Recenzje:

Czuwanie
Autor: Mr Marcin
Czytając Czuwanie wielokrotnie miałem to olśniewające uczucie przebłysków geniuszu, którym karmi nas tu autor. Trzeba mieć niesamowita wyobraźnię i jeszcze większy talent, by z taką lekkością i finezją opowiedzieć historię o umieraniu, o cierpieniu człowieka, o niewykorzystanych szansach na zadośćuczynienie, o pocieszeniu, o nieuniknionych następstwach pewnych decyzji i determinizmie zdającym się być przekleństwem całej tej zabawy. Rewelacyjnie mi się to czytało, bardzo bardzo polecam
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Panny z dobrego domu. W cieniu niewoli Tom 2
Autor: przyrodaz
Autorka potrafi budować prawdziwe napięcie, dlatego pomimo wielu postaci wokół kręci się akcja, to i tak poznajemy ich na tyle, że przy skończeniu książki czekamy za utęsknieniem, kiedy do nich powrócimy. To jest tom drugi i zaznaczam, że tęsknota ta bierze się stąd, gdyż wiele postaci z tomu pierwszego umiera. Niekoniecznie pozostają najsilniejsi, może raczej bardziej ci nieporadni życiowo, którzy interesują nas tym, że właśnie jako ,,ludzie" muszą stawić czoła wielu przeciwnościom losu i tak, jest to do nich trudne.
W tej drugiej części jak i w pierwszej na początku książki mamy opisane powiązania rodzinne postaci. Są potrzebne z tego względu, gdyż nie każda postać w tomie drugim jest tłumaczona czy też przypominana, posługujemy się tylko ich podstawowymi danymi, dlatego późniejsze streszczenie tomu pierwszego bardzo pomaga zwłaszcza, kiedy nie mamy możliwości czytać jej od razu. To streszczenie jest napisane sucho, ale zaznaczone w nim są śmierci, odejścia i rozpady jak i rodzenie się dzieci, więc po takim wstępie jest odczuwalne, że pomimo nie przeczytania części pierwszej i tak czujemy jakbyśmy ją znali.
Chyba takim najbardziej ciekawym dla mnie wydarzeniem było odkrycie listów młodego chłopaka, który pisał je w romantycznej wersji do swojej macochy. Nadmienię tylko, że jego ojciec ożenił się z bardzo młodziutką osobą, a same listy miały pozostać w sekrecie. W wyniku pewnych wydarzeń ktoś się o nich dowiedział i odszedł. Nastąpiła demaskacja właściciela listów i wyznanie w jakim celu były prowadzone. Możecie się tutaj spodziewać szeregu romansów i skandali, które będą przechodziły od postaci do postaci. Będą ucieczki z kraju, swatanie na siłą, gdzie serce będzie biło dla kogoś innego niż osoba wskazana, rywalizacje, zazdrości, szantaże ożenkowe, przejmowanie majątków i dobra dawka historyczna według prawowitych wydarzeń w kraju w którym przebywają. Czyta się to wszystko nie tyle lekko, co z zainteresowaniem plotkarskim, gdyż nie każdy jest tutaj skory do pomocy. Dla swojego dobra są w stanie podjąć się każdego kroku, ponieważ tutaj tutaj się walczy, wyciąga z rąk i działa sprytem na podstawie tego kto pierwszy ten lepszy:-) Plotki, ploteczki, któż ich nie lubi?
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Księżniczka
Autor: przyrodaz
Wszelkie książki, które są napisane przez życie czyta mi się najtrudniej, ponieważ pojawia się coś takiego jak osobisty wydźwięk. Ta pozycja dokładnie to ukazuje, wszelkie krzywdy i boleści tak dotkliwe, że jedna osoba została podzielona na pół. Z jednej strony mała dziewczynka z poczuciem krzywdy i dziwnej twardości charakteru, a z drugiej dorosła kobieta, która nie poukładała przeszłości z dziecięcej wersji. Odczuwałam na każdy kroku, że ta pozycja ma wydźwięk terapeutyczny. Przelanie krzywd na papier sprawia, że choć przeszłość nadal gdzieś tam siedzi, to jednak boli mniej. Powraca jednak niczym frisbi każdemu, kto po tą książkę sięgnie, ponieważ skanując w głowie jej treść jednak dochodzi do nas, że to opowieść autorki napisana życiem. Tu pojawia się odruch człowieczeństwa i to, co na początku mogło by być mniej zrozumiałe staje się dosłownie nieistotne.
Autorka napisała tą książkę najdokładniej jak dla siebie potrafiła, jednak czytelnik zauważy, że nie wszystko jest tutaj dokończone. Nie chodzi o to, że taki schemat jest zły, tylko zauważamy, że opowieść przechodzi na tą ze wspomnień, dlatego pojawiają się słowa klucze dla niej bardzo istotne, a dla nas tajemnicze, ponieważ początkowo nie widzimy związku i obieramy dwie wersje- atak na wspomnianą rzecz lub obojętność, gdyż można odczuć, że pojawiła się przypadkowo. Nieświadomie zaczynamy oceniać bohaterkę ponieważ jesteśmy różni, inne rzeczy przeszliśmy i patrzymy na jej zachowanie ze swojej perspektywy. Dla jednych widok niewzruszenia na oglądaną krzywdę będzie znaczył ignorancję i brak uczuć, ale dla tego, kto doświadczył przemocy i nie mógł pokazywać słabości, nauczył się wkładać maski dla swojego bezpieczeństwa będzie znakiem, że ten chłód jest oznaką cierpienia, które sama ta osoba doświadczyła albo i nadal doświadcza. To znak przeznaczony dla nielicznych.
Podobno każdy z nas ma swoją małą i dużą wersję siebie. Lenka jako dziecko z przeszłości zostawała wykorzystywana przez swojego ojca. Przychodził w nocy nazywając ją księżniczką i robił wszystko czego nigdy nie powinien robić. Nadużywał alkoholu, prowadził domową dyscyplinę, podporządkowywał sobie cały dom tylko po to, by słodkim sposobem w formie przekupstwa wsuwać się pod kołderkę córeczki. Jako Lena kobieta ma wielką traumę z tego powodu. Po latach wie, że jedyny sposób na zaznanie spokoju jest konfrontacja z rodziną. To ważne dla niej ponieważ sama boi się założyć swoją rodzinę. Wszelkie opisy są dosłowne z punktu widzenia dziecka, nagość rodzica chyba dla wszystkich wzbudzi niesmak. Co innego czyta się erotyk a co innego zmuszanie dziecka do zbliżeń. Nie ukrywam, że ciężko się to czyta, dlatego nie każdy nada się do takiej lektury. Innym natomiast otworzy oczy na to na co być może były przymykane. Polecam tylko tym, którzy emocjonalnie czują się na siłach by poznać rodzinne tabu.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Schron
Autor: przyrodaz
Ja to widzę, że nie ma takiej tematyki w której autor czułby się źle. Tym razem zawadził o nieco fantazji poprzeplatanej z wierzeniami słowiańskimi w których zło wchodzi do domu i sieje jedynie śmierć. Nieco czytałam o tym wątku i natknęłam się na dwie możliwości. W pierwszej podobno było prawdziwe zło, które pochłaniało tyle ciał ilu ludzi czuło się podświadomie za coś winnych. Im bardziej bali się, że po nich przyjdzie, tym mocniej utwierdzali się w przekonaniu, że przyjdzie typowo po nich, więc faktycznie zaczynała im się dziać krzywda. W drugiej wersji zło w głowach ludzi przybierało na tak wielkiej sile, że gdzieś musiało się wydarzyć. Jeśli musiało mordować, to wybierało zwierzęta bądź chorych, którzy i tak by zmarli, a zostawiło najwytrwalszych, gdyż im było jeszcze coś na świecie dobrego pisane. Zgadnijcie zatem jaka wersja utworzyła się w tej książce:-)
Wstęp książki od razu nas hipnotyzuje, ponieważ z tylnego opisu wynika, że pewna rodzina kiedyś zaginęła i my tą opowieść poznajemy. Dodam tylko, że łatwo można ocenić czyjąś krzywdę na podstawie historii jednego człowieka. Nie znając drugiej wersji wytwarzamy w głowie obraz o ich sytuacji, a czy jest prawdziwy, śmiem w to wątpić.
W tej książce będzie prowadzone śledztwo na temat kości, które zostały znalezione w pewnej grocie i w sumie można by przewidzieć zakończenie gdyby nie późniejszy fakt, że poprzednie morderstwa były dwadzieścia lat temu, a teraz ponownie ktoś traci życie. Śledztwo śledztwem, jest ciekawie i bardzo puzelkowo, jednak zwróciłam uwagę na pewną rzecz. Jeśli już poszukiwali winnego i ktoś wydawał się być podejrzany, to zaczynali sondować go na podstawie jego dzieciństwa, młodego życia oraz dorastania, jakby to miało o wszystkim przeświadczyć. Wiele osób tak właśnie patrzy na obecnych ludzi, nie z perspektywy tego kim są teraz, tylko tego, kim byli w przeszłości. Czy to jest sprawiedliwe? Nie mnie to oceniać.
Jeszcze jedna rzecz była dla mnie ciekawa. Policja prowadziła z kimś rozmowę w sprawie poszukiwanego i osoba, która nie mogła im niczego zdradzić robiła to na pokraczny sposób zaprzeczając im i poddając zupełnie inny wniosek. Najpierw pomyślałam, że facet jest dziwny, ale później ujrzałam jak zwinnie można kogoś wsypać tak naprawdę nic o nim nie wspominając bezpośrednio.
Ludzie czy raczej postacie to proste aczkolwiek spostrzegawcze osoby, które niby nie życzyły sobie źle- to znały- ale potrafiły mówić w przestrzeń zdania ,,ciekawe go gorszego może mnie spotkać?". Jeśli i wy tak mówicie, to przestańcie, ponieważ słowa to hasła życzeń. Pytasz? Niedługo dostaniesz tego odpowiedź;-)
Ja lubię książki autora nie tylko za makabryczne historie, ale za to, że zawsze dla czytelnika ma dla nas ważne przekazy, czy też pokazuje przeważnie to, czego nie należy robić i daje tego konsekwencje. Jedni wezmą to za wybudowaną narrację, a inni za przestrogę. Wszystko zależy od punktu widzenia i myślenia;-)
Polecam do przeczytania po kolei, jednak jeśli nie macie takiej możliwości, to i tak historia was zaciekawi:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Kamień w wodę
Autor: Zaczytana ori
Miasteczkiem wstrząsa brutalne morderstwo dziewczyny, która miała na sobie guzik obleczony ludzką skórą. Śledztwo prowadzi do zaginionej nastolatki lata temu, te dwie pozornie inne historie niebezpiecznie są ze sobą powiązane. Podkomisarz Jakub wraca do rodzinnego miasteczka by odkryć prawdę, ale czy jest na nią gotowy…?

Ciężko mi stwierdzić, co poszło nie tak. Chyba pióro autorki nie do końca mi się spodobało, a szkoda. Opis był mega mocny! Spodziewałam się bardzo mocnej historii… guzik powleczony ludzka skórą? Brutalna zbrodni#? Zaginiona nastolatka… no sami powiedzcie czy nie brzmi to strasznie?! Tego właśnie oczekujemy sięgając po thriller, po historię która będzie wywoływać gęsią skórkę co chwila, a niestety tego nie otrzymałam…

Trochę przewidywalna, przynajmniej dla mnie, odebrało mi radość z czytania. Akcja jest nierówna, bo chwilowo jest wolna i tylko łapiesz się na tym, że ziewasz, a chwilę po tym akcja tak pędzi, że nie wiesz co się dzieje. Wszystko za szybko.

Przeczytać przeczytałam, ale już wiem, że nie zostanie na długo w mojej pamięci, a szkoda.

Książka ma podobno kontynuację wątków z “Lalkarza”, ale można czytać niezależnie- tak wyczytałam w jednej opinii, i zgadzam się. Nie czytałam wcześniejszej, ale nie czuję żebym coś przeoczyła albo się pogubiła w historii.

*To jest moja prywatna opinia. Zachęcam do przeczytania i wyrobienia sobie własnego zdania.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Jestem tuż za tobą
Autor: przyrodaz
Podczas tej lektury doszłam do wniosku, że każdy przemyśli sobie komu powierza swoje tajemnice. Tak naprawdę nie ma miejsca gdzie można czuć się bezpiecznym. Nawet na spotkaniach terapeutycznych licząc na to, że ludzi powinna łączyć trauma, to jednak znajdzie się tam ktoś, kto będzie ją miał, jednak nie taki będzie jego cel.
Początkowo trudno jest powiedzieć dlaczego kobieta wspomina zmarłego męża, gdyż od razu w oko wpada jej inny mężczyzna, którego pragnie zdobyć. Zdradza nam swoje myśli w których opisuje swoje plany, ale nigdy do końca. Skupia się na drobnych celach, które pragnie osiągnąć, ale nie wychodzi po za ten schemat. W swojej głowie ułożyła sobie, że mężczyzna ze spotkań jest jej przeznaczony i nie przekonuje siebie o tym, tylko wie, że to, co siedzi jej w głowie jest prawdziwe. Niektórych może zmylić tym, że przerzuciła swoje uczucia na kogoś innego, jednak ja w każdym jej kroku widziałam plan, który tworzyła na bieżąco podkreślając tym, że wszystko co mówi może nie być prawdziwe. Pod lupę idzie też sam mężczyzna, który jest nad wyraz tajemniczy i jego zachowanie nie jest do końca określone, a przynajmniej na dłuższym początku. Niby jest nią zainteresowany, a jednak jego działanie jest zupełnie odwrotne. Daje sprzeczne sygnały, dlatego nie można się zdecydować kto tutaj bardziej kim kręcił i po co...
Chyba najciekawsze było to, że akcja sama w sobie toczyła się niczym wejście ślimaka na wiaderko, podczas gdy w głowie była prawdziwa impreza:-) Toczyli swoje boje przerzucając się myślami, opisując możliwe scenariusze, chcąc przewidzieć przyszłe zachowania, rachować te do których doszło, a tak naprawdę w tym wszystkim tylko stali albo siedzieli. Idealnie pokazywali tym, że największe pobojowiska mamy w głowach, podczas gdy w życiu w którym inni nas widzą niewiele się dzieje. Zamiast działać snujemy domysły kłócąc się samemu ze sobą. Jeśli ktoś zwróci na to uwagę, to będzie się starał inaczej podchodzić do własnego czasu na ziemi. Jeśli nie będzie tego widział, to pomyśli, że lepszy thriller psychologiczny nie mógł mu się w tym czasie trafić:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
The Fixers. Próba sił. Tom 2
Autor: przyrodaz
W tamtym roku wyszła wersja angielska tej książki, a od sierpnia możemy się nią cieszyć w Polskim wydaniu. Pomimo tego, że to literatura młodzieżowa, to jednak czasami bywało tu tak ostro, że niemal i to niemal obrałabym ją za lekko niebezpieczną;-) Na wielki plus wysuwa się tu pewność siebie postaci, która potrafi zawalczyć o swoje i bierze od życia to co chce i co jej zdaniem jej się należy. Ma duże oparcie w rodzinie, która potrafi załatwiać za nią brudne sprawy, które sama prowadzi dla innych ludzi. Biznes zawsze dobrze się układa, ale jak to w życiu bywa, czasami natrafi się na coś, gdzie siły samej siebie nie wystarczą.
Chyba najbardziej elektryzującą kwestią tej książki są pieniądze i myśli, że wszystko za nie można kupić. Nie ważne czy człowieka, czy ważne informacje. Podobno każdy z nas ma swoja cenę, to było tu mocno zastanawiające.
Kampania wyborcza, która miała być rzekomo szczera była taka nawet nie z pozoru. Tutaj każdy kąt ma swoje oczy i jeśli jest możliwość aby gdzieś na czymś skorzystać, to zwyczajnie z tego korzystają. Zwykła pomoc w kampanii wyborczej okazała się być walką na grubej linii, gdyż nie dodałam, że w szkole dla elit każdy jest przekonany, że wszystko i wszyscy są tylko dla niego. Im dalej tym bardziej zaczynamy poznawać sekrety tych niby zwykłych ludzi, pod którymi są potworzone inne grupy i osoby, które dają wsparcie w ,,równej" rywalizacji. Jak widać nic nie było takie na jakie na pierwszy rzut okaz wskazywało...
Początek jest dobry, ale po kilku stronach dopiero przenika się do świata w jakim żyją. Autorka pozwoliła nam uwierzyć, że to kogo przedstawia jest tym, kogo pokazuje. Nic bardziej mylnego, gdyż im dalej, tym ten stereotyp zaczyna się wymykać. Czytelnik robi się podejrzliwy, gdyż nasze domysły nie wskazują już osoby, która miała być jak z początku. Nie wiemy kto jest bardziej winny, kto tylko się stresował, kto chciałby w końcu być sobą, a kto udawał na swoje potrzeby. To wszystko sprawia, że każda strona jest na wagę złota.
Mały minusik za mały druk ciaśniej osadzony, ale reszta jest godna polecenia:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Siewczyni pożogi. Wybranki Starych Bogów. Słowiańskie Światy. Tom 1
Autor: przyrodaz
Autor z prawdziwą gracją potrafi przenosić w czasie czytelnika, by ten na własnej skórze w wyobraźni poczuł emocje bohaterów. Na każdą sytuację czy też miejsce wydarzeń potrafił ukazać je tak byśmy prawdziwie poznali ich życie, myśli i sytuacje, których doświadczyli. Z tego też względu potrafi być tu brutalnie i obleśnie, szlachecko i żołniersko oraz dumnie i klasycznie teatralnie, zwłaszcza w obliczu kobiet.
Obserwujemy jak postacie potrafią o siebie dbać, jak mają wyszkolony instynkt przetrwania jednak ubolewa u nich regeneracja. Nie znają się na leczeniu, a jedynie mają znajomości pośród tych, którzy leczą w mniej oficjalny sposób. Mają szacunek do ziół, lecz bez wskazania nie potrafią ich używać. Bronią swojego do ostatniej chwili, nawet ranni stają do walki kierowani wściekłością na tych, którzy burzą ich spokój.
Nie da się tej książki po prostu przeczytać, ponieważ każdy robi tu wszystko co potrafi na sto procent i jest to wyczuwalne. To co pokazują, co mówią czy robią jest szczere, nakierowane z pierwotnych instynktów, gdzie źli są na zasadzki zwłaszcza te na które sami dali się nabrać. Podobało mi się to, że kiedy upadli na jakiejś pozycji, czy polegli w ważnej dla nich kwestii to nie biadolili kto był temu winien, tylko potrafili zakasać rękawy, ruszyć do boju i zapamiętać to na czym kiedyś się potknęli. Nie było zazdrości, tylko uparte dążenie do celu i wiara w to, że się uda. Gdy się nie udawało, szukali innych rozwiązań.
Początek historii jawi się jako najazd wroga na księcia i jego tajemniczą śmierć. Mamy tu przeskok do dalszych losów gdzie widzimy jak wdowa po nim kombinuje jak zyskać sprzymierzeńców, by jeszcze bardziej umocnić swoją władzę. Ktoś jej w tym pomaga, sieje ziarno słowa na podatne grunty, a przy tym wykorzystuje swoją mądrość i spryt. Pomimo tego, iż mężczyźni uważali kobiety za niegodne chwały a jedynie posiadali myśli jedynie zakrawające na łóżkowe zachcianki, to one pozwalały im tak myśleć. Jeśli w wiedzę i intelekt ich nikt im nie wierzył, używały swoich wdzięków oraz pochlebstwa, by przekonać do swoich sugestii. Dawały po kawałku kusząc i odpychając, podkreślając ile będą mieli z tego jeśli postąpią tak jak należy. Oprócz młodego ciała podkreślały również wartość tego co mogą osiągnąć, jak wielcy się staną i ilu będzie pieściło ich ego wyrażając szacunek władzy, którą obejmą. Przyznaję, że takie sceny znacznie podkręcały wciągnięcie w lekturę, gdyż czytelnik jest człowiekiem i lubi dowiadywać się kto kogo i czym omotał, by móc zaspokoić swoją ciekawość:-)
Zakończenie zapowiada dalsze wydarzenia, niczym reklama sugerująca sceny w kolejnym odcinku. Pozostawieni z niedokończoną treścią układamy w głowie plan pozyskania tego, czego nie wiemy. Nasz mózg nie lubi nie wiedzieć, zawsze dąży do zaspokojenia, dlatego takie zakończenia są bardzo korzystne dla autorów i wydawców.
Doceniam zalety dobrego pisarza, dlatego uważam, że warto ją przeczytać o ile takie walczące typowo historyczne klimaty kogoś interesują:-)
Barwione brzegi dają przesył do głowy nad powiększoną wartością tej książki, również twarda okładka nadaje jej majestatyczności, dlatego sprawne oko nie pozwoli sobie na obojętność wobec tego wydania.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Mroki Albionu. Brytyjskie legendy, potwory i zbrodnie
Autor: Płatek Martyna
Bo „Mroki Albionu” to nie tylko opowieści o tym, czego bali się mieszkańcy Wielkiej Brytanii. To również ogrom wiedzy historycznej, która pozwala zrozumieć, skąd właściwie wzięły się poszczególne legendy, wierzenia czy przesądy. Autorka pokazuje ich tło oraz okoliczności, w których dane historie mogły się narodzić i zacząć żyć własnym życiem, dlatego znajdziesz tutaj odwołania do konkretnych epok, czy wydarzeń historycznych.

A każdy z nas słyszał chociażby o Wróżce Zębuszcze 🧚‍♀️, która miała bardzo ważne zadanie - zabrać ukrytego zęba (mlecznego) spod poduszki i zostawić po sobie ślad. Z pozoru niewinna dziecięca tradycja, na którą czeka niemal każde dziecko jednak za tym prostym rytuałem kryje się znacznie więcej. To opowieść o dorastaniu, zmianie i symbolicznym przejściu z jednego etapu życia w kolejny.

Jeśli lubicie *legendy, folklor, dawne wierzenia, historię, tajemnicze stworzenia i mroczne opowieści*, koniecznie dajcie tej książce szansę.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Apetyt na życie. Świat w kolorach Marianny
Autor: Monika Kowalczyk
Witam, dziś mam dla was recenzję książki „Apetyt na życie. Świat w kolorach Marianny” ❤️ Autorki Renaty Czarneckiej ❤️ Wydawnictwo Axis Mundi ❤️

Czy można zacząć życie od nowa, gdy wydaje się, że wszystko, co najlepsze, już za nami?
Jak myślicie? 😉

Ta historia pokazuje nam bardzo wiele ważnych tematów. Jednym z nich jest pewien etap życia naszej bohaterki, która w końcu doczekała się upragnionego wolnego od pracy, czyli emerytury. Tylko cóż robić, kiedy nagle ma się tak dużo wolnego czasu? 😉 Ja myślę, że każdy z nas wiedziałby, jak ten czas wykorzystać 😍.

Kolejnym tematem jest rodzina, która im większa, tym więcej się w niej dzieje. Choć czasami bywa tak, że ludzie gonią za czymś innym, czyli za pieniędzmi, a rodzina zostaje zepchnięta na dalszy plan. Tutaj jednak mamy pokazaną rodzinę, w której jeszcze próbują się ze sobą spotykać lub chociaż dzwonić do siebie, żeby dowiedzieć się, czy wszystko jest w porządku. Mamy pokazane także rodzinne wsparcie, gdzie rzuca się wszystko i pędzi, kiedy wnuki mają jakiś problem, i to jest naprawdę bardzo ważne i miłe ❤️. Fajnie, że autorka pokazała nam taką rodzinę, bo w naszym życiu bardzo mało jest takich rodzin, które tak bardzo się wspierają i są za sobą.

Kolejnym tematem jest miłość, która w pewnym wieku dla niektórych już nie powinna istnieć, bo już nie wypada, bo jest się za starym. A dla mnie jest to bardzo miłe, ponieważ każdy z nas powinien mieć kogoś przy sobie, do kogo można się odezwać, porozmawiać czy po prostu spędzić razem czas. Każdy z nas tego potrzebuje, nieważne w jakim jest wieku ❤️.

Mamy tutaj także pokazaną matczyną zazdrość, bo kiedy nasza bohaterka postanawia w końcu odwiedzić we Włoszech swojego ukochanego, jego matka wcale nie była zadowolona. Choć jak to mówią, nie można osądzać kogoś po wyglądzie. Miło, że matka jednak zmieniła swoje myślenie i to niemiłe spotkanie zamieniło się w coś więcej, czyli naprawdę miło spędzony czas.

Trochę nie podobała mi się sytuacja, kiedy nasza bohaterka zwierzyła się swojej rodzinie, że wychodzi za mąż. Myślę, że nie jest fair, kiedy jedni są dla kogoś wsparciem, kiedy tego oczekują, a kiedy dana osoba potrzebuje od nas tego samego wsparcia, jednak go nie otrzymuje. Odpowiedzi, że nasza bohaterka jest za stara i po co jej ślub, nie są przecież miłym wsparciem. Każdy ma prawo do własnego szczęścia i nie powinien być oceniany przez innych tylko dlatego, że jego decyzje nie pasują do tego, jak oni wyobrażają sobie życie.

Książka bardzo ciekawa, daje nam dużo do przemyślenia i pokazuje, że na zmiany w naszym życiu nigdy nie jest za późno. Pokazuje nam również, że emerytura wcale nie musi oznaczać końca przygód, a może być początkiem czegoś zupełnie nowego ❤️. Bo przecież życie nie kończy się wtedy, kiedy przekraczamy pewien wiek. Nadal możemy kochać, marzyć, podróżować i podejmować decyzje, które sprawiają, że jesteśmy szczęśliwi 😍.

„Apetyt na życie. Świat w kolorach Marianny” to historia o rodzinie, miłości, nowych początkach i o tym, że każdy z nas zasługuje na odrobinę szczęścia, bez względu na wiek. ❤️ Jeśli lubicie historie, które dają do myślenia i pokazują, że życie potrafi jeszcze nie raz nas zaskoczyć, to myślę, że warto po nią sięgnąć. 📚❤️
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Oblubienica cienia
Autor: book matula
Uwaga! Jeśli planujecie dzisiaj spać, NIE OTWIERAJCIE „Oblubienicy Cienia” wieczorem. Chyba że lubicie podejmować bardzo złe decyzje życiowe. 😂🖤 Ja właśnie zarwałam noc dla tej książki. Czy było warto? Oczywista oczywistość. Czy rano wyglądałam jak człowiek? To już temat, którego lepiej nie poruszać. 😂☕.
Autorka zrobiła mi dokładnie to, czego nie powinien robić autor osobie, która następnego dnia ma normalnie funkcjonować. Wrzuciła do jednej historii wampiry, mrok, magię, duchy, tajemnice, niebezpieczeństwo, romans i Michaiła, a potem najwyraźniej uznała: „Radź sobie sama”. No to sobie radziłam. Do świtu. Nie ukrywam, bałam się jednej rzeczy. Tak jak uwielbiam pierwszy tom, tak bardzo chciałam, aby drugi mnie nie zawiódł. Często spotykam kontynuacje, które z tomu na tom tracą to „coś”, co zafundowano czytelnikowi w pierwszej części. Cieszę się, że tutaj napięcie rośnie z każdą stroną. To finałowy tom, ale w mojej wyobraźni powstawała nowa historia dla naszej Celii. Ta część zdecydowanie jest dla osób znających poprzednią część, więc jeśli nie chcesz spojlera, radzę przyjść dopiero po zapoznaniu się z nią. 😂
„Oblubienica Cienia” to drugi i finałowy tom „The Scarlet Veil”, więc jeśli macie za sobą „Szkarłatny welon”, doskonale wiecie, że po tamtym zakończeniu spokojne odłożenie książki było raczej niemożliwe. Celia po swojej przemianie musi nauczyć się życia jako wampirzyca. Głód krwi, nowe możliwości i zupełnie inna rzeczywistość to dopiero początek. Nadnaturalny świat, w który została wciągnięta, okazuje się jeszcze bardziej skomplikowany, a granica pomiędzy życiem i śmiercią zaczyna niebezpiecznie się zacierać. Pojawiają się duchy, magia, tajemnice i zagrożenie, którego zdecydowanie nie da się rozwiązać jednym dobrze wymierzonym zaklęciem. Czyli dokładnie moje klimaty. 😈🖤.
Celia podobała mi się tutaj szczególnie dlatego, że jej przemiana nie daje jej magicznego pakietu „jestem wampirem, wszystko ogarniam”. Wręcz przeciwnie. Musi oswoić nową naturę, swoje pragnienia i konsekwencje decyzji, które podjęła. Próbuje odnaleźć siebie w świecie, który zmienił się nie do poznania. A potem mamy Michaiła. Ach, Michaił… Tajemniczy, niebezpieczny, władczy i momentami doprowadzający do szału. Człowiek naprawdę nie wie, czy chce go przytulić, czy rzucić w niego poduszką. 😂 Relacja Celii i Michaiła zdecydowanie nie jest spokojnym spacerkiem po różanym ogrodzie. Jest przyciąganie, gniew, pożądanie, tajemnice, niedopowiedzenia i emocje, które potrafią narobić większego bałaganu niż cała armia wampirów. Oni naprawdę nie potrafią prowadzić zwyczajnej rozmowy. 😂🔥 I właśnie za to ich lubię.
Mimo całej historii są takie perełki, które czytelnik może wziąć dla siebie. Nie musimy być tą samą osobą, którą byliśmy wcześniej tu popatrzcie na Celia, która przechodzi ogromną zmianę i musi nauczyć się siebie od nowa, która pokazała, że zmiana nie odbiera nam wartości. Odwaga nie oznacza braku strachu. Celia nie jest odważna dlatego, że niczego się nie boi. Jest odważna, ponieważ mimo strachu podejmuje decyzje i idzie dalej. Pewnie nieraz czuliście, że nie tędy droga, czujecie, że chcecie iść tą, a nie inną „drogą”, lecz odczuwacie presję otoczenia. Dlatego czasami trzeba zaufać sobie, nawet kiedy wszyscy wokół mają własne zdanie. To jedna z bardziej uniwersalnych rzeczy, które można wynieść z tej historii. Nie zawsze mamy wpływ na to, co się wydarza, ale mamy wpływ na swoje kolejne kroki, patrząc na Celia, która nie wybiera wszystkich wydarzeń, które ją spotykają. Świetnie pokazuje, że nie wszystko da się kontrolować. Jest jeszcze kilka takich perełek, które naprawdę dają do myślenia. To właśnie jedna, jedna z tych rzeczy, jakie w książkach lubię.
Ok, wracajmy do naszej książki i bohaterów. 😂 Autorka bardzo dobrze łączy romans z fantastyką. Uczucia nie przykrywają fabuły, a świat przedstawiony nie jest tylko dekoracją dla relacji bohaterów. Wszystko się ze sobą splata: wybory, konsekwencje, magia, przeszłość, i to, co dopiero nadchodzi. Do tego dochodzi gotycka atmosfera, która robi tutaj robotę. Jest mrocznie, tajemniczo i momentami naprawdę niepokojąco. Są chwile, kiedy czytacie kolejną stronę i zaczynacie się zastanawiać: „Czy ja naprawdę powinnam wiedzieć, co wydarzy się dalej?” Odpowiedź brzmi: TAK. NATYCHMIAST. 😂 Właśnie tak wyglądało moje czytanie. „Jeszcze kawałek”. „Jeszcze jeden rozdział”. „Dobra, teraz naprawdę odkładam”. Spojrzenie na zegarek. 3:17. Ja: „No pięknie”. Książka: „Czytamy dalej?” Ja: „Oczywiście”. 🤡☕ Kurka Felek, zero jakiegoś samozaparcia, zdecydowania. 😂😂😂.
Moja ulubienica nie jest bohaterką, która dostaje wszystko za darmo. Jej przemiana ma swoją cenę, a nowe życie wymaga od niej podejmowania decyzji, których wcześniej nawet nie musiała brać pod uwagę. Podobało mi się, że jej historia nie sprowadza się tylko do romansu i walki z kolejnym zagrożeniem. Jest też pytanie o to, kim jesteśmy, kiedy wszystko, co znaliśmy, nagle przestaje istnieć. Może właśnie dlatego ta historia tak dobrze mi siadła. Pod całą warstwą wampirów, magii i mroku mamy bohaterów, którzy próbują znaleźć swoje miejsce, podejmują błędne decyzje, ponoszą ich konsekwencje i próbują nie zgubić siebie po drodze, a wszystko to podane w klimacie, który aż prosi się o nocne czytanie. Tylko nie róbcie tego, jeśli rano macie wstać do pracy. Ja ostrzegałam. 😂 Jeśli „Szkarłatny welon” już za Wami? Nie pytam nawet, czy przeczytacie drugi tom. Po prostu go otwórzcie. Tylko najlepiej nie o 22:00, bo możecie skończyć tak jak ja: niewyspane, z kawą w ręce, lekko nieprzytomne, ale za to z ogromną satysfakcją, że było warto. 😂🖤 Tutaj prośba do autorki. 😂🖤 Tutaj prośba do autorki: następnym razem proszę o ostrzeżenie na okładce: „Uwaga. Może ukraść noc.” Bo ta książka dokładnie to zrobiła. 😂🖤 I wiecie co? Nie oddam tej nocy, nie żałuję 😈🩸🖤.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Czas zapomnienia. Dziedzictwo popiołów. Tom 3
Autor: sza_teraz_czytam
"Czas zapomnienia" jest trzecim tomem sagi Dziedzictwo popiołów. Bardzo przywiązałam się do bohaterów i nie wyobrażałam sobie, abym mogła się z nimi pożegnać. Ku mojej uciesze jeszcze trochę poprzebywamy z bohaterami.

Filip Sosnowski otrzymuje wezwanie do stawienia się na przesłuchanie przed nowym komendantem, Iwanem Orłowem, który zarzuca mu powrót do działalności konspiracyjnej, a kilkanaście dni później aresztuje go za spisek przeciwko carowi. Alicja zostaje pojmana za napaść na żołnierza, gdy próbuje bronić męża. Ludzie komendanta w jego imieniu mszczą się na mieszkańcach Sosnówki. Orłow zajmuje Sosnówkę i przejmuje tytuł hrabiego. Podczas napaści na dwór znika Klara i trafia do chaty zielarki Ruty. Poznaje jej wnuka, Jakuba, dowódcę leśnego oddziału partyzanckiego, przez którego działalność Filip został aresztowany. Jakub obiecuje Klarze, że pozbędą się Orłowa, a jej rodzina odzyska majątek.

Tym razem głos zyskuje młodsze pokolenie bohaterów. Obserwujemy, jak dojrzewają, jak pozbywają się młodzieńczych iluzji, jak podejmują nie zawsze właściwe decyzje, za które muszą ponieść konsekwencje. Te moralne mają właściwy ciężar, z którym niełatwo sobie poradzić.

Joanna Nowak wyraźnie daje nam odczuć wszystko to, co przeżywają postaci. Ich stany emocjonalne, słabości i wątpliwości oraz wyrzeczenia stają się niejako naszymi. Czujemy ich lęk, niepewność, tęsknotę, żal, przez co głęboko angażujemy się w ich losy. Widzimy, jak kruche potrafi być szczęście, które staje się towarem luksusowym. Z kolei czające się gdzieś niebezpieczeństwo, sprawia, że brniemy przez kolejne strony, nie będąc pewnym, czy zaraz nie wydarzy się coś strasznego.

Autorka pokazuje, że w obliczu zagrożenia to obecność i wsparcie bliskich jest najważniejsze. Więzi rodzinnych niczym nie można zastąpić. A wspólna walka wówczas dodaje sił. Relacje międzyludzkie znajdują tu wyjątkowe miejsce pośród innych pojawiających się wątków i problemów. Przyjaźń i zaufanie zostają wystawione na najcięższe próby. Nie ma tu nadmiernego skupiania się na wielkiej polityce, a jednostce, która okazuje się być najważniejsza. I właśnie to trafia do czytelnika najmocniej.

Istotną rolę odgrywa tu motyw zdrady i zemsty oraz jej destrukcyjny wpływ na człowieka. Ludzie zostali zniszczeni przez system i w odwecie szukają sprawiedliwości. Rośnie niezadowolenie społeczne, bunt przeciwko wyzyskowi, niskim zarobkom i braku bezpieczeństwa. Towarzyszący bohaterom strach przed carskimi represjami paraliżuje, ale z drugiej strony motywuje do buntu.

"Czas zapomnienia" to powieść o rodzinie, miłości, odwadze, poświęceniu, lojalności, odpowiedzialności za drugiego człowieka i nieustannej walce o przetrwanie. To również historia o tym, jaką cenę czasem trzeba zapłacić za walkę o to, co ważne. To książka o tym, ile jesteśmy w stanie poświęcić w obronie własnej godności, ideałów oraz tych, których kochamy. Polecam!
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Ten pies odmieni ci życie
Autor: przyrodaz
Jeśli mam być szczera, to ta książka najbardziej trafi do czytelników, którzy kochają psy, uważają je za opiekuńcze i pomocne w codziennym życiu oraz jest również dla tych, którzy lubią poznawać prawdziwe historie ludzi, których psy odmieniły swoje życie. Zaznaczam to, ponieważ sama wiem, że wiele osób spodziewało się uzyskać historię na pograniczu obyczaju, jednak ona nawet nie jest taka w odbiorze.
Cała książka została napisana na podstawie szerokiej wiedzy odnośnie różnych ras psów, które uratowały czyjeś życie. Psy ogólnie są bardzo mądre i mają instynkty opiekuńcze, jednak nie wszystkie, tak samo jak i nie każda kobieta chce mieć dziecko. Jesteśmy różni, jednak faktycznie są na tym świecie psy- to na nich skupia się cała lektura- które potrafią dbać o ludzi niczym anioły zaklęte w psim ciele. Wiem, bo przeszło przez moje życie wiele psów i dwa z nich były prawdziwymi opiekunami w każdej chwili. Potrafiły przy wizycie pewnych ludzi siadać przede mną w gotowości i spokoju zarazem, jednak po dłuższej rozmowie było widać, że osoba nie była przyjaźnie nastawiona. One to wyczuwały jeszcze zanim doszło do wymiany pierwszego słowa.
Pozycja jako całość ma w sobie dwa wydźwięki. Jeśli chodzi o ogóle zarysy zanim przejdziemy do tych konkretnych historii to czytelnik odczuwa mniejszą więź, ponieważ w moim mniemaniu osoba, która ją ułożyła ma wysoką wrażliwość emocjonalną, czuje więcej i ukazuje wszystko za pomocą poruszającego słowa, które nie każdy z nas może odebrać tak samo. Osoba mniej wrażliwa może nie zrozumieć dlaczego coś go tak mocno poruszało. Po drugie, jeśli już poznawaliśmy te konkretne historie a bywały mniej i bardziej dokładne, to było widać w nich tak wielkie oddanie wyjątkowości dla tych psów, że pojąć je może tylko ten, kto faktycznie kocha psy. Ktoś pomyśli, że przesadził, ale czy my sami mając wręcz obsesję na jakiejś rzeczy, którą całym sercem kochamy wykonywać, to czy ktoś, kto tego nie czuje ma prawo myśleć, że przesadzamy? No nie. Dlatego podkreślam, że jeśli jesteś osobą, która nie lubi psów lub się ich boi będzie czuła ogromną sprzeczność emocji i ta książka im się mniej spodoba. Być może ja sama zbyt sucho odniosłam się do treści, jednak w dzieciństwie mądry i grzeczny pies z rodziny kiedyś boleśnie mnie ugryzł szarpiąc miejsce ugryzienia. Podświadomie nie mam nic do psów, ale wolę jednak trzymać się od nich z daleka. Po prostu.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Pod twoimi skrzydłami
Autor: sza_teraz_czytam
Poznajemy dwie bohaterki - przebojową nastolatkę Dianę i zahukaną młodą żonę oraz matkę Natalię. Pierwsza ma mnóstwo marzeń, w tym zdobycie serca przystojnego chłopaka. Drugiej celem jest powrót do pracy i pragnienie szczęścia synka. Czy obie może coś łączyć?

Bohaterowie nie są idealni, popełniają błędy, podejmują nie zawsze właściwe decyzje. I to jest ich największy atut, bo dzięki temu są niezwykle autentyczni.

Anna Piotrowska pięknie ukazała postać Diany - dziewczyny, z której wręcz aż bije młodzieńcza nieskrępowana radość. Optymistyczna, roześmiana, wolna, pędząca ku marzeniom... ach jak fajnie byłoby zatrzymać te cechy w dorosłym życiu.

Jednym z ważniejszych motywów jest przemoc psychiczna i ekonomiczna, jakiej doświadcza Natalia ze strony męża. Kobieta jest totalnym kontrastem względem Diany. Jest zahukana, stłamszona przez tkwienie w toksycznym małżeństwie. Odczuwa strach przed gniewem męża. Widzimy, że wcale nie potrzeba wielkich awantur, by zranić drugą osobę, sprawić, by poczuła się nikim, straciła poczucie własnej wartości. Słowa krzywdzą najmocniej. Rany na ciele zwykle szybko się goją, ale te na duszy mogą zagnieździć się na tyle głęboko, że nie będziemy potrafili na nowo w siebie uwierzyć. Mimo powagi poruszanych tematów, autorka nie sili się na tani dramatyzm, patos i moralizatorstwo.

Tytuł książki przywodzi na myśl motyw opiekuńczości. I rzeczywiście tak jest. Warto czasem po prostu być obok, rozłożyć nad kimś opiekuńcze skrzydła, pozwolić, by ktoś, kto tego potrzebuje, skrył się pod nimi. Nie można przy tym nikogo oceniać ani próbować zmieniać. Wymowne są też pojawiające się tatuaże czy jakieś drobne szczegóły. Początkowo możemy nie wszystko zauważyć, ale wraz z rozwojem wydarzeń nabierają głębszego znaczenia i łączą się w spójną całość.

To taka książka z życia wzięta, z realnymi problemami, bohaterami, z którymi możemy poczuć więź i zrozumienie, wątkami miłosno-rodzinnymi oraz zaskakującą akcją.

"Pod twoimi skrzydłami" to pełna emocjonalnej głębi, wzruszająca powieść o pierwszej miłości, stracie, macierzyństwie, trudnych wyborach, wybaczeniu, drugich szansach. To historia, która pozostaje z nami jeszcze długo po przewróceniu ostatniej strony. Dostarcza nadziei na wyjście z cienia i rozwinięcie własnych skrzydeł.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Na całe szczęście. Amor fati. Tom 4
Autor: Kama
Lubię pa­trzeć, gdy cie­szysz się ma­ły­mi suk­ce­sa­mi. A cza­sa­mi żeby wy­grać, trze­ba prze­grać.

Wszyst­ko, co jest choć odro­bi­nę warte, nie jest łatwe. Po spo­tka­niu masz wyjść z pracowni i  wró­cić tutaj do­pie­ro, gdy sobie w życiu posprzątasz.
Czasem okazuje się, że największe szczęście mają pechowcy, którzy nie stracili nadziei.

Zuzanna i Wojtek wciąż walczą z problemami na wielu frontach.
Ona próbuje ogarnąć pracę, mimo,że jej obecny przełożony Rafał Zacharski biorąc odwet za przeszłość po prostu ją dręczy.
Na szczęście kobieta może liczyć na wsparcie Wojtka Matejczuka i to mimo faktu,że mężczyzna również toczy batalię o dobro i spokojne dzieciństwo swego syna - Franka.
Oboje pragną spełnić swoje marzenia o życiowej stabilizacji.
Dziewczyna marzy o otwarciu własnej restauracji, lecz by to zrobić musi uwolnić się spod tyranii szefa.

Jednak tym, co szczególnie skradło moje serce, była relacja Zuzy z Frankiem.
Między tą dwójką pojawiła się niezwykle ciepła i szczera więź, która z każdą kolejną chwilą stawała się coraz ważniejsza. Ich relacja nie została zbudowana na wielkich deklaracjach, ale na drobnych gestach, rozmowach, obecności i wzajemnym zaufaniu. Zuza potrafi być przy Franku wtedy, kiedy tego potrzebuje. Umie go wysłuchać, dostrzec jego emocje i dać mu coś, czego czasami najbardziej potrzebujemy od drugiego człowieka – poczucie, że jesteśmy ważni.
I chyba właśnie ta naturalność najbardziej mnie w nich ujęła.
Franek nie jest jedynie „synem Wojtka”, który pojawia się gdzieś w tle historii. Jest pełnoprawnym bohaterem tej opowieści, a jego relacja z Zuzą wnosi do niej mnóstwo ciepła. Obserwowanie, jak ta dwójka coraz bardziej się do siebie zbliża, jak rodzi się między nimi przywiązanie i jak Zuza staje się dla niego kimś naprawdę ważnym, było dla mnie bardzo wzruszające.
To piękne, kiedy dziecko potrafi zaufać dorosłemu człowiekowi nie dlatego, że ktoś mu każe, ale dlatego, że czuje się przy nim bezpiecznie.
A Zuza daje Frankowi właśnie takie poczucie.
Jednocześnie mam wrażenie, że ta relacja działa w obie strony. Nie tylko Franek potrzebuje Zuzy. Ona również odnajduje przy nim coś, czego być może sama długo szukała. Ciepło, bliskość i świadomość, że może być dla kogoś ważna. Ich wspólne chwile mają w sobie coś niezwykle kojącego i sprawiają, że historia nabiera jeszcze większej głębi.
Bardzo podobało mi się również to, że uczucie Zuzy i Wojtka nie zostało pokazane w oderwaniu od codzienności. Ich relacja musi zmierzyć się z prawdziwymi problemami, odpowiedzialnością, przeszłością i troską o Franka. To nie jest bajka, w której wystarczy się w sobie zakochać, a wszystkie problemy nagle znikają. Wręcz przeciwnie – życie nieustannie wystawia ich na kolejne próby.
Wojtek sam ma przecież o co walczyć. Dobro jego syna jest dla niego najważniejsze, dlatego jego decyzje nie zawsze są łatwe. Widać w nim mężczyznę, który bardzo chce zapewnić Frankowi spokojne dzieciństwo, a jednocześnie próbuje znaleźć w tym wszystkim miejsce dla własnego szczęścia.
I właśnie to podobało mi się w tej historii najbardziej – bohaterowie nie są idealni. Popełniają błędy, podejmują trudne decyzje, czasami się gubią, ale mimo wszystko próbują iść dalej.
Czy jej się uda? Przecież Blanka nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa..
Nie mniej ciekawie zapowiada się wątek Sary , która nieoczekiwanie dla swoich przyjaciół wyraźnie odsunęła od siebie Kubę.
Co sprawiło, że nagle postanowiła postawić między nimi mur? Dlaczego odsuwa od siebie człowieka, który był jej tak bliski? I czy można uciec od uczuć, które mimo wszystko wciąż gdzieś w nas pozostają?
Mam wrażenie, że każdy z tych bohaterów na swój sposób szuka odpowiedzi na to samo pytanie – czy po wszystkich rozczarowaniach, trudnościach i błędach można jeszcze uwierzyć, że przed nami naprawdę może być coś dobrego?
„Na całe szczęście” jest historią o poszukiwaniu własnego miejsca, o walce o marzenia i o tym, jak trudno czasami zrobić pierwszy krok w stronę lepszego życia. Jest tutaj sporo emocji, ale również momentów, które wywołują uśmiech i dają czytelnikowi odrobinę wytchnienia.
Są chwile, kiedy bohaterowie mają wszystkiego dość. Kiedy przeszłość wraca w najmniej odpowiednim momencie. Kiedy marzenia wydają się zbyt odległe, a problemy zaczynają piętrzyć się jeden po drugim. Ale właśnie wtedy pojawia się coś, co jest chyba najważniejsze w całej tej historii – nadzieja.
Bo czasami naprawdę trzeba przegrać, żeby później móc wygrać coś znacznie ważniejszego.
Czasami trzeba odpuścić to, co nas niszczy, żeby zrobić miejsce dla czegoś nowego.
A czasami szczęście przychodzi pod postacią człowieka, którego wcale się nie spodziewaliśmy.
Karolina Tomaszewska stworzyła historię, w której łatwo odnaleźć emocje bliskie codziennemu życiu. Nie ma tutaj prostych rozwiązań na wszystko. Są za to ludzie, którzy próbują poukładać swoje życie na nowo, zawalczyć o siebie i odnaleźć odrobinę spokoju.
I chyba właśnie dlatego tak mocno trzymałam kciuki za Zuzę.
Za jej marzenie o własnej restauracji. Za jej odwagę, żeby w końcu zawalczyć o siebie. Za relację z Wojtkiem. Za jej piękną więź z Frankiem. I za to, żeby w końcu mogła poczuć, że znalazła swoje miejsce.
Bo czasami największe szczęście wcale nie wygląda tak, jak sobie wymarzyliśmy.
Czasami przychodzi po cichu.
W małych gestach, w szczerej rozmowie, w czyimś uśmiechu, w dziecięcej ufności, w dłoni wyciągniętej wtedy, gdy najbardziej jej potrzebujemy.
I może właśnie dlatego „Na całe szczęście” zostawia po sobie tak przyjemne uczucie.
Bo przypomina, że nawet kiedy życie mocno nas doświadcza, nie wszystko jest jeszcze stracone.
Dopóki mamy nadzieję, możemy spróbować jeszcze raz.
A czasami właśnie ten kolejny raz okazuje się tym, który prowadzi nas prosto do szczęścia.

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Onirica
Autor: Anna
Zawsze zaskakuje mnie to w poznawanej nieco więcej znanej twórczości literackiej u pisarza z gatunku kryminał pomysłowość, na którą nie może narzekać, gdyż jej ma wręcz nadmiar. Doceniam również u niego właściwe i sympatyczne podejście do czytelnika, bo wie, jak ważny jest kontakt z nim, co myśli na temat sposobu jego pisania słuchając uważnie, który z bohaterów zrobił na nim pozytywne lub negatywne wrażenie, bo lubi na podstawie tychże wypowiedzi stworzyć historie niewyobrażalne w dostrzeganiu tego, co mogło wydarzyć się naprawdę, a to jest wymysłem, aby odkrywać nowe horyzonty wiedzy służące, aby ten, co zabija, prowadził interesującą grę, która nie ma końca, czy tym razem znajdzie się ktoś, kto wygra z tym złem, które on czyni, tego próbowałam się dowiedzieć z najnowszej książki pt. "Onirica" autorstwa Wojciecha Kulawskiego.

Przyznam, że gdy czytam kryminały Wojciecha Kulawskiego to szczerze powiedziawszy nie wiem czego mam się spodziewać, bo potrafi doskonale opracować w każdym detalu i po kolei przebieg z trudnych w odbiorze psychicznych zdarzeń, ale czy to wystarczy, aby nie odrywać oczu od tej trudnej historii, kiedy towarzyszą różnorodne emocje w ich całościowym odbiorze i ciężka praca wszystkich osób z działu kryminalistyki nad tymi sprawami dokonywanych morderstw, aby je wspólnie rozwiązywać wraz z nimi, zadawać sobie pytania i spróbować na nie odpowiedzieć sama z miłą chęcią podjęłam się tego wyzwania.

Każda właściwie śmierć nie jest łatwa, aby ujrzeć ją z bliska, szczególnie gdy został, w brutalny sposób pozbawiony życia jasnowidz Stanisław Janosz należy mieć na tyle siły, aby rozwiązać tą zapowiadającą się sprawę. Być można stanowiła jakąkolwiek wskazówkę, która połączy ciąg dalszych zdarzeń, które dopiero się wydarzą.

Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić, co czuła Pani komisarz Katarzyna Zdanowicz, gdy traci, bliską sercu jej osobę to wówczas następują u niej bardzo różne zmiany w całościowym zachowaniu. Czy takie postępowanie ma sens, czy jednak nie? Próbowałam w myślach odpowiedzieć sobie sama na to pytanie, lecz jednak nie potrafiłam. Chociaż nie pochwalam ich, bo życie nadal trwa i należy działać pomimo tego, że prywatne życie nie układa się, pomyślnie tak jakbyśmy tego chcieli.

Czytany przeze mnie kryminał składa się z 42 rozdziałów, które to powodują, że należy czytać je ponownie, bo wówczas łatwiej zrozumie się przekaz, jaki wypływa z niego.

Stanowi on również przykład na to, że pomimo popełnianych wcześniejszych specjalnych błędów z wczesnej młodości oraz błędów zawodowych można nadal żyć, a jedynie należy zachować zimną krew, a jedynie gdzieś tam pojawia się cień, za którym się podąża, w mniej lub bardziej zaawansowanym stopniu nie zapominając o tym, że kocha się osoby sercu bliskie, a chcąc, odkrywać pomimo wszystko śmierć męża podążając za tymi, co na ten czas utracili życie przy pomocy kolegów z pracy.

Czy morderca ujawni się od razu, czy należy dać mu szansę, a może są osoby sprytnie działające za zasłoną tego, który naprawdę nim jest, a może nim nie jest?

Warto przeczytać ten kryminał.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Anna od gwiazd. Miłość Mikołaja Kopernika
Autor: book matula
Kopernik? Ten z podręcznika? No to chyba nie znacie całej historii! 😈🌟 Właśnie skończyłam „Annę od gwiazd. Miłość Mikołaja Kopernika” Doroty Pająk-Pudy i mam jeden zasadniczy problem… TO BYŁO MOJE PIERWSZE SPOTKANIE Z TĄ AUTORKĄ, ALE NA PEWNO NIE OSTATNIE! 😂📚 Co więcej, zaczęłam przeglądać jej pozostałe książki, a w tym momencie pojawił się mój odwieczny wróg: 24-GODZINNA DOBA. Naprawdę, kto to wymyślił?! Ja mam książki do przeczytania, kawę do wypicia, życie do ogarnięcia, a zegar bezczelnie pokazuje, że dzień już się skończył. 😏☕📖 Ale wróćmy do „Anny od gwiazd”, bo tutaj naprawdę jest o czym mówić.
Mikołaj Kopernik to nazwisko, którego chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Wielki astronom, człowiek, który zapisał się w historii i którego poznajemy już w szkole. Tyle że szkolny podręcznik nie zawsze pokazuje człowieka stojącego za wielkim nazwiskiem. Pani Dorota zrobiła właśnie to. Pokazała Kopernika nie tylko przez pryzmat jego dokonań, ale również pokazuje jako literacką, powieściową interpretację człowieka znanego z historii, człowieka uwikłanego w relacje, wybory i rzeczywistość swoich czasów. Dzięki temu historia przestaje być zbiorem dat i nazwisk, a zaczyna mieć twarz. Właśnie dlatego uważam, że „Anna od gwiazd” może trafić do czytelników w różnym wieku. Starszy czytelnik znajdzie tutaj opowieść o uczuciach, relacjach i świecie, który wyglądał zupełnie inaczej niż ten, który znamy, a młodszy? Może odkryć coś bardzo ważnego, że za nazwiskami z podręczników zawsze stali prawdziwi ludzie. Nie pomniki, nie postacie z marmuru, ale ludzie, którzy mieli swoje wybory, pragnienia, problemy i życie poza tym, co później zapisano w podręcznikach. I chyba właśnie to najbardziej lubię w takich książkach, bo potrafią sprawić, że zaczynamy patrzeć na znaną postać z zupełnie innej perspektywy.
Fundamentem książki są prawdziwe postacie i realia historyczne. Główną bohaterką jest Anna Schilling, patrycjuszka gdańska z XVI wieku, której losy zostały powiązane z Mikołajem Kopernikiem. W książce pojawiają się również autentyczne wydarzenia i kontekst epoki, m.in. hołd pruski, narodziny reformacji, wojny w Prusach oraz praca Kopernika nad „De revolutionibus orbium coelestium”.
Teraz najlepsze autorka narobiła mi książkowego bałaganu. 😂 Bo oczywiście zamiast spokojnie skończyć jedną książkę i przejść do następnej, zrobiłam to, co każdy szanujący się książkoholik robi w takiej sytuacji: ZACZĘŁAM SPRAWDZAĆ, CO JESZCZE NAPISAŁA AUTORKA. Teraz moja lista „DO PRZECZYTANIA” wygląda jak projekt wymagający osobnego finansowania, urlopu i najlepiej dodatkowej doby. 😂📚 „Anna od gwiazd” zdecydowanie polecam. ❤️.
Jeśli lubicie historie inspirowane prawdziwymi postaciami, opowieści o dawnych czasach i książki, które pozwalają spojrzeć na znane nazwiska z innej strony, zapiszcie sobie ten tytuł. A jeśli jesteście młodszymi czytelnikami i na hasło „historia” macie ochotę schować się pod biurko, Spokojnie. Tutaj nie czeka Was odpytywanie z dat. 😈📖 Czeka Was historia człowieka, którego nazwisko zna cały świat, ale którego życie miało znacznie więcej odcieni niż te, które pamiętamy ze szkoły. Pani Dorotko, właśnie zdobyła Pani kolejną czytelniczkę. ❤️📚 A ja idę walczyć z moją listą książek i przeklinać fakt, że doba nadal ma tylko 24 godziny. 😂
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Jeszcze będziemy szczęśliwi
Autor: przyrodaz
Już jak pani Jagódka napisze jakąś książkę, to od razu wiem, że o tej historii się nie zapomni. Nie chodzi tylko o to, że ona ładnie formuje zdania, ale o całe tabu, które w naszym życiu istnieje. Ukazuje, że każda trudność czy też smutek bierze się z tego, że ludzie siebie nie akceptują. Tutaj bardziej kobiety boją się swojej seksualności. Przez długi czas jedna z nich ukrywała przed całym światem, a jest już bardzo dorosła, że jest lesbijką. Była w związku z kobietą, którą darzyła ogromnym uczuciem, jednak nie potrafiła się przemóc aby obwieścić o tym rodzicom. Niespodziewanie zjawiła się postać z jej przeszłości, który również w ukazaniu jego postaci najbardziej pragnął się wykształcić, a dopiero później wejść w związek. Na ciekawym splocie emocjonalnym i jego rodzice i jej rodzice obmyśleli swój plan zeswatania ich ze sobą. Początkowo sieje to wielki opór z każdej strony, rodzą się nawet kombinacje jak tego uniknąć. To był bardzo interesujący zwrot w lekturze. Rodzą się wspomnienia ich młodości, kiedy mieli ze sobą dobry kontakt. W końcu w pewnym momencie zaczynamy ich poznawać bliżej, oni siebie chyba jeszcze bliżej, gdzie na poziomie swoich strat postanowili, że stworzą listę rzeczy, które chcieli bądź nadal chcą zrobić. Pomijając jednak ten fakt, mamy tutaj kogoś, kto nienawidzi tego co czuje. Zrodziło to we mnie przemyślenia, że człowiek silnie nienawidzi tylko tego z czym nie może sobie poradzić, a bardzo by chciał. Często to też zazdrość, że komuś wiedzie się lepiej. Nie każdy widzi, że to czego unika jest tym z czym powinien się zmierzyć w pierwszej kolejności. Ta relacja silnych uczuć ma też drugie dno zakotwiczone w jej przeszłości, która jakby wciąż trzyma ją w ryzach. Tym sposobem czytelnik widzi, że wszelkie traumy z przeszłości potrafią nakładać się na każdy rodzaj bezpieczeństwa w każdej chwili.
Tak na koniec dodam, że czasami ludzie przykładają nam łatki, które z biegiem lat dawno straciły ważność. Wydaje nam się, że kogoś znamy, ponieważ kiedyś był ,,taki". Lata mijają i każdy się zmienia, nikt nie stoi w miejscu. Patrząc przez pryzmat przeszłości na znajomą osobę wydaje nam się, że jest taka sama. Nikt nie jest taki sam. Życie daje nam różne doświadczenia, a nasze wybory o których ktoś wiedział zawsze były tylko opcją, którą ktoś obrał. Nie ma możliwości aby nawet bliska rodzina powiedziała nam, że nas zna. Znają tylko wersję, którą im daliśmy. Dla każdego może być inna, w zależności kto na co sobie zasłużył.
Dlatego uwielbiam historie autorki, ponieważ w każdej ,,przygodzie" daje ważne wskazówki i podpowiedzi tego, czego robiąc automatycznie nie widzimy.
Podobno kto szuka ten znajdzie. Kto tylko mówi, że szuka, będzie zawsze tylko tym, kto mówi, że szuka:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Smak szczęścia
Autor: sza_teraz_czytam
Anna ma trzydzieści trzy lata, czternastoletnią córkę, którą wychowuje samotnie i poukładane życie. Jednak częściej czuje, że czegoś jej brakuje. Wszystko zmienia się, gdy córka odnajduje rodzinę w Stanach Zjednoczonych. Anna postanawia odkryć prawdę o dawnym romansie swojej matki i wydarzeniach, które na zawsze odmieniły losy rodziny. Jakie będą konsekwencje wyjazdu?
Fabuła oparta została na stronie psychologicznej bohaterów, na ich wewnętrznych przeżyciach, bolesnych wspomnieniach i uczuciach. Nieszczęśliwy wypadek, tajemniczy list i niewyjaśnione nieporozumienia rodzinne tworzą wyjątkową historię, od której trudno się oderwać.
"My­śli­my, że nic w życiu nas nie za­sko­czy, co jest oczywiście nie­praw­dą. Za­ska­ku­je nas wszyst­ko. Dosłow­nie. Jed­nych w mniej­szym stop­niu, dru­gich w więk­szym."
Pojawia się tu pytanie o to, czy tak naprawdę znamy swoich najbliższych? Moim zdaniem nigdy nie da się tak do końca poznać drugiej osoby. Ba! Uważam, że i samych siebie nie znamy. Drugą sprawą jest to, w jakim stopniu rodzinne sekrety wpływają na przyszłe pokolenia? Jest jeszcze kwestia dotycząca prawdy oraz tego, czy możemy zbudować szczęście bez stanięcia z nią oko w oko? Upływ czasu i niedopowiedzenia często zmieniają postrzeganie danej sprawy. Zdarza się, że zbyt łatwo przychodzi nam ocenianie innych bez znajomości prawdy i motywacji, jakimi ktoś się kierował. Mamy szansę na zmianę, na którą nigdy nie jest za późno. Trzeba tylko rozliczyć się z przeszłością, zdobywając się na szczerą, oczyszczającą rozmowę.
"Życie wła­śnie skła­da się z ta­kich krót­kich mo­men­tów szczę­ścia, które zbie­ra­my w pa­mię­ci jak fo­to­gra­fie, a w cięż­kich chwi­lach wra­ca­my do nich, aby uświadomić sobie, że nie wszyst­ko jest złe i do dupy."
Michalina Kowolik stworzyła bohaterów niejednoznacznych, autentycznych, z tajemnicami, demonami przeszłości, popełniającymi błędy. Łatwo można się z nimi utożsamić, gdyż tak jak my mierzą się z podobnymi problemami, niepewnością, rozterkami i moralnymi dylematami. Mocno kibicowałam Annie, by w końcu zaznają spokoju i odnalazła upragnione szczęście.

Moją uwagę zwrócił wątek miłości. Tym razem nie pierwszej, ale tej dojrzałej, która również ma wiele do powiedzenia. Czyni człowieka szczęśliwym i daje nadzieję. Kluczowym okazał się także aspekt samotnego macierzyństwa i rodzicielstwa.

"Smak szczęścia" to pełna emocji, ale i refleksji powieść o tajemnicy rodzinnej, odkrywaniu swoich korzeni, pogodzeniu się z własną przeszłością, drugich szansach, odwadze w walce o szczęście i sile kobiet. Jak może smakować szczęście? Czy zawsze wygląda tak, jak je sobie wyobrażamy? Sprawdźcie!
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Gra Koty z Kioto
Autor: chomiczkowe.recenzje
Zacznę od wykonania, karty wydają się solidne (choć po kilkunastu grach ciężko ocenić trwałość) i graficznie jest przyjemnie, zarówno karty, jak i pudełko prezentują się ładnie, choć na początku zdziwiła mnie jego wielkość. Samo tło kotów wałęsających się po mieście również do mnie przemawia.

Przechodząc do rozgrywki, gra jest banalnie prosta, więc idealnie nadaje się na wprowadzenie początkującego w świat gier lub na początek wieczoru przed bardziej wymagającym tytułem. Zasady są do ogarnięcia w 5 minut i po jednej rozgrywce będziecie wiedzieć wszystko. Ale na jednej rozgrywce na pewno się nie skończy, u nas zawsze ciągiem graliśmy kilka razy.

Oczywiście mamy tu pewną losowość, ale można to powiedzieć o prawie każdej karciance, bo zależy jakie karty nam się trafią. Do tego mnóstwo interakcji z innymi, polegającej na rozdzielaniu kart oraz ogrom ryzykowania. "Koty z Kioto" to bardzo przyjemny tytuł, banalnie prosty, ale wciągający. Nam jak na razie się nie znudził, mimo kilku wieczorów, za każdym razem po kilka rund. Zawsze przegrany chce się odegrać, więc gra nie kończy się szybko.

Niby jest to gra 8+, ale myślę, że i 6 latek da radę jeśli ogarnie dodawanie do 13 to na spokojnie będzie miał uciechę.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Liczba wyświetlanych pozycji:
1
2
3
4
5
893
Idź do strony: