczenie na polskim rynku.

Książkę zamówiłam na portalu Czytampierwszy.pl
Druga połowa nadziei
Autor: Dominika Stryszowska
Jeśli Tobie, tak jak i mnie, wydawnictwo NieZwykłe kojarzyło się tylko z romansami, to niestety, nasze wyobrażenie jest już nieaktualne.

Parę dni temu obchodziliśmy 33 rocznicę katastrofy elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Mimo że minęło już trochę czasu od tych dramatycznych wydarzeń, sprawa po dziś rozgrzewa umysły naukowców, jak i zwykłych ludzi. Niesłabnącym powodzeniem cieszą się wycieczki do Prypeci, opuszczonego, ukraińskiego miasta, ktore zostało skażone przez radioaktywny wybuch. Kilka tysięcy ludzi zostało wtedy przesiedlonych, ale skutki katastrofy są odczuwalne po dziś dzień. Problemy zdrowotne i społeczne, to wszystko dziedzictwo Czarnobyla. Na kanawie tych strasznych wydarzeń powstała powieść "Druga strona nadziei".

Walentyna nielegalnie mieszka w zonie, wydzielonym obszarze, który został skażony. Czeka na swoją córkę, zaginioną w Niemczech. Jej sposobem na samotność jest spisanie swoich wspomnień. W tym samym czasie w niemiecka policja prowadzi dochodzenia w sprawie zaginionych studentek. Czy dziewczyna wróci do matki?

Ta historia wywarła na mnie mocne wrażenie. Z jednej strony tragiczny los młodych dziewcząt, które chcą się wyrwać z Ukrainy, uczyć się i zarabiać; ich naiwność wykorzystana przez ludzi handlujących żywym towarem; poczucie, że nie jest to historia wyssana z palca, tylko proceder na dużą skalę. A z drugiej strony piekło jakie przeszli ludzie mieszkajacy w Prypeci, miasta przyszłości; przymusowch przesiedleń i nakazu zostawienia wszystkich swoich rzeczy; ukrywania prawdy przez Związek Radziecki.
Historia Walentyny to tylko jeden przykład, jednak taki los dotknął wielu rodzin. To, że ta książka jest tak prawdziwa i szczera, zmusza nas do refleksji. Na pewno nie można przejść obok niej obojętnie. Mistrzowskie połączenie dramatu z ciężkim policyjnym kryminałem.
POŁOŻNA IZA DEMBIŃSKA RADZI RODZIĆ MOŻNA ŁATWO
Autor: szeptoholiczka12
Przed jej przeczytaniem niezbyt zachęcał mnie tytuł, do tego dochodziła okładka i opis, ale stwierdziłam, że dam szansę i sięgnęłam po nią. Jakie było moje zaskoczenie jak zobaczyłam, że jest w twardej okładce, co bardzo lubię, ale również jest zilustrowana, co było dodatkowym plusem. W książce mamy możliwość dowiedzieć się od strony fachowej jak prawidłowo przebiega ciąża, na co powinno się zwrócić uwagę, aby maluch miał możliwość dobrego rozwoju. Pomaga nam również dostrzec na czym polega tak naprawdę poród.

Szczerze powiedziawszy, żałuję, że nie sięgnęłam po nią wcześniej jak byłam w ciąży, ale teraz, gdy wzbogaciłam się o tę wiedzę myślę, że przyda mi się ona w przyszłości. Książkę powinna przeczytać każda kobieta, która planuje lub jest w ciąży, ponieważ daje wiele wspaniałych rad, które bardzo są nieraz potrzebne i dodają otuchy przed porodem, podczas którego zdarzają się napady lęku. Dlatego też zamierzam ją zachować, ponieważ jest to bezcenna i niezbędna, bo może kiedyś się mi przyda.

Książkę otrzymałam za punkty w portalu czytampierwszy
Gdy zagrzmiał złoty róg...Powieść dla młodzieży...
Autor: Anna
Do przeczytania książki pt.'' Gdy zabrzmiał złoty róg''... Powieść dla młodzieży z walk listopadowych 1918 roku autorstwa Wilhelminy Adamówny zachęciła mnie przepięknie opowiedziana historia o młodych obrońcach Lwowa, którzy zostali nazwani '' Orlętami Lwowskimi'', ponieważ walcząc, poświęcili własne życie w obronie swojego miasta.

Książka ta stanowi doskonałe odzwierciedlenie wydarzeń, które miały miejsce 100 lat temu, a pamięć o nich pozostaje wciąż żywa, gdyż przypominają nam o tym powstałe na cześć walczącej młodzieży, uczniów, studentów, biedna dziatwa lwowska- dziewczęta chłopcy będący na zawsze wiernymi uczestnikami broniącymi i pragnącymi zmienić losy swojego miasta na lepsze oraz bezpieczniejsze.

Słowo wstępne w przekładzie znanego nam już ze wcześniejszych publikacji książek Pana prof. Adama Redzika spowoduje, że Czytelnik nabierze większej ochoty do zapoznania się z historią, gdyż ujawnia mu swoje osobiste spostrzeżenia dotyczące uwag mające związek z autorką książki oraz uświadomi, mu kim ona była naprawdę i czy wydarzenia opisywane przez nią faktem, czy literacką fikcją?

Dla mnie jako Czytelnika uwagi tego rodzaju są bardzo ważne, gdyż zachęcają mnie, abym mogła zagłębić w temat główny powieści oraz zwrócić uwagę na to, co się wydarzyło, gdy zabrzmiał tytułowy '' Gdy zabrzmiał złoty róg''.

Pan prof. Adam Redzik zwraca uwaga na samym początku na słowach pieśni o dzieciach żołnierza, których autorem jest Stanisław Ryszard Dobrowolski, który również był uczestnikiem Powstania Warszawskiego oraz wspomina o szkolnej lekturze szkolnej czytanej przez większość z nas o losach młodzieży warszawskiej autorstwa Aleksandra Kamińskiego; '' Kamienie na szaniec'' 23 Warszawska Drużyna Harcerska- „Alek”, ''Zośka'', ''Rudy''.

Czytając, tę książkę miałam wrażenie chwilami, że gdybym przeniosła się w czasie i uczestniczyłam wraz z bohaterami w wydarzeniu, które było dla nich ważne, ale byłam tylko dzielną obserwatorką mocno im kibicującą.

Każdy występujący w tej oto powieści bohater ma swój mocny i uparty przy tym charakter, który przyczynił się do tego, że nawet kiedy sytuacja jest napięta i groźna to potrafi, działać nie zastanawiając się, czy straci, życie ratując swoje miasto w sytuacji beznadziejnej, gdzie nie ma szansy na przetrwanie.

Można z łatwością zaprzyjaźnić się z tymi młodymi odważnymi walczącymi bohaterami broniącymi dzielnie swego miasta.

Osobiście ciekawi mnie co by powiedział młody Czytelnik któremuś, gdyby spotkał któregoś z bohaterów na swojej drodze i czy potrafił tak jak on mieć w sobie tyle odwagi, aby walczyć o swoje miasto w dobie współczesnej rzeczywistości, która wygląda obecnie niż ta, o którą toczono krwawy bój?

Na to pytanie warto sobie odpowiedzieć samemu i na podstawie zapoznania się z treścią powieści, która została napisana w hołdzie dla młodzieży będącej autorytetem dla współczesnej młodzieży, która powinna brać z niej przykład.

Rysunki wykonane przez Pana Marcina Wierzchowskiego stanowią tutaj dodatkowy element, a przy tym wykonane są starannie, prezentują właściwy dobór bohaterów występujących w tej powieści.

Dużą zasługę przy powstaniu tej książki miał Pan Jacek Tokarski oraz prof.dr. hab. Andrzej Mączyński.

Warto jest przeczytać tę książkę.
Amelia i Kuba. Mi się podoba
Autor: Amber
Świetnie opisane buntownicze charakterki. Albert jest gdzieś w tle, ale wiesz, że czuwa nad komfortem tych małych rozbójników i będzie gwarantem powodzenia każdej akcji, nawet najbardziej wariackiej.
Po dobrej stronie BR w.2019
Autor: AleksandraRK
Wojna pozostawiła trwałe blizny na jej ciele i duchu. Odebrała oko, zostawiła po sobie rany, skradła pamięć. Sprawiła, że świat przestał być taki jak dawniej. Każdy może stać się przyczyną złości, każdy zdaje się czymś zawinić, każdy może stać się wrogiem.

LeAnne jest żołnierzem. Walczyła w Afganistanie, brała udział w wielu misjach, dążyła do ratowania życia i miała własne plany co do tego, co będzie robić po zakończeniu swojej służby. Gdy zbliżał się koniec jej umowy, dostała nową propozycję, która zaważyła na jej dalszym życiu. I wszystko może dobrze by się ułożyło, gdyby nie zdrada zaufanej osoby.

Po dobrej stronie Spencera Quinna to książka, o której dobrze wyrażają się Stephen King i Harlan Coben. Obaj sądzą, że lektura jest warta uwagi, przemyślana i emocjonalna. Ich opinie oraz tekst zamieszczony na okładce nastawiły mnie na niezwykłą podróż z główną bohaterką, LeAnne. Od pierwszej strony miała być wartka akcja, pełna nagłych zwrotów i niespodzianek. Oczekiwałam, że pies pojawi się już na samym początku, a zapowiadana misja będzie naprawdę niebezpieczna jak ta w Afganistanie. Jednak nie wszystko było takie, jak ten tekst zapowiadał.

Skoro jestem już przy tyłówce, to od nie zacznę. Przestrzegam, że nie warto jej czytać, jeśli chcecie sięgnąć po tę lekturę. Jest to streszczenie ponad połowy książki (w angielskiej wersji wygląda to jeszcze gorzej), co jak wiadomo niszczy przyjemność z zagłębiania się w opisaną przez autora historię. Przez ten tekst spodziewałem się czegoś, czego potem nie otrzymałam podczas lektury, a to wpłynęło na moją częściowo negatywną opinię. Jednak postaram się ten aspekt odłożyć na bok i przedstawić Wam recenzję tak, jakbym w ogóle nie czytała tyłówki.

Jak już wyżej wspominałam LeAnne jest żołnierzem. Poznajemy ją, gdy przebywa w wojskowym szpitalu i jest właśnie na rozmowie ze swoim psychologiem. Ostatnia misja pozbawiła ją oka i wymazała część wspomnień, które będziemy stopniowo poznawać na łamach książki. LeAnne ma przyjaciółkę Marci. Ona również nie wyszła bez szwanku ze swoich misji. W pierwszej części historii poznajemy obecne życie głównej bohaterki oraz jej wspomnienia od czasów szkolnych aż do momentu, gdy trafiła do wojska. LeAnne to postać, w której łatwo doszukać się prawdziwej ofiary wojny. Dopiero co wróciła z Afganistanu i nie potrafi dostosować się do zwyczajnego, pozornie nudnego życia. Wciąż powraca myślami do ostatniej misji, zrzucając na siebie winę za jej niepowodzenie. Jednak wszyscy wokół wciąż dziękują jej za wierną i odważną służbę ojczyźnie i dają zniżki (na zakupy, wynajęcie domku). Nikt z nich nie oskarża LeAnne, jedynie ją chwalą, ale kobieta uznaje się niegodną tych pochwał. Świetnie jest skonstruowane to, jak próbuje normalnie żyć mimo częstych wybuchów agresji i problemów z pamięcią.

Drugą ważną dla fabuły postacią jest właśnie ogromny, czarny pies, który czasami wydaje się myśleć logicznie i rozumieć o wiele więcej niż ludzie. Jest mądrym zwierzęciem umiejącym dostosować się do potrzeb sytuacji — to znaczy tak, jak sam uważał za stosowne. Jest ciekawą postacią i na pewno nie można go nazwać słodkim psiakiem, chociaż tę rolę odgrywa całkiem dobrze. Jednak kiedy indziej wciela się w postać prawdziwego obrońcy. Pojawia się dopiero w połowie książki, choć spodziewałam się go wcześniej. I to w sumie jedyna jego wada.

Świetna w książce była narracja, dzięki której chce się dalej czytać i poznawać losy bohaterów. Gdyby nie moje oczekiwania względem lektury, to pewnie czerpałabym większą przyjemność z czytania, a tak wciąż czekałam na zapowiadane przez autora wydarzenia. Jedynym zarzutem w tym punkcie jest to, że nie wszystko zostało wyjaśnione albo zostało przedstawione zbyt banalnie i przewidywalnie (jak wątek kryminalny). Dlatego liczę za kolejny tom, w którym poznamy dalsze losy LeAnne i jej wiernego psa.

Książka Po dobrej stronie Spencera Quinna jest ciekawą, momentami porywającą lekturą, która byłaby jeszcze lepsza, gdyby nie streszczenie fabuły na okładce. Historia wprowadza nas w świat LeAnne, która wraca okaleczona po wojnie i wciąż oskarża się o niepowodzenie ostatniej misji. Możemy tu poznać świat żołnierzy, ale też zwykłych ludzi biernie uczestniczących w wojnie. Zobaczymy, jak bardzo wojna może zmienić człowieka. Sądzę, że mogłaby to być świetna lektura, gdyby dopracować niektóre wątki.

Książkę odebrałam za punkty w portalu Czytam Pierwszy.
Hanka. Pierwsza powieść o Ordonównie
Autor: Anna
Hanka Ordonówna to według mnie mistrzyni sceny kabaretowej i wieczna marzycielka, która od samego początku pragnęła być gwiazdą estrady.

Pani Katarzyna Droga autorka książki pt. '' Hanka. Pierwsza powieść o Ordonównie'' zaprasza Czytelników, aby mogli przyjrzeć się z bliska głównej bohaterce, którą była w latach dwudziestych Hanka Ordonówna.

Książka ta składa się z 3 części podzielonych na rozdziały, w których to śledzimy losy Marii Pietruszyńskiej. Nazwa imienia i nazwiska artystycznego została zmieniona na Anna Ordon- Hanka Ordonówna.

Uważam, że jest to dobrze napisana powieść, w której odkrywamy, kim była naprawdę Hanka Ordonówna, jaka była, czego oczekiwała od życia, jej uczucia, co myślała na temat swojego życia zawodowego, jak i rodzinnego, z kim się przyjaźniła, kogo kochała i za co?

Czytając, tę powieść odnosi się wrażenie, że uczestniczymy w bierny sposób w życiu zawodowym, jak i prywatnym artystki, która musiała pokonać wszelkiego rodzaju zawodowe przeszkody oraz problemy zdrowotne.

Książka zawiera mało informacji na temat repertuaru piosenkarki.

Dobrym uzupełnieniem byłoby zamieszczenie fotografii dokumentujących życie estradowe Hanki Ordonównej.

Autorka głównie skupiła się na prywatnej sferze życia bohaterki.

Polecam przeczytać tę książkę.
ODWYK
Autor: Mallorey
Uzależnienie. To słowo, z którego znaczeniem każdy spotkał się z mniejszym lub większym stopniu. Jedni być może dowiedzieli się, co oznacza poprzez własne doświadczenia, inni przez obserwacje, a jeszcze inni zupełnie inaczej. Tak więc to słowo nie jest nam obce i bardzo dobrze, bo powinniście mieć je na uwadze czytając zarówno tę recenzje jak i książkę.

Wyobraźcie sobie scenerię: Łódź, klinika leczenia uzależnień. Jest to z pozoru zwyczajny dzień, w którym to trzej pacjenci odwiedzają to miejsce, aby zwierzyć się terapeutą ze swoich wzlotów i upadków. Wśród nich jest jeden mężczyzna, który już wcześniej miewał problemy z agresją. Wychodzi do łazienki, a gdy wraca po dłuższej chwili, pisze niepokojący wiersz i zwierza się z swoich problemów. Moment później słychać krzyk. W łazience zostaje odnalezione ciało zamordowanego mężczyzny, a zarazem uczestnika terapii. Gdy na miejsce przyjeżdża policja, nie ma śladu po autorze następujących słów:

"Życie nie ma,
Krew już płynie,
Ran nikt nie zawinie!"

Zniknął bez śladów. Szybko się jednak okazuje, że ofiarami mordercy padają osoby, które są w jakimś stopniu powiązane z narkotykami. Dlaczego? Czy sprawa może być tak oczywista jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka?

Nakreślona sceneria już od samego początku przykuła moją uwagę i sprawiła, że czytanie tej powieści było dla mnie czysta przyjemnością. Było w niej nie mało zaskoczeń oraz ogrom pytań, dzięki czemu moja ciekawość nie malała aż do ostatniej strony.

Ogólnie rzecz biorąc, pierwsze na co zwróciłam uwagę czytając tę książkę, to fakt, że mimo iż jest to debiut, całość jest naprawdę niesamowita i osobiście nie zmieniałabym w niej zupełnie nic. Czasami co prawda lekko denerwowało mnie to ciągle przedłużanie fabuły, co nie znaczy, że nie miało to swojego specyficznego uroku. Dzięki temu lepiej zaznajomiliśmy się z sprawą oraz poznaliśmy charaktery bohaterów, którzy prawdę rzecz ujmując od samego początku wydawali mi się lekko nietypowi, co nie znaczy że chcę przez to wypomnieć kolejną wadę. Nic z tych rzeczy, dzięki temu wydawali się o wiele bardziej prawdziwi.

To genialny kryminał, który zaskoczy nie jednego miłośnika tego gatunku. Osobiście mimo iż miałam do czynienia z wieloma tego typu lekturami, bawiłam się świetnie i spędziłam przy tej lekturze kilka naprawdę zadowalających godzin. Jeżeli więc szukacie czegoś nowego i zaskakującego, bądź też jesteście ciekawi czy każdy debiut musi być jednoznaczny "niezbyt dopracowany", ta książka jest dla was i dzięki niej z pewnością nie tylko pozbędzie się uprzedzeń, lecz także zastanowicie się nad wieloma wątkami przedstawionymi w tej lekturze. Jak dla mnie strzał w dziesiątkę!
MASAKRA LUDZKOŚCI
Autor: Mallorey
Science fiction to gatunek, który mimo iż darzę nie małą sympatią, staram się raczej unikać szerokim łukiem. Jest to spowodowana przede wszystkim monotonnością i ciągłym powtarzaniem tych samych schematów w książkach, które w większości różnią się tylko okładką, tytułem i nazwiskiem autora. Chociaż nie powiem, czasami zdarzają się nie małe zaskoczenia, które powodują, że od czasu do czasu wracam do moich starych przyzwyczajeń i dalej zaczynam czytać o wizji świata - lub jego końca - jaką przygotował dla nas autor.



Jest to jedna z tych książek, które wywołały u mnie wiele sprzecznych opinii, a moja recenzja przechodziła setki poprawek, a i tak nie jestem w pełni z niej zadowolona, gdyż z jednej strony całość naprawdę mi się podobała, jednak z drugiej jest to zwyczajne czerpanie z czyjegoś pomysłu, który ponadto zyskał nie mały rozgłos, nie tylko ponad 100 lat temu, lecz także teraz znajdą się osoby, które byłyby w stanie powiedzieć o niej wiele dobrego.



Jak możemy się dowiedzieć z tyłu okładki, jest to kontynuacja "Wojny Światów" H.G. Wellsa, która ukazała się prawie 120 lat temu. Dotychczas wielu próbowało doścignąć wyżej wymienionego autora, jednak skutki ich pracy były lepsze i gorsze. Teraz, gdy ukazała się, która ponadto została okrzyknięta tytułem "oficjalnej kontynuacji", wiele osób może z radością wrócić do swojego ukochanego uniwersum, tyle czy aby na pewno "Masakra ludzkości" zasługuje na tak niesamowity tytuł?



Przyznaję, że mimo iż zdawałam sobie sprawę, że Stephen Baxter potrafi stworzyć naprawdę dobrą historię i utrzymać ją w zadowalającym klimacie, tak miałam pewne wątpliwości, czy coś tak niesamowitego i ponadczasowego jak "Wojna Światów" może doczekać się godnej kontynuacji, która w dodatku nie wyszła od tego samego autora. Jak się jednak okazało, dość szybko przekonałam się, że moje obawy były zbyteczne, a cała ta historia jest naprawdę dobra mimo iż pomysł na jej realizację nie pochodzi od autora "Proximy", jednak miałabym parę "ale", którymi mogłabym podważyć tytuł "oficjalnej kontynuacji".



Jak dobrze wiemy, Walls jest jeden, a jego uniwersum jedyne w swoim rodzaju. W porządku, jestem w stanie zrozumieć słowo "kontynuacja" na okładce, gdyż jak wiadomo może chodzić tu najzwyczajniej w świecie o chwyt reklamowy, jednak nie stawiałabym obok tego "oficjalna", gdyż "Wojna Światów" została napisana przez Wallsa i to do niego powinno należeć czy stworzyć kontynuację, czy też nie. No ale dobra, całość działa się lata temu, a jego już nie ma. No właśnie, w tamtych czasach ludzie naprawdę sądzili, że inne planety zamieszkiwane są przez kosmitów, którzy tylko czekają aby podbić naszą planetę. Niech będzie, jestem w stanie zrozumieć wcielanie się w rolę autora i opisywanie tego zupełnie tak, żeby stworzyć z tego jedną spójną całość. Tyle że coś nie wyszło i to nie małe coś, gdyż pojawiło się tam słownictwo, które nie miało miejsca bytu w tamtych czasach, gdyż nawet Walls nie miał pojęcia o istnieniu takiego czegoś jak chociażby biotechnologia. Jest zgrzyt, prawda? A uwierzcie mi, że jest tam o wiele więcej tego typu smaczków.



I mimo iż mówię to z bólem serca, Stephen Baxter wyszedłby o wiele lepiej, gdyby zamiast czerpać z tego uniwersum, stworzył coś swojego, gdyż wiem, że jeśli chce, to naprawdę potrafi. Doskonałym przykładem jest tutaj "Proxima", która według mnie jest na naprawdę wysokim poziomie, czego niestety nie mogę powiedzieć o tej książce. No dobra, może i jest wciągająca i interesująca, jednak nie mogłam pozbyć się świadomości, że to już gdzieś było, a "Masakra ludzkości" to jeden wielki absurd.



Tak czy inaczej, książka jest interesująca, ale dla mało wymagających osób, które w dodatku nie powinny mieć zbyt wiele do czynienia z "Wojną światów", gdyż wtedy całość prezentuje się znacznie gorzej. Mimo iż za każdym razem czytam twórczość Stephena Baxtera z nie małą przyjemnością, tak w tym wypadku nie potrafię pozbyć się myśli iż nie jest to kontynuacja, a zwyczajny plagiat.
Niedokończone opowieści
Autor: Mallorey
Znacie to uczucie, gdy mimo iż nie raz zapoznaliście z treścią jednej z waszych ulubionych książek, nadal odczuwacie niedosyt? Mam tak za każdym razem, gdy sięgam po twórczość Tolkiena i zapewniam was, że moje wydanie "Władcy Pierścieni" zostało już przeczytane tyle razy, że dziwię się w ogóle, że nadal jest w jednym kawałku. Nie potraficie sobie nawet wyobrazić, jak wielka była moja radość, gdy dowiedziałam się, że ta książka miała ukazać się w Polsce, która w dodatku pogłębiła się przynajmniej trzykrotnie, gdy wreszcie znalazła się w moich rękach.



J.R.R. Tolkien, to autor, do którego pałam nie małą sympatią, a to dlatego, że wydał wiele książek, do których mogłabym wracać i wracać - mówię tu rzecz jasna o "Władcy Pierścieni" i "Hobbicie", które to bodajże znacząco przyczyniły się do rozwoju jego kariery. Jak jednak wiemy, nic nie trwa wiecznie, a życie ludzkie ma gwarancję przez określony okres czasu. Tak samo było i w tym wypadku i ku rozpaczy fanów, umarł w 1973 roku pozostawiając wiele niedokończonych opowieści będących zarówno nawiązaniem do jego wcześniejszych publikacji jak i zupełnie nowych historii. Z tego co się orientuję, dotychczas opublikowane zostało 17 niedokończonych zbiorów jego prac z różnymi dopiskami od jego syna. Dlaczego wspominam o tym, czego nie udało mu się dokończyć? Ponieważ ostatnio miałam okazję zapoznać się z jedną z 17 niedokończonych ksiąg jego autorstwa, a właściwie to dwoma, bo już wcześniej wspominałam o jego publikacji, jednak ten post poświęcę "Niedokończonym Opowieścią Śródziemia i Numenoru", czyli książce, która niedawno ukazała się nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka.



Opowieści mają to do siebie, że nie musimy ich czytać w kolejności chronologicznej, tak naprawdę nie musimy nawet znać głównej fabuły - jednak osobiście polecałabym zapoznać się z podstawowymi seriami tego autora, żeby móc czerpać z tych historii więcej magii - a i tak istnieje olbrzymie prawdopodobieństwo, że zatracimy się w nich bez reszty. U mnie tak było i z każdą kolejną opowieścią pragnęłam wrócić do "Władcy Pierścieni" i zapoznać się z jego fabułą od nowa.



Na samym początku zastanawiałam się, czy dopiski syna autora - Christophera Tolkiena - odbiorą moc słowom J.R.R. Tolkiena, jednak tak samo jak nie dostrzegłam tego w "Opowieściach z niebezpiecznego królestwa" tak samo i w tym wypadku całość tworzyła zgraną całość i sama nie mogłabym wyobrazić tego sobie lepiej. No dobra, mogłabym, tyle że jako już dokończone, odrębne historie składające się w wspaniałe, kompletne książki.



Od razu widać, że mimo iż opowiadania te nie podległy korekcie autora, - ogólnie z tego co pisał jego syn, on sam raczej nie zdecydowałby się ich wydać przed ostatecznymi poprawkami - nadal są wprost rewelacyjne i dosłownie na każdej stronie nie można odpędzić się od magii tolkienowskiego świata. Bo właśnie tak powinno być.
KLUB DOMINO
Autor: Mallorey
Kryminały maja to do siebie, że mimo iż w większości przypadków jesteśmy w stanie przewidzieć, jak się to wszystko zakończy - morderca zostaje złapany i spotyka go należyta kara - tak nie zawsze wszystko dzieje się według tego schematu. Czasami zdarzają się istne kamienie szlachetne wśród brudzącego węgla, na które z pewnością warto zwrócić chociażby chwilę uwagi.



Mimo iż osobiście najchętniej sięgam po kryminały skandynawskie, - najlepiej autorstwa Camilli Lackberg - bądź te o dość nietypowej fabule, ucieszyłam się, gdy zyskałam propozycję zapoznania się z klasykiem tego gatunku, jakim jest rzecz jasna "Klub Domino". Jest to książka, która wyróżnia się nie tylko cudowną wznowioną okładką, lecz także nietypową i ostatnio dość rzadko spotykaną fabułą, która mimo iż na pierwszy rzut oka może wydawać się oklepana, potrafi naprawdę zaintrygować.



Ogólnie całość obraca się w tematyce balu maskowego, podczas którego zostaje zamordowany mężczyzna o dość podejrzanej reputacji. Całość można zbagatelizować, gdyby nie fakt, że na tym przyjęciu gościł znany i lubiany człowiek, a mianowicie zagraniczny następca tronu. Żeby było jeszcze ciekawiej, z czasem prowadzenia śledztwa, na wierzch wychodzą tylko coraz to nowsze brudy, które z pewnością nie świadczą najlepiej o ofierze. No i najważniejsze pytanie, kto jest mordercą?



Jak już mówiłam, mimo iż całość prezentuje się naprawdę nieźle, tak nie mogę powiedzieć tego o stylu autora, który jest naprawdę ciężki, przez co książkę czytałam z nie małym trudem i miejscami musiałam zmuszać się, żeby brnąć w to dalej. Przyznaję, dotrwałam do końca tylko po to, aby poznać kto jest sprawcą, ale nawet zakończenie nie było w stanie wbić mnie w fotel i zmienić mojego nastawienia do "Klubu Domino". I chociaż mówię to z bólem serca, bo nie lubię krytykować klasyków, nie jest to książka, do której kiedykolwiek wrócę gdyż mimo iż dzieje się w niej całkiem sporo, jest najzwyczajniej w świecie nudna, a przedstawieni w niej bohaterzy nijacy.



To, co udało mi się dostrzec, gdy czytałam tę książkę, to to, jak bardzo rozwinął się ten gatunek literacki na przełomie lat. Nie dość, że teraźniejsze książki są znacznie ciekawsze i lepiej napisane, to w dodatku potrafią zaskoczyć i to niejednokrotnie! Nie mówię od razu, że wam także "Klub Domino" nie przypadnie do gustu, być może zakochacie się w starych kryminałach, jednak osobiście wolę trzymać się od niego z daleka.
Miasto snów
Autor: KatkaBooks
March tylko na pozór jest zwyczajną nastolatką mieszkającą w małym, szkockim miasteczku. Od innych dzieciaków odróżnia ją przede wszystkim niski wzrost, co powoduje nieustanne szykany ze strony rówieśników. Dziewczyna czasem odnosi wrażenie, że nawet jej własna matka ma jej po dziurki w nosie. Ale to nie wszystko. March zaczyna mieć dziwne i pokręcone sny, w których prawie zawsze pojawia się tajemniczy chłopak o niesamowicie niebieskich oczach. Gdy rzeczywistość zaczyna się niebezpiecznie zlewać z wizjami, a March coraz bardziej gubi się w tym co jest prawdą a jedynie wytworem jej umysłu. Nie mogąc liczyć na pomoc ani matki ani swojej jedynej przyjaciółki, ucieka z domu, pragnąc za wszelką cenę odnaleźć nieznajomego chłopaka, mając nadzieję, że on będzie odpowiedzią na nurtujące ją pytania.
"Miasto snów" jest moją pierwszą przeczytaną książką Adama Fabera. Nie miałam jeszcze okazji poznać jego wcześniejszej serii ( ale mam nadzieję, że niedługo się to zmieni), więc weszłam w to uniwersum totalnie zielona. Nie jestem więc w stanie powiedzieć do jakiego stopnia ta historia nawiązuje do "Kronik Jaaru". Na pewno nie można odmówić Faberowi wielkiej wyobraźni. Świat Ferów jest tak intrygujący, że sama chętnie wybrałabym się tam z główną bohaterką. Ale Aislingen to tylko na pozór idylliczna kraina, na pierwszy rzut oka nie można dostrzec tego, co ukrywa się pod piękną powierzchnią. March, która do tej pory nie wiedziała o istnieniu magii, zostaje rzucona w sam środek miasta Ferów i jest zdana wyłącznie na swoje nieodkryte jeszcze możliwości. A Ferowie nie przyjmują jej z otwartymi ramionami- wręcz przeciwnie, na każdym kroku okazują jej swoją nieufność i pogardę z racji, że jest człowiekiem. Na szczęście March to twarda sztuka. Zahartowana gehenną, którą fundowali jej szkolni koledzy, nie daje sobie w kaszę dmuchać i nie ma zamiaru się poddać, dopóki nie wyjaśni kilku spraw, dotyczących jej przeszłości.

Największym problemem "Miasta snów" jest źle rozłożone tempo akcji. Przez prawie trzysta stron ( co stanowi większość książki, bo całość ma nieco ponad czterysta) wynudziłam się jak mops i byłam naprawdę bliska odłożenia lektury na dobre. Doceniam, że autor nie chciał od razu wrzucać czytelnika na głęboką wodę i zasypać go nadmiarem informacji, ale fabuła po prostu ciągnie się jak papier toaletowy. March bardzo powoli odkrywa skrawki tajemnic, które skrywa Aislingen, stopniowo poznaje tajniki magi, uczy się nią posługiwać, a w międzyczasie czytelnik przysypia. Dopiero gdzieś pod koniec akcja rusza z kopyta, na miejsce jednego wyjaśnionego sekretu pojawia się piętnaście następnych i w pewnym momencie czułam się już niemalże tak samo skonfundowana jak March, nie wiedząc kompletnie co, jak i dlaczego.
Mam nadzieję, że "Miasto snów" to tylko preludium do jeszcze bardziej intrygującej i szalonej akcji. Póki co, Faber uchylił tylko czytelnikowi odpowiednie drzwi, zachęcając czytelników aby zagłębili się w świat pełen magii, cudów, głęboko skrywanych sekretów i niebezpieczeństw czyhających na każdym zakręcie. Daję autorowi duży kredyt zaufania i mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie w następnych tomach.
Liczba wyświetlanych pozycji:
1
2
3
4
5
258
Idź do strony: