Skończyłam tę książkę kilka dni temu i nadal wracam do niej myślami. Najbardziej zaskoczyło mnie to, że pod warstwą świetnie opowiedzianej historii kryje się bardzo trafna obserwacja ludzkiej natury. To opowieść o żądzy, pogardzie, wykluczeniu i potrzebie bycia akceptowanym, ale przedstawiona bez moralizowania czy prostych ocen. Bardzo spodobała mi się również konstrukcja książki – historie stopniowo tworzą spójną całość i pokazują różne oblicza człowieka. Jeśli lubicie literaturę historyczną z psychologiczną głębią i bohaterami, którzy nie są ani całkiem dobrzy, ani całkiem źli, zdecydowanie polecam tę lekturę.
- Wiesz, czego nauczyło mnie moje małżeństwo? - Ala usiadła obok mnie, na bocznym oparciu mebla.
- Czego?
- Że nigdy, przenigdy nie można oddać się nikomu w stu procentach! Pod żadnym pozorem. Ktokolwiek by to był. Zawsze trzeba mieć coś dla siebie.
Co zostaje z wielkiej miłości po dwudziestu dwóch latach małżeństwa?
To pytanie towarzyszyło mi przez całą lekturę powieści „Wróć przed zmrokiem”, drugiego tomu serii „Druga połowa” autorstwa Katarzyny Fiołek. Choć rozpoczęłam swoją przygodę z tym cyklem właśnie od tej części, ani przez chwilę nie czułam się zagubiona. To historia kompletna, zamknięta i niezwykle bliska codzienności.
Basia i Tomek znają się od młodości. Wspólnie zbudowali dom, wychowali córkę i stworzyli życie, które z zewnątrz wydaje się spokojne i poukładane. Jednak kiedy Ania wyjeżdża na studia, w ich rzeczywistości pojawia się cisza, której wcześniej nie dostrzegali.
Basia coraz mocniej odczuwa syndrom pustego gniazda. Zaczyna mierzyć się z lękiem przed przemijaniem, zmianami zachodzącymi w jej ciele i pytaniami, które wcześniej skutecznie zagłuszała codzienność. Tomek z kolei ucieka w rutynę i pracę, nie dostrzegając, że jego żona potrzebuje czegoś więcej niż zapewnienia, że „przecież wszystko jest dobrze”.
Ta książka poruszyła mnie swoją autentycznością. Nie znajdziecie tu wielkich dramatów ani spektakularnych zwrotów akcji. Jest za to życie – zwyczajne, prawdziwe i pełne emocji, które łatwo rozpoznać jako własne.
To opowieść o tym, jak łatwo zatracić bliskość, gdy codzienność przejmuje kontrolę nad związkiem. O tym, że czasem wystarczy jedno nieprzemyślane zdanie, by ujawniły się wszystkie niewypowiedziane żale i rozczarowania.
Bardzo doceniam sposób, w jaki autorka pokazuje kobiecą perspektywę. Basia nie jest idealna, ale właśnie dzięki temu staje się tak wiarygodna. Jej zagubienie, tęsknota za dawną sobą i potrzeba zmian wybrzmiewają niezwykle mocno.
Wyjazd na Sardynię staje się dla niej czymś więcej niż podróżą. To próba odnalezienia własnego głosu, odpowiedzi na pytanie, czego naprawdę chce i czy można na nowo odbudować relację, która przez lata zaczęła się kruszyć.
Mimo trudnych tematów ta historia nie jest przygnębiająca. Obok smutku i refleksji pojawia się humor, ciepło i nadzieja. To właśnie one sprawiają, że po zamknięciu książki zostaje z czytelnikiem coś więcej niż tylko wzruszenie.
„Wróć przed zmrokiem” to opowieść o miłości, która dojrzewa, zmienia się i każdego dnia wymaga świadomego wyboru drugiego człowieka. O relacjach, które potrzebują rozmowy. O kobietach, które uczą się stawiać siebie na pierwszym miejscu. I o tym, że nigdy nie jest za późno, by zawalczyć o własne szczęście.
To książka, w której wiele osób odnajdzie cząstkę siebie – swoich lęków, marzeń i pragnień.
Polecam ją nie tylko kobietom. Myślę, że wielu mężczyzn również mogłoby odnaleźć w niej ważną lekcję o uważności i bliskości.
"W upale lata" jest drugim tomem trylogii Tajemnice Wiśniowego Sadu, w której kontynuowane są losy Weroniki. Można odnieść wrażenie, że tym razem fabuła podąża w stronę bardziej sensacyjno-kryminalną, choć w dalszym ciągu jest to przede wszystkim powieść obyczajowa.
Weronika zostaje zamieszana w sprawę kryminalną. Wyjeżdża ze Skarbiesza, w którym nie jest już bezpieczna, ale czy dobry pomysł? Zwłaszcza że nie jej. Czy może tej osobie zaufać? Wszystko komplikuje się jeszcze bardziej, a zagadek tylko przybywa. Łeba też nie jest spokojnym miejscem. Gangsterskie porachunki i tu dosięgną dziewczynę. Czy ktoś zdąży ochronić ją przed przestępcami? Czy uczucie do Jusufa ma jeszcze jakąkolwiek szansę? A może pojawi się ktoś inny?
Weronika musi zmierzyć się z niedomówieniami, kłamstwami i intrygami. Gubi się w decyzjach, jakie podejmuje, popada ze skrajności w skrajność. Czasami zachowuje się jak nastolatka, aż mamy ochotę nią potrząsnąć! Tu nic nie takim, jakie się wydaje. Bohaterka niestety przekonuje się, że nikomu tak naprawdę nie można ufać. Kto jest przyjacielem, a kto wrogiem? Wiemy, że kłamstwa prędzej czy później wychodzą na jaw, jednak niezwykle trudno jest się z nich wyplatać. Ale należy pamiętać, że nawet najgorsza prawda jest zawsze lepsza niż kłamstwo.
Historia ta pokazuje, do czego dla miłości jest zdolny człowiek. Uczucie oparte na kłamstwie nie może mieć szczęśliwego finału. Czy zatem miłość może wybaczyć kłamstwo?
Ponownie do czerwoności rozgrzał mnie wątek uchodźców. Nie do przyjęcia są uprzedzenia i wyzwiska pod ich adresem. Czy ktoś z nas chciałby, aby rzucano mu w twarz obraźliwe epitety typu: "Ras nie powinno się mieszać, bo wyjdą z tego kundle" czy "Araby do gazu od razu"?
Niektóre z wydarzeń i sytuacji wydają się niewiarygodne, by mogły zaistnieć w prawdziwym życiu. Choć z drugiej strony człowiek już tyle dziwnych rzeczy widział i słyszał, że nic go nie powinno dziwić.
"W upale lata" to pełna emocji, intrygująca powieść o tajemnicach, konsekwencjach kłamstwa, wyrzutach sumienia, rasizmie i ksenofobii. Czy Weronika dalej będzie brnąć w kłamstwa? By się o tym przekonać, trzeba czym prędzej zajrzeć do jesieni...
Czy można znienawidzić kogoś, kto kiedyś był dla nas bardzo ważny?
Niektóre historie przypominają, że największe konflikty nie zawsze rodzą się między obcymi ludźmi. Czasem powstają między tymi, którzy kiedyś byli sobie najbliżsi. I właśnie o tym opowiada ta książka.
Piotrek i Adrianna znają się od lat. Dawniej łączyła ich przyjaźń, dziś dzieli mur zbudowany z żalu, niedomówień i niewypowiedzianych słów. Los jednak postanawia postawić ich przed nie lada wyzwaniem — trafiają do tej samej pracy i przez okres próbny muszą dzielić jedno stanowisko. Problem w tym, że na końcu zostać może tylko jedno z nich.
To początek historii pełnej emocji, słownych przepychanek i napięcia, które czuć od pierwszych stron. Bardzo podobało mi się to, że autorka nie poszła na skróty. Relacja bohaterów rozwija się powoli, naturalnie i przede wszystkim wiarygodnie. Nie ma tutaj nagłych zwrotów uczuć — jest za to stopniowe odkrywanie prawdy, konfrontacja z przeszłością i próba zrozumienia własnych błędów.
Ogromnie polubiłam zarówno Adę, jak i Piotrka. To bohaterowie pełni emocji, niedoskonali i przez to bardzo prawdziwi. Ich historia pokazuje, jak wiele problemów może wynikać z braku szczerej rozmowy i jak trudno czasem zrobić pierwszy krok do porozumienia.
Dużym atutem książki jest również to, że nie skupia się wyłącznie na wątku romantycznym. Pojawiają się tu trudniejsze tematy związane z przeszłością, życiowymi wyborami i walką o lepsze jutro, dzięki czemu całość zyskuje dodatkową głębię.
Nie mogę też nie wspomnieć o rodzinie Tylczyńskich, która po raz kolejny skradła moje serce. Ich relacje są pełne ciepła, humoru i wzajemnego wsparcia. A babcia Helenka? To absolutna królowa tej historii! Charyzmatyczna, zabawna i bezpośrednia — każda scena z jej udziałem była dla mnie prawdziwą przyjemnością.
To książka, od której bardzo trudno się oderwać. Pełna emocji, wzruszeń, humoru i życiowych prawd. Historia o drugich szansach, niewypowiedzianych uczuciach i o tym, że czasem jedna szczera rozmowa może zmienić wszystko.
„Pojedynek” Krzysztofa Domaradzkiego to dynamiczny kryminał sensacyjny, który od pierwszych stron wciąga czytelnika w niebezpieczną grę pomiędzy złodziejem, zawodowym zabójcą i doświadczoną policjantką. Autor stworzył historię pełną napięcia, zwrotów akcji i wyrazistych bohaterów, udowadniając, że polska literatura sensacyjna może skutecznie konkurować z najlepszymi zagranicznymi thrillerami.
Fabuła koncentruje się wokół trzech postaci, których losy niespodziewanie się przecinają. Johnny oficjalnie prowadzi działalność stolarską, jednak w rzeczywistości wykorzystuje swoją pracę do okradania klientów. Jest inteligentny, cierpliwy i niezwykle skuteczny, dzięki czemu przez lata pozostaje nieuchwytny. Wszystko zmienia się w chwili, gdy wybiera niewłaściwą ofiarę. Stefan, na którego trafia, nie jest zwykłym klientem. To profesjonalny zabójca, który za wszelką cenę chroni swoje sekrety i nie zamierza pozwolić, by ktokolwiek zagroził jego anonimowości. W samym środku tej niebezpiecznej rozgrywki znajduje się Ryfka Brodnicka – policjantka z ogromnym doświadczeniem zawodowym, która mimo zmęczenia służbą nie zamierza odpuścić sprawy. Kiedy zwykłe śledztwo zamienia się w serię pościgów, strzelanin i brutalnych porachunków, rozpoczyna się prawdziwy pojedynek, którego finał trudno przewidzieć.
Akcja książki została osadzona we współczesnej Warszawie. Stolica nie jest tu jedynie tłem wydarzeń, ale staje się pełnoprawnym elementem opowieści. Autor wykorzystuje miejską przestrzeń do budowania napięcia i dynamiki fabuły. Ulice, osiedla, mieszkania i mniej reprezentacyjne zakątki miasta tworzą realistyczną scenerię dla historii o przestępcach i policjantach. Warszawa przedstawiona w książce jest pełna kontrastów – nowoczesna, ale jednocześnie skrywająca wiele mrocznych miejsc i tajemnic.
Największym atutem powieści są jej bohaterowie. Johnny nie jest typowym złodziejem – jego profesjonalizm i pomysłowość sprawiają, że momentami trudno nie podziwiać jego sprytu. Stefan natomiast budzi jednocześnie fascynację i niepokój. To człowiek chłodny, opanowany i niezwykle niebezpieczny. Z kolei Ryfka Brodnicka wnosi do historii autentyczność i ludzki wymiar. To bohaterka zmęczona wieloletnią służbą, ale wciąż posiadająca instynkt i determinację, które czynią ją skuteczną policjantką. Każda z tych postaci ma własne motywacje i charakter, dzięki czemu konflikt między nimi wydaje się wiarygodny i angażujący.
Podczas lektury trudno narzekać na brak emocji. Domaradzki bardzo sprawnie buduje napięcie i umiejętnie stopniuje zagrożenie. Czytelnik odczuwa niepewność, ciekawość i adrenalinę towarzyszącą kolejnym wydarzeniom. Wiele scen zostało napisanych w taki sposób, że niemal przypominają sekwencje filmowe. Pościgi, konfrontacje i nagłe zwroty akcji sprawiają, że książkę czyta się bardzo szybko. Jednocześnie autor nie zapomina o psychologicznej stronie swoich bohaterów, dzięki czemu historia nie sprowadza się wyłącznie do efektownej akcji.
„Pojedynek” należy do gatunku kryminału sensacyjnego i thrillera. To książka skierowana przede wszystkim do czytelników, którzy lubią szybkie tempo narracji, wyrazistych bohaterów i fabułę pełną napięcia. Znajdą tutaj wszystko, czego można oczekiwać od dobrej sensacji – przestępczy świat, policyjne śledztwo, niebezpieczne tajemnice i nieustanne poczucie zagrożenia.
Styl Krzysztofa Domaradzkiego jest dynamiczny, konkretny i bardzo filmowy. Autor unika zbędnych opisów, skupiając się na akcji i dialogach, które brzmią naturalnie i wiarygodnie. Dzięki temu historia rozwija się płynnie, a czytelnik niemal od pierwszych stron zostaje wciągnięty w wir wydarzeń. To jedna z tych książek, które trudno odłożyć przed poznaniem zakończenia.
„Pojedynek” to świetnie skonstruowany kryminał sensacyjny, który dostarcza rozrywki na wysokim poziomie. Wciągająca fabuła, interesujący bohaterowie i dobrze oddane realia współczesnej Warszawy sprawiają, że książka skutecznie trzyma w napięciu od początku do końca. To doskonała propozycja dla wszystkich miłośników thrillerów i sensacyjnych historii, w których każdy ruch może przesądzić o życiu lub śmierci. Zdecydowanie polecam tę lekturę fanom mocnych, dynamicznych kryminałów.
Rozpoczęcie nauki w szkole to jeden z najważniejszych momentów w życiu dziecka. Towarzyszy mu wiele emocji – od ekscytacji i ciekawości po niepewność, a czasem nawet lęk przed tym, co nieznane. Książka „Wszystko o tym, jak będzie w szkole” autorstwa Felicity Brooks powstała właśnie po to, aby pomóc najmłodszym oswoić te obawy i z większym spokojem wkroczyć w nowy etap życia.
Nie jest to typowa powieść z jedną główną fabułą i konkretnymi bohaterami. To raczej wspierająca książka edukacyjna dla dzieci, która w przystępny sposób odpowiada na pytania związane ze szkołą. Autorka wyjaśnia, czym jest szkoła, jak wyglądają lekcje, czego można się nauczyć, jak nawiązywać znajomości oraz jak radzić sobie w nowych sytuacjach. Dzięki temu młody czytelnik może stopniowo poznawać szkolną rzeczywistość jeszcze przed pierwszym dzwonkiem.
Akcja książki nie została osadzona w jednym konkretnym miejscu czy czasie. Przedstawione sytuacje mają charakter uniwersalny i odzwierciedlają codzienne życie uczniów rozpoczynających naukę. Czytelnik obserwuje różne szkolne przestrzenie – sale lekcyjne, korytarze, place zabaw czy stołówki. To sprawia, że dziecko może łatwo wyobrazić sobie, jak wygląda typowy dzień w szkole i czego może się spodziewać.
Choć książka nie opiera się na rozbudowanej fabule, znajdziemy w niej bohaterów reprezentujących dzieci rozpoczynające szkolną przygodę. Dzięki ich przykładom najmłodsi mogą zobaczyć, że wiele osób odczuwa podobne emocje. Strach przed nowym miejscem, nieśmiałość podczas poznawania kolegów czy obawy związane z nauką są przedstawione w sposób naturalny i zrozumiały. Jednocześnie autorka pokazuje, że wszystkie te uczucia są normalne i można sobie z nimi poradzić.
Największą wartością tej publikacji są emocje, jakie budzi u młodych czytelników. Książka uspokaja, dodaje odwagi i buduje poczucie bezpieczeństwa. Czytając ją z dzieckiem, można zauważyć, jak wiele pytań i wątpliwości znajduje odpowiedzi. Towarzyszy temu ciekawość, radość i rosnąca pewność siebie. Z perspektywy rodzica lub opiekuna lektura daje natomiast poczucie, że dziecko otrzymuje wartościowe wsparcie w ważnym momencie swojego życia.
Styl Felicity Brooks jest prosty, ciepły i bardzo przyjazny dla najmłodszych odbiorców. Autorka potrafi przekazywać informacje w sposób zrozumiały i zachęcający, unikając przy tym nadmiernego dydaktyzmu. Tekst jest dostosowany do wieku dzieci, a treści zostały przedstawione tak, aby wzbudzać zainteresowanie, a nie przytłaczać nadmiarem informacji.
Pod względem gatunkowym jest to książka edukacyjno-informacyjna dla dzieci, której głównym celem jest przygotowanie najmłodszych do rozpoczęcia nauki w szkole. To publikacja, która nie tylko przekazuje wiedzę, ale również wspiera rozwój emocjonalny dziecka i pomaga oswoić nadchodzące zmiany.
Szczególnie poleciłabym ją dzieciom przygotowującym się do rozpoczęcia pierwszej klasy, ale także rodzicom, którzy szukają wartościowej lektury pomagającej rozmawiać o szkole. To również świetna propozycja dla przedszkoli i nauczycieli pracujących z dziećmi stojącymi u progu edukacji szkolnej.
„Wszystko o tym, jak będzie w szkole” to mądra, wspierająca i bardzo potrzebna książka, która pomaga zamienić niepewność w ciekawość, a obawy w ekscytację. W przystępny sposób odpowiada na najważniejsze pytania najmłodszych i pokazuje, że szkoła może być miejscem pełnym nowych przyjaźni, ciekawych doświadczeń i dobrej zabawy. To wartościowa lektura, po którą zdecydowanie warto sięgnąć przed rozpoczęciem szkolnej przygody.
To książka, która pokazuje Marię Skłodowską-Curie nie tylko jako wybitną naukowczynię, ale także kobietę pełną determinacji, odwagi i pasji. Dava Sobel opowiada o jej życiu, odkryciach oraz wpływie, jaki wywarła na inne badaczki, otwierając im drogę do świata nauki.
Najbardziej spodobało mi się to, że nie jest to zwykła biografia. Obok historii Marii poznajemy również kobiety, które pracowały u jej boku i rozwijały swoje kariery dzięki jej wsparciu. To inspirująca, ciekawie napisana i bardzo wartościowa lektura, którą z przyjemnością polecam.
Witam, dziś mam dla Was recenzję książki „Wiktoria” ❤️ Desperaci Tom I ❤️ autorki Małgorzaty Kasprzyk ❤️
Wydawnictwo WasPos ❤️
„Wiktoria” to historia, która pokazuje czasy, kiedy wybuchła pandemia koronawirusa, a każdy z nas przeżywał ją na swój sposób.
Był to bardzo ciężki czas, co pokazuje nam nasza bohaterka. Będąc znaną aktorką, została pozbawiona pracy i zamknięta w domu tak jak każdy z nas. Autorka pokazuje nam, jak łatwo można było się załamać, leżeć w łóżku i po prostu płakać nad swoim losem. Oj, nie był to dobry czas dla nikogo.
Mamy tutaj pokazane, jak można załamać się po śmierci bliskiej osoby, jak można zamknąć się w swojej skorupie i nie dopuszczać innych do siebie. Ukazana została również relacja rodzinna. Nasza bohaterka, Wiktoria, miała bardzo dobrą rodzinę. Rodzice stali za nią murem, wciąż ją wspierali, a kiedy przeżywała załamanie, próbowali postawić ją do pionu. Swoim zainteresowaniem pokazali, że może na nich liczyć w każdej sytuacji.
Mamy także pokazaną odwrotność tej sytuacji, gdzie matka naszego bohatera jest, że tak powiem, bardzo specyficzna. Za bardzo ingeruje w życie swoich synów i na siłę próbuje ich uszczęśliwiać. Jak sam powiedział nasz bohater – matka kazała mu się ożenić i tak zrobił. Nie jest to wcale miłe.
Mamy tutaj do czynienia z miłością, którą trzeba chronić przed światem zewnętrznym, by nikt nie miał jak wykorzystać jej przeciwko bohaterom. Choć myślę, że miłości nie powinno się ukrywać, to jednak nie wyszło to źle. Każdy z nas obawiałby się tego, jak nową miłość mogą odebrać dzieci, ale tutaj mamy pokazane bardzo ciepłe i miłe przyjęcie.
Mamy także miłość na pokaz, gdzie nasi bohaterowie muszą udawać uczucie przed innymi. Czy uda im się przechytrzyć otoczenie, czy jednak udawanie przerodzi się w coś więcej? Tego musicie dowiedzieć się sami. 😉
Mamy tutaj również pokazaną przyjaźń. Zamiast zazdrości między dwiema kobietami, które starają się o główną rolę, rodzi się coś znacznie piękniejszego. Stają się dla siebie kimś więcej niż tylko rywalkami i za ten wątek autorka ma u mnie duży plus. ❤️
„Wiktoria” to książka pełna emocji, trudnych doświadczeń, ale także nadziei i pokazująca, że nawet po najgorszej burzy może wyjść słońce. To historia o stracie, rodzinie, przyjaźni i miłości, która potrafi pojawić się wtedy, gdy najmniej się jej spodziewamy. Jeśli lubicie życiowe historie z ciekawymi bohaterami i sporą dawką emocji, koniecznie sięgnijcie po tę książkę. ❤️
"Jesienne powroty" są finałowym tomem trylogii Tajemnice Wiśniowego Sadu, w którym kontynuowane są losy Weroniki.
Niegdyś gorące uczucie Weroniki i Jusufa nie przetrwało. Chwila zapomnienia dziewczyny okazała się wysoka w konsekwencjach. Mściwy gangster odbiera jej wszystko, co kochała. Czy po tych wydarzeniach w końcu niedomówienia zostaną wyjaśnione? Czy jest jeszcze szansa na to, by Weronika i Jusuf byli razem, mimo iż wymagałoby to zranienia bliskich im osób?
Katarzyna Grabowska ponownie serwuje nam sceny pełne napięcia i niepewności. Pojawi się wątek obsesyjnej zemsty i porwania. Widzimy tu, do czego zdolna jest matka, by ratować swoje dziecko, ile jest w stanie poświęcić, by było bezpieczne. To, jak Weronika na własną rękę postanowiła odnaleźć chłopca, napawały mnie przerażeniem.
Kolejny raz autorka nie szczędzi naszej bohaterki, rzucając jej kłody pod nogi. Są momenty dramatyczne i pełne strachu. Ale koniec końców następuje rozwiązanie wszystkich tajemnic, rodzinnych sekretów i zagadek, a my dowiadujemy się całej prawdy.
Ten tom pokazuje, że powinniśmy pomyśleć również o sobie, a nie zadowalać wszystkich dookoła. Nasze szczęście też jest równie ważne. Czasem trzeba zaryzykować i zawalczyć, a nie egzystować, czekając nie wiadomo na co.
"Jesienne powroty" to pełna emocji, napięcia i wzruszeń powieść o sile miłości, skomplikowanych relacjach międzyludzkich, wyborach i ich konsekwencjach, poświęceniu, stracie, wybaczeniu, a przede wszystkim tytułowych powrotach. Połączenie powieści obyczajowej, romansu i sensacji - to była świetna przygoda! Zostałam oczarowana.
W życiu każdego człowieka istnieją miejsca, do których wraca się nie tyle fizycznie, ile pamięcią. Czasem jest to zapach wakacyjnego lata, dźwięk piosenki usłyszanej po latach albo krajobraz, który nagle otwiera drzwi do przeszłości. W powieści „Na fali wspomnień” Magdalena Witkiewicz pokazuje, że wspomnienia nie są jedynie zapisem minionych wydarzeń. Są żywą częścią naszej tożsamości, nieustannie wpływającą na decyzje podejmowane tu i teraz.
Monika, główna bohaterka powieści, znajduje się w momencie życiowego przesilenia. Jej codzienność przypomina spokojne morze oglądane z daleka — pozornie stabilne i przewidywalne. Jednak pod powierzchnią kryją się niewypowiedziane rozczarowania, utracone marzenia i pytania, które przez lata pozostawały bez odpowiedzi. Powrót do miejsca związanego z młodością staje się więc czymś więcej niż podróżą. To symboliczne zejście w głąb własnej pamięci.
Witkiewicz buduje swoją opowieść wokół jednego z najbardziej uniwersalnych ludzkich doświadczeń: tęsknoty za tym, co mogło się wydarzyć. Wspomnienia w tej powieści nie są wiernym zapisem przeszłości. Są raczej próbą zrozumienia siebie poprzez dawne wybory. Bohaterka nie wraca do młodości dlatego, że była ona idealna. Wraca, ponieważ dopiero z perspektywy czasu dostrzega znaczenie wydarzeń, które ją ukształtowały.
Szczególną rolę odgrywa tutaj morze. Nie jest ono jedynie dekoracją dla wydarzeń. Staje się metaforą ludzkiej pamięci. Fale nieustannie wracają do brzegu, podobnie jak wspomnienia powracają do naszej świadomości, nawet jeśli próbujemy je odsunąć. Morze symbolizuje również czas — pozornie niezmienny, a jednak stale będący w ruchu. Każda fala jest inna, tak jak każde kolejne spojrzenie na własną przeszłość przynosi nowe znaczenia.
Autorka porusza także temat kobiecej tożsamości. Monika reprezentuje pokolenie kobiet, które często definiowały siebie poprzez role społeczne: żony, matki, pracownicy. W pewnym momencie życia pojawia się jednak pytanie o własne „ja”, ukryte pod warstwami obowiązków i oczekiwań. Kryzys bohaterki nie jest oznaką słabości, lecz początkiem procesu samopoznania. Powrót do wspomnień okazuje się konieczny, by mogła odzyskać kontakt z osobą, którą była, zanim zaczęła spełniać cudze oczekiwania.
Najbardziej poruszającym aspektem powieści jest jednak jej refleksja nad przemijaniem. Witkiewicz nie idealizuje młodości ani nie przedstawia przeszłości jako utraconego raju. Przeciwnie — pokazuje, że dojrzałość daje możliwość spojrzenia na własne życie z większą świadomością. Człowiek nie może zmienić dawnych decyzji, ale może zmienić sposób, w jaki je rozumie. To właśnie dlatego wspomnienia bywają wyzwalające. Nie dlatego, że pozwalają wrócić do przeszłości, lecz dlatego, że pomagają pogodzić się z nią.
„Na fali wspomnień” jest więc czymś więcej niż powieścią obyczajową. To opowieść o spotkaniu z samym sobą — tym dawnym i tym obecnym. Magdalena Witkiewicz przypomina, że życie nie składa się wyłącznie z wydarzeń, lecz również z pamięci o nich. A czasem, aby odnaleźć drogę naprzód, trzeba najpierw odważyć się spojrzeć za siebie. Jak fale wracające do brzegu, tak i nasze wspomnienia powracają nie po to, by zatrzymać nas w przeszłości, ale by pomóc nam lepiej zrozumieć teraźniejszość.
.... serce pęka, nie po to żeby umrzeć, ale po to, żeby zrobić miejsce na nowe uczucie.
Wiesz, jak boli złamane serce? Nie kłuje jak miejsce, gdzie wbija się ostrze, nie pali jak ogień. To ból cichy, bezgłośny, jakby ktoś wyjął ci duszę i zostawił ciało, które musi funkcjonować dalej.
Łatwiej odbudować zniszczone miasto niż poturbowaną ludzką duszę.” I właśnie o tym jest najnowsza powieść Gabrieli Gargaś – o ludziach, którzy przetrwali wojnę, ale nigdy do końca nie uwolnili się od jej konsekwencji.
Autorka zabiera nas do powojennej Warszawy, gdzie spotykamy Łucję i Janka. Ich losy połączyły się jeszcze w dzieciństwie, gdy wojna odebrała im poczucie bezpieczeństwa, bliskich i niewinność. Choć okrutny los rozdzielił ich na wiele lat, przypadkowe spotkanie sprawia, że dawne uczucia odżywają z niespodziewaną siłą. Problem w tym, że życie nie zatrzymało się w miejscu. Janek ma żonę, a każdy krok w stronę własnego szczęścia oznacza jednocześnie ryzyko skrzywdzenia drugiego człowieka.
To jednak nie jest historia oparta wyłącznie na romantycznych uniesieniach. Gabriela Gargaś stworzyła opowieść znacznie głębszą – pełną trudnych wyborów, moralnych dylematów i pytań, na które nie ma prostych odpowiedzi. Czy można walczyć o własne szczęście kosztem kogoś, kto sam został boleśnie doświadczony przez los? Czy miłość usprawiedliwia porzucenie obowiązku? A może czasem największym aktem odwagi jest pozostanie tam, gdzie podpowiada sumienie?
Największą siłą tej książki są bohaterowie. Nie są idealni, nie podejmują zawsze właściwych decyzji i często błądzą. Dzięki temu wydają się niezwykle autentyczni. Ich emocje, lęki, rozterki i tęsknoty są tak prawdziwe, że bardzo łatwo zrozumieć ich motywacje, nawet jeśli nie zawsze się z nimi zgadzamy. Szczególnie poruszający okazał się dla mnie wątek Zuzanny – kobiety naznaczonej przez życie, budzącej jednocześnie współczucie, złość i bezradność.
Ogromne wrażenie zrobiła na mnie również warstwa historyczna. Powojenna Warszawa nie jest tutaj jedynie tłem wydarzeń. Miasto staje się symbolem ludzi próbujących poskładać swoje życie z rozsypanych fragmentów. Widać to zarówno w codziennych trudnościach mieszkańców, jak i w psychice bohaterów, którzy każdego dnia mierzą się z własnymi traumami.
Gabriela Gargaś pisze pięknym, obrazowym językiem, który pozwala niemal namacalnie poczuć atmosferę tamtych czasów. Autorka nie spieszy się z opowiadaniem historii. Powoli buduje napięcie, odsłania kolejne warstwy emocji i sprawia, że coraz mocniej angażujemy się w losy bohaterów. To jedna z tych książek, które pochłaniają nie dzięki dynamicznej akcji, lecz dzięki emocjom i refleksjom, jakie wywołują.
Najbardziej poruszył mnie jednak motyw dzieciństwa naznaczonego wojną. Gargaś pokazuje, jak ogromną cenę płacą najmłodsi za konflikty dorosłych i jak długo człowiek nosi w sobie rany zadane wiele lat wcześniej. To właśnie te fragmenty najmocniej ściskały za serce i zostawały w głowie jeszcze długo po odłożeniu książki.
„To nie było na zawsze” to powieść o miłości, ale również o winie, odpowiedzialności, przebaczeniu i próbie odnalezienia siebie pośród ruin własnej przeszłości. To historia przypominająca, że nie wszystkie rany da się zagoić, ale można nauczyć się z nimi żyć. Że przeszłość zawsze pozostaje częścią nas, jednak nie musi odbierać nam prawa do przyszłości.
To niezwykle dojrzała, poruszająca i pełna emocji opowieść, która zmusza do refleksji nad tym, czym naprawdę są lojalność, poświęcenie i miłość. Książka zostawia ślad w sercu i długo nie pozwala o sobie zapomnieć.
„Czasami życie wydaje się bardziej… bezwzględne… niż człowiek jest w stanie znieść (…)”.
1915 r.
Knoxville w stanie Tennessee.
Obraz rodziny Folletów. Matka, ojciec, dwójka małych dzieci. Gdzieś na drugim planie dziadkowie, wujkowie, ciocie, przyjaciele i znajomi. Spokojne życia przerywa śmierć ojca rodziny. To niespodziewane wydarzenia stanowi punkt wyjścia do poznania emocji, uczuć i myśli innych bohaterów. Możemy spojrzeć zarówno z perspektywy dorosłych, jak i dzieci, na doświadczenie tak wszechobecne w życiu człowieka, a jednocześnie budzące tyle emocji.. Na śmierć, która dotyka nie tylko osobę zmarłą, ale i całe jej otoczenie. Zmienia życie wszystkich, którzy pozostają.. na zawsze.
„Śmierć w rodzinie” to poetycka powieść o stracie i jej wymiarach, ale i o tym, co nadaje życiu sens. O bólu, cierpieniu, zagubieniu, tęsknocie, przemijaniu i sile rodzinnych więzi. To książka, która wymaga od czytelnika zaangażowania. W zamian częstuje wartościowymi refleksjami na temat życia i śmierci. Ponadczasowym przesłaniem, które warto zachować w pamięci na wszelki wypadek..
„Skąd ta nienawiść między wami?” to drugi tom cyklu „Rodzina Tylczyńskich”, który łączy w sobie elementy powieści obyczajowej i romansu. Monika Klara Krajniak stworzyła historię pełną emocji, niewypowiedzianych słów, dawnych urazów i uczuć, które mimo upływu czasu nie dają o sobie zapomnieć. To książka o tym, jak cienka granica dzieli niechęć od fascynacji oraz jak trudno uciec przed przeszłością, gdy los nieustannie stawia na naszej drodze tę samą osobę.
Głównymi bohaterami powieści są Adrianna i Piotrek. Ona wraca do rodzinnej wsi po roku spędzonym na wymianie studenckiej, chcąc skupić się na sobie i swoich planach. On właśnie otrzymuje szansę na wymarzoną pracę i wierzy, że rozpoczyna nowy rozdział w życiu. Oboje mają własne cele i marzenia, jednak los szybko krzyżuje ich plany. Trafiają do tej samej firmy i zaczynają rywalizować o jedno stanowisko. Problem w tym, że ich relacja już wcześniej była skomplikowana, a wspólna przeszłość pozostawiła po sobie wiele niewyjaśnionych emocji. Każde spotkanie prowadzi do kolejnych spięć, a napięcie między nimi staje się coraz bardziej wyczuwalne.
Akcja książki została osadzona we współczesnych realiach, częściowo w rodzinnej wsi bohaterów, a częściowo w środowisku zawodowym, gdzie rozgrywa się ich rywalizacja. To ciekawe połączenie dwóch światów – spokojniejszej, bardziej kameralnej przestrzeni rodzinnej oraz miejsca pracy, które staje się areną codziennych starć i walki o przyszłość. Autorka dobrze pokazuje zarówno atmosferę niewielkiej społeczności, gdzie wszyscy się znają, jak i wyzwania związane z budowaniem kariery zawodowej.
Największym atutem książki są bohaterowie. Adrianna i Piotrek nie są idealni, popełniają błędy, kierują się emocjami i czasami podejmują decyzje, które trudno zrozumieć. Dzięki temu wydają się autentyczni. Ich relacja została oparta na motywie „od nienawiści do miłości”, jednak autorka unika schematyczności. Między bohaterami czuć chemię, ale jednocześnie ciężar dawnych doświadczeń, które nie pozwalają im po prostu zapomnieć o przeszłości. Czytelnik z zainteresowaniem obserwuje, jak stopniowo odkrywają przed sobą swoje prawdziwe uczucia.
Podczas lektury nie brakuje emocji. Są momenty pełne frustracji, kiedy bohaterowie wydają się sami komplikować swoje życie, ale są też chwile wzruszenia, nadziei i czułości. Autorka umiejętnie buduje napięcie emocjonalne, dzięki czemu czytelnik nieustannie zastanawia się, czy Adriannie i Piotrkowi uda się przezwyciężyć wzajemne urazy. Dodatkowy wątek zagrożenia, z którym musi zmierzyć się Ada, sprawia, że historia nabiera jeszcze większej dynamiki.
Styl Moniki Klary Krajniak jest lekki, naturalny i bardzo przystępny. Dialogi brzmią wiarygodnie, a narracja płynie swobodnie, dzięki czemu książkę czyta się szybko i z dużym zaangażowaniem. Autorka skupia się przede wszystkim na emocjach bohaterów i relacjach między nimi, co pozwala lepiej zrozumieć ich motywacje oraz przeżycia. Jednocześnie nie brakuje momentów humorystycznych i scen, które wywołują uśmiech.
To książka skierowana przede wszystkim do miłośników romansów i powieści obyczajowych. Szczególnie przypadnie do gustu osobom lubiącym historie o drugich szansach, rywalizacji, skomplikowanych relacjach oraz bohaterach, którzy muszą zmierzyć się zarówno z własną przeszłością, jak i uczuciami, których nie potrafią już ignorować.
„Skąd ta nienawiść między wami?” to pełna emocji opowieść o miłości, która rodzi się tam, gdzie wcześniej dominowały żal i niechęć. Monika Klara Krajniak stworzyła historię angażującą, ciepłą i momentami wzruszającą, a jednocześnie pokazującą, że czasami największe uczucia pojawiają się tam, gdzie najmniej się ich spodziewamy. To idealna lektura dla wszystkich, którzy lubią romantyczne historie z wyrazistymi bohaterami i emocjami, które pozostają z czytelnikiem jeszcze długo po zakończeniu książki.
„Emigrantka” Weroniki Ilskiej to nastrojowa i pełna emocji powieść obyczajowo-historyczna, która zabiera czytelnika do Barcelony lat dwudziestych XX wieku. To opowieść o poszukiwaniu własnego miejsca na świecie, próbie ucieczki od bolesnej przeszłości oraz o miłości, która potrafi odmienić życie, ale nie zawsze jest w stanie zagłuszyć głos dawnych wspomnień.
Główną bohaterką książki jest Lina – kobieta, która opuszcza Polskę i rozpoczyna nowe życie w tętniącej życiem Barcelonie. Hiszpańskie miasto staje się dla niej szansą na odcięcie się od trudnych doświadczeń i odnalezienie spokoju. Początkowo u boku charyzmatycznego artysty Diego poznaje świat sztuki, wolności i bohemy, który fascynuje ją swoją różnorodnością i otwartością. Jednak prawdziwy przełom następuje, gdy na jej drodze pojawia się Michaił Pietrowicz Wołkoński – rosyjski emigrant, który również nosi w sobie ciężar przeszłości. Między bohaterami rodzi się uczucie dające nadzieję na nowy początek, ale los szybko pokazuje, że od wspomnień nie zawsze można uciec.
Akcja powieści została osadzona głównie w Barcelonie lat dwudziestych, a miejsce to odgrywa niezwykle ważną rolę w całej historii. Miasto żyje sztuką, muzyką i atmosferą zmian społecznych. Autorka bardzo plastycznie oddaje klimat katalońskiej metropolii – pełnej kawiarni, galerii, artystycznych spotkań i ludzi szukających swojej drogi. Jednocześnie w fabule obecne są wspomnienia związane z Polską, które powracają niczym cień i wpływają na decyzje bohaterki. Dzięki temu czytelnik otrzymuje historię rozgrywającą się nie tylko w dwóch różnych miejscach, ale również pomiędzy przeszłością a teraźniejszością.
Największą siłą książki są jej bohaterowie. Lina to postać bardzo ludzka i autentyczna. Nie jest idealna, często zmaga się z własnymi emocjami i podejmuje trudne decyzje. Łatwo zrozumieć jej pragnienie rozpoczęcia wszystkiego od nowa, a jednocześnie współodczuwać lęk przed konfrontacją z przeszłością. Diego wnosi do historii energię, artystyczną swobodę i zachwyt nad życiem, natomiast Michaił jest bohaterem bardziej tajemniczym, dojrzałym i skłaniającym do refleksji. Relacje między nimi zostały przedstawione subtelnie i wiarygodnie, bez zbędnego dramatyzowania.
Podczas lektury towarzyszy wiele emocji. Jest tęsknota, nadzieja, wzruszenie, ale także niepewność i smutek. To historia, która skłania do zastanowienia się nad tym, czy rzeczywiście można całkowicie odciąć się od własnej przeszłości. Czytelnik razem z Liną przeżywa chwile szczęścia, ale również momenty zwątpienia. Szczególnie poruszające są fragmenty pokazujące wewnętrzną walkę bohaterki pomiędzy tym, co było, a tym, co mogłoby dopiero nadejść.
Weronika Ilska posługuje się lekkim, eleganckim i bardzo obrazowym stylem. Jej opisy Barcelony działają na wyobraźnię i sprawiają, że czytelnik niemal czuje zapach ulic miasta oraz słyszy gwar artystycznych kawiarni. Jednocześnie autorka nie pozwala, aby warstwa obyczajowa przyćmiła emocjonalny wymiar historii. Narracja jest płynna, a tempo opowieści dobrze wyważone – znajdziemy tu zarówno spokojniejsze, refleksyjne momenty, jak i wydarzenia, które znacząco wpływają na losy bohaterów.
„Emigrantka” to powieść obyczajowa z wyraźnym tłem historycznym i romantycznym. Szczególnie przypadnie do gustu czytelnikom lubiącym historie osadzone w minionych epokach, opowieści o silnych kobietach oraz książki, w których ważną rolę odgrywają emocje i wewnętrzne przemiany bohaterów. To również świetna propozycja dla osób ceniących klimatyczne powieści, pozwalające na chwilę przenieść się do innego miejsca i czasu.
„Emigrantka” zachwyca atmosferą, dopracowanym tłem historycznym i poruszającą historią o poszukiwaniu siebie. To opowieść o miłości, stracie, tęsknocie i odwadze potrzebnej do zmierzenia się z własną przeszłością. Weronika Ilska stworzyła książkę pełną emocji i refleksji, która na długo pozostaje w pamięci. Z przyjemnością polecam ją wszystkim miłośnikom literatury obyczajowej i historycznej.
„Pistacjowe słodkości. Przepisy dla miłośników zielonych orzeszków” autorstwa Sama Dixona to prawdziwa gratka dla wszystkich, którzy nie potrafią oprzeć się modnym w ostatnich latach pistacjom. Ta niezwykle apetyczna książka kucharska udowadnia, że niepozorny zielony orzeszek kryje w sobie niemal nieograniczone możliwości kulinarne i może stać się gwiazdą zarówno klasycznych, jak i bardziej nowoczesnych deserów.
Publikacja zawiera aż 60 przepisów na słodkości, w których pistacje odgrywają główną rolę. Znajdziemy tutaj zarówno eleganckie desery inspirowane kuchnią francuską czy włoską, jak i wypieki idealne do domowej kawy. Autor proponuje między innymi pistacjową panna cottę, kremowe bomboloni, roladę biszkoptową z matchą, galette z figami czy efektowne lava cake. Co ważne, książka nie ogranicza się wyłącznie do dobrze znanych połączeń smakowych. Sam Dixon chętnie eksperymentuje, pokazując, jak ciekawie można łączyć pistacje z owocami, przyprawami czy innymi składnikami deserów.
Choć nie jest to książka z fabułą w tradycyjnym znaczeniu, podczas jej przeglądania można odbyć prawdziwą kulinarną podróż przez różne zakątki świata. Inspiracje kuchnią włoską, francuską czy brytyjską sprawiają, że każdy przepis opowiada własną historię. Czytelnik przenosi się od eleganckich cukierni Paryża po słoneczne włoskie kawiarnie, a wszystko za sprawą smaków i aromatów zamkniętych na kolejnych stronach.
Największym bohaterem tej książki są oczywiście pistacje. Autor pokazuje je w wielu odsłonach – jako chrupiący dodatek, aksamitny krem, składnik ciast, ciasteczek, deserów w pucharkach czy nadzień. Dzięki temu nawet osoby przekonane, że znają już wszystkie pistacjowe smaki, mogą odkryć coś nowego.
To książka, która wywołuje bardzo przyjemne emocje. Już samo przeglądanie zdjęć potrafi pobudzić apetyt i zachęcić do eksperymentowania w kuchni. Towarzyszy temu ciekawość, inspiracja i chęć wypróbowania kolejnych receptur. Podczas lektury miałam wrażenie, że autor naprawdę dzieli się swoją pasją do tworzenia deserów, a jego entuzjazm udziela się czytelnikowi.
Styl Sama Dixona jest przejrzysty, konkretny i przyjazny zarówno dla osób początkujących, jak i bardziej doświadczonych miłośników pieczenia. Przepisy zostały opisane w sposób zrozumiały, a receptury sprawiają wrażenie dopracowanych i przemyślanych. Dużym atutem książki jest również estetyczna oprawa. Piękne fotografie nie tylko prezentują gotowe wypieki, ale także inspirują do własnych kulinarnych eksperymentów.
Pod względem gatunkowym jest to książka kulinarna i zarazem swoisty przewodnik po świecie pistacjowych deserów. Nie znajdziemy tu zbędnej teorii ani skomplikowanych wywodów – najważniejszą rolę odgrywają przepisy oraz praktyczne podejście do gotowania i pieczenia.
Publikację szczególnie poleciłabym miłośnikom słodkości, domowym cukiernikom oraz wszystkim osobom, które uwielbiają pistacje i szukają nowych pomysłów na ich wykorzystanie. To także świetny wybór dla tych, którzy lubią efektowne desery i chcą przygotowywać wypieki wyglądające jak z profesjonalnej cukierni.
„Pistacjowe słodkości” to książka, która zachwyca różnorodnością przepisów, estetyką wydania i ogromną dawką kulinarnych inspiracji. Pokazuje, że jeden składnik może stać się podstawą dziesiątek wyjątkowych deserów. Jeśli pistacje należą do Waszych ulubionych smaków, ta publikacja z pewnością znajdzie stałe miejsce na kuchennej półce i będzie zachęcać do częstego sięgania po mikser, foremkę do ciasta i garść zielonych orzeszków.
„W ramionach wroga” Niny Zawadzkiej to poruszająca powieść historyczna z wyraźnie zarysowanym wątkiem romantycznym, która zabiera czytelnika do jednego z najtrudniejszych okresów w historii Europy. Autorka osadza swoją opowieść w realiach II wojny światowej, tworząc historię pełną napięcia, niebezpieczeństwa, moralnych dylematów i uczuć, które rodzą się w najmniej spodziewanych okolicznościach.
Akcja rozpoczyna się w 1939 roku, gdy Polska staje się ofiarą niemieckiej agresji. Głównym bohaterem jest Oktawian – młody muzealnik, dla którego ochrona narodowego dziedzictwa stanowi życiową misję. Kiedy odkrywa, że dokument przekazany przez niego przed laty Niemcom posłużył jako mapa do grabieży polskich dzieł sztuki, ogarnia go poczucie winy. Pragnąc naprawić swój błąd, rozpoczyna niebezpieczną walkę o odzyskanie utraconych skarbów. Na jego drodze pojawia się Melissa – kobieta związana z nazistowskim aparatem grabieży, która skrywa własne tajemnice i cele. Choć formalnie stoją po przeciwnych stronach konfliktu, los zmusza ich do współpracy, a rodzące się między nimi uczucie staje się równie niebezpieczne jak wojna, która szaleje wokół nich.
Tłem wydarzeń są okupowane tereny Polski oraz miejsca związane z niemiecką machiną wojenną. Autorka bardzo umiejętnie oddaje atmosferę wojennego chaosu, strachu i niepewności. Czytelnik obserwuje świat, w którym każdy krok może zakończyć się tragedią, a zaufanie staje się luksusem. Historyczne realia zostały przedstawione w sposób przekonujący i stanowią coś więcej niż tylko dekorację dla historii miłosnej. Szczególną rolę odgrywa tutaj temat grabieży dzieł sztuki, który nie jest często eksponowany w literaturze popularnej, a okazuje się niezwykle interesującym i ważnym elementem fabuły.
Bohaterowie zostali wykreowani w sposób wiarygodny i wielowymiarowy. Oktawian to człowiek zmagający się z poczuciem odpowiedzialności za własne błędy. Nie jest typowym bohaterem wojennym – jego siłą nie są broń czy wojskowe umiejętności, lecz determinacja i odwaga w dążeniu do naprawienia przeszłości. Melissa natomiast jest postacią niejednoznaczną, co czyni ją szczególnie interesującą. Z jednej strony reprezentuje wroga, z drugiej trudno zamknąć ją w prostych kategoriach dobra i zła. To właśnie jej wewnętrzne konflikty i tajemnice sprawiają, że relacja między bohaterami nabiera głębi.
Emocje odgrywają w tej książce ogromną rolę. Znajdziemy tu napięcie charakterystyczne dla powieści wojennych, ale także wzruszenie, tęsknotę, niepewność i nadzieję. Czytelnik przez cały czas zastanawia się, komu można zaufać i jakie konsekwencje przyniosą decyzje bohaterów. Wiele scen wywołuje silne emocje, zwłaszcza gdy uczucia muszą ustąpić miejsca obowiązkowi lub walce o przetrwanie. Podczas lektury towarzyszyło mi przede wszystkim napięcie i ciekawość, ale także refleksja nad tym, jak wojna zmienia ludzi i zmusza ich do dokonywania niemożliwych wyborów.
Styl Niny Zawadzkiej jest lekki i płynny, a jednocześnie bogaty w emocje. Autorka umiejętnie łączy historyczne tło z dynamiczną akcją i romantycznym wątkiem. Opisy nie przytłaczają, lecz budują atmosferę, a dialogi brzmią naturalnie i wiarygodnie. Dzięki temu książkę czyta się bardzo szybko, mimo że porusza trudne i wymagające tematy.
Pod względem gatunkowym „W ramionach wroga” jest połączeniem powieści historycznej, romansu oraz literatury obyczajowej. To książka skierowana przede wszystkim do czytelników, którzy lubią historie osadzone w realiach II wojny światowej, ale szukają w nich nie tylko faktów historycznych, lecz również silnych emocji i skomplikowanych relacji między bohaterami.
„W ramionach wroga” to opowieść o winie, odkupieniu, lojalności i uczuciach, które rodzą się tam, gdzie nie powinny mieć prawa istnieć. Nina Zawadzka stworzyła historię angażującą, poruszającą i pełną napięcia, która przypomina, że nawet w najciemniejszych czasach człowiek potrafi odnaleźć nadzieję. To książka, która zainteresuje zarówno miłośników powieści historycznych, jak i czytelników poszukujących emocjonalnych historii z wyrazistymi bohaterami. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Ucieczka. Wiktor od lat stroni od miejskiego zgiełku. Zaszyty w leśnej głuszy, spędza czas na własnych zasadach i czuje, że resztę życia chce spędzić w samotności. Spokój, którego tak długo szukał, okazuje się jednak tylko złudzeniem...
Los stawia na jego drodze nieznajomą, która z każdym kolejnym dniem staje się Wiktorowi coraz bliższa. Tylko dlaczego bezgranicznie zaufała obcemu mężczyźnie pośrodku niczego? I co tak właściwie ukrywa, że nie ma zamiaru odejść?
Wątpliwość. Niespiesznie wyłania się spomiędzy drzew, przemierzając kolejne kilometry fabularnej ścieżki. Nieprzerwanie daje o sobie znać, dotrzymując nam kroku i szepcząc słowa zasiewające niepewność. Czułam, co się święci i jakie konsekwencje swoich czynów mogą dopaść bohaterów, jednak... chwilę później miałam wrażenie zagubienia. Tego chcianego zagubienia.
Stąpałam między dwoma światami – rzeczywistość donośnie pukała do drzwi, a ja uparcie wpatrywałam się w jej zniekształcone odbicie za oknem. Powoli zaczynałam wątpić w treść, własną poczytalność, a nawet egzystencję. A im bliżej prawdy, tym coraz mocniej dopadało mnie rozemocjonowanie i chwile przerażenia. Chciałam dobrnąć do końca, zaspokoić ciekawość, a jednocześnie odwrócić wzrok, obawiając się tego, dokąd to wszystko zmierza. A gdy wszystko ułożyło się w jedną, logiczną całość – dosłownie zabrakło mi tchu!
Paranoja. Wiktor na każdym kroku dostaje bolesne ciosy, a nagłe pojawienie się pięknej nieznajomej jeszcze mocniej burzy jego poukładany świat.
W mężczyźnie budzą się dawno skrywane uczucia. Na nowo odkrywa, czym jest miłość, lecz ta znajomość wprowadza więcej chaosu niż szczęścia. Zaczyna popadać ze skrajności w skrajność, a kobieta ani trochę tego nie ułatwia. Ich relacja nosi znamiona toksyczności. Zagania ich w kozi róg, prowadząc ku przerażającej autodestrukcji. A wtedy przeszłość śmielej przechodzi przez drzwi...
Bo nie wszystko, co wydaje się ucieczką, naprawdę nią jest. Czasem to tylko dłuższa droga prosto w ślepy zaułek.
Jest to niesamowicie dopracowana książka pod każdym względem. Pokazuje nam czasy w których młode osoby nie mogły o sobie decydować nawet jeśli posiadały niewyobrażalny majątek. Historia która jest tutaj zawarta jest pełna niesprawiedliwości uczuciowej i życiowej. Pokazuje, że jakie czasy taki rozwój wydarzeń, jakby totalnie wszystko było zamknięte w szklanej bańce, gdzie na określony wiek przypadało określone zachowanie. Jakby ktoś w pełni zaplanował życie kolejnych osób, które w nim się pojawią. Jednak za fasadą niesprawiedliwości kryje się głębokość przesłań, które ukierunkowane były na wszelki dobrobyt ciała i duszy. Takim świetnym przykładem było przebywanie w towarzystwie osoby mądrzejszej od nas i naśladowanie jej aby samemu wzbić się na poziom na którym nam zależało. Takie słowa słyszy się od największych uczonych i mają swoje zastosowanie w życiu.
Co zatem kryje dla was powieść? Osobistość młodej dziewięcioletniej damy, która straciła swoich rodziców. Ma cały wielki dom upływający w bogactwie, którym jednak zarządza jej opiekun. Ma dla niej plan zaślubin i co przyjeżdża, przekazuje jej kwotę na utrzymanie, oraz kontroluje jej gotowość do zamążpójścia. Wiedzą jaka zdobywa zajmuje się kobieta z córką, które we wszystkim wyprzedza naszą postać. Ona sama spostrzega, że jej suknie zdobią złoto, tamtej zwykłe hafty, ale to tamta jest mądra, ona przy niej czuje się jak biedaczka. Za namową opiekunki bierze za przykład zachowanie swojej nauczycielki i kształci się nie tylko intelektualnie ale i wizualnie. Niestety w momencie przyjazdu jej opiekuna dostają wiadomość, że zamiast ciepłych, widnych i bogatych pomieszczeń zostają przeniesione na zimno i chłód ciemności. W rozmyślaniach jest wersja, że nie bogactwo pokazuje twoją wysokość społeczną, a samo umiejętne utrzymanie go. Nasza postać nie patrzy na klejnoty na palcach, tylko serce mężczyzny, dlatego obdarza miłością kogoś, kto we fraku nie chodzi. Niesprawiedliwy osąd sprawia, że zdana na samą siebie musi nauczyć się znaleźć nie tylko nocleg ale i pożywienie. Czy w takim wypadku pomoże jej prosta postawa ciała i dumny wolny krok? Czasami tygodniami jedzona słona ryba potrafi zapewnić człowiekowi największe bezpieczeństwo. W takich warunkach Matka Boska i modlitwy do niej są najcenniejszą rzeczą jaką się posiada. Umiejętność modlitwy nie ma ceny. Jest nią wiara w dokonanie tego o co się prosi.
Nie mam słów jak mądra i taktowna jest to książka. Pomimo przewidywalnej akcji zachowania każdej postaci było bardzo prawdziwe. Każde zaskoczenie czy nieprzychylność losu autentycznie zasmucała. Czułam całym sercem, że czytam o ludziach z krwi i kości. Może to sprawa tego, że treść oparta jest o prawdziwe wydarzenia, a może chodzi o to, że siła przekazu i wspaniałego pióra autorki zrobiła tutaj największą pracę. Ceną tej książki nie są pieniądze. To my sami po lekturze jesteśmy wdzięczni, że ją przeczytaliśmy, bo pokazała prawdziwe boskie wartości, które są odzewem dobrobytu. Ogromnie ją polecam!
Zbrodnia dokonana. Można wyobrazić sobie, jaki był jej przebieg, co prawda. Szybko. Z zimną krwią.
Jedynie pozostaje zadać sobie w tym momencie pytanie: Czy to morderstwo starszego małżeństwa było konieczne i w jakim celu było wykonane, na zlecenie, dla pieniędzy, może ot tak dla szpanu, od niechcenia, aby zobaczyć, jak z bliska wygląda, mord tego próbowałam się dowiedzieć oraz czy istnieje szansa na wybronienie, czy jednak nie czytając książkę należącą do gatunku literackiego kryminał pt. "Kataklizm dusz" autorstwa Pana Davida Baldacciego.
Poznałam nieco wcześniej twórczość Pana Davida Baldacciego i spodobała mi się ona ze względu na jego pomysłowość, posługiwanie się znajomością osobowości psychologicznej, zdobywanie wiedzy tematycznej o niełatwych zawodach, w których to potrzeba mieć dużo cierpliwości, wytrzymałości na stres, adrenaliny, poszukujących na nowo siebie, wytrzymałość na emocje, które pojawiają się w sytuacjach, kiedy nie wiadomo, czy sprawca dokonanego morderstwa działa w pojedynkę oraz jak poradzi sobie tym razem z rasizmem, który nie zawsze jest akceptowany w społeczeństwie.
Ciekawiła mnie niezmiernie postać, zachowanie, sposób podejście do życia prywatnego, jak i zawodowego prawnika Jacka Lee, jak poradzi sobie ze sprawą, która od samego początku prezentuje się nie do wybronienia, gdyż on ze sprawą dokonanego mordu nie dowiedział się tak, jak należy, lecz od osób niemających z nią nic wspólnego, lecz od tego, co bezpośrednio miał z nią związek.
Wyzwaniem całościowym i ogromnym w czytanym przeze mnie kryminale jest podjęcie się poprowadzenia sprawy morderstwa ze względu na to, że młody prawnik Jack Lee nie zdobył nigdy do tej pory doświadczenia w obronie osoby, która przyczyniła, się do niego będąc czarnoskórym- Jerome Washington, a może ktoś posłużył się nim, aby ukarać go za to, że nie jest taki, jak wszyscy równi i biali.
Przyznam, że prawnik Jack Lee przy bliższym poznaniu potrafi być pomocny, komunikatywny, kochający rodziców, rodzeństwo. Podoba mi się u niego wrażliwość, czujność, instynkt, serdeczność wobec klientów, ale czy jest, również taki wobec kolegów i koleżanek z branży zawodowej to mnie z czasem zastanawiało na późniejszych etapach i w toku rozwiązywania sprawy, czy poradzi sobie sam, czy będzie potrzebował pomocy kogoś bardziej doświadczonego i czy będzie umiał z tej pomocy skorzystać.
Kryminału tego nie czyta się szybko ze względu na zamieszczoną mało czytelną czcionkę, składa się z 93 rozdziałów.
Czy wyjaśni się, dlaczego autor nadał tytuł książce, czy poprzez zmierzenie się z nim da się wyciągnąć właściwe wnioski na temat poszanowania rasizmu i jego akceptacji o tym należy się, przekonać czytając ten kryminał?
"Bez planu B" jest jedną z pierwszych powieści Wioletty Piaseckiej. Książka dostała odświeżoną szatę graficzną, więc może poszeżyć swoje grono czytelników o nowych odbiorców.
Poznajemy Renatę i Ewę - dwie zupełnie różne osobowości i charaktery. To kobiety, które mają odmienne pragnienia i priorytety. Aż dziw bierze, że kiedyś łączyła je przyjaźń, a dziś rywalizacja w pracy. Gdy w firmie dochodzi do zmiany prezesa, robi się jeszcze gorzej, pojawiają się intrygi, plotki, wzajemne oskarżenia i zawiść. Maski opadną. Czy dla głodu sukcesu i chorych ambicji warto przekreślać przyjaźń, na którą pracowało się latami? Jakim szefem okaże się nowy mężczyzna? I czy kobiety mają przygotowany plan B?
Sylwetki bohaterów zostały świetnie skrojone. Są zarówno ci pozytywni, ale również i czarne charaktery. Kłamstwa, machlojki, zdrady, bezwzględne, bez skrupułów dążenie do celu kosztem innych - nie ma zmiłuj! Ich życie wywraca się do góry nogami, dzieje się naprawdę dużo. Następują niespodziewane zwroty akcji, które prowadzą do zaskakujących rozwiązań. Bohaterki zmierzą się z wyzwaniami, przejdą metamorfozę, zmienią swoje życie, będą musiały podjąć trudne decyzje.
Autorka zwraca również uwagę na to, by potrafić zachować proporcje między pracą a życiem osobistym. Praca pracą, ale nie kosztem rodziny. Historia przypomina o tym, co w życiu najważniejsze. Zawsze mamy wybór, którą ścieżką podążać. Szczęścia często szukamy gdzieś daleko, a nie dostrzegamy tego, co mamy najbliżej siebie. Czasem też nie doceniamy tego, co mamy, dopóki tego nie stracimy. A porażki? Jak sobie z nimi radzimy? Wiadomo, że nie jest łatwo, ale nie powinniśmy zbyt mocno się nimi przejmować, bo los może jeszcze nie raz nas czymś pozytywnie zaskoczyć.
"Bez planu B" to wzruszająca, pełna emocji i życiowej mądrości powieść o tym, że najlepszy plan to brak planu. To książka o przyjaźni, lojalności, błędach, podróży w głąb siebie, ale i tej egzotycznej oraz o tym, że czasem trzeba coś stracić, by docenić, to, co mamy. Lektura gorzka, ale i dająca nadzieję. Zdecydowanie można się w niej przejrzeć jak w lustrze.