Recenzje:

Dni pachnące magnolią
Autor: Magdalena Chlebowska-Salamon
Sięgając po tę książkę, w zasadzie nie miałam specjalnych oczekiwań, ponieważ nie znałam twórczości tej autorki. Jednak byłam bardzo ciekawa tej powieści, tym bardziej że okładka mnie urzekła a opis zaintrygował. •Czy się rozczarowałam?-absolutnie nie
•Czy powieść mi się podobała? - tak,bardzo
•Czy ją polecam? - oczywiście
•Czy sięgnę po inne powieści tej autorki? - tak
To historia nie tylko o miłości, tęsknocie, wytrwałości, ale również o rozstaniu z tym, co bliskie, o wyrwaniu z korzeni i walce o siebie. Pokazuje, jak dla własnej wygody i bogactwa skazuje się innych na cierpienie i wykorzystuje do ciężkiej pracy. Przedstawia świat aranżowanych małżeństw, dróg wytyczonych przez rodziny, los niewolników, ale także bunt przeciwko temu.
Moim zdaniem bohaterowie są wyraziści, świetnie zostały pokazane ich uczucia. Podobała mi się zmiana w myśleniu Michaela - szczególnie dotycząca niewolnictwa i udziału w ruchu abolicjonistów.
To powieść, która pokazuje świat, w którym nie każdy mógł decydować o swoim losie osadzona w przepięknych krajobrazach Luizjany w klimacie książki „Północ-Południe”.

Poznajemy historię Anny Rostow i jej babki Elwiry Pawłowskiej, które zmuszone były opuścić rodzinny dwór w Pieścidłach pod Warszawą i wyjechać do rodziny do Ameryki. Anna w różnych okolicznościach poznaje Michaela Adamsa - syna zamożnego plantatora. Połączy ich miłość, ale po drodze napotkają na różne przeciwności losu i zawistne działania ludzi. Annę oburzało niewolnictwo i konflikty na tym tle, które powodowały, że niegdyś rodacy i przyjaciele patrzyli na siebie jak na wrogów. Była bardzo wrażliwa na krzywdę innych, impulsywna. Często działała pod wpływem chwili, za co zapłaciła pewną cenę. Co w imię miłości zrobiła Anna? Dlaczego wychowywała ją babka? Co takiego się wydarzyło, że opuściły ojczyznę? W jakich okolicznościach Anna i Michael się poznali? Jak zakończyła się bratobójcza wojna Północy z Południem? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w powieści. Gorąco polecam 🙂.
Na uwagę zasługuje również wydanie książki. Piękna okładka, barwione brzegi, kolorowa wewnętrzna część okładki, kody QR, które ożywiają postacie to cechy charakterystyczne książek z wydawnictwa Dobre Strony.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Nie cudzołóż
Autor: sza_teraz_czytam
Poznajemy ginekolożkę Karolinę o lewicowych poglądach, która zajeżdża drogę furgonetce antyaborcyjnej, powodując stłuczkę, a potem kłócąc się z kierowcą. Świadkiem zdarzenia jest Jan, który nagrywa całe zajście i umieszcza film w sieci, by zapunktować u szefostwa w prawicowej redakcji. Jednak odzywają się w nim wyrzuty sumienia. Następnego dnia dochodzi do ich spotkania...

Tematyka książki okazała się jakże trafnym obrazem naszej rzeczywistości i społeczeństwa. I choć miejscami można odnieść wrażenie, że niektóre zawarte tu rzeczy są przerysowane, absurdalne i pełne niedomówień, to moim zdaniem było to potrzebne. Dzięki temu jeszcze bardziej weszłam w tę historię.

Uważam, że dość dobrze orientuję się w dzisiejszej polityce, kto co i z jakiej partii, dlatego mocno zainteresował mnie ten wątek. W zasadzie jest on tu przodującym motywem. Scena prawicowa to kompletnie nie moja bajka, a tu została ukazana w znacznie mniej korzystnym świetle aniżeli jej przeciwniczka. Z tym więc się utożsamiam.

Widzimy, jak poglądy polityczne mogą wpływać na prywatne życie i relacje między ludźmi. Karolinę i Janka zaczyna przyciągać wzajemna fascynacja. Ale czy różnice światopoglądowe pozwolą im być razem? Czy coś, co zaczęło się od nienawiści, może skończyć się miłością? Czy pod wpływem uczucia można zmienić swoje postępowanie, wyznawane zasady? A co z przeznaczeniem? Czy można je zignorować? Nie pochwalam tego, że oboje tak szybko, bezrefleksyjnie zostawili swoich dotychczasowych partnerów. I nawet gdyby nie układało się między nimi, to zdrada zawsze pozostaje zdradą, bo w moim przekonaniu najpierw wypadałoby zakończyć jedną relację, a dopiero wchodzić w kolejną.

Duet pisarski Anka Ryźlak i Marcin Popczyński postawili na ukazanie wydarzeń z dwóch perspektyw. Nie wyobrażam sobie, aby ta historia przedstawiała tylko jeden punkt widzenia. Dzięki temu możemy wyrobić sobie własne zdanie co do wydarzeń, sytuacji, jak i samych bohaterów. Ich postępowanie budzi ogrom sprzeczności. Jak oni mnie momentami irytowali! Popełniali błędy, ale co istotne byli autentyczni. Towarzyszą im liczne rozterki, lęki, oczekiwania bliskich czy presja środowiska. Wybory nie należą do prostych. Będą musieli zrozumieć, co jest dla nich tak naprawdę ważne.

Akcja książki jest dynamiczna, dużo się dzieje (a to zaledwie tydzień), sporo tu żartów sytuacyjnych, ironii, sarkazmu i ciętych ripost, a zakończenie... niby wszystko zostało wyjaśnione, a jednak jest nieoczywiste. Pojawia się również tematyka aborcji, patologii ciąży, moralności, wiary, uprzedzeń, kompromisów, szufladkowania kogoś na podstawie poglądów, etyka dziennikarska, drugiej szansy czy napisane ze smakiem sceny intymne (które nie dominują fabuły).

"Nie cudzołóż" to zabawny, pełen napięcia i skrajnych emocji romans z elementami powieści obyczajowej o tym, jak jedno spotkanie może wywrócić życie do góry nogami, polaryzacji społeczeństwa, medialnej manipulacji, szukaniu porozumienia mimo dzielących różnic. Wbrew pozorom to niejednoznaczna, trudna historia.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Na fali wspomnień
Autor: FioletowaRóża
O Magdalenie Witkiewicz wiedzą chyba wszyscy fani polskiego słowa pisanego. Należy tylko zastanowić się, czy gatunek obyczaju, który najczęściej wykorzystuje właśnie ta pisarka, jest zarezerwowany tylko dla płci pięknej? Ogólna wiedza i stereotyp tworzony od dekad tak właśnie każe nam myśleć. Naiwnie, a może jednak usilnie i z pełną premedytacją próbuję obalić ten mit. Znam takie przypadki, w których mężczyźni też lubią czytać opowieści, w których pierwsze skrzypce grają ludzkie uczucia- zarówno te piękne, jak przygnębiające, smutne. Mało tego- męski odbiorca ma prawo do wzruszeń i sentymentalizmu, melancholii. Chcieliśmy równouprawnienia, więc niech istnieje ono też w kwestii męskiego czytelnictwa. Będę o to prosić zawsze, dopóki starczy mi sił na czytanie.

„Na fali wspomnień”, czyli nowe dzieło Magdaleny Witkiewicz, jest zdecydowanie tekstem przeznaczonym dla każdego. Nie ma tu nudy, choć niektóre kwestie wygłoszone przez bohaterów powtarzają się. Czy jest to słuszny zabieg? Cóż, w prawdziwym życiu też nie zawsze wszystko do nas dociera, więc może i jest w tej powtarzalności jakiś sens.

Czas wakacyjny powinien służyć temu, abyśmy chcieli poznać historię z podróżą nad morze w tle. O jaki wypad chodzi, dlaczego Monika, czyli główna bohaterka, decyduje się właśnie na Brzozówkę? Szczegółów nie zdradzę, ale zarys fabuły umieszczony na okładce znacznie ułatwi nam rozumienie postępowania postaci. Zresztą, nigdy nikogo nie ocenia się z góry, zbyt szybko, gdyż można się mocno sparzyć i pomylić, prawda?
Bardzo istotne są tu przeskoki czasowe- historia Moniki toczy się współcześnie, ale bywa i tak, że niektóre rozdziały to opis życia kobiety sprzed… 3 dekad (!). Widoczne w powieści tak dalekie zwroty czasowe są kluczowe, jeśli chodzi o połączenie wielu istotnych wydarzeń i zachowań wykreowanych postaci. Zaczytywanie się w kolejnych rozdziałach da czytelnikowi szansę na połączenie wszystkich istotnych wątków w spójną całość. Wiemy przecież dobrze, że przez 30 lat każdy człowiek się zmienia, nie tylko wizualnie. Zaczynamy inaczej widzieć świat, nabieramy doświadczenia. Jak więc różni się dzisiejsza Monika od tej znacznie młodszej? Co też wpłynęło na jej dużą metamorfozę? Zapraszam do lektury.

Książka ta, poza wątkiem miłosnym sprzed lat, ma też bardzo dużo elementów politycznych, ustrojowych. Młoda Monika dorastała w czasach, kiedy bezwzględnie należało słuchać rodziców, ale też bać się tego, co przyniesie jutro. Na przełomie lat 80/90 XX wieku nikt nie mógł tak naprawdę spać spokojnie. Magdalena Witkiewicz mocno postarała się o to, byśmy w rozdziałach ujrzeli plastyczny obraz tamtych dziejów- od wyglądu mieszkania, rozrywek i na pracach zawodowych kończąc.
Bardzo ważną postacią jest matka Moniki- gospodyni idealna, kobieta sukcesu, która rolą kury domowej szybko zamieniła się z mężem. Jej rygorystyczne wręcz podejście do życia i skupienie wyłącznie na pracy bardzo mocno odbiło się na Monice. Czy takie wzorce można kopiować, a może trzeba się ich wystrzegać? Jak uczyniła Monika względem własnej córki, Julki? Sami to sprawdźcie, choć wiem, że wielu czytelników wręcz wkurzy się na matkę Moniki.

Bardzo się cieszę, że mimo podkreślenia, jak ważna była kiedyś praca, autorka potrafiła też udowodnić, że NIE pieniądze są najważniejsze. Jak sama twierdzi, „na końcu i tak liczą się ludzie i relacje. Pamięta się rozmowy, śmiech, kolacje, a nie projekty i spotkania”.

Mocno ucieszyła mnie też przestarzała, ale kiedyś normalna forma epistolarna. Wiele mogło się zmienić w życiu ludzi, gdy treść, wiele razy pisana, nie trafiała do adresata. Kto w książce Magdaleny Witkiewicz listy pisał, a kto ich nie otrzymywał? I dlaczego teraz, po trzydziestu latach, są tak ogromnym zaskoczeniem? Jest to naprawdę ważny wątek, dzięki któremu czytelnicy rozumieją, że jeden ruch zmienia całe nasze dalsze plany życiowe. dla mnie słowa własnoręcznie pisane na papierze mają niebagatelną wartość. Papier w końcu ścierpi wszystko, dlatego sama kocham prowadzić pamiętnik, a marzę o tym, by jeszcze kiedyś w swojej skrzynce pocztowej zobaczyć prawdziwy list. Niestety, to się chyba już nie spełni, niemniej jednak bardzo dziękuję pisarce za tak mocno romantyczny wątek.

Polecam.




✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Kubuś Puchatek wyd. 2025
Autor: mysilicielka
Nie wiem, czy kiedyś przeczytałam tę książkę od deski do deski. Ona po prostu była blisko mnie, chowana w pufie z zabawkami u mojej babci i razem z nimi za każdym razem wyciągana. Patrząc na nią oswajałam się z literami, składałam je w słowa, kolorowałam obrazki (kto to widział czarno-białe ilustracje w książce, przecież to się aż prosiło o kredki!). Niedawno, już jako dorosła osoba, obejrzałam kilka odcinków bajki o Kubusiu i oczywiście odebrałam bohaterów i ich zachowania już zupełnie inaczej. Chyba największą mądrość, jaką wyniosłam z tym wszystkich historii, to taka, że każdy z nas jest inny, ma swoje lęki, problemy, inne rzeczy sprawiają mu przyjemność i czasem sprawiamy sobie przez to przykrość, ale mimo wszystkich różnic dalej możemy być przyjaciółmi.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Niania dla sąsiadów
Autor: Kama


Czy można zakochać się w jednej osobie, kiedy los stawia na naszej drodze… aż trzech mężczyzn? A co, jeśli każdy z nich jest zupełnie inny, każdy skrywa własne sekrety, a między nimi pojawia się chemia, której nie sposób zignorować?
Miłość potrafi przyjść w najmniej oczekiwanym momencie. Czasem pojawia się cicho i nieśmiało, innym razem wpada do naszego życia z hukiem, przewraca wszystko do góry nogami i zostawia nas z pytaniem: co ja właściwie mam teraz zrobić z tymi wszystkimi emocjami?
Dokładnie taką niespodziankę przygotował los dla Bethany Ellis.
Beth jest zawodową nianią. Ma ogromne serce do dzieci, cierpliwość i niezwykły dar uspokajania nawet najbardziej roztrzęsionego malucha. Niestety od roku pozostaje bez pracy, a jej oszczędności zaczynają się kończyć. Kiedy więc pojawia się szansa na nowe zatrudnienie, nie zamierza długo się zastanawiać.
Nie spodziewa się jednak, że nowa praca będzie oznaczała nie tylko opiekę nad uroczą, półroczną Camillą, ale również… trzema kompletnie zagubionymi mężczyznami.
Jack. Cyrus. Sebastian.
Trzej atrakcyjni sąsiedzi, którzy pewnego dnia otrzymują nosidełko z niemowlęciem i krótką wiadomość:
„Do chłopaków spod numeru 5A: Gratulacje. Macie dziecko”.
I tym sposobem ich życie zmienia się w prawdziwy chaos.
Bo o ile Camilla jest maleńka i potrzebuje troski, o tyle jej trzej potencjalni ojcowie również wymagają… zdecydowanie większej opieki, niż mogliby się spodziewać. Żaden z nich nie ma pojęcia, jak zajmować się niemowlęciem, a dodatkowo pozostaje jeszcze najważniejsze pytanie: który z nich jest ojcem?
W tym wszystkim pojawia się Beth.
Dziewczyna, która miała być tylko nianią.
Dziewczyna, która miała pomóc im przetrwać pierwsze dni z dzieckiem.
Dziewczyna, która absolutnie nie planowała zakochać się w trzech mężczyznach jednocześnie.
A jednak serce, jak to serce, najwyraźniej nie zna słowa „nie”.
Bethany bardzo szybko staje się kimś więcej niż tylko opiekunką Camilli. Zaczyna tworzyć z tymi zagubionymi mężczyznami coś, czego żadne z nich się nie spodziewało. Pomiędzy nimi pojawia się bliskość, wzajemne wsparcie, zaufanie i uczucia, które z każdym kolejnym dniem stają się coraz trudniejsze do ukrycia.
I chyba właśnie ta relacja była dla mnie największą siłą tej historii.
Bo „Niania dla sąsiadów” nie jest wyłącznie opowieścią o namiętności. Owszem, jest tutaj sporo chemii, zmysłowości i odważniejszych scen, ale pod tym wszystkim kryje się historia ludzi, którzy próbują odnaleźć swoje miejsce w świecie. Ludzi z przeszłością, ranami, sekretami i doświadczeniami, o których nie zawsze chcą mówić.
Każdy z trzech mężczyzn jest inny.
Każdy wnosi do historii coś wyjątkowego.
Każdy ma własne problemy i własne demony.
A Beth musi znaleźć sposób, by dotrzeć do ich serc i jednocześnie nie zgubić w tym wszystkim samej siebie.
Szczególnie mocno zainteresowała mnie postać Sebastiana. To bohater, którego osobowość okazała się najbardziej skomplikowana. Człowiek, któremu już w dzieciństwie przypięto łatkę kogoś agresywnego i trudnego. I właśnie obserwowanie, jak powoli odkrywamy jego prawdziwe oblicze, było dla mnie jednym z ciekawszych elementów tej historii. Bo czasami wystarczy jedna krzywdząca etykieta, żeby inni przestali dostrzegać człowieka, który kryje się pod nią naprawdę.
A do tego wszystkiego dochodzi Camilla.
Mała dziewczynka, która pojawia się w życiu trzech mężczyzn zupełnie niespodziewanie i sprawia, że ich poukładany świat rozpada się na kawałki. To właśnie dzięki niej historia nabiera wyjątkowego, ciepłego i momentami bardzo rodzinnego charakteru. Chaos związany z opieką nad niemowlęciem, nieporadne próby odnalezienia się w roli ojców i wzajemne przepychanki bohaterów dostarczyły mi mnóstwa powodów do uśmiechu.
I chyba właśnie ten balans najbardziej doceniłam.
Bo „Niania dla sąsiadów” potrafi być lekka i zabawna, by chwilę później pokazać coś znacznie bardziej emocjonalnego. Potrafi rozbawić, rozczulić, wywołać rumieniec, ale też zatrzymać przy trudniejszych tematach. Opowiada o samotności, potrzebie bliskości, poszukiwaniu własnego miejsca i o tym, jak bardzo każdy człowiek potrzebuje kogoś, przy kim może po prostu być sobą.
Lily Gold stworzyła historię, która z jednej strony jest pełna namiętności i wyczuwalnego napięcia, a z drugiej ma w sobie ogrom ciepła. Relacja Bethany z trzema mężczyznami rozwija się stopniowo, a między bohaterami naprawdę można poczuć chemię. Zmysłowe sceny są odważne, ale nie przytłaczają całej historii i nie odbierają jej emocjonalnej głębi.
To książka, przy której naprawdę dobrze się bawiłam.
Było lekko, było zabawnie, było romantycznie i zmysłowo, ale były też momenty, które sprawiały, że chciałam lepiej poznać bohaterów i zrozumieć, co kryje się za ich zachowaniem.
„Niania dla sąsiadów” to historia o tym, że rodzina nie zawsze wygląda tak, jak sobie ją wyobrażamy. Że miłość nie zawsze przychodzi w jednej, prostej formie. I że czasami najbardziej nieoczekiwany chaos może stać się początkiem czegoś naprawdę pięknego.
Jeśli lubicie romanse reverse harem, historie pełne chemii, namiętności i skomplikowanych relacji, ale jednocześnie szukacie w nich humoru, emocji i odrobiny rodzinnego ciepła, myślę, że ta książka może być dla Was świetnym wyborem.
Ja bawiłam się przy niej naprawdę doskonale i z ogromną ciekawością będę wypatrywać kolejnych historii Lily Gold. Mam też wielką nadzieję, że polscy czytelnicy dostaną możliwość poznania następnych tomów tej serii.

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Portfel z ludzkiej skóry
Autor: przyrodaz
Zdecydowanie książka jest napisana przez stuprocentowego mężczyznę, który w każdej sytuacji podkreślał cechy męskie takie jak władczość, szybkość, jednokierunkowy tok myślenia oraz taką nieprzewidywalność pokierowaną sytuacjami, które niby pojawiały się nagle, ale czuliśmy, że były zaplanowane:-) Może powinnam też podkreślić, że to pozycja dla osób, które nie boją się wyzwań oraz drastycznych środków, które swoją brutalnością mogą odstraszać, lub zachwycać, jeśli osoba, która to czyta, docenia fakt przekazu, który był bardzo realny. Podczas lektury może pojawić się duży strach oraz ogrom napiętych emocji, gdyż wychodzi na to, że wiek nie ma prawa osądzać nikogo. Nawet mile wyglądający staruszek może stać się bronią z którą się nie wygra. Same przekleństwa wypowiedziane przez zwykłego człowieka nie są taką mocą jak te z których ust niesie się obietnica śmierci. Tu padały klarowne teksty i osoba, która je słyszała wiedziała, że albo posłucha i przedłuży sobie życie, albo się zawaha i niechybnie je straci.
Myślę, że największy mrok pojawiał się tutaj od momentu w którym do postaci doszło, że trzyma rzecz wykonaną z ludzkiej skóry. Jednymi to wstrząśnie, gdyż dodatek ukazania prawdziwości wydarzeń dołoży tylko ostrości emocji, ale biorąc pod uwagę czytanie książek Kinga można ten fakt zaakceptować. Różnica polega na tym, że u Kinga od początku było wiadome, że to fikcja, a tutaj wszelkie odruchy bohaterów, ważność i przerażenie sugerują, że takie sceny mogą być wielce prawdopodobne, dlatego sieją większy postrach. Sama lektura jest trudniejsza w odbiorze, gdyż tutaj wydarzenia tylko przybierają na sile i strachu. Wpierw wydaje nam się, że właściciel rzeczy z ludzkiej skóry nie był zwyczajny, ale później sprawa sięga głębiej, gdyż miał nad sobą kogoś jeszcze. Pytania tylko się mnożą, ale widać jeszcze wyraźnie prowadzone śledztwo, wszelkie przesłuchania, gdybania, rozmowy o tym czego nie wiedzą, a co odkrywają. To uczłowiecza bestialskie popędy, dlatego osoby wrażliwe nie będą się czuły dobrze. Jeśli mam być szczera, to dołożono tutaj wszelkich starań aby oddać czytelnikowi strach i zamartwianie się o przyszłość. To jest dla autora na plus. Minusem jest tylko zlepek ludzi, którzy uznają ją za ,,zbyt mocną" i przez to ich ocena będzie się opierała na innej ,,wycenie". Uważam natomiast, że jako literatura grozy jest bardzo wiarygodna, dlatego dałam jej tak wysoką notę.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Nie cudzołóż
Autor: Ksiazki_moja_chwila
Instagram ksiazki_moja_chwila🌸Już sama okładka przyciągnęła moją uwagę. Fioletowo-różowa kolorystyka, twarze dwójki głównych bohaterów zwróconych ku sobie oraz motywy gazety i odcisków łap sprawiają, że od razu zaczęłam się zastanawiać, co kryje ta historia. Okładka jest nowoczesna, wyrazista i moim zdaniem dobrze oddaje klimat powieści.

🌸Anka Ryżlak i Marcin Popczyński stworzyli historię, która zaczyna się od niecodziennego zdarzenia. Karolina blokuje drogę furgonetce antyaborcyjnej, a świadkiem całej sytuacji jest Jan, dziennikarz prawicowej redakcji. Chce nagrać całe zajście i wykorzystać je w pracy, jednak los szybko krzyżuje ich drogi po raz kolejny. Choć dzieli ich naprawdę wiele, poglądy, sposób patrzenia na świat i charakter, między nimi zaczyna rodzić się uczucie. Nie jest to jednak łatwa relacja, bo każde z nich niesie ze sobą własny bagaż doświadczeń.

🌸Książka porusza przede wszystkim temat podziałów światopoglądowych, pokazując, jak różne przekonania mogą wpływać na relacje między ludźmi. Autorzy dotykają kwestii aborcji, tolerancji, wzajemnego szacunku i prawa do własnego zdania. Pokazują, że za każdym poglądem stoi człowiek z własną historią, doświadczeniami i emocjami. Książka zachęca do zastanowienia się nad tym, jak łatwo oceniamy innych i jak trudno czasem spojrzeć na świat z czyjejś perspektywy.

🌸Nie miałam wrażenia, że książka próbuje narzucić czytelnikowi konkretne zdanie. Raczej pokazuje, że świat nie jest czarno-biały, a ludzie, mimo różnic, mogą próbować się zrozumieć.
Bohaterowie są wyraziści i nieidealni. Kilka razy zmieniałam o nich zdanie, raz mnie irytowali a za chwilę wzbudzali sympatię. To sprawiło, że ich historia wydawała mi się prawdziwa.

🌸Książkę czytało mi się bardzo dobrze. Rozdziały są krótkie, akcja toczy się płynnie i trudno odłożyć ją na później. To historia, która oprócz rozrywki zostawia czytelnika z refleksją i pokazuje, że czasem jedno przypadkowe spotkanie może odmienić całe życie.

🌸 Dziękuję wydawnictwu za egzemplarz do recenzji ❤️

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Sens Istnienia
Autor: Anna
Na swojej drodze życia spotkałam wielu ludzi zadających mi pytania. Pytania te nie należały do kategorii z tych łatwych, lecz udzielone na nie odpowiedzi wymagały głębszego zastanowienia się ze względu na to, jaka będzie przyjęta na nie reakcja.

Ważne było wówczas pozwolić sobie na większą ilość czasu poświęconemu przemyśleniom tematycznym dotyczącemu sensu istnienia i jakie wynikają z niego korzyści.

Najbardziej podobało mi się to, że im więcej wyciągnęło się wniosków dotyczących różnego rodzaju uwag, jak rozumieją wypowiadane pomiędzy sobą słowa, a szczególnie słowo sens powodowało to rozluźnienie, choć na początku widoczny był stres i zagubienie. Rozumiałam to doskonale.

Uważam, że z perspektywy minionego czasu od przeprowadzonych rozmów to było dla mnie ciekawe doświadczenie pozwalające mi na zauważenie, jakie zmiany występują u ludzi, kiedy wymieniają nowe poglądy w podjętym przez nich trudnym temacie wywołującym u nich życiową traumę, a nie potrafią o nim rozmawiać ze względu na to, czy zostaną zrozumiani od razu bądź nie.

Postanowiłam spojrzeć na główny temat pt. ''Sens istnienia'' zawarty w twórczości poetyckiej Owi Wookz-Sawi, który to potrafi nie tylko zaczarować słowem, ale trafnym doborem wierszy pozwalających na cofnięcie się na chwilę w czasie, rozważyć je w ciszy.

Wspaniałe jest to uczucie, że czytając, wszystkie wiersze nie ukrywam emocjonalnego wzruszenia, dłuższego pomyślenia nad tym, kim się jest, co daje mi siłę, czym jest istnienie, jaką ma wartość, co ono tak naprawdę znaczy, jak to jest, gdy się je czuje, czy jesteśmy w stanie zrozumieć je, czy nie.

Niezwykłe jest to, jaki szacunek pozytywny autor ma dla odbiorcy, wczuwa się w jego sytuacje przeżycia te wewnątrz i na zewnątrz dzięki temu to, co jest, mniej znane odkryje, jak wyglądają cienie i blaski życia, w którym widoczne zmiany, o ile chcemy je dokonać po przeanalizowaniu go na nowo.

Tomik poezji pt. ''Sens istnienia'' uświadamia to, że niezależnie gdzie się znajdujemy, pozostawiamy po sobie ślady pomimo tego, że nie zawsze zachowujemy się właściwie, nie zauważamy tego, czego powinniśmy, nadal trwa, choć żyjemy w ciągłym biegu, a może jest tylko snem, z którego ciężko jest się zbudzić w obecnym świecie przepełnionym tak wielkimi zawiłymi drogami niewłaściwymi, gdzie nic nie trwa wiecznie, lecz jedynie tytuł wyznacza sens istnienia nam kroki, abyśmy za nimi powoli podążali.

Widoczna jest u autora znajomość wiedzy psychologicznej osobowości i to sprawia mi radość przy ponownym powrocie do odkrywania tego, co miał, na myśli tworząc wiersze i wypływający z nich przekaz.

Polecam przeczytać ten tomik poezji.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Dziecko lekarza
Autor: przyrodaz
To chyba najlepsza seria jaką w życiu czytałam jeśli chodzi dział literatury grozy. Postacie bardzo się ze mną spoufaliły już od tomu pierwszego, kiedy je poznałam, gdzie ich krąg z każdym tomem zaczynał się zawężać z wyjątkiem ich dwóch. To było prawie jak czytanie ,,Mody na sukces", gdzie Ridge musiał wybrać między dwoma kobietami z którymi łączyły go ogromnie zażyłe stosunki. Tutaj pierwsza kobieta, która była żoną lekarza obecnie jest niedostępna dla innych. Musiała zmienić swoją tożsamość, aby jej dziecko mogło żyć spokojnie. Druga z kobiet również zmieniła swoje życie ze względu na swoją córkę, którą kocha nader wszystko. Obie zapragnęły lepszego życia dla swoich córek i obie długo ukrywały przed nimi prawdę. Aby odnieść się do życia ich córek, występują tutaj jako osobne osoby, którym poświęca się czas. Same opowiadają co myślą o całej sytuacji, jak ją przeżywały i jak teraz wygląda ich życie, kiedy wszystko zaczyna się rozwiązywać. Nikt, kto nie przeczytał serii od tomu pierwszego nie pojmie poświeceń matek, gdzie często na szali kładły swoje życie i reputację, aby tylko ich dziecko było bezpieczne. A zaczęło się tak zwyczajnie, od zwykłej zdrady, romansu i morderstwach na postaciach, które się pokazywały. Chciałabym dodać tutaj jeszcze więcej, jednak każda informacja, która się tutaj wydarzyła ma bezpośredni związek z każdym z tomów. Byliśmy świadkami jak upadali, jak mordowali i jak tłumaczyli się w swojej obronie. Pomimo tego, że to Fern zapoczątkowała główne wydarzenia, to jednak ta druga kobieta bardziej zapadła mi w pamięci przez to co przeszła, co musiała ukrywać, co na siebie wzięła i jak końcowo zmieniła taktykę z powodu rzeczy, której też nie chcę zdradzić. Teraz swoje losy wzięły w dłonie ich córki, które docierają do całkowitej prawdy jeszcze zanim w ogóle doszło do ich poczęcia. Może to dziwne, ale chciałabym aby ta seria nie miała końca. Żona lekarza i Kochanka lekarza to chyba najbardziej pamiętliwe postacie z książek, które do tej pory przeczytałam. Prawdopodobnie dlatego, że pokazały się jako samotne, zakochane, zdradzone, oszukane, samotne matki i traumy jakie odbiły się na ich dzieciach. To szerokie grono kobiet, które mogą w jakimś ich momencie doznać takich samych krzywd jak one. Prawdopodobnie te kobiety docenią ją najbardziej:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Rok, w którym szukałam sensu i ukojenia. Między wiarą, terapią a biznesem
Autor: Gosia
„Rok, w którym szukałam sensu i ukojenia. Między wiarą, terapią a biznesem” Moniki Sobień-Górskiej to reportaż, który porusza temat niezwykle aktualny i jednocześnie bardzo delikatny. Żyjemy w świecie pełnym niepewności, presji i nieustannego pośpiechu, dlatego coraz więcej osób szuka ukojenia, odpowiedzi i poczucia sensu poza tradycyjnymi ścieżkami. Autorka postanowiła sprawdzić, co naprawdę kryje się za modą na współczesną duchowość, rozwój osobisty i obietnice błyskawicznej przemiany życia. Efektem tej podróży jest książka, która skłania do refleksji i nie pozwala przejść obok siebie obojętnie.

Przez rok Monika Sobień-Górska zanurza się w świecie kręgów kobiet, ceremonii szamańskich, ustawień hellingerowskich, kursów manifestacji oraz internetowych duchowych przewodników. Rozmawia zarówno z osobami, które budują wokół siebie wizerunek mentorów, jak i z ludźmi, którzy zaufali ich metodom w poszukiwaniu pomocy. To nie jest jednak opowieść nastawiona na sensację ani próba jednoznacznego oceniania. Autorka przede wszystkim obserwuje, zadaje pytania i pokazuje różne perspektywy, pozostawiając czytelnikowi przestrzeń do własnych przemyśleń.

Największym bohaterem tej książki wydaje się sam człowiek – zagubiony, zmęczony, szukający odpowiedzi i nadziei. Obok niego pojawiają się terapeuci, coachowie, uzdrowiciele, duchowi przewodnicy oraz osoby, które próbują odnaleźć ukojenie po trudnych doświadczeniach. To właśnie ich historie budują emocjonalną warstwę reportażu. Jedne wzruszają, inne budzą niepokój, a jeszcze inne prowokują do zadania sobie pytania, jak łatwo w chwili kryzysu uwierzyć komuś, kto obiecuje szybkie rozwiązanie wszystkich problemów.

Choć książka opowiada o konkretnych ludziach i wydarzeniach, jej akcja nie jest zamknięta w jednym miejscu. Przenosimy się między gabinetami terapeutycznymi, salami warsztatowymi, miejscami organizacji duchowych ceremonii i przestrzenią internetową, która dziś stała się jednym z głównych kanałów sprzedaży nadziei. To współczesny świat – duże miasta, media społecznościowe i rzeczywistość, w której granica między autentycznym wsparciem a dobrze zaplanowanym biznesem bywa niezwykle cienka. Właśnie ta współczesność sprawia, że opisywane wydarzenia wydają się tak bliskie i prawdopodobne.

Monika Sobień-Górska posługuje się językiem prostym, przystępnym i jednocześnie bardzo uważnym. Jej styl jest reporterski – oparty na faktach, rozmowach i obserwacjach – ale niepozbawiony wrażliwości. Nie moralizuje, nie narzuca własnych przekonań i nie próbuje przekonać czytelnika do jednej słusznej wizji świata. Zamiast tego zachęca do krytycznego myślenia, zadawania pytań i świadomego przyglądania się zjawiskom, które z roku na rok zyskują coraz większą popularność.

Podczas lektury towarzyszyło mi przede wszystkim zaciekawienie. Z każdą kolejną stroną chciałam dowiedzieć się więcej o mechanizmach działania współczesnej duchowości i o tym, dlaczego tak wielu ludzi odnajduje w niej nadzieję. Były momenty zaskoczenia, niedowierzania, ale również współczucia wobec osób, które z desperacji oddawały swoje zaufanie w nie zawsze odpowiednie ręce. To jedna z tych książek, które skłaniają do zatrzymania się i spojrzenia na pewne zjawiska z większym dystansem. Czytelnik może odczuwać całą gamę emocji – od empatii i wzruszenia, przez niepokój, aż po refleksję nad własnymi przekonaniami i potrzebą poszukiwania sensu.

To przede wszystkim reportaż społeczny z elementami literatury faktu i publicystyki. Nie znajdziemy tutaj fikcyjnej fabuły ani literacko wykreowanych bohaterów, lecz autentyczne historie i doświadczenia, które pokazują złożoność współczesnego świata duchowości. Dzięki temu książka zyskuje na wiarygodności i pozostaje z czytelnikiem na długo po zakończeniu lektury.

Szczególnie poleciłabym ją osobom zainteresowanym psychologią, rozwojem osobistym, współczesną duchowością oraz mechanizmami wpływu społecznego. To także wartościowa lektura dla tych, którzy lubią reportaże poruszające aktualne tematy i niebojące się zadawania trudnych pytań.

„Rok, w którym szukałam sensu i ukojenia. Między wiarą, terapią a biznesem” to mądra, odważna i niezwykle potrzebna książka. Nie daje prostych odpowiedzi, ale inspiruje do samodzielnego myślenia i uważniejszego przyglądania się temu, komu powierzamy swoje zaufanie. To lektura, która otwiera oczy, zachęca do refleksji i pokazuje, że poszukiwanie sensu jest czymś naturalnym, jednak warto robić to świadomie. Zdecydowanie polecam ją wszystkim, którzy cenią reportaże skłaniające do dyskusji i pozostawiające po sobie więcej pytań niż gotowych odpowiedzi.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Magisterium I: Próba żelaza
Autor: mysilicielka
Nie da się uniknąć porównywania Magisterium do świata czarodziejów od J.K. Rowling, niestety ze szkodą dla tego pierwszego tytułu. Bohaterowie są niesympatyczni, nikogo nie miałam ochoty śledzić, a fabuła od początku była bardzo brutalna, chociaż skierowana do młodszego odbiorcy. Zdecydowany DNF.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Dwa Gołębie. Prawdziwa historia o stracie...
Autor: przyrodaz
,,Skończyło się wszystko, zaczęło się wszystko..."
Nie jestem przekonana, czy potrafię obiektywnie ocenić tą książkę. Jakbym na nią nie spojrzała, widzę w niej dwie twarze, gdzie dwie dzielą się na jeszcze dwie. Po pierwsze to książka, więc niby mam prawo powiedzieć jak wypada pod względem stylistycznym, ale po drugie, czy naprawdę chodzi o ocenę człowieka, który opisał wszystko tak jak czuł, gdzie strata, których doświadczył była niewyobrażalnie wielka? Czy kiedy mi ktoś umrze to mam prawo wypowiadać się całymi zdaniami? Już sam fakt, że kobieta potrafiła opisać tak wielkie straty jest już wygraną. Ból, którego doświadczyła również dzieli się na pół, gdyż wiele łez wylała, ale zamiast skupiać się na niedostatku, przeobraziła to w dar wdzięczności.
Ta pozycja powstała dla jej córki, która zmarła mając pięć i pół latka. Wciąż przewija się tutaj temat końca i początku. Koniec życia jej córki i wiadomość o ponownej ciąży, następnie śmiertelna choroba mamy i poród. Pomimo tego, że napisana jest jako historia prawdziwa, prawdziwego człowieka, to jednak jest też pewnego rodzaju pocieszeniem dla tych, którzy również kogoś w swoim życiu stracili. Autorka nie skupia się tylko na samym bólu, ale na pozytywach tego, że zamiast braku dziecka, dziękowała jej, że dane było być z nią tyle ile mogła. Ona naprawdę potrafi dziękować za każdy drobny gest, za każdy dzień, za czas spędzony z rodziną, za to, że jest szczęśliwa za te rzeczy, które miała, choć na chwilę. Inne książki są ukazane na formie tego czego im brakuje. Tutaj pokazują co i kto odszedł, ale jak bardzo wielkimi są szczęściarzami, że na tyle na ile mogli, mieli ich przy sobie. Oczywiście nie wyklucza to wzruszenia, bo łzy pojawiają się w oku. Mamy odniesienie do tego, że każda żałoba ma prawo być wypłakana, bo łzy są częścią pozwolenia emocjonalnego odejścia kogoś kogo kochaliśmy. Duszenie tego wewnątrz jest zanikiem naszego życia. Wszystko co boli ma prawo boleć i jak po ranie skóra powraca do siebie poprzez strupek, tak my po stracie powrócimy do siebie poprzez wylane łzy. Według niej każdy koniec jest początkiem i po przemyśleniu tych słów widzę, że miała rację. Nie ma niczego w życiu na zawsze, tym bardziej dziękujmy za to, co dostaliśmy.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
W ramionach wroga
Autor: Kama

Są skarby, które można ukraść. Są sekrety, które można ukryć. I są uczucia, których nie sposób odebrać nawet wtedy, gdy cały świat pogrąża się w wojnie…
Najniebezpieczniejszą bronią nie jest pistolet, lecz serce, które przestało słuchać rozkazów.

Melisa von Falkenhayn miała wszystko o czym może marzyć młoda dziewczyna u progu 7. .. . Alll'dorosłości- bogatych rodziców, piękny dom i głowę pełną marzeń.
Jej nastoletnie serce zabiło jednak szybciej dla chłopaka o imieniu Klaus -jej bliscy zaś o ile można tak nazwać ludzi, którzy nigdy dziewczyny nie zaakceptowali - nie byli w stanie przełknąć tego ,że wybrała inaczej i posłuchają serca.
A jednak nic, co ją spotkało nie pozbawilo serca ludzkich odruchów, choć Mel miała prawo czuć do świata nienawiść i pogardę.
Jej los odmieniło spojrzenie męskich oczu o barwie trawy, których właściciel w dramatycznych okolicznościach ocalił jej życie, choć powinien być najzacieklejszym spośród wrogów.
Oktawian Dobrowolski jest historykiem- od zawsze kochał muzeum narodowe w którym pracował, a teraz usiłuje odbić zbanowane przez nazistów dzieła polskiej sztuki , część dziedzictwa ukochanego kraju.
Każdy obraz, każdy bezcenny eksponat jest dla niego czymś więcej niż tylko dziełem sztuki. To fragment historii. Pamięć o ludziach. Świadectwo tego, czego nie wolno zapomnieć.

A jednak wciąż nie może wyrzucić z myśli jednej kobiety.

Kobiety, która należy do świata, z którym Oktawian walczy.
Kobiety, która nie powinna pojawić się w jego sercu.
I właśnie tutaj rozpoczyna się historia, która złamała mi serce.
„W ramionach wroga” Niny Zawadzkiej to opowieść o wojnie, która rozdziera nie tylko państwa i rodziny, ale przede wszystkim ludzkie dusze. To historia o wyborach, za które trzeba zapłacić najwyższą cenę. O tym, że czasami człowiek zostaje postawiony po niewłaściwej stronie historii nie dlatego, że tego chce, lecz dlatego, że urodził się w niewłaściwym miejscu i czasie.
Melisa jest bohaterką, której nie sposób zapomnieć. Jej życie miało wyglądać zupełnie inaczej. Miała kochać, marzyć, dorastać i budować swoją przyszłość. Tymczasem wojna brutalnie odbiera jej poczucie bezpieczeństwa, zmusza do dokonywania trudnych wyborów i wystawia na próbę wszystko, w co dotychczas wierzyła.
A mimo to Mel nie pozwala, by odebrano jej człowieczeństwo.
I chyba właśnie to poruszyło mnie najbardziej.
Bo można stracić dom. Można stracić bliskich. Można zostać pozbawionym wolności i bezpieczeństwa. Można nawet próbować odebrać człowiekowi nadzieję.
Ale dopóki w sercu pozostaje choć odrobina dobra, dopóty nie wszystko jest stracone.
Relacja Melisy i Oktawiana jest pełna sprzeczności. To uczucie, które rodzi się tam, gdzie absolutnie nie powinno się pojawić. W świecie, w którym każdy człowiek może okazać się wrogiem, a zaufanie może kosztować życie, oni próbują odnaleźć coś, co wymyka się wszelkim zasadom.
Bo jak pokochać kogoś, kogo powinno się nienawidzić?
Jak zaufać komuś, komu nie wolno ufać?
Jak wybrać serce, kiedy rozum krzyczy, że to najgorsza z możliwych decyzji?
I czy miłość naprawdę może przetrwać wszystko?
Czy może istnieją granice, których nawet ona nie jest w stanie przekroczyć?
Podczas lektury wielokrotnie miałam wrażenie, że serce zatrzymuje mi się razem z bohaterami. Że każda decyzja może być tą ostatnią. Że jeden krok w niewłaściwą stronę może przekreślić wszystko, a jeden gest dobra może zmienić całe życie.

Czytając tę książkę, czułam ogrom emocji. Był ból, strach, bezsilność, gniew i rozpacz. Były momenty, w których chciałam krzyczeć, i takie, w których po prostu musiałam odłożyć książkę, żeby złapać oddech.
Ale była też nadzieja.
Ta cicha, maleńka i krucha, która pojawia się nawet wtedy, gdy wszystko wokół płonie.

I chyba właśnie ta nadzieja była dla mnie najpiękniejszą częścią tej historii.
Bo wojna może zniszczyć miasta. Może odebrać domy. Może rozdzielić rodziny. Może ukraść bezcenne dzieła sztuki i próbować wymazać całe fragmenty historii.
Ale są rzeczy, których nie da się ukraść.
Nie da się ukraść wspomnień. Nie da się odebrać człowiekowi jego wyborów. Nie da się rozkazać sercu, kogo ma pokochać.
I właśnie dlatego tak głęboko przeżyłam relację mężczyzny z bliznami i kobiety, która kochała wbrew wszystkiemu .
Bo była prawdziwa i pełna uczuć, które trudno czasem opisać słowami.
To historia o miłości, która narodziła się w cieniu wojny, a mimo wszystko potrafiła przynieść światło tam, gdzie wydawało się, że nie ma już miejsca na nadzieję. „W ramionach wroga” zostawiło w moim sercu ślad, którego długo nie zapomnę, bo niektóre historie nie kończą się wraz z ostatnią stroną – zostają z nami, cicho przypominając o sobie, gdy tylko zamkniemy oczy. A Melisa i Oktawian udowodnili mi, że czasem największą odwagą jest pozwolić sobie kochać, nawet wtedy, gdy cały świat mówi, że nie wolno.

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Rozterki serca
Autor: sza_teraz_czytam
Zostajemy zabrani w podróż do Kornwalii lat osiemdziesiątych XVIII wieku, gdzie poznajemy Amandę, córkę właściciela kopalni, żyjącą w świecie surowych zasad i rodzinnych oczekiwań.

Postać Amandy ujęła mnie tym, w jaki sposób wpasowała się w ubogą górniczą społeczność, a przecież wcale nie musiała. Wszak jej pozycja społeczna z racji urodzenia jest wysoka. To arystokratka oraz troskliwa i wrażliwa idealistka, która stara się poprawić byt ubogich mieszkańcow m.in. w niewielkiej szkółce ucząc dzieci czytania i pisania. Gdy w wiosce pojawia się doktor Richard, rodzi się między nimi uczucie. Jednak dzieli ich różnica wieku, status społeczny i majątek.

Lubię, kiedy w książkach z fabułą osadzoną w odległych czasach, mogę przyjrzeć się temu, jak wglądały stosunki między członkami rodziny. Laurencja Wons dobrze je przedstawiła. Te wszystkie zasady, sztywne konwenanse, oczekiwania, zależności... Tamtejsze młode kobiety zdecydowanie nie miały lekko.

Bardzo ciekawym wątkiem jest fascynacja Richardem przez znudzoną małżeństwem matkę Amandy - Julię. Kobieta jest spragniona uwagi i zazdrosna o młodość córki. Ich relacja to niewypowiedziane pretensje, żal i ból. Zapadną tu decyzje, które odmienią życie wszystkich. Kto zostanie zraniony? Przyznam, że początkowo zbyt pochopnie oceniłam Julię. Wszystko bowiem zależy od perspektywy sytuacji, w jakiej się znajdziemy. Z kolei ojciec dziewczyny zawrze z nią umowę, która również może dużo zmienić... Co zrobi Amanda? A Richard? Czy wygra z niebezpiecznym zauroczeniem, z własnymi pragnieniami?

Historia pokazuje, jak serce i rozsądek toczą ze sobą walkę. Wewnętrzne rozterki bohaterów sprawiają, że trudno wybrać właściwą drogę. Widzimy, jak cienka może być granica między miłością, zdradą, egoizmem i poświęceniem. Tu wszystko się zaciera. Rozegrają się tu naprawdę duże dramaty. Będziemy cierpieć wraz z Amandą, ale i towarzyszyć jej w drodze do odzyskania nadziei.

Autorka wybierając na akcję malowniczą Kornwalię, udanie oddała jej piękno. Dodatkowo mamy jeszcze zarysowane tło historyczne epoki z dbałością o szczegóły. To echa wojny o niepodległość Ameryki, które będą miały niebagatelny wpływ na losy bohaterów.

"Rozterki serca" to burzliwy, intrygujący romans historyczny o pierwszej miłości, rodzinnych relacjach i sekretach, wyrzutach sumienia, poświęceniu, stracie, odwadze, przebaczeniu. To pełen emocji obraz walki serca z rozsądkiem.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Mniszka z Pragi
Autor: Monika Kowalczyk
Witam, dziś mam dla Was recenzję książki Mniszka z Pragi ❤️ autora Andrzeja F. Paczkowskiego ❤️ Wydawnictwo WasPos ❤️

Mniszka z Pragi to opowieść inspirowana miejską legendą. 😉 Pewnie chcecie dowiedzieć się, jaka ona była? 😉 Zdradzę ją na końcu mojej recenzji. 😍

Nasza bohaterka, Sofija, mieszka w małej miejscowości pod Pragą. Jej życie wydaje się całkiem normalne jak na nastoletnią dziewczynę.

Pokazaną mamy tutaj dziecięcą, niewinną przyjaźń, gdzie dziewczynki opowiadały sobie, co dzieje się w ich rodzinach, jakie mają plany na przyszłość, a nawet to, że fascynuje je pobliski klasztor, w którym mieszkają mniszki.

Mamy pokazane również to, jak życie potrafi przeplatać się z pokolenia na pokolenie. Autor pokazuje, że niektóre cechy mamy we krwi. Ojciec naszej bohaterki zdradzał swoją żonę. Niby ją kochał, a przynajmniej tak to wyglądało, ale niestety zrobił swoje. Jak twierdziła jego matka, miał to po własnym ojcu. Podobało mi się to, że matka nie rozumiała zachowania syna i stała ramię w ramię ze swoją synową, podpowiadając jej, że musi coś z tym zrobić i nie dać się poniżać w związku, tak jak ona sama czuła się poniżana, dopóki żył jej mąż. Za to bardzo cenię tę kobietę, ponieważ rzadko zdarza się, aby teściowa stanęła po stronie synowej, a nie własnego syna.

Niestety los tej kobiety nie był wcale łaskawy. Zrobiła coś, co dla mnie nie jest rozwiązaniem żadnych problemów.

Pokazane mamy również to, jak dziecko od najmłodszych lat żyje w domu pełnym kłótni, nienawiści, krzyków i wyzwisk. Żadne dziecko nie powinno słuchać od własnych rodziców takich obelg i doświadczać takiego braku szacunku.

Pokazane mamy także to, że nieraz los wybiera naszą drogę za nas. Nasza bohaterka w wieku piętnastu lat zostaje oddana do zakonu mniszek. Tam mamy pokazane, czym zajmowały się siostry, kiedy się nie modliły. Ich codziennością była pomoc najuboższym, sprzątanie i pranie, czyli takie same obowiązki, jakie każdy z nas wykonuje w swoim domu. Jednak ich najważniejszym zadaniem była modlitwa do Boga.

Mniszki poznają nowego księdza, który bardzo dużo wniesie do ich życia. Jak myślicie? Dobrego czy złego? 😉

Autor porusza tutaj temat braku miłosierdzia, ponieważ mamy do czynienia ze złym nastawieniem jednej z mniszek, choć w klasztorze powinno panować dobro.

Jednak to nie wszystkie zło, jakie czyha w tym miejscu.

Nasza bohaterka doznaje największej kary, jaka mogła ją spotkać, za to, że zaczęła kochać kogoś, kto był dla niej zakazany.

Legenda głosi, że została zamurowana wraz ze swoim nowo narodzonym dzieckiem w murach klasztoru...

Jesteście ciekawi tej powieści?

Polecam Wam tę historię. To książka, która skłania do refleksji i pokazuje, że nawet miejsca, które powinny kojarzyć się z dobrem i spokojem, mogą skrywać mroczne tajemnice. Jeśli lubicie powieści oparte na legendach, pełne emocji i trudnych wyborów, to zdecydowanie warto po nią sięgnąć. ❤️
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Kreatywne dziecko. 70 zabaw uczących myślenia poza schematem
Autor: Gosia
„Kreatywne dziecko. 70 zabaw uczących myślenia poza schematem” Moniki Rutowskiej-Leśniewskiej to wartościowa publikacja, która udowadnia, że nauka może być fascynującą przygodą. To nie jest zwykły zbiór ćwiczeń, ale praktyczny przewodnik dla rodziców i opiekunów, którzy chcą wspierać rozwój dzieci poprzez zabawę, jednocześnie rozwijając ich wyobraźnię, samodzielność i umiejętność nieszablonowego myślenia.

Nie znajdziemy tutaj klasycznej fabuły ani bohaterów znanych z powieści. Głównym bohaterem staje się dziecko i jego naturalna ciekawość świata. Autorka proponuje siedemdziesiąt różnorodnych aktywności, które zachęcają do eksperymentowania, zadawania pytań, szukania własnych rozwiązań i rozwijania kreatywności. Każde ćwiczenie można dopasować do wieku oraz zainteresowań dziecka, dzięki czemu książka sprawdzi się zarówno podczas wspólnej zabawy w domu, jak i w przedszkolu czy szkole.

Choć publikacja nie ma określonego miejsca ani czasu akcji, jest mocno osadzona w codziennym życiu współczesnych rodzin. Proponowane zadania można wykonywać w domu, podczas spaceru, podróży czy wspólnie spędzanego popołudnia. To sprawia, że książka jest niezwykle praktyczna i łatwa do wykorzystania na co dzień, bez potrzeby przygotowywania skomplikowanych materiałów.

Największym atutem tej publikacji jest to, że nie skupia się wyłącznie na rozwijaniu kreatywności. Zabawy uczą również współpracy, komunikacji, elastycznego myślenia i odwagi w poszukiwaniu własnych pomysłów. Autorka pokazuje, że nie zawsze liczy się jedna poprawna odpowiedź – czasem najcenniejsze jest samo dochodzenie do rozwiązania i dobra zabawa podczas wspólnego odkrywania nowych możliwości.

Podczas lektury miałam poczucie, że to książka, z której naprawdę można korzystać każdego dnia. Bardzo spodobało mi się, że proponowane aktywności nie są skomplikowane ani wymagające. Wręcz przeciwnie – zachęcają do spędzania czasu razem i pokazują, że rozwijanie ważnych umiejętności może odbywać się w naturalny, swobodny sposób. To publikacja, która inspiruje i podsuwa wiele ciekawych pomysłów, z których można korzystać przez długi czas.

Styl Moniki Rutowskiej-Leśniewskiej jest prosty, przejrzysty i bardzo przystępny. Wszystkie zadania zostały opisane w jasny sposób, dzięki czemu rodzice mogą od razu wykorzystać je w praktyce. Książka nie przytłacza teorią – zamiast tego stawia na konkretne rozwiązania i pokazuje, jak niewielkie zmiany w codziennych aktywnościach mogą pozytywnie wpływać na rozwój dziecka.

To publikacja skierowana przede wszystkim do rodziców, opiekunów, nauczycieli i wychowawców, którzy chcą wspierać dzieci w rozwijaniu kreatywności oraz kompetencji potrzebnych w przyszłości. Sprawdzi się zarówno u młodszych, jak i starszych dzieci, ponieważ większość zabaw można łatwo dostosować do ich wieku i możliwości.

„Kreatywne dziecko. 70 zabaw uczących myślenia poza schematem” to książka pełna inspiracji i praktycznych pomysłów, które zachęcają do wspólnego odkrywania świata. Pokazuje, że rozwój ważnych umiejętności nie musi wiązać się z nudnymi ćwiczeniami, a nauka przez zabawę może przynosić mnóstwo radości zarówno dzieciom, jak i dorosłym. To wartościowa publikacja, do której z przyjemnością będzie się wracać, szukając kolejnych pomysłów na kreatywnie spędzony czas. Zdecydowanie polecam ją wszystkim, którzy chcą wspierać rozwój dzieci w ciekawy i angażujący sposób.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Usuń tę osobę ze swojej głowy. 7 japońskich technik uwalniających umysł
Autor: Gosia
„Usuń tę osobę ze swojej głowy. 7 japońskich technik uwalniających umysł” autorstwa Michihito Sugawary to poradnik, który zwrócił moją uwagę przede wszystkim swoim tytułem, ale już po kilku stronach przekonałam się, że kryje się za nim znacznie więcej niż chwytliwe hasło. Autor porusza temat bliski wielu osobom – sytuacji, w której czyjeś słowa, zachowanie lub opinia nie dają nam spokoju i nieustannie wracają do naszych myśli. Pokazuje, dlaczego tak się dzieje oraz jak odzyskać kontrolę nad własnym umysłem, wykorzystując siedem prostych technik inspirowanych japońskim podejściem do życia i popartych wiedzą z zakresu psychologii oraz neurobiologii.

Nie jest to książka z klasyczną fabułą ani bohaterami, lecz praktyczny poradnik, w którym główną rolę odgrywa sam czytelnik. Autor prowadzi przez kolejne zagadnienia, odwołując się do codziennych sytuacji – trudnych relacji w pracy, konfliktów rodzinnych czy znajomości, które mimo upływu czasu wciąż wywołują silne emocje. Dzięki temu bardzo łatwo odnaleźć w tych przykładach własne doświadczenia.

Akcja książki nie rozgrywa się w konkretnym miejscu ani czasie. Jej przestrzenią jest przede wszystkim ludzki umysł i codzienne życie, dlatego poruszane problemy są uniwersalne i aktualne bez względu na wiek czy sytuację życiową czytelnika.

Podczas lektury towarzyszyło mi przede wszystkim poczucie spokoju i refleksji. To jedna z tych książek, których nie chce się czytać w pośpiechu. Wiele razy zatrzymywałam się, by przemyśleć przedstawione przykłady i zastanowić się, ile energii poświęcam osobom, które tak naprawdę nie powinny mieć już wpływu na moje życie. Myślę, że wielu czytelników odnajdzie w tej książce podobne momenty skłaniające do autorefleksji.

Styl Michihito Sugawary jest prosty, spokojny i bardzo przystępny. Autor unika skomplikowanego języka, dzięki czemu nawet bardziej naukowe zagadnienia są łatwe do zrozumienia. Wszystko zostało przedstawione w uporządkowany sposób, a proponowane techniki wydają się możliwe do zastosowania w codziennym życiu.

„Usuń tę osobę ze swojej głowy. 7 japońskich technik uwalniających umysł” to poradnik z zakresu psychologii i rozwoju osobistego, który nie obiecuje natychmiastowych efektów, ale zachęca do stopniowej pracy nad sobą. To wartościowa lektura dla osób, które chcą przestać żyć opiniami innych, odzyskać wewnętrzny spokój i nauczyć się świadomie kierować własną uwagą.

To książka, która zostawia czytelnika z wieloma przemyśleniami i pokazuje, że największy wpływ na nasze samopoczucie mamy właśnie my sami. Jeśli szukacie spokojnego, mądrego i praktycznego poradnika, który pomaga spojrzeć na relacje z innej perspektywy, zdecydowanie warto po niego sięgnąć.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Rozmyślania
Autor: przyrodaz
Pierwsza wersja książki została wydana w 1559 roku naszej ery w Szwajcarii w Zurychu, a polska wersja powstała w 1913 roku. Aż nie wierzę, że tak dawno temu była osoba, która poznała wszystkie prawa jakie rządzą światem. Tytuł nakazuje nam rozumować, że są to jedynie rozmyślania autora, jednak ja sama widzę, że są to prawa jakie rządzą wszechświatem, które doprowadzają do tego, aby człowiek stał się bogaty. Jedyny minus dla innych może stanowić styl starodawny w jakim została napisana, co nieco przypominał mi pisownię Biblijną. Z pewnością nie kierował się systemem Biblii, jednak powybierał z najmądrzejszych rzeczy te, które jako ludzie powinniśmy stosować, aby zacząć myśleć w chwili obecnej. Opisuje o tym jak życie innych nie powinno nas interesować, gdyż wtedy swoje wymieniamy na czas poświęcony komuś innemu. Nakreślał jak wielcy uczeni ludzie ginęli pomimo tego, że sami przepowiedzieli co złego się u nich stanie. Nie tłumaczy nikogo, od początku do końca używa swoich sformułowań i swojego widzenia świata. Opisuje jak skupieni na rozwiązaniu problemów innych ludzi tracimy swój czas i swoją energię, której nic nam już nie wróci. Chce żebyśmy pozbyli się złośliwości i ciekawości, by na każde zadane nam pytanie o czym myślimy, mogli odpowiedzieć zgodnie z prostą i ładną prawdą. By nie odkładać niczego na potem, bo wszystko co zostało odłożone jest tym, co w pierwszej kolejności powinno być zrobione. Najbardziej zaciekawiło mnie to, że aby bronić tych, którzy dobrze myślą i dobrymi są ludźmi, a nie złych, co wcześniej przeciwko nam knuli. By nie oczekiwać pochwały od ludzi, którzy innych obgadują, bo oznacza to, że i my u nich na językach byliśmy. By samemu swój spokój trzymać, a nie oczekiwać, że inni nam spokój dadzą. Również ciekawe było to, że kiedy myślimy tylko o pozytywnym odczuwaniu cielesnym, to nigdy całego dobra nie utrzymamy i nie dostaniemy. Tylko ci, co sercem się kierują i z serca działają, serce im zostanie ofiarowane.
Ja bym mogła przytaczać wam ogrom mądrych słów, nie wymysłów jakiegoś człowieka, ale tego, kto pojął działanie wszechświata niecałe pięćset lat temu! Na podstawie takich przekazów są tworzone książki o manifestacji pieniądza, o ogólnym działaniu praw miejsca w którym żyje każdy człowiek na świecie. Stąd też nie dziwi mnie, że garstka ludzi jest miliarderami, gdyż jest całe ogrom ,,wyrzeczeń" -jak nazywają to zwykli ludzie-, których rzekomo się dopuścili. Oni jednak tak naprawdę tylko zdecydowali, że sami dla siebie będą najważniejsi.
W szkole uczy się dziecko, by nie obmawiało innych, bo to nie ładnie. Stąd nadal to robi jeśli jest uparte lub ma gorszy nastrój. Nikt nigdy nie powiedział, by nie robić tego, bo to jeden z sekretów z powodu którego nasze marzenia nie zostaną wysłuchane. W takim razie większy odsetek dzieci nigdy by tego nie robiło, ale i więcej ludzi na świecie byłoby milionerami. A to chyba nie każdemu by się podobało.
Podsumowując, to pozycja, którą polecam tym, którzy znają chwilę obecną, potrafią przynajmniej przez pół godziny utrzymać swoje świadome myśli i działania oraz wiedzą, że są prawa wszechświata i chcą się ich nauczyć. Niestety reszta osób jej nie zrozumie.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Gabinet doktora Spinozy
Autor: Gosia
„Gabinet doktora Spinozy” Sosuke Natsukawy to niezwykle ciepła, refleksyjna i poruszająca powieść obyczajowa, która skłania do zatrzymania się na chwilę i spojrzenia na życie z zupełnie innej perspektywy. To historia, w której medycyna staje się jedynie tłem dla opowieści o człowieku, jego wyborach, stracie, nadziei i poszukiwaniu sensu nawet w najtrudniejszych momentach.

Głównym bohaterem jest Tetsuro Omachi – ceniony internista, który po tragicznej śmierci siostry rezygnuje z kariery w prestiżowym szpitalu i rozpoczyna pracę w niewielkiej placówce medycznej. Jednocześnie podejmuje się opieki nad osieroconym siostrzeńcem. Choć wydaje się, że zostawił dawną rzeczywistość za sobą, przeszłość wciąż daje o sobie znać. Każdy kolejny pacjent i każda rozmowa stają się dla niego okazją do zadawania pytań o granice medycyny, sens cierpienia oraz to, czym naprawdę jest pomaganie drugiemu człowiekowi. Ważną rolę odgrywa również młoda stażystka Matsuri Minami, która wnosi do tej historii świeże spojrzenie, entuzjazm i wiarę w możliwości współczesnej medycyny.

Akcja została osadzona we współczesnej Japonii, głównie w niewielkim szpitalu, którego spokojna atmosfera doskonale współgra z refleksyjnym charakterem powieści. To nie wielkie miasta czy spektakularne wydarzenia przyciągają uwagę, lecz zwykła codzienność, relacje między ludźmi i historie pacjentów. Kameralna przestrzeń sprawia, że czytelnik może skupić się na emocjach bohaterów i ich wewnętrznych przemianach.

Największą siłą tej książki są właśnie bohaterowie. Omachi to postać niezwykle autentyczna – doświadczona przez życie, pełna wątpliwości, ale jednocześnie empatyczna i uważna na potrzeby innych. Matsuri stanowi dla niego ciekawy kontrast. Jej młodzieńczy optymizm i idealizm często zderzają się z doświadczeniem starszego lekarza, co prowadzi do wielu wartościowych refleksji. Równie ważni są pacjenci, których historie pokazują, że za każdą chorobą kryje się człowiek z własnymi lękami, marzeniami i nadziejami.

Podczas lektury towarzyszyło mi przede wszystkim wyciszenie i zaduma. Nie jest to książka pełna dynamicznych zwrotów akcji, lecz taka, która powoli prowadzi czytelnika przez kolejne wydarzenia, pozwalając mu zatrzymać się nad tym, co naprawdę ważne. Wzruszenie przeplata się tutaj z nadzieją, a smutek z poczuciem wdzięczności za codzienne, często niedostrzegane chwile. To jedna z tych historii, które pozostają w myślach jeszcze długo po zamknięciu ostatniej strony.

Styl Sosuke Natsukawy jest niezwykle subtelny i pełen spokoju. Autor pisze oszczędnie, ale jednocześnie bardzo obrazowo i z ogromnym wyczuciem emocji. Nie moralizuje ani nie narzuca gotowych odpowiedzi. Zamiast tego zachęca do własnych przemyśleń, pozostawiając czytelnikowi przestrzeń na interpretację. Inspiracje filozofią Spinozy zostały wplecione w fabułę w naturalny sposób i stanowią jej ważne dopełnienie, a nie jedynie intelektualny dodatek.

„Gabinet doktora Spinozy” to powieść obyczajowa z wyraźnym nurtem literatury refleksyjnej. Szczególnie przypadnie do gustu osobom, które cenią spokojne historie o ludziach, relacjach i codziennych wyborach. To także świetna propozycja dla czytelników zainteresowanych tematyką medyczną oraz książkami, które skłaniają do zastanowienia się nad życiem, przemijaniem i tym, co naprawdę ma znaczenie.

To wyjątkowa, pełna ciepła opowieść, która pokazuje, że nie zawsze możemy zmienić bieg wydarzeń, ale zawsze mamy wpływ na to, jak przeżyjemy to, co nas spotyka. Jeśli szukacie mądrej, spokojnej i poruszającej książki, która zostawia po sobie wiele refleksji i daje nadzieję, zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Jak we mgle
Autor: Gosia
„Jak we mgle” Sarah Pekkanen to wciągający thriller psychologiczny, który udowadnia, że największe tajemnice często kryją się tam, gdzie na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się zwyczajne. To historia o skomplikowanej relacji matki i córki, trudnej przeszłości oraz sekretach, które przez lata potrafią zniszczyć życie wielu osób. Autorka od pierwszych stron buduje atmosferę niepewności i sprawia, że czytelnik do samego końca zastanawia się, komu może zaufać.

Główną bohaterką jest Ruth Sterling – kobieta, która od ponad dwudziestu lat żyje w ciągłym cieniu wydarzeń, o których nie chce mówić. Nie przywiązuje się do miejsc, unika rozgłosu i zawsze jest gotowa do ucieczki. Jej świat od lat kręci się wokół córki, Catherine. Kiedy jednak młoda kobieta postanawia rozpocząć samodzielne życie, między bohaterkami zaczynają narastać napięcia. Catherine coraz częściej dostrzega, że matka ukrywa przed nią znacznie więcej, niż mogła przypuszczać. Z każdą kolejną stroną na jaw wychodzą nowe fakty, a granica między troską, manipulacją i strachem staje się coraz bardziej niewyraźna.

Akcja rozgrywa się we współczesnych Stanach Zjednoczonych. Choć miejsca nie są najważniejszym elementem tej historii, dobrze oddają atmosferę ciągłego niepokoju i życia w ukryciu. Dom, który powinien być bezpieczną przystanią, staje się miejscem pełnym napięcia, niedopowiedzeń i narastających podejrzeń. To właśnie zamknięta przestrzeń rodzinnych relacji odgrywa tutaj największą rolę.

Najmocniejszym elementem powieści są bohaterowie. Ruth to postać złożona, której nie sposób jednoznacznie ocenić. Z jednej strony widać jej ogromną miłość do córki, z drugiej trudno nie zauważyć, że kieruje nią również strach i potrzeba kontrolowania wszystkiego wokół siebie. Catherine natomiast budzi sympatię swoją odwagą i determinacją w dążeniu do poznania prawdy. Ich relacja jest pełna emocji i zmienia się wraz z odkrywaniem kolejnych sekretów.

Podczas lektury nieustannie towarzyszyło mi napięcie. Autorka umiejętnie podsuwa tropy, by po chwili podważyć wcześniejsze przypuszczenia. Kilka razy byłam przekonana, że już wiem, dokąd zmierza fabuła, ale Sarah Pekkanen skutecznie potrafi zaskoczyć. To książka, która wywołuje niepokój, zaciekawienie i sprawia, że trudno odłożyć ją na później. Jednocześnie skłania do refleksji nad tym, jak cienka bywa granica między miłością a kontrolą oraz jak długo można żyć w cieniu traumatycznych wydarzeń.

Styl autorki jest lekki, dynamiczny i bardzo przystępny. Rozdziały są krótkie, dzięki czemu książkę czyta się szybko, a napięcie stale rośnie. Sarah Pekkanen świetnie buduje psychologiczne portrety bohaterów i potrafi sprawić, że czytelnik przez większość czasu nie wie, komu wierzyć. To właśnie ta niepewność jest jednym z największych atutów powieści.

„Jak we mgle” to thriller psychologiczny z mocno rozbudowanym wątkiem obyczajowym. Szczególnie przypadnie do gustu osobom, które lubią historie o rodzinnych sekretach, skomplikowanych relacjach i stopniowo odkrywanych tajemnicach. To propozycja dla czytelników ceniących bardziej psychologiczne napięcie niż dynamiczną akcję i spektakularne sceny.

Sarah Pekkanen stworzyła historię, która wciąga od pierwszych stron i do samego końca nie pozwala być pewnym żadnego rozwiązania. To emocjonująca opowieść o kłamstwach, miłości, traumie i konsekwencjach ukrywania prawdy. Jeśli lubicie thrillery psychologiczne, które trzymają w napięciu i jednocześnie skłaniają do refleksji nad ludzkimi relacjami, zdecydowanie warto sięgnąć po tę książkę.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Liczba wyświetlanych pozycji:
1
2
3
4
5
878
Idź do strony: