Initium

nowość
Okładka książki CÓRKA KRWAWYCH CZARNE KAMIENIE KSIĘGA 1 WYD. 3
Siedemset lat temu Czarna Wdowa dostrzegła w sieci marzeń i wizji, jak spełnia się starożytna przepowiednia. Dziś Mroczne Królestwo szykuje się na przybycie swojej Królowej, Czarownicy, która posiadać będzie moc większą nawet niż sam Wielki Lord Piekła. Ale Królowa jest jeszcze bardzo młoda i podatna na wpływy. Łatwo ją zdemoralizować. Ten, kto zyska kontrolę nad Królową, władać będzie Ciemnością. Wie o tym dobrze trzech mężczyzn, zaprzysięgłych wrogów. Wszyscy trzej zdają sobie sprawę, jak wielka moc kryje się za błękitnymi oczami niewinnej młodej dziewczyny. I tak rozpoczyna się bezwzględna rozgrywka, pełna intryg, magii i zdrady, walka toczona za pomocą miłości i nienawiści, wygrana w której może się okazać straszliwsza niż klęska.
28% rabatu
21,66
29,90 zł
Dodaj
do koszyka
Okładka książki DZIEDZICZKA CIENI CZARNE KAMIENIE KSIĘGA 2 WYD. 2
Od stuleci Krwawi czekali na przybycie Czarownicy, wcielenia magii, ale Jaenelle, młodą dziewczynę, wybraną na mocy przepowiedni, dręczą toczące się wokół niej walki, nie wszyscy bowiem oczekują jej jako zbawczyni. Niektórzy odrzucają ją jako żywy mit lub nie chcą uwierzyć w jej istnienie, inni pragną uczynić z niej marionetkę, by wykorzystać jej moc do własnych celów. Tylko czas i miłość opiekunów Jaenelle były w stanie uleczyć jej fizyczne rany, lecz umysł, wciąż kruchy i delikatny, z trudem może ochronić ją przed koszmarnymi wspomnieniami z dzieciństwa. Nic jednak nie uchroni jej przed przeznaczeniem a a dzień rozrachunku jest coraz bliższy. Gdy powrócą wspomnienia... gdy jej magia dojrzeje, gdy będzie zmuszona pogodzić się z losem... Tego dnia mroczne Królestwa dowiedzą się, co to znaczy być rządzonym przez Czarownicę.
33% rabatu
18,16
26,92 zł
Dodaj
do koszyka
nowość
Okładka książki Zwierz
Zwierz
Wydawca: Initium
wysyłka: 24h
Właściwie zabijałem, odkąd pamiętam. Zaczynałem od zabijania zwierząt. Pierwszą ofiarą był kot sąsiadów. To było u babci na wakacjach. Mieszkała na wsi. Miałem zaledwie siedem lat. Zabiłem go kamieniem. Podchodził do mnie i się łasił. Głaskałem go po plecach, a drugą ręką sięgnąłem po kamień. Potem było więcej zwierząt. Ptaki złapane w siatkę, psy, jeże, najczęściej jednak koty. Człowieka zabiłem pierwszy raz, jak miałem dziesięć lat. Zwłoki młodej dziewczyny odkryte we Wrocławiu to dla doświadczonego komisarza Marka Mikulskiego nie pierwszyzna. Jednak gdy po kilku dniach w lesie w okolicach Wołowa znalezione zostają ciała kolejnych dwóch osób, a przy nich tajemniczy list, policjant wie już, że ma do czynienia z seryjnym mordercą. Psychopatyczny zabójca, który podpisuje się pseudonimem Zwierz, ostrzega, że będzie mordował tak długo, aż zostanie złapany. Działa profesjonalnie i z niewiarygodnym okrucieństwem. Nie pozostawia po sobie żadnych śladów i zatacza coraz szersze kręgi. Kulisy zbrodni doskonałej i brutalna prawda o pracy polskich śledczych. Zaskakująca konstrukcja i mrożące krew w żyłach zwroty akcji. Kim jest Zwierz? Jaką grę prowadzi? Piotr Kościelny (1978) prywatny detektyw, specjalista ds. bezpieczeństwa i windykacji terenowej. Prowadzi własne biuro detektywistyczne. Instruktor samoobrony, rekreacji i sportu. Przeprowadził kilkadziesiąt szkoleń w zakresie poprawy bezpieczeństwa kobiet. Był członkiem Polskiego Stowarzyszenia Licencjonowanych Detektywów. Miłośnik zwierząt ma trzy koty i psa rasy bokser, z którym chętnie spaceruje. Czas wolny spędza na pisaniu.
42% rabatu
24,88
42,90 zł
Dodaj
do koszyka
nowość
Okładka książki Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena
W życiu odnoszącego sukcesy młodego konsultanta, Lennarta Malmkvista, zaczynają się dziać się dziwne rzeczy. Prześladuje go kataryniarz w czerwonym fraku i pogniecionym cylindrze, i to nie tylko za dnia, ale również w snach. Na jakiś czas traci mowę, co skutkuje natychmiastowym zwolnieniem z pracy, a wreszcie dziwaczny sąsiad, stary Buri Bolmen, zapisuje mu w spadku sklep z magicznymi przedmiotami i śmiesznymi gadżetami oraz humorzastego mopsa. Wszystko to jest dość dziwne, ale będzie jeszcze dziwniej. Podczas pewnej burzy mops Blthorn zaczyna mówić twierdzi, że Lennart jest wybranym. Musi zaakceptować swoje magiczne dziedzictwo i wyjaśnić, kto zamordował Buriego. Morderstwo? Magiczne dziedzictwo? Gadający pies? Lennart wyobraża już sobie siebie na sofie u terapeuty Na koniec okazuje się jednak, że Blthorn ma rację, i że chodzi o coś znacznie większego niż zwykła magia.
42% rabatu
23,14
39,90 zł
Dodaj
do koszyka
Okładka książki SZCZĘŚCIE DLA ZUCHWAŁYCH
Szczęście nie rośnie na drzewach – czasem trzeba o nie zawalczyć. Zabawna i wzruszająca opowieść o kobiecie, która odważyła się być szczęśliwa. Stoisz po szyję w wodzie? Głowa do góry! Imprezy, wolność, beztroska − dla Marie nie ma nic ważniejszego. Wszystko zmienia się, kiedy jej siostra Christine zapada na ciężką chorobę i prosi, by na czas terapii zaopiekować się jej dziećmi. Jakby tego było mało, Marie ma przejąć jej posadę w rodzinnej stoczni jachtowej. Zupełnie nie ma ochoty na nowe wyzwanie, a tym bardziej na nowego szefa, sztywnego nudziarza o imieniu Daniel. Podczas gdy jedna katastrofa goni drugą, a życie staje się chaosem, Marie powoli zaczyna pojmować, że są na świecie rzeczy, o które warto walczyć. I że pewne sytuacje – na przykład nowa miłość − dopadają człowieka wtedy, gdy się tego najmniej spodziewa.
42% rabatu
23,14
39,90 zł
Dodaj
do koszyka
Okładka książki Jezioro Ciszy. Inni
Jezioro Ciszy. Inni
Autor: Bishop Anne
Wydawca: Initium
wysyłka: 48h
Anne Bishop wraca do świata Innych – bestselerowej serii docenionej przez „The New York Times”! W ramach ugody rozwodowej Vicki DeVine przejmuje stary ośrodek nad Jeziorem Ciszy w miasteczku, które nie jest kontrolowane przez ludzi. Miejsca takie jak Sprężynowo nie są oddzielone od terenów Innych - dominujących drapieżników, które rządzą większością lądu i wszystkimi akwenami na świecie. A kiedy nie ma granic, nigdy nie wiadomo, co cię obserwuje… Vicki ma nadzieję na rozpoczęcie nowego życia, jednak gdy Aggie Wrona – jej zmiennokształtna lokatorka – znajduje martwego człowieka, zaczynają się problemy. Śledczy chcą zrzucić na Vicki winę za śmierć mężczyzny, chociaż dowody jednoznacznie wskazują na to, że zabiła go siła inna niż ludzka. Czy Vicki i jej przyjaciele znajdą odpowiedzi na nawarstwiające się pytania? Jedno jest pewne - aby przeżyć, będą musieli poświęcić wszystko, co mają. Na terytorium kontrolowanym przez Innych – wampiry, zmiennokształtnych i jeszcze bardziej śmiercionośne istoty paranormalne – ludzkie prawa nie obowiązują. I ludzie nigdy, przenigdy nie powinni o tym zapominać… „Uwielbiam, uwielbiam Jezioro Ciszy. Wszystko, co napisze Anne Bishop, trafia na moją półkę z książkami”. – Patricia Briggs, „The New York Times” „Książki Anne Bishop w sposób niespotykany łączą humor i dreszcz grozy. Jej świat jest zdumiewająco oryginalny” – Charlaine Harris, „The New York Times” Niezależna powieść ze świata Innych, nie wymaga znajomości poprzednich tomów serii.
42% rabatu
26,04
44,90 zł
Dodaj
do koszyka
Okładka książki ZBRODNIA PO IRLANDZKU
ZBRODNIA PO IRLANDZKU
Wydawca: Initium
wysyłka: 24h
Egzotyczne wycieczki to niebezpieczne hobby. Co roku kilkuset spragnionych wrażeń Polaków ginie podczas wakacyjnych wojaży. Dlatego nikogo nie dziwi, że nieszczęścia dotykają również uczestników wyprawy do Irlandii z biurem podróży „Hej Wakacje”. Nikogo poza pilotem wycieczki, którego męczy przeczucie, że coś tu nie gra. Tomasz Waciak nie ma jednak czasu na dochodzenia, bo musi się użerać z irlandzką pogodą, roszczeniową starszą panią, ciągłymi zmianami programu, zatruciami pokarmowymi i nieprzepartą ochotą, żeby strzelić sobie drinka. Albo trzy. Druga powieść Aleksandry Rumin to cięta satyra na Polaków za granicą, pełna obyczajowych obserwacji, wyrazistych postaci i najdziwniejszych perypetii. No i zbrodni, rzecz jasna.
42% rabatu
21,40
36,90 zł
Dodaj
do koszyka
Okładka książki Gdzie Diabeł mówi dobranoc. Tom 1
Według legendy, wiele stuleci temu czwórka przyjaciół została wygnana z rodzinnej wioski, gdyż ludzie lękali się ich czarów. Rozeszli się w cztery strony świata, ale zadziwiającym zbiegiem okoliczności i tak wszyscy dotarli w to samo miejsce – do czarciego kamienia. Tam wywołali diabła i dobili z nim targu... Ich potomkowie przez wieki odczuwali skutki tego paktu i bezskutecznie próbowali się z niego wywikłać. Czy przedstawicielom kolejnego pokolenia uda się wreszcie wrócić do normalności? Jakie przeszkody będą musieli wcześniej pokonać? Z jakimi przeciwnikami się zmierzyć? Jakich sojuszników pozyskać? Małe miasteczko na odludziu stanie się sceną niezwykłych wydarzeń. Po niespodziewanej śmierci rodziców siedemnastoletnia Alicja trafia pod opiekę ciotki, która mieszka w posępnym miasteczku na Podkarpaciu o mrocznej nazwie Czarcisław. Niezbyt zachwycona wyjazdem z Warszawy, dziewczyna nie czuje się dobrze w nowym miejscu, najwyraźniej pełnym dziwaków i kryjącym jakieś ponure sekrety. Zagubiona nastolatka krok po kroku odkrywa, że nikt tu nie jest tym, za kogo się podaje. Sama też musi zmierzyć się z brzemieniem swojej prawdziwej natury i wykonać niebezpieczne zadanie.
40% rabatu
26,85
44,90 zł
Dodaj
do koszyka
Okładka książki ODWYK
ODWYK
Autor: ADAM WIDERSKI
Wydawca: Initium
wysyłka: 24h
Łódź, środek lata, upał i tylko pozorny spokój. W renomowanej klinice leczenia uzależnień zostają znalezione zmasakrowane nagie zwłoki. Ofiarą zabójcy pada jeden z pacjentów. Ale to nie ostatnia zbrodnia psychopaty. Sprawę prowadzi czwarty komisariat w Łodzi na czele z inspektorem Ryszardem Walskim. Cel jest prosty – złapać sprawcę, zanim dojdzie do kolejnego brutalnego morderstwa. A jednak złoczyńca cały czas jest krok przed policjantami. Zostawia za sobą ślady, lecz reguły tej przerażającej gry zna tylko on. Powieść Adama Widerskiego Odwyk to książka o zbrodni, miłości, kłamstwie, układach prominentów i wielkiej tajemnicy. Przede wszystkim jednak o trudnej przeszłości, która często nie pozwala o sobie zapomnieć. Kim jest morderca? Dlaczego wybiera na swoje ofiary ludzi uzależnionych i związanych z półświatkiem narkotykowym? Co oznaczają symbole, które zostawia przy zwłokach? Jaki ma cel i czy uda mu się go osiągnąć? Odpowiadając na te i inne pytania, autor trzyma czytelnika w napięciu aż do ostatniej strony! „Idealne tempo, mocna akcja, zaskakujące zakończenie. Dodatkowo, wielki plus dla autora za realistyczne odtworzenie miejsca akcji – Łódź, jakiej nie znają turyści robiący sobie rundkę po knajpach przy ulicy Piotrkowskiej. Jestem pewien, że jeszcze nie raz usłyszymy nazwisko Adam Widerski!” Zbigniew Zborowski
40% rabatu
26,94
44,90 zł
Dodaj
do koszyka
Okładka książki OKO PUSTYNI TAJEMNICA ASKIRU TOM 3
W poszukiwaniu sojuszników w walce z niszczycielskim Thalakiem wojownik Havald, pół-elfka Leandra, mroczna elfka Zokora i pozostali członkowie drużyny trafiają do pustynnego Besarajnu. Są zmuszeni zostać tu dłużej, by uwolnić Leandrę z rąk handlarzy niewolników. Wpadają przy tym w wir walki o tron, która wstrząsa Gasalabadem, stolicą monarchii. Niebagatelną rolę odegra w niej magiczny artefakt - Oko Gasalabadu, a Havaldowi i jego towarzyszom przyjdzie się zmierzyć z politycznymi intrygami, knowaniami zamachowców, mroczną magią nekromantów i… ze sługą Arminem, któremu nie zamykają się usta. Trzeci tom rewelacyjnej serii fantasy Tajemnica Askiru to skwar i egzotyka obcego emiratu, magia, przygoda i niezapomniani, wyraziści bohaterowie w najlepszym wydaniu.
40% rabatu
22,70
37,90 zł
Dodaj
do koszyka
Okładka książki Zbrodnia i Karaś
Zbrodnia i Karaś
Wydawca: Initium
wysyłka: 24h
Emocje i dobra zabawa - gwarantowane. Polecam! Aleksander Rogoziński Na terenie kampusu Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie dwie sprzątaczki znajdują ciało Ernesta Karasia, znienawidzonego przez współpracowników i studentów profesora. Gdy wykładowca wydawał ostatnie tchnienie, w budynku Wydziału Nauk Historycznych i Społecznych przebywało tylko dziesięć osób: czy którejś z nich mogło zależeć na usunięciu Karasia? A może po prostu doszło do nieszczęśliwego wypadku? Tak byłoby lepiej dla wszystkich zainteresowanych i samej uczelni, bo skandal mógłby zniszczyć jej i tak nienajlepszą opinię... „Zbrodnia i Karaś” Aleksandry Rumin to brawurowo napisana, pełna absurdalnego humoru powieść, która łączy elementu kryminału z satyrą na środowisko uniwersyteckie. Zawrotne tempo, nieprawdopodobne zbiegi okoliczności i galeria bohaterów – z kotem Stefanem na czele – sprawiają, że nie można się od niej oderwać. Barwne perypetie wsysają niczym błoto na drodze do budynków UKSW przy ulicy Wóycickiego w roku 2006. Genialny humor, niezwykła konstrukcja powieści, bohaterowie z tej i nie z tej ziemi a do tego odrobina inteligentnej złośliwości na czasie. Ta autorka przewróci świat komedii kryminalnej do góry nogami! Iwona Banach Jeśli nie Oksford, to co? Uksford. Miejsce dla tych, którym się nie udało i którzy skrywają brudne sekrety. Miejsce, w którym tak samo ważny okaże się głos profesora i studenta, jak i sprzątaczki, ducha oraz kota. W "Zbrodni i Karasiu" Aleksandra Rumin pokazuje, że komedia kryminalna może nie tylko bawić, ale i celnie portretować pewne zjawiska. Autorce udaje się bowiem pokazać enklawę siermiężności i prowincjonalności tam, gdzie niektórzy chcieliby widzieć centrum świata. Warto! Bernadetta Darska
40% rabatu
17,94
29,90 zł
Dodaj
do koszyka
Okładka książki TWARZĄ W TWARZ DAJĘ CI WIECZNOŚĆ TOM 2
Lothar Mintze, opuszczony przez mentora i opłakujący bolesną stratę, został sam - porzucony, zgorzkniały i wściekły. Młodzieńcza naiwność ustąpiła miejsca palącej ciekawości, która popycha go w podróż do Ameryki, gdzie ma nadzieję znaleźć odpowiedzi na dręczące go pytania. Gdzie się podział Huntington? Dlaczego Armagnac go opuścił? I najważniejsze: czemu nie przewidział zbliżającej się tragedii? Nie znalazłszy odpowiedzi w Europie, Lothar przeprawia się przez ocean i udaje do Nowego Orleanu, podążając za znakami mającymi doprowadzić go do prawdy. Niespodziewanie spotyka młodego jazzmana, Thomasa Greenbourgha, który wygląda aż nadto znajomo. Kim jest ów młodzieniec? I czy to właśnie on jest odpowiedzią na wszystkie pytania nękające skrzypka?
40% rabatu
17,94
29,90 zł
Dodaj
do koszyka
Okładka książki Czarcie słowa
Czarcie słowa
Wydawca: Initium
wysyłka: 24h
Austria, rok 1279. Po zakończeniu krwawej wojny o koronę Królestwa Niemiec kraj cieszy się chwilowym spokojem. Chcąc zadowolić krnąbrnych wasali, król Rudolf Habsburg nakazuje zorganizować turniej na zamku Rappottenstein − zaprasza na niego wojowników i władców z ościennych krajów. Atmosfera towarzysząca rycerskim zmaganiom wydaje się beztroska, jednak wystarczy iskra, aby na nowo wzniecić wojenną pożogę. Kiedy możni ścierają się o doczesną chwałę, na traktach wokół zamku dochodzi do serii brutalnych ataków. W miejscach masakry pozostają tylko okaleczone zwłoki i wyryte na drzewach słowa. Ci, którzy je widzieli, mawiają, że kraj nawiedził Titivillus – demon słów. Do walki z czartem staje brat Gotfryd, doświadczony inkwizytor i członek zakonu dominikanów – oraz jego wierni towarzysze z Małopolski: Jaksa Gryfita i Lambert z Myślenic. Szybko okazuje się, że krążący po gościńcu diabeł nie jest jedynym złem, jakie wkroczyło między austriackie doliny.
40% rabatu
20,94
34,90 zł
Dodaj
do koszyka
Okładka książki Wiara, miłość, śmierć
Czy w świecie pełnym przestępstw można jeszcze w cokolwiek wierzyć? Duisburg. Na moście nad Renem stoi policjant gotowy do skoku. Duchowny Martin Bauer, chcąc go powstrzymać, wspina się na barierkę i sam rzuca się w toń. Zaskoczony funkcjonariusz skacze mu na pomoc. Wspólnie dopływają do brzegu. Bauer zaryzykował i wygrał. Jednak kilka godzin później policjant ginie po upadku z dachu garażu. Wszystko wskazuje na samobójstwo - przeciwko mężczyźnie toczyło się dochodzenie w sprawie nadużyć finansowych. Bauer nie wie już, w co ma wierzyć, a rodzina zmarłego tylko pogłębia jego wątpliwości. Szukając prawdy, stawia wszystko na jedną kartę…
40% rabatu
20,94
34,90 zł
Dodaj
do koszyka
Okładka książki Filary świata. Tir Alainn tom 1
Ari, najmłodsza z wielopokoleniowego rodu czarownic, przeczuwa nadchodzące zmiany – zmiany na gorsze. Od wieków jej poprzedniczki opiekowały się Starymi Miejscami, dbając o to, by ziemie te pozostawały bezpieczne i płodne. Ale wraz z nadejściem Letniego Księżyca nastroje wśród jej sąsiadów stają się coraz bardziej napięte. Ari nie jest już bezpieczna. Fae od dłuższego czasu ignorowali zmiany zachodzące w świecie śmiertelników, a do cienistego świata podróżowali jedynie po chwile dobrej zabawy. Tymczasem drogi powoli zaczynają znikać, skazując klany Fae na izolację i samotność. Choć światy duchowy i naturalny kiedyś pozostawały ze sobą w harmonii, dziś do uszu zarówno Fae, jak i śmiertelników, docierają akordy, które nie chcą ze sobą współbrzmieć. A kiedy przez miasto przetoczą się pomruki polowań na czarownice, niektórzy zaczną się zastanawiać, czy te dziwne znaki nie są przypadkiem różnymi nutami tej samej melodii. Jedyna wskazówka, która ich wszystkich prowadzi, to niejasna wzmianka o Filarach Świata…
40% rabatu
23,99
39,99 zł
Dodaj
do koszyka
Okładka książki ZDRADZIECKIE SERCE KRONIKI OCALAŁYCH TOM 2
Lia i Rafe, przetrzymywani w barbarzyńskim królestwie Vendy, mają niewielkie szanse na ucieczkę. Kaden, niedoszły zabójca Lii, z całych sił pragnie ją ocalić, dlatego mówi Komizarowi, że dziewczyna ma dar. Przywódca zaczyna się interesować Lią bardziej, niż ktokolwiek mógłby się tego spodziewać. Nic jednak nie jest oczywiste: Rafe okłamał Lię, ale poświęcił własną wolność, by ją chronić; Kaden, który miał ją zabić, ocalił jej życie; mieszkańcy Vendy, których Lia zawsze uważała za barbarzyńców, zaskoczyli ją, gdy zaczęła wśród nich przebywać. Walcząc z tradycją, w której ją wychowano, z darem i własną tożsamością, księżniczka musi podjąć decyzje, które wpłyną nie tylko na jej kraj, lecz też na jej przeznaczenie.
42% rabatu
23,19
39,99 zł
Dodaj
do koszyka
Okładka książki Drugi Legion. Tajemnica Askiru tom 2
Drugi Legion. Tajemnica Askiru tom 2 Drugi tom cyklu fantasy Tajemnica Askiru ponownie zadziwia napięciem i ładunkiem emocji. High fantasy na najwyższym poziomie! Skumulowana akcja, zuchwali bohaterowie i egzotyka orientu… Tajemniczy wędrowiec Do gospody Pod Głowomłotem trafia tajemniczy wędrowiec z zapomnianego królestwa Askiru. Opowiada o rozbiciu dawnego mocarstwa i objaśnia pół-elfce Leandrze i wojownikowi Havaldowi funkcjonowanie magicznych wrót. Havald, Leandra i gromadka ich towarzyszy wyruszają na poszukiwania portalu, by przenieść się do Askiru. Tam mają szukać pomocy, ale też ostrzec mieszkańców przed najeźdźcą, brutalnym władcą Thalaku. Nie wiedzą, że po piętach depcze im już wróg. Zamiast w Askirze śmiałkowie lądują jednak w pustynnym Besarajnie, królestwie, w którym czyhają na nich nowe niebezpieczeństwa i polityczne intrygi. Tajemnica Askiru Intensywna, gęsta atmosfera, znakomite dialogi i fenomenalnie wykreowani bohaterowie to tylko przedsmak monumentalnego eposu o walce z przepotężnym Imperium Thalaku.   „Pierwszy Róg“ rozpoczyna cykl fantasy, który porwał kilkusettysięczną rzeszę czytelników na całym świecie. Tajemnicza, magiczna przygoda wciąga już od pierwszych stron.   „Wspaniałe wejście w nowy fantastyczny świat” Steppenwolf   „Uzależniłem się...” Haliax   „Bez upiększeń, prosto z mostu, mocne, mroczne i... rewelacyjne!” Hans Schuhmacher   „Lepiej się nie da” Sandra   „Bardziej wciągającej i porywającej nie ma.” phantastik-couch   (2006) Pierwszy róg (2007) Drugi legion (2007) Oko pustyni (2008) Władca lalek (2009) Wyspy ogniste Sowa z Askiru (do grudnia 2016 powieść standalone ze świata Askiru, w najnowszej wersji powieści zintegrowana z cyklem, wydarzenia plasują się chronologicznie między „Wyspami ognistymi” a „Radą koronną”. (2010) Rada koronna Richard Schwartz Richard Schwartz (ur. 1958 we Frankfurcie nad Menem), z wykształcenia mechanik samolotowy, ukończył studia elektrotechniczne i informatyczne. Pracował na stacji benzynowej, jako kurier pocztowy i programista. Do roku 2005, czyli tuż przez ukazaniem się jego debiutanckiej powieści, prowadził własną firmę software’ową. Mówi się, że jego hobby to restaurowanie starych samochodów i motocykli. Jest doświadczonym graczem RPG i mistrzem gry, co w dużym stopniu zainspirowało go podczas kreowania świata w jego cyklu powieściowym. Do jego faworytów wśród pisarzy fantasy należą David Eddings i Terry Goodkind.   Filmowa zapowiedź książki Drugi Legion
40% rabatu
23,99
39,99 zł
Dodaj
do koszyka
Okładka książki Runa
Runa
Autor: Vera Buck
Wydawca: Initium
wysyłka: 24h
Runa - Vera Buck Paryż, rok 1884.   Doktor Charcot na oddziale neurologicznym kliniki Salpêtrière przeprowadza eksperymenty na histeryczkach.   Jego pokazy hipnozy ściągają widzów zcałej Europy; znany neurolog niczym magik sprawia, że pacjentki tańczą przed zgromadzoną publicznością.  Tajemnicza dziewczynka Któregoś dnia na oddział trafia Runa, mała dziewczynka, która opiera się wszelkim metodom terapeutycznym. Jori Hell, szwajcarski student medycyny, widzi w tym szansę na zdobycie upragnionego tytułu doktora iwysuwa śmiałą propozycję zabiegu, który do tej pory wydawał się nie do pomyślenia. Chce jako pierwszy lekarz whistorii medycyny operacyjnie usunąć obłęd zmózgu pacjentki.   Nie wie jednak, że Runa zostawiła wmieście tajemnicze wiadomości, ściągając na siebie uwagę innych osób. Zna też najmroczniejszą tajemnicę Joriego… Historia medycyny Vera Buck po mistrzowsku łączy literaturę z historią medycyny.   Fascynujące tło historyczne: Paryż dziewiętnastego wieku, słynny zakład dla obłąkanych La Salpêtrière i mroczne początki psychiatrii. Dojrzały debiut Runa to bardzo dojrzały i niespotykany debiut na pograniczu gatunków – gothic novel splata się u Very Buck z powieścią historyczną, melodramatem i thrillerem. W Niemczech powieść sprzedała się w blisko 100 tys. egzemplarzy i była szeroko komentowana w mediach. Zapowiedź filmowa książki     Prolog: Wziąłem głęboki wdech. Ustawiliśmy się i teraz sam już wi- działem to, o czym przedtem, podczas przebierania, ośmielano   się mówić tylko na ucho. Dwustu trzynastu. Liczba ta była poda- wana z ust do ust, obiegła wszystkich szeptanym kanonem. Do- tarła do nas, chórzystów, do księdza, a na końcu do kapłana, który   otworzył księgę z animuszem większym, niż to leżało w jego na- turze. Dwustu trzynastu wiernych w kościele świętego Medarda.   A zatem to była liczba moich pierwszych czytelników. – Wszystko w porządku, Maxime?   Mogłem tylko przytaknąć, w dalszym ciągu wydymając po- liczki i wydmuchując powietrze przez usta, jakbym był miechem.   Rozejrzałem się za ojcem i dostrzegłem go w głębi przy drzwiach.   Z rękami skrzyżowanymi z przodu wyglądał na bardzo drobne- go. Może wolałbym, żeby nie przyszedł. Gustave położył mi rękę   na ramieniu i przysunął usta tak blisko mego ucha, że dostałem gęsiej skórki.   – Nie przejmuj się. Minuit Chrétiens możesz przecież zaśpie- wać nieco ciszej.   Zacisnąłem usta i skinąłem głową. Słowa Gustave’a za- brzmiały jak prośba. Odwrócił się, a jego ręka pozostawiła na mo- jej skórze płonącą plamę.   6 Runa Nie mógł wiedzieć, podobnie jak cała reszta, że dziś miało nie być Minuit Chrétiens. Że zamiast tej pieśni zaplanowany został   wernisaż, zdolny w ciągu jednej nocy postawić na głowie porzą- dek Paryża.   Zacisnąłem pięści, zająłem swoje miejsce i zamknąłem oczy. Głosy przycichły. Potem rozległy się pokasływania i chrząknięcia, ten i ów jeszcze wydał z siebie gardłowy dźwięk, by ostatecznie   zamilknąć. Słyszałem szum mojej krwi i odgłosy wichury szale- jącej na zewnątrz kościoła. Obok mnie stał Gustave. Chciałem,   żeby wziął mnie za rękę. Była dokładnie 22.30, kiedy zaintonowaliśmy pieśń. Pierwszy   punkt kulminacyjny mszy świętej. Wszystko przebiegało według pla- nu. Z piszczałek organów wydobywały się grzmiące dźwięki. Prze- chodziły falą przez kościelną nawę i odbijały się od ścian, by spaść na   wiernych, którzy sięgali po śpiewniki. Książek nie wystarczyło dla wszystkich, ale ci, którzy je mieli, podzielili się z sąsiadami. Niektóre powędrowały nawet ku stojącym z boku ławek – tak daleko sięgała   miłość bliźniego w Boże Narodzenie. Wyciągnąłem szyję, by wypa- trzyć ojca, ale w głębi kościoła było teraz ciemno. Wysokie świeczni- ki przeniesiono do przodu, całe światło spływało na nas. Oświetlało   chór, ołtarz i pierwsze rzędy ławek. W pogrążonej w półmroku pozo- stałej części kościoła blask świec wystarczał na tyle, by rozszyfrować   nuty na stronicach śpiewnika i słowa, które stały ponad nimi. Danc une étable obscure. Z perspektywy czasu można powiedzieć, że nie mogłem wybrać lepszego tytułu kolędy. Danc une étable obscure – W ciemnej stajence. Pierwsze miny zrzedły w chwili, gdy zaczął śpiewać chór chłopięcy. Usłyszałem, jak Gustave u mego boku zaintonował   vera buck 7 wersy, które tak często ćwiczyliśmy. Ale wierni w kościele nie przyłączyli się do śpiewu. Skonsternowani chłopcy urywali jeden po drugim, jakby topili się w oniemieniu, które rozniosło się po   kościele. Tylko organy huczały dalej, aż sam organista zmiarko- wał, że coś jest nie tak. Pojedynczy dźwięk piszczałki zawisł nad   ławkami, zniekształcony i mroczny jak zdania, w które wpatry- wali się ludzie.   Nad słowami pieśni czarnym atramentem napisany był tekst, czarny jak kwiaty zła. Przesłanie, wersy, wiersz. Zobaczyłem, jak ludzie nachylają się nad śpiewnikami po kilku na raz, i poczułem,   jak moje ciało przechodzi mrowie. Z ciszy wywołanej zaskocze- niem podniosły się szepty.
40% rabatu
26,94
44,90 zł
Dodaj
do koszyka
Okładka książki Pęknięta korona
Pęknięta korona
Wydawca: Initium
wysyłka: 24h
Pęknięta Korona - Grzegorz Wielgus Kraków, rok 1273.   Na brzegu Wisły zostaje odnalezione ciało brutalnie zamordowanego mężczyzny. W śledztwo angażuje się brat Gotfryd, doświadczony inkwizytor, mający za sobą dochodzenia w Prowansji oraz Italii przeciwko katarom i waldensom. U boku mnicha staje dwóch rycerzy z Małopolski − Jaksa, pogrążony w dekadencji członek zasłużonego rodu Gryfitów, oraz Lambert z Myślenic, szlachcic drobnego znaku, a zarazem wybitny fechmistrz. Poszukiwania zabójcy Poszukiwania zabójcy zostają jednak przerwane przez doniesienie o kolejnym zgonie. W zgorzałym dworze pewnego magnata zostaje odkryte ciało zwęglonego rycerza – zginął w czasie odprawiania pogańskiego rytuału przed obrazem, którego nawet ogień nie odważył się tknąć.   Rozpoczyna się awanturnicza przygoda, prowadząca towarzyszy prosto w cień doliny mieczy. Teraz mogą ufać już tylko sobie nawzajem. Zapowiedź filmowa książki Fragment książki Pęknięta korona – Pater noster, qui es in caelis, sanctificetur nomen tuum1 – słowa odbijały się echem po skąpanym w pół-mroku wnętrzu kościoła. Ukryte w cieniu bocznych naw posągi świętych oraz błogosławionych zdawały się słu-chać inkwizytorskiej modlitwy, obserwując samotnego mężczyznę oczami pozbawionymi źrenic. – Adveniat regnum tuum. Fiat voluntas tua, sicut in ca-elo et in terra. – Brat Gotfryd, Pies Pański, żarliwie modlił się o prawdę, najstraszliwszy spośród boskich darów. Prosił o prawdę nagą, pozbawioną skazy, płonącą jasnym świa-tłem, w którym bez trudu będzie można odróżnić dobro od zła. Nawet inkwizytor będzie musiał stanąć kiedyś przed sądem i odpowiedzieć za wszystkie decyzje podejmowane w imię swego Boga. Cóż wtedy pozostanie, jeśli nie prawda? – Panem nostrum quotidianum da nobis hodie, et di-mitte nobis debita nostra sicut et nos dimittimus debitoribus nostris. Opierać się będą grzesznicy przed słowami prawdy, ponieważ pierwszy dotyk zła zawsze jest miękki, racjonalny i pełen zrozumienia. Zło niesie pocieszenie, czuły-mi dłońmi odwracając uwagę od okrutnej rzeczywistości, kierując ją w zamian na miły widok kłamstwa. Prawda jest surowa, bolesna, a zło z początku nie wymaga – ak-ceptuje wszystkie wady, sowicie wynagradza, zamykając jednocześnie oczy człowieka na rozpościerającą się tuż pod jego nogami otchłań zagłady. Żeby grzesznik runął w przepaść, wystarczy go delikatnie pchnąć. – Et ne nos inducas in tentationem, sed libera nos a malo. Amen. Gotfryd uniósł głowę. Posępne oblicze, przecięte głębokimi zmarszczkami skierował na idącego ku niemu mnicha Alberta, provisora krakowskiego klasztoru domi-nikanów. – Coś się stało, bracie? – Przed furtą czeka jakiś rycerz. Bardzo niemiły je-gomość – odparł szeptem zakonnik. – Prosi o spotkanie. Mówi, że to pilne, a także że mnie wybatoży, jak się nie pośpieszę. Gotfryd powstał z klęczek. Wyprostował grzbiet. Chociaż brat provisor nie należał do ludzi nikczemnej budowy, inkwizytor górował nad nim o głowę. Spogląda-jąc nieruchomymi, błękitnymi oczami na brata Alberta, Gotfryd skinął i ruszył ku kamiennemu portalowi wyj-ścia, wyrzeźbionemu na kształt bramy oplecionej pną-czami winorośli. Dominikanin opuścił ciemne wnętrze kościoła, mrużąc powieki przed promieniami majowego słońca, zalewającymi targ na ulicy Szerokiej. Pomiędzy wysoki-mi ścianami kamienic zalegało powietrze drżące od upa-łu, pachnące kurzem, świeżym chlebem oraz dymem do-bywającym się z piekarni od strony Rynku Rzeźniczego. Od muru oddzielającego ziemie klasztorne aż do kościo-ła Wszystkich Świętych stały rozłożone kramy, uginające się pod ciężarem świeżo zebranych majowych plonów. Ostra zima ustąpiła miejsca łagodnej i deszczowej porze wiosennej, dzięki czemu obfite zbiory wypełniły opusto-szałe na przednówku spichrze. Krakowskie rynki tętniły życiem, szumiąc setkami głosów oraz pozwalając przez moment zapomnieć, iż przed kilkunastu laty całe mia-sto do szczętu spłonęło pod uderzeniem tartarskiej hor-dy. Teraz wielokolorowy tłum przetaczał się od Wawelu poprzez ulicę Grodzką ku wielkiemu rynkowi Krakowa, korzystając z obfitości jedzenia oraz wszelkiego towaru, aby uczcić koniec chudych miesięcy. Na wapiennym murku kościelnego cmentarza sie-dział wysoki mężczyzna, odziany w czerń od czubków wypolerowanych butów po szyję obwiązaną ciemną chu-stą. Herbowy miał nieprzyjemną twarz, nie wynikało to jednak z jakichkolwiek braków w urodzie, lecz z kpiące-go uśmiechu na wargach oraz stale przymrużonych oczu, skrzących się szyderstwem. Ciemne włosy, poprzetykane pierwszymi pasmami srebra, opadały mu na ramiona, a niedbały zarost upodabniał pasowanego do najemnych zawadiaków z Zachodu. Zakonnik dobrze znał Jaksę i ufał mu w wielu kwestiach – nie raz zawierzał rycerzowi nawet najbardziej delikatne kwestie, których gburo-waty kompan bronił z wiernością Argosa, najczęściej wy-bijając przy tym zęby nadmiernie wścibskim osobnikom. – Witam brata inkwizytora – powiedział pasowany, obracając w palcach zeszłoroczne jabłko. – Piękny dzień. Nie żal bratu tak w ciemnicy siedzieć? – Powiedziano mi, że masz dla mnie ważkie wie-ści – odrzekł sucho Gotfryd, niezbyt rad, że oderwano go od modłów. – Zgadza się. Mamy piątek, a więc dzień postny. Chciałem przynieść wam rybę, żebyście nie podupadli na zdrowiu od tego ciągłego klęczenia na posadzce. – Jaksa rozłożył ręce na boki. – Niestety, ryby nie mam. Dominikanin wiedział, iż rycerz – jakkolwiek uszczypliwy w obejściu – nie zalicza się do osób na tyle nierozważnych, by żartować z zakonnika dla własnej uciechy. Pewnikiem istniał ważny powód, dla którego Jaksa przybył do Krakowa z podmiejskich włości, lecz zbrojny nie umiał odmówić swemu rogatemu charakte-rowi i od razu przejść do rzeczy; miast tego kluczył wo-kół meritum sprawy. – Jesteś tu ponieważ? – Inkwizytor spojrzeniem prze-szył Jaksę na wylot, jakby spoglądał na rzędy cmentarnych krzyży, nie dostrzegając siedzącego na murze mężczyzny. – Chciałem osobiście sprawdzić pułapki na ryby – wyjaśnił pasowany z tajemniczym uśmieszkiem, wciąż bawiąc się owocem. – Ale znalazłem ciało i cały zamysł diabli wzięli. – Jakby podmyło jakiś cmentarz i znalazłbyś nie-boszczyka, nie kłopotałbyś mnie, tylko grabarza. – Mimo sceptycznej reakcji w chłodnych oczach inkwizytora bły-snął ognik zainteresowania. – Mówże Jaksa, nie błaznuj. – Widzę, żeś nie w humorze na krotochwile, bra-ciszku. – Rycerz ugryzł jabłko. – Na trupach się znam, więc stawiam głowę, że nieboszczyk zeszłonocny, a nie topielec. Łeb szlachecki, patrząc po włosach, uduszony i bez palców u lewej dłoni. Na dodatek twarz okaleczona tak szpetnie, że nie sposób powiedzieć kto zacz. – Ktoś już wie? – spytał inkwizytor chrapliwie. – Nie. – Jaksa pokręcił głową, wyraźnie rad, iż za-intrygował dominikanina. – Leży u mnie w stodole, na drzwiach. Pachołkom nakazałem pilnować i gęby nie otwierać przed nikim, choćby sam diabeł zaszedł. – Jedźmy – zadecydował Gotfryd, nieznacznie kiwa-jąc głową. – Zobaczymy twojego gościa. Siedziba Jaksy znajdowała się milę w dół rzeki, na szczycie wyspy otoczonej przez nurt Wisły. Dostać się tam można było jedynie starym mostem ze smołowanych be-lek. Dworek stał w pewnym oddaleniu od podległych mu wsi, oddzielony bagniskami oraz podmokłym lasem, przez co droga do dawnej stanicy biegła poprzez miejsca niezbyt urodziwe i pełne latającego robactwa, unoszącego się chma-rami w ciężkim powietrzu trzęsawisk. Dwie wsie rolne oraz jedna rybacka były nędznymi skrawkami znacznie większe-go majątku należącego do dumnej ongiś rodziny, ale Jaksa nie był zbyt skory do wspominania swych przodków, toteż zazwyczaj, zapytany o przeszłość, gniewnie zmieniał temat. Wrogom lub obcym od razu groził pięściami, znajomych natomiast zbywał ostrym słowem. Sam inkwizytor nigdy nie brał towarzysza na spytki, gdyż jedna wizyta w kasztelu Jaksy wystarczała mu za wszelkie wyjaśnienia. Sędziwa była to stanica, strzegąca niegdyś Wisły, te-raz zaś chyląca się ku nieuchronnej ruinie, wraz z ota-czającym ją kręgiem murszejącego częstokołu, przywo-dzącego na myśl wyszczerbioną koronę. W ciemnym wnętrzu siedziby nieodmiennie panowała ciężka atmos-fera, przepełniona wonią alkoholu i wilgotnego drewna. Niektóre pokoje zostały pozostawione własnemu losowi, zarzucone rozbitymi skorupami po miodzie lub zwęglo-nymi resztkami spalonych mebli. Widok niszczejącego dworu, otoczenie ponurych trzęsawisk i obecność stale noszącego czerń pana na włościach – to mówiło Gotfry-dowi wszystko o Jaksie, jego dzieciństwie, rodzinie oraz uczuciach żywionych przez rycerza wobec ojcowizny. Przed zamkniętą bramą kasztelu na brązowym wierzchowcu siedział barczysty rycerz, odziany w zbla-kłą czerwień, którą przykrywała wysłużona opończa z herbem – lwem białej barwy wspiętym na tylne łapy. Dostrzegłszy nadciągających dylowaną drogą konnych, czekający pod wrotami człowiek uniósł dłoń i zamachał ku nim przyjaźnie. – Oto i padlinożerne ptactwo. Zawsze się zjawia, czując zdobycz – mruknął pod nosem Jaksa, ale natych-miast zawołał do przyjaciela głośniej: – Lambert! Jakie złe decyzje przywiodły cię w moje progi? – Twoje zaproszenie – odparł mężczyzna o imponu-jących wąsach i gęstej jasnej brodzie. – Ale byłeś wtedy pijany, więc za złe nie mam, żeś tego niepomny. Bracie Gotfrydzie. – Lambert skłonił głowę przed dominikani-nem. – Dziwi mnie, Jaksa, że twoje pachołki wejść mi bronią, a przecie jestem tu nie pierwszy raz. – Kazałem im – odparł tamten. – Ciało wyłowiłem z Wisły i zostawiłem w stodole. Nie chciałem, żeby kto oglądał, bo ciekawy jegomość mi się zaplątał w pułapki. – Teraz rozumiem, jak udało się brata Gotfryda z klasztoru wyciągnąć – zaśmiał się Lambert, gładząc przy tym brodę. – Dwie tajemnice rozwiane, ale cóż to za ciało, skoro już mowa o tym? – Zaraz obaczymy. Rozewrzeć wrota, a żywo, bo ró-zgą wysmagam! Drewniane skrzydła bramy rozstąpiły się z jękiem, wpuszczając konnych na zaniedbany podwórzec, wyło-żony spękanymi kamieniami, poprzetykanymi kępami mleczy. Gotfryd powiódł wzrokiem po ciemnej sylwecie kasztelu; dostrzegł, iż dach zapadnięty jest głębiej niż ze-szłego roku, a okiennice na najwyższym piętrze zwisają bezwładnie na rdzewiejących zawiasach. Czarne ptaszy-sko siedzące na kalenicy dopełniało obrazu nędzy rycer-skiej siedziby. Jaksa jednak zdawał się nie dostrzegać ruiny swego domostwa – zeskoczywszy z konia, żwawym krokiem świadczącym o ekscytacji zaprowadził gości w kierunku stodoły. Dla przyjezdnych widok gospoda-rza, jego rozpadającego się dworu oraz ślepo oddanej służby stanowił widok niepokojący, tym bardziej iż je-den tylko przedmiot w tym miejscu zdawał się być nowy i zadbany: wiszący na uschłym dębie sznur zakończony katowskim węzłem. Wyłowione przez Jaksę ciało spoczywało pod cału-nem na wyjętych z zawiasów drzwiach stodoły. Zza kra-wędzi lnianej płachty przykrywającej zwłoki wystawały mokre podeszwy wysokich butów. Zgodnie ze słowami rycerza nie były one zniszczone przez wilgoć, wręcz przeciwnie – wyglądały jakby niedawno wyszły spod ręki szewca. Gotfryd klęknął, by z bliska obejrzeć obuwie; ocenił kolor zaimpregnowanej woskiem dratwy, łączącej cholewę z podeszwą. – Biel, czerwień oraz żółć – powiedział. – Można popytać na mieście, czy który poznaje ro-botę – podsunął Lambert. – Dla byle kogo użyliby zwy-kłej, smołowanej nici. – Po cóż się fatygować? – Jaksa stuknął palcem o po-deszwę buta. – Tutaj jest znak rzemieślnika. Należy do Łukasza Niemca. Miejscowy, pracuje na Szewskiej. – Odsłoń resztę – polecił inkwizytor. Jaksa, niemal teatralnym gestem, posłusznie ścią-gnął lniany całun. Lambert uczynił znak krzyża, choć raczej z przyzwyczajenia, bo widok martwego niewiele się różnił od obrazu, który rycerz zwykł oglądać na bi-tewnych pobojowiskach. Nieboszczyk odziany był dość solidnie jak na maj. Jego ramiona i tors okrywał kaftan błękitnej barwy, o ubrudzonych mułem rękawach, spod którego wyzierał skraj zakrwawionej koszuli. Twarz mężczyzny zosta-ła tak dalece zmiażdżona, iż przypominała groteskowo wykrzywione oblicza wykutych w kamieniu czartów, wykrzywiających pyski ku wiernym w kościelnych wnę-trzach. Zapadnięte oblicze było częściowo przykryte ja-snymi włosami, przylepionymi do krwawej maski poroz-rywanych mięśni i rozciętej skóry. Gotfryd odjął wzrok z opuchniętej twarzy martwego i spojrzał na jego lewą dłoń, pozbawioną wszystkich palców za wyjątkiem kciu-ka. Paliczki odrąbano jednym ciosem ciężkiego ostrza – tasaka lub miecza – a kłykcie były zaczerwienione i ob-darte z naskórka. Dominikanin popatrzył na prawicę zamordowanego, po czym zwrócił się do Jaksy: – Nie miał żadnych pierścieni? Widać ślady po sy-gnecie i obrączce, ale ten drugi nieco zatarty. – Błękitne oczy inkwizytora wróciły na resztki serdecznego palca lewej dłoni, gdzie widać było nieco jaśniejszy pasek skó-ry. – Wdowiec, jak się zdaje. – Nie miał ich, kiedym go znalazł – odparł Jaksa ze wzruszeniem ramion. – Pieniędzy mi zresztą nie trzeba. Może woda zabrała? – Nie ma twarzy, palców, pierścieni – mruknął Lambert – nic, po czym go poznać by można. – Tak właśnie miało być – odparł Gotfryd, wstając. – Za kilka dni zgnilizna i ryby zatarłyby trop do reszty. Jaksa, mówiłeś, że go uduszono? – Stąd czerwień na szyi. – Czarnowłosy rycerz koń-cem buta wskazał na zmiażdżone gardło denata. – Ściągnij mu kaftan – nakazał Gotfryd. Jaksa bez dalszych pytań rozpiął lakierowane guzi-ki z drewna, odsłaniając pociętą koszulę, przylepioną do kilku głębokich ran na brzuchu, pozostawionych przez wąskie ostrze sztyletu. – Trzymano go za gardło, aby zadać mu śmiertelny cios. – Ktoś inny pokusiłby się o ton triumfu lub zado-wolenia, ale grobowy głos dominikanina pozostawał nie-wzruszony. – Ma na szyi jakiś rzemień. – Trzos, ale bez monet. – Lambert dobył spod ko-szuli zabitego sakiewkę z jeleniej skóry. – Za to z szacho-wą figurą. Biały pion. – Nieistotna pamiątka, a może kluczowy ślad? – za-drwił Jaksa. – Czy przenikliwy inkwizytor dojdzie prawdy? – Deo juvante2. – Gotfryd uniósł na rycerza posępny wzrok, lecz nie okazał gniewu. Zbyt dobrze go znał, aby dać mu tę satysfakcję. – Mam kilku znajomych, którzy grywają w szachy. Mogę ich o bierkę rozpytać. – Lambert obracał w palcach figurę. – Zwykle rzeźbiarze robią komplety, ale szansa nikła, że ktoś rozpozna rzemieślnika, nawet jakby był znad Wisły. Mało to pionków na świecie? – Uczyń tak. – Inkwizytor oglądał ciało, chcąc wy-ryć w swojej pamięci wszystkie szczegóły, które mogłyby mu pomóc w rozwianiu tajemnicy jego śmierci. – Ale za-chowaj powściągliwość. Nie chcemy zbyt szybko ostrzec sprawców tego czynu o ich porażce. Jeżeli cokolwiek ustalimy, zawiadomimy sędziego grodzkiego. – Co zrobimy ze śpiochem? – spytał Jaksa, spraw-dzając jeszcze, czy w rękawach kaftana lub u pasa nie zapodział się jakiś drobiazg. – Kawałki gliny z glazu-rą. Kufel pewno. Może popili, ktoś się pochwalił wizytą u cudzej żony i się zaczęło? – Poślij go na pochowanie, tylko cichcem – podsunął Lambert. – Potem zbierzemy się do grodu i popytamy. – Walek! – krzyknął Jaksa ostrym głosem, przywołując chłopa o pospolitej twarzy i ziemistej cerze. Służba w stani-cy zawsze zachowywała milczenie w pobliżu swego seniora, ślepo wykonując powierzone im polecenia. – Umyj go, daj jakiegoś całunu i odstaw do kościoła na pochówek. Jakby ksiądz pytał, powiedz mu prawdę – to topielec, a ty wiesz tylko tyle, że trzeba mu spoczynku na cmentarzu. Po dro-dze kup jakiego wina. Srebro weź ze szkatuły. Walek z ukłonem przyjął rozkaz, po czym ruszył oporządzić osiołka i zaprząc go do wózka. – Requiem aeternam dona ei, Domine, et lux perpetua lu-ceat ei. Requiescant in pace3 – wyrecytował inkwizytor ponu-rym tonem, przywodzącym na myśl zgrzyt grobowej płyty. – Amen.  
42% rabatu
17,31
29,90 zł
Dodaj
do koszyka
Okładka książki Mała Baletnica
Mała Baletnica
Autor: Wiktor Mrok
Wydawca: Initium
wysyłka: 24h
WSTRZĄSAJĄCA − OPARTA NA FAKTACH − OPOWIEŚĆ O MIĘDZYNARODOWYM SKANDALU PEDOFILSKIM.   Współczesna Rosja. Kulisy tzw. child porn industry i spraw związanych z nadużyciami w stosunku do dzieci. Głośny skandal obejmujący międzynarodowe powiązania biznesowe, wielką politykę, a także emerytowanych agentów KGB.   Akcja Małej baletnicy toczy się dwutorowo. Z jednej strony autor przedstawia pracę grupy śledczej, z drugiej – środowisko ludzi zamieszanych w pornograficzny biznes. Mrok w szczegółowy i ciekawy sposób opisuje mechanizmy, które doprowadziły do tego, że kilka osób, począwszy od 1997 roku, wyprodukowało na masową skalę dziecięcą pornografię z udziałem ponad półtora tysiąca dziewczynek w wieku od pięciu do szesnastu lat. Do 2004 roku, kiedy przerwano proceder, przestępcy wprowadzili do internetowej sprzedaży terabajty materiałów.    W ręce czytelnika trafia szczegółowy zapis śledztwa prowadzonego dzień po dniu przez specjalną ekipę moskiewskiej policji. Czytelnik pozna cały mechanizm rozkręcania tego biznesu, a także szczegóły jego zakończenia. Zakończenia, które pomimo trudnego i długiego procesu sądowego nikogo nie usatysfakcjonowało. Ta opowieść, która niestety nie jest fikcją, sprawi, że na wiele spraw już nigdy nie spojrzysz tak samo. 
60% rabatu
11,96
29,90 zł
Dodaj
do koszyka
Liczba wyświetlanych pozycji:
1
2
3
4
4
Idź do strony:
Uwaga!!!
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?
TAK
NIE
Oczekiwanie na odpowiedź
Dodano produkt do koszyka
Kontynuuj zakupy
Przejdź do koszyka