Recenzje:

Czerwone Piwo Królowej
Autor: Książka na miarę
Uwielbiam książki, które potrafią obudzić wspomnienia i skłonić do osobistych refleksji. Ostatnio mam wyjątkowe szczęście trafiać właśnie na takie historie. Jedną z nich jest „Czerwone Piwo Królowej” Alicji Czarneckiej-Suls, opowiadająca historię browaru Schroederów w Chmielniku.
Ta książka okazała się dla mnie czymś więcej niż zwykłą fikcją. To boleśnie prawdziwy obraz wielu polskich miast. Wraz ze znikaniem starych fabryk i zabytków, bezpowrotnie znika też lokalna tożsamość. Dawne browary nie były przecież tylko zakładami pracy. Tworzyły codzienność i historię wielu pokoleń. Czytając tę powieść, nie mogłam przestać myśleć o moim Bytomiu. Przed oczami stanął mi nasz największy browar przy ulicy Wrocławskiej. Jego tradycje sięgały końca XIX wieku, a neogotycki budynek z czerwonej cegły na stałe wpisał się w krajobraz miasta. Po wojnie urządzono w nim przechowalnię owoców i warzyw, ale w 1961 roku państwo odbudowało zakład, czyniąc go jednym z największych w regionie. Niestety, transformacja ustrojowa przyniosła kryzys. Browar zamknięto w 1996 roku, a w 2004 roku, za zgodą konserwatora zabytków został zburzony. Dziś stoi tam sklep Aldi. Wciąż trudno mi zrozumieć tę decyzję. Takie miejsca mają przecież ogromny potencjał kulturowy i turystyczny. Właśnie dlatego historia rodziny Schroederów tak mocno mnie poruszyła. Im, mimo wojny i nacjonalizacji w PRL-u udało się przetrwać. Po latach zabytek wrócił w ręce ostatniego potomka rodu. Szkoda, że w Bytomiu zabrakło Walerii i Michała, młodych bohaterów tej książki. Może oni pokazaliby urzędnikom, że za każdym takim miejscem stoją przede wszystkim ludzie. Ich praca, pasja, rodzinne tradycje, a czasem także miłość. Inspiracją do napisania tej książki były dla autorki historie kilku browarów i ich rodzin z nimi związanych. W powieści browar nie jest jedynie tłem. To pełnoprawny bohater z własną przeszłością, tajemnicami i historią, którą poznajemy razem z przeszłością i tajemnicami bohaterów. Oś fabuły stanowi zaginiona, dwustuletnia receptura na tytułowe Czerwone Piwo Królowej będące najcenniejszym skarbem rodziny Schroederów. Była symbolem rodzinnej tradycji oraz hołdem dla królewny Anny Hanowerskiej, najstarszej córki króla Jerzego II, a odnalezienie tych zapisków to jedyna szansa na uratowanie podupadającego rodzinnego dziedzictwa i przywrócenie zakładowi dawnej świetności. Historyczne zaginięcie splata się ze współczesną, kryminalną wręcz intrygą, która sprawia, że od książki nie da się oderwać. Autorka świetnie przygotowała się do tematu. Książka zachwyca detalami o dawnym piwowarstwie i szacunkiem do tradycji. Podobnie jest z profesjami bohaterów. Michał to londyński fotograf gwiazd, żyjący w blasku fleszy. Waleria z kolei łączy fotografię z tradycyjnym introligatorstwem, którego nauczył jej dziadek. Oboje robią to, co kochają, z niezwykłą precyzją i wrażliwością, pasją i szacunkiem do tradycji. Dla mnie było to bardzo ciekawe, szczególnie że dzięki tym opisom mogłam lepiej wyobrazić sobie świat bohaterów i ludzi związanych z tymi profesjami.
Poznajemy też losy starszego pokolenia, Klary (babci Walerii) i Antoniego (stryja Michała). Ich dawne, skomplikowane uczucie pokazuje, jak mocno przeszłość wpływa na teraźniejszość. Dodatkowe napięcie wprowadza postać burmistrza i trudna relacja Walerii z matką. Pod wpływem tych wszystkich tajemnic Michał i Waleria przechodzą głęboką przemianę. Początkowa nieufność i dystans stopniowo topnieją, gdy zostają zmuszeni do współpracy. Michał pod wpływem Walerii zaczyna dostrzegać, że pogoń za karierą w Londynie i powierzchowny świat celebrytów nie dają mu prawdziwego szczęścia. Waleria przy Michale otwiera się na świat, zyskuje więcej odwagi do walki o swoje i zaczyna śmielej patrzeć w przyszłość. Zaczynają doceniać swoje korzenie i to, co w życiu naprawdę ważne.
„Czerwone piwo królowej” okazało się dla mnie czymś więcej niż opowieścią o browarze, rodzinnych tajemnicach i uczuciach. To historia o miejscach, które tworzą tożsamość miast, i o tym, jak łatwo można je stracić.
Miłym dodatkiem jest również zamieszczony na końcu książki zbiór przepisów kulinarnych Klary z wykorzystaniem piwa. To niewielki element, który jeszcze mocniej łączy opowieść z tradycją i codziennym życiem bohaterów.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Podejrzany na bank
Autor: Joanna Km
Czytałam o tych lotach na miotle, o paleniu ziół w miseczce, by kogoś uśpić, o eliksirze siły – i miałam przed oczami Kajka i Kokosza. Oraz ciotkę Jagę, rzecz jasna.
Dobrze się bawiłam, acz Basia działa na mnie wybitnie drażniąco (gratulacje dla Autora za stworzenie bohaterki jeszcze bardziej irytującej niż pani Bennet). Martuś jest rozczulający, a bohaterowie drugoplanowi świetnie nakreśleni. Przepadam za dowcipnie dawkowanymi stereotypami, np. tym, jak to Goci słyną z posłuszeństwa rozkazom. Przednie!
Jestem zachwycona subtelną pochwałą życia i mądrą konkluzją dotyczącą małżeństwa. Podoba mi się takie podsumowanie.
Przyznaję 8/10 punktów, czyli gwiazdek szeryfa.
Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Lira, ale nie ma to wpływu na moją ocenę.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Francuski spadek
Autor: Gosia
„Francuski spadek” Katarzyny Janus to ciepła, ale niepozbawiona trudniejszych emocji powieść obyczajowa z nutą romansu i kryminalnej tajemnicy. Antoni Dębski zupełnie niespodziewanie otrzymuje po matce nieruchomość w Saint-Cyprien, kampera oraz list, który zmusza go do zmierzenia się z przeszłością.

Wyjazd nad Morze Śródziemne miał być tylko próbą uporządkowania spraw, a staje się początkiem czegoś znacznie większego. Antoni zostaje w odziedziczonym miejscu, poznaje ludzi związanych z restauracją i hotelikiem, uczy się gotować, naprawia to, co wymaga naprawy, a przede wszystkim powoli zaczyna układać własne życie. Nie brakuje nowych relacji, namiętności, tajemnic i sytuacji, które nie pozwalają mu tak po prostu zapomnieć o tym, co było.

Bardzo podobał mi się klimat tej historii. Francja, słońce, morze, lokalna restauracja i codzienność z dala od dotychczasowego życia tworzą przyjemne tło dla opowieści o człowieku, który próbuje pozbierać się po stracie i znaleźć odpowiedź na pytanie, czego właściwie chce od życia.

Antoni jest bohaterem, którego łatwo polubić. Nie jest idealny i właśnie to sprawia, że wydaje się tak prawdziwy. Jego emocje, zagubienie i stopniowa przemiana są jednym z mocniejszych elementów książki.

Katarzyna Janus pisze lekko i naturalnie, dzięki czemu przez historię po prostu się płynie. Jest tu sporo ciepła i codzienności, ale również tajemnica, która dodaje fabule odrobiny napięcia.

„Francuski spadek” to historia o stracie, nowych początkach, miłości i tym, że czasem życie samo podsuwa nam drzwi, których wcześniej nawet nie zauważaliśmy. Idealna lektura na spokojny wieczór – szczególnie jeśli macie ochotę na obyczajową historię z francuskim klimatem i odrobiną tajemnicy.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Leonard Cohen. Świadek upadku aniołów
Autor: Anna
Jest to niezwykle miłe i wzruszające uczucie, kiedy ma się zaszczyt poznać twórczość osoby, o której właściwie nie wie się nic oprócz kilku usłyszanych w radiu niezrozumiałych tekstów piosenek i jakie mają one znaczenie, kiedy je wykonuje.

Nigdy bym nie przypuszczała, że piosenkarz jest również z zawodu autorem tekstów piosenek, pisarzem, poetą. Nie umknęło mojej uwadze pytanie, skąd pojawia się u niego smutek wpleciony w charakterystyczny łatwy do rozszyfrowania sposób głos.

Aby odkrywać po kolei, kim był tak naprawdę główny bohater książki należącej do gatunku literackiego biografia pt. ''Leonard Cohen. Świadek upadku aniołów'' zechciałam zagłębić się od strony prywatnej i zawodowej od osoby będącej jego przyjacielem, a jest nim Christophe Lebold.

Nie da się tak obojętnie przejść obok tego, czego doświadczył na własnej skórze Leonard Cohen, tego nie wiemy, co tak naprawdę czuł, kiedy musiał przeżyć chwile prawdziwej grozy, jak poradził sobie wówczas, czy miał wsparcie od osób zaprzyjaźnionych, czy jednak okazywali się ukrytymi pod osłoną przychylności wrogami.

Gdybym miała, wybrać jeden z trzech zamieszczonych w prologu portret Leonarda Cohena to nie zdecydowałabym się na żaden. Nie spodobały mi się. Było w nich tego, czego nie szukam w tym momencie, aby przekonać się, jaki on jest. W sumie to wynika z nich, co on ma w sobie, jako człowiek, a w szczególności zdolności artystyczne i inne, które mogą przypaść mniej do gustu. Można odebrać je ogólnie jako pozytywny, ale są i też takie cechy charakteru, które mi się nie podobają, gdyż są one niewłaściwą drogą, aby za nim podążać, ponieważ później będzie trudniej się z niej wycofać, a są to początki uzależnień. Niby są one z czystego przypadku, a jednak zdecydował się na nie. Być może chciał sprawdzić jej smak i zaspokoić przez czystą niezauważalną przez nikogo ciekawość, a może tylko tak dla zaimponowania wśród kolegów.

Książki tej nie czyta się szybko ze względu na zamieszczoną małą czcionkę.

Największą uwagę skupiłam, spoglądając ponownie na fotografie Leonarda Cohena, gdyż one odsłaniają, jak bardzo kochał tworzyć, pomimo tego, jaki był i co ze sobą prezentował na scenie.

Warto przeczytać tę biografię.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Obudź się, Anno!
Autor: przyrodaz
Powiem wam, że chyba najbardziej pokrzywdzona kobieta to ta, która jest bardzo uważna. To ona musiała nauczyć się tego, przetrwać w ekstremalnych warunkach fizycznych i psychicznych, by móc wytworzyć w sobie spostrzegawczość i uważność. Od samego początku, kiedy wchodzimy w treść widać tą nadmierną czujność i przemoc sugerowaną gestami, gdzie tak zwana ofiara wie jak ma postępować aby było tak jak ktoś zaplanował. Może mieć wszystko dla widoczności wszystkich i wielkie nic dla samej siebie. Tak naprawdę czujemy ten strach przez skórę i niemal od razu przed oczami pojawiają nam się osoby, które mogą w naszym otoczeniu spływać luksusami, lecz jeśli się im przyjrzymy dokładniej, widać, że mają zaplanowany każdy ruch i uśmiech. Niektórzy sami wybierają posłuszność ku dobrobycie, lecz większość po pewnym czasie pragnie wrócić do swobody i normalności, tylko nie ma gdzie uciec. Jeśli pozna się gniazdo lwa, nie ma ucieczki. Tutaj lew wprowadził swoją kobietę dodatkowo do wysokiego poziomu okręgu ludzi w którym przebywa. Najważniejsze to tylko uśmiech i błysk w oku oraz posłuszność. Chyba najgorsze dla niej w tym wszystkim było to, że pozwalała sobą pomiatać, ponieważ go kochała.

,,Anna czuła, że wchodzi w paszczę lwa. Atak paniki wisiał w powietrzu. Walczyła, by go opanować."

,,Każde jego zdanie było jak rozkaz, każde słowo przesuwało pionki po szachownicy. Wiedziała, że jej obecność tutaj to część większej strategii. Tyle że nie znała reguły tej gry."

W duszy prosiła siebie aby nauczyła się być silna i oto nadszedł dzień wyzwania. Odkryła prawdę jak malutkim pionkiem była. Zdradzona w każdej strefie swoich myśli musiała w końcu zawalczyć o swoje. Bo los nie daje ci pewności siebie ot tak. Przechodzisz ogromny test, który cię zniszczy, by dopiero zamknąć to co było wymysłem i niczym powstały z popiołów dostaje się szansę na ucieczkę. Najgorsze jednak są te głosy, niby z otchłani, niby z tuneli, zewsząd. Momentami ma się wrażenie, że samemu można oszaleć, bo prawda zlewa się z nimi.
Niepokój jest obecny od pierwszej strony i trzyma do końca. Po lekturze przychodzi czas na przemyślenie tego co się dowiedzieliśmy z próbą zetknięcia tego, co widzimy wokół siebie. Zadajemy sobie pytanie, czy obraz, który książka utworzyła nam w głowie jest mylny, czy nieco prawdziwy i dlatego wywołuje w nas lęk. Bo w końcu to tylko książka, ktoś ją wymyślił, oparł wydarzenia na tym, co podsunęła mu głowa... Tylko czy aby głowa nie podsuwa tego, co już widziała? Gdzie zaciera się prawda a gdzie fantazja?
Według mnie wspaniała historia, która u każdego człowieka może wywołać inne wnioski. Dlatego doceniam ją punktacją:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Rota
Autor: przyrodaz
W historię wkręciłam się od samego początku, gdyż potraktowana zostałam jako ktoś swój, czyli osoba, której wszystko można powiedzieć, pokazać i to czytelnik ma czuć się komfortowo a nie postacie. Głównym bohaterem jest inspektor Łezka, która lubi, kiedy ludzie bezpośrednio się tak do niej zwracają. Uwielbia pracować sama, jest zdania, że rysując otoczenie zabójstwa jest w stanie zauważyć to, co oczom innym umyka. To ciekawy schemat działania, chyba pierwszy na jaki natrafiłam. Pośród swojego otoczenia jest cenioną jako kobietą, choć sama podświadomie lubi pokazywać, że to ona rządzi, że jest najlepsza w tym, co robi. W momencie, kiedy dostaje telefon, że ma przyjechać na miejsce, gdzie znaleziono zwłoki dwóch osób jest zaciekawiona, lecz humor jej mija w momencie, kiedy dowiaduje się, że nie będzie pracowała sama, tylko z osobą która jest całkiem nowa. My poznając jej partnera widzimy pod jaką presją żyje i jak jego pochodzenie ma wpływ nie tylko na to jak go traktują, ale na to jak sam o sobie myśli poprzez pryzmat starych stereotypów, które na siebie przyjął, a nawet nie są jego. Pokazał tym, że jest prawdziwym człowiekiem, który nie tylko przejmuje się opinią innych o sobie, ale i stanie już po opiniach, choć nawet jeszcze do nich nie doszło. Puszy się jak kogut gotowy do walki na atak, który nieraz występuje tylko w jego głowie. Jednak nieco uzewnętrznia się przed Łezką, która będąc twardą pokazuje mu jego lęki dając jakby opiekę, której nie chciał, lecz potrzebną dla niej, by nadal mogła pracować sama.
Motyw morderstwa jest naprawdę ciekawy, kojarzył mi się z kolejką górską w wesołym miasteczku, gdzie na górze ludzie żyli, a na dole już nie. Pomimo tego, że będą roztrząsać wszystko na kilkanaście sposób, to jednak pokazali z jaką spostrzegawczością mamy do czynienia. Byłam pod wrażeniem na jakich drobnostkach można pracować mając wokół siebie ten sam widok co inni. Osoba nowego partnera Łezki będzie też skrywała pewien sekret, ale do tego już w dużo późniejszym czasie dojdziecie. Nie mniej jednak uważam, że jak na część pierwszą to naprawdę świetnie skonstruowana historia, która potrafi do samego końca zatrzymać naszą uwagę. Bardzo ją polecam:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Sierociniec pełen nadziei
Autor: sza_teraz_czytam
W świecie ogarniętym wojną, głodem i strachem dwoje dzieci - Cecylia i Czesio trafia do sierocińca prowadzonego przez zakonnice. Za murami starego budynku próbują odnaleźć namiastkę bezpieczeństwa, ciepła i normalnego życia, choć codzienność wciąż naznaczona jest stratą, tęsknotą i widmem śmierci.

Sylwia Kubik ukazała studium ludzkiej wytrwałości. To bolesny, a jednocześnie piękny obraz tego, jak w czasach wojennej zawieruchy człowiek próbował przetrwać. Najbardziej uderzające było to, że dotknęło to najmłodszych. Dzieci tracąc dom, bliskich i poczucie bezpieczeństwa, musiały przedwcześnie dorosnąć. W surowym budynku sierocińca prowadzonym przez zakonnice szukają schronienia. Jednak za murami placówki toczy się walka o przetrwanie. To nie tylko ogromna tęsknota za najbliższymi, ale również mierzenie się z głodem, przeszywającym na wskroś zimnem oraz przerażającym widmem śmierci. Aż się serce krajało, czytając te fragmenty.

Największą siłą powieści są jej bohaterowie z mocno zarysowanymi portretami psychologicznymi. Tu każda postać ma znaczenie. Widzimy, jak zmienia się dziecięca psychika, jej emocjonalna strona pod wpływem traumy. Strach przechodzi w odwagę i odpowiedzialność za drugiego człowieka.

Siostry zakonne także stanowią interesujące jednostki. Autorka nie zamknęła ich w schematach. Postawiła je w obliczu kryzysu wiary, wycieńczenia i odpowiedzialności za niewinne dzieci. Zadanie miały dramatycznie trudne, bo brakowało podstawowych środków do życia. Byle przeżyć, trzeba było nie rzadko sprzeniewierzyć się własnym wartościom i przekonaniom, a honor i dumę schować.

Autorka mimo ciężaru tematu unika nadmiernego patosu i rzewności. Pokazuje autentyczne emocje i wszystko takim, jakie było. I gdzieś w tej ciemnej otchłani brutalnego świata tli się światło i tytułowa nadzieja. Co prawda bywa krucha, to potrafi sprawić, że człowiek znajdzie w sobie siłę, by przetrwać nawet najgorsze piekło. Są jeszcze złudzenia, którymi karmią się dzieci. W swojej dziecięcej naiwności nie są w stanie zrozumieć i zaakceptować brutalności świata, w którym przyszło im żyć.

"Sierociniec pełen nadziei" to głęboko poruszająca powieść o dramacie dzieci, które by przeżyć, musiały wejść w buty dorosłych. To historia o sile ludzkiego ducha i niegasnącej nadziei. Książka każe się zatrzymać i zmusza do refleksji nad uniwersalnymi wartościami miłości, człowieczeństwa czy bezinteresowności. To lektura przypominająca i tym, byśmy szanowali i doceniali to, co mamy. Bo nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele mamy.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Zawieszeni Część 7 Koda
Autor: Kama

"Przyglądała mu się uważnie. Miała wrażenie, że stoi przed nia teraz tak bezbronny, że pokazuje jej swoje serce, a ona nie ma pojęcia, co z tym zrobić. Bo co, jeśli je uszkodzi? Co, jeśli je złamie jak kawałek ciastka, bo nie potrzebuje całości, tylko fragmentu? Czy może sobie tylko tyle wziąć? I oddać mu resztę? Bo tak jest bezpiecznej."

"-Nie jesteś oszutem, Leo.
-Skąd taka pewność.
-Bo nie ma nic prawdziwszego niż ty na scenie. Nie można oszukać tych wszystkich uczuć, które pojawiają się, kiedy śpiewasz."


Od kiedy pamiętał, toczył tę samą beznadziejną, wewnętrzną szarpaninę. Kiedy czuł się dobrze, wmawiał sobie, że jest zbyt silny na terapię, że to tylko przejściowe. W końcu każdy ma złe dni. Kiedy wpadał w tę osobistą otchłań, która wydawała się nie mieć końca, którą zmniejszał jedynie ból, to był zbyt słaby, żeby prosić o pomoc. (...) Odmawiał sobie prawa do cierpienia, próbując zasypać otchłań, ale to przypominało gaszenie pożaru lasu szklanką wody.

Sukces przyszedł do Zawieszonych jak huragan.
Nagle pasja, którą pamiętali ich bliscy , ewentualnie sąsiedzi , może garstka znajomych stała się własnością tłumu obcych ludzi, którzy nie chodzą na koncerty tylko dla znanego zespołu rockowego.
Oni zaczynają znać ich piosenki , noszą twarze Kuby na koszulkach , ale ceną za to. Jest.. kłamstwo i sekret dzielony z ukochanymi osobami i udawanie pod marketing..
Czy wszystkie muzyczne wyróżnienia i wyprzedane koncerty są warte utraty siebie i tego kogo się kocha?
Zycie prywatne przyjaciół najprościej można byłoby określić statusem "To skomplikowane ". Relacja Oliego i Kuby - zdecydowanie moja ulubiona- wydaje się być bardzo stabilna, lecz zostanie wystawiona na bardzo poważną próbę.. i zdecydowanie był to jeden z wątków, które złamały mi serce na wiele sposobów.
Stan ojca chłopaka również się pogorszył, co zdecydowanie kładzie się cieniem na jego psychice I sercu.
Emi z kolei zmaga się z burzą uczuć , których nie planowała do siebie dopuścić. Teraz próbuje zamknąć w jednej szufladzie to co połączyło ją z wokalistą Maybassu a w drugiej trudne relacje z matką i to dziwne coś czego doświadcza w obecności Tośka.
Edward również nie może odnaleźć ukojenia- jedna podsłuchana rozmowa ojca i babci sprawia, że coś w nim pęka.
Młody mężczyzna zdaje sobie również sprawę z tego jak bardzo tęskni za bliskością.
No i Magda.. kobieta , która naprawdę solidnie namiesza.
Czy miałam zamiar przeciągnąć czytanie?
Oczywiście, tylko po to żeby dłużej cieszyć się tym cudem.
Czy mi wyszło? Absolutnie nie, bo głód poznania kolejnych stron był silniejszy i nieustannie chciałam więcej.
Emocji było tyle,ze nie sposób było tego wszystkiego pomieścić i spokojnie przeanalizować.

I chyba właśnie to jest największą siłą „Kody” — tutaj muzyka jest czymś znacznie więcej niż tylko tłem dla wydarzeń. Jest marzeniem, sposobem na wyrażenie siebie, ucieczką, ale czasem również ciężarem, którego nie da się tak po prostu odłożyć na bok. Bo kiedy marzenie zaczyna należeć nie tylko do ciebie, ale również do tysięcy innych osób, bardzo łatwo zapomnieć, po co właściwie zaczęło się tę drogę.
Nina Włodarczyk po raz kolejny pokazuje, że za światłem reflektorów, wywiadami, koncertami i sukcesami kryją się przede wszystkim ludzie. Ze swoimi lękami, słabościami, pragnieniami i problemami, których nie da się rozwiązać jednym występem ani kolejną nagrodą.
Szczególnie mocno wybrzmiewa tutaj temat bliskości. Tego, jak bardzo można jej potrzebować, a jednocześnie jak bardzo można się jej bać. Jak trudno pozwolić komuś zajrzeć pod wszystkie warstwy, kiedy samemu nie do końca wie się, co znajduje się pod nimi.
To jedna z tych historii, przy których człowiek mówi sobie „jeszcze tylko jeden rozdział”, a chwilę później orientuje się, że właśnie skończył książkę i zdecydowanie nie jest gotowy się z nią rozstać.
A zakończenie? Zdecydowanie coś we mnie krzyczało - może ktoś przyjmuje reklamacje?
To się nie może zamknąć w takiej chwili.
Kocham ich tak jak Thirty Seconds To Mars , mimo,że nigdy nie zagrali.
A może właśnie na tym polega magia Zawieszonych — że choć są tylko bohaterami książki, z czasem zaczynają być kimś znacznie więcej. Ich emocje stają się naszymi, ich piosenki zostają w głowie, a ich historie nosimy ze sobą jeszcze długo po zamknięciu książki. I chyba właśnie dlatego tak trudno się z nimi rozstać. Bo niektóre historie się nie kończą — one po prostu na chwilę cichną, zostawiając nas z nadzieją, że jeszcze kiedyś zabrzmią.

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Dracula
Autor: mysilicielka
Filmowego Draculę obejrzałam w życiu już kilka (jak nie kilkanaście) razy, w końcu mogę potwierdzić, że adaptacje są wierne książkowemu pierwowzorowi. Klasyka światowej grozy, cóż można innego rzec. Jest tajemniczo, mrocznie, niepokojąco, tak gotycko i romantycznie, że już chyba bardziej być nie mogło. Audiobook sprawił, że nawet te nudniejsze fragmenty weszły gładko.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Wiedźmin 2 - Miecz Przeznaczenia Wyd. 2014
Autor: mysilicielka
To dopiero początek sagi, ale za to jaki początek. Z czytelnikiem pozostaną te błyskotliwe żarty, realne poczucie niepokoju, zachwyt nad tak fascynującym i jednocześnie przerażającym światem. Wiedźmin pozostaje dobrą serią nieważne, w jakiej formie i ile razy by do niej wracać.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Syndrom Miłej Dziewczyny jasna okładka
Autor: Sandrula2008
#współpracabarterowa
Uwierzcie mi to jest niesamowite jak autorka napisała o odzyskiwaniu własnego życia.🥰
Autorka ukazuje nam, z czym mierzą się miliony kobiet każdego dnia. Od małego jesteśmy uczone, że mamy być zawsze pomocne, ciche, uczynne, uśmiechnięte i na wszystko się zgadzać.Wszystko ma swoje granice.😵‍💫 Przeważnie one zacierają się i wtedy otacza nas manipulacja...z czasem przestajemy widzieć prawdziwą siebie . Dlatego ta książka uświadamia,że tak nie musi być.
Co znajdziesz w środku❓️
Książka jest perfekcyjnie podzielona na trzy części. Znajdziesz w niej konkrety, a dokładniej to jak nie brać na siebie odpowiedzialności za nastroje całego świata. Beverly Engel daje nam wspaniały drogowskaz,a reszta już zależy tylko i wyłącznie od nas.
Jak dla mnie ta lektura była niesamowita. Zrozumiałam jak często nie chcąc urazić kogoś zgadzam się i tracę odrobinę siebie.
TO lektura obowiązkowa dla każdego kto....❓️

⚠️...chce stanąć po swojej stronie i nauczyć się mówić NIE,
⚠️...pozwala wchodzić sobie na głowę w pracy, w związku czy w rodzinie,
⚠️...żyje w ciągłym biegu, dbając o komfort wszystkich, tylko nie swój,
⚠️...lubi pracę nad sobą i szuka konkretnych narzędzi do zmiany życia.

Polecam ,warto przeczytać.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Co widziała chihuahua?
Autor: sza_teraz_czytam
Gosia Lisińska zabiera nas w okolice nomen omen, choć malowniczych to niespokojnych Wadowic. To tam spotykamy Dominikę, której po prostu nie sposób nie polubić. To kobieta, która wymyka się wszelkim schematom. Zarówno tym książkowym, jak i życiowym. Bo to, co ją spotkało, niejedna z nas by się załamała, użalała się nad sobą, może i popadłaby w depresję, a ona ostro prze do przodu! Byłam pełna podziwu dla jej optymizmu i odwagi. Nowe miejsce zamieszkania, nowa praca i może nowy... mężczyzna? I jeszcze po drodze mrożące krew w żyłach wydarzenia. Bo kto miałby dać radę jak nie ona? Niekiedy jej nieroztropne i ciekawskie zachowanie można zrozumieć, bo podyktowane jest chęcią pomocy i wiarą w drugiego człowieka. Choć może być zgubne...

Zaskoczyła mnie również postać Andrzeja - policyjnego patologa z zawodu oraz rozwodnika i ojca dwójki dzieci. Z początku wydawał mi się zbyt poważny, mrukliwy i zamknięty, ale później pokazał swoje prawdziwe oblicze, które bardzo mi spodobało. Oj pozory mogą mylić. Taki temperamentny facet! Jego relacja z Dominiką obfitować będzie w iskry. Tylko czy pośród tych wszelkich zawirowań kryminalnych zaznają spokoju?

Nie przeszkadzało mi to, że wątek zagadki kryminalnej był nieco przerysowany, wszak to komedia romantyczna, prawda? Napięcie, poszlaki, zaskakujące zwroty akcji i niewiadoma co do sprawcy zbrodni trzymają nas do finału. A domysły Dominiki i szalonej Anetki tylko podsycają ten efekt i sprawiają, że pękamy ze śmiechu. Warstwa kryminalna przeplata się z romansem. Emocji co niemiara i do tego to całe zamieszanie i chaos. Jednak autorka ma na wszystko oko, czuwając, by nic za bardzo nie wymknęło się spod kontroli. Tak więc jest i śmieszno, i straszno, i romantycznie, i niegrzecznie też.

"Co widziała chihuahua?" to lekka, zabawna i błyskotliwa komedia kryminalno-romantyczna o relacjach międzyludzkich, rodzinie, bliskości, płomiennym uczuciu i świetnie skrojonej intrydze. To historia o tym, jak podnosić się z upadków i czerpać z życia pełnymi garściami. Jeśli jesteście ciekawi, co widziały dwa psiaki z piekła rodem!?
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Paryżanki T.1 Na tropie sensacji
Autor: Monika Kowalczyk
Witam, dziś mam dla Was recenzję książki „Na tropie sensacji” ❤️ Paryżanki Tom 1 ❤️ autorki Heleny Leblanc ❤️
Wydawnictwo Litera Inventa ❤️
„Na tropie sensacji” to historia, która pokazuje nam, jak można dać się zaślepić mężczyźnie. Nasza bohaterka ma dobrą pracę, ponieważ pracuje w redakcji. Młoda kobieta ma bardzo duże zainteresowanie mężczyznami, choć niestety cały czas trafia na bardzo podobnych facetów. Pokazane mamy, z jakimi problemami musi zmagać się kobieta. Jednym z nich jest zdrada, bo jak można się czuć, kiedy dowiadujemy się, że mąż nas zdradza, a na domiar złego spodziewa się z kochanką dziecka? Nasz świat burzy się jak domek z kart, tym bardziej że ma się marzenia o rodzinie i dzieciach. Najgorsze jest to, że człowiek dowiaduje się po czasie, z kim tak naprawdę żyje pod jednym dachem.
Mamy tutaj pokazane także problemy finansowe, gdzie można popaść w długi nie tylko ze swojej winy, ale również z winy współmałżonka. Niestety w takich sprawach, kiedy nie ma się wiedzy i pomocy, można dać się wkręcić w długi, z których nie ma wyjścia. Mamy tutaj pokazane, jak człowiek, chcąc ułożyć sobie życie, szuka miłości w osobach, które niestety nie są tego warte, ponieważ po raz kolejny można zostać skrzywdzonym w podobny sposób.
Utrata pracy nie pomaga w problemach, z jakimi można się zmagać, choć czasami zmiana otoczenia jest najlepszą ofertą, którą możemy przyjąć. Mężczyźni, którzy pojawiają się w życiu naszej bohaterki, to kolejne zagadki do odkrycia. Max – mężczyzna, który za wszelką cenę chce zdobyć naszą bohaterkę. Mimo jej sprzeciwów nie poddaje się tak łatwo, a zaczyna również bardzo niemiło mieszać w naszej historii.
Jest i Alxsandro – mężczyzna, który dopiero miesza w głowie Gealle. Ona jednak nie jest mu dłużna. Ich teksty i przekomarzania nie dają nam się nudzić. Oczywiście to wszystko doprowadza ich jednak do uczucia, z którym oboje muszą się uporać. ❤️
Mamy tutaj także tajemnice, które wychodzą na jaw. Nawet nie zgadniecie jakie 😉 Mogę Wam powiedzieć tylko tyle, że nawet ja do ostatniego momentu nie zdawałam sobie sprawy, że to może być właśnie to 😉.
Także polecam Wam tę historię o rudej dziewczynie, która mimo przeciwności losu w końcu znalazła swoje szczęście. 😍❤️
Jeśli lubicie historie pełne tajemnic, miłosnych perypetii, przekomarzań i niespodziewanych zwrotów akcji, to zdecydowanie musicie poznać tę historię. ❤️ Ja spędziłam z nią naprawdę ciekawy czas i jestem bardzo ciekawa, co wydarzy się dalej. 😍❤️
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Dama z perłą
Autor: Gosia
„Dama z perłą” Sylwii Winnik to powieść, która pokazuje, jak bardzo pozory potrafią różnić się od rzeczywistości. Z zewnątrz – pałace, bogactwo, piękne stroje, bale i życie wśród elit. W środku – samotność, niespełnienie, strata i coraz silniejsze poczucie, że życie, które miało być spełnieniem marzeń, tak naprawdę nie należy do niej.

Główną bohaterką jest Daisy Hochberg von Pless, arystokratka, która na pierwszy rzut oka ma wszystko. Żyje w świecie, w którym niczego nie powinno jej brakować. Od najmłodszych lat uczy się jednak, jaką rolę ma odegrać – jak się zachowywać, co wypada powiedzieć, kiedy się uśmiechnąć i jak wyglądać tak, by wszyscy wokół byli przekonani, że jej życie jest idealne. Z czasem coraz bardziej doskonali tę rolę, aż sama zaczyna funkcjonować za stworzoną dla niej fasadą.

I właśnie psychologiczny portret Daisy jest dla mnie największą siłą tej książki. To bohaterka, której nie da się sprowadzić do pięknej arystokratki żyjącej w luksusie. Pod eleganckimi sukniami i perłami kryje się kobieta bardzo samotna, spragniona bliskości i zwyczajnego zainteresowania. Jej małżeństwo, zamiast dawać poczucie bezpieczeństwa, przynosi chłód, a doświadczenie straty pozostawia w niej ślad, którego nie da się po prostu ukryć za kolejnym uśmiechem.

Autorka bardzo dobrze pokazuje również temat kobiecej niezależności w świecie, w którym właściwie wszystko było już z góry ustalone. Daisy musi mierzyć się nie tylko z własnymi emocjami, ale również z oczekiwaniami otoczenia. Ma być odpowiednią żoną, księżną i gospodynią, a jej własne potrzeby schodzą na dalszy plan. Czy w takim świecie można jeszcze zdecydować o sobie? I ile trzeba poświęcić, żeby w końcu zacząć żyć własnym życiem?

Akcja powieści przenosi nas do świata arystokracji przełomu XIX i XX wieku. Pałacowe wnętrza, salony, bale i wystawne przyjęcia tworzą piękną, momentami niemal bajkową scenerię, ale za tym przepychem kryje się zupełnie inna rzeczywistość. Ten kontrast bardzo mocno wybrzmiewa podczas lektury. Im piękniejszy wydaje się świat Daisy z zewnątrz, tym bardziej odczuwalna staje się jej samotność.

„Dama z perłą” jest powieścią historyczno-obyczajową, ale znajdziemy w niej również sporo warstwy psychologicznej. Sylwia Winnik nie skupia się wyłącznie na wydarzeniach i historycznych realiach. Dużo miejsca poświęca emocjom bohaterki, jej rozterkom i temu, co dzieje się w jej wnętrzu. Dzięki temu Daisy staje się kimś więcej niż postacią z przeszłości – staje się kobietą, której problemy i potrzeby okazują się zaskakująco uniwersalne.

Styl autorki jest spokojny, obrazowy i bardzo emocjonalny. Z dużą uważnością opisuje zarówno pałacową rzeczywistość, jak i wewnętrzne przeżycia bohaterki. Nie znajdziemy tutaj pędzącej akcji czy nieustannych zwrotów wydarzeń. To raczej historia, którą trzeba sobie pozwolić przeżywać powoli. Jej siłą są atmosfera, emocje i stopniowo odsłaniany obraz kobiety ukrytej za tytułową „damą z perłą”.

Podczas czytania najbardziej poruszała mnie właśnie samotność Daisy. Trudno nie pomyśleć o tym, jak łatwo oceniamy czyjeś życie, patrząc wyłącznie z zewnątrz. Ktoś może mieć wszystko, czego pozornie można pragnąć, a jednocześnie czuć się całkowicie niewidzialny. Ta książka wywoływała we mnie smutek, współczucie, ale również złość na świat, który przez tak długi czas wymagał od kobiet przede wszystkim tego, by dobrze odgrywały przypisaną im rolę.

„Dama z perłą” szczególnie przypadnie do gustu osobom, które lubią powieści historyczno-obyczajowe, historie silnych, ale jednocześnie bardzo wrażliwych kobiet oraz opowieści inspirowane prawdziwymi postaciami. To również dobry wybór dla czytelników, którzy w książkach szukają nie tylko wydarzeń, ale przede wszystkim emocji, relacji i pytań o własne życie.

To opowieść o kobiecie, która miała niemal wszystko, a mimo to długo nie miała tego, czego najbardziej potrzebowała – poczucia, że naprawdę może być sobą. Sylwia Winnik stworzyła historię pełną elegancji, ale też bólu i tęsknoty za zwyczajnym, prawdziwym życiem. „Dama z perłą” przypomina, że idealne życie widziane oczami innych nie zawsze jest życiem, którego sami pragniemy. To poruszająca opowieść o samotności, potrzebie bliskości i odwadze, by w końcu spróbować zawalczyć o siebie. Zdecydowanie polecam miłośnikom klimatycznych powieści historycznych, które zostają w głowie jeszcze długo po odłożeniu książki.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Artemis Fowl
Autor: mysilicielka
Uwielbiam! Absolutnie nigdy nie chciałabym mieć osobiście do czynienia z Artemisem, to nie jest bohater, którego można pokochać, a jednak cała ta seria wiele lat temu rozpaliła moją wyobraźnię i pasję do czytania. Wszystkie postacie w tej książce mają tak silnie nakreślone osobowości, że kiedy się ścierają ze sobą, to fajerwerki wybuchają na niebie, a czytelnicy płaczą ze śmiechu albo rozdziawiają buzie z zaskoczenia. To trzeba przeżyć na własnej skórze.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Wybór opowiadań
Autor: mysilicielka
„Berenice” to moje ulubione opowiadanie tego autora. Niesamowicie niepokojące za każdym czytaniem. W „Serce oskarżycielem” my sami jesteśmy przeciwko sobie. Poe jest niekwestionowanym mistrzem grozy. Jeżeli wyłącznie przez osobę narratora poznajemy dany świat, a ten sam narrator wątpi w swoje zmysły, to co my mamy powiedzieć? Jak się poczuć? Pierwsza kroczy niepewność, a zaraz za nią strach przed niewiedzą, co też kryje się w ludzkiej naturze. Obsesje, pasje i dzikość pulsują w niby to tak kulturalnej i cywilizowanej XIX-wiecznej otoczce.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Tylko mnie nie zapomnij
Autor: Kama

Są historie , które po prostu dobrze się czyta. Są też takie, które sprawiają, że podczas lektury zaczynamy coraz mocniej przywiązywać się do bohaterów, przeżywać ich decyzje razem z nimi i zastanawiać się, co sami zrobilibyśmy na ich miejscu. „Tylko mnie nie zapomnij” Abby Jimenez zdecydowanie zaliczam do tej drugiej grupy.
Sięgając po tę książkę, spodziewałam się przede wszystkim romansu – chemii, flirtu, zabawnych dialogów i historii dwojga ludzi, których połączyło przypadkowe spotkanie. I oczywiście to wszystko tutaj znalazłam. Ale dostałam również coś więcej.
Dostałam opowieść która przypomniała mi, że życia nie da się zaplanować w stu procentach.
Samanta jest kobietą, która lubi mieć wszystko pod kontrolą. Ma swoje plany, ambicje i dokładnie wie, czego chce. Uczucia niekoniecznie znajdują się na liście jej najważniejszych priorytetów. I właśnie dlatego jej spotkanie z Xavierem jest tak znaczące. Bo czasami wystarczy jedna osoba, żebyśmy zaczęli kwestionować wszystko, co do tej pory wydawało nam się oczywiste.
Xavier od początku wzbudził moją sympatię. Jest charyzmatyczny, pewny siebie, zabawny, ale jednocześnie ma w sobie ogrom ciepła i wrażliwości. Szczególnie urzekło mnie jego podejście do zwierząt. W takich drobnych momentach najlepiej widać jego prawdziwe oblicze i właśnie wtedy zaczęłam rozumieć, dlaczego Samanta tak szybko zaczęła się przy nim otwierać.
A ich relacja? Chemia między nimi jest naprawdę świetna.
Uwielbiałam ich rozmowy, przekomarzanie się i tę naturalność, która sprawiała, że ich kontakt nie wydawał się wymuszony. Były momenty, kiedy uśmiechałam się do książki, ale były też takie, w których robiło mi się naprawdę ciężko na sercu.
Bo ta historia bardzo szybko pokazuje, że samo uczucie czasami nie wystarcza.
I chyba właśnie to podobało mi się w niej najbardziej.
Samanta i Xavier muszą zmierzyć się z odległością, planami na przyszłość, własnymi obawami i pytaniem, którego chyba każdy z nas kiedyś sobie zadawał: czy dla miłości warto zmienić swoje życie?
Nie ma tutaj prostych odpowiedzi.
Autorka pokazuje, że miłość nie zawsze pojawia się w idealnym momencie. Czasami przychodzi wtedy, kiedy kompletnie jej nie szukamy. Kiedy mamy inne plany. Kiedy jesteśmy przekonani, że wiemy, jak będzie wyglądało nasze życie.
I wtedy pojawia się ktoś, kto sprawia, że zaczynamy się zastanawiać, czy aby na pewno chcemy dalej podążać wyznaczoną wcześniej ścieżką.
Podczas czytania bardzo mocno wybrzmiała dla mnie myśl, że nie wszystko, co nieplanowane, jest złe. Czasami największe zmiany przychodzą właśnie wtedy, kiedy najmniej się ich spodziewamy.
Ale „Tylko mnie nie zapomnij” nie jest wyłącznie słodkim romansem. I za to jestem tej książce szczególnie wdzięczna. Pojawiają się tutaj trudne rodzinne doświadczenia, choroby bliskich, lęk, niepewność i decyzje, których konsekwencje mogą zmienić życie. Dzięki temu historia nabiera głębi, a bohaterowie stają się bardziej prawdziwi.
Nie są idealni.
Podejmują złe decyzje. Boją się. Czasami uciekają przed tym, co naprawdę czują. Próbują znaleźć kompromis pomiędzy tym, czego chcą, a tym, co podpowiada im rozsądek.
I właśnie dlatego tak łatwo było mi ich zrozumieć.
Abby Jimenez po raz kolejny przypomniała mi, dlaczego lubię romanse, które oprócz historii miłosnej mają coś jeszcze do powiedzenia. Lubię, kiedy książka potrafi mnie rozbawić, ale chwilę później sprawić, że muszę odłożyć ją na moment i po prostu pomyśleć.
„Tylko mnie nie zapomnij” właśnie taka dla mnie była.
Ciepła, zabawna, romantyczna, ale jednocześnie momentami naprawdę wzruszająca. To jedna z tych historii, przy których można się uśmiechać do bohaterów, kibicować ich relacji, a jednocześnie zastanawiać się nad własnym życiem.
Bo przecież każdy z nas ma jakieś plany.
Mamy wyobrażenie o tym, gdzie będziemy za rok, pięć czy dziesięć lat. Wiemy, czego chcemy, czego nie chcemy i jak powinna wyglądać nasza przyszłość.
A przynajmniej tak nam się wydaje.
Dopóki życie nie postanowi napisać własnego scenariusza.
I chyba właśnie dlatego ta historia tak bardzo do mnie trafiła. Bo przypomniała mi, że czasami warto pozwolić sobie na odrobinę spontaniczności. Nie wszystko musi być zaplanowane. Nie każda decyzja musi być idealnie przemyślana. Czasami trzeba po prostu posłuchać tego, co mówi serce.
A czy Samanta i Xavier znajdą sposób, żeby pogodzić swoje plany z tym, co zaczęło ich łączyć?
Tego oczywiście Wam nie zdradzę.
Powiem tylko, że ich historia dostarczyła mi wielu emocji i sprawiła, że niejednokrotnie zastanawiałam się, co sama zrobiłabym na ich miejscu.
śl:
Może czasami człowiek, którego spotykamy zupełnie przypadkiem, wcale nie jest przypadkiem w naszym życiu?
To była jedna z tych książek, przy których po zakończeniu historii przez chwilę nie chciałam jeszcze przechodzić do kolejnej. Bo niektóre opowieści po prostu się kończą, a inne zostają z nami jeszcze przez jakiś czas. Ta zdecydowanie należy do tych drugich.

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Prawda, której nie znałam
Autor: przyrodaz
Po przeczytaniu tej książki zastanawia mnie pewien fakt, który jest nie tylko opisywany w powieściach, ale dokładnie tak samo jest ułożony przez nas w życiu prywatnym. Chodzi o słowa, które wypowiada się za sprawą chwili, które w ogóle nie są zgodne z tym co czuje ciało i co naprawdę się myśli. Tutaj kobieta kogoś odrzucała podczas gdy jej ciało pragnęło aby ta osoba ją przytuliła. To zatem taki paradoks, że sami potrafimy się unieszczęśliwiać, sami robimy sobie pod górkę i winę zwalamy za to na los. Nikt nie widzi tego, że sami sobie to robimy a los nie ma z tym nic wspólnego. Nasz los to my, bo jest tym co mówimy. Teraz rozumiem logikę dawnych ludzi, którzy zawsze mówili, że jak mam powiedzieć coś złego, to lepiej nic nie mówić. Z kolei jeśli ktoś się z kimś nie zgadza, ma prawo powiedzieć to, co myśli, bo inaczej jego wnętrze go zje. Nie ma nic gorszego od wewnętrznego dysonansu, wiem co mówię.
Jeśli chodzi o całość, to ogólnie bardzo szybka i emocjonalna lektura. Minusik dałam za to, że jest tutaj ordynarnie. Niby osoba po drugiej stronie to ta skrzywdzona i krucha, która po czasie stała się silna i twarda, jednak w słowach wyrzutu, wypominania aż kipiała wściekłością, więc oznaczało to, że wewnętrznie nie poradziła sobie wcale. Założyła jedynie skorupę żółwia, ale i jak żółw bez niej jest niczym małe zwierzątko potrzebujące opieki i bezpieczeństwa.
To opowieść podczas której postacie same o sobie opowiadają, jednak najważniejsze rzeczy zdradzają w rozmowach z innymi, a ogólniej przekazują nam informacje wtedy, kiedy moglibyśmy poznać ich od serca. Czuć było tutaj wielką krzywdę, bo miłość życia mężczyzny powróciła, tylko po bolesnych przeżyciach z lat wcześniejszych i nie ma zamiaru tak wszystkiemu się poddawać. Co ciekawe w jej głowie pojawiają się tylko obrazy złości i krzywd, których doznała, a odrzuca te o których on jej przypomina, mniej więcej jego miłość. Pragnie nade wszystko być jej opiekunem i nie pozwolić aby drugi raz stała jej się krzywda. W grę wchodzą zapomniane wydarzenia z jakiegoś okresu wstecznego, które są kluczowe dla wielu wydarzeń późniejszych. Mamy tu zazdrość, konflikt, bukiet niezapominajek, krew na rękach, wdzięczność za życie, niebezpieczeństwo, ochrona za wszelką cenę, wymuszanie wspomnień o których przez kogoś się zapomniało. i najważniejsze pytanie na świecie, którego odpowiedź kończy książkę. No po prostu musicie po nią sięgnąć:-)
To typowa kontynuacja, więc zaczynamy od tomu pierwszego. Rozdziały mają swoją barwioną stronę z obrazkiem, mega dojrzale i bogato to wygląda. Druk jest średni, akcja szybko gna do przodu i nie zawsze wydarzenia pokazują się takie jakie byśmy się spodziewali, że będą. Po prostu warta polecenia:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Rodzina Tylczyńskich. Tom 2 Skąd ta nienawiść między wami?
Autor: Monika Kowalczyk
Witam, dziś mam dla was recenzję książki Skąd ta nienawiść między wami ?❤️ Rodzina Tylczyńskich ❤️ Tom 2 ❤️ autorki Moniki Klary Krajniak ❤️
Wydawnictwo Videograf ❤️

Skąd ta nienawiść między wami ?to kolejna odsłona serii Rodzina Tylczyńskich ❤️.

Mamy tutaj przedstawionych dwoje dorosłych ludzi, którzy pałają do siebie nienawiścią. Na początku nie wiedziałam, dlaczego aż tak nasi bohaterowie nie mogą na siebie patrzeć, a tym bardziej przebywać ze sobą w jednym pomieszczeniu. Powoli jednak zaczęłam się tego dowiadywać.

Choć kiedy spotykają się na ognisku organizowanym przez przyjaciół, coś jednak zaczyna ich do siebie przyciągać. ❤️

Mamy pokazane, z czym w czasach dzieciństwa musiała zmagać się nasza Ada, która już od bardzo dawna musiała radzić sobie w domu rodzinnym, gdzie ojciec miał problem z alkoholem. Nic nie dało się poradzić, by jednak doszedł do wniosku, że jego zachowania nie są dobre dla rodziny. Dziewczyna od młodych lat znajdowała schronienie u rodziny Tylczyńskich. Tam dostawała wsparcie od młodszego Piotra, z którym w tamtym czasie bardzo się przyjaźniła i była w nim zakochana. Jednak kiedy stało się coś, co dziewczyna pamięta do czasów dorosłych, właśnie wtedy znienawidziła chłopaka, w którym była bardzo zakochana.

Pokazane mamy przeciwności losu, gdzie oboje dostają pracę w tym samym miejscu, a na domiar złego w tym samym pomieszczeniu 😂🫣. Jak myślicie, czy nasi bohaterowie dojdą w końcu do porozumienia, czy ta sytuacja jeszcze bardziej ich od siebie odsunie? 🤔

Najbardziej podobała mi się babcia mężczyzny, która za wszelką cenę próbowała bawić się w swatkę 😂❤️.

Mamy tutaj pokazaną bardzo niemiłą sytuację, gdzie po śmierci ojca dziedziczy się spadek. Co z tego, że może być to dom, w którym się wychowano, skoro mogą być również długi, które są bardzo wysokie i ciężko będzie je spłacić.

Autorka daje nam tutaj namiastkę czegoś niebezpiecznego, bo jak można podobać się drugiej osobie, którą co dopiero się poznało, i zaznać strachu tylko dlatego, że ktoś dostał od nas kosza.

Ta książka daje nam bardzo dużo do myślenia. Pokazuje, że jedna wielka pomyłka i słowa, które zostały wypowiedziane bez przemyślenia, mogą zaważyć na naszej miłości i przyszłości. Jednak najważniejszym dla nas jest wybaczenie i robienie rzeczy, które udowadniają, że jednak miłość jest dla nas najważniejsza. ❤️

Historia Ady i Piotra pokazuje nam, że czasami jedna sytuacja może zmienić całe nasze życie, a niewypowiedziane słowa i brak rozmowy mogą sprawić, że przez wiele lat będziemy żyć w nienawiści do osoby, którą tak naprawdę w głębi serca wciąż kochamy. ❤️

To była historia pełna emocji, tajemnic, trudnych wspomnień, ale również nadziei na to, że nawet po wielu latach można naprawić to, co kiedyś zostało zniszczone. ❤️
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Przypadkowe odkrycia astronomiczne
Autor: Gosia
„Przypadkowe odkrycia astronomiczne” Chrisa Lintotta to niezwykle ciekawa książka popularnonaukowa, która pokazuje astronomię z trochę innej strony. Zamiast skupiać się wyłącznie na wielkich teoriach, skomplikowanych obliczeniach i pracy naukowców krok po kroku, autor opowiada o odkryciach, które często wydarzyły się trochę przez przypadek. I właśnie to jest w tej książce najbardziej fascynujące – Wszechświat potrafi zaskoczyć nawet wtedy, gdy szukamy zupełnie czegoś innego.

Nie znajdziemy tutaj klasycznej fabuły ani jednego głównego bohatera. Bohaterami są przede wszystkim astronomowie, naukowcy, obserwatorzy nieba, a czasem również przypadkowi odkrywcy, którzy zauważyli coś, czego początkowo wcale nie mieli zamiaru szukać. Lintott pokazuje ich ciekawość, dociekliwość i gotowość do zadawania pytań, ale także to, jak ważna w nauce jest umiejętność dostrzeżenia czegoś niezwykłego w pozornie nieistotnych danych.

Autor przywołuje wiele historii związanych z odkrywaniem niezwykłych obiektów i zjawisk. Jedną z najbardziej intrygujących jest historia Kosmicznego Teleskopu Hubble’a, którego skierowanie w pozornie pusty fragment nieba pozwoliło uzyskać niezwykłe obrazy odległych galaktyk. Poznajemy również historię Enceladusa – pokrytego lodem księżyca Saturna, który zwrócił uwagę naukowców dzięki danym zebranym przez sondę Cassini. Jest też historia pulsarów, których obecność początkowo wyglądała jak tajemnicze zakłócenia w danych. Każdy z tych przykładów pokazuje, że czasem największe odkrycia zaczynają się od prostego: „Coś tutaj się nie zgadza”.

Akcja książki nie jest oczywiście umiejscowiona w jednym miejscu ani czasie. Lintott zabiera nas do laboratoriów, obserwatoriów i centrów badawczych, ale przede wszystkim w podróż po kosmosie i historii astronomii. Pojawiają się zarówno odległe galaktyki, planety i ich księżyce, jak i miejsca na Ziemi, w których naukowcy prowadzą obserwacje. Dzięki temu książka ma ogromną przestrzeń – od pustyń i szczytów gór, gdzie stoją potężne teleskopy, aż po najdalsze zakątki Wszechświata.

Podczas czytania najbardziej podobało mi się to, że autor potrafi wzbudzić prawdziwe poczucie zachwytu. Nie trzeba być pasjonatem astronomii, żeby poczuć ogrom Wszechświata i niezwykłość tego, co udało się odkryć. Było sporo momentów, w których zatrzymywałam się przy jakiejś historii i myślałam, jak niesamowite jest to, że przełomowe odkrycie może pojawić się w wyniku przypadku, błędu, nietypowego sygnału czy spojrzenia w miejsce, w którym pozornie nie powinno być nic ciekawego.

„Przypadkowe odkrycia astronomiczne” to literatura popularnonaukowa, ale napisana w sposób bardzo przystępny. Chris Lintott nie zasypuje czytelnika trudnymi terminami ani nie zakłada, że posiada on rozległą wiedzę z zakresu astronomii. Zamiast tego prowadzi nas przez kolejne historie, tłumacząc zagadnienia w naturalny sposób. Jego styl jest lekki, gawędziarski i pełen ciekawostek, a jednocześnie nie traci naukowej rzetelności.

Szczególnie spodobało mi się przesłanie, które płynie z tej książki – że w nauce warto być ciekawym, uważnym i otwartym na to, co nieoczekiwane. Czasem właśnie to, co początkowo wydaje się błędem albo przypadkowym zakłóceniem, prowadzi do odkrycia czegoś, co zmienia nasze spojrzenie na Wszechświat.

To książka dla osób zainteresowanych astronomią, kosmosem i nauką, ale również dla tych, którzy dopiero chcą zacząć swoją przygodę z tymi tematami. Myślę, że szczególnie dobrze odnajdą się w niej czytelnicy lubiący ciekawostki, niezwykłe historie i publikacje, które potrafią czegoś nauczyć bez poczucia, że czytamy podręcznik.

„Przypadkowe odkrycia astronomiczne” to lektura, która przypomina, że nie wszystko da się zaplanować. Czasem wystarczy spojrzeć trochę uważniej, zadać właściwe pytanie i nie zignorować czegoś, co na pierwszy rzut oka wydaje się przypadkiem. Po tej książce zdecydowanie częściej można spoglądać w nocne niebo z myślą, że gdzieś tam wciąż czeka coś, czego jeszcze nie potrafimy dostrzec. Zdecydowanie polecam – szczególnie jeśli lubicie książki, które jednocześnie uczą, zaskakują i rozbudzają ciekawość świata.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Liczba wyświetlanych pozycji:
1
2
3
4
5
885
Idź do strony: