Recenzje:

Egipt. Śladami starożytnych królowych i ich polskich odkrywców
Autor: Gosia
Egipt. Śladami zapomnianych królowych i ich polskich odkrywców to książka, która nie tylko opowiada historię — ona ją przywraca do życia, wydobywa z piasku czasu i z milczenia, które przez wieki było bardziej krzywdzące niż brak pamięci. Tomasz Bonek zabiera czytelnika w podróż, która ma w sobie coś z reportażu, coś z archeologicznego śledztwa i coś z emocjonalnej wyprawy w głąb zapomnianych kobiecych losów. To literatura faktu, ale czyta się ją jak opowieść pełną napięcia, odkryć i nieustannego zdumienia.

Fabuła książki nie jest klasyczną historią z początkiem i końcem — to raczej wielowarstwowa wyprawa śladami królowych starożytnego Egiptu, takich jak Hatszepsut, Nefertiti, Kleopatra VII czy mniej znane, a równie fascynujące Neferusobek, Teje czy Tauseret. Autor prowadzi nas przez kolejne odkrycia archeologiczne, przez współczesne wykopaliska i analizy, ale też przez historyczne manipulacje, które przez wieki zacierały ich znaczenie. W tle przewijają się także polscy archeolodzy i badacze, którzy stają się współczesnymi „tropicielami” tych historii. To oni pomagają odsłaniać prawdę, która przez stulecia była wypierana, zniekształcana albo celowo pomijana.

Bohaterkami tej książki są przede wszystkim kobiety — królowe, które realnie wpływały na losy imperium, a mimo to zostały zepchnięte na margines historii. Ale równie ważni są współcześni odkrywcy, którzy z pasją, czasem obsesyjnie, próbują je z tego marginesu wydobyć. W tej opowieści spotykają się więc dwa światy: starożytny i dzisiejszy, a łączy je jedno — fascynacja władzą, pamięcią i prawdą.

Gatunek książki można określić jako reportaż historyczny z elementami literatury podróżniczej i popularnonaukowej, ale to sucha definicja, która nie oddaje jej charakteru. Bo w rzeczywistości to opowieść o odkrywaniu zapomnianej sprawiedliwości. O kobietach, którym odebrano głos — i o ludziach, którzy próbują im go oddać.

Emocje w tej książce są bardzo wyraźne, choć nigdy nachalne. Jest tu wzruszenie, kiedy uświadamiamy sobie, jak łatwo historia potrafi przekłamać czyjeś życie. Jest gniew — cichy, ale uporczywy — na tych, którzy z premedytacją zacierali ślady wielkich władczyń. Jest też fascynacja, bo każda strona otwiera kolejne drzwi do świata, który wydaje się jednocześnie odległy i zaskakująco aktualny. Czytelnik często czuje też coś w rodzaju zachwytu połączonego z niedowierzaniem — jakby nagle okazywało się, że historia, którą „znał”, była tylko jej fragmentem.

Styl Tomasz Bonek jest reporterski, ale bardzo obrazowy i dynamiczny. Autor potrafi łączyć precyzję faktów z narracyjną lekkością, dzięki czemu książka nie przypomina akademickiego opracowania, lecz żywą opowieść. Widać tu doświadczenie reportera — umiejętność budowania napięcia nawet wokół tematów naukowych i archeologicznych.

To książka dla osób ciekawych świata, historii i tego, co ukryte pod powierzchnią oficjalnych narracji. Spodoba się czytelnikom reportaży, pasjonatom starożytności, ale też tym, którzy lubią historie o silnych kobietach i o sprawiedliwości przywracanej po tysiącach lat. To nie jest lekka lektura „na raz”, ale taka, która zostaje w głowie i długo nie pozwala o sobie zapomnieć.

Na koniec zostaje wrażenie, że czytelnik nie tylko poznał historię egipskich królowych, ale też zobaczył, jak bardzo krucha bywa pamięć o ludziach i jak łatwo można ją zmanipulować. Jednocześnie pojawia się też cicha satysfakcja, że ktoś wreszcie próbuje te historie odzyskać i oddać im należne miejsce — nawet jeśli po tysiącach lat milczenia.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Dom bestii
Autor: Gosia
Dom bestii autorstwa Katarzyna Bonda to mroczny, gęsty i niepokojący kryminał, który zostaje w głowie długo po zakończeniu lektury. To powieść kryminalna inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, oparta na historii jednego z ostatnich polskich seryjnych morderców, co sprawia, że każda strona niesie ze sobą dodatkowy ciężar – świadomość, że granica między fikcją a rzeczywistością jest tu wyjątkowo cienka.

Fabuła skupia się na Norbercie – człowieku, który dorastał w skrajnej biedzie, w świecie ograniczeń, w którym brakowało wszystkiego poza marzeniami o „lepszym życiu”. Kiedy poznaje Marlenę, rodzi się w nim obsesyjna wizja stworzenia idealnego domu, miejsca doskonałego, które ma być spełnieniem jego pragnień i symbolem kontroli nad światem. Z czasem jednak ta potrzeba „budowania raju” przeradza się w coś znacznie bardziej niebezpiecznego. W jego umyśle miłość zaczyna usprawiedliwiać wszystko, a granica między ochroną a przemocą zaciera się całkowicie. Równolegle, po latach, policja odkrywa kolejne elementy tej historii, a śledztwo odsłania coraz bardziej przerażający mechanizm zbrodni.

Bohaterowie tej książki są niejednoznaczni i psychologicznie złożeni. Norbert nie jest klasycznym „potworem” od początku – to postać, której motywacje wynikają z bólu, biedy i potrzeby kontroli, co czyni go jeszcze bardziej niepokojącym. Marlena natomiast staje się centralnym punktem jego świata, choć jednocześnie pozostaje postacią otoczoną tajemnicą i napięciem. Policjanci prowadzący śledztwo wnoszą do historii perspektywę chłodnej analizy, która kontrastuje z emocjonalnym i toksycznym światem głównego bohatera.

To literatura kryminalna i psychologiczna, ale też true crime inspirowane realnymi wydarzeniami, co nadaje jej wyjątkową intensywność. Nie jest to zwykła opowieść o zbrodni – to historia o tym, jak rodzi się obsesja, jak łatwo można usprawiedliwić przemoc i jak cienka jest granica między marzeniem o bezpieczeństwie a jego brutalnym wypaczeniem.

Emocje w tej książce są ciężkie i wielowarstwowe. Dominuje niepokój, napięcie i narastające poczucie zagrożenia, ale pojawia się też smutek – szczególnie wtedy, gdy czytelnik zaczyna rozumieć, jak bardzo przeszłość może kształtować destrukcyjne wybory. Jest tu również gniew i bezsilność, bo świadomość, że historia ma swoje realne źródło, sprawia, że trudno traktować ją jedynie jako fikcję.

Podczas czytania towarzyszy uczucie ciągłego napięcia, jakby coś miało się wydarzyć za chwilę, ale nigdy nie wiadomo co dokładnie. To niepokój, który nie znika nawet po odłożeniu książki, oraz trudne poczucie, że człowiek – w określonych warunkach – może przekroczyć granice, których nigdy nie chciałby przekroczyć.

Styl Katarzyna Bonda jest precyzyjny, reporterski i bardzo psychologiczny. Autorka skupia się na mechanizmach ludzkiego umysłu, budując napięcie nie przez dynamiczną akcję, ale przez stopniowe odsłanianie motywacji i emocji bohaterów. Dzięki temu historia działa bardziej „od środka” – wchodzi w psychikę czytelnika i nie pozwala łatwo się od niej odciąć.

To książka dla osób, które lubią mocne kryminały, literaturę psychologiczną oraz historie inspirowane prawdziwymi wydarzeniami. Nie jest to jednak lekka lektura – wymaga odporności emocjonalnej i gotowości na wejście w mroczne rejony ludzkiej psychiki. Szczególnie spodoba się fanom true crime i czytelnikom, którzy szukają w literaturze czegoś więcej niż tylko zagadki kryminalnej.

Dom bestii zostawia czytelnika z ciężarem refleksji nad tym, jak rodzi się zło i jak łatwo może ono przybrać pozory troski, miłości czy marzenia o lepszym życiu. To historia, która nie daje prostych odpowiedzi, ale zmusza do zadawania niewygodnych pytań i długo nie pozwala o sobie zapomnieć.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Operacja Kosmita
Autor: Gosia
Operacja kosmita z serii Biuro Detektywistyczne nr 2 autorstwa Jørn Lier Horst i Hans Jørgen Sandnes to pełna przygód, zagadek i dziecięcej ciekawości historia, która od pierwszych stron wciąga w małe miasteczko Elvestad, gdzie zaczynają dziać się rzeczy… naprawdę dziwne. Na niebie pojawiają się tajemnicze światła, a po polach krąży zielony kosmita. Brzmi jak historia o UFO? A może to jednak coś zupełnie innego?

Fabuła skupia się na młodych detektywach – Tiril, Oliverze i ich wiernym psie Otto – którzy nie potrafią przejść obojętnie obok żadnej zagadki. Kiedy mieszkańcy Elvestad zaczynają mówić o kosmicznych zjawiskach, dzieci natychmiast ruszają tropem prawdy. Każdy ślad, każda poszlaka i każdy dziwny szczegół staje się dla nich elementem większej układanki. W miarę jak zagadka się rozwija, okazuje się, że rzeczywistość może być bardziej zaskakująca niż najbardziej fantastyczne wyobrażenia.

Bohaterowie są bardzo wyraziści i sympatyczni. Tiril to odważna i pomysłowa dziewczynka, Oliver często wnosi do grupy logiczne myślenie i spokój, a Otto – pies detektyw – dodaje historii humoru i uroku. Ich relacja opiera się na współpracy, przyjaźni i wzajemnym zaufaniu, co sprawia, że czytelnik bardzo szybko zaczyna im kibicować.

To książka z gatunku literatury dziecięcej, przygodowej i detektywistycznej, z elementami zagadki i lekkiej fantastycznej otoczki. Jednak najważniejsze nie są tu „kosmiczne” wydarzenia, ale sama droga do prawdy – obserwowanie, analizowanie i łączenie faktów.

Emocji w tej historii jest naprawdę dużo, jak na tak młodzieżową książkę. Jest ekscytacja, bo każda strona przynosi nowe tropy i tajemnice. Jest ciekawość, która nie pozwala się oderwać od lektury. Pojawia się też lekki niepokój i zdziwienie – czy to możliwe, że naprawdę dzieje się coś nadzwyczajnego? A potem przychodzi radość i satysfakcja, kiedy zagadka zaczyna się rozwiązywać.

Podczas czytania towarzyszy przede wszystkim poczucie przygody i zaangażowania. Czytelnik czuje się jak część zespołu detektywów, który sam próbuje rozwikłać tajemnicę. To bardzo angażujące i budujące poczucie sprawczości, szczególnie dla młodszych odbiorców.

Styl autorów jest prosty, klarowny i bardzo przyjazny dla dzieci. Jørn Lier Horst jako doświadczony autor kryminałów dla dorosłych wnosi do historii element logicznego myślenia i budowania zagadki, natomiast ilustracje Hans Jørgen Sandnes dodają książce dynamiki i pomagają młodemu czytelnikowi lepiej zrozumieć przebieg wydarzeń. Tekst i obraz współpracują tu ze sobą idealnie.

To książka dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym, które lubią zagadki, przygody i historie detektywistyczne. Świetnie sprawdzi się dla młodych czytelników, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z samodzielnym czytaniem albo szukają czegoś, co połączy zabawę z myśleniem.

Operacja kosmita zostawia po sobie radosne poczucie przygody i satysfakcję z rozwiązanej zagadki. To historia, która pokazuje, że czasem najbardziej niezwykłe tajemnice mają bardzo proste wyjaśnienia – wystarczy tylko uważnie patrzeć i nie bać się pytać. I właśnie dlatego to świetna propozycja dla dzieci, które kochają odkrywać świat i chcą poczuć się jak prawdziwi detektywi.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Challenge
Autor: Gosia
Challenge to mroczny, intensywny thriller obyczajowo-kryminalny, który wciąga w świat, gdzie granica między zabawą a tragedią jest niebezpiecznie cienka. Aleksandra Przytarska buduje fabułę wokół serii pozornie niezwiązanych ze sobą wydarzeń – brutalnego ataku na bezdomnego, jego tajemniczej śmierci, dramatycznego upadku nastolatki z balkonu oraz działalności internetowej grupy TotalPsycho, dla której ryzyko i „challenge” stają się stylem życia. Z każdym rozdziałem napięcie rośnie, a czytelnik coraz mocniej czuje, że wszystkie te wątki są częścią większej, przerażającej układanki.

Bohaterowie tej historii są złożeni i bardzo ludzcy w swojej niedojrzałości, zagubieniu i potrzebie akceptacji. Prokurator Antonina Gawrońska, komisarz Marcin Podolski oraz lekarz medycyny sądowej Sabina Rybakowska tworzą trzon śledztwa – to osoby doświadczone, próbujące zachować profesjonalizm w świecie, który coraz bardziej wymyka się logice. Kontrapunktem dla nich są nastolatkowie – Daria, Blanka oraz członkowie TotalPsycho – młodzi ludzie, którzy desperacko chcą zaistnieć w internecie, nie zdając sobie sprawy, jak daleko mogą posunąć się konsekwencje ich działań. Szczególnie poruszający jest wątek relacji i powiązań, które łączą świat dorosłych ze światem młodzieży, gdzie jedno tajemnicze ogniwo może zmienić wszystko.

Gatunek książki można określić jako thriller psychologiczno-kryminalny z elementami dramatu społecznego. To nie tylko historia śledztwa, ale przede wszystkim opowieść o współczesnych zagrożeniach – uzależnieniu od internetu, presji rówieśniczej i potrzebie zdobycia popularności za wszelką cenę. Autorka bardzo sprawnie łączy wątki kryminalne z psychologiczną analizą zachowań, tworząc opowieść, która nie daje czytelnikowi chwili wytchnienia.

Podczas lektury towarzyszy silne napięcie, niepokój i momentami wręcz poczucie przytłoczenia. Historia wywołuje złość, smutek, ale też współczucie – zarówno wobec ofiar, jak i tych, którzy wplątali się w spiralę destrukcyjnych decyzji. To książka, która zmusza do refleksji nad tym, jak łatwo młodzi ludzie mogą zostać wciągnięci w niebezpieczne „gry” i jak cienka jest granica między zabawą a tragedią.

Styl Aleksandry Przytarskiej jest dynamiczny, filmowy i bardzo współczesny. Autorka sprawnie przeplata dialogi z narracją, budując krótkie, intensywne sceny, które nadają historii rytm przypominający serial kryminalny. Jednocześnie nie brakuje tu głębszych momentów refleksji, które pozwalają zajrzeć w psychikę bohaterów i zrozumieć ich motywacje. Język jest przystępny, ale nie uproszczony – dobrze oddaje emocjonalny ciężar historii.

To książka dla czytelników, którzy lubią mocne, trzymające w napięciu kryminały osadzone we współczesnych realiach. Szczególnie przypadnie do gustu osobom zainteresowanym tematyką psychologii młodzieży, wpływu internetu na zachowania oraz społecznymi konsekwencjami „internetowych wyzwań”. Nie jest to lekka lektura – wymaga emocjonalnego zaangażowania i zostawia po sobie niepokój, który długo nie znika.

„Challenge” zostaje w głowie jeszcze długo po odłożeniu książki, bo pokazuje świat, w którym jeden klik, jedno nagranie i jedna decyzja mogą uruchomić lawinę zdarzeń nie do zatrzymania. To historia o odpowiedzialności, konsekwencjach i o tym, jak łatwo zgubić człowieczeństwo w pogoni za uwagą innych.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Szkatułka sekretów (większe lietry)
Autor: sza_teraz_czytam
Poznajemy Sławę Tucholską, która jest artystkę estradową, ma kochającego narzeczonego i świetlaną przyszłość. Miastowej arystokratce wydaje się, że nic więcej jej nie potrzeba. Jednak w jeden wieczór traci wszystko. Postanawia zaszyć się w zielonym domu zapisanym jej w spadku przez tajemniczą krewną, której nigdy nie poznała, w prowincjonalnej Kamionce. Kiedy znajduje szkatułkę cioci Aleksandry, musi zmierzyć się z przeszłością i zająć się chłopcem, który pomieszkuje w jej stodole…

Alicja Filipowska zabiera nas do czasów PRL-u lat 60-tych. Niezwykle interesująco kreśli portrety zwykłych ludzi na lubelskiej wsi. Klimat tamtych czasów jest mocno wyczuwalny. To tu rządzą sołtys, ksiądz i partyjni notable ze swoimi układami i układzikami. Nie da się nie zauważyć ich wpływu na życie społeczności. 

Bardzo polubiłam się ze Sławą i mocno kibicowałam jej w drodze do odnalezienia siebie na nowo. Autorka spory nacisk położyła na rolę kobiet w świecie. Główna bohaterka była taką prekursorką w zmianach, w pokazywaniu, że można żyć inaczej, po swojemu. To silna postać, która nie poddała się przeciwnościom, a postanowiła zawalczyć. Tu uświadamiamy sobie, że nic nie jest nam dane raz na zawsze. Wystarczy jedna chwila, by wszystko stracić. Ale ważne jest, by spróbować się podnieść. 

Nie bez znaczenia dla całości historii ma wątek chłopca. Dramatyczny los Zenka bardzo mnie poruszył, ale i niejednokrotnie sprawił, że się uśmiechnęłam. To dzięki niemu Sława zaczyna rozumieć, że empatia i bezinteresowna pomoc są ważniejsze niż wszystko inne, co do tej pory uważała za istotne. 

Autorka świetnie kreśli relacje międzyludzkie, nie unika trudnych tematów, jak chociażby przemoc domowa czy alkoholizm. Nie idealizuje rzeczywistości. Wręcz przeciwnie, pokazuje bolączki i trudy życia.

Tytułowa szkatułka to nie tylko przedmiot, ale przede wszystkim symbol. To historia, tajemnice, to co odkryte i jeszcze czekające, by ujrzeć światło dzienne. To połączenie przeszłości z teraźniejszością.

Tempo akcji płynie nieśpiesznym rytmem, częściej jest refleksyjnie, lecz mimo to wciąż pozostaje przestrzeń na głębokie emocje i wydarzenia, na które wyczekuje się z niemałym zaangażowaniem. 

"Szkatułka sekretów" to ciepła, klimatyczna i poruszająca powieść o stracie, rodzinnych sekretach z przeszłości, które definiują nas jako dorosłych, budowaniu siebie na nowo, odzyskiwaniu godności, zmianach. Czy estradowa diwa sobie poradzi? A może raczej: ta z zielonego domu? I co ostatecznie wygra - estradowe światła w Klubie Oficerskim czy surowość lubelskiej prowincji?

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Nie nazywaj tego miłością
Autor: sza_teraz_czytam
Złożyliście kiedyś komuś przysięgę? Spełniliście ją? Od tego wątku rozpoczyna się historia trzech przyjaciółek, które wybierają się na studia. Z głowami pełnymi marzeń i planów Karolina, Lena i Patrycja składają sobie obietnicę, że za dwadzieścia lat spotkają się w tym samym miejscu - pod pomnikiem Mickiewicza. Jednak to na Patrycji w głównej mierze koncentrować się będzie fabuła. U boku Marka, który początkowo był ideałem mężczyzny, kobieta niknie. Traci pewność siebie, poczucie bezpieczeństwa i spokój. 

Niezwykle urzeka tło powieści. Rynek w Krakowie, pomnik Mickiewicza czy smak czerwcowych i lipcowych lodów stają się świadkami przyjaźni dziewczyn, wchodzeniu w dorosłość i przysięgi. Później przenosimy się do Gdańska. 

Maria Madej pięknie przedstawiła kobiecą przyjaźń, której nie zniszczył czas, odległość ani życiowe zmiany. Przyjaźń ta jest symbolem pamięci i tęsknoty za tym, co szczere i prawdziwe. Tym bardziej warto to docenić. 

Wraz z tym jak dojrzewamy i jakie spadają na nas problemy, zdarza się, że tracimy w sobie tę iskrę, która pcha nas ku podążaniu za pragnieniami, ideałami i marzeniami. Ta historia pomaga odnaleźć w sobie to, czego nigdy nie powinniśmy utracić. Widzimy również, jak duży wpływ ma na nas druga osoba i to kim jesteśmy lub możemy się przez nią stać, przeszłość, dzieciństwo, rodzina, w której się wychowujemy. 

Pojawia się pytanie o to, gdzie kończy się miłość, a zaczyna manipulacja, kontrola i strach? Gdzie przebiega granica między tym, co daje siłę, a tym, co ją odbiera? Ile trzeba stracić, by zrozumieć, czym tak naprawdę jest miłość? Miłość nie powinna ranić, sprawiać bólu, być walką. Nie może być uczuciem, które zmusza nas do zakładania masek i udawania kogoś, kim nie jesteśmy oraz udowadniania swojej wartości. Miłość powinna dawać szczęście, zaufanie i spokój. 

"Nie nazywaj tego miłością" to życiowa, poruszająca powieść o sile kobiecej przyjaźni wystawionej na próbę czasu, dorastaniu, pragnieniu miłości, wyborach i drugich szansacho. To książka o tym jak trudno kochać kogoś, kto nie wierzy, że zasługuje na miłość. To historia o tym, jak łatwo się zgubić i jak trudno odnaleźć siebie na nowo. Czy Patrycja odzyska siebie, zanim będzie za późno? Sprawdźcie koniecznie! 
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Mamuna
Autor: Gosia
Mamuna autorstwa Krystian Stolarz, otwierająca cykl Komisariat wyrzutków, to książka, która od pierwszych stron wrzuca czytelnika w mroczny, niepokojący klimat i właściwie nie pozwala się z niego wyrwać aż do samego końca. To połączenie kryminału, horroru i thrillera, w którym rzeczywistość bardzo szybko zaczyna się rozmywać, a granica między tym, co racjonalne, a tym, co nadprzyrodzone, robi się niepokojąco cienka.

Fabuła kręci się wokół sprawy, która z pozoru wygląda jak kolejna trudna, ale „normalna” policyjna robota. Szybko jednak okazuje się, że za tym wszystkim stoi coś znacznie bardziej pierwotnego i nieuchwytnego — coś, co wymyka się logice i budzi bardzo pierwotny lęk. Tytułowa mamuna, nawiązująca do ludowych wierzeń, wprowadza do historii element grozy zakorzenionej w folklorze i sprawia, że całość nabiera jeszcze bardziej dusznego, niepokojącego charakteru.

Bohaterowie nie są idealni — i właśnie to działa na ogromny plus. To ludzie z problemami, trochę pogubieni, czasem zmęczeni życiem i własnymi decyzjami. Ich relacje są szorstkie, momentami napięte, ale dzięki temu bardzo wiarygodne. Czytelnik szybko zaczyna się z nimi utożsamiać, nawet jeśli nie zawsze się z nimi zgadza. To właśnie oni budują klimat tej historii równie mocno, co sama intryga.

Największą siłą tej książki jest napięcie. Ono nie wynika tylko z samej zagadki kryminalnej, ale z tego ciągłego poczucia, że coś jest nie tak — że za rogiem czai się coś, czego nie da się do końca nazwać. Podczas czytania pojawia się niepokój, momentami wręcz dreszcz, a jednocześnie ogromna ciekawość, która nie pozwala odłożyć książki. To takie uczucie, kiedy trochę się boisz, ale i tak chcesz wiedzieć więcej.

Styl autora jest bardzo przystępny, ale jednocześnie sugestywny. Nie ma tu zbędnego przeciągania czy przesadnych opisów — wszystko jest konkretne, dobrze wyważone, a klimat budowany jest raczej poprzez detale i napięcie niż długie opisy. Dzięki temu książkę czyta się szybko, ale zostaje ona w głowie na dłużej.

To zdecydowanie pozycja dla osób, które lubią mroczne historie, kryminały z nutą grozy i takie książki, które wywołują emocje, a nie tylko opowiadają historię. Jeśli ktoś lubi klimat, w którym realizm miesza się z czymś niepokojącym i nie do końca wyjaśnionym, to tutaj odnajdzie się bardzo dobrze.

To jedna z tych książek, które wciągają i zostawiają po sobie lekki niepokój jeszcze długo po przeczytaniu. Szczególnie poleciłabym ją fanom mrocznych kryminałów i historii inspirowanych folklorem — jeśli lubisz takie klimaty, to naprawdę warto po nią sięgnąć.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Haiku
Autor: przyrodaz
Pierwsze wydanie tej książki było w 1992 roku. Myślę, że jest ona specjalna nie tylko dla tych, którzy znają haiku i lubią o nim czytać, ale i doskonała wiedza o ludziach z lat przeszłych, którzy również potrafili je tworzyć. Istnieje bowiem ogólne przesłanie, że dawni ludzie nie podzielali naszej inteligencji, że wręcz nie mogli być na przestrzeni jeszcze dawniejszych lat rozwinięci na tyle, by tworzyć rzeczy dla większości ludzi trudne. Ja wam powiem, że każdy doskonały wynalazca, czy też uczony, nie obnosi się ze swoim sukcesem, bo wie, że nie musi. Dlatego tak wiele dzieł często jest wydawanych po czyjejś śmierci, gdyż im wystarczyło, że byli pewni tego kim są. W naszych latach ludzie mają dziwną percepcję udowodniania tego, co potrafią. Niby jest to na plus, ale czy nie wydaje wam się, że to z braku pewności siebie? Lub oczywiście chęci osiagnięcia szybkiego sukcesu, co w większości zwiastuje w takiej samej szybkości upadek. Podobno jeśli nasza inteligencja nie dostosuje się do wysokich wibracji sukcesu, to nawet jeśli da się go osiągnąć, to wasz program i tak sprowadzi was do strefy bezpiecznej.
Osoby, które są opisane w tej książce nie zawsze były wielkimi uczonymi, czasami były to zwykłe dzieci nie mające więcej niż dziesięć lat. Pokazuje to z jaką wiedzą może się ktoś urodzić, jak wielki talent posiąść, by na spokojnie móc tworzyć rzeczy piękne i mało osiągalne dla innych. Powiedzmy szczerze, ile z nas jest w stanie zwyczajnie napisać haiku? Twierdzą, że gdyby chcieli, to mogą i na tym się kończy. Ciekawe jest to, że osoby z tej książki często były inspirowane filozofią taoizmu i buddyzmu. Przytoczę jednak jeden od kogoś innego, poetki z 1942 roku.
,,Znowu w ciąży...
Trzepotanie się ćmy
O okno."
Pokazuje to jak wielkim ograniczeniem była dla kogoś ciąża. Niby żywa kobieta, ale zamknięta w sprawach pieluch i krzyków. Idealny przykład ludzi, którzy mają dużo dzieci i jednocześnie są źli, że nie potrafią się rozwijać.
Wiele osób z tej pozycji było opisanych jako uczniowie znanych osób. Idąc za przesłaniem, jeśli chcesz być kimś, musisz być w kręgu tych ludzi.
Swoją drogą, to nie była dla mnie tylko krótka lektura, ale i nauka, nie tylko przesłań, które wyniknęły z samego haiku. To też opisane życie Czesława Miłosza, który ukazany jest od strony słuchania bicia swojego serca. Podążał tam, gdzie czuł, że powinien iść. Obecny był też spokój, czas na przemyślenia, jakby wyparcie wszelkiego hałasu do usłyszenia cichego głosu z zewnątrz. Właśnie dlatego my sami nie potrafimy wybrać co w życiu chcemy robić, bo media przegłuszają naszą wewnętrzną intuicję. Dawni bogaci, mądrzy, wielcy i szanowani ludzie, wiedzieli, że tylko cisza potrafi dać odpowiedź na wszystkie pytania świata. Może dlatego właśnie podczas śmierci klinicznej człowiek tą wiedzę osiąga...
Polecam ją najbardziej ścisłym umysłom poruszającym się na granicy rzeczy związanych z przygodą i chęcią osiągnięcia tego, co wciąż im umyka, choć nie potrafią tego nazwać. Tylko te osoby odbiorą ją w przekazie, który jest tutaj zakodowany:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Pola makowe
Autor: Gosia
Pola makowe autorstwa Nikki Erlick to książka, która od pierwszych stron delikatnie, ale bardzo skutecznie trafia w emocje. To historia o stracie, żałobie i próbie poskładania siebie na nowo — ale opowiedziana w sposób, który jednocześnie koi i boli.

Fabuła skupia się wokół tajemniczego ośrodka na pustyni, który obiecuje coś, co brzmi niemal nierealnie — możliwość pozbycia się bólu po stracie. Wystarczy zasnąć, a po przebudzeniu żal znika. W tym kierunku zmierza grupa bohaterów, którzy na pierwszy rzut oka są sobie obcy, ale szybko okazuje się, że łączy ich coś znacznie głębszego. Ava szuka siostry, Ray próbuje poradzić sobie ze śmiercią brata, Sasha nie rozumie, dlaczego odmówiono jej wstępu do ośrodka, a Sky… trochę jakby znalazła się w tym wszystkim przypadkiem. Ich wspólna podróż staje się czymś więcej niż tylko drogą do konkretnego miejsca — to konfrontacja z własnym bólem, decyzjami i tym, kim są po stracie.

To książka z pogranicza literatury obyczajowej i lekkiego science fiction, ale tak naprawdę najważniejsze są tu emocje. I jest ich naprawdę dużo — smutek, tęsknota, nadzieja, momentami nawet złość. Podczas czytania trudno pozostać obojętnym. Są chwile, które ściskają w gardle, są momenty refleksji, kiedy człowiek zatrzymuje się na chwilę i zaczyna myśleć o własnych doświadczeniach. To jedna z tych historii, które czyta się sercem.

Bohaterowie są bardzo ludzcy — niedoskonali, poranieni, czasem zagubieni. Każdy z nich inaczej przeżywa stratę i to właśnie sprawia, że łatwo się z nimi utożsamić. Ich relacje rozwijają się stopniowo i naturalnie, a więź, która się między nimi tworzy, jest jednym z najpiękniejszych elementów tej książki.

Styl Nikki Erlick jest lekki i przystępny, ale jednocześnie pełen wrażliwości. Nie ma tu przesady ani patosu — emocje są podane subtelnie, ale trafiają dokładnie tam, gdzie trzeba. To pisanie, które nie przytłacza, a jednocześnie zostawia ślad.

Podczas czytania pojawia się cała gama uczuć — od wzruszenia, przez smutek, aż po coś w rodzaju cichej nadziei. To książka, która nie tylko opowiada historię, ale też zadaje ważne pytania: czy naprawdę chcielibyśmy pozbyć się bólu? I co by to o nas powiedziało?

To idealna lektura dla osób, które lubią emocjonalne, refleksyjne historie i nie boją się tematów związanych ze stratą czy żałobą. Szczególnie trafi do tych, którzy szukają w książkach czegoś więcej niż tylko fabuły — czegoś, co zostaje na dłużej. To ciepła, poruszająca i bardzo ludzka opowieść, która przypomina, że nawet w bólu może kryć się sens. Jeśli lubisz książki, które wzruszają i skłaniają do myślenia — naprawdę warto po nią sięgnąć.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Cztery pory zbrodni. Lato
Autor: Kama
„W końcu nie każdy jest przestępcą”.
Hubert Rajcher powraca – były pułkownik GROM-u, człowiek o niezwykłej przenikliwości i doświadczeniu, który mimo zakończenia kariery wojskowej wciąż zostaje wciągany w niebezpieczne sprawy. Tym razem chodzi o zabójstwo popularnego piosenkarza, Adama Xaviera. U jego boku ponownie staje komisarz Anna Zaspa, tworząc duet oparty na wiedzy, intuicji i świetnej współpracy.
Już od pierwszych stron książka uderza mocnym, szokującym dialogiem, który natychmiast przykuwa uwagę. Autor bardzo umiejętnie buduje napięcie – rozmowy między bohaterami nie są tylko wymianą zdań, ale często stanowią element układanki, której rozwiązanie odkrywamy stopniowo. To właśnie ta nieprzewidywalność sprawia, że trudno oderwać się od lektury.
Postać Huberta Rajchera zdecydowanie wyróżnia się na tle klasycznych bohaterów kryminałów. Nie jest typowym policjantem czy detektywem, a jednak jego sposób myślenia, doświadczenie i kontakty czynią go niezwykle skutecznym. W połączeniu z Anną Zaspą tworzy dynamiczny i wiarygodny duet.
Fabuła jest rozbudowana i wielowątkowa – oprócz głównego śledztwa pojawia się także inne, bardziej ukryte zagrożenie, które stopniowo wychodzi na pierwszy plan. Dodatkowo przeszłość Rajchera nie daje o sobie zapomnieć, co wprowadza do historii jeszcze więcej napięcia i emocji.
Styl autora jest lekki i przystępny, mimo że sama historia jest złożona i pełna szczegółów. Duża liczba stron nie nuży – wręcz przeciwnie, pozwala lepiej poznać bohaterów i zagłębić się w ich świat.
To książka dla osób, które lubią rozbudowane, nieoczywiste kryminały z mocnymi zwrotami akcji i bohaterami, którzy nie są jednowymiarowi. Jeśli szukasz historii, która wciąga od pierwszych stron i nie pozwala przewidzieć zakończenia – zdecydowanie warto sięgnąć po ten tytuł.

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Dziesięć lat romansu
Autor: Kama
Romans niezależnie od tego jak się potoczy zaczyna się w głowie. I niezależnie od tego jak bardzo staramy się gp usprawiedliwić tak naprawdę nie istnieje dobre wytłumaczenie.
Życie Cory jest dość stabilne, by nie rzec nudne i przewidywalne.
Kobieta pracuje w biurze , od lat z tymi samymi ludźmi i choć robi co do niej należy.
Jest mamą dwójki dzieci - Opal i Milesa oraz żoną Eliota - mężczyzny, który od momentu, gdy o nim przeczytałam wydawał się klasycznym nerdem - kimś kto słucha dziwnych podcastów, nosi koszulki z nazwami zespołów, których nikt nie zna, lecz jest przy tym tak uroczy,że trudno go nie lubi.
Jedyną wadą tego człowieka z prowincji jest fakt, że nadużywa trawki.
Sama poznaje na zajęciach dla rodziców, gdzie kobieta udała się by oderwać się od codziennej rutyny.
Szybko się okazuje ,że rozmowa toczy się bardzo naturalnie zaś nowy znajomy wydaje się świetnie rozumieć z czym zmaga się pani Green.
Problem w tym, że zaczyna fantazjować-bardzo erotycznie na jego temat..
Z czasem okazuje się że ciągle to do niej wraca..
A i on nie jest całkiem obojętny.
I tak to wszystko trwa - w jednym czasie -Cora ogarnia dzieci i uczy je czytać w innym zaś wyobraża sobie to, co robiłaby ze swoim przyjacielem.
Sytuacja zmienia się w trakcie pandemii , gdy rodziny dwójki bohaterów zaczynają się do sie­bie zbliżać.
Czy to co odkryją będzie im odpowiadać? A może wprost przeciwnie zrozumieją jak ważna jest rodzina?
Autorka porusza temat drażliwy, by nie rzec taki z kategorii społecznego tabu - zdrada , zarówno mentalna, emocjonalna jak i fizyczna jest czymś naprawdę okrutnym.
Przede wszystkim skutkuje cierpieniem wielu niewinnych osób jak partnerzy i dzieci osób uwikłanych w romans.
Jednocześnie to co zakazane z założenia pociąga bardziej niż dobrze znany schemat.
Autorka bardzo sprawnie pokazuje rozdwojenie Cory — z jednej strony oddanej matki i żony, funkcjonującej w bezpiecznym, choć przewidywalnym świecie, z drugiej kobiety, która zaczyna odczuwać głód emocji, zauważenia i ekscytacji. To właśnie ten kontrast napędza całą historię i sprawia, że trudno ją jednoznacznie ocenić moralnie — bo choć czytelnik widzi konsekwencje, rozumie też mechanizm.
Najmocniejszym elementem książki jest psychologia postaci. Romans nie wybucha nagle — on się sączy. Zaczyna się od rozmów, spojrzeń, zrozumienia, którego czasem brakuje w długoletnim związku. I właśnie to jest najbardziej niepokojące — że wszystko wydaje się „niewinne”… aż przestaje takie być.
Pandemia jako tło wydarzeń dodatkowo potęguje napięcie. Izolacja, zamknięcie w czterech ścianach i jednoczesne zbliżenie dwóch rodzin sprawiają, że emocje bohaterów nie mają gdzie się rozładować — więc eskalują. To moment, w którym fantazja zaczyna zderzać się z rzeczywistością.
Czy to książka o zdradzie? Tak — ale nie tylko. To raczej historia o wyborach i ich konsekwencjach. O tym, że „co by było gdyby” potrafi być bardziej kuszące niż to, co mamy — ale też znacznie bardziej destrukcyjne.
Sommers nie daje łatwych odpowiedzi. Nie moralizuje wprost, ale pokazuje, jak wiele osób może zostać zranionych przez decyzje podjęte pod wpływem chwili, emocji czy potrzeby ucieczki od rutyny.
To nie jest lekka historia na poprawę humoru — raczej książka, która zostawia z lekkim dyskomfortem i pytaniami o własne granice. I właśnie dlatego działa.



✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Kadry tamtego lata
Autor: Gosia
Kadry tamtego lata autorstwa Magdalena Załęcka to bardzo ciepła, a jednocześnie lekko nostalgiczna historia, która pokazuje, jak bardzo przeszłość potrafi wrócić w najmniej spodziewanym momencie — i namieszać w życiu bardziej, niż byśmy chcieli.

Fabuła skupia się na Jance, trzydziestokilkulatce, która na pierwszy rzut oka ma wszystko poukładane. Praca, związek, codzienność, która jest przewidywalna i bezpieczna. I nagle — wspomnienie. A zaraz potem człowiek z przeszłości, Piotrek, który kiedyś był częścią jednego, intensywnego, młodzieńczego lata. Ich historia zaczęła się niewinnie, trochę od niechęci, trochę od emocji, które trudno było wtedy nazwać — i urwała się równie nagle, jak się zaczęła. Kiedy po latach znów pojawia się w życiu Janki, wszystko zaczyna się chwiać. To już nie tylko powrót do wspomnień, ale konfrontacja z tym, kim się było i kim się jest teraz.

To książka obyczajowa z mocnym naciskiem na relacje i emocje. Nie ma tu wielkich zwrotów akcji — siła tej historii tkwi w tym, co dzieje się między bohaterami i w ich wnętrzu. Jest nostalgia, jest tęsknota za tym, co było, ale też niepewność i lęk przed tym, co może się wydarzyć.

Podczas czytania bardzo łatwo wejść w głowę Janki. Pojawia się takie znajome uczucie „co by było, gdyby…”, rozmyślanie o dawnych decyzjach i o tym, czy życie mogło potoczyć się inaczej. To książka, która wywołuje uśmiech, ale też lekki ścisk w sercu. Czasami jest ciepło i przyjemnie, a czasami trochę niewygodnie — bo dotyka bardzo prawdziwych emocji.

Bohaterowie są autentyczni i bliscy. Janka to ktoś, kogo łatwo zrozumieć — trochę zagubiona między tym, co stabilne, a tym, co kiedyś było ekscytujące i nieprzewidywalne. Piotrek z kolei wnosi do tej historii nutę niepewności i emocji, które trudno uporządkować. Ich relacja nie jest prosta ani oczywista, i właśnie to sprawia, że tak dobrze się ją śledzi.

Styl Magdaleny Załęckiej jest lekki, naturalny i bardzo „życiowy”. Czyta się to płynnie, bez wysiłku, ale jednocześnie z dużym zaangażowaniem. Autorka nie sili się na przesadny dramatyzm — emocje pojawiają się same, gdzieś między słowami, w dialogach i wspomnieniach.

To książka dla osób, które lubią spokojniejsze, emocjonalne historie o relacjach, wyborach i powrotach do przeszłości. Szczególnie trafi do tych, którzy choć raz złapali się na myśli o swojej pierwszej miłości albo zastanawiali się, jak wyglądałoby ich życie, gdyby kiedyś wybrali inaczej.

To taka opowieść, która zostawia po sobie ciepło, ale też odrobinę zadumy. Jeśli lubisz książki o uczuciach, wspomnieniach i życiowych zakrętach — zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Mój dom (miękka)
Autor: mysilicielka
Za dużo i za długo. Jeżeli jakieś napięcie się pojawiało, to niestety z czasem się ulatniało. Jak już zaczynałam czuć, że fabuła mnie intryguje, chciałam poznać ciąg dalszy, to nie dostawałam żadnego paliwa, by ten zapał podtrzymywać.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Operacja Miecz Samuraja
Autor: przyrodaz
Książka jest mądra, pouczająca, ciekawa, ale jednocześnie czegoś drobnego jej brakuje, choć nie potrafię tego wskazać. Prawdopodobnie moje ciało to czuje, tylko mózg jeszcze nie potrafi tego zauważyć.
Pozycja jest dużego formatu ze sztywną okładką i stronami niczym z bloku technicznego, jedynie wypełnionego wszelkimi barwami. Być może chodzi o same barwy, gdyż choć użytych jest ich sporo, to jednak ukazują jakby ciemne strony kolorów. Nie są wypłowiałe, bardziej ukazują nastroszenie, jakby przepowiadały, że coś mrocznego niedługo nadejdzie. Na dole prawej strony mamy pytania, które są sformułowane niby prosto, ale nieraz tej odpowiedzi trzeba się domyśleć. To był idealny przedsmak języka polskiego dla trzecioklasisty, gdzie z treści trzeba było wyciągnąć wnioski, czytać z uwagą i potrafić wychwytywać odpowiedzi. Na końcu książki mamy również pytania ukazujące obrazek i zapytanie, gdzie mógł on wstępować. To więcej niż gra w spostrzegawczość, a nawet powiedziałabym, że to książka w zapamiętywanie treści. Dodatkowo wzbogacona historią w której mali detektywi muszą odnaleźć jakąś ważną dla kogoś rzecz. Podczas ich przygód napotykają nie tylko osoby, ale i rzeczy, które raz im umykają, a innym razem niemal same się ukazują.
Niby pozycja jest ukierunkowana dla czytelników od zerówki, ale ja bym powiedziała, że nawet właśnie do trzeciej klasy podstawowej przyda się wiedza jaką można z niej wynieść. Na uwagę zasługuje również mimika twarzy bohaterów, gdyż po tym poznawaliśmy czy ktoś był szczery, czy knuł jakiś spisek. Młodych detektywów można polubić, gdyż są szczerzy i działają za pomocą wzajemnego wsparcia.
Jeszcze chciałabym powrócić do pytań na dole strony. One nie odnoszą się tylko do jakiejś rzeczy, ale również pytań o zmianę wyglądu jakiejś osoby, gdzie z treści nie ma podanego imienia, ale poprzez występowanie we wcześniejszych stronach, można było ją zapamiętać. To były pytania z kierunku obserwacji nie tylko otoczenia, ale mimiki twarzy, zmiany nastawienia, wyglądu oraz sposobu wysławiania się. To pokazuje dzieciom, że zawsze czegokolwiek poszukują powinni mieć nie tylko oczy, ale i uszy szeroko otwarte:-) Myślę, że na taką skalę wartości, wręcz powinno się ją polecać:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Dżentelmeni ziemi galicyjskiej
Autor: sza_teraz_czytam
"Dżentelmeni ziemi galicyjskiej" są pierwszym tomem dwutomowego cyklu W cieniu niewoli. Edyta Świętek przenosi nas w świat XIX-wiecznej Galicji, kiedy Polska była pod zaborami austriackimi. Tło historyczne, jakie odmalowuje, kolejny raz pokazuje, jak dobrze odnajduje się w tych klimatach. Mamy tu rabację galicyjską czy zrywy niepodległościowe. Widzimy, jak przemiany społeczne miały duży wpływ na losy ludzi. 

Na wystawny ślub Benedykty z baronem Franciszkiem Sokołowskim zjeżdżają do Dobczyc krewni z całej Europy. To wtedy też zapadają decyzje, które zmienią losy kilku rodzin. Izabela Zarabska zakochuje się od pierwszego wejrzenia w przystojnym Bogumile, lecz jej przyszłość została już zaplanowana. Wbrew własnej woli ma poślubić hrabiego Cezarego Orszanda. To małżeństwo z rozsądku, opłacalne i niestety pozbawione ciepła, z pasmem wyrzeczeń, samotności i złamanych nadziei. Czy macierzyństwo sprawi, że los się do niej uśmiechnie? Z kolei Maurycy, Walery i Armando wkraczają w wiek, w którym trzeba będzie podejmować trudne wybory, lojalność zostaje wystawiona na próbę, a zakazane uczucia kiełkują wbrew rozsądkowi i zasadom.

W czasach, gdzie obowiązywała hierarchia i opinia społeczna oraz sztywne konwenanse autorka ukazała, jak wysoką cenę płaci się za posłuszeństwo, poczucie obowiązku i zakazane uczucia. Elegancki dworski świat skrywał wiele sekretów, niespełnione pragnienia, marzenia oraz dramaty. Niejeden człowiek mógł się przekonać, że nazwisko i pochodzenie znaczyły więcej niż szczęście. Honor zaś niekiedy stał ponad uczuciami. 

Miłość to ryzyko, dla którego bohaterowie potrafili zrobić wiele. Jednak szczęście nie było przeznaczone dla każdego. Postać Izabeli doskonale pokazuje jej wewnętrzne rozdarcie. W natłoku powinności i obowiązków wyłania się obraz życia niespełnionej miłości. 

Z racji tytułu nie można nie wspomnieć o męskich bohaterach. Są niejednoznaczni, wzbudzający emocje. Oni, podobnie jak i kobiety są rozdarci. Pragnienia, uczucia, honor... nie można mieć wszystkiego. Móc zadowolić innych, a jednocześnie być szczęśliwym? Trudna sztuka.

"Dżentelmeni ziemi galicyjskiej" to pełna emocji, poruszająca i porywająca powieść o zakazanej miłości, romantycznych uniesieniach, złamanych przysięgach, niebezpiecznych przygodach i marzeniach w świecie, w którym rządzą twarde konwenanse. Jeśli jesteście ciekawi, sprawdźcie, dokąd to wszystko zaprowadzi bohaterów...

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Rozwikłaj swoje emocje. Nazwij to, co czujesz, i dowiedz się, co z tym zrobić
Autor: mysilicielka
Takie gadu-gadu osoby, która w zasadzie nie jest w żaden sposób naukowo przeszkolona w temacie. Coś tam poczytała, porozmawiała z własnym terapeutą, jest głęboko wierząca i przez to wszystko czuje potrzebę pomagania innym. Powstała z tego książka, bo też tekst jest mocno rozdmuchany, a to przez większe odstępy między linijkami, a to przez zwykłe lanie wody i krążenie wokół tego samego tematu. Mało konkretów, nic odkrywczego, dla mnie nic ciekawego, ale wyobrażam sobie, że dla czytelnika, który szuka emocjonalnego i duchowego wsparcia, taka lektura może być kojąca.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Dziwna Sally Diamond
Autor: mysilicielka
Zaczęło się od głośnej emocjonalnej petardy, a potem było jeszcze ciężej. Wbrew tytułowi, w książce są przedstawiane równolegle dwie historie, więc pochylimy się nie tylko nad życiem Sally, ale również jej dziwną rodziną. Jest jednocześnie niesamowicie i bardzo przyziemnie. Ta historia była wymyśloną powieścią, ale równie dobrze mogłaby się pojawić wieczorem w telewizyjnych wiadomościach. Autorka na każdej stronie balansuje na granicy niedowierzania i pełnego zrozumienia ludzkiej natury, na granicy pogardy i współczucia.

Świetna książka, wciągająca i taka rozbrajająca. Wprowadza uczucie niepokoju i lekkiego dyskomfortu, chociaż nie ma tutaj pędzącej na łeb na szyję akcji. Słuchałam jej w audiobooku i z przyczyn niezależnych musiałam zrobić około miesięczną przerwę w trakcie. Mimo takiego odstępu nie mogłam przestać myśleć o postaciach i fabule, więc jak tylko miałam możliwość powrotu do lektury, to zaraz znalazłam miejsce, w którym skończyłam i dosłuchałam do końca.

Zakończenie, nomen omen, niczego nie zamyka, zupełnie jakby te postacie gdzieś tam dalej żyły swoim dziwnym życiem. Brrr. Polecam, szczególnie osobom, którym wydaje się, że ze strony thrillerów już nic ich nie zaskoczy. Podobało mi się - czy to znaczy, że ja też jestem dziwna?
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Drogi przez morze
Autor: mysilicielka
Sięgnęłam, aby przypomnieć sobie, czemu nie lubię Pilipiuka (już wiem) i czy to się przypadkiem nie zmieniło (niestety nie). Autor potrafi stworzyć klimat, oddać ducha czasów, o których pisze i idzie mu to tak dobrze, że aż musiałam wyglądać przez okno, żeby upewnić się, gdzie i kiedy jestem. Niestety sama fabuła była monotonna, przegadana, bez wyraźnej puenty. To już? Koniec? Aha, ok.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Operacja Miecz Samuraja
Autor: Gosia
„Operacja Miecz Samuraja” autorstwa Jørn Lier Horst i Hans Jørgen Sandnes to kolejna część serii o Biurze Detektywistycznym nr 2, która już na pierwszy rzut oka przyciąga bardzo dopracowanym wydaniem. Twarda oprawa, kolorowe ilustracje i przejrzysty układ sprawiają, że książka jest niezwykle przyjazna dla młodszych czytelników i aż chce się po nią sięgnąć. To tytuł skierowany głównie do dzieci w wieku wczesnoszkolnym, ale spokojnie odnajdą się przy nim także starsi czytelnicy, którzy lubią lekkie, przygodowe historie z nutą zagadki.

Fabuła koncentruje się wokół tajemniczego gościa z Japonii, który przybywa do Elvestad z nietypową prośbą – chce odnaleźć zaginiony przed wiekami miecz samuraja. Trop prowadzi przez różnego rodzaju zagadki, symbole i szyfry, co sprawia, że czytelnik może aktywnie uczestniczyć w śledztwie razem z bohaterami. Tiril i Oliver to bystre, odważne dzieciaki, które świetnie się uzupełniają, a ich pies Otto dodaje historii uroku i odrobiny humoru. Każda z postaci wnosi coś innego do tej opowieści, dzięki czemu całość jest dynamiczna i angażująca.

Książka szczególnie przypadnie do gustu dzieciom, które lubią rozwiązywać zagadki, interesują się tajemnicami i przygodami, a także tym, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z czytaniem. Motywy, które się tu pojawiają, to przede wszystkim przyjaźń, współpraca, ciekawość świata, ale też odkrywanie innych kultur – w tym przypadku japońskiej. To także świetna okazja, by pokazać młodszym czytelnikom, jak ważne jest logiczne myślenie, spostrzegawczość i wyciąganie wniosków.

Z tej historii można wynieść nie tylko dobrą zabawę, ale też przekonanie, że warto zadawać pytania, szukać odpowiedzi i działać razem. Całość czyta się lekko i z przyjemnością, a krótkie rozdziały i ilustracje dodatkowo ułatwiają odbiór. To naprawdę udana, wciągająca przygoda, która potrafi zaciekawić i jednocześnie zachęcić do sięgania po kolejne książki z serii – zdecydowanie warto mieć ją na półce.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Granice życia
Autor: przyrodaz
Jeśli chodzi o sam początek książki, to poczułam jakby ktoś mnie spoliczkował i zakomunikował, że cokolwiek nie zrobię, to i tak umrę. Nie było to ani pocieszające ani motywujące, choć nie mogę też powiedzieć, że było to jakieś obraźliwe. To było stwierdzenie faktu o tym co nas czeka i jak inni znajdują sposoby na to, by przedłużyć to, co nieuchronnie. Następnie zostałam poinformowana o tajnikach prac nad mózgiem, gdzie nawet po uboju świń, po odcięciu im głów, po pewnym czasie udało się naukowcom przywrócić ich mózg do myślenia. Mamy opisane w jaki sposób do tego doszło oraz zaproszona zostałam do dalszej ingerencji w zakres mózgowy. Tutaj muszę dodać, że styl językowy jest niezwykle inteligentny, ale nie ma sztywnych zasad i określeń jakie czasami można w książce spotkać. Jesteśmy wciąż zachęcani do dalszej lektury wiadomościami o których się nie słyszy. Mądrze i przychylnie jednocześnie poznajemy wyniki doświadczeń pracy nad mózgiem, gdzie śmierć uważa się za zakres chorobowy, który można wyleczyć. Jest na ten temat cała masa opisów i informacji w jaki sposób działali, skąd pobierali mózgi do badań oraz po jakim czasie udawało im się doprowadzić do odnowienia żywotności organów. Czyżby zatem brano pod uwagę fakt odnowienia komórek zniszczonych przez przysłowiowego raka?
W początkowej fazie głębszych badań udało im się ożywić wszystkie organy świńskie z tym, że dochodziło do różnych uszkodzeń. Na tym na szczęście nie poprzestano. Pomimo opinii publicznej, która nie zawsze była przychylna, ponawiano i ulepszano swoje próby. Odnotowałam tutaj bardzo ważną i podlegającą dalszego rozmyślenia informację. Odnotowano bowiem, że człowiek w momencie śmierci nabiera całkowitej świadomości jak powinien żyć. Czyżby zatem dlatego osoby, którym udawało się wychodzić ze śmierci klinicznej zdobywali informacje o których nikt nie mówi? Czy nie dziwne jest, że informacje o takich przebudzeniach pojawiają się i dalej słuch o takich ludziach zanika. Nie ciekawi was dlaczego? Podobno krzywdzenie innych jest całkowitym krzywdzeniem siebie i są na to dowody, które znają nieliczni. Ludzie z którymi przebywamy to sobowtóry nas, więc jeśli cokolwiek im się dzieje z naszej przyczyny, to w późniejszym czasie mózg jakby przeorganizuje to w nas. Dlatego w manifestacji mówi się, że kochaj każdego człowieka, pomagaj mu, bo tak naprawdę pomagasz tym sobie. Jest tylko jeden warunek, nie można mieć myśli oczekiwania czegokolwiek w zamian. To byłoby coś jakby rzut do nas fortuną, którą my przerzucimy komuś innemu.
Powiem wam, że im więcej czytam tych mądrych książek, tym bardziej mam wrażenie, że ta cała wiedza już od dawna była nam pokazywana w bajkach, tylko my nie mając jej, pomijaliśmy każdą prawdę, która była podawana nam na tacy. Dlatego właśnie te stare bajki, niekoniecznie wszystkie filmy, ale bajki, były zawsze tą ,,fantazją", którą ludzie na górze znali, obserwowali jak my jej nie rozumiemy i z uśmiechem poklepywali się po plecach tworząc rzeczywistość odwrotną do tej w której powinniśmy żyć, by uzyskać dobrobyt, zdrowie i szczęście. Nie ukrywam, że te myśli mnie przeraziły. Czy zatem polecam tą książkę? Tak, bo takich informacji nie znajdziecie teraz w telewizji. Malutko osób czyta książki ze zrozumieniem, poradników prawie nikt nie lubi. Dali nam przekonania, że poradnik jest czymś co wręcz nakazuje nam postępowania w określony sposób. A ludzki mózg nie toleruje przymusu, dlatego od razu odrzuca coś, co ,,potencjalnie" mogłoby mu ,,zaszkodzić". A prawda jest zupełnie odwrotna. Mamy na tacy daną wiedzę, ale jej nie chcemy, dlatego góra nie ma nas na sumieniu. Twierdzą, że wszystko nam dają i tak robią, tylko utworzyli w nas przekonanie, by nie chcieć sobie pomagać. W ten sposób oni nie są winni, tylko ludzkość za pomocą bodźców z mediów zatraca zdolność do samodzielnego myślenia.
Nasza przyszłość tworzy się za pomocą powtórzeń. My natomiast powtarzamy oglądanie śmiesznych filmików, żartów, oglądamy biedę i ludzi, którym się nie wiedzie zazdroszcząc tym, którym się wiedzie. Zapytajcie się bogatego człowieka czy ogląda telewizję. On w niej występuje, ale nie traci czasu na przetwarzanie treści, które mu nie służą. Wymazując z mózgu myślenie oglądaniem innych czy też fikcyjnych wydarzeń, wykreślamy to do czego zostaliśmy stworzeni. A później zazdrość o kogoś, o coś, biadolenie, narzekanie i myśli, że los jest zły. A przecież sami to sobie robimy. Nauczyliśmy się tego poprzez powtarzanie:-)
Nie wiem ile osób dojdzie do końca mojej recenzji, czy ktoś ją pojmie, ale chcę abyście wiedzieli, że większość moich myśli o świecie bierze się właśnie z takiego typu książek. Takich, które poruszają obszary mózgowe o których jest napisane w tej lekturze. I jestem z tego dumna, że mogę je poznawać. Wam również proponuję sięganie po takie książki. A co wy z tym zrobicie, to już wasz wybór:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Liczba wyświetlanych pozycji:
1
2
3
4
5
850
Idź do strony: