Recenzje:

Śladem fal
Autor: Kama
Czas tak prędko leci, jak coś miłego się dzieje, a jak smutek, to stoi nieruchomy, pozwalając cierpieć.

„Ślady wojny nie znikają wraz z jej końcem – zapisują się w ludziach, jak fale w piasku.”

„Morze obiecuje wolność, ale najpierw wystawia na próbę tych, którzy chcą zacząć od nowa.”

Tadeusz Dusza wraz z trzema córkami - Elą , Ireną i Gabrysią zmuszony okolicznościami przenosi się z rodzinnej wsi do nadmorskiej Łeby.
Ma nadzieję, że w nowym miejscu przeszłość straci na znaczeniu, a oni zaczną życie od nowa.
Niestety okazuje się ,że czekają go wyzwania na które nie zawsze jest gotowy zmierzyć się z konsekwencjami swoich wyborów.
Sytuacja komplikuje się ponieważ młode kobiety towarzyszące ojcu pragną żyć po swojemu.
Elżbieta jest ambitną kobietą. Właśnie dostała się na studia medyczne i czeka ją wiele wyrzeczeń.
Jednocześnie dziewczyna pragnie spełnić swoje marzenia co wywołuje wiele dylematów.
Irena zaś jest postacią niezwykle emocjonalną i szybko znajduje mężczyznę, któremu oddała serce. Niestety choć początkowo wydaje się, że wszystko ułoży się po jej myśli relacja zaczyna się zmieniać- niekoniecznie w pożądany przez bohaterkę kierunku.
Trzecia z sióstr Gabrysia wcale nie chce się przeprowadzić i jest osobą niesamowicie intrygującą i nieszablonową.
Jej bunt nie jesr krzykiem, lecz ciszą.

Śladem fal to powieść o czasie, który nie leczy ran, lecz uczy z nimi żyć. O ludziach, którzy próbują zostawić przeszłość za sobą, choć ta nieustannie powraca – w gestach, decyzjach i niewypowiedzianych słowach. Hanna Cygler z wrażliwością pokazuje, że nowy początek rzadko bywa czystą kartą, a odbudowywanie życia po wojnie wymaga nie tylko siły, lecz także zgody na ból i kompromisy.
To historia rodziny rozdartej między obowiązkiem a pragnieniem wolności, między lojalnością a potrzebą bycia sobą. Każda z bohaterek idzie własną drogą, ale wszystkie niosą ten sam ciężar doświadczeń. Morze, choć obiecuje zmianę, nie przynosi ukojenia od razu – raczej uczy cierpliwości i pokory wobec losu.
Ta książka nie krzyczy emocjami. Ona je zostawia – jak ślady fal w piasku – ciche, lecz trwałe. I właśnie dlatego tak długo zostaje w pamięci

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Pola i Franek odkrywają świat. Tajlandia, czyli kraj, w którym tuk-tuki pędzą szybciej niż wiatr
Autor: Gosia
„Tajlandia, czyli kraj, w którym tuk-tuki pędzą szybciej niż wiatr” Pauliny Walczak-Matla to barwna, ciepła i pełna ciekawostek opowieść podróżnicza skierowana do młodszych czytelników, ale taka, która z powodzeniem potrafi zainteresować także dorosłych. Fabuła książki opiera się na wspólnej wyprawie Poli i Franka oraz ich rodziców do Tajlandii. Razem z bohaterami czytelnik wyrusza w podróż samolotem, poznaje tętniący życiem Bangkok, egzotyczną przyrodę, niezwykłe zwierzęta oraz wyspy, które wyglądają jak wyjęte z pocztówki.

Pola i Franek są przewodnikami po tajskim świecie – ciekawskimi, otwartymi i pełnymi entuzjazmu. To właśnie dzięki ich perspektywie książka ma lekki, przyjazny ton, a opisy nowych miejsc nie przytłaczają nadmiarem informacji. Bohaterowie odkrywają lokalne środki transportu, takie jak tuk-tuki czy podniebny pociąg, próbują tajskich potraw, zachwycają się przyrodą i uczą się, że podróżowanie to nie tylko oglądanie zabytków, ale także poznawanie kultury, smaków i codziennego życia mieszkańców. Tajlandia przedstawiona jest jako kraj kontrastów – nowoczesny i dziki, głośny i spokojny, pełen kolorów, zapachów i ruchu.

Podczas lektury towarzyszą czytelnikowi emocje związane z odkrywaniem nieznanego: ciekawość, zachwyt, radość i lekka ekscytacja. Książka budzi chęć podróżowania, inspiruje do zadawania pytań i otwiera na inne kultury. Emocje w niej są jasne i pozytywne, dostosowane do młodego odbiorcy – nie ma tu napięcia czy niepokoju, jest za to poczucie bezpieczeństwa i przygody. Gatunkowo to literatura podróżniczo-edukacyjna dla dzieci, łącząca elementy reportażu, przewodnika i opowieści przygodowej.

To idealna propozycja dla dzieci ciekawych świata, dla rodzin planujących wspólne podróże, a także dla młodych czytelników, którzy lubią książki uczące poprzez zabawę. „Tajlandia, czyli kraj, w którym tuk-tuki pędzą szybciej niż wiatr” to lektura, która nie tylko przybliża egzotyczny kraj, ale także pokazuje, że poznawanie świata może być fascynującą przygodą. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć, by choć na chwilę przenieść się do miejsca pełnego słońca, smaków i niezwykłych wrażeń.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Sen pachnący marzeniami
Autor: Blogerka Anka
"Sen pachnący marzeniami" to nie jest książka, którą się czyta, oj nie. To książka, która wgryza się w emocje, zostawia ślad i nie pyta o zgodę.

Renata po wydarzeniach z "Nocy pachnącej samotnością" spada na samo dno. Strata, którą dźwiga, jest zbyt ciężka, by dało się normalnie oddychać, funkcjonować, myśleć o jutrze. Szpitalne ściany są chłodne, a w środku aż krzyczy pustka. I wtedy pojawia się Wawro, jak zawsze bezczelny, konkretny, brutalnie szczery. Z listem. Z propozycją pomocy. Bez litości, bez owijania w bawełnę. Dokładnie taki, jakiego Renata w tym momencie potrzebuje, nawet jeśli jeszcze o tym nie wie.

Motyw listu i tęsknoty wybrzmiewa tu wyjątkowo mocno. To historia o słowach, których nie można było wypowiedzieć, o uczuciach, które duszą, gdy zostają zamknięte zbyt głęboko. I trafia to prosto w czułe struny czytelnika - boli, uwiera, zostaje.

To nie jest łatwa opowieść. Jej złożoność obnaża problem alkoholu, brak wsparcia ze strony najbliższych, ciągłe wyrzuty sumienia i walkę z samą sobą. Ale kiedy Renata zmienia otoczenie, powoli, ostrożnie zaczyna przyjmować pomoc, zaczyna też otwierać się na coś, albo kogoś. I wtedy na jej drodze staje Wiktor. Dziesięć lat młodszy, z innego świata, z innym statusem, inną przyszłością. Dzieli ich niemal wszystko. A jednak to, co rodzi się między nimi, jest gęste, elektryzujące, niepokojąco zmysłowe.
To pożądanie nie jest łatwe ani wygodne. Jest podszyte strachem, niepewnością, pytaniem: czy warto ryzykować kolejne rozczarowanie? Czy dać szansę uczuciu, które rozpala ciało, ale może złamać serce? A może bezpieczniej się schować i poczekać, aż wszystko minie?

Jakby tego było mało, nad Renatą wciąż wiszą rodzinne sekrety. Ktoś, o kim nie wolno mówić. Ktoś, kto zniknął bez śladu. Brat, którego brak boli najbardziej. Co się stało? Dlaczego zamilkły wspomnienia? Ta tajemnica kładzie się cieniem na jej teraźniejszości i nie pozwala ruszyć dalej.

Bożenka! Kobieta chaos, ogień i prowokacja. Jej problemy małżeńskie, pokusy czające się tuż obok, mąż, który chce uciec spod jej władzy. To tylko początek.
A gdy Bożenka i Wawro pojawiają się razem, cóż. To dwa diabły. Iskry lecą, napięcie rośnie, a czytelnik ma wrażenie, że jedno drugie z czystą przyjemnością doprowadziłoby do zguby.

"Sen pachnący marzeniami" to historia pełna namiętności i pożądania, ale też ogromu bólu, samotności i walki o siebie. To książka o tym, że czasem trzeba dotknąć dna, by zrozumieć, czego naprawdę się pragnie.
I uwierzcie mi, po zakończeniu będziecie chcieli więcej! Natychmiast. Jest ogień 🔥
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Magiczny Słowik
Autor: Ksiazkowo.dana
„Słowik” Agnieszki Czerwińskiej to powieść, która zaskakuje przede wszystkim atmosferą, nasyconą emocjami i podszytą nieustannym poczuciem, że za chwilę wydarzy się coś, co zmieni bieg tej historii. Autorka prowadzi czytelnika w świat pozornie spokojny, ale naznaczony ranami, które domagają się wysłuchania. Już od pierwszych stron widać, że najważniejsze będą tu relacje, cisze między słowami

i drobne, niedopowiedziane gesty.

Główna bohaterka, nosząca w sobie ciężar dawnych doświadczeń, staje wobec konieczności zmierzenia się z przeszłością, która powraca szybciej, niż chciałaby przyznać. Czerwińska tworzy ją z wyjątkową uważnością jako kobietę silną, lecz kruchą, pragnącą bliskości, ale jednocześnie uciekającą przed nią.

To właśnie ta psychologiczna precyzja sprawia, że „Słowik” działa nie tylko na poziomie fabuły, ale przede wszystkim emocji. Jej wędrówka ku sobie samej jest opowiedziana z naturalnością, która pozwala czytelnikowi zanurzyć się w jej lękach, pragnieniach i tęsknotach.
Atutem powieści jest również sposób, w jaki autorka opisuje przestrzeń pełną symboli, natury i momentów zatrzymania. „Słowik” staje się metaforą: głosem, który próbuje się przebić mimo bólu, straty i niezrozumienia. To także opowieść
o tym, jak trudno jest mówić głośno o tym, co najtrudniejsze, oraz jak wielką siłę może mieć jedno szczere, wypowiedziane z drżeniem zdanie.
Warto podkreślić, że tempo książki jest spokojne, wręcz kontemplacyjne. Zamiast nagłych zwrotów akcji dostajemy emocjonalne napięcie, które rośnie w sposób subtelny, ale konsekwentny.
To literatura dla czytelniczek i czytelników, którzy lubią zanurzyć się w psychologiczne niuanse, w oddech bohaterów i w detale, które mówią więcej niż dialogi.Słowik” to poruszająca, pięknie napisana opowieść o odnajdywaniu własnego głosu, o mierzeniu się
z milczeniem i o sile, jaką daje świadomość, że nawet z najciemniejszego miejsca można wyjść czasem powoli, czasem z bólem, ale zawsze
z nadzieją. Agnieszka Czerwińska udowadnia, że potrafi pisać o emocjach z niezwykłą wrażliwością, jednocześnie nie popadając w przesadę czy patos.
To książka, która zostaje w czytelniku długo po zamknięciu ostatniej strony. Jeśli szukacie historii intymnej, głęboko ludzkiej i opowiedzianej z empatią
„Słowik” to zdecydowanie dobry wybór.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Dziedzictwo
Autor: Gosia
„Dziedzictwo” Kaji Owczaryk to powieść z pogranicza literatury obyczajowej i historycznej, silnie osadzona w psychologii postaci i refleksji nad pamięcią, traumą oraz tożsamością. To książka skierowana do czytelników, którzy cenią emocjonalnie gęste historie, wielopokoleniowe narracje i opowieści o kobietach próbujących zrozumieć siebie poprzez przeszłość – także tę bolesną i przemilczaną.

Fabuła prowadzona jest dwutorowo. Pierwsza linia narracyjna przenosi czytelnika do Warszawy 1938 roku, gdzie poznajemy Zofię – młodą kobietę z dobrego domu, marzącą o karierze śpiewaczki. Jej świat, pozornie stabilny i uporządkowany, zaczyna pękać w chwili spotkania Racheli – Żydówki, osoby fascynującej, odważnej, wytrącającej Zofię z bezpiecznych schematów. Relacja między kobietami staje się impulsem do konfrontacji z własną tożsamością, pragnieniami i lękami. Wybuch wojny brutalnie kończy ten etap życia – Zofia zostaje wrzucona w rzeczywistość przemocy, straty i moralnych wyborów, a gniew i rozpacz popychają ją ku działalności konspiracyjnej. Ta część powieści nasycona jest emocjami skrajnymi: miłością, fascynacją, strachem, furią i poczuciem winy.

Druga oś czasowa prowadzi do Sztutowa w 1993 roku. Ida, wnuczka Zofii, jest młodą psychiatrą, kobietą nowoczesną, racjonalną, a jednocześnie kruchą. Przyjazd do babci i próba pogodzenia opieki z pracą oraz kryzysem małżeńskim uruchamia w niej proces, którego się nie spodziewała. Ciało i psychika zaczynają reagować w sposób niepokojący, a Ida stopniowo odkrywa pojęcie traumy międzypokoleniowej – dziedziczonego, niewypowiedzianego bólu, który nie należy tylko do niej. Wraz z kolejnymi odkryciami narasta napięcie, a czytelnik obserwuje, jak przeszłość zaczyna domagać się głosu.

Bohaterki „Dziedzictwa” są pełnokrwiste, niejednoznaczne i bardzo ludzkie. Zofia to postać targana sprzecznościami – silna i jednocześnie poraniona, odważna, ale niosąca w sobie ciężar winy i straty. Ida z kolei reprezentuje współczesnego człowieka, który wierzy w terapię, wiedzę i kontrolę, a mimo to musi uznać bezradność wobec historii zapisanej w ciele. Relacja między nimi – choć często pośrednia, oparta na milczeniu i niedopowiedzeniach – stanowi emocjonalny rdzeń powieści.

Tematyka książki dotyka nieprzepracowanej żałoby, wojennej traumy, tożsamości, miłości zakazanej i rodzinnych tajemnic, ale także pytania o to, kim jesteśmy bez znajomości własnych korzeni. Autorka pokazuje, jak przemilczane doświadczenia potrafią zamienić się w bezimienny lęk, somatyczne objawy i poczucie obcości wobec samego siebie. Styl narracji jest uważny, momentami intymny, nienachalny, a jednocześnie pełen napięcia – emocje nie są tu krzykliwe, lecz narastają powoli i długo rezonują po lekturze.

„Dziedzictwo” to powieść, która zostawia czytelnika z poczuciem zadumy i wewnętrznego poruszenia. Skłania do refleksji nad własną historią rodzinną, nad tym, co zostało przemilczane i jakie ślady mogło to zostawić. To tytuł wymagający emocjonalnej otwartości, ale odwdzięczający się głębią i autentycznością. Zdecydowanie warto po niego sięgnąć, jeśli szuka się literatury, która nie tylko opowiada historię, lecz także pomaga lepiej zrozumieć siebie i innych.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Ostatnie namaszczenie
Autor: FioletowaRóża
Kim był Ozzy Osbourne, łatwo sobie odpowiedzieć. Pokręcony do szpiku kości wokalista zespołu Black Sabbath, a następnie równie zwariowany wokalista solowy, tak zwany wolny strzelec. Każdy zna jego postać, a przynajmniej kojarzy, innej opcji po prostu nie ma. Choć zmarł w lipcu 2025 roku, na zawsze pozostanie człowiekiem kontrastów. Dziwak, ekscentryk, skandalista, ale też świetny wokalista, mąż, ojciec, dziadek, który z samego dna drabiny społecznej zdołał wspiąć się na sam szczyt. Jak tego dokonał, skoro dom rodzinny nie opiewał w luksusy? Chyba on sam do końca tego nie wiedział. Wszystko jednak kryje się pod szyldem: TALENT. Ozzy go miał i wykorzystał go nawet w ostatnich chwilach swojego życia. Back to Beginning, czyli ostatni, huczny koncert wywołuje łzy, zmusza do refleksji nad własnym życiem. Mówi się, że jest ono kruche, ale Ozzy był chyba wykonany z innego, odpornego materiału.
Trzeba też od razu powiedzieć, że nie jest to książka delikatna. Zapewne nie jest to dobra propozycja dla wrażliwych czytelników. Mnóstwo w niej wulgaryzmów, kontrowersyjnych wspomnień, ale taki był właśnie Ozzy. Swoim stylem pisania nieświadomie posłużył się antyczną zasadą decorum, czyli dopasował swe opisy do tematu i stylu. Delikatność byłaby tu ogromnym fałszem, wręcz książką napisaną przez zupełnie inną osobę, a fani nie chcieliby nawet rozpocząć lektury. Jestem tego pewna.
„Ostatnie namaszczenie” to więc szczera spowiedź artysty z bardzo dużym dodatkiem chili. Zresztą, było to ostatnie, trzecie literackie podejście muzyka i zawsze wyglądało ono podobnie. Liczyła się szczerość, Ozzy nie pomijał ważnych osób ze swego życia, a już na pewno nie ukochanej Sharon- żony, ale i menadżerki, która robiła wszystko, by Ozzy dosłownie błyszczał na scenie. Również i jej należy się ogromny szacunek.
Myślę też, że przez wielu czytelników „Ostatnie namaszczenie” zostanie potraktowane jak książka medyczna. Początkowo takie porównanie może wydawać się dziwne lub nawet krzywdzące, ale Ozzy przyjmował niezliczone ilości leków, przeszedł też wiele operacji. Dosłownie nie sposób to wszystko zliczyć i nikt przeciętny nie chciałby tak żyć. Ale Ozzy? Człowiek, który miał w sobie więcej śrub i innych dziwnych części, niż ludzkich kości? Udowodnił, że przy tak ekstremalnym bycie można dożyć niemal 77 lat. Szok, niedowierzanie, a jednak to wszystko prawda. Zresztą, medycyna zawsze był zagadkowa, prawda?
Czy książka ta jest wstrząsająca, przepełniona gorzkim humorem, bezkompromisowa i zaskakująca? Tak. Ja powiedziałabym jednak, że ma w sobie dużo chaosu, ale kolejny raz musimy pamiętać, że taki właśnie był Ozzy. Uporządkowanie nie leżało w jego naturze, oj nie.
Czytanie tej książki nie będzie straconym czasem. Proszę się tylko przygotować na stuprocentowy styl nieżyjącego już dziś artysty. Łatwo nie będzie, ale żadne z opisów nie rażą, nie każą nam porzucić lektury. Nie mamy też naśladować złych nawyków, jakich niewątpliwie dopuszczał się Osbourne. „Ostatnie namaszczenie” trzeba bardziej potraktować jak ogromne ostrzeżenie. Hulaszczy tryb życia= choroby, szpitale, jak też zły przykład dla najbliższych członków rodziny. Dzieci Ozzy’ego doskonale to wiedziały.
Warto też podziękować wszystkim osobom odpowiedzialnym za szatę graficzną książki. Druk nie męczy oczu, okładka jest idealna, bo nigdy nie zapomnimy choćby czarnych paznokci wokalisty lub mocno malowanych oczu w tym samym kolorze.


✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Wróżbitka z Berlina
Autor: Kama
„Wróżbitka widzi więcej niż przyszłość bohaterów. Odsłania to, co najgłębiej ukryte – strach, winę i tęsknotę.”

„Berlin w tej historii nie jest tłem – jest żywym świadkiem ludzkich grzechów i pragnień.”

„Nie wszystko, co zapisane w kartach, jest wyrokiem. Czasem jest tylko ostrzeżeniem.”

Piekło nie zna większej furii niż wściekłość wzgardzonego dyktatora.

W tym miejscu czułam się najbliżej Boga w całym moim życiu... Choć siedziałam naprzeciwko diabła

Edith Creuzen od dziecka wykazywała niezwykły talent do przewidywania przyszłości.
A jeśli jej klientem są nieznajomi kobieta może wyczytać więcej.
Aktualnie czyli w latach 30 XX w prowadzi ona własny salon w którym robi to co umie najlepiej.
Wychowuje również córeczkę Louise.
Choć codzienność małej rodziny wydaje się raczej spokojna tym bardziej, że młoda matka może liczyć na wsparcie najbliższej przyjaciółki Teresy.
Niestety nie wszystkie aspekty jej życia są tak szczęśliwe.
Kilka lat wcześniej Adolf Hitler nakazał zabicie swego osobistego wróżbity i mentora panny Creuzen - Erika Hanussena.
Ten mężczyzna zaś znaczył dla bohaterki dużo więcej niż ta początkowo ujawnia.
Gdy więc otrzymuje ona propozycję objęcia tej niebezpiecznej posady wcale nie ma zamiaru ulegać presji nazistów. Przynajmniej do momentu, gdy panna Delmar uświadamia jej ,że może pomścić śmierć Erika.
Będąc już w Berlinie Edith poznaje mężczyznę , który na zawsze odmieni jej los - funkcjonariusza SS Stefana Hansela.
Tylko czy okaże się on przyjacielem czy wrogiem?
Każdy kto zna mnie choć trochę wie ,że chętnie sięgam po powieści osadzone w realiach wojennych.
Powieść J.C Maetis wciągnęła mnie tak ,że ani się obejrzałam jak przeczytałam pół książki.
Napięcie i miłość, która sama w sobie mogła zakończyć się wyrokiem śmierci oraz zwroty akcji sprawiły, że czytanie było prawdziwą ucztą literacką.
„Wróżbitka z Berlina” to powieść o odpowiedzialności za wiedzę. O tym, że poznanie prawdy nie zawsze przynosi ulgę, a czasem staje się ciężarem, z którym trzeba nauczyć się żyć. Autorka wyraźnie pokazuje, że największym zagrożeniem nie jest przyszłość sama w sobie, lecz ludzkie decyzje podejmowane pod jej wpływem.
To także opowieść o samotności – tej miejskiej, anonimowej, ale i tej głęboko osobistej. O ludziach, którzy szukają odpowiedzi na zewnątrz, bo boją się zajrzeć w głąb siebie.

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Zabójcze kamienie. Orkady. Tom 1
Autor: Ann Cleeves Zabójcze kamienie
Powieść pasjonująca, jak wszystkie tej autorki. Wydawnictwo powinno bardziej się postarać o korektę tekstu, bo są błędy stylistyczne i powtórzenia wyrazów. To razi czytelników , chyba że to już nie człowiek poprawia , tylko komputer. To trochę wstyd dla wydawców.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Ja, anielica
Autor: Ksiazki_moja_chwila
Instagram ksiazki_moja_chwila❄️ Książka „Ja, anielica” to kontynuacja losów Wiktorii znanej z powieści „Ja, diablica”, Katarzyny Bereniki Miszczuk. Byłam bardzo ciekawa, czy autorka zdoła utrzymać tempo, humor i tę charakterystyczną mieszankę ironii z fantastyką. We wcześniejszej recenzji pierwszego tomu wspominałam, że fantastyka nie jest moim ulubionym gatunkiem, ale mimo to ta historia naprawdę mnie wciągnęła. „Ja, anielica” tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że Kasia potrafi pisać fantastykę przystępną także dla tych, którzy na co dzień po nią nie sięgają.
❄️Niebo – które teoretycznie powinno być uporządkowane, spokojne i idealne – w tej książce okazuje się miejscem pełnym chaosu, intryg i absurdów. Wiktoria ponownie zostaje wplątana w nadprzyrodzone spiski, a podróż do Arkadii staje się źródłem zarówno humoru, jak i problemów, z których nie da się wyjść bez konsekwencji. Fabuła jest dynamiczna, lekka w formie, ale niepozbawiona emocji.
❄️Bohaterowie to zdecydowanie jeden z najmocniejszych punktów powieści. Znani już Beleth i Azazel wciąż kradną sceny, a ich obecność gwarantuje błyskotliwe dialogi i sporo ironii. Wiktoria natomiast coraz wyraźniej dojrzewa – nadal jest bezpośrednia i charakterystyczna, ale staje przed wyborami, które nie są już tylko zabawnym elementem fabuły, lecz realnym dylematem. Wątek uczuciowy został poprowadzony z wyczuciem, bez przesady i zbędnego dramatyzmu, za to z wyraźnym napięciem.
❄️„Ja, anielica” to książka, która pokazuje, że fantastyka może być lekka, zabawna i jednocześnie angażująca emocjonalnie. To idealna propozycja dla tych, którzy szukają historii na poprawę humoru, ale także dla czytelników, którzy – podobnie jak ja – na co dzień nie przepadają za tym gatunkiem, a mimo to chcą dać mu szansę w nietypowym wydaniu.
Polecam każdemu, kto lubi inteligentny humor, wyraziste postacie i fantastykę podaną z przymrużeniem oka.
❄️Dziękuję Wydawnictwu za przekazanie egzemplarza książki do recenzji.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Kocham, mama
Autor: przyrodaz
Powiem wam, że to zadziwiające do czego jest zdolny człowiek dla dużych pieniędzy. Ta książka jest dowodem na to, że ludzie potrafią mieć setek masek w zależności od tego do kogo kierują swoją twarz. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji przeczytać tego thrillera psychologicznego, to zachęcam abyście zrobili to teraz. Autorka ma niesamowitą podzielność uwagi, którą opisuje życie wielu postaci zachowując ich unikatowe charaktery i wysoki poziom aktorski co do innych postaci z którymi mają do czynienia. Od początku nie wiadomo jest komu możemy ufać, a pytań mamy naprawdę wiele. Czytamy o śmierci matki, która była poczytna autorką i istnieje wiele treści, które od różnych stron podważają ten wątek. Niewiele osób po niej cierpi, a córka zaczyna dostawać listy z sekretnego pamiętnika swojej matki. Nie bardzo wiemy na czym mamy skupić uwagę, czy na przyjacielu dziewczyny, na którego zawsze może liczyć. Czy na mężczyźnie, który ze złością planuje zburzyć spokój ojcu dziewczyny, czy na treści listu, która pokazuje urywki z życia jej matki, czy na samej książce, którą jako ostatnią napisała jej matka przed śmiercią. To czas bardzo burzliwy, gdzie każda kolejna strona wciąga nas w wir wydarzeń, gdzie im dalej, tym sekrety i wielkie tajemnice wychodzą na jaw. Wychodzi na to, że niewiele osób było tym za kogo się podawali. Dziecko od początku czuje, czy rodzice je kochają, a tutaj nasza kobieca postać zawsze czuła, że powinna sobie na miłość matki zasłużyć. Zawsze była krok za mamą, porównywana jako prawie ona. To treści, które potrafią smucić, gdyż przemawiają do naszego dzieciństwa, gdzie być może ktoś z czytelników również zawsze czuł się pominięty. Niby o pieniądzach nie ma tutaj wzmianki, ale pod koniec wychodzi na to, że to one grały tu pierwsze skrzypce. Koniec naprawdę mnie zaskoczył, bo tak wielkiego przekrętu się nie spodziewałam. Jestem nawet w stanie stwierdzić, że to jedna z najlepszych książek o tak zagatkowej fabule. Czyta się ją lekko i z dużym przymusem czytania, gdyż cokolwiek by się nie działo, to wydaje nam się, że jest mniej ważne niż to, co się tutaj wydarzyło:-) Mega polecam!
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Skrzywdzona
Autor: przyrodaz
Ja nie wiem jak autor to robi, ale nie da się czytać jego książek i ich nie lubić. Wszystko przez to, że są takie autentyczne i w nich postacie zwracają się bezpośrednio do nas. To nam daje taką złudną myśl, bo przecież istnieją tylko w tej książce i naszych głowach, że gdzieś tam istnieją i oczekują naszego poparcia bądź zaprzeczenia. W ten sposób czujemy się ich spowiednikami, dlatego doceniamy ten fakt i dlatego po prostu się tu przepada. A sprawa z książki jest tym bardziej ciekawa, gdyż czytamy o kobiecie, która jest na rozprawie sądowej i nie ma pojęciu o wielu rzeczach. Nie wie co tam robi, czemu ją skazano i dlaczego mówią coś, co według niej nie jest prawdą. Nie da się jednoznacznie określić, czy to działo się naprawdę, dalsze wydarzenia rzucają więcej światła na tą scenę. Jedyne co nam zapewnia to fakt, że bardzo kocha swoje dzieci i nie wyobraża sobie bez nich życia. Jest też druga kobieca postać, która jawi się jako zazdrośnica, choć bezpośrednio nigdy by się do tego nie przyznała. Tutaj też zaglądamy wgłąb jej umysłu i nie wiedziałam tak do końca czy jestem w stanie ją zrozumieć, czy jej umysł wychodził ponad wszelką skalę, że mój poczuwał się zagubiony:-) W sumie to samo tyczy się tej pierwszej postaci. W ten sposób jesteśmy wplątani w dużą grę psychologiczną, która przynajmniej mnie wkęciła bez końca. Akcja posuwa się wolniej, bo to właśnie cały aplauz zabierają myśli obu postaci i wszystkie sceny, które dzieją się w ich głowach i życiach. Autor również zagrał na uczuciach macierzyńskich, gdyż pokazał nam wydarzenia, gdzie w grę wchodzi dziecko, które ktoś pragnie odzyskać. To wrażliwa sfera, dlatego kto jest rodzicem lub pragnie nim być, to bardziej będzie ją przeżywał. Druk jest całkiem spory, rozdziały są krótkie a dialogi choć w skromniejszej wersji i tak ubarwiają treść. Zdecydowanie polecam jako thriller psychologiczny, gdzie głównym motywem są szalone myśli na różnym stopniu, a nie drastyczność wydarzeń. Mam nadzieję, że wy nigdy w swoim życiu nie dostaniecie takiego listu...
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Trzy
Autor: przyrodaz
Wiecie co mnie najbardziej zdziwiło? Że te przeszło siedemset stron lektury zleciało mi nie wiem kiedy:-) Nie wiem czy można tak o książce powiedzieć, ale to bardzo profesjonalny debiut:-) Dopełniony wszystkim, co potrzeba we wspaniałym kryminale z zaznaczeniem, że jest inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Postacie są rewelacyjne, każdy z nich jest inny, posiadają swój własny temperament i cechy charakteru nie do podrobienia. Tu nie wyglądają na postacie, tylko na zwykłych ludzi z krwi i kości, którzy mają prawo być grzeczni, tolerancyjni, ale do pewnego stopnia. Czasami działają pod wpływem impulsu, gdyż dobro ich podopiecznych jest najważniejsze. Zaginęła tu pewna dziewczyna i kobieca postać robi co może by pomóc ją odnaleźć. Wieść niesie, że startowała na policjantkę, ale ze względu na wybuchowy charakter zaczęła działać na swój własny sposób, gdzie żadne reguły i zakazy nie obowiązują. Widać tutaj jej pewną zażyłość z komisarzem, który wypomina jej, że odcięła się od niego kilka lat temu. Wchodzimy tu czasami nieco na ich prywatne sprawy, ale w bardzo małym wydaniu, gdyż gdzie by się nie spotkali ktoś zawsze w czymś im przerywał. Nie ma tutaj przodującego tematu, choćby samo śledztwo odnalezienia zwłok, czy też łączące tropy każdego z osobna na innej stopie stosunkowej, lub też prywatność tych osób, wszędzie była rozłożona w równomiernym stopniu, więc ten rodzaj poprowadzonego kryminału spodoba się każdemu, kto szuka w nich tego czegoś dla siebie. Wspólna przeszłość postaci w pewien sposób powróci w mocno ciepłym wydaniu, jednak opisana zostanie od strony narratora, więc wszystkie szczególiki zostały ukryte za zamkniętymi drzwiami, ale odsłoniętymi firankami:-) Będą tu prowadzone rozmowy na temat zaginięcia nastolatki, a ostatni trop niewiele im pokaże. Te rozmowy niby będą zwyczajne, ale niekiedy będzie się przewijał przez nie pewien cień i ciekawa jestem, czy ktoś go wychwyci:-) A tak na marginesie, jak ktoś kogoś nazywa wariatką, to oznacza tylko, że się jej albo boi, albo ona sama wie dużo więcej niż ktoś by sobie tego życzył'-) Jak dla mnie niesamowita opowieść, mega prawdopodobna, wciągająca i tajemnicza utkana z gęstej atmosfery tajemniczości. Po prostu musicie ją przeczytać!
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Cała słodycz życia
Autor: przyrodaz
Opowieść z perspektywy trzech pokoleń gdzie rozpoczynamy dawny i ciężki poród kobiety, która niekoniecznie była przygotowana do roli matki. Przy pomocy akuszerki z omylną opinią przyszła na świat dziewczynka, idealnie wpasowująca się w ród rodziny jakby co drugie pokolenie. Można by rzec, że przekleństwo ich stanowiła samotność każdej brzemiennej z rodziny. Rude włosy i płeć kobieca nie wychodziła z ich mody. Wszystkie mądre i uparte pragnące żyć po swojemu. Poszukujące szczęśliwego życia u boku ukochanego, których z różnych powodów w pewnym czasie brakowało. Najważniejszy powód jaki był podany to miłość do innej. Bez walki, bez rozlewu kości choć od drugiej strony było to niespodziewane i bolesne doświadczenie. Najbardziej chyba to, że wybranka okazywała się naturalną zwykłą kobietą również poszukującą spokoju. Wiek również był tu zaskakujący. Od początku czuć, że to opowieść pod słowiańskie pokolenie, gdzie najstarsza z rodu zawsze wiedziała co robi. Nie była lekarzem, ale potrafiła wyleczyć z różnych chorób. Ludzie dziwili się, że bez doświadczenia, czyli ,,dokumentu" potrafiła zdziałać cuda ludziom w potrzebie. Nie obnosiła się z tym, ale kto pomocy potrzebował, zawsze ją u niej znajdował. Uwielbiam utożsamiać się z takimi osobami. W treści mamy osobowość Gai, starszej kobiety, która ma nosa do wszystkiego co może się wydarzyć. Dar ma po swojej babci. Spotyka się ze swoją przyjaciółką i każdemu życzę takiej przyjaźni. Są momenty, kiedy coś uleciało im z pamięci, a później jak sobie przypomniały to tak zabawnie się z tego śmiały:-) Oj chciałabym znać takie osoby:-) A o czym jest książka? O tym, że rodziny nie da się wyprzeć. Że jeśli zachodzi prawdziwa potrzeba, to nie należy się wstydzić, tylko trzeba odnowić kontakty ze swoich korzeni. O tym, że można przełamać swoje stereotypy, tylko trzeba podjąć ,,decyzję". To z tym jest zawsze najtrudniej. Ktokolwiek zajrzy do tej książki to zakocha się w niej, bo prawda jest zawsze nie do podrobienia. Sami się przekonajcie jak emocje zafalują nad wami, serduszko zaśpiewa rytm dziecięcego życia i odpowie instynkt, który każdy z nas posiada. Dusze nie umierają, tylko zmieniają właścicieli:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Gawra
Autor: przyrodaz
Książkę czytałam do późnego wieczoru, gdyż nie mogłam się od niej oderwać. Wciąż ciekawiła mnie sytuacja czy wiadomości o niedźwiedziu były prawdziwe i czy uda się dowiedzieć czy głoszący prawdę mężczyzna faktycznie został zabity, czy było to tylko zaplanowanym posunięciem. Ale od początku:-)
Jesteśmy świadkami pewnej audycji radiowej w której to rzekomo szalony mężczyzna ma ujawniać prawdę o rzeczach, które państwo próbuje zagrzebać pod dywan. Odnosi się do zabójstwa pewnej dziewczyny przez niedźwiedzia, który według mediów miał ją zamordować. Zaczyna się rozprawa nad tym jak wie ile osób pragnie go skrzywdzić, gdyż władze nie lubią kogoś, kto mówi prawdę. Jednak na dowód swoich prawd przyprowadził do swojego podziemnego studia świadka zdarzenia, którzy ma wyjaśnić jak było naprawdę, gdyż wiadomo, że niedźwiedzie zwłaszcza w zimie nie są skore do polowań, tylko żywią się liśćmi, by zaoszczędzić na utracie ciepła i energii. Nie ma więc możliwości, by to on był winien jej śmierci. Następnie zostaje puszczona w studiu piosenka, gdyż ma dojść do przywitania zaproszonego mężczyzny, lecz głos do studia już nie powraca. Słuchacza czują, że ktoś mu coś zrobił, ale nie da się opisać kto kiedy i gdzie, gdyż wszystko zawsze pozostawało ukryte. Jeden z mężczyzn, który był wiernym słuchaczem audycji zgłasza sprawę na policji. Przyjmuje go prawie emerytowany policjant, który w niewyjaśnionych wydarzeniach umiera. Zdążył jednak przekazać teczkę z opisem przyjęcia mężczyzny i jego zeznania. Do sprawy ma zostać przydzielona kobieta, którą wyznaczył zmarły. W niedługim czasie zostają jednak wezwani do znalezionego trupa. Już są niemal pewni, że to postać z audycji, jednak wiele rzeczy jest tutaj zastanawiających. Czy jedna sprawa z drugą może się jakoś łączyć?
Zaskoczenie jest tutaj nieodłącznymi emocjami podczas czytania. Sprawa z ciupagą również potrafi wkręcić tak jak głębsze informacje o osobach, których już z nimi nie ma. Świat nie lubi prawdy. Ta książka was tylko w tym utwierdzi:-) Koniecznie zapoznajcie się z wcześniejszą pozycją ,,Rota", gdyż choć można je czytać osobno, to jednak miło jest ujrzeć jaki był początek wszystkiego:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Nic nie rośnie w blasku księżyca
Autor: przyrodaz
Opowieść piękna i brzydka jednocześnie. Ukierunkowana dla osób, które są silne psychicznie i nie mają problemów do tematu aborcji. Dla tych, co przez cały czas czytania będą pamiętali o tym, że książka została wydana w 1947 roku i jest to jej wznowienie. Dla tych, co przez cały czas pochłaniania treści będą pamiętali jakie prawa miały wtedy kobiety, a raczej ich brak. Kobieta z dzieckiem była wielką skazą, gdzie sama nie mogła go światu pokazywać, chyba, że na szybko wyszła za mąż, to już tak. A czy była szczęśliwa, nikogo to nie obchodziło. W latach prawie osiemdziesiąt wstecz nikt nie znał środków antykoncepcyjnych, nie wiedzieli jak się objawia ciąża, dlatego te, które dzieci nie chciały, a książka mówi, że miały takie prawo, to radziły sobie na domowe sposoby aby zniszczyć płód. To sceny drastyczne, więc uczulam aby z rozwagą po nią sięgnąć.
Napisana jest jednym ciągiem i nie zawiera myślników sugerujących rozmowę, ale po pewnym czasie sami to odróżniamy. Napisana jest prosto i wolno, gdyż autorka postanowiła pisać ją od strony postaci i ich doznań, które chce uwiecznić klatka po klatce. Ważna dla bohatera jest jasność światła, kąt padania włosów kobiety, która go zafascynowała oraz to jak się porusza, kiedy mówi. Nie zawsze wiemy czy mówi i co mówi, gdyż to jej gesty, które on chce zapamiętać opisuje w pierwszej kolejności. Czas tutaj płynie inaczej, gdyż rzadko kiedy jest wzmianka, że ktoś gdzieś idzie. Tor ich poruszania się nie zawsze, ale przeważnie, zostaje zagłuszony i zastąpiony przez obserwację i opis chwil jak wygląda jej twarz, jak się zachowuje, jakiej barwy jest niebo które można uchwycić w ruchach jej włosów poruszanych przez wiatr oraz jakimi odczuciami emanowało jej ciało. Po tym gładko przechodzimy do scen z jego domu, gdzie zanim cokolwiek ma nastąpić ona zaczyna mówić. W pierwszej chwili nie ma tam ładu i składu, ale później dochodzi do nas, że to zakłopotanie i chęć bycia szczerym z tym, co oboje wiedzą, że się wydarzy. Ona chce zapewnić sobie bezpieczeństwo myślowe, żeby ani na moment nie odczuła, że mu było źle. To bardzo psychologiczne myślenie, choć przeobrazić je można w wydarzenie gdzie na akt zbliżenia szykujemy cały scenariusz, gdzie ma odbyć tak jak jest zapisane. Trzeba być w tym nie lada aktorem, by temu sprostać, ale właśnie o to jej chodzi. O pewność tego, że stanie się wszystko, co zaplanowała zwłaszcza podkreślając wartość uczuć, które ona pragnie czuć pomimo aktorstwa o które go prosi. No dobrze, ale co dalej? Czy tym treść nas kupuje? Czy prawda prawdziwie opisana jest dla nas zawsze miła? Czy naprawdę chcemy dowiedzieć się co siedziało w głowach i poczynaniach ludzi o pojęciu samych siebie, a nie tego, co ich otacza?
Mętna, brudna, zaaplikowana kłamstwem i szczerością, brudem i chwilami niczym papier ścierny pocierający o to, co ma zostać wyżłobione. Piękna i brzydka. Z pewnością unikat pośród wszystkich książek, które do tej pory czytałam.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Kocham, mama
Autor: Kama

Źli ludzie są jak kłujące rzepy, które przywierają do ubrania i wywołują swędzenie skóry.

Sława, nawet w świecie literackim, przynosi pochwały, listy od wielbicieli, prześladowców i okazjonalną buteleczkę z uryną lub zakrwawioną bieliznę

Kara jest biała. Zemsta jest czerwona. Moja było krwistoczerwona
Słowa potrafią leczyć, ale ich największą mocą jest zadawanie bólu

Mackenzie Casper nigdy nie była blisko ze swoją mamą Elizabeth- znaną autorką bestsellerów ukrywającą się pod pseudonimem E.V Renge.
Kiedy więc kobieta umiera dziewczyna nie potrafi wykrzesać z siebie ani odrobiny żalu jaki powinien odczuwać człowiek po stracie jedynego z rodziców, a jedynie dziwną pustkę i rosnącą pogardę dla pogrążającego się w nałogu alkoholowym ojca.
Wszystko zmienia się wraz z pierwszym z serii tajemniczych listów od anonimowego nadawcy - owa osoba zdajs się znać wieki sekret celebrytki.
Tylko jaki ma cel? Czy mama Kenzie zrobiła w przeszłości coś co pragnęła ukryć?
Była.. morderczynią? Panna Casper postanawia ruszyć tropem podsuniętym przez nieznajomego wraz ze swoim przyjacielem Emersonem.
Szybko okazuje się ,że rodzina skrywa wiele sekretów, a kolejne ślady odsłaniają obraz tak mroczny iż spokojnie mógłby stać się szkicem kolejnego bestsellera..
Przeszłość splata się z teraźniejszością w bardzo nieoczywisty sposób i nic nie jest takie jak się wydaje.
Do czego może prowadzić zazdrość i chęć zysku? Kto tak naprawdę jest zły w całej tej historii i czy bohaterka jest gotowa zmierzyć się z prawdą?

Ta książka mnie po prostu zachwyciła. Oczarowała i wciągnęła na tyle ,że przeczytałam ją niemal na wydechu.
Iliana Xander zbudowała napiecie po mistrzowsku, a kolejne wydarzenia sprawiały, że musiałam rozwikłać tę zagadkę.
Nie zdradzę detali, ponieważ nie chcę powiedzieć czegoś co odbierze tej opowieści magię.
Dostajemy wszystko w idealnych proporcjach.
Miłość. Zdradę. Zemstę. Obsesję. Tajemnice. Dużo mrocznych tajemnic. Iliana Xander nie prowadzi czytelnika za rękę. Zmusza go, by sam zadawał pytania, by wątpił w to, co oczywiste, i by uważnie wsłuchiwał się w każde słowo, bo tu słowa są bronią – potrafią chronić, ale równie łatwo ranią i niszczą. Każdy dialog, każdy list i każdy pozornie nieistotny szczegół mają znaczenie, a napięcie narasta powoli, metodycznie, aż w pewnym momencie orientujemy się, że… nie ma już odwrotu.
To historia o cienkiej granicy między ofiarą a katem, o tym, jak łatwo usprawiedliwić własne decyzje, kiedy w grę wchodzą ambicje, zazdrość i potrzeba uznania. Autorka bezlitośnie obnaża mechanizmy świata sławy, pokazując jego mroczną stronę — obsesję fanów, toksyczne relacje i cenę, jaką trzeba zapłacić za sukces.
Największą siłą tej powieści jest jednak jej niejednoznaczność. Nie ma tu prostych odpowiedzi ani czarno-białych postaci. Każdy nosi w sobie rysy, każdy coś ukrywa, a prawda… bywa znacznie bardziej przerażająca niż kłamstwo.
To książka, która zostaje w głowie długo po przewróceniu ostatniej strony. Zmusza do refleksji, niepokoi i prowokuje do zadania sobie pytania:
jak daleko można się posunąć, by ochronić własne sekrety — i czy zemsta kiedykolwiek naprawdę przynosi ulgę?
Zdecydowanie polecam fanom mrocznych thrillerów psychologicznych, historii o sekretach rodzinnych i opowieści, w których nic — absolutnie nic — nie jest takie, jakim się wydaje.



✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Ludzie bez dusz
Autor: mysilicielka
W tym świecie wszystko jest złe i wypełnione hipokryzją, mężczyźni są obleśni, a starsze kobiety okrutne i niesprawiedliwe. Główna bohaterka ciągle chodzi wściekła, zbuntowana, wyzłośliwia się i źle życzy innym. Taką dostajemy perspektywę i takiej heroinie mamy kibicować. Jednocześnie Elena jest otulona ochronnym płaszczem - nie spotykają ją należyte konsekwencje mimo jawnego łamania reguł.

Liczyłam na jakieś ciekawe elementy fantastyczne, ale nie ma tutaj niczego takiego. Konflikt kręci się w kółko, zapewniając nas na każdej stronie, że wymyślona religia jest zła, niesie więcej krzywdy niż pożytku, a podążanie tropem nauki i racjonalizmu jest dobre i koniec kropka, zero-jedynkowo. Budowanie świata ustąpiło budowaniu nudnej romantycznej relacji antypatycznej Eleny ze sztampowym Gustawem.

W zasadzie nie mogę znaleźć niczego, co by mi się podobało w tej książce. Wydała mi się bardzo naiwna, niedojrzała i wtórna. Nie było żadnej postaci, której bym kibicowała. Czułam irytację przy czytaniu kolejnych przerysowanych scen. Zgrzytały mi słowa, które nie pasowały do sytuacji i kontekstu. Nie, krótko - nie polecam.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Dawno temu w ciemnym lesie. Piekło za rogiem
Autor: FioletowaRóża
Mocne sceny i pisanie o śmierci- tej niespodziewanej, nagłej, nie zawsze sprawiedliwej. To główne elementy, jakie od lat serwuje nam Daria Orlicz. Warto też podkreślić, że wspomniana wyżej Daria Orlicz to tylko jedno z aż czterech (!) odsłon literackich kobiety, która idealnie włada polskim słowem. Poza rasowymi kryminałami potrafi stworzyć też cieplejsze opowieści, a także wierzy w niewytłumaczalne siły przyrody. Idealne odnajdywanie się w wielu gatunkach literackich pozwala mi stwierdzić, że Daria Orlicz, a tak naprawdę Katarzyna Misiołek, nigdy nie zostawi na lodzie swoich oddanych fanów. Oby wena nie poszła w las, ponieważ to, co teraz przeczytałam, idealnie pasowało do dalszych losów Leny „Osy” Osowskiej- polskiej youtuberki opowiadającej o prawdziwych zbrodniach. Fachowo mówimy wówczas o gatunku true-crime który z jednej strony przeraża, zaś z drugiej- fascynuje.
Dawno, dawno temu… Tak może zaczynać się większość bajek, ale książka „Dawno temu w ciemnym lesie” na pewno nie ma charakteru bajki. Owszem, mamy w tle dom Baby-Jagi, jednak historia wykreowana przez pisarkę jest dużo bardziej mroczna, nieprzeznaczona dla młodszych czytelników. To właśnie nieopodal tego dziwnego, opuszczonego domu, życie tracą trzy osoby. Dzieli je tylko czas, a nielubiana mieszkanka starej chaty sama postanowiła odebrać sobie życie. Czy nad Zieloną Górą, a właściwie jej okolicami, może występować coś w rodzaju fatum? Warto zagłębić się w obie historie, bo opis na okładce, choć ciekawy i wciągający, nie wystarczy. Ale, Drogi Czytelniku, to tylko 284 strony, na dodatek czcionka nie męczy oczu. Dasz więc radę i na pewno nie pożałujesz!
Nie chcę szczegółowo opisywać obu zbrodni, które wydarzyły się w tym samym miejscu. Każda wzmianka mogłaby coś podpowiedzieć, a spojler nie jest w tej książce wskazany. Można jednak zadać sobie arcyważne pytanie: czy zbrodnię można usprawiedliwić? Jedna z wielu pobocznych spraw opisanych przez Darię Orlicz uzmysławia nam, że NIGDY nie mamy prawa do tego, by kogoś osądzać, Zresztą, do ostatecznych działań zmusza nas niekiedy inne spojrzenie na świat bez jakiejkolwiek pomocy, tym bardziej społecznej. Bieda, choroby i koszmar za tak zwanymi czterema ścianami to idealna mieszanka do tego, by pomyśleć, a potem wykonać ostateczny, nieodwracalny ruch. Nie posuwajmy się więc do linczu, bo, jak mówi znane przysłowie, najedzony głodnego nigdy nie zrozumie. Jak też podkreśliła sama pisarka, „człowiek może znajdować się u kresu sił, być wykończony emocjonalnie, zdany wyłącznie na siebie, bo państwo ma gdzieś takich jak on.” To przykry, lecz, niestety, mocno realny problem.
Sama osoba Leny „Osy” Osowskiej jest nam już znana z poprzednich dwóch tomów cyklu PIEKŁO ZA ROGIEM, jednak autorka nie zapomina o jednej ważnej sprawie. Akcja została tak rozpisana, że czytelnicy nie muszą zaczynać lektury w sposób chronologiczny. Bardzo sobie cenię taki zabieg- nie każdy bowiem ma szansę zakupić czy wypożyczyć tom pierwszy. Poza tym osoby, które dużo czytają, mogą zapomnieć o tym, co działo się wcześniej. Tutaj taki problem nie istnieje, za co bardzo dziękuję autorce.
Dwa tajemnicze morderstwa są tak opisane, że nie sposób od razu znaleźć winnego. Autorka wplotła do fabuły wielu bohaterów drugoplanowych, ale jest to działanie celowe. Czytelnik ma sądzić, że już, już wpada na dobry trop, ale to nieprawda. Już za chwilę przemyślenia odbiorcy zaczynają rozpadać się niczym domino, a gra zaczyna się od nowa. Po drugie, pisarka doskonale pokazuje nam, jak zły, nieobliczalny, a przy tym tajemniczy potrafi być człowiek. Noszenie masek nie dotyczy tylko karnawału czy innych zakrapianych zabaw.
Całą książkę przeczytałam z ogromną ciekawością, a na dodatek zrozumiałam, jak bardzo pokrętne i szokujące mogą być niektóre wydarzenia w naszym życiu. Co więcej, najbliższe otoczenie wcale nie musi być względem nas życzliwe. Ludzie od zawsze pragną sensacji, kochają tak zwaną pocztę pantoflową, która nigdy nie upadnie. Teraz, w dobie social-mediów, jest nawet silniejsza.
Reasumując, jako wieloletnia fanka pisarki sięgam po każdą zaserwowaną powieść. Wiem, że czytanie jej książek nie jest straconym czasem, a bardziej chwilą refleksji i wzmożonej uwagi na pewne wydarzenia społeczne.
Polecam!
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Czas zmian
Autor: Kama
„To książka o odwadze do zmian, nawet jeśli serce jeszcze się boi.”

„Emocje są tu ciche, ale prawdziwe — takie, które zostają z czytelnikiem na długo.”

„Czas zmian uczy, że nawet to, co boli najbardziej, potrafi stać się początkiem czegoś nowego.”
„Nie każda zmiana przychodzi wtedy, gdy jesteśmy na nią gotowi. Ale każda zostawia po sobie ślad.”

Elegancki dom towarowy Pod Akacjami ponownie otwiera swoje podwoje.
Grupa młodych kobiet pracujących w tym ekskluzywnym miejscu zmaga się z wieloma dylematami- zarówno osobistymi jak i zawodowymi.
Eliza , Malwina i Jadzia nadal trzymają się razem.
Pierwsza z nich rozstała się z ukochanym Jankiem , w zamian za obietnicę lepszego życia u boku dyrektora Marcina Barańskiego, który niespodziewanie czuje na karku oddech konkurenta Tadeusza Jankowskiego, który wprowadza odważne reformy.
Kłopot polega na tym ,że dziewczyna nie darzy go tak głębokim uczuciem.
Malwina przeżywa rozstanie z Michałem, choć liczyła na rychły ślub.
Jadzia z kolei musi przełożyć swoje plany matrymonialne, zaś hrabina Helena Wiśniewska musi po raz kolejny stawić czoła temu co odkryła na temat ukochanego Stanisława Wrotnickiego.
Równolegle poznajemy opowieść o Wojtku Borucie - biednym wiejskim chłopcu- ten uczyni wszystko by wyrwać się ze środowiska w którym się wychował.
Czy mu się uda i jak oba te wątki się łączą?
Mezalianse, skandale i uczucia oraz nowi bohaterowie tworzą niesamowicie ciekawą i wciagajacą fabułę, pochłaniającą od pierwszej strony.
Autorka z dużą wrażliwością prowadzi wszystkie wątki, nie pozwalając, by którykolwiek z nich zdominował pozostałe. Każda z historii ma swoje tempo, emocjonalny ciężar i sens, a ich stopniowe splatanie daje czytelnikowi satysfakcję oraz poczucie narracyjnej harmonii. Szczególnie dobrze wypada kontrast pomiędzy światem elit a codziennością ludzi, którzy o swoje miejsce w życiu muszą dopiero zawalczyć.
Na uwagę zasługuje także tło historyczno-obyczajowe. Dom towarowy Pod Akacjami nie jest jedynie miejscem pracy bohaterek — staje się symbolem ambicji, społecznych aspiracji i zmian, które dotykają wszystkich, niezależnie od pochodzenia. Autorka subtelnie pokazuje, jak reformy, rywalizacja i presja sukcesu wpływają na relacje międzyludzkie oraz osobiste wybory.
Styl Małgorzaty Kołakowskiej pozostaje lekki, ale nie powierzchowny. Emocje są stonowane, często ukryte między wierszami, co sprawia, że czytelnik sam musi je odczytać i przeżyć. To narracja, która nie epatuje dramatem, lecz konsekwentnie buduje napięcie i angażuje uczuciowo.
„Czas zmian” to powieść o kobietach silnych, choć niepozbawionych wątpliwości, o mężczyznach rozdartych między ambicją a uczuciem oraz o świecie, w którym nic nie jest dane raz na zawsze. To historia o wyborach, które bolą, ale bywają konieczne, i o tym, że każda decyzja — nawet ta podjęta ze strachu — niesie ze sobą konsekwencje.
To książka dla czytelników ceniących obyczajowe historie z głębią, wyraziste postacie i fabułę, która rozwija się powoli, ale pozostawia trwały ślad. „Czas zmian” nie kończy się wraz z ostatnią stroną — zostaje w myślach i skłania do refleksji nad własnymi decyzjami.





✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Alchemik z Hagi
Autor: mysilicielka
Powieść Konopskiego jest bardzo nierówna. Napisali o tym również wszyscy inni czytelnicy, których opinie widziałam. Historia rozpoczyna się jako dzieło historyczne, wypowiedzi bohaterów są nawet stylizowane na dawny język. Opisywane są dokładnie eksperymenty, które przeprowadza główny bohater (co jest dosyć trudne w czytaniu i nudne), a potem z obrazu (dosłownie) wyskakuje diabeł i atmosfera zmienia się na bardziej baśniową. Końcowe rozdziały to zaś poprowadzone współczesnym językiem science fiction, bo [SPOILER] okazuje się, że kamień filozoficzny umożliwia też podróże w czasie.

Może gdyby od początku rozdziały były pomieszane i widzielibyśmy kilka planów czasowych, to odbiór „Alchemika…” byłby lepszy. W takiej formie, jaką książka ma teraz, wydaje się, że została sklejona z kilku niepasujących do siebie pozycji. Przede wszystkim ciężko mi było uwierzyć, że bohater pochodzący z przełomu wieków XVI i XVII, z którym na tym planie czasowym przez większość powieści obcowaliśmy, tak łatwo i szybko dostosował się nie tyle do naszych czasów, co jeszcze późniejszych.

Najbardziej podobały mi się fragmenty, w których pojawiał się diabeł Łakota. Podobała mi się intryga, którą zaplanował. Cała jego postać była bardzo swojska. W zasadzie to dla niego czytałam tę książkę. Dirk został zaplanowany jako zadzierający nosa, zatracony w swojej pasji alchemik i takim bohaterem pozostał. Ogólnie książkę oceniam jako średnią, jest taka… do przeczytania z braku laku, można, ale nie trzeba.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Liczba wyświetlanych pozycji:
1
2
3
4
5
820
Idź do strony: