Recenzje:

Błysk nadziei
Autor: przyrodaz
Pamiętam, że kiedyś czytałam taką książkę, niby opowieść niby poradnik, ale tam było napisane, że każdy z nas jest w stanie kogoś zabić, tylko trzeba mu dać do tego odpowiednie warunki. Przypomniała mi się ona dzięki tej książce, która jakoby tą tezę potwierdziła. Poznajemy tutaj bowiem kobietę, która jest osobą jakby półmagiczną, która nie może z pewnych względów wyznać co potrafi. Poznała ona inne światy i za sprawą swojego doświadczenia stała się detektywem. Dotychczas miała za zadanie poszukiwać dowodów zdrad, ale tym razem zgłosiła się do niej kobieta, której męża zamordowano. Policja wzięła to za przypadek chcąc sprawę szybko umorzyć, jednak małżonce nic się nie zgadza. Bardzo dobrze znała zwyczaje swojego męża, więc wie, że i samochód i miejsce gdzie został napadnięty nie były w jego życiu odpowiednie. Wszystko przedstawia od swojej strony i tu właśnie padają słowa, że jak już się dowie się kto stoi za tym czynem, to sama wymierzy mu tą czy inną sprawiedliwość. Sama detektywka zdradza, że nie zawahałby się jeszcze raz pomścić swoich rodziców. I teraz tak sobie myślę, że mściwa nigdy nie byłam, ale nie wiem czy bym podobnie nie zrobiła, gdyby to moją rodzinę skrzywdzono...
Powracając do książki, to muszę wam powiedzieć, że pomimo świata magicznego, to jednak napisana jest w bardzo ludzki sposób. Dosłownie jakbym ja sama prowadziła z kimś rozmowę i sortowała sobie w głowie ile mogę powiedzieć, a ile musi pozostać tam, gdzie jest. Choć z początku wszystko wyglądało na proste, to jednak później zaczęło się komplikować, gdyż weszliśmy na temat narkotyków i konsekwencji ich działań. Jakby było mało ciekawostek pomiędzy demonami, to wiedzcie, że później pojawi się pewien zabawny przystojniak, który również swoją aparycją i tym kim jest wprowadzi nam jeszcze większy zamęt. Czyżby zatem czyjeś serduszko zaczęło bić w rytmie czacza?
Tak szczerze, to dopiero w połowie książki zrozumiałam, że powinno być coś więcej i wtedy zobaczyłam, że czytam tom drugi. Zapewne w pierwszym dokładnie poznaliśmy życie pani detektyw oraz śmierć rodziców, gdyż tutaj było do tego powrócone ale w tajemniczej formie. Dlatego oznajmiam, czytajcie je po kolei. Postacie są tutaj intrygujące, widać, że ich ciało nie zapomina dobrych i złych rzeczy, oraz jest podatne na tą przyjemną sferę:-) Koniec nie jest końcem, więc mile widziana jest trzecia część. Czyta się ją szybciutko, bo naprawdę wciąga. Zdecydowanie ją polecam:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Czerwona królowa
Autor: mysilicielka
Gdyby się bliżej przyjrzeć „Czerwonej królowie”, zastanowić nad tym, co się w tej książce dzieje, to faktycznie miałaby ona sporo niedociągnięć. Dziury w fabule, przesadzony dramatyzm, uczucia pojawiające się znikąd, kalki z innych popularnych fantastycznych młodzieżówek… Tak, byłoby tego dużo. Nic jednak nie zmieni faktu, że po prostu dobrze się przy tej powieści bawiłam.

Wciągnęłam się jak głupia. Znowu miałam naście lat i mogłam stać się jedyną w swoim rodzaju „księżniczką-wojowniczką” jak Mare. Przeżywałam emocje bohaterów jak swoje własne, chociaż z tyłu głowy słyszałam cichy głosik, który przekonywał, że są mało wiarygodne. Dobrze widziałam, jakie sztuczki stosuje autorka, żeby przykuć uwagę czytelnika i z własnej woli dałam się wodzić za nos.

Polecam miłośnikom romantasy, którym nie przeszkadzają powtarzające się schematy. Mam już drugi tom na półce, na pewno niedługo po niego sięgnę.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Płachytka
Autor: mysilicielka
Niby tak niewiele się w tej powieści działo, bo czas akcji obejmuje raptem dwa dni plus retrospekcje, a jakoś nie potrafiłam się od książki oderwać. Polubiłam bohaterów, niepokoiłam o ich losy, byłam ciekawa, jak skończy się ta historia. Bardzo szybko poczułam się tak naturalnie i swojsko, jakby wydarzenia dotyczyły autentycznych osób, które znam.

Lekkie pióro autorki sprawiło, że czytało mi się szybko, bez zgrzytów. Tytułowe potwory są tak naturalnie wplecione w przedstawioną rzeczywistość, że naprawdę można uwierzyć w ich istnienie. Czułam się, jakby ktoś mnie przytrzymywał za gardło podczas czytania, tak silne napięcie panowało na każdej stronie.

Polecam miłośnikom fantastyki i mitologii słowiańskiej, ale też czytelnikom powieści obyczajowych, którzy mają ochotę na odrobinę grozy - połkniecie na raz.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Olszany Kamienna róża Tom 2
Autor: Ksiazki_moja_chwila
Instagram Ksiazki_moja_chwila❄️Dziś przybywam do Was z powieścią „Olszany. Kamienna róża”. To druga część serii, którą czytałam z prawdziwą przyjemnością, mogę nawet powiedzieć, że delektowałam się tą książką. Uwielbiam takie historie😍. Od pierwszych stron czułam, że to nie będzie tylko historia o klątwie i miłości, ale opowieść o przeszłości, która nie pozwala o sobie zapomnieć.

❄️Pani Agnieszka ma bardzo delikatne, spokojne pióro. Jej styl jest subtelny, nastrojowy, momentami melancholijny, ale bardzo ciepły. Dużo tu klimatu, czułości, refleksji, jak również uważnych opisów i delikatnego napięcia.📖🤍

❄️Motyw klątwy kamiennej róży splata się tu z poszukiwaniem miłości, ale też z czymś znacznie głębszym – potrzebą odnalezienia własnych korzeni i zrozumienia, kim naprawdę jesteśmy. Podróż „za Bug” nie jest wyprawą w konkretne miejsca, lecz przede wszystkim w głąb rodzinnej historii, pamięci i tożsamości. To właśnie ta sentymentalna podróż, poruszyła mnie najmocniej. Aż zaczęłam zastanawiać się, na ile ja sama znam swoje korzenie.

❄️Bohaterki wracają ze swojej podróży inne – bogatsze o prawdę, czasem trudną, czasem bolesną, ale konieczną. Autorka bardzo subtelnie pokazuje, że przeszłość ma ogromny wpływ na nasze wybory, relacje i zdolność do miłości. Nie wszystko da się odczarować jednym gestem, ale czasem wystarczy odwaga, by spojrzeć wstecz.

❄️To powieść pełna czułości, melancholii i emocji, które narastają z każdą stroną. O miłości trudnej, dojrzewającej, o relacjach, które nie zawsze są proste, i o tym, że czasem trzeba spojrzeć wstecz, by móc ruszyć dalej. Nie ma tu pośpiechu, jest uważność, klimat i pięknie poprowadzona narracja.

❄️„Kamienna róża” to lektura dla tych, którzy lubią historie z duszą, rodzinne tajemnice i opowieści, jak również odnajdowanie siebie i swoich korzeni. Ja tymczasem sięgam już po ostatnią część ,,Olszan".

❄️Dziękuję Wydawnictwu za egzemplarz do recenzji i możliwość przeżycia tej poruszającej, spokojnej historii. 🤍
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Przeprawa
Autor: Kama
Wielu ludzi uważa, że lepiej, żeby dziecko miało niekochającego i obojętnego ojca, byle go miało.

Mówią, że lepiej płakać w mercedesie, niż śmiać się na rowerze, ale ja to pierdolę, rozumiesz?


Bieg zdarzeń w przeszłości jest jak rzeka, której nurt biegnie ku ujściu i morzu. Tym ujściem jest teraźniejszość, a morzem przyszłość."

Aspirant Małgorzata Podrzycka wraca w rodzinne strony po prawie dwudziestu latach nieobecności i od początku wiele się dzieje- na świnoujskiej plaży zostaje znalezione ciało kobiety- nikt jednak nie potrafi powiedzieć kim była , lecz sprawa zdaje się być osobiście z Małgosią, ponieważ przy ciele denatki znaleziono liścik osobiście odnoszący się do policjantki.
Podrzycka powoli zaczyna budować swoją codzienność- opiekuje się również bratem Krzyśkiem, który po wypadku nigdy nie wrócił w pełni do zdrowia, pracuje a także zapisuje się na terapię psychologiczną u Marty -sąsiadki, która szybko stanie się jej przyjaciółką i odegra znaczącą rolę w przyszłych wydarzeniach.
Na uwagę zasluguje również męski bohater tej powieści czyli Paweł Szenfeld.
Pojęcia nie mam co zrobił autor , ale ten mężczyzna zasilił listę moich ulubionych postaci- pan Marek skupił się na warstwie psychologicznej i rodzinnych tajemnjcach, które sprawiły, że pochłonęłam tę historię w ciągu kilku godzin.
To nie jest kryminał, który opiera się wyłącznie na zagadce „kto zabił”. To historia o tym, jak przeszłość nigdy nie znika naprawdę, jak rodzinne rany potrafią sączyć się latami i jak bardzo dzieci płacą cenę za dorosłe decyzje — albo ich brak. Autor z niezwykłą wrażliwością pokazuje, że obecność bez miłości bywa bardziej niszcząca niż nieobecność, a bezpieczeństwo emocjonalne nie ma nic wspólnego z marką samochodu, statusem czy pozorami normalności.
Świnoujście zimą staje się tu nie tylko tłem wydarzeń, ale niemal osobnym bohaterem — surowym, chłodnym, niepokojącym, jak wspomnienia, przed którymi Małgorzata próbowała uciec przez dwadzieścia lat. Każdy kolejny trop prowadzi nie tylko do prawdy o denatce, ale też coraz głębiej w psychikę bohaterów, zmuszając ich do konfrontacji z tym, co niewypowiedziane i wyparte.
To książka, która boli tam, gdzie powinna. Zostawia po sobie ciszę, myśli i pytania, na które nie zawsze chcemy znać odpowiedzi. A kiedy zamyka się ostatnią stronę, ma się poczucie, że ta historia jeszcze długo płynie — jak rzeka, która wpada do morza, ale nigdy naprawdę nie znika.
Widzę w niej potencjał na całą serię - serdecznie polecam 💙🌊
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Babcia i dziadek
Autor: Kama
„Dziadkowie to ludzie, którzy mają czas wtedy, gdy cały świat się spieszy.”

„Dziadkowie uczą nas przeszłości, żebyśmy spokojniej szli w przyszłość.”

„U dziadków wszystko smakuje lepiej, brzmi ciszej i boli mniej.”

Są w naszym życiu osoby o których zawsze myślimy ciepło, gdy jest nam trudno, gdy popełniamy błędy , albo gdy po prostu czujemy, że musimy się zwierzyć.
Bo serce jest za ciężkie a emocje nie są najlepszymi doradcami.
Babcia i dziadek - seniorzy , ludzie z doświadczeniem i życiową mądrością. Czasem zrzędliwi czasem zapominający o drobiazgach - każdy jednak jest inny , każdy potrzebuje czuć ,że jest komuś potrzebny.
Ta niepozorna książka jest opowieścią o ludziach, o tym ,że miłość nie potrzebuje warunków, nigdy nie ustaje , wystarczy odrobina zrozumienia, bo są osoby dla których jesteśmy ważni od dnia narodzin.

Dla nich nie musimy udawać silniejszych, mądrzejszych ani bardziej poukładanych, niż jesteśmy naprawdę. Przyjmują nas z całym bagażem niepowodzeń, z potłuczonym sercem i głową pełną wątpliwości. Nie pytają „dlaczego?”, częściej mówią „chodź” — i to wystarcza.
Ta książka przypomina, że bliskość nie zawsze krzyczy wielkimi gestami. Czasem objawia się w kubku herbaty postawionym bez słowa, w cichym wysłuchaniu, w dłoni położonej na ramieniu. W spojrzeniu, które mówi: jesteś u siebie.
To opowieść o więziach, których nie niszczy czas ani różnice pokoleń. O miłości, która trwa mimo zmarszczek, zmęczenia i przemijania. O tym, że dom nie zawsze jest miejscem — czasem jest człowiekiem. A czasem dwojgiem ludzi, którzy nauczyli nas, czym jest cierpliwość, dobroć i bezwarunkowa obecność.
Bo dziadkowie nie tylko są częścią naszej historii.
Oni są jej sercem.
Całość ujmuje nie tylko piękną treścią lecz również wydaniem i ilustracjami od których nie sposób oderwać oczu. 🩷🤍


✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Jeszcze sześć takich czerwców
Autor: Kama
„Dorastanie to moment, w którym zaczynamy rozumieć, że wybory mają swoją cenę.”

„Miłość nie zawsze oznacza zostanie. Czasem oznacza pozwolenie odejść.”
„Byliśmy dla siebie domem — nawet jeśli tylko na chwilę.”
„Najtrudniejsze uczucia to te, których nigdy nie wypowiedzieliśmy na głos.”

Caplan i Mina są jak ogień i woda , choć znają się od dziecka, a ich więź jest niesamowicie mocna.
Mimo to oboje chowają przed światem swoje traumy i rany - ona zmaga się z żalobą po śmierci taty , on własną wrażliwość skrywa pod maską luzu i tą pozą, która za wszelką cenę ma pokazać światu, że ten młody mężczyzna nie ma żadnych problemów.
Wydaje się, że tych dwoje jest siebie pewnych i nic nie jest w stanie rozbić tej przyjaźni.
Aż do momentu, gdy na scenę wkracza osoba trzecia- to sprawia, że niektóre decyzje wywracają codzienność Minnie i Caplana , a oni sami uświadamiają sobie, że czują więcej.
Kłopot w tym, że dorosłość czai się już za zakrętem.
I nic już nie będzie takie samo.
Czy bohaterowie odnajdą swoje szczęście?
Bo kiedy przyjaźń zaczyna pękać pod ciężarem niewypowiedzianych uczuć, nie da się już wrócić do tego, co było „bezpieczne”.
Caplan po raz pierwszy boi się, że jego lekkość nie wystarczy, by zatrzymać Minnie przy sobie. Że jeśli pozwoli sobie na szczerość, straci ją na zawsze. Mina z kolei musi zdecydować, czy ma prawo chcieć czegoś więcej, skoro wciąż nosi w sobie żal, który nie pozwala jej oddychać pełną piersią. Między nimi narasta napięcie — spojrzenia trwają za długo, gesty znaczą więcej, niż powinny, a milczenie boli bardziej niż kłótnia.
Pojawienie się kogoś trzeciego zmusza ich do konfrontacji z prawdą, przed którą oboje uciekali latami: nie da się budować przyszłości na niedopowiedzeniach. Każdy wybór ma swoją cenę — lojalność, strach, odwaga i miłość zaczynają ze sobą walczyć.
A dorosłość nie pyta, czy są gotowi. Przychodzi cicho, ale nieodwołalnie.
To opowieść o tym, że czasem największą stratą nie jest odejście, lecz niewypowiedziane „zostań”. O uczuciach, które rodzą się za wcześnie lub zbyt późno. I o tym, że nawet jeśli byliśmy dla siebie domem — nie każdy dom jest miejscem, w którym możemy zostać na zawsze.

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Ślina i dotyk, najlepszy erotyk
Autor: przyrodaz
Książka bardzo krótka, ale potrafi wywrzeć takie wrażenie, że po każdej opowieści czy też wierszach, zbieramy szczękę z podłogi, a wcześniej, co chwila zerkamy czy nikt nie stoi za naszymi plecami i nie zagląda nam przez ramię;-) Autor bowiem w swoim dziele inspirował się tekstem Aleksandra Fredry. Wybrał sobie na cel konkretny tekst ,,O Królewnie Pi*dolinie". Nie wiem czy ktoś z was to kojarzy, a jeśli nie, niech może wcześniej sięgnie po tą od Fredry, by zobaczyć, że wielcy ludzie również potrafili pisać o współżyciu, tylko używali do tego ogromnie pospolitych i wulgarnych słów. I takie też tutaj znajdziecie. Jeśli bowiem poznacie jego bezpośrednią inspirację, zupełnie inaczej odbierzecie cały tekst. Nie będzie już wam się wydawał niegodny wydania, ale inspirowany człowiekiem, który kiedyś nie myślał o tym, że jakiekolwiek swoje dzieła wyda. Wiele lat leżały one u Fredry w szufladzie, a w połowie wieku zaczęto je czytać i przetwarzać medialnie. Ktoś kiedyś określił go jako najgorszego poetę. Ja uważam, że zwyczajnie wybrał sobie dziedzinę określoną kiedyś jako tabu, dlatego nawet gdyby komuś się ona spodobała, to nie znalazłby się śmiałek, by się do tego przyznał.
Powracając do dzieła pana Marka Arturo jak już wiecie, skąd czerpał on inspirację, to muszę wam też powiedzieć, że podobnym stylem pisał utwory wierszowane. Znajdziecie tutaj bowiem dwanaście dzieł plus początek, z podziałem na wiersze odnośnie ostrych wymagań szybkich numerków z czego nie wszystkie postacie były ludźmi. W krótkich opowiastkach bywało spokojniej, choć też zależy na jaki natraficie. Nieraz chodziło o zbliżenie pierwszego razu, innym razem ktoś był bardziej doświadczony. Pojęcie miłości ma tutaj chyba wszelaki rodzaj ukazania od miłego, po jego przeciwieństwo. Nie jest to lektura dla każdego, raczej grono odbiorców będzie mocno ograniczone. Jeśli jesteś osobą, która lubi sobie nieco poświntuszyć, ma bujną wyobraźnię, lub kręci go sprawa zbliżeń, to im spodoba się ona najbardziej. Wydaje mi się, że głównym motywem napisania tych tekstów było wywołanie w czytelniku ochoty na zbliżenie. Sami oceńcie, czy mu się udało:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Szpital
Autor: przyrodaz
Świetnie mi się ją czytało i bardzo szybko poszło. Druk jest średniej wielkości, a najbardziej pewne w treści jest to, że nic pewne nie jest:-) To pozycja z gatunku tych, gdzie mnożą się pytania, nawarstwiają, zostają przeciągane, dochodzą kolejne, nie zawsze takie jakie by się wydawało, że są i dopiero później wszystko po trochu zaczyna wskakiwać w swoje miejsce. Z tego też powodu jeśli ktoś jest mniej cierpliwy, to może się poczuć przetrzymany w treści. Mi się jednak wydawało, że o to właśnie chodziło, by wzbudzić ogromne napięcie niewiadomej, niepewności gęstej, gdzie każda osoba mogła być sprzymierzeńcem lub wrogiem jednocześnie.
Kobieta, która budzi się w szpitalu ma amnezję, więc coś jej świta, nieraz jakby na pamięć wie, że coś chce powiedzieć, ale nie potrafi o niczym zapewnić, gdyż nic nie pamięta. Wydaje jej się, że została napadnięta, ale równie dobrze mogło być zupełnie inaczej. Przebywając w szpitalu lekarz też nie mówi jej o wszystkim, więc nie wiemy co z czym się pokrywa i czy ma jakiś sens. Czasami niby ma powroty jakichś wydarzeń, ale lekarze nie są przekonani, czy pamięta właściwie to co mówi, czy to nie wytwór jej opuchniętego mózgu. Z braku widzenia kogokolwiek, bo obecnie nie widzi, też nie pojawiają się opisy sugerujące czyjeś zachowanie, czy mimikę, więc lawirujemy po takiej ścianie, gdzie nawet nie ma pewności, czy ona faktycznie już się wybudziła. Później nieco się rozwija z tymi sekrecikami, ale po nich dochodzą kolejne i kolejne, więc mamy poczucie, że jedziemy dwójką całe czterdzieści na godzinę:-) Następnie pozostaje do wyjaśnienia sprawa z jakiego powodu wygląda jak wygląda. Niby mamy podpowiedź od innej osoby w tekście z innym drukiem, ale nie tak łatwo jest od razu przypisać go do konkretnej osoby. Nawet nie mamy pojęcia, czy już jest bezpieczna, czy to dopiero początek:-)
Zdecydowanie polecam książkę wielbicielom thrillerów psychologicznych o zabarwieniu medycznym. Wiele wyjaśnień chorobowych czy uszkodzeń ciała jest tu profesjonalnie wyjaśnionych, więc zainteresowani medycznymi opisami spędzą tutaj miłe chwile, a ich przeciwnicy niezrozumiały monolog. Ja oczywiście należę do tych pierwszych:-) No cóż, pozostaje mi tylko mieć oko na kolejne książki autorki:-) Zdecydowanie polecam:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Podziemne Miasto
Autor: Serwisant
Polecam każdemu na gorsze dni , humor , tajemnica etc.
Mam nadzieję że będą kolejne książki. Warto!
✓ Opinia potwierdzona zakupem
To nie mój dzień
Autor: Kama
„Nawet jeśli dziś to nie jest mój dzień, jutro wciąż może być mój.”
„Czasem trzeba wszystko stracić, żeby w końcu odnaleźć siebie.”

„Czasem wszystko wali się naraz, jakby los chciał sprawdzić, ile jeszcze jesteśmy w stanie unieść.”

Bożenka nie ma najłatwiejszego dnia, miesiąca, a może i roku.
Dziewczyna zamieszkała ze swoją babcią, na dodatek zdradził ją chłopak (a jakby tego było mało jego nową wybranką została sąsiadka) i jeszcze wisi nad nią widmo utraty pracy.
Nie jest jednak jedną z tych kobiet , które gdy im nie wychodzi za wszelką cenę chcą pokazać, że sobie poradzą i są niezależne.
Nie. Nasza bohaterka jest bardzo pogubiona a jej przemyślenia niejednokrotnie sprawiały, że miałam ochotę nią potrząsnąć i posiedzieć Kobieto weź się ogarnij, gdzie Twoja wiara w siebie i poczucie własnej wartości?
Oczywiście dobra historia nie obędzie się bez przystojnego i bardzo miłego adoratora, albo nawet.. trzech?
Daniel zdaje się wprost stworzony dla Bożeny- i już nawet nie o wygląd chodzi a o opiekuńczość, charakter, wspólne pasje i fakt ,że mężczyzna chce naprawdę poznać kobietę budzącą w nim tak wiele uczuć..
To jednak nie wszystko bo są jeszcze Maurycy z Gdyni i trener personalny Patryk.
Największe zawirowania w tej opowieści serwuje jednak Kornelia- naprawdę ta starsza pani to istny wulkan energii kradnie każdą scenę , a jej teksty po prostu rozbrajają.
Emocje w tej książce są naprawdę ogromne mimo ,że zarówno okładka jak i opis sugerują lekką lekturę.
Relacja Bożeny i Daniela jest naturalna, a przez to bardzo prawdziwa.

Jest w niej sporo niepewności, drobnych gestów, zawahań i rozmów, które nie zawsze prowadzą do prostych odpowiedzi. Autorka nie przyspiesza na siłę emocji, pozwala im dojrzewać – i właśnie dlatego ta historia tak dobrze wybrzmiewa. Bożena nie zmienia się z dnia na dzień w silną, pewną siebie kobietę. Jej droga jest kręta, momentami irytująca, ale bardzo ludzka.
„To nie mój dzień” to opowieść o tym, że czasem naprawdę wolno się pogubić. Że nie każdy kryzys musi od razu zamienić się w spektakularny triumf, a odbudowywanie siebie bywa procesem pełnym potknięć i wątpliwości. To także historia o relacjach – tych, które ranią, i tych, które dają ciepło, nawet jeśli nie od razu wiadomo, dokąd prowadzą.
Ogromnym atutem książki jest humor, który rozładowuje trudniejsze momenty i sprawia, że lektura nie przytłacza. Dialogi są żywe, bohaterowie barwni, a Kornelia… cóż, dla niej samej warto sięgnąć po tę historię.
To opowieść która udowadnia, że nawet jeśli dziś wszystko idzie nie tak, jutro wciąż może przynieść coś dobrego. Czasem wystarczy jeden krok, jedna rozmowa albo jedna osoba, by przypomnieć sobie, kim naprawdę jesteśmy.
Serdecznie polecam 💚🩷
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Babciu, opowiedz mi swoją historię
Autor: Zaczytana ori
Za niedługo będziemy obchodzić dzień Babci i Dziadka. Jeśli jeszcze nie macie prezentu, to zostawiam Wam świetną alternatywę, która zostanie na zawsze. Moja córka przekaże tę książkę babci- i uważam, że za kilkanaście lat będzie najlepszą pamiątką jaka może dla niej być.

Książka podzielona na rozdziały:
Narodziny, dzieciństwo, nastoletnie lata i dorastanie, rodzina, bycie mamą no i oczywiście wnuki. Ciekawie skonstruowane pytanie, sama jestem ciekawa niektórych. Oczywiście cieszące oko piękne, kolorowe, wstawki.

Na nadchodzące święto sprawdzi się idealnie! Dorzucimy jeszcze milion buziaków i tulasków, coś słodkiego i prezent gotowy!

Zapoznajcie się z nią, wiem, że po internecie krążą jeszcze podobne tematycznie książki, ale ta podoba mi się zdecydowanie bardziej.

*To jest moja prywatna opinia. Zachęcam do przeczytania i wyrobienia sobie własnego zdania.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Wygrałem życie, ale najpierw przegrałem siebie
Autor: Kris
Biografia człowieka, który inspiracje swojej najpopularniejszej piosenki czerpał na poparzeniówce wydaje się idealną opcją na długie zimowe wieczory! Jaram się!
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Agni
Autor: przyrodaz
Czasami naprawdę zaskakują mnie te cieniutkie książki, które tak potrafią wstrząsnąć emocjami, aż podziw nas bierze, że nie jest odpowiednio głośno o niej, tak jak na to zasługuje. Czytając ją miałam wrażenie, że nie tylko słucham, ale i oglądam przedstawione wydarzenia o których bardzo malutko mówiło się na świecie. Autor stworzył opowieść, którą powinien przeczytać każdy człowiek na Ziemi. Bo czyż nie ciekawi was jak żyli ludzie jeszcze zanim pojawił się człowiek współczesny? W jaki sposób wyglądał ich dzień, jak zdobywali pożywienie i czym ono było? To historia opowiedziana przez narratora, dlatego odnosiłam wrażenie, jakbym brała udział w słuchowisku radiowym. Ten, kto po nią sięgnie pomyśli podobnie. Po przedstawieniu rodziny Agni i ukazaniu ich zajęć dnia codziennego przeszliśmy do wydarzeń, gdzie po błysku na niebie pojawiły się pierwsze języki ognia. Musicie wiedzieć, że ludzi na ziemi było wtedy mało i każdy zajmował miejsce odpowiedniej wielkości do osady, którą tworzyli. W monecie, kiedy ujrzeli piękne barwy jasnych kolorów nie wiedzieli co się dzieje. Odruch sam nakazał uciekać łącznie ze zwierzyną, która nie kierowała się w konkretnym kierunku, tylko przeciwnym do zagrożenia. Za plecami czuli coraz większe gorąco i strach, kiedy ich bliscy nie pokazywali się za nimi. Strach był o tyle wielki, a dzieci na tyle dużo, że ratowano je w pierwszej kolejności. Już po wszystkim, kiedy kroczyli śladem zniszczeń odnajdywali upalone jaszczurki i inne zwierzęta. Młode dzieci wyrywały je sobie z rąk doznając odmiennego niż wcześniej smaku na języku. Ujrzeli więc, że oprócz zniszczeń gorąca kula potrafiła zapewnić im innego rodzaju pożywienie. Dosyć przejmującą chwilą było ujrzenie członka z rodziny w zwęglonym wyglądzie. To scena krótka ale bardzo mocna i pokazująca z jakimi porównaniami ich myśli krążyły po głowie. Ale co dalej? Jak dalej potoczą się losy Agni i jego rodziny? W jaki sposób jeszcze dojdzie do nich, że żywioły potrafią być sprzymierzeńcem i wrogiem jednocześnie? Czy można stać się bogiem ognia?
To niesamowita i mega hipnotyzująca opowieść o prymitywnych stworzeniach, pierwszych kalkulacjach myślowych, nauki o stracie i zyskach oraz pielęgnacji naturą. W trakcie i po niej byłam bardzo wzruszona. Zobaczycie co tak naprawdę liczyło się dla ludzi. Dosłownie brak mi słów. Szacun za tą opowieść, ogromnie ją polecam!!!
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Agatha Syndrome
Autor: przyrodaz
Książka jest ciekawa, tylko potrzeba trochę czasu żeby na dobre rozłożyła swoje skrzydła i głębiej zaprosiła nas do lektury.
Narrator ukazuje nam głównego bohatera, który obsesyjnie opisuje wygląd pewnej kobiety. Większość rzeczy przyrównuje do poezji i podkreślania piękna, więc wydaje nam się, że zanim cokolwiek się zadzieje, to minie bardzo dużo czasu. Mężczyzna ma obsesję na punkcie piękna oraz idealizmu, dlatego poszukiwał wzrokiem obiektu, który zagościł jego w głowie. Kiedy ujrzał Agathę, to jakby cały świat nagle się zatrzymał. Postanowił maksymalnie się do niej zbliżyć i o dziwo ona mu na to pozwalała. Czasami nie byłam pewna, czy czytałam prawdziwe wydarzenia, gdyż opowiadał o nich szybko, gdzie przebiec można było od wydarzenia do wydarzenia i z miejsca do miejsca, jakby przeskok w czasie, gdzie ona tańczyła jak jej zgrał, czy to wszystko siedziało w jego głowie, więc opisy z jego pamięci właśnie taką formę by przybierały. Taka totalna fascynacja, gdzie zaciera się czas i są tylko oni i to co on u niej widzi.
Agatha jest największą fascynacją jaką można tutaj spotkać. To kobieta idealna, choć nie klasyczna z nutką uśmiechu, zabawy i takiej otwartości świata. Wiele treści się jej poświęca, snuje ogrom myśli, porównań oraz oceny na ile to co ona widzi jest fascynacją światem, a na ile duszą, którą w niej można zobaczyć. Zdecydowanie to treść poświęcona fascynacji, gdzie zauroczenie widać we wszelakich opisach dotyczących jej osoby.
Ta książka nie spodoba się każdemu, gdyż nie każdy jest z natury obserwatorem. Czasami oczekuje się bardziej dynamicznej akcji, ale nie oznacza to, że ta pozycja jest zła. Najbardziej dotrze do wrażliwych osób, które potrafią godzinami wpatrywać się w jeden punkt i uważać, że to był czas, gdzie wszystko w głowie sobie układali, więc nie był stracony. Jest tutaj też sporo dialogów i pomiędzy nimi można dostrzec wszędzie coś ukrytego, takiego co wymaga przemyślenia, ale na pierwszy rzut oka tego nie widać. Jeśli rozumiecie pojęcie esencja życia, to wydaje mi się, że po części w dużej mierze to było natchnieniem do napisania tej książki.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Saga Północna Tom 2 Szept z północy
Autor: przyrodaz
Jest to bezpośrednia kontynuacja tomu pierwszego ,,Sagi Północnej" i o ile bardziej żywiołowa, o tyle mocniej zagłębiona w sprawy wojenne, które zajmują tutaj nieci więcej miejsca niż w tomie pierwszym. Główna bohaterka wciąż jest dręczona przez wyrzuty sumienia, które nawet nie powinny w niej tkwić, gdyż to nie ona dręczyła męża, tylko on ją.
Z początku mamy akcję ponownego spotkania Alice z adwokatem, który opisuje jej jak bardzo może im się nie udać, lecz jej upór był tutaj nieugięty. Chce spróbować wszystkiego, byleby tylko jej mąż dał im spokój. W tym wciąż wymienia osobę córki, która jest jej całym światem. Jest gotowa na wszelkie przeciwności i utrudnienia, byleby tylko udało jej się oderwać od tego potwora. Wraz z akcją widzimy jak adwokat zmienia nastawienie do jej osoby. Podziwia ją za wiele rzeczy, przez co momentami sprawa zaczyna obierać prywatne uczucia. I tutaj sądziłam, że wszystko pójdzie jak po maśle, jednak niespodziewanie jej mąż dowiaduje się o jej planach. Wpada we wściekłość i obie muszą uciekać by tym razem dosadnie walczyć o życie a nie już tylko o przetrwanie. Im dalej, tym postać jej małżonka stawała się dla mnie bardziej odrażająca i potworna, aż sama zapominałam o prawdziwym świecie. Bądźcie pewni, że ta seria potrafi wbić się w serce i pamięć niczym cierń, która ugrzęzła w bosej stopie. W momencie sprawy sądowej do której tutaj dojdzie zostanie jej poddana prawdziwa świni... . To będzie chwyt poniżej pasa o którym jak przeczytamy to będziemy mieli ochotę rzucić książką, żeby tylko zniszczyć postać osoby, która jako druga, choć nieco ukryta również niszczyła jej życie. To był przykład takiej nienawiści, gdzie osoba skrzywdzona pragnęła zniszczyć życie drugiej, by na równi z nią cierpiała. Ja rozsądku tam u niej nie widziałam. Na dodatek bliska osoba, która powinna chronić co swoje, postawiła się w tle dobrego pokazania, gdzie kobieta ma wytrzymać co jest, bo mąż to rzecz święta...
Uprzedzam, że momentami jest tutaj grubo. Dla tych wrażliwych i nerwowych osób najlepiej zawczasu zaparzcie sobie meliskę:-) Jeśli nie macie, to ja się podzielę:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Miejsce w sercu
Autor: Gosia
„Miejsce w sercu” Natalii A. Bieniek to poruszająca, pełna ciepła powieść obyczajowa, która opowiada o stracie, poszukiwaniu prawdy i próbie odnalezienia siebie na nowo. Fabuła skupia się na Monice – czterdziestoletniej kobiecie, która po śmierci męża stara się poskładać swoje życie z rozsypanych kawałków. Choć z zewnątrz wydaje się silna i opanowana, w środku wciąż zmaga się z bólem, zagubieniem i pytaniami bez odpowiedzi. Gdy przypadkiem odkrywa sekret, który podważa wszystko, w co dotąd wierzyła, rozpoczyna prywatne śledztwo. To, co znajdzie, okaże się trudne, bolesne, ale jednocześnie wyzwalające.

Autorka tworzy niezwykle barwne i autentyczne postacie, z którymi łatwo się utożsamić. Oprócz Moniki poznajemy Teresę – jej teściową, kobietę, która przez lata żyła cudzym życiem i dopiero teraz zaczyna myśleć o własnych marzeniach. Jest też Adrianna – wrażliwa artystka, która po wielu rozczarowaniach odnajduje miłość, choć szczęście okazuje się bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać. Ważną rolę odgrywa również Marysia – czternastoletnia buntowniczka, zagubiona w świecie dorosłych, podejmująca decyzje, które mogą zaważyć na całym jej życiu. Każda z tych kobiet niesie własny bagaż doświadczeń, lęków i nadziei, a ich losy splatają się w poruszającą, wielowymiarową opowieść.

Emocje są sercem tej powieści. Towarzyszy czytelnikowi smutek, tęsknota, niepewność, ale też nadzieja, wzruszenie i ciepło. To książka, która nie boi się trudnych tematów – porusza kwestie żałoby, poczucia winy, tajemnic rodzinnych, przebaczenia, samotności, potrzeby bliskości oraz walki o własne marzenia. Autorka pokazuje, jak skomplikowane potrafią być relacje międzyludzkie i jak trudno czasem zmierzyć się z prawdą, ale jednocześnie udowadnia, że nawet najbardziej bolesne odkrycia mogą stać się początkiem czegoś nowego.

„Miejsce w sercu” to książka dla czytelników, którzy lubią emocjonalne, życiowe historie o kobietach i ich zmaganiach z codziennością. To powieść o drugich szansach, o miłości, która przychodzi nieoczekiwanie, i o odwadze, by pozwolić sobie na szczęście. Idealna dla osób, które cenią literaturę obyczajową z głębią, wrażliwością i realistycznymi bohaterami.

Ta historia zostawia po sobie ciepło, refleksję i poczucie, że nawet po największych burzach można odnaleźć swoje miejsce – nie tylko w świecie, ale i w sercu. To książka, która koi, wzrusza i daje nadzieję, dlatego z czystym sumieniem mogę ją polecić każdemu, kto szuka mądrej, emocjonalnej i pokrzepiającej lektury.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Klucz do grudnia
Autor: sylwiassssss
Wszystko zaczęło się w zimny grudniowy wieczór.

„Klucz do grudnia”

Po przeczytaniu odłożyłam książkę z ciężarem w klatce piersiowej. To nie jest ten rodzaj thrillera, który „czyta się i zapomina”. Niepokój czujemy od pierwszych stron.

Zniknięcie dzieci, powrót tylko jednego z nich, cisza zamiast odpowiedzi. Leon nie jest klasycznym bohaterem – to człowiek połamany, pełen rys i pęknięć. I właśnie dlatego jest tak bardzo prawdziwy. Jego dorosłe życie to nieustanna walka: z depresją, z pamięcią, z miłością, która chce pomóc, ale nie zawsze potrafi.

Książkę czyta się szybko, momentami wręcz jednym tchem, a jednocześnie wymaga ona skupienia. Narracja prowadzona na przemian buduje napięcie i sprawia, że czujemy się jak w labiryncie – każdy rozdział przybliża do prawdy, ale jednocześnie rodzi kolejne pytania. Tu nie ma prostych odpowiedzi ani łatwych rozwiązań.

Największe wrażenie robi klimat – duszny, ciężki, pełen niedopowiedzeń. Autor nie straszy brutalnością, lecz psychiką. Strachem, który siedzi w głowie bohatera i udziela się czytelnikowi.

Trauma to największa siła tej historii. Pokazana bez upiększeń i bez obietnicy łatwego ukojenia. Terapia nie jest magicznym lekarstwem, miłość nie naprawia wszystkiego, a prawda… prawda bywa brutalna. Gdy nadchodzi moment konfrontacji z przeszłością, czujemy ten sam lęk co Leon – bo wie, że to, co kryje się za drzwiami wspomnień, może zniszczyć więcej, niż uleczyć.

„Klucz do grudnia” to thriller psychologiczny z mocnym elementem kryminału i sensacji, ale przede wszystkim poruszająca opowieść o traumie, winie i miłości wystawionej na najcięższą próbę. To książka, którą czyta się szybko, lecz myśli o niej długo po odłożeniu.

Finał jest szokujący i emocjonalnie trudny – ale nie spodziewałam się cukierkowego zakończenia.
Nie polecam jej „na lekkie popołudnie”.

Polecam ją tym, którzy nie boją się wejść w mrok i sprawdzić, czy odważą się przekręcić klucz.
Bo gdy już to zrobisz – nie ma odwrotu.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Klucz do grudnia
Autor: sylwiassssss
Wszystko zaczęło się w zimny grudniowy wieczór.

„Klucz do grudnia”

Po przeczytaniu odłożyłam książkę z ciężarem w klatce piersiowej. To nie jest ten rodzaj thrillera, który „czyta się i zapomina”. Niepokój czujemy od pierwszych stron.

Zniknięcie dzieci, powrót tylko jednego z nich, cisza zamiast odpowiedzi. Leon nie jest klasycznym bohaterem – to człowiek połamany, pełen rys i pęknięć. I właśnie dlatego jest tak bardzo prawdziwy. Jego dorosłe życie to nieustanna walka: z depresją, z pamięcią, z miłością, która chce pomóc, ale nie zawsze potrafi.

Książkę czyta się szybko, momentami wręcz jednym tchem, a jednocześnie wymaga ona skupienia. Narracja prowadzona na przemian buduje napięcie i sprawia, że czujemy się jak w labiryncie – każdy rozdział przybliża do prawdy, ale jednocześnie rodzi kolejne pytania. Tu nie ma prostych odpowiedzi ani łatwych rozwiązań.



Polecam ją tym, którzy nie boją się wejść w mrok i sprawdzić, czy odważą się przekręcić klucz.
Bo gdy już to zrobisz – nie ma odwrotu.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Złotko
Autor: BookLoverAneta
Przedpremierowo o „Złotku”
 
„Jak będzie źle, stanę przed tobą.
Jak będzie gorzej, stanę za tobą.
 A jak będzie naprawdę przejeb@ne,
to staniemy ramię w ramię”
 
Jeśli mieliście już okazję przeczytać najpiękniejszą książkę 2025 roku jaką bezapelacyjnie jest „NR 1”, to na pewno zwróciliście uwagę na beztroskiego poszukiwacza złota – Raydera Sinclaira, oraz na groteskową sytuację w jakiej się znalazł dzięki bardzo atrakcyjnej brunetce w złotej sukience i jej czerwoną szminkę.

Teraz oboje dostają swoją własną historię, która zaczyna się właśnie tamtego pamiętnego wieczoru w rezydencji Ripa Brightona.

Pierwszy rozdział przenosi nas od razu do tego wydarzenia i mamy okazję dokładnie zagłębić się w tę nietuzinkową historię z perspektywą Raydera.

Piękna złodziejka, zbyt pewna przeprowadzenia udanej akcji na Sinclairze, finalnie wpada w jego sidła i wyplątanie się z tej sytuacji, okazuje się być niemożliwe.

Rayder natomiast w zamian za niewydanie atrakcyjnej złodziejki policji proponuje układ, który ta - nie bez szantażu przyjmuje.

Dzięki znajomościom Raydera w liniach lotniczych, a raczej ich ładniejszej części bardzo szybko zostajemy przeniesieni do Australii.

Dwoje całkiem obcych sobie ludzi musi odegrać rolę zakochanych w sobie narzeczonych, by mężczyzna mógł przejąć rodzinną firmę wydobywczą, a Dixie po odegraniu swojej roli zająć się swoimi ukochanymi dziadkami, dla których postanowiła prowadzić takie , a nie inne życie, przed którym w tym momencie uciekła.

Jednak ten, do którego dotychczas należała nie tak łatwo odpuści niesubordynację kochanki.

Między Rayderem i Dixie nawiązuje się specyficzna relacja –pożądają siebie i jednocześnie nie chcąc się do tego przyznać.

Igrają ze sobą wzbudzając zazdrość jednocześnie fajnie spędzając razem czas.

Przyciągnie i odpychanie, rozpalanie i ugaszanie i to dzieje się prawie na każdym kroku.

W między czasie Dixie musi zmierzyć się z wszelkimi przeciwnościami jakie napotyka w środowisku ukochanego, ale jako zaprawiona w boju oszustka i manipulantka bardzo łatwo broni się przed atakiem np. niedoszłej narzeczonej, tak jak i ze wspomnieniem dziewczyny, w której Rayder przed laty był szaleńczo zakochany, a która dziwnym trafem jest łudząco do niej podobna.

Ale to wszystko to jest nic przy tym, jakie będą konsekwencje kiedy mężczyzna, nazywany przez Dixie Pytonem, ( nawet Jack Adams nigdy nie posunął by się do tego co on…) dowie się o ucieczce i zdradzie kochanki…

Jedyny ratunek w pewnym Aniele Stróżu ( notabene baaardzo interesująca postać )…

Ale o tym wszystkim oczywiście i koniecznie musicie przeczytać już sami.
 
Lilka to potrafi w te nagłe zwroty akcji i sytuacje sprawiające, że dosłownie szczękę zbieramy z podłogi.

Sielsko, anielsko, zabawnie i nagle zatrważająco, mrocznie i brutalnie.

Dobro i zło.
Piękno i okrutność.
Miłość udawana i ta najprawdziwsza.
Akcja jak w świetnym filmie sensacyjnym od pierwszego do ostatniego rozdziału, a główni bohaterowie tak rewelacyjni i tak nieprzewidywalni w swoich poczynaniach, że nawet sami do końca nie wiedzą co robią i co tak na prawdę nimi kieruje.
Hate/love w bardzo przyjemnym, gorącym i posypanym złotem wydaniu.

Jedno jest pewne nie da się nikogo zmusić do miłości, tak jak nie da się uciec przed tą nieoczekiwaną, ale tak bardzo właściwą. No i najważniejsze : Najcenniejsze rzeczy nie mają ceny - mają konsekwencje💋

Kolejny raz trzymamy w ręku rewelacyjną książkę Liliany Więcek, która tak idealnie potrafi tworzyć dla swoich czytelników historie z emocjami, z  humorem, z pikanterią, ze wzruszeniem, z ekscytacją, z sensacją, z brutalnością, ale to co wyróżnia je ponad wszystko, to to, że nigdy przenigdy nie wiemy, co czeka bohaterów jej książek na samym końcu…

Polecam, polecam, polecam, bo „Złotko” to mieszanka tego wszystkiego w bardzo odpowiednich proporcjach!

Czytajcie!
Ja polecam gorąco!
No i fajnie tak w te zimowe dni zajrzeć do gorącej pełnej kangurów i węży Australii.



✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Liczba wyświetlanych pozycji:
1
2
3
4
5
822
Idź do strony: