Recenzje:
Znikający stopień
Autor: Zielona Małpa
Całe szczęście, że po przeczytaniu "Nieodgadnionego" miałam pod ręką od razy kolejny tom serii! Od razu zabrałam się za czytanie "Znikającego stopnia". Tę książkę także odebrałam za punty w portalu Czytam Pierwszy.
Stevie wraca do Akademii Ellinghama, a w sumie zostaje wmanipulowana w powrót do tej dziwnej szkoły. Rozdarta między radością ze spotkania z przyjaciółmi i obawami przed spotkaniem Davida podejmuje po raz kolejny śledztwo w sprawie zaginięcia żony i córki założyciela Akademii. Całe szczęście, że po przeczytaniu "Nieodgadnionego" miałam pod ręką od razy kolejny tom serii! Od razu zabrałam się za czytanie "Znikającego stopnia". Tę książkę także odebrałam za punty w portalu Czytam Pierwszy.
Stevie wraca do Akademii Ellinghama, a w sumie zostaje wmanipulowana w powrót do tej dziwnej szkoły. Rozdarta między radością ze spotkania z przyjaciółmi i obawami przed spotkaniem Davida podejmuje po raz kolejny śledztwo w sprawie zaginięcia żony i córki założyciela Akademii.
Ten tom serii cierpi trochę na syndrom drugiego tomu, wydaje się być przejściowy i mało konkretny. Wydarzenia z tej książki mają zasadniczo przygotować czytelnika na finał trylogii w kolejnym tomie.
W znacznej większości kontynuowane są tu wątki z poprzedniego tomu, ale pojawia się też postać pisarki, która nadaje fabule nieco innej dynamiki niż w poprzednim tomie.
Tutaj pojawiają się też retrospekcje, które tym razem uchylają znacznie większy rąbek tajemnicy, która owiewa zaginięcie sprzed lat.
"Zaginiony stopień" był całkiem udaną kontynuacją "Nieodgadnionego". Zakończenie każe mi z niecierpliwością przebierać nóżkami w oczekiwaniu na kolejny tom.
Czas dorosłości
Autor: RECENZJA PRZEDPREMIEROWA - Mirosława Dudko - Oaza recenzji
Przedpremierowo

„Czas dorosłości“ obrazki z życia młodego mężczyzny, którego twarde realia rzeczywistości zmuszają do zdobywania umiejętności, radzenia sobie w różnych, często zaskakujących sytuacjach. Pokazuje, że nie zawsze dorosłość jest usłana różami. Nie raz trzeba zmierzyć się z wieloma problemami, podejmować decyzje i dokonywać wyborów, których konsekwencje musimy ponieść sami. To także świetna lekcja historii dla dzisiejszego, młodego pokolenia i doskonały materiał porównujący współczesny świat do świata ich rodziców oraz dziadków. Natomiast dla starszego pokolenia to piękna, nostalgiczna podróż, która na pewno przywoła wiele wzruszających wspomnień.

Cała recenzja: https://ezo-ksiazki.blogspot.com/2019/10/512-czas-dorososci-przed-premiera.html
Matki i córki
Autor: Paulina Wu
"Matki i córki" to nowa powieść Ałbeny Grabowskiej, znanej między innymi z zekrenizowanego ostatnio Stulecia Winnych. Przyznam, że książka już na pierwszy rzut oka mnie zaciekawiła, nie tylko opisem przede wszystkim piękną, symboliczną okładką. Są na niej bowiem róże, piękne, delikatne, lecz z kolcami - odzwierciedlają duszę kobiety - a to one są bohaterkami tej opowieści. Cztery niezwykłe osobowości i ich historie, które śledzimy na kartach książki.

Na uwagę zasługuje świetny styl autorki oraz to, w jaki sposób prowadzi opowieść. Historie kobiet przedstawione są z perspektywy czterech różnych postaci. Jednak zapadają one mocno w pamięć, nie odczułam tych przeskoków między opowieściami, wręcz płynęłam wraz z bohaterkami. Podobały mi się te zmiany klimatu - ze współczeności przenosimy się w dawne dzieje. Poczucie nostalgii towarzyszło mi podczas lektury, ale mimo tego była w pewien sposób przyjemna. Myślę, że każda kobieta (i nie tylko) powinna ją przeczytać.

Postaci przedstawione w "Matkach i córkach" to kobiety, które wyjątkowo mocno doświadczył los. Najstarszej z nich przyszło opuścić rodzinne strony i wyruszyć na zesłanie na Syberię. Jej córce również nie było łatwo, przeżyła prawdziwe piekło w obozie Ravensbruck. Na szczęście udało się przeżyć i wrócić do kraju. Tutaj w czasach PRL swoje losy przedstawia trzecia z postaci, natomiast najmłodsza z nich, Lila, to już współczesna opowieść.

Najbardziej właśnie polubiłam tą bohaterkę. Lila dąży od poznania prawdy, a my wraz z nią. Nie można oderwać się od kart książki, tak ogromna jest chęć poznania prawdy. Odkrycia głęboko ukrytej tajemnicy kobiet oraz powodów nieobecności w ich rodzinie mężczyzn. Wydarzenia skłaniają do myślenia, głębszej refleksji. Niezwykła opowieść i zaskakujące zakończenie. Wszystko w końcu staje się jasne, a cała historia układa się w całość.

Książkę odebrałam za punkty w portalu Czytam Pierwszy.
CZART
Autor: Paulina Wu
Akcja książki zaczyna się od ataku grupy terrorystycznej Biała Pięść. Przestępcy przesyłają swoje żądania, jednak cel ich obecności na Zamku jest zupełnie inny. Jaki? To wie tylko Czart, który rozpoczyna swoją diabelską rozgrywkę. W międzyczasie w Chełmie, w kopalni kredy dochodzi do zawalenia korytarza i w komorze Bielucha zostają uwięzieni ludzie. Czy te wydarzenia i biorący w nich udział zwiedzający są zupełnie przypadkowe? Na te pytania będzie musiał odpowiedzieć sobie agent ABW Maksymilian Keller, próbujacy dorwać przestępcę. Między współczesnymi wydarzeniami wpleciony jest wątek sprzed lat, związany z tragiczną śmiercią polskich partyzantów w majątku Zamoyskich w Kozłówce. Polaków znajduje przechodzące przez wieś rosyjskie wojsko. W ten sposób dowiadujemy się skąd udział Rosjan w całej sprawie. Ale kim jest Czart? Kiedy Maks podąża za nim, ten co rusz wymyka się, zacierając ślady, podkładając fałszywe tropy. Szaleńczy pościg trwa, przypadek, a może czujność polskich służb sprawiają, że ostatecznie odkrywa jego tożsamość i ujmuje w ostatniej chwili. Książka ta wbija czytelnika w fotel i wciąga na wiele chwil, podczas których bierzemy udział w nabierającym tempa śledztwie. Krew leje się tutaj od czasu do czasu, lecz wszystko w granicach dobrego smaku. Najbardziej podobało mi się główne miejsce rozgrywki z Czartem - lubelski Zamek i Stare Miasto, które swego czasu zrobiły na mnie ogromne wrażenie i wbiły się w moją pamięć. Dzięki temu łatwiej było mi wczuć się w klimat i bieg wydarzeń. Bohaterowie są ciekawi, wyraziści, inteligentni - najbardziej polubiłam rodzeństwo Kellerów, w sumie najważniejszych bohaterów. Druga rzecz, która mnie w tej książce ujęła, to mnóstwo ciekawostek historycznych oraz postać Józefa Czechowicza. Nie zwracałam do tej pory uwagi na jego twórczość, ale teraz obiecałam sobie zapoznać się bliżej z dziełami tego polskiego poety katastroficznego. Autor świetnie wplata wiersze Czechowicza oraz wątki historyczne, które rzeczywiście nie miały miejsca, ale mogłyby się wydarzyć. Rozbudza to wyobraźnię czytelnika i na pewno zostaje w głowie na dłużej. Książkę można zamówić za punkty w portalu Czytam Pierwszy.
Zranione uczucia T.2
Autor: Monika
Jak potoczą się dalsze losy Łucji i Dymitra? Tego dowiemy się z drugiej części pt. "Zranione uczucie". Sam tytuł już dużo sugeruje... Ale czy na pewno? Co zrobi Łucja? Igor czy Dymitr? Zdecydowanie polecam. Z niecierpliwością czekam na kolejną część.
Książkę odebrałam za punkty w portalu "CzytamPierwszy".
Wirus paniki. Historia kontrowersji wokół,,,
Autor: CherryLadyReads
Dzięki ciągle rozwijającej się medycynie, zarówno długość naszego życia jak i jego komfort uległ znaczącej poprawie. Nie zawsze tak jednak było. My już pewnie nie pamiętamy chorób zakaźnych, które siały spustoszenie i zbierały śmiertelne żniwo. A nasza niewiedza wynika z faktu, że w swoim życiu przyjęliśmy kilkanaście szczepionek by uodpornić swój organizm na groźne wirusy. I właśnie o szczepionkach ochronnych opowiada najnowsza publikacja od wydawnictwa Czarnego.

Prześledzimy losy szczepionek ochronnych od wielkiej euforii, gdy udało się ujarzmić epidemie śmiertelnych chorób, po kontrowersje, które do dziś spędzają sen z powiek rodzicom, którzy stają przed dylematem: Szczepić czy nie szczepić? Dowiemy się, skąd wzięły się teorie spiskowe, świadczące na niekorzyść szczepień, zobaczymy jaką rolę w demonizowaniu szczepień odgrywają media oraz celebryci i ile złego może wyrządzić ich działalność dla całego społeczeństwa.

Mogę zrozumieć postawę zagubionych rodziców, lękających się o zdrowie swoich dzieci. Jednak do tej pory żadne rzetelne badania, nie udowodniły związku między szczepionką MMR (przeciwko odrze, śwince i różyczce), a zachorowalnością dzieci na autyzm. Czemu zatem teoria Andrew Wakefielda cieszy się tak dużą popularnością? Może dlatego, że w końcu znalazł się winny, nagłej zmiany zachowania i rozwoju ich dzieci? Pojawiła się szansa na walkę o odszkodowania i zrozpaczeni rodzice chwycili się tej myśli, by wyjaśnić to co nadal nie jest jednoznacznie wyjaśnione?
Przerażające jest jednak to, że wystarczy wykazać się charyzmą i grać na uczuciach, by porwać ludzi i zasiać w ich głowach ziarno niepewności. A plon jaki z tej paniki wyrośnie, możemy obserwować do dziś.

„Wirus paniki” okazał się rzetelnym reportażem, który przedstawia nam wszystkie kontrowersje związane ze szczepieniami ochronnymi. Mamy tutaj zderzenie potwierdzonych badań wielu naukowców, z zagrywkami na emocjach rodziców ze strony antyszczepionkowców, by podsycić ich strach stawiając przerażające hipotezy. Przeciwnicy szczepień zamiast dowieść, że mają rację, przerzucają odpowiedzialność na naukowców. A nauka nie daje jednoznacznych odpowiedzi, co widać również po stronie zwolenników teorii Wakelfielda.
Jeszcze przed rozpoczęciem czytania, byłam za szczepieniami. Chciałam jednak poznać argumenty drugiej strony i muszę powiedzieć, że nie trafiają one do mnie. Za to brak odporności stadnej, która nam grozi wraz z malejącą ilością zaszczepionych dzieci, już jak najbardziej działa na moją wyobraźnię.
Jeśli mimo to nie czujecie się przekonani, to zachęcam do zapoznania się z treścią książki. Jest to naprawdę rzetelne źródło wiedzy poparte przekonującymi dowodami.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czarne.
Zakon Drzewa Pomarańczy Część 1
Autor: violaa92
Gigantyczny świat fantasy, zbudowany na podstawie legend i religii z różnych stron świata. Wykreowany z należytą starannością od A do Z, bez żadnych dziur fabularnych, z ciekawymi bohaterami, pięknymi krainami. Ilość nazw własnych z początku dość przytłaczająca, nie jest minusem powieści. Potrzeba chwili, by się połapać, wkręcić w całą historię. Nie warto się zniechęcać, bo każdy szczegół ma znaczenie, każdy bohater, miejsce, wydarzenie. Autorka wie co robi, nie rzuca słów na wiatr. Wszystko jest spójne, co jest niesamowite przy tak rozbudowanym uniwersum.

Pięknie wykreowane smoki to nie tylko żądne krwi bestie, chcące zapanować nad światem. Kobiety to nie tylko delikatne niewiasty, rodzące dzieci, a mężczyźni to nie tylko mięśnie i żelazna ręka. W tej powieści jest coś więcej, coś co warto poznać, warto przeczytać. Czego dotyczy fabuła dowiedzieliście się już z okładki i nie warto dodawać więcej, za to warto samemu zagłębić się w lekturze i poznać niesamowitą opowieść, jaką zdecydowanie Zakon Drzewa Pomarańczy jest.
Matki i córki
Autor: WolneLitery
Maria, Sabina, Magda i Lila, cztery kobiety, cztery pokolenia i cztery niesamowite historie, które na pewno mocno Was poruszą. Razem z nimi przejdziemy przez kolejne ważne wydarzenia, które miały miejsce w naszym kraju i które go ukształtowały. Wszystko tak blisko nas, a wydające się tak nieprawdopodobne i przerażające.

Maria spędziła lata swojego życia wraz z mężem tyranem na zesłaniu na Sybirze. To tam musiała walczyć o przetrwanie, o jedzenie i urodzić swoje pierworodne dziecko. Sabina, jej córka musiała przetrwać lata więzienia w Ravensbruck. To tam trafiła do bloku kobiet, gdzie poddawane były one eksperymentom medycznym, a ich dzieci oddawane były do niemieckich rodzin. Jej córka, Magdalena musiała samotnie w czasach PRL wychować swoją córkę. Ta właśnie, po stracie bliskich sobie kobiet, pozostała sama w życiu i chce się dowiedzieć czegoś o swojej przeszłości oraz o rodzinie. Na jaw wychodzą kolejne tajemnice, które przez lata były ukrywane przez Marię i Sabinę. Czy oby na pewno wszystko da się ukryć? Czy nad kobietami i rodziną ciąży jakaś klątwa? Czy w życiu Lili może pojawić się jakiś mężczyzna?


Mnie książka porwała całkowicie i sprawiła, że ciężko mi się było od niej oderwać. Historia o kobieta i dla kobiet. Pokazująca jak przeszłość, potrafi przeplatać się z teraźniejszością i jak mocno na nią wpływa i kształtuje ją. Tajemnice jakie odkryje Lila mną osobiście wstrząsnęły i sprawiły, że książka wpada na listę książek, które chciałabym przeczytać jeszcze nie jeden raz! Szczerze ją Wam polecam. Jest bardzo wartościowa i mocna. Oby więcej takich pozycji na naszym rynku!
Książkę odebrałam z serwisu czytam Pierwszy! :)
Odwrócona relacja
Autor: Monika Urban
Rodzice powinni być wzorem dla swoich pociech. To od nich dzieci przyjmują określone wartości i umiejętności życiowe.

Dzieci uczą się także od rodziców wyrażania emocji i radzenia sobie z problemami życia. Brak zaangażowania rodziców może mieć szkodliwy wpływ na dziecko. Dziecko, które nie ma bliskich relacji z rodzicami, jest narażone na depresję. Krótko mówiąc, niewłaściwe relacje i wychowanie mogą zniszczyć życie dziecka.


Zachowania rodziców mają duży wpływ na to, jak dzieci rozwijają się i kształtują, i jak dorastają, Są to ważne następstwa dla ich przyszłego życia i sukcesu. Skutki złego rodzicielstwa obejmują zachowania aspołeczne, słabą odporność, depresję i agresję. Często, złe decyzje rodzicielskie mogą mieć szkodliwe skutki w okresie dorastania dzieci, a także już jako przyszłych dorosłych.


Jednym z najtrudniejszych zadań do osiągnięcia jest dobre i konsekwentne wychowanie rodzicielskie, brak zainteresowania się problemami, ale i osiągnięciami dziecka. Zdarzają się przypadki złego rodzicielstwa, które mogą mieć trwałe konsekwencje dla dzieci. Większość rodziców wykorzystuje własne wychowanie jako plan rodzicielstwa, co nie jest zalecane ze względu na ewolucję społeczeństwa i środowiska społecznego.


Książka Odwrócone dzieciństwo została zaprojektowana w taki sposób, aby umożliwić pomoc dzieciom, których problemy emocjonalne mają negatywny wpływ na dobre samopoczucie rodziców. Są to dzieci, które borykają się z trudem funkcjonowania w niespokojnych stanach emocjonalnych rodziców, często pozostawiając im masę bolesnych odczuć, gdzie mogą czuć się zaniepokojeni przez rodziców. Przez co dom nie kojarzy im się z ciepłem i azylem, do którego mogą spokojnie wracać.


Autorka bada fakt, że kiedy rodzice są zajęci własnymi problemami, często nie są w stanie skutecznie zaspokoić podstawowych potrzeb budujących ich relacje z dzieckiem. W rezultacie dzieciom pozostaje samopomoc, co zbyt często oznacza narkotyki, alkohol, samookaleczenia, depresję, lęk, zaburzenia odżywiania lub problemy z gniewem w młodości.


Wszystkie dzieci pragną akceptacji, ale i poświęconej uwagi ze strony rodzica, zwłaszcza w trudnych dla niego sytuacjach, a także w przypadku silnych emocji, takich, jak złość, rozżalenie, stres czy przerażenie. Misją rodzica powinno być wsparcie i wysłuchanie dziecka, wyjaśnienie oraz zapanowanie nad emocjami. Jest to szczególnie trudne, kiedy owego opanowania i emocjonalnej równowagi nie wystarcza samym rodzicom. Jeśli oni sami nie mogą opanować swoich emocji i rozładowują je w destrukcyjny dla wszystkich sposób, jak mają być oparciem dla dziecka? Często zajęci swoimi sprawami nie są w stanie sprawnie zająć się potrzebami relacyjnymi i emocjonalnymi swojego dziecka.


Ten przewodnik oferuje czytelnikom, jak ważne jest ustanowienie wzajemnego szacunku i linii otwartej komunikacji. Punktem, o którym każdy rodzic musi pamiętać, jest nieprzytłaczanie dziecka ograniczeniami, własnymi problemami, ale właśnie służenie im radą i pomocą. To rodzić ma być oparciem dla dziecka. Ćwiczenia, zadania i pomysły zawarte w książce są specjalnie zaprojektowane, aby pomóc dzieciom myśleć, wyrażać i przetwarzać swoje uczucia. Umożliwia pomaganie dzieciom, których problemy emocjonalne mają negatywny wpływ na ich dobre samopoczucie emocjonalne.

http://autorzy365.pl/ksiazka/7874/odwrocona-relacja-kiedy-problemy-rodzicow-zabieraja-dziecinstwo
Przyjaciele. Ten o najlepszym serialu na świecie
Autor: arcytwory
Chyba nie ma osoby, która nie słyszałaby o „Przyjaciołach”. No bo jak nie znać najchętniej oglądanego serialu? I to już od 25 lat! Jako wielka fanka serialu nie mogłam się wręcz doczekać książki opowiadającej o kulisach produkcji. Już nie mogłam się tych anegdot, plotek, ciekawostek i wpadek z planu!
Początek zapowiadał się obiecująco. Mieliśmy w nim „zbieranie składu”. Dowiedzieliśmy się, jak scenarzyści wpadli na pomysł na produkcje oraz jak wybierano każdego z aktorów, okraszone licznymi ciekawymi informacjami. Przykładowo - wiedzieliście, że początkowo Jennifer Aniston miała grać nie Rachel, a Monicę? I na odwrót – Courteney Cox miała wcielać się w Rachel. Albo że Matt LeBlanc przyszedł na przesłuchanie do serialu na kacu? Jeśli liczycie na więcej takich ciekawostek to... ta książka nie jest dla Was.
Bo takich ciekawostek w dalszej części jest naprawdę niewiele. Żeby nie powiedzieć, że prawie wcale ich nie ma. Książka skupiała się raczej na przedstawienie serialu jako zjawiska kulturowego i tego, jaką rolę odegrał w życiu ludzi. Oraz na narzekaniu na produkcję. A to jest tam za dużo białych, a to za mało kultury żydowskiej, a to za dużo żartów o gejach, a to za mało lesbijek w lesbijkach. Do tego każdy z tych wątków rozłożono na czynniki pierwsze, z dużą ilością materiału źródłowego i licznymi wywiadami z osobami, których nazwiska nic nam nie mówią. Przez to wyszło trochę za poprawnopolitycznie. A wszystko ciągnęło się przez niemiłosierną liczbę stron.
Żeby nie było – nie miałabym nic przeciwko czytania o tym (żeby nie skłamać – wątek o Carol i Susan mnie naprawdę zaciekawił), gdyby nie dwie sprawy. Pierwsza z nich? Długość. Autorka odwaliła kawał dobrej roboty w zbieraniu materiału do książki, wręcz należą się jej brawa za to. Jednak czy to wszystko było trzeba zamieszczać w książce? Wyszłoby o wiele lepiej, o wiele bardziej atrakcyjnie, gdyby skrócono te wątki o połowę. Ja miałam wrażenie, że ciągle czytam o tym samym i kilka razy sprawdzałam, ile stron zostało do końca tej części.
A druga sprawa? Marketing książki. Obiecywano właśnie anegdoty i ciekawostki, a tych było jak na receptę. Przez to poczułam się zawiedziona i oszukana, a jak widziałam – nie tylko ja mam takie odczucie. Można było łatwo tego uniknąć, gdyby promowano tylko to, co w tej książce jest. Byłabym przygotowana na drobiazgowe omawianie wszystkich kontrowersyjnych wątków.
Jak już narzekam – rozdział o tym, jak serial odbiera autorka wydawał mi się niepotrzebny i po prostu nudny. Co jak co, ale bez niego książka by sobie na pewno poradziła. I jeszcze jeden minus, ale już taki mniejszy – w książce pojawiają się ramki z cytatami. Jednak są to cytaty autorki z tej samej strony. Do tego nie są one jakoś niesamowicie istotne. Po tygodniu od skończenia książki ciągle nie wiem, po co je tam umieszczono.
Ale dobra, jednak książkę przeczytałam, więc aż tak źle nie mogło być, co nie? Mimo wszystko było dość ciekawie. Ciekawiło mnie to, bo to w końcu „Przyjaciele”. Do tego autorka miała nawet przyjemny styl pisania, że nie odczuwało się znużenia nawet w tych powolniejszych fragmentach.
Jednak to jest to, na co tak liczyłam. Trudno wśród omawiania narzekań na serial znaleźć urok „Przyjaciół”, który wszyscy tak znają i kochają. Książka raczej ten urok zabija. Z tego powodu polecam ewentualnie osobom, które chcą się dowiedzieć o tym, jak serial działał na ludzi. Jednocześnie stanowczo odradzam sięganie po książkę osobom, które „Przyjaciół” nie znają, bo jest to jeden wielki spoiler produkcji.
Książkę odebrałam za punkty w portalu Czytam Pierwszy.
SZCZYTY MOJEGO ŻYCIA GÓRSKIE MARZENIA I WYZWANIA
Autor: patriseria.blogspot
Szczyty mojego życia to pięknie ilustrowany album – bo tym właśnie jest ta książka. Tekst często schodzi na dalszy plan przy tych pięknych zdjęciach. Każdy rozdział to osobny szczyt i osobna historia. Podoba mi się, że autor nie skupia się tylko na sobie – do każdej góry przypisana jest linia czasu, na której zaznaczone są daty i tempo (o ile jest znane) w jakim poszczególni zdobywcy dostali się na szczyt oraz zeszli. Historyczny zarys pozwala mu na przybliżenie nam na co tak naprawdę się porwał i co udało mu się osiągnąć. Podaje co dokładnie ze sobą zabrał, kto mu towarzyszył. Na rycinach pokazuje trasę, którą obrał i czas jaki osiągnął. Autor opisuje swoją miłość do gór i skialpinizmu – zaprasza nas do swojego świata i uchyla rąbka tajemnicy. Jornetowi nie obce jest dbanie o środowisko, bo starał się brać jak najmniej bagażu i zostawiać za sobą tylko ślady stóp – w opozycji do ton śmieci, które co roku pozostawiają po sobie wspinacze wysokogórscy.
Całość czyta się w sposób przyjemny, z talentem bajarza opowiada o każdym etapie i dzięki temu zachęca do górskich wędrówek. Swój egzemplarz zawdzięczam portalowi czytam pierwszy
Instytut
Autor: Dominika Stryszowska
Tak z czystym sumieniem, to fanką Kinga nazwać się nie mogę. A to dlatego, że przeczytałam do tej pory tylko jego dwie książki (Miasteczko Salem, Doktor Sen), które mi się bardzo podobały. Ale co to dwie książki w takim dorobku! Trzecią przeczytaną został najnowszy Instytut - powieść tak dobra, że nie żałuję tego złamanego grzbietu.

Jeśli jesteś ponadprzeciętnie inteligentnym dzieckiem, nie możesz czuć się bezpiecznie. Właśnie takie dzieci trafiają do Instytutu. Placówki, która wykona ci dużo badań i testów, po to by wykorzystać potencjał drzemiący w twoim umyśle. I nie będzie to nic przyjemnego.

King jak to King. Wciąga od pierwszej strony i nawet nie wiem kiedy przeczytałam te 670stron. Książka czyta się sama. Może nie jest to taki typowy horror, który przestraszy, bo raczej nie będzie problemu z zaśnięciem w nocy, ale na pewno wywoła niepokój. Mimo, że bohaterem jest chłopiec, został świetnie wykreowany i wpasowany w realia, przez co nie mamy takiego poczucia, nie wiem - dziecinności(?) Wszystko jest spójne, dopasowane. Ale co najgorsze - bardzo realne. Wręcz jestem w stanie uwierzyć, że wśród nas są osoby obdarzone telepatią czy telekinezą. Co ten autor narobił! Co mogę więcej powiedzieć - gorąco polecam fanom, ale i nowym czytelnikom. Myślę, że Instytut będzie idealny na spotkanie zapoznawcze.
OGRÓD LORENZA
Autor: Dominika Stryszowska
Jak to dobrze, że trafiłam na nowość wydawnictwa Dragon! Powieść ciepłą, empatyczną, bardzo prawdziwą i z bardzo oryginalnym tłem. Bo czy spotkaliście się kiedyś z książką, gdzie akcja rozgrywa się w ogrodzie zoologicznym? Mi się to zdarzyło pierwszy raz.

Głównym bohaterem jest tytułowy Lorenzo, założyciel ogrodu pełnego egzotycznych zwierząt. Mężczyzna jest weterynarzem, spełnia się w swojej pracy, śmiało realizuje swoje plany i marzenia. Mimo, że w dzieciństwie został bardzo pokrzywdzony przez los, nie poddaje się i walczy o siebie i o zwierzęta, które są ważną cześcią jego życia. I można by się spodziewać, że autorka skupi się na jego osobie. Jednak ta powieść jest wielowątkowa, poznajemy też bliżej jego rodzeństwo, dawną miłość czy współpracowników. Françoise Bourdin stworzyła złożoną powieść obyczajową, z wyrazistymi postaciami - pełnymi pasji, determinacji i uczucia do zwierząt.

Jedyne do czego mogę się przyczepić to to, że po zakończeniu pozostał niedosyt. Mam wrażenie, że ta książka to dopiero wstęp, wprowadzenie do właściwej opowieści. I mam nadzieję, że poznamy dalsze losy Lorenza. Przeczytajcie!
Szczęki
Autor: Diabeł
PRAWO NATURY

Trudno chyba znaleźć osobę, która nie widziała kultowego już dziś filmu „Szczęki”. Mało kto jednak zna jego literacki pierwowzór – wydaną w 1974 roku powieść Petera Benchleya pod tym samym tytułem. Wydawnictwo Replika wydało w tym roku tę książkę w należnej jej twardej oprawie.

Amity to leżąca nad oceanem miejscowość utrzymująca się właściwie wyłącznie z turystyki. Po kiepskim sezonie w poprzednim roku, mieszkańcy niecierpliwie wyczekują rozpoczęcia kolejnego lata, które pozwoli im odkuć się finansowo. W wodach przybrzeżnych Amity pojawia się jednak zagrożenie – dwoje ludzi w krótkim czasie zostaje zaatakowanych przez rekina. Tylko szef miejscowej policji, Martin Brody, należycie oceniając niebezpieczeństwo chce zamknąć plażę. Taka decyzja jest jednak nie na rękę miejscowym notablom, którzy wywierając naciski na Brodym chcą zatuszować szokujące wydarzenia. Olbrzymi żarłacz nie ma jednak zamiaru opuścić okolic miasteczka. Giną kolejne osoby, a na mieszkańców pada blady strach. Policjant Brody, młody oceanograf Hooper i tajemniczy awanturnik Quint wyruszają na niebezpieczną wyprawę. Przyświeca im jeden cel – muszą zabić rekina...

Fabuła „Szczęk” przypominać może kiepski horror klasy B. Tymczasem pragnę zapewnić osoby znające tę historię wyłącznie z filmu, że ta książka jest dużo lepsza niż pozornie mogłoby się wydawać. Klimat małomiasteczkowej bigoterii, niepojęte niebezpieczeństwo i człowiek, który wbrew wszystkiemu stara się być uczciwym w tym, co robi. To głowna oś tej powieści. W „Szczękach” niewiele jest horroru. Jest to przede wszystkim bardzo udany portret społeczności małego miasta wraz ze wszystkimi charakterystycznymi dla niej skrzywieniami. Z kolei postać Martina Brody'ego, który będzie musiał zażegnać nie tylko kryzys w jakim znalazła się miejscowość, ale także zawirowania we własnym życiu, jest naprawdę udana. Brody to klasyczny „ten dobry”, człowiek, któremu ufamy i który zyskuje naszą sympatię. Wyzwania jakie rzuca mu twórca powieści są naprawdę trudne. Jak sobie poradzi? Czy uda mu się zachować własne wartości w świecie zdominowanym przez pięniądze i układy?

Jest mi bardzo trudno pisać o książce, którą całkowicie przyćmiła jej kinowa wersja. Nie da się opowiedzieć tej historii bez wtrącenia choćby kilku zdań na temat ekranizacji. Peter Benchley nie wiązał żadnych nadziei z wydaniem swojej książce. Sam mówił o niej, że jest to po prostu spełnienie jego dziecięcego marzenia. Tymczasem „Szczęki” w samych tylko Stanach Zjednoczonych sprzedały się w ponad milionie egzemplarzy. To nie dziwne, że o tę historię upomniało się Hollywood. Reżyserię filmu powierzono zaledwie dwudziestosześcioletniemu wówczas Stevenowi Spielbergowi. Film okazał się komercyjnym sukcesem. Był pierwszym filmem w historii, który zarobił ponad 100 milionów dolarów ( dziś jego zarobek szacuje się na 470 milionów dolarów). Był także tramopliną do sukcesu Spielberga. Taki rezultat musi robić wrażenie. Nikomu nieznany autor i mało znany wówczas reżyser stworzyli dzieło, które dziś jest wręcz legendarne. Kino rządzi się jednak swoimi prawami i powieść Benchleya została znacznie spłycona.
Fabułę pozbawiono licznych wątków zamieniając „Szczęki” w przygodowy dreszczowiec.

Peter Benchley ( 1940- 2006) po latach od ukazania się ksiązki napisał : „Dzięki wiedzy zgromadzonej podczas tuzinów nurkowań i niezliczonej ilości spotkań z rekinami wielu rodzajów ,uświadomiłem sobie, że dzisiaj już nie napisałbym Szczęk. Nigdy nie potrafiłbym demonizować zwierząt, szczególnie znacznie starszych jako gatunek i znacznie skuteczniejszych w swoim środowisku niż ludzie byli lub będą”. Niestety, sukces komercyjny „Szczęk” utrwalił w społeczeństwie wizerunek rekina-mordercy.

„Szczęki” łączą w sobie cechy powieści przygodowej, dramatu obyczajowego i thrillera. Te ksiązkę naprawdę bardzo dobrze się czyta i mimo upływu lat nie trąci myszką. Benchley pisze z pasją, jego boahterowie są namacalni, a opisane zdarzenia mogą wzbudzić gęsią skórkę. Wspomniałam już o niezwykle udanej postaci Brody'ego. Nie mogę nie wspomnieć o drugiej, być może nawet ważniejszej, równie udanej kreacji – postaci żarłacza. Pisarz w sposób barwny i bardzo udany wczuł się w zwierzę. Wielkie, tajemnicze, siejące grozę. Bez watpienia rekin ludojad ze „Szczęk” to chyba najbardziej udana zwierzęca postać w literaturze dla dorosłych. Warto zwrócic uwagę na bardzo interesujący, łatwo przyswajalny i przyjemny język jakim posługuje się autor a do tego niezwykle głęboką analizę społeczną i psychologiczną bohaterów. „Szczęki' to po prostu bardzo dobra książka, którą przyćmił zupełnie przeciętny film. Warto więc teraz, gdy Replika wydała książkę w tak atrakcyjnej szacie sięgnąć po „Szczęki” i zweryfikować obraz Spielberga z lekturą. Myślę, że dla większości odbiorców literacki pierwowzór okaże się intrygującym odkryciem.

Polecam tę powieść wszystkim sympatykom kultowych historii, miłośnikom thrillerów i każdemu, kto docenia dobrą rozrywkę okraszoną społeczną analizą. Diabelska ocena to 5. Diabeł goraco poleca.
Kwaśne pomarańcze
Autor: WolneLitery
Oskar Eden- właśnie zadebiutował swoją książką "Kwaśne Pomarańcze". Do jej napisania zbieral się od 10 lat. Powoli rodził się w jego głowie pomysł, aż w końcu postanowił usiąść i spisać swoje przemyślenia i historie. Autor ma 45 lat, mieszka pod Wrocławiem. Jest on absolwentem wydziału nauk o społeczeństwie, a na codzień zajmuje się on quasi-terapią osob w trudnej sytuacji życiowej. W swojej ksiażce chciał pokazać czytelnikom prawdę o otaczającym ich świecie oraz o życiu.


Sama książka to zbiór 33 opowiadań w których autor przedstawia nam różne historie z życia. Wszystko przedstawione jest chronologicznie, od czasów dzieciństwa, do wieku męskiej dojrzałości. Tytułowe "Kwaśne pomarańcze" to oczywiście wydarzenia w naszym życiu, które symbolizować mają nasz los. Jak wiadomo nie zawsze jest on wesoły i łaskawy. Każdemu z nas czasami rzuca on kłoady pod nogi i sprawia, że musimy na chwilę przystanąć i się zastanowić. Każdy rozdział w tej ksiażce to odrębna historia. Razem z autorem między innymi przeżyjemy jego pierwsze rozczarowania miłosne, śmierć babci, czy też niezapomniany sylwester. Niektóre z nich mogą wydać się nam błahe i proste, praktycznie nic nie znaczące, inne zaś będą mocne i wzruszające.

Ta ksiażka i słowa Oskara Edena pokazują nam, jak wiele sytuacji oraz osób w naszym życiu ma na nas wpływ i kształtuje nas. Autor poruszyl też wiele bardzo trudnych i ważnych tematów. Między innymi jest to: śmierć, zdrada, przemoc psychiczna i fizyczna oraz wiele innych. Dookoła wszystkiego jest samotność. Samotność w rodzinie, w wielkim świecie i pracy. Samotność mimo znajomych, rodziców i przyjaciół. Samotność, która w którymś momencie życia dotknie każdego z nas. Czasami niespodziewanie i z zaskoczenia.

Książka mimo tego, że porusza dość smutną i mocną tematykę, to ma też wiele zabawnych i groteskowych momentów. Podczas jej czytania na pewno nie raz się uśmiechniecie! Jest też ona napisana bardzo lekkim i miłym językiem i bardzo szybko i przyjemnie się ją czyta. Znajdziemy w niej prawdę o człowieku i o życiu, które jak wiadomo nie zawsze jest słodkie i wesołe.


"No właśnie - co z tym naszym "prawdziwym" życiem? Czy na pewno jesteśmy sobie bliscy, skoro tak diametralnie różnimy się w sprawie tak istotnej jak ta?"

"Może chociaż nie zbłaźnij się w swoich własnych oczach! Tak, abyś zachował z
tego świata dla siebie samego odrobinę szacunku.
Zachował. Dla siebie. Odrobinę. Na wieczność. "


Uważam, że książka jest bardzo wartościowa i niesie ze sobą przesłanie. Mi bardzo się ona podobała. Niektóre rozdziały wciągnęły mnie tak bardzo i tak mocno, że czulam niedosyt przy ich zakończeniu. Zdecydowanie chciałabym, żeby autor pokazał nam ich ciąg dalszy i wszystko dokładnie wyjaśnił. Ta mała kropka na ich końcu tylko wzbudziła moją ciekawość i zaangażowanie w ksiażkę.
Czy czegoś mi zabrakło w tej książce? Żaluje, że o samym glównym bohaterze, naszym współczesnym Odysie nie mamy więcej informacji. Mimo tego, że jest on głównym bohaterem i, że to z nim przemierzamy przez życie to nie wiemy o nim zbyt dużo. Autor bardziej skupił się na relacjach międzyludzkich, na emocjach jakie od odczuwa oraz na postaciach, które pojawiły się w jego życiu. Oczywiście było to bardzo dobre rozwiązanie, ale czasami zabraklo mi np. wstawki o tym czym zajmuje się nasz bohater, czy ile ma akurat lat w danej historii. Książkę polecam wszystkim osobom, które lubią analizować życie. Które lubią wchodzi w ludzką psychikę i które mają w swoim żcyiu takie właśnie "Kwaśne pomarańcze". Pozwala spojrzeć na niektóre sytuacje z większym dystanstem, a pewnie tak samo jak i ja w pewnym momencie jej czytania będziecie się utożsamiali z niektórymi historiami i emocjami.

Książkę odebrałam z serwisu Czytam Pierwszy :)
Nieodgadniony
Autor: Zielona Małpa
Początkowo nie chciałam w ogóle sięgać po "Nieodgadnionego". Młodzieżówka nawet w kryminalnym wydaniu wydawała mi się zbyt... dziecinna. W przedślubnym stresie zamówiłam książkę za punkty w portalu Czytam Pierwszy. I to był strzał w dziesiątkę!
"Nieodgadniony" to pierwszy tom młodzieżowej trylogii... kryminalnej. Klimatycznie przypomina mi klasyczne kryminały spod pióra Agathy Christie czy też Arthura Conana Doyle'a. Jednocześnie akcja książki (poza kilkoma retrospekcjami) toczy się w czasach współczesnych i osiągnięcia technologii są tu mocno podkreślone. Autorka, Maureen Johnson, wyraźnie zaznaczyła czasy, w których dzieje się fabuła dzięki wprowadzeniu takich elementów, jak gwiazdy internetu, podcasty, smartfony, czy też znajomości z sieci. Świat zbudowany przez Maureen naprawdę dobrze imituje ten istniejący i sprawia wrażenie realnego.
Akcja książki dzieje się w niesamowitej szkole dla uzdolnionych uczniów, Akademii Ellinghama. Jest to miejsce, które kojarzy mi się z niemagicznym Hogwartem. Do Akademii trafia Stevie, miłośniczka kryminałów oraz prawdziwych zbrodni. Przed laty w Akademii, niedługo po jej założeniu, zaginęła córka i żona założyciela oraz jedna z uczennic. Stevie chce rozwiązać sprawę, nad którą od wielu lat łamią sobie głowę policjanci, detektywi i miłośnicy prawdziwych zbrodni.
"Nieodgadniony" to książka napisana bardzo przyjemnym językiem. Autorka niewątpliwie wie, jak posługiwać się piórem (w tych czasach bardziej klawiaturą) i jak budować napięcie.
Doskonale bawiłam się przy tej książce już od pierwszej strony i cieszę się, że w zanadrzu miałam od razu kolejny tom serii!
Gdyby ocean milczał
Autor: RECENZJA PRZEDPREMIEROWA - Mirosława Dudko - Oaza recenzji
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA - Mirosława Dudko - Oaza recenzji

Pani Anna Wysocka – Kalkowska po raz kolejny udowodniła , że jest mistrzynią w budowaniu napięcia i nastrojowej aury. Doskonale wie, jak poruszyć najczulsze sfery naszej duszy, oddać piękno świata i opisać emocje, wnikając w umysły oraz serca osób występujących w powieści. Umiejętnie prowadzi czytelnika przez kolejne epizody aż do pasjonującego, zaskakującego i przyprawiającego o przysłowiowe „ciarki“ a nawet łzy, zakończenia.

„Gdyby ocean milczał“ to subtelnie opowiedziana historia dodająca skrzydeł i napawająca nadzieją, że nasi najbliżsi opiekują się nami także po śmierci. Są naszymi aniołami otulając nas swoimi skrzydłami, dając wskazówki i pokazując drogę, dzięki której możemy osiągnąć spokój. Ta mądra, pełna ciepła i wzruszających emocji opowieść skłania do zatrzymania się i zastanowienia nad ważnymi aspektami naszego życia. Autorka daje ku temu okazję, przekazując swoje spostrzeżenia ustami bohaterów, zwłaszcza Colette, co nadaje całości eterycznego, duchowego i refleksyjnego nastroju. Stworzyła wielowątkową opowieść, która łapie za serce od pierwszej strony aż do końca. Nie brakuje w niej emocji, niespodziewanych sytuacji, sekretów i erotycznych uniesień.


Cała recenzja: https://ezo-ksiazki.blogspot.com/2019/10/514-gdyby-ocean-milcza.html
KSIĘŻNICZKA I TAJNY AGENT WYD. 2
Autor: Katarzyna z Subiektywne Recenzje
Książka "Księżniczka i tajny agent" otwiera cykl Nory Roberts Księstwo Cordiny. To kolejne wznowienie tej liczącej sobie sporo lat serii, jednak mnie, jako współczesnego czytelnika nie do końca przekonuje. Oczekiwałam tutaj całkowicie czegoś innego.
Jest to niewielkich rozmiarów książka, którą błędnie zaliczyłam do powieści lekko sensacyjnych, może takich z wątkiem kryminalnym, a jednak okazała się być po prostu, albo aż romansem. Gabriella pochodzi z królewskiego domu, z rodu Cordiny. Jednak na skutek nieszczęśliwych wydarzeń, w czasie których uciekała przed porywaczami, straciła pamięć. Budzi się kolejnego dnia, w dziwnym świecie, w którym okazuje się, że jest częścią rodziny królewskiej, a jednocześnie zdaje sobie sprawę, że nikogo nie rozpoznaje. Brie, bo tak zdrobniale nazywana jest główna bohaterka, czuje się bezpiecznie dlatego jej ojciec Amrand mianuje byłego policjanta Reeve McGee na jej prywatnego ochroniarza. I na tym właśnie wątek porwania się urywa, a rozpoczyna przewidywalny romans. Kobieta z determinacją podejmuje próby przywrócenia własnej pamięci a dzięki wsparciu, jakim obdarza ją Reeve zaczyna zauważać więcej faktów i rzeczy, które ich łączą. Jak dla mnie to po prostu zwykła, słodka historia miłosna, która wprowadza nas w lekko bajkowy, królewski klimat. Uczucie, które rozkwita pomiędzy bohaterami nie jest nachalne (to jest spory plus), a wręcz przeciwnie, toczy się własną, wytyczoną drogą. Po intrygującym i dynamicznym początku i wstępie, który jest takim mocnym uderzeniem w czytelnika miałam całkowicie inne oczekiwania co do rozwoju tej historii. I to może dlatego w ogólnym rozrachunku, po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw, tak słabo oceniam tę powieść. Zbyt serialowe i filmowe podejście do tematu, mało rozwinięta fabuła, opuszczanie kluczowym wątków i zastępowanie ich mniej ważnymi wydarzeniami, a także ciągły niedosyt emocji, których zwykle najbardziej oczekuję od książek, to wszystko spowodowało, że niestety ale nie polubię się z tą serią. Myślę, że znajdą się wśród Was osoby, którym styl autorki przypadnie do gustu, dla mnie jednak akcja jest zbyt płaska, przewidywalna i monotonna, a momentami całkowicie nieprawdopodobna - co byłoby plusem, gdyby cała opowieść utrzymana była w takim klimacie. Kolejne małe rozczarowanie, ale nie poddaję się i czytam kolejne pozycje, które może mnie jeszcze czymś zaskoczą!
Po raz kolejny umocniłam się w zdaniu, że książki Nory Roberts znacznie lepiej się ogląda niż czyta, to moje kolejne spotkanie z jej twórczością i podtrzymuję tę opinię. A może to ja jestem już uprzedzona? Sprawdźcie sami!
Gdyby ocean milczał
Autor: Renata Grześkowiak
Jako jedna z pierwszych miałam przyjemność zapoznać się z treścią książki, gdyż zajęłam się przygotowaniami do jej wydania. Nie będę obiektywna! Talent literacki Ani Kalkowskiej od pierwszej książki tylko wzrasta i zaskakuje wyobraźnią i stylem pisarskim, który wnosi Autorkę na coraz wyższy poziom.
Treść powieści wzrusza, fabuła świetnie się rozwija i pomimo tego, że nie ma w tej książce "pędu", opis życia bohaterów sprawia, że chce się do nich jechać, chce się pooddychać ich powietrzem, ich atmosferą.
Jeśli ktoś chce poznać Anię - Autorkę, to niech przeczyta tę książkę. Znajdzie ją między wierszami, w tkliwości głównej bohaterki, w upartym dążeniu do celu, w umiejętności okazywania uczuć, w niezwykłej troskliwości.
Pisarz zawsze wkłada część siebie do swoich utworów, Ania do "Oceanu..." włożyła spory kawał własnego serducha i własnej osobowości. Kto ją zna, potwierdzi, że mam rację!
Celowo nie poruszam wątku fabuły, książka jeszcze w drukarni, zatem niech ukaże się, znajdzie chętne przeczytania umysły i zacznie bajać szumem oceanu, jak piękna muszla przyłożona do ucha.
MAŁE LICHO I ANIOŁ Z KAMIENIA
Autor: Zuzanna Czerniak-Kloc
Anioł i czort pod jednym dachem? U Marty Kisiel wszystko jest możliwe. Nawet Tsadkiel (zwany też Zadkielem lub Pupkielem) może nieźle zaskoczyć. A jeśli stęskniliście się za Bazylem i ciekawi Was, jak sobie poradzi w roli czorta stróża, "Małe Licho i anioł z kamienia" koniecznie musi się znaleźć na Waszej czytelniczej liście.

Zbliżają się ferie zimowe, a Bożek ma mnóstwo pomysłów, jak spędzić ten wolny od szkoły czas. Niestety plany trzeba zmienić, gdy u Licha pojawiają się pierwsze czerwone bąble... Ospa nie oszczędza nawet Krakersa, więc chłopca trzeba czym prędzej ewakuować. Wraz z Guciem i Tsadkielem trafia do położonego w środku lasu domu cioci Ody. Zatem bez czortów, demonów i niebezpiecznych przygód się nie obejdzie!

Pierwsza część przygód Małego Licha i Bożka całkowicie podbiła moje serce. Nic więc dziwnego, że na samą wieść o kontynuacji cieszyłam się jak dziecko. Bo chociaż teoretycznie ta seria skierowana jest do młodszych czytelników, z całą pewnością można czerpać z niej przyjemność w każdym wieku. Kiedy już poznacie przeurocze Licho, pflompającego Gucia, sepleniącego Bazylka i Tsadkiela, który naprawdę, ale to naprawdę nie umie w nastrój, nie będziecie chcieli się już z nimi żegnać.

Największą zaletą tej powieści jest wszechobecny humor, który atakuje czytelnika niczym Gucio miotający śnieżkami. Nie sposób przed nim umknąć. Zwłaszcza że chyba tylko Krakers wycinający pierniczki może szybkością działania rywalizować z Ałtorką raczącą nas zabawnymi tekstami. Co chwila wybuchałam śmiechem, aż mój zaintrygowany 4-latek zaczął się domagać wspólnego czytania.

Małe Licho nie tylko bawi, ale też uczy. Przede wszystkim empatii, szacunku do innych i do ich uczuć. Bardzo łatwo jest kogoś zranić, sprawić, by czuł się odrzucony i niechciany, ale naprawienie takiej sytuacji to już o wiele trudniejsza sprawa. Marta Kisiel pokazuje też, że pozory często mylą i każdy zasługuje na to, by dać mu szansę.

"Małe Licho i anioł z kamienia" to opowieść, która nie tylko zapewni Wam wybuchy niekontrolowanego śmiechu, ale także uświadomi młodszym czytelnikom, jak ważną rolę odgrywa empatia w kontaktach międzyludzkich. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, niezależnie od wieku. A Bazyl w roli czorta stróża to coś, czego po prostu nie można przegapić. Szczerze polecam!
Liczba wyświetlanych pozycji:
1
2
3
4
5
296
Idź do strony: