Listy do Poli
Autor:
Mortka Marcin
Wydawca:
SQN
wysyłka: 24h
ISBN:
978-83-8406-639-3
EAN:
9788384066393
Oprawa:
Miękka ze skrzydełkami
Język:
polski
Format:
205x140x31mm
Liczba stron:
432
Rok wydania:
2026
(1) Sprawdź recenzje
40% rabatu
32,93 zł
Cena detaliczna:
54,99 zł
DODAJ
DO KOSZYKA
dodaj do schowka
koszty dostawy
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 34,53 zł
Opis produktuZasady bezpieczeństwa
Od jakiegoś czasu do ojca nie da się dodzwonić, co w sumie jest problemem, ale nie na teraz. Bo Robertowi, robiącemu karierę w Brukseli, paru rzeczy właśnie się odechciało. Ewa, pochłonięta macierzyństwem i pracą w szkole, nie dostrzega demonów wokół siebie. Pracujący w gamedevie Grzesiek nie ma pojęcia, co czeka go za drzwiami na korytarz firmowy. A Pola, która naprawdę pracuje właśnie nad projektami na studia, znalazła się na celowniku paru podejrzanych typów. Każde z nich gna więc w swoją stronę, a spotkanie przy grobie matki okazuje się prozaicznym obowiązkiem. Ale czy naprawdę są na tyle dorośli, by nie potrzebować rodzica? Lub choć jego rad? I co zrobić, gdy rodzinny dom okazuje się zamknięty na cztery spusty? Na szczęście ojciec pozostawił zeszyt z listami, niby skierowanymi do Poli, ale kto mógłby powstrzymać resztę rodzeństwa przed zagłębieniem się w rodzicielskie wyznania? Jak inaczej mieliby się dowiedzieć prawdy o swojej rodzinie? Mieliby usiąść i porozmawiać? Śmiało, poznajcie czwórkę Wrzaskowiczów i podążcie za nimi w ich przygody – tylko trzymajcie się mocno, bo każde z nich to prawdziwe wcielenie chaosu. *** Przed Wami ciepła, słodko–gorzka opowieść o rodzinie, która po latach sporów na nowo uczy się być razem. Chaos, czarny humor i nieoczywiste sytuacje –wszystko podane w lekkiej, tragikomicznej formie. Pierwsza powieść obyczajowa Marcina Mortki ma w sobie to, co tak lubię: spojrzenie na prawdziwe życie z przymrużeniem oka. Olga Kowalska BIOGRAM Marcin Mortka Autor powieści fantasy i książek dla dzieci, poszukiwacz spokoju, optymista, domator, gawędziarz, wielbiciel historii i ostrej muzyki. Oddany rodzinie i książkom. Od wielu lat próbuje zostać hobbitem. Od 2021 roku nakładem Wydawnictwa SQN ukazały się serie: Drużyna do zadań specjalnych, Straceńcy Madsa Voortena, Cykl Maltański, oraz nowości: Pas Ilmarinena, Grom. Wojna runów, Karaibska odyseja, 20:32. Marcin Mortka pisze także dla dzieci, które mogą poznać takie serie jak: Tappi, Dobrosia i pluszaki, a także Banda do zadań specjalnych.
Recenzje:✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
autor: FioletowaRóża
Z twórczością Marcina Mortki staję oko w oko po raz pierwszy. Dlaczego tak się dzieje, skoro pisarz nie jest żadnym debiutantem, a łączna liczba jego propozycji literackich jest przeogromna? Odpowiedź jest prosta, a raczej istnieją dwie najważniejsze przyczyny. Po pierwsze- doba ma tylko 24 godziny, a rynek książkowy tak bogaty, że czasem nie wiemy, co przeczytać w pierwszej kolejności. Obiecujemy sobie, że powieść tego, a nie innego pisarza przeczytamy właśnie teraz, dziś, natychmiast, po czym… wszystkie plany idą w łeb. Na horyzoncie pojawia się kolejna arcyciekawa powieść i to ona zmienia nasze wcześniejsze zamiary. Zresztą, choćbyśmy bardzo chcieli, nie możemy całego dnia, a także nocy, spędzić tylko na czytaniu- mój wzrok w bardzo wymowny sposób dziękuje mi za ciągłe poszerzanie mojego hobby. Druga przyczyna to po prostu gatunek- do tej pory sądziłam, że Marcin Mortka specjalizuje się głównie w tekstach dla dzieci czy fantasy. Pomyliłam się, i to sporo, ale autor ma na swoim koncie aż 155 (!) książek, a zatem muszę dogłębnie go przestudiować.
Zderzenie z „Listami do Poli”, czyli jego najnowszym dziełem, było niemal strzałem w dziesiątkę. To, co od razu przyciąga moją uwagę, to tytułowe listy, a w zasadzie zwierzenia ojca spisane w jednym zeszycie i, tylko teoretycznie, skierowane do najmłodszej córki. Ktoś mógłby powiedzieć, że autor chyba cofa się do prehistorycznych wręcz czasów, ale to absolutna nieprawda. Widok pięknych kopert zdobiących każdy rozdział tylko przyspiesza bicie mojego serca, a wewnętrzny głos mówi mi: czytaj to jednym tchem. Tak też zrobiłam i nie żałuję. Mało tego- koncepcja tytułowych listów bardzo współgra z opisem rodzinnego domu bohaterów, gdyż tam także czas jakby zatrzymał się w miejscu. Istotą są też stare przedmioty- dziś bezużyteczne, ale wciąż mające duszę i zdolność przenoszenia postaci do odległych czasów. Dzieje się to poprzez wspomnienia, rzecz jasna. Są one dobre, a może nie? Sprawdźcie to sami. Nieścisłości rodzinne zdarzają się wszędzie, ale czy autor dobrze pokazał, jak naprawić ten błąd? Tak, moim zdaniem jest to powieść, którą powinna przeczytać każda dorosła już osoba. Rodzina Wrzaskowiczów to fikcja, jednak sporą część tekstu można przypisać statystycznym Kowalskim czy Nowakom. Nie kontaktujesz się z rodzicami? Kłócisz się z rodzeństwem? Zmień to, póki nie jest jeszcze za późno- to apel do każdego odbiorcy z osobna. Po przeczytaniu nowej książki Marcina Mortki siedzi we mnie zarówno dużo humoru, ale też myśli podchodzących pod melancholię. Trzeba sobie uświadomić, że kiedyś nie było Internetu, mediów społecznościowych i, o zgrozo, sztucznej inteligencji. Mimo to, familie dbały o to, by się spotykać, by celebrować ważne święta, rocznice, itp. A teraz? Pogoń za pieniądzem i sławą powoduje, że nikt nic o sobie nie wie, a jeśli już coś do nas dociera, to równie dobrze mogą to być bzdury wyssane z palca. Jestem pewna, że wielu czytelników, zaraz po ukończeniu książki, dojdzie właśnie do takich wniosków. Jeśli taki był zamysł literacki pisarza, to udał mu się w stu procentach. „Listy do Poli” to także książka, w której pokazane jest prawdziwe życie, a niektóre perypetie bohaterów, na przykład podchodzące pod kryminał, trzeba potraktować z przymrużeniem oka. Niezwykle często lubię posługiwać się antycznym terminem decorum, co tłumaczy się jako dopasowanie gatunku do tematu i stylu. U autora widać ten zabieg doskonale, gdyż tam, gdzie mamy się śmiać, zrobimy to. W innych scenach, tych bardziej bolesnych, może i nawet się wzruszymy, bo co w tym złego? Jeremi Wrzaskowicz to wdowiec mający tak naprawdę czwórkę dzieci- Ewę, Roberta, Grzegorza i tytułową Polę. Dlaczego zatem znika bez wieści, a wszelkie osobiste zapiski uznawane jako listy są kierowane właśnie do najmłodszej Poli? Ta zagadka nie dawała mi spokoju, bo czyżby pisarz uczył nas haniebnego, ale często zauważalnego faworyzowania jednego z dzieci kosztem innych? Czy to zawsze ta najmłodsza pociecha ma być uważana za najpiękniejszą, najcudowniejszą? Nic bardziej mylnego- ta zagadka okazała się być dużo bardziej zdumiewająca, niż zakładałam. Niczego jednak nie zdradzę- pragnę pozostawić czytelników w niewiedzy, by mogli oni spokojnie przemyśleć wszystkie dialogi, a zwłaszcza te o podłożu obyczajowym. Dodam tylko, że jest ich tu naprawdę mnóstwo- w końcu na przestrzeni 431 stron wiele może się wydarzyć, prawda? To, czym dodatkowo ujął mnie autor, to bardzo oryginalny podział na rozdziały. Nie są one klasycznie ponumerowane, zatytułowane także nie. Marcin Mortka za każdym razem nieco przygotowuje nas na to, co może się wydarzyć. Robi to w bardzo umiejętny, a zarazem prześmiewczy sposób. Ten zabieg bardzo przypadł mi do gustu, pisarzowi należą się za to duże brawa. Nie chcę zbyt wiele zdradzać, gdyż dzieje się tu naprawdę wiele. Sama najbardziej zainteresowałam się postacią Ewy- kobiety idealnie zajmującej się córeczką Oliwią, ale jej życie wcale nie jest bajkowe. Wątek kryminalny potraktowałam pobłażliwie i wiem, że jedni go pokochają, drudzy nie. To naturalna sprawa. Wiem jednak, że z całą pewnością wrócę do wcześniejszych propozycji pisarza. A tak na poważnie: szalenie ważny jest stały kontakt z bliskimi. Nie zaniedbujmy go, nie mówmy standardowego „zdzwonimy się” albo „kiedyś musimy się spotkać”. Niestety, często okazuje się, że na familijne spotkania naprawdę jest już za późno i nic nie zostaje między sobą wyjaśnione. A powinno. x
Uwaga!!!
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?
TAK
NIE
Wybierz wariant produktu
|