Recenzje:

Połów. Czyli jak wyhaczyć przyjaciółkę
Autor: book_wszechmogacy
Spełniająca się zawodowo Eriko Shimura z wielkim zainteresowaniem śledzi bloga Halibutki – jak sama o sobie mówi – kiepskiej pani domu. Kobietę urzeka autentyczność wpisów. Gdy orientuje się, że mieszkają niedaleko siebie, postanawia ją poznać. Podczas pierwszego spotkania czuje, że między nimi narodziła się przyjaźń, o jakiej zawsze marzyła. Bo właśnie przyjaciółka to jedyne, czego brakuje Eriko w jej pełnym sukcesów życiu…

Osobliwy, autentyczny, z krwi i kości. Taki właśnie jest „Połów”. Dawno nie czytałem tak wielowarstwowej, złożonej i pełnej metafor powieści. Historia dwóch kobiet, którym do szczęścia w życiu prywatnym potrzeba jedynie przyjaciółki, jest tylko pretekstem do rozpracowania psychiki współczesnego człowieka w przystępny sposób. Dla każdego akcent może być położony gdzie indziej. Dla mnie sednem była samotność i trudność zdobywania przyjaciół w dorosłym życiu – z czym wszyscy się mierzymy.

Książka ta jest skarbnicą wartości i rozważań na tematy, których nie spodziewałbym się w niej znaleźć, takie jak różne sposoby myślenia o karierze czy brak ambicji. W metaforach odnajdziemy również refleksje dotyczące globalizacji oraz ról kobiet i mężczyzn we współczesnym świecie.

Uderzający był dla mnie moment, w którym autorka pokazuje, jak dwie osoby mogą zupełnie inaczej postrzegać tę samą sytuację. Yuzuki zadaje także pytanie: czy syntetyczna przyjaźń ma prawo się udać? Stawia swoje bohaterki na równi pochyłej, a nam pozwala przyglądać się ich powolnej destrukcji.

Bez zdradzania fabuły koszmarnie ciężko operować słowami, ale po pewnym wydarzeniu – swoistym katharsis – obie bohaterki przeżywają emocje, o które tak naprawdę walczyły przez długi czas.

„Połów”, co ciekawe, zawiera morał. Każdy z nas odczyta go prawdopodobnie na swój sposób. Mnie przytłoczyła ilość myśli i refleksji po skończeniu lektury. Pięciogwiazdkowa lektura, jedna z najlepszych w tym roku. Polecam każdemu, bo każdy odnajdzie choć jedną cechę któregoś z bohaterów rozbieranych na czynniki pierwsze przez Asako Yuzuki.

Współpraca z Wydawnictwem Literackim

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Fortuna Czartoryskich
Autor: Monika Kowalczyk
Witam, dziś mam dla Was recenzję książki „Fortuna Czartoryskich” ❤️ autorki Anity Chrząszcz ❤️ Wydawnictwo WasPos ❤️
„Fortuna Czartoryskich” to historia, która – jak możemy się domyśleć – trwa od bardzo dawnych lat, czyli od XVIII wieku. Już wtedy rodziny mieszkające w miejscowości Bystra nad Dunajcem, Czartoryscy i Braniccy, darły ze sobą koty. Autorka przenosi nas również do roku 2023, gdzie obie rodziny nadal żyją w konflikcie i wzajemnej nienawiści.
Pokazane jest tutaj, jak rodzice traktują swoje dzieci przedmiotowo, pokazując im, że liczą się przede wszystkim pieniądze i majątek. Córka, która za wszelką cenę próbuje zwrócić na siebie uwagę ojca, i tak nie dostaje od niego tego, czego oczekuje. To właśnie sprawia, że zaczyna wykorzystywać tę sytuację przeciwko niemu.
Mamy tutaj również pokazane, jak kobieta poznaje spisek swojego ojca i brata, kiedy dowiaduje się, że została sprzedana za kamienice Dominika. Myślę, że nikomu z nas taka sytuacja by się nie spodobała.
Autorka porusza także temat małżeństw z przymusu, zawieranych wyłącznie po to, aby utrzymać współpracę między rodzinami i ich pozycję na rynku. Mamy tutaj również pokazaną chorobę psychiczną, którą za wszelką cenę próbuje się ukryć, aby nikt się o niej nie dowiedział i nie wykorzystał jej przeciwko rodzinie. W końcu, gdyby dowiedzieli się o tym wrogowie, wybuchłaby ogromna afera.
Pokazane jest także, jak chciwość i nienawiść potrafią zawładnąć ludźmi. Członkowie rodziny, obawiając się, że mogą nie zostać ujęci w testamencie, dają się wciągnąć w niebezpieczną grę, która może doprowadzić ich do upadku, stania się zakałą rodziny, a nawet do więzienia.
Rodzinne tajemnice powoli wychodzą na jaw, a każda kolejna odkryta prawda sprawia, że historia staje się jeszcze bardziej intrygująca. To książka pełna rodzinnych konfliktów, intryg, sekretów i walki o majątek. Zakończenie pozostawia wiele pytań i sprawia, że z ogromną ciekawością czekam na dalszy ciąg. Jeśli lubicie powieści pełne rodzinnych tajemnic, dawnych waśni i emocji, to „Fortuna Czartoryskich” z pewnością jest książką, po którą warto sięgnąć. ❤️
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Właściwa stacja
Autor: Kama
Są powieści ,które trafiają do serca nie dlatego, że zaskakują zwrotami akcji, ale dlatego, że przypominają o tym, co w życiu naprawdę ważne. „Właściwa stacja” jest właśnie taką historią. To piękna, pełna ciepła opowieść o odnajdywaniu siebie, odwadze do zmian i o tym, że na szczęście nigdy nie jest za późno.
Joanna Tekieli po raz kolejny stworzyła bohaterkę, której nie sposób nie polubić. Wanda to dojrzała kobieta, która po rozstaniu z mężem i utracie pracy musi na nowo odnaleźć swoje miejsce w świecie. Zostawia za sobą życie podporządkowane innym i powoli zaczyna odkrywać, czego sama pragnie. Jej droga nie jest łatwa, ale właśnie dlatego wydaje się tak prawdziwa. Kibicowałam jej od pierwszej do ostatniej strony, ciesząc się z każdego małego kroku, który przybliżał ją do odzyskania wiary w siebie.
Bardzo spodobało mi się pokazanie, że wiek nie jest przeszkodą w rozpoczynaniu wszystkiego od nowa. Autorka pięknie udowadnia, że niezależnie od tego, ile mamy lat, wciąż możemy spełniać marzenia, uczyć się nowych rzeczy i otwierać na świat. To niezwykle budujące przesłanie, które zostaje z czytelnikiem na długo po zakończeniu lektury.
Z ogromnym zainteresowaniem śledziłam również wątek mediów społecznościowych i internetowej znajomości Wandy. To było coś świeżego i bardzo życiowego. Zamiast pokazywać internet wyłącznie z jego złej strony, Joanna Tekieli przypomina, że może on również łączyć ludzi, inspirować i pomóc odkryć w sobie pasje, o których dawno zapomnieliśmy. Powrót Wandy do tworzenia witraży był jednym z tych elementów, które wywoływały u mnie szczery uśmiech i dawały nadzieję, że czasem wystarczy odrobina odwagi, by życie nabrało nowych barw.
Ogromnym atutem tej powieści jest także niezwykły klimat. Spokojna narracja, piękne opisy przyrody i codzienności sprawiają, że podczas lektury można naprawdę zwolnić. To jedna z tych książek, które nie pędzą, ale pozwalają zatrzymać się na chwilę i po prostu pobyć z bohaterami oraz ich emocjami.
Bardzo podobało mi się również to, jak autorka przedstawiła relacje rodzinne. Nie są idealne ani przesłodzone – pełno w nich trudnych emocji, niezrozumienia i prób odnalezienia nowego miejsca w życiu najbliższych. Dzięki temu cała historia wydaje się jeszcze bardziej autentyczna.
Najbardziej zapadły mi w pamięć słowa:
„Nie możesz zadowolić wszystkich, więc zadowalaj siebie!”
Myślę, że właśnie w tym jednym zdaniu zamyka się całe przesłanie tej powieści. Jak często zapominamy o sobie, próbując sprostać oczekiwaniom innych? Historia Wandy przypomina, że warto czasem zatrzymać się, wsłuchać we własne potrzeby i odważyć się żyć po swojemu.
„Właściwa stacja” to piękna, mądra i niezwykle kojąca opowieść o drugich szansach, sile kobiet, przyjaźni i nadziei. To książka, która wzrusza, dodaje odwagi i przypomina, że najpiękniejsze rozdziały naszego życia wcale nie muszą być tymi pierwszymi. Czasem wszystko, czego potrzebujemy, to odważyć się wysiąść na właściwej stacji i zrobić pierwszy krok w stronę własnego szczęścia.
Ta historia zostawiła mnie z uśmiechem, spokojem i przekonaniem, że nigdy nie jest za późno, by zacząć pisać swój los na nowo.

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Lepsza strona życia
Autor: przyrodaz
Autorka podjęła się napisania bardzo ciekawej książki torowanej nieco prawdziwym życiem ludzkim. Po pierwsze postać sołtysa. Kiedyś faktycznie zostawali nimi starsi mieszkańcy wioski, gdyż z przekonania brało się, że ktoś im starszy tym ma większe doświadczenie i wszystko wie. Takie też jest tutaj przekonanie. Po drugie również w momencie, kiedy małżonka sołtysa odeszła do lepszego świata, on sam swój dom zaniedbał. To też prawda. U wielu starszych osób widać stratę tej drugiej połówki przeważnie po tym, że nie ma komu sprzątać, więc się tego zbytnio nie robi. Tutaj jednak nasz sołtys marzył o wielkiej władzy, o pieniądzach, które nawet mu się nie śniły, dlatego ktoś postanowił tą naiwność wykorzystać i przedstawić mu układ idealny. Rozumu tam było mniej ale zyski miały przemawiać same za siebie:-)
Naszego sołtysa odwiedza mieszkanka, która ma sprawę typowo sołecką, gdzie ubolewa nad tym, że nic się u niej nie dzieje. Już na początku opisuje nam swoje obawy odnośnie nagle wyprostowanej sylwetki sołtysa i głębszym oddechu, który proponuje jej dosyć nieklarowną sytuację z obopólną korzyścią. My później widzimy, że kobieta jest rozwiedziona, poszukuje miłości, ale na pewno ma swoją godność i nie zamierza dać się omamić, tym bardziej, że pewien bystry mężczyzna w kowbojskim kapeluszu nie tylko ładnie pachnie, ma drogie auto, ale posiada również inteligencję za którą tęskniła. Zdecydowanie jest nim zainteresowana i to działa również na kowboja, który widzi nie tylko urok osobisty tej damy, ale i wielkie plany związane ze swoją pracą, gdzie może mieć również obopólne korzyści. W tok przypadku ona zapoznaje kowboja ze swoim synem, który marzy tylko o tym, aby nikt go nie widział i nikt na niego nie patrzył. Jest dumny ze swojej mamy, bo wybrała jego zamiast innego faceta, a dodatkowo sam jest lekko oszołomiony, bo dziewczyna, która wpadła mu w oko ma podobny problem co on. Oboje nie mają pełnej rodziny. I tak cała opowieść zaczyna się łączyć i przeplatać z tym, że każdy jest na tyle zapatrzony w sobie, że nie myślą o czyichś uczuciach oraz szkodzie jakie mogą wyrządzić. To naprawdę historia normalnie prawie prawdziwa, zapewniam o tym, bo znam ten światek. Ja jednak zamiast powieści obyczajowej czy też romansu, widziałam ją jako komedię, gdzie bawiły mnie dwuznaczności jakie tutaj padały. Postacie miały tu swoje kompleksy, ale zostały ukazane w zabawny sposób, choć jest możliwość, że kiedy czytelnik będzie miał jeden z nich, może inaczej ją odebrać. Może poczuć wstyd, że ktoś wie co go trapi, jakby poznał jego sekret. W sumie kiedyś może i też poczułabym się nieswojo, ale jak to mówią, im ktoś starszy, tym większego doświadczenia nabywa:-)
Mi naprawdę się podobała, zwłaszcza, że lekko wchodzi do głowy i wszystko można sobie wyobrazić, również chwile zakłopotania i zawstydzenia. Ja po prostu muszą ją polecić, bo tak czuję:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Utracona miłość
Autor: sza_teraz_czytam
Majka i Michał myśleli, że razem przetrwają wszystko. Jednak matka chłopaka nie zaakceptowała dziewczyny i manipulacją doprowadziła do ich rozstania. Po latach Majka żyje w związku bez miłości i chce się rozwieść, a Michał jest po rozwodzie. Gdy przypadkowo oboje się spotykają, wraca przeszłość... Czy dostaną od losu drugą szansę?

Życie rzadko kiedy układa się tak, jak byśmy tego chcieli. Pozwalamy, by to inni decydowali za nas. A przecież nie oto w tym wszystkim chodzi. Gdzie nasze marzenia i plany? Czy warto stawiać na szali nasze szczęście?

Magdalena Krauze wplotła w fabułę wątek tajemnicy, związany z Majką. Co skrywa kobieta? Widzimy tu, w jak dużym stopniu wybory, jakich dokonujemy, rzutują na całe nasze życie, niosą ze sobą konsekwencje. To strach przed nimi nie pozwala Majce na normalne życie. Tłumi emocje, zapomina o samej sobie. Były momenty, kiedy denerwowała mnie swoją biernością i pozwalaniem innym decydować o swoim życiu. Ale z drugiej strony współczułam jej. Czasem warto zaryzykować, by potem nie zastanawiać się: co by było gdyby... A tu tego zabrakło. No a Michał... tego faceta nie da się nie pokochać. To, w jaki sposób traktował Majkę... mężczyzna idealny.

Motyw toksycznej matki, dla której nie liczy się szczęście syna, a niespełnione własne ambicje czy status materialny przyszłej synowej, mocno burzy krew w żyłach. Czy pieniądze są w stanie zrekompensować szczęście? Czy miłość można kupić? W moich oczach absolutnie nie!

Podczas lektury towarzyszą nam emocje. Wraz z bohaterami odczuwamy ich stratę, ból, tęsknotę, samotność i bezsilność. Ich rozterki i wątpliwości, wzloty i upadki przeżywamy jak swoje. Nie ma tu na siłę upchniętych wątków pobocznych, historia jest z tych, które możemy spotkać wielokrotnie, wszystko zaś jest tak fajnie napisane, że z miejsca zostałam porwana.

Historia pokazuje, że miłość to bardzo silne uczucie, którego czasem nie zniszczy nawet upływający czas. A czy damy jej szansę? To już zależy tylko i wyłącznie od nas samych. To samo dotyczy walki o siebie. Nigdy nie jest za późno, by żyć tak, jak tego pragniemy, bez presji i oczekiwań otoczenia.

"Utracona miłość" to poruszająca powieść o straconych szansach, czasie i miłości, rodzinnych oczekiwaniach, manipulacji, poświęceniu, wyrzutach sumienia, trudnych wyborach i odwadze, by zawalczyć o siebie. To książka udowadniająca, że jeśli dwoje ludzi są sobie pisani, prędzej czy później znajdą do siebie drogę.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Bagno
Autor: mysilicielka
Podobno najlepsze piosenki o miłości powstają wtedy, gdy piosenkarz ma złamane serce. Robert McCammon pisał „Bagno”, gdy był w dołku i taka też ta książka jest - ciężka, duszna, dołująca, świetna.

Wspomniane bagno jest tutaj odmieniane przez wszystkie przypadki. Tytuł jest jak najbardziej adekwatny do treści. Jeszcze nigdy nie byłam tak blisko amerykańskiego południa. Nie byłam tak blisko również wojny, Wietnamu i załamania nerwowego.

Powieść jest nieprzewidywalna, balansuje między czarnym humorem a tragedią, pokazuje podróż bohaterów tę rzeczywistą i tę metaforyczną, w ich wnętrzach, w ich prywatnych mokradłach. Zakończenie koncertowo splotło wszystkie wątki.

Polecam, na pewno jeszcze sięgnę po inne książki tego autora.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Nie wszystko złoto
Autor: sza_teraz_czytam
Marzeniem florystki Laurencji było stanąć na ślubnym kobiercu. Zdrada i utrata narzeczonego sprawia, że jej świat się rozsypuje. Dodatkowo styka się z kłamstwami i rodzinnymi tajemnicami. Jej wiara w miłość i zaufanie do ludzi zastępuje ból i rozczarowanie. Trafia do małego miasteczka nad jeziorem, gdzie poznaje wyjątkowe kobiety, które stają się dla niej nową rodziną i wsparciem. Pojawia się też pewny szef kuchni... Co wyniknie z tej znajomości?

Aga Sotor stworzyła barwny przekrój bohaterów. To postaci, których z miejsca można polubić, ale są też i tacy, do których nie zapałamy sympatią. To będą skomplikowane relacje, szczególnie jedna... okraszona intrygami i manipulacjami. Autorka rzuciła im wyzwania i nowe obowiązki, którym będą starali się sprostać. Nie brak przy tym psychologicznej głębi, emocji (bez jakiś wielkich dramatów), wzruszeń i ciepła. Podobało mi się to, że bohaterowie nie uciekali od rozmów oraz doceniali drobiazgi i drobne czułości.

To historia, która przywraca wiarę w drugiego człowieka, w dobroć i bezinteresowną pomoc. W trudnych chwilach życzliwość drugiej osoby okazuje się być bezcenna. Zdarza się, że brak nam odwagi czy motywacji do walki, a obecność i doping kogoś z boku może dodać nam skrzydeł. Z wielkim zainteresowaniem obserwowałam kolejne etapy przemiany Laurencji, to jak zaczęła spoglądać na swoje życie z innej perspektywy, odkryła siebie samą i swoją tożsamość. Bo dobrze wiedzieć, kim się jest, gdzie są nasze korzenie i czego chce się od życia, prawda? W przypadku naszej bohaterki to, co wydawało się być dla niej końcem, okazało się nowym początkiem.

"Nie wszystko złoto" to ciepła powieść, która otula serce i tchnie nadzieją, że wszystko będzie dobrze. To książka, która przypomina, że szczęście często nie wygląda tak, jak sobie je wyobrażaliśmy oraz czeka tam, gdzie się go najmniej spodziewamy. No i ta babska międzypokoleniowa przyjaźń - rewelacja! Tak więc comfort book zapewniony!
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Leave Me Behind (ilustrowane brzegi)
Autor: Rozchełstana owca
Od jakiegoś czasu mocno stronię od romansu czy erotyku, bo mam wrażenie, że wszystko już było i wszystko już przeczytałam. Oczywiście, doskonale wiem, iż to złudne wrażenie, bo bywa, że ciekawość bierze nade mną górę i łapię się właśnie za takie książki. Po tym jak zakupiłam grę „Cyberpunk 2077”, internety zaczęły mi podsuwać inną grę, gdzie głównym bohaterem jest zamaskowany żołnierz. I tak oto zaczęłam szukać książek w klimacie wojskowym, więc co za tym idzie, wybór padł na panią Moronovą i jej „Leave me behind”.

Nell poznaje w samolocie mężczyznę, z którym spędza gorącą noc. Traf sprawia, że kolejnego dnia okazuje się być jej partnerem broni. I tu właśnie rozpoczyna się walka dwóch charakterów, teoretycznie takich samych – hardych, mrocznych, pokrzywdzonych, z przeszłością. Całość przede wszystkim obsadzona jest w klimatach komandosów i kroków z tym związanymi (również tych ostatecznych). Nie brakuje brutalnych zachowań, mordowania, wulgaryzmów i całej tej brudnej otoczki. To akurat uważam, że działa na plus, nawet bardzo duży. Kolejnym atutem jest doskonała narracja Autorki, chociaż uważam, że perspektywy Bradshawa było trochę za mało, nie pogardziłabym dodatkowym rozdziałem czy dwoma.

Zdecydowanie jestem fanką Bones’a, chociaż ostatecznie robi się z niego miękka klucha. Może to krzywdzący osąd, jednakże jego brutalność, ciemna strona życia i idealnie wykreowane PTSD to było to, co sprawiło, że bohater ma to „coś”. Nelli chwilami zbijała mnie z tropu, chociaż nie ukrywam, że mogłabyć trochę bardziej stanowcza, ale w efekcie nie mam do niej zastrzeżeń.

Oczywiście książka jest dla czytelnika pełnoletniego, więc oczywistością jest, że mamy tu sceny erotyczne. Nie ma ich przepychu, ale jakby nie było ich wcale, też nie byłoby to absolutnie żadnym błędem. Trochę jestem rozczarowana końcówką, teoretycznie mamy szczęśliwe, dobre zakończenie – miałam jednak nieodparte wrażenie, że za dużo było upchane na ostatnie strony i fabularnie wszystko poleciało na łeb na szyję, a absurdy sytuacyjne zajęły pierwsze miejsce. A z drugiej strony Autorka zadbała, o zgodne z prawdą, o oddanie klimatu dyskryminacji w wojsku, paterializmu, mizoginii czy chociażby seksizmu.

Książka nie jest zła, zarwałam dla niej nockę, ale w efekcie spodziewałam się zdecydowanie więcej, szczególnie, że pierwsze rozdziały pożerałam raz dwa.
✓ Opinia potwierdzona zakupem
Kicia Kocia w podróży. Kolorowanka
Autor: Kama

„Kicia Kocia w podróży. Kolorowanka” – książeczka, która zachęca do odkrywania Polski i wspólnej zabawy
Seria o Kici Koci od dawna zajmuje wyjątkowe miejsce w naszej domowej biblioteczce, dlatego z ogromną radością sięgnęliśmy po „Kicię Kocię w podróży. Kolorowankę”. Jak zawsze nie zawiedliśmy się – to książeczka, która nie tylko bawi, ale także w bardzo naturalny sposób uczy i rozbudza dziecięcą ciekawość świata. Tym razem Kicia Kocia i Pacek zabierają najmłodszych w niezwykłą podróż po Polsce, pokazując, że nasz kraj kryje mnóstwo pięknych i interesujących miejsc.
Już od pierwszych stron wyruszyliśmy razem z bohaterami w pełną przygód wyprawę. Odwiedzaliśmy kolejne miasta, poznawaliśmy ich najbardziej charakterystyczne zabytki, słuchaliśmy ciekawych legend i odkrywaliśmy regionalne przysmaki. Bardzo spodobało mi się, że wszystkie informacje zostały przedstawione w prosty i zrozumiały sposób, dzięki czemu nawet najmłodsze dzieci mogą z łatwością je zapamiętać.
Podczas czytania moje dziecko z ogromnym zainteresowaniem śledziło kolejne etapy podróży. Co chwilę pojawiały się pytania: „A my tam byliśmy?”, „Czy pojedziemy kiedyś do Krakowa?”, „Dlaczego w Toruniu są pierniki?”. Takie rozmowy są dla mnie najlepszym dowodem na to, że książka naprawdę pobudza wyobraźnię i zachęca do poznawania świata. To właśnie najbardziej cenię w publikacjach dla dzieci – kiedy po zamknięciu książki przygoda wcale się nie kończy.
Ogromnym atutem tej pozycji jest połączenie opowiadania z kolorowanką i prostymi zadaniami. Dzięki temu dziecko nie jest jedynie słuchaczem, ale aktywnie uczestniczy w całej wyprawie. Kolorowanie sprawiło nam mnóstwo radości i sprawiło, że przy książeczce spędziliśmy znacznie więcej czasu. To świetna okazja do ćwiczenia małej motoryki, rozwijania kreatywności i wspólnej zabawy.
Bardzo podoba mi się również to, że książeczka pokazuje, jak różnorodna i piękna jest Polska. Warszawa, Gdańsk, Toruń, Poznań, Wrocław, Kraków czy Szczecin – każde z tych miast ma swój wyjątkowy klimat i coś ciekawego do zaoferowania. Dzięki Kici Koci dzieci mogą poznać najważniejsze symbole tych miejsc i przekonać się, że podróżowanie nie musi oznaczać dalekich wyjazdów za granicę. Czasem najpiękniejsze przygody czekają całkiem blisko.
Nie da się też nie wspomnieć o ilustracjach, które – jak zawsze w książkach o Kici Koci – są urocze, kolorowe i doskonale trafiają do najmłodszych. Proste kontury zachęcają do kolorowania, a sympatyczni bohaterowie sprawiają, że dzieci z przyjemnością wracają do kolejnych stron.
Po skończonej lekturze mieliśmy ochotę rozmawiać o miejscach, które już odwiedziliśmy, i planować kolejne rodzinne wycieczki. Myślę, że właśnie to jest największą wartością tej książeczki – inspiruje do wspólnego odkrywania świata i pokazuje, że nauka może być świetną zabawą.
„Kicia Kocia w podróży. Kolorowanka” to idealna propozycja dla przedszkolaków i dzieci rozpoczynających samodzielne czytanie. Sprawdzi się w domu, podczas wakacyjnych wyjazdów, w podróży czy po prostu podczas spokojnego popołudnia. To książeczka, do której z pewnością będziemy wracać, bo za każdym razem można odkryć coś nowego, pokolorować kolejne ilustracje i ponownie przeżyć tę wyjątkową podróż.
Jeśli Wasze dzieci uwielbiają Kicię Kocię, lubią kolorować i z ciekawością poznają świat, jestem pewna, że ta książeczka sprawi im mnóstwo radości. To piękna, wartościowa publikacja, która łączy zabawę z nauką i pokazuje, że wspólne czytanie może stać się początkiem wielu rodzinnych rozmów, marzeń i planów na kolejne wyprawy.

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Jutro może być za późno
Autor: Kama
Istniejemy dopóki ktoś o nas pamięta.
Dwoje ludzi spotkało się przypadkiem i okazało się, że czekali na siebie całe życie

Z ogromną ciekawością sięgnęłam po „Jutro może być za późno” Katarzyny Grzebyk i już od pierwszych stron poczułam, że to będzie jedna z tych historii, które zostają z czytelnikiem na długo. To nie jest tylko opowieść o miłości. To przede wszystkim historia o stracie, nadziei, odwadze i o tym, jak bardzo nasze życie potrafi zmienić się w jednej chwili.
Autorka prowadzi nas przez dwie linie czasowe. W 1939 roku poznajemy Ignacego i Sarę – dwoje młodych ludzi, których rodzące się uczucie zostaje wystawione na najtrudniejszą próbę. Nad światem bohaterów zbierają się czarne chmury wojny, a świadomość tego, co wydarzy się za chwilę, sprawia, że ich historia boli jeszcze mocniej. Z kolei w 2022 roku towarzyszymy Malwinie, która po dramatycznym wypadku i bolesnym zawodzie miłosnym próbuje odnaleźć siebie na nowo. Bardzo podobało mi się to, że jej droga nie była usłana różami. Była pełna wątpliwości, upadków i małych zwycięstw, dzięki czemu wydawała się niezwykle prawdziwa.
Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak Katarzyna Grzebyk oddała realia przedwojennej Polski i czasów okupacji. Nie idealizuje przeszłości – pokazuje biedę, trud życia na wsi, uprzedzenia wobec Żydów i okrucieństwo wojny. To właśnie te historyczne wątki nadają tej powieści głębi i sprawiają, że czyta się ją z ogromnymi emocjami.
Najbardziej poruszyło mnie jednak przesłanie tej książki. Tak często odkładamy wszystko na później, myśląc, że jutro zawsze nadejdzie. Tymczasem życie potrafi napisać zupełnie inny scenariusz. Ta historia przypomina, by mówić o swoich uczuciach, nie odkładać marzeń i doceniać ludzi, którzy są obok nas.
To jedna z tych powieści, przy których kilka razy miałam łzy w oczach, a jednocześnie nie chciałam przewracać ostatniej strony, bo nie byłam gotowa rozstać się z bohaterami. Autorka pięknie pokazuje, że nawet po największych życiowych burzach można odnaleźć światło i uwierzyć, że jeszcze wszystko może się wydarzyć.
„Jutro może być za późno” to wzruszająca, pełna emocji historia o miłości, pamięci i drugich szansach.
Serdecznie polecam .

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Daleki rejs
Autor: sza_teraz_czytam
Po tym jak Polę zdradził chłopak oraz straciła pracę, kobieta wyjeżdża do Darłowa, pensjonatu rodziców. Tam spotyka Macieja, w którym kochała się jako nastolatka. Rodzi się między nimi uczucie. Jednak manipulacje byłej narzeczonej Macieja oraz zawartość pamiętnika i sekrety mogą wszystko zniszczyć.

Bardzo podobał mi się motyw pamiętnika i wspomnień. To, w jaki sposób Magdalena Buraczewska-Świątek opisała pierwszą nastoletnią miłość... coś pięknego. Te wszystkie spływające na Polę emocje, wątpliwości, sprawiają, że przypominamy sobie nasze własne pierwsze zakochania. Z drugiej strony zapiski te mają swoje drugiej dno, nabierają nowego znaczenia.

Warto zwrócić uwagę na relacje między Polą, a jej rodzicami. To wspaniałe, kiedy dorosłe dziecko może liczyć na ich bezwarunkową miłość, troskę, wsparcie i pomoc.

Zgoła inne podejście widzimy tu w przypadku relacji Poli z Maciejem. Jasne jest, że zawsze powinniśmy rozmawiać, dać sobie szansę na wyjaśnienie nieporozumień. Ucieczka do niczego nie prowadzi. Nawet wtedy, gdy czujemy się oszukani czy zdradzeni. A dziewczyna tak właśnie robiła. Chociaż w sumie tą ją rozumiałam. Sporo tu emocji i wewnętrznych rozterek. Nawet gdy się boimy, nie powinniśmy pozwolić, by strach przejął nad nami kontrolę, by odebrał nam szansę na szczęście. Zawsze lepiej zaryzykować i się sparzyć, niż później żałować, że się nie spróbowało.

Można śmiało powiedzieć, że morze i Darłowo jest tu drugim równoprawnym bohaterem książki. Autorka wspaniale oddała nadmorski klimat, a przy tym pokazała nam jego czar sprzed lat. Autentycznie czułam, jakby to moimi włosami targał majowy wiatr, że przechadzam się brzegiem plaży i wdycham morskie powietrze czy spaceruję uliczkami miasteczka.

"Daleki rejs" to ciepła, wzruszająca powieść o dorastaniu, młodzieńczym upokorzeniu, ciężarze przeszłości, procesie odbudowywania zaufania. To historia o tym, że dom to nie miejsce, a osoba, przy której możemy być sobą z wszystkimi naszymi wątpliwościami i niepewnościami. Że bycie ostatnim jest ważniejsze niż bycie pierwszym. To podróż do siebie samego i siebie nawzajem. Jak najbardziej polecam!
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Tam gdzie kwitną stokrotki. Zacisze w Wierzbówce. Tom 2
Autor: Ksiazki_moja_chwila
Instagram ksiazki_moja_chwila🌸Dziś przychodzę do Was z książką, która otuliła mnie ciepłem, wzruszyła i przypomniała, jak ważne jest, by czasem zatrzymać się i pomyśleć o sobie.

🌸Przed Wami drugi tom serii „Wierzbówka” autorstwa Aleksandra Rak, jest to historia kobiet, które na pierwszy rzut oka są zwyczajne, ale każda z nich niesie na swoich barkach własne troski, lęki i marzenia. Wierzbówka staje się dla nich miejscem zmian, nowych początków i odnajdywania siebie. To właśnie tam Kamila, Helena, Julia, Wioletta i Ewa próbują zawalczyć o swoje szczęście, nauczyć się słuchać własnego serca i uwierzyć, że zasługują na coś więcej. Nie zabraknie także Maurycego😊.

🌸Bardzo polubiłam bohaterki tej powieści. Są pełne emocji i problemów, z którymi wiele z nas może się utożsamić. W powieści nie znajdziemy wielkich dramatów czy nagłych zwrotów akcji, jest za to życie pokazane takim, jakie bywa naprawdę. Chwile radości przeplatają się ze smutkiem, a śmiech z łzami.

🌸To książka o kobiecej sile, przyjaźni, miłości i odwadze do podejmowania decyzji, które mogą odmienić życie. Pokazuje, że czasem wystarczy mały krok, by zacząć wszystko od nowa. Bardzo spodobał mi się klimat Wierzbówki jest spokojny, sielski i pełen ciepła. To miejsce, do którego sama chętnie bym wróciła.

🌸 Ta książka przypomniała mi, że czasem warto zwolnić, wsłuchać się w siebie i dać sobie szansę na zmiany. To piękna, ciepła i pełna emocji opowieść o kobietach, które uczą się być szczęśliwe na własnych zasadach.

🌸Ta historia trafia prosto do serca. Czytałam ją z ogromną przyjemnością i z każdą kolejną stroną coraz bardziej kibicowałam bohaterkom. To jedna z tych książek, po których zostaje w głowie coś więcej niż tylko fabuła. Autorka po raz kolejny udowadnia, że potrafi tworzyć historie pełne ciepła, emocji i nadziei.

🌸Jeśli lubicie powieści obyczajowe o życiu, relacjach i kobietach, które uczą się stawiać siebie na pierwszym miejscu, koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Ja spędziłam z nią naprawdę piękny czas.

🌸 Dziękuję wydawnictwu za egzemplarz do recenzji ❤️



✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Wampir z Krakowa
Autor: FioletowaRóża
Karol Kot- kierownik masarni z ludzkimi podrobami, czyli jedna z wielkich wizji prawdziwego mordercy. Może dziwnie brzmi początek oceny, ale u Maxa Czornyja tak jest zawsze- konkretnie, mocno i na temat. A już tym bardziej, gdy mówimy o prawdziwych seryjnych mordercach…

Na całym świecie istnieją dwie grupy ludzi. Pierwsza nie jest w stanie skrzywdzić nawet muchy, podczas gdy druga tylko szuka okazji, by wyrządzić komuś krzywdę. Po przeczytaniu wielu książek z zakresu neurologii mogę stwierdzić, że fantazje dotyczące zabijania można śmiało porównać do… kwiatów. Brzmi to dziwnie? Może początkowo tak, ale spójrzmy na ten problem inaczej. Pomysł mordu najpierw kiełkuje w głowie oprawcy, aż w końcu teoretyczne plany zamieniają się w krwawą praktykę. Plonem może stać się każdy, życie traci niczemu winna osoba i nawet mury kościoła przestają dawać nam schronienie. Chcemy też koniecznie wiedzieć, dlaczego z życiem, w dodatku w tak masakryczny sposób, pożegnała się ta, a nie inna osoba. I o tym można by pisać niezliczone eseje, ale Karol Kot nie skupiał się tylko na kobietach. Uchodził za piromana i twórcę niebezpiecznych bomb. Cóż, każdy z nas chyba słyszał o tym, że człowiek może znaleźć się w nieodpowiednim miejscu i czasie. Do modus operandi młodego Karola Kota stwierdzenie to pasuje w stu procentach. Chcesz się o tym przekonać? Koniecznie sięgnij po nową książkę Maxa Czornyja. Nie pożałujesz wyboru, obiecuję Ci to, Drogi Czytelniku.

Jestem świeżo po lekturze i gdy teraz tworzę tę opinię, autentycznie trzęsą mi się ręce, wszystko we mnie niemalże krzyczy. Muszę podziękować samej sobie, że często wybieram książki typu true crime, a historię Wampira z Krakowa dosłownie pochłonęłam w jedną noc. Apeluję więc, by każdy czytelnik się z nią zmierzył, ponieważ ówczesna Polska wykreowana przez pisarza nie jest cudowna, kolorowa i bezkonfliktowa. Wręcz przeciwnie- widzimy, że wszędzie można doświadczyć mordu, choćby i w kościele czy na zimowym spacerze. Miejsce i czas nie mają znaczenia dla kogoś, kto napawa się widokiem, a może i smakiem, ludzkiej krwi.

Kiedyś już o tym pisałam, ale chętnie się powtórzę. Opisy działań Karola Kota idealnie pokazują nam, że morderca nie jest synonimem osoby brudnej, zaniedbanej czy intensywnie wytatuowanej. Bestią może być też ktoś, kto przeszedł obok nas na ulicy, może to być też pasażer w komunikacji miejskiej. Z drugiej strony, zawyżona wariacja emocjonalna także nie jest wskazana. Po przeczytaniu jakiejkolwiek lektury Maxa Czornyja trzeba ochłonąć i wrócić do rzeczywistości, która nie może przybrać tylko mrocznych barw. Dobrzy ludzie też chodzą po tym świecie, naprawdę!

Empatia? A cóż to takiego jest? Takie pytanie chyba wielokrotnie zadawał
sobie Karol Kot, ówczesny mieszkaniec Krakowa. Początkowo swoje fantazje wyładowywał na zwierzętach, ale to mu nie wystarczało. Obsesyjnie pragnął kogoś zabić i czuć się panem życia i śmierci. Czy mu się to udało i jak selekcjonował swoje ofiary? O tym szczegółowo nie powiem. Podkreślę jedynie, że autor nie zapomniał o wręcz skandalicznych zachowaniach oprawcy na sali sądowej. Gwiazdorski uśmiech, szokujące odpowiedzi i szereg innych cech tworzą w naszych oczach kogoś bez uczuć wyższych. A może jednak nie kogoś, a coś, bo czy dawno stracony Karol Kot zasługuje na miano człowieka? Zapewne nie, skoro pozbawiono go na zawsze praw publicznych i wykonano wyrok kary śmierci przez powieszenie.

Po lekturze zadaję sobie jeszcze więcej pytań, ale najbardziej nurtuje mnie jedno. Czy dziś kara śmierci powinna być przywrócona? Wiele osób uważa, że jest ona niehumanitarna, a nierzadko niesprawiedliwa. Czy w przypadku seryjnych morderców, którzy notorycznie poszukują nowych ofiar, kara śmierci byłaby nieetyczna? Zawsze był to temat sporny i myślę, że każdy czytelnik powinien kierować się indywidualnymi odczuciami. Ja nie miałabym nic przeciwko zmianom w polskim prawie karnym.

Po raz kolejny Max Czornyj używa narracji pierwszoosobowej, co od lat wzbudza szereg emocji, ale i kontrowersji. Sama daję autorowi zielone światło, gdyż podczas czytania jeszcze mocniej przeżywam wszystkie sytuacje, a stworzone dialogi aż dzwonią w mych uszach. Zwracam też uwagę na szereg niebezpiecznych sygnałów w moim własnym, prawdziwym życiu. Kiedyś, w czasie nastoletnim, rodzice często mówili nam, abyśmy nie rozmawiali z obcymi. Dziś też może się to źle skończyć, choć Karol Kot nawet nie używał słów. Ot, wybrać ofiarę można dosłownie wszędzie, bo tak samo zwierzę szuka słabszego osobnika. Czyżby więc odzywało się w nas prawo dżungli? Poniekąd tak, bo sam seryjny morderca mówił: „Mężczyźni powinni umieć strzelać. Mężczyźni są drapieżnikami”.

Dwa zabójstwa, dziesięć usiłowań i cztery podpalenia. Czy to dużo, czy też mało? Sami to oceńcie, ale nieprzypadkowo Karol Kot został nazwany katem, bestią, wampirem. Mało tego, jego skłonności nie przebili nawet oprawcy należący do SB, NKWD, Gestapo i SS. To chyba wystarczy, by wiedzieć, o kim w książce jest mowa…

Autora należy pochwalić nie tylko za samą konkretną treść, ale formę graficzną. Powieść podzielona jest na 5 mocno brzmiących części oraz na 95 rozdziałów. Dobrze dobrana czcionka nie męczy oczu, dlatego kolejne rozdziały pochłaniałam nawet w środku nocy. Miłośnicy wnikliwej psychoanalizy na pewno sięgną po ten znamienny tytuł.

Słowo polecam jakoś mi tu nie pasuje, ale na książkę na pewno zdecydują się osoby pragnące poznać mroczną stronę ludzkiej natury. A czy TAM, po drugiej stronie, Karol Kot spłaca teraz swoje mordercze czyny i jest zesłany na wieczne potępienie? Tego, niestety, nie możemy się dowiedzieć. Chciałabym jednak, aby tak właśnie było.



✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Sztuka zemsty
Autor: sza_teraz_czytam
"Sztuka zemsty" jest drugim tomem serii Chłopaki z Radości. Każdą z części można czytać niezależnie od siebie, gdyż dotyczy innej pary głównych bohaterów.

Rysiek cudem uchodzi z życiem po konfrontacji z niebezpiecznym zabójcą. Choć Simon trafia za kratki, to nie koniec ich problemów. Ktoś potrąca Kasię przed domem Piekarczyka. Rysiek zrobi wszystko, by ją chronić. Simon ucieka z więzienia i planuje zemstę. Ale czy tylko on...?

Siłą tej książki z pewnością są bohaterowie. Nieidealni, popełniający błędy, mający swoje słabości. Podobała mi się relacja, jaka łączy Ryśka i Kasię. Potajemnie kochają się w sobie, ale żadne z nich nie przyzna się do tego. Ciągle się kłócą i sprzeczają. Rysiek to podrywacz, który zmienia kobiety jak rękawiczki, więc zarówno jego przyjaciele z Radości zabraniają mu jej podrywania, bo traktują ją jak siostrę, jak i ojciec dziewczyny woli, by spotykała się z policjantem Antkiem. Tylko czy aby w sercu Ryśka już nie osiadł ktoś na stałe? Jaki naprawdę jest ten facet?

Bez wątpienia uwagę przykuwa postać Simona. To, z jaką skrupulatnością działał i jakimi metodami się posługiwał, by osiągnąć swój cel, budzi ciekawość i nomem omen uznanie. "Artysta" bez dwóch zdań. Jestem ogromnie ciekawa, jaką rolę rozpisze mu jeszcze autorka.

Gosia Lisińska wspaniałe ukazała wartość przyjaźni. Widzimy, że bohaterowie zawsze mogą na siebie liczyć w każdej kryzysowej sytuacji. Nawet jeśli dzieli ich w niektórych kwestiach mocna różnica zdań. Tym bardziej warto to docenić. Drugą sprawą jest miłość, która dopada każdego niezależnie od wieku.

Jak przystało na gatunek i tematykę książki pojawia się tu trochę wulgaryzmów czy krwawych scen. Jednak moim zdaniem są one potrzebne, dobrze wpisują się w ogólny odbiór i autentyczność historii. Poza tym dzieje się bardzo dużo. Jest świetnie skrojona intryga, a dynamizm akcji nie opuszcza nas do samego finału. Mało tego. Wydaje się, że wydarzenia z tej części bedą miały duży wpływ na to, co wydarzy się w kolejnym tomie.

"Sztuka zemsty" to gorący, zabawny romans sensacyjny o przyjaźni, lojalności i miłości w oparach czyhającego niebezpieczeństwa psychologicznej rozgrywki seryjnego mordercy. Jaką cenę trzeba zapłacić za sprawiedliwość? Czy wszyscy wyjdą cało z opresji? Sprawdźcie!
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Przyjaciółki z wirtualnego podwórka. Lato
Autor: Anna
Na ponowne spotkanie z twórczością Wandy Siubieli ucieszyłam się, gdyż jest mi ona osobiście bardzo bliska. Doceniam każdy nowy dodany element podczas powstawania tej książki. Zaufaniem pozytywnym, jakim obdarza, każdego czytelnika spowodował, że z miłą chęcią objęłam ją patronatem.

Autorka ma bardzo dobre rozeznanie zawodowe, co do zaprojektowania, zaprezentowania przejrzystego graficznego wyglądu zewnętrznego i wewnętrznego książki. Nie jest jej zupełnie obce lustrzane odbicie różnorodności osobowości personalnej, wirtualnej, które doświadcza w rzeczywistości. Czujnie zauważa, jaki świat potrafi być, a ona poprzez zwrócenie uwagi na to, jacy jesteśmy, chce podkreślić naszą wartość tą mniejszą, jak i tą najcieplejszą, która wypływa z naszego serca. Nadany tytuł książki spodobał mi się.

Ciekawiło mnie najbardziej czy i w jaki sposób tytułowe przyjaciółki odnajdą drogę do poznawania dobra i zła, jakie relacje będą u nich najczęściej występowały, czy jednak nie będą umiały być wobec siebie takie, jakie powinny być, czy odkryją podczas spędzania ze sobą czasu przeprowadzonych rozmów, jakie mają wady i zalety tak bez tak zwanego zastanowienia się, jak jest nam znane tak na co dzień z życia, czy są szczere wobec siebie, która z nich okaże się tą lubiącą znajdować się w centrum uwagi, która jest tą słuchającą uważniej nic nie mówiącą, a może okazać się, że będzie wśród nich królowa słowa, czy i w jakim stopniu przyjaźń ma dla nich znaczenie, a może tylko tworzy pozory, w których nie liczy się prawda, wybaczenie, cierpliwość, zazdrość postanowiłam poznać historię opisaną przez niezwykle sympatyczną obserwatorkę życia Wandę Siubielę w książce pt.''Przyjaciółki z wirtualnego podwórka. Lato''?

Przyznam, że książka pt.''Przyjaciółki z wirtualnego podwórka. Lato'' powoduje to, że nie da się tak łatwo od niej odejść. Z każdym analizowanym uważnie rozdziałem nabiera tempa pomimo tego, że nie czyta jej szybko.

Zosia jedna z występujących głównych bohaterek ma wiele pytań, wątpliwości, co się właściwie wokół skomplikowanego labiryntu dzieje, w którym obecnie znajduje i co spowodowało przyczynę zniknięcia jej przyjaciółki.

Wszyscy występujący bohaterowie ukrywają tajemnice, choć one nie są takie dostrzegalne tak na pierwszy rzut oka.

Kluczową zagadką nie jest tylko łącząca mocna nić, która zostaje wystawiona mimo wszystko na próbę. Do tego pojawia się cierpliwość, wytrwałość w dążeniu do poszukiwania zaginionej Beaty, ale czy Zosia dotrze do miejsc, osób, które odpowiadają za to, że jej nie ma.

Czy uda się Zosi poznać prawdę o Beacie, jej rodzinie i firmie pozostawiającej ślady przeszłości, a może są, osoby umiejące sprytnie bawić się ukrywając cienie i blaski życia strony tej bogatszej?

Polecam przeczytać tę książkę.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Melodia duszy
Autor: Gosia
„Melodia duszy” autorstwa Doroty Milli, drugi tom cyklu „Saga z głębi serca”, to piękna i niezwykle poruszająca powieść obyczajowa o odnajdywaniu siebie, odwadze do zmian i wsłuchiwaniu się w głos własnego serca. To historia pełna emocji, życiowych rozterek i trudnych wyborów, która przypomina, że czasem trzeba zgubić drogę, aby w końcu odnaleźć tę właściwą.

Główną bohaterką jest Goja – kobieta, która po bolesnych doświadczeniach postanawia zacząć wszystko od nowa. Wyjazd do Sopotu staje się dla niej szansą na odzyskanie równowagi i odnalezienie własnej tożsamości. Choć próbuje zostawić przeszłość za sobą, dawne rany, rodzinne tajemnice i niewypowiedziane emocje wciąż dają o sobie znać. Autorka prowadzi tę historię bardzo subtelnie, pozwalając czytelnikowi krok po kroku poznawać bohaterkę i towarzyszyć jej w wewnętrznej przemianie. Nie zdradzę, dokąd zaprowadzi ją ta droga, bo warto odkrywać ją samemu.

To przede wszystkim powieść obyczajowa z pięknie poprowadzonym wątkiem romantycznym. Nie jest to jednak historia skupiona wyłącznie na miłości. To opowieść o relacjach rodzinnych, przebaczeniu, akceptacji siebie i odwadze do życia w zgodzie z własnymi pragnieniami. Wszystkie te elementy doskonale się ze sobą przeplatają, tworząc niezwykle autentyczną całość.

Goję polubiłam od pierwszych stron. Jest bohaterką, której łatwo kibicować, bo nie jest idealna. Popełnia błędy, wątpi, boi się i czasem nie wie, którą drogę wybrać. Właśnie ta prawdziwość sprawiła, że jej historia tak mocno mnie poruszyła. Z ogromnym zainteresowaniem obserwowałam, jak z każdą kolejną stroną zaczyna coraz bardziej wierzyć w siebie i słuchać własnej intuicji.

Szczególnie ciepło odebrałam postać wujka Ignacego. To bohater pełen życiowej mądrości, spokoju i dobroci. Jego obecność w życiu Goi była niezwykle ważna i wielokrotnie wywoływała u mnie uśmiech. Takie postacie zostają w pamięci na długo, bo przypominają, jak ogromne znaczenie może mieć wsparcie drugiego człowieka.

Nie wszystkie postacie wzbudzały moją sympatię. Toksyczne relacje rodzinne i zachowania niektórych bohaterów momentami naprawdę mnie irytowały. Ich egoizm, brak zrozumienia i nieumiejętność dostrzeżenia potrzeb innych wywoływały wiele emocji. Myślę jednak, że właśnie dzięki nim ta historia jest tak wiarygodna – pokazuje, że życie rzadko bywa czarno-białe.

Akcja rozgrywa się we współczesnym Sopocie, który zachwyca swoją atmosferą. Bardzo lubię, kiedy miejsce staje się czymś więcej niż tylko tłem wydarzeń, a tutaj właśnie tak było. Spacerując razem z bohaterami po nadmorskich uliczkach, niemal czułam zapach morza i powiew wiatru. To dodawało całej historii wyjątkowego klimatu i sprawiało, że jeszcze łatwiej było zanurzyć się w opowieści.

Styl Doroty Milli po raz kolejny mnie urzekł. Pisze lekko, naturalnie i z ogromną wrażliwością. Nie potrzebuje wielkich dramatów ani przesadnych zwrotów akcji, by poruszyć czytelnika. Jej siłą są emocje, autentyczne dialogi i bohaterowie, którzy wydają się prawdziwi. To jedna z tych autorek, których książki czyta się z ogromną przyjemnością i od których trudno się oderwać.

Podczas lektury towarzyszyło mi wiele emocji. Były chwile wzruszenia, smutku, nadziei i radości. Kilka razy miałam ochotę przytulić Goję i powiedzieć jej, że wszystko jeszcze się ułoży. Innym razem czułam złość na ludzi, którzy swoimi decyzjami ranili innych. Najbardziej jednak zostało ze mną poczucie, że każdy z nas zasługuje na życie w zgodzie ze sobą i nie powinien pozwalać, by cudze oczekiwania zagłuszyły głos własnego serca.

To piękna, ciepła i bardzo życiowa historia o odnajdywaniu własnej drogi, budowaniu poczucia własnej wartości i odwadze do rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Polecam ją wszystkim miłośnikom powieści obyczajowych pełnych emocji i mądrych refleksji. Jeśli lubicie książki, które wzruszają, dają nadzieję i na długo zostają w pamięci, „Melodia duszy” z pewnością Was nie zawiedzie.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Saga utraconego dziedzictwa
Autor: sza_teraz_czytam
Celina Mioduszewska przenosi nas do XIX-wiecznej mazowieckiej wsi Radlewo. Tu nie liczy się realna wielkość majatku, a nazwisko i herb. Błażej Radlewski wierzy, że honor rodu Ostoja obroni jego rodzinę przed niedostatkiem. Nadzieją ma być jego syn Aleksander, który wyjeżdża do amerykańskiego Pittsburgha, by ratować ojcowską schedę. Gdy po latach wraca z pieniędzmi, nadchodzi wojna, która zmieni wszystko...

Autorka świetnie ukazała realia epoki. Wiernie oddała nadchodzącą zawieruchę wojenną i związane z nią konsekwencje, niepewność, nieubłaganie zbliżające się zagrożenie. Dramatyczne losy rodu Ostoja-Radlewskich poruszają do głębi. To świat, który odbiera poczucie bezpieczeństwa. Nie ma tu taniego sentymentalizmu, a surowy realizm historyczny.

Akcja książki budowana jest stopniowo, skupia się na codziennej egzystencji bohaterów. Dopiero motyw emigracji sprawia, że fabuła nabiera dynamizmu, a postać Aleksandra wnosi powiew nowoczesności i młodzieńczej determinacji. Jednak nadchodząca wojna niszczy kruche marzenia o spokojnym i dostatnim życiu. Przeciwwagą dla Aleksandra jest jego ojciec Błażej. To mężczyzna ceniący tradycyjne wartości, honor i dumę rodu. Byłam pełna podziwu i empatii dla ich zmagań z "jałową ziemią", z codzienną walką o przetrwanie. Z kolei fatum od pokoleń zbierające śmiertelne żniwo, przygnębia. Chciałoby się z niektórymi bohaterami dłużej poobcować, ale ci odchodzą. Na świat przychodzą nowi, ale i niektórzy z nich długo nie zagrzeją na tym świecie miejsca. Potrzeba tu poświęcić nieco więcej uwagi, by nie pogubić się w rozbudowanym drzewie genealogicznym.

Warto zwrócić uwagę na wątek relacji rodzinnych. Bohaterowie stają w obliczu trudnych wyborów, niewypowiedzianych żali, niesnasków, tajemnic, ale mimo wszystko czuć ich wzajemną miłość, wsparcie i siłę. Ale są też i takie momenty, kiedy tej miłości zabraknie. I nie chodzi tu tylko o uczucie między ludźmi. Miłość i przywiązanie do ojcowizny, schedy też jej wymaga. Z czasem dla człowieka co innego staje się ważne. Widzimy, jak decyzje przodków rzutują na przyszłe pokolenia.

Historia zmusza do refleksji nad tym, czy przeszłość i dziedzictwo przodków są dla nas darem, czy może ciężarem? Jak udźwignąć odpowiedzialność za majątek, kiedy staje się on złem koniecznym, a charakter okazuje się być równie istotny?

"Saga utraconego dziedzictwa" to klimatyczna, wielowymiarowa, poruszająca powieść o honorze, dumie, sile rodziny, miłości, walce o ocalenie tożsamości oraz nadziei. To książka traktująca o przewrotności losu, pokazująca, jak wielką cenę czasem trzeba zapłacić za wierność własnym korzeniom. Polecam bardzo!
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Życiowy Rollercoaster
Autor: przyrodaz
Ta książka jest taką odskocznią od życia codziennego, gdyż czytając ją ma się wrażenie, że każdy, kto urodził się przeszło trzydzieści lat do tyłu potwierdzi podobny sposób wychowania nas przez swoich rodziców. Kiedy czytałam początek dzieciństwa bohatera, to jakbym o swoim czytała. Do domu przychodziło się tylko na trzy pory jedzenia, a już mając sześć lat samemu chodziło się ze swoją bandą po mieści czy wsi i robiło różne szalone rzeczy. Trzeba było przychodzić do domu na czas i u mnie też to była godzina dwudziesta. Tak samo jak on jeździłam z koleżankami rowerami nad wodę i wystarczyło spóźnić się raz, a pupa była czerwona i szlaban zdobił cały kolejny tydzień. Miłość? Podejrzewam, że tak jak bohatera, tak i rodzice mnie kochali, choć u mnie było tak, że najmłodsze dziecko było zawsze zaopiekowane, a reszta musiała robić wszystko, co dorośli. Nasza postać czuła się odrzucona, lecz nie obwinia nikogo, tylko wręcz ich tłumaczy, że podejrzewa iż nie zaznali sami w młodości od swoich rodziców uczucia, dlatego nie potrafili przelać go na niego. To nie są długie opisy, lecz skrótowo opisane najważniejsze momenty życia postaci, byśmy poprzez jego podpowiedzi poznali kim był od środka i jakie posiadał cele, które pragnął zrealizować. Ta opowieść nie jest łatwa, choć lekko się czyta. Krok po kroku widzimy bowiem jak udało mu się dojść tam, gdzie pragnął i jak osoba z nim współpracująca praktycznie obróciła wszystko w popiół. Czytaliśmy o pościgu za nią, bo bardzo mieszał w jego firmie i o jego niezrozumieniu powodu dla którego komuś tak bardzo zależało na jego upadku. Chcąc jeszcze raz podejrzeć co konkretnego ta osoba zrobiła okazało się, że serwisy przestały mu działać. Jakiś czas zajęło mu aby odbić się od dna za pomocą jeszcze większych długów i widać tutaj jego determinację. Pragnął ze wszystkich sił pokazać, że uda mu się odkręcić to co się wydarzyło. To była nierówna walka. W międzyczasie mamy też sytuację z kobietą, która również nie przedstawiała się najlepiej. Czyżby zatem była to prawdziwa historia o człowieku, który żył naprawdę? Czy nasz świat jest na tyle zły aby torować drogę do sukcesu komuś drugiemu tylko po to, aby nie wiodło mu się lepiej? Odpowiedź brzmi: można. Tak naprawdę dopiero na samym końcu dotarło do mnie, że czytałam autobiograficzną opowieść. Teraz już rozumiem skąd paskudna maska na okładce książki. Pasuje tam idealnie.
Pomimo tego, że jest to historia prawdziwego człowieka, to jednak można potraktować ją jako przestrogę, aby zanim kogokolwiek wpuści się do swojego życia, choćby był najlepszą osobą do pomocy, to dwa razy należy się zastanowić czy zależeć mu będzie na naszym dobru- wtedy nie robimy z nim interesów, czy na wspólnym- bo wtedy sam będzie podnosił wszystko, co spróbuje upaść:-) Wspaniała książka, dziękuję za nią Klubowi Recenzenta z serwisu nakanapie.pl:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Zagubiona
Autor: book_wszechmogacy
Szlak Appalachów. Wyzwanie, którego podejmują się osoby pragnące stawić czoła własnym słabościom, odreagować trudy codzienności lub odnaleźć siebie. Pielęgniarka Valerie Gillis gubi się w bezkresnej dziczy stanu Maine. Poszukiwania prowadzi porucznik stanowa Beverly Miller z imponującą statystyką odnalezień. W tym przypadku jednak nawet ona zdaje się przegrywać walkę z nieubłaganym czasem, a szanse na odnalezienie Valerie nikną w oczach…

Na początek – chwała wydawnictwu, że nie reklamuje tej książki wyłącznie jako thrillera. Ileż znamy takich przypadków, gdy znakomite powieści czy dramaty były skrzywdzone przez niewłaściwą etykietkę. Posunąłbym się nawet dalej. Według mnie Zagubiona to literatura piękna z elementami thrillera lub wątkiem kryminalnym.

Dość o szufladkowaniu. Książka składa się z do bólu przejmującego dziennika zaszytej w dziczy Valerie, perspektywy strażniczki leśnej Bev, raportów z przesłuchań i rozmów oraz kluczowego dla sprawy punktu widzenia emerytki z Connecticut. Co ta starsza pani ma wspólnego ze sprawą, Wam nie zdradzę. Liczba narracji w ogóle nie przeszkadzała mi podczas czytania. Wręcz przeciwnie – sprawiała, że nie mogłem doczekać się odkrycia kolejnego elementu tej układanki.

W warstwie powieściowej króluje natura, która niczym osobna (a może nawet główna) bohaterka pojawia się co rusz w tej historii. Piękne i barwne opisy przyrody, które stworzyła Amity Gaige, pozwalają na chwilę się zatrzymać – zarówno bohaterom, jak i nam, czytelnikom. Kompetencje pisarskie autorki widać na każdym kroku. Postacie, które kreuje, są niecodzienne, z przeszłością – i to nie zawsze tą przykrą.

Uwielbiam, gdy w literaturze mającej na celu dać nam chwilę zapomnienia i dreszczyk emocji dostaję coś więcej. Tym „więcej” w przypadku Zagubionej jest zarówno tona emocji, jak i zachwycający styl opowiadania. Polecam ją fanom dobrej literatury, nieważne, w otoczeniu jakich gatunków przebywają na co dzień.

Współpraca z Wydawnictwem Otwartym
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Brat Franciszek. Autobiografia zasłyszana
Autor: Gosia
To niezwykle poruszająca lektura, która od pierwszych stron uświadamia, że nie mam do czynienia z klasyczną biografią. „Brat Franciszek. Autobiografia zasłyszana” autorstwa Andrzeja Zająca OFMConv to książka napisana w wyjątkowy sposób – tak, jakby sam św. Franciszek z Asyżu usiadł obok czytelnika i spokojnym, pełnym pokory głosem opowiedział historię swojego życia. Ta forma sprawia, że trudno pozostać jedynie biernym odbiorcą. Czyta się ją bardziej sercem niż rozumem.

Już od pierwszych rozdziałów czułam, że ta opowieść nie skupia się na samych wydarzeniach, ale przede wszystkim na wewnętrznej przemianie człowieka. To historia drogi – od zagubienia i niezrozumienia siebie, przez stopniowe odkrywanie tego, co naprawdę ważne, aż do pełnego zawierzenia Bogu. Autor oddaje głos Franciszkowi w sposób niezwykle naturalny i wiarygodny, dzięki czemu łatwo zapomnieć, że nie są to jego autentyczne wspomnienia, lecz literacka próba wsłuchania się w jego duchowość, Testament i pisma.

Podczas czytania towarzyszył mi przede wszystkim spokój, ale też wiele momentów skłaniających do zatrzymania się i refleksji. Nie jest to książka, którą chce się przeczytać jak najszybciej. Wręcz przeciwnie – często odkładałam ją na chwilę, żeby przemyśleć przeczytane słowa. Wiele zdań zostaje w pamięci na długo i prowokuje do zadania sobie pytań o własne wybory, wartości oraz to, dokąd tak naprawdę zmierzamy.

Bardzo spodobało mi się również to, że autor nie próbuje tworzyć pomnika świętego człowieka. Pokazuje Franciszka jako osobę, która również musiała przejść trudną drogę przemiany, nauczyć się pokory i zrezygnować z własnych wyobrażeń o szczęściu. Dzięki temu jego historia staje się niezwykle bliska i ponadczasowa. Motyw metanoi – głębokiej przemiany sposobu myślenia – wybrzmiewa tutaj wyjątkowo mocno i sprawia, że książka nabiera uniwersalnego charakteru.

To lektura pełna ciszy, nadziei i światła. Nie epatuje wielkimi wydarzeniami ani dramatycznymi zwrotami akcji, lecz zachwyca prostotą przekazu i autentycznością emocji. Każda kolejna strona przypomina, że prawdziwa zmiana zaczyna się we wnętrzu człowieka, a droga do Boga często prowadzi przez poznanie samego siebie.

Szczególnie polecam tę książkę osobom poszukującym duchowej refleksji, miłośnikom św. Franciszka z Asyżu, ale również wszystkim, którzy lubią literaturę zmuszającą do zatrzymania się w codziennym pędzie. Myślę, że spodoba się także czytelnikom, którzy nie szukają gotowych odpowiedzi, lecz chcą towarzyszyć bohaterowi w jego wewnętrznej podróży i odnaleźć w niej coś dla siebie.

To jedna z tych książek, które czyta się powoli, pozwalając, by każde kolejne słowo wybrzmiało w sercu. Jeśli lubicie mądre, pełne wrażliwości i duchowej głębi opowieści, „Brat Franciszek. Autobiografia zasłyszana” zdecydowanie zasługuje na Waszą uwagę. To piękna, poruszająca i bardzo wartościowa lektura, do której z pewnością warto wracać.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Liczba wyświetlanych pozycji:
1
2
3
4
5
875
Idź do strony: