Recenzje:

Sylwester bez fajerwerków?
Autor: FioletowaRóża
Bardzo dawno nie sięgnęłam po coś, co napisała Karolina Wilczyńska. Nie wynikało to z niechęci do pióra pisarki, absolutnie nie! Na swoją obronę powiem tylko, że oferta wydawnicza w Polsce jest tak ogromna, że każda osoba, nawet raczkująca w tym hobby, znajdzie coś dla siebie.
Czy „Sylwester bez fajerwerków?” to dobra powieść, tym bardziej czytana przeszło tydzień po sylwestrowej nocy? Jak najbardziej tak. Według mnie, tematy literackie, szczególnie fikcyjne, nie mają ram czasowych. Dla przykładu, książkę z motywem Bożego Narodzenia można czytać nawet w lipcu, bo opis tradycji świątecznych to jedynie otoczka do prawdziwych, często słodko-gorzkich tematów.
„Sylwester bez fajerwerków?” to pozycja idealna dla osób zabieganych. Nie chodzi mi tylko o niezbyt obszerny tekst do przeczytania. Mam raczej na myśli brak harmonii życiowej, w której na co dzień się obracamy. Wszyscy za czymś gonią, nie mają czasu, by powiedzieć sobie dzień dobry, o wspólnej kawie czy herbacie nie wspominając. Autorka świetnie podkreśliła temat samotności, który boli, zwłaszcza w sylwestrową noc. Tam, gdzie jedni się bawią, piją szampana czy odpalają kolorowe race, drudzy już dawno leżą w łóżkach, bo nie mają z kim dzielić tych magicznych godzin. Czy Wy, Drodzy Czytelnicy, spędzaliście samotnie noc sylwestrową? Ja na szczęście nie, ale uwierzcie mi, że niewiele potrzeba, by się uśmiechać i czuć bliskość. Drogie suknie, kosztowne bale mogą pójść w odstawkę.
Cała tematyka książki oparta jest na sześciu głównych postaciach, choć nie można też pomijać osób drugoplanowych. Kasia, Magdalena, Rafał, Eliza, Marta i Kamil to tak naprawdę osoby różniące się wszystkim: charakterem, statusem społecznym, podejściem do życia. Co więc ich połączyło i czy z takiej mieszanki osobowości można ułożyć sensowną opowieść? Jak najbardziej tak. Karolina Wilczyńska udowodniła, jak różnorodne są ludzkie problemy, ale też znalezienie rozwiązania nie jest łatwe. Stara nauka mówi o tym, że po prostu trzeba chcieć, że trzeba pracować nad sobą. Czy to prawda? Przekonajcie się sami.
Historia wykreowana przez pisarkę nie dotyczy typowych fajerwerków sylwestrowych, a raczej tych życiowych zawirowań. Najważniejsza jest bowiem odwaga, gotowość do wybaczenia i zaufania, chwila bliskości, dzięki której nie czujemy samotności. Myślę jednak, że jest to też bardzo dobra książka dla miłośników/obrońców zwierząt. Czy huk petard jest wskazany? Warto to przemyśleć.
Polecam i dodatkowy plus przyznaję okładce, która pasuje do sylwestrowej nocy, a buty to mój ukochany, magiczny atrybut kobiecy.


✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Przeprawa
Autor: przyrodaz
Tak czułam, że to będzie świetna lektura, gdyż zahacza o czas przeszły i prywatne sprawy pani aspirant, a takie poprowadzenie treści lubię najbardziej:-) Tak naprawdę wcześniej nie byłam fanką jego pióra, ale od jakiegoś czasu sprawił, że zmieniłam zdanie o tym, co pisze. Wszystko przez to, że bardzo uczłowieczył swoje postacie i nie boi się ukazywać ich w roli lesbijek czy gejów. Pokazuje tym, że każdy z nas ma prawo robić w życiu to, co uważa za stosowne, kochać tego do kogo jego serce ciągnie i być taki jaki naprawdę jest. Wielu ludzi ma swoje dziecięce traumy, których unika, gdyż wciąż boi się stawić im czoła i ten wątek również mi się spodobał. A najbardziej to, że pochwala się aby osoba z problemami uczęszczała do psychologa czy psychiatry. Pomimo złych słów społeczeństwa, to najczęściej te osoby potrafią pomóc zwalczyć w sobie dawne lęki. Pomagają zrozumieć, że każdy z nas popełnia błędy i najważniejsze jest to, żeby się na nich uczyć, a nie by unikać sfer w których one występują. Myślę, że właśnie to psychologiczne podejście sprawiło, że autor zwrócił na siebie moją uwagę. W ten sposób wiele osób czytając może zauważyć, że zawsze ma jakiś wybór.
Tutaj nie mamy żadnych bardzo krwawych scen. Trup często jest trupem, albo kościotrupem, gdyż drugie zwłoki mają tutaj co najmniej trzydzieści lat. Często przy tym poszukuje się jakiegoś schematu i pierwsze myśli właśnie na tym się skupiają. Jednak aby nie pokazywać nam za wiele papierologii wchodzimy w tryb czuwania, gdyż osoba, która zajmuje się śledztwem będzie musiała stawić czoło własnej przeszłości z którą się nie pogodziła. Tu był taki moment, że nie liczyły się dla niej pieniądze, choć czuć było, że nie spała na nich, tylko to zrozumienie i spokój, że może z kimś o tym porozmawiać. Sami z siebie zamykamy się na problemy, gdzie nawet nie mamy odwagi o nich pisać, dlatego największe psychologiczne poradniki podkreślają jak ważna w życiu jest rozmowa.
Jeśli poszukujesz książki o poczuciu winy oraz rozwiązywaniu swoich spraw, nie tylko innych, to myślę, że ta opowieść jest idealna. Czasami nas poddenerwuje, innym razem wzruszy albo poruszy. To wrażliwa strona postaci, które rzadko spotykam. Doceniam wszystko, co treść chciała przekazać, dlatego daję jej najwyższą punktację!
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Artur świętuje Gwiazdkę
Autor: przyrodaz
Z pewnością jest to bajka, która była ważna w momencie wydania, jest ważna teraz i będzie ważna i piękna dziesięć czy dwadzieścia lat później. Tematyka świąteczna, gdzie mały chłopiec zastanawia się jak można świętować Gwiazdkę. Dostaje wspaniałe porady od taty, od mamy, a później spotyka się ze swoimi przyjaciółmi i kiedy sam zostaje zapytany o to, co pytał innych, już wie. Odpowiedź sama do niego przyszła w momencie, kiedy poczuł się tak radośnie i szczęśliwie jak nigdy dotąd. To było takie piękne, gdyż wiele dzieci zastanawia się nad takimi samymi pytaniami, a nie wspomnę o dorosłych dla których liczy się tylko wielkość danych prezentów, a nie spostrzegają co tak najbardziej na świecie liczy się dla dziecka. Wydaje mi się, że po takiej lekturze młode pokolenie zupełnie bardziej świadomie będzie przeżywało nie tylko okres świąt Bożego Narodzenia, ale i każde inne, gdzie oznaczało będzie czas w którym rodzina zbierze się razem i zasiądzie do wspólnego stołu. Właśnie dlatego najbardziej na świecie kocham czytać książki świąteczne:-)
Co do samej książki to jest to większy format w sztywnej oprawie z w miarę sztywnymi stronami, ale nie twardymi. Treści jest niewiele, ale ta najważniejsza jest zakreślona pogrubionym drukiem. Każda strona to wielka kolorowa ilustracja, która ukazuje szczęście i pracę w tym, co najbardziej się lubi. Jest pokazane, że każda praca może sprawiać przyjemność pod warunkiem, że będzie służyła dla większego dobra. Tutaj każdy z domowników potrafił się wspierać i co najważniejsze, nie pozostawiono pracy tylko jednej osobie. Nawet tata potrafił pomagać mamie w kuchni, a ona dbała o to, aby na stole zagościła piękna i miła atmosfera. Oczywiście na dzieci spadło przystrojenie choinki, ale to właśnie było najpiękniejsze zajęcie:-) Bo nie idealna choinka z równo ubranymi stroikami zdobi serduszko świąt, tylko ta, gdzie każdy zawiesi ozdobę w miejscu, które sam wybrał. Uśmiechów wtedy nie ma końca:-) Tak więc polecam książkę każdemu, kto kocha święta i każdemu, kto nie wie gdzie tkwi ten czar:-) Dla mnie przeurocza:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Stacja Jagodno. Po nitce do szczęścia
Autor: Kama
Losu nie da się oszukać. Można go co najwyżej zmylić. I nawet jeśli ta chwila trwa wiele lat, to i tak w końcu przychodzi czas na prawdę. Co zrobić? Trzeba znaleźć siłę i stawić temu czoła. Nawet gdyby miała to być ostatnia rzecz w życiu. To i tak lepsze niż śmierć w kłamstwie.

Matka nie jest po to, żeby uchronić dziecko przed wszystkimi niebezpieczeństwami. Tego nie da się zrobić. Każdy musi popełnić błędy, a potem ponosić ich konsekwencje. Nawet te, których się nie spodziewa. (...) A matka ma towarzyszyć i wspierać. Pomagać, a nie tworzyć sztuczny świat. Dawać poczucie bezpieczeństwa, być tą, do której zawsze można przyjść, a nie tą, która do siebie przywiązuje i od siebie uzależnia.


Tamara ,Marysia Róża i Ewa nie mogą narzekać na brak emocji w życiu .
Przeszłość wciąż nie daje o sobie zapomnieć- Leszek, były mąż Sokołowskiej ponownie chce namieszać i zabrać do siebie córkę.
Czy to rzeczywiście przejaw ojcowskiej miłości i chęci poprawy relacji czy może zimna kalkulacja?
Tymczasem szesnastolatka przeżywa swą pierwszą miłość u boku Kamila- odczuwa jednak lęk , ponieważ chłopak ma wkrótce wyjechać na wymarzone studia do Krakowa.
Czy ich związek przetrwa?
Żona wójta Małgosia jest kobietą, której zazdroszczą wszystkie inne.
Ona jednak jest wyraźnie nieszczęśliwa i coraz częściej płacze.
Dlaczego?
Kasia, córka Pani Zosi nadal nie odeszła od przemocowego męża Jarka , lecz w tajemnicy przed nim spotyka się z matką.
Na dodatek do wsi przyjeżdża kuzyn hrabianek Jan.
Młody mężczyzna jest wyraźnie zainteresowany Marzeną.
Czy kobieta czuje podobnie? I co łączy Ewę z ojcem Łukasza - Adamem Galińskim?
Autorka po raz kolejny pokazuje, że w zwyczajnym życiu małej społeczności kryją się historie pełne bólu, tajemnic i wyborów, od których nie ma ucieczki. Każda z bohaterek niesie swój własny ciężar – czasem jest to strach o dziecko, czasem niespełniona miłość, a czasem milczenie, które trwa zbyt długo i rani najmocniej. Przeszłość nie chce odejść, a teraźniejszość wystawia bohaterów na kolejne próby.
To powieść o relacjach – tych rodzinnych, miłosnych i przyjacielskich – pokazanych bez lukru, za to z ogromną uważnością na emocje. O macierzyństwie, które nie polega na kontroli, lecz na obecności. O miłości, która bywa piękna, ale i krucha. O przemocy, przed którą trudno uciec, i o odwadze potrzebnej, by w końcu powiedzieć „dość”.
Losy bohaterów splatają się coraz ciaśniej, a każde kolejne wydarzenie prowadzi do pytań, na które nie ma łatwych odpowiedzi. Czy prawda zawsze wyzwala? Czy można zbudować szczęście na niedopowiedzeniach? I czy czas naprawdę leczy rany, czy jedynie uczy z nimi żyć?
To książka, która porusza, zmusza do refleksji i zostaje w czytelniku na długo po odłożeniu ostatniej strony. Subtelna, ale intensywna emocjonalnie. Taka, która przypomina, że od losu nie da się uciec — ale zawsze można spróbować stanąć z nim twarzą w twarz.

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Pod kanadyjskim niebem. Tom 2
Autor: Ksiazki_moja_chwila
Instagram ksiazki_moja_chwila❄️Drugi tom „Pod kanadyjskim niebem” to kontynuacja, historii znanej już rodziny McKinleyów, która robi się dojrzalsza, trudniejsza i momentami naprawdę poruszająca. Przedstawione są relacje, które pękają, nieporozumienia i decyzje, które niosą konsekwencje.

❄️Postać Roberta bardzo mnie poruszyła, to bohater, który w tym tomie szczególnie przyciąga uwagę. Jego bunt, udział w protestach, aresztowanie i rozczarowanie uczuciowe pokazują zagubienie młodego człowieka szukającego swojego miejsca. To bardzo życiowe i autentyczne — łatwo zrozumieć jego emocje, nawet jeśli nie zawsze zgadzamy się z wyborami, których dokonuje. Autorka w przekonujący sposób pokazuje nam, jak łatwo jeden impuls może wywrócić życie do góry nogami i jak trudno później wrócić do wewnętrznej równowagi.

❄️Wątek wyjazdu do Polski i pojawienie się Betty wprowadza do powieści świeżość, ale też niepokój. Zderzenie kultur, mentalności i rodzinnych oczekiwań zostało ukazane bardzo subtelnie. Zwłaszcza Trevor — jego intuicja, napięcie i niewypowiedziane obawy sprawiały, że czytałam dalej z rosnącym napięciem. Czułam, że coś wisi w powietrzu… i nie myliłam się.

❄️To, co najbardziej doceniam w tym tomie, to szczerość emocji. Relacje nie są idealne, bohaterowie popełniają błędy, czasem ranią siebie nawzajem, dokładnie tak, jak w prawdziwym życiu. Dramatyczne wydarzenia wynikają z ich decyzji, a nie są tylko zabiegiem fabularnym.

❄️„Pod kanadyjskim niebem. Tom 2” to powieść, która skłania do refleksji nad rolą rodziny, zaufania i wpływu przeszłych doświadczeń na teraźniejsze wybory. To książka dla czytelników lubiących literaturę obyczajową z mocnym emocjonalnym fundamentem i dobrze zarysowanymi postaciami.

❄️Polecam sięgnąć po tę część – najlepiej znając tom pierwszy – bo jest to historia, która zostaje w myślach na dłużej i zmusza do zadania sobie pytania, jak wiele w naszym życiu zależy od losu, a jak wiele od nas samych?

❄️ Dziękuję wydawnictwu Waspos za egzemplarz do recenzji🤍
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Saga Północna Tom 1 Wiatr z północy
Autor: przyrodaz
Książkę rozpoczyna czas 1912 roku, kiedy to pewien mężczyzna przychodzi odwiedzić miejsce zajmujące się przepowiadaniem przyszłości. W późniejszym czasie widzimy jak on nie wierzy jej słowom, choć mają naprawdę wielką moc.

,, Miłość nie pyta-dodała. -Ona wie."

Trzeba przyznać, że niby proste stwierdzenie, ale sama długo o nim myślałam i wiem, że będę to pamiętała do końca życia. Jak się później okazało nie była uprawnioną do takich przepowiedni, ale co rzuciła na wiatr, długo jeszcze dźwięczało w głowie.
Następne przychodzimy do czasu rok później, kiedy jakaś kobieta jest dręczona i jawnie bita przez męża. To bardzo bolesne wydarzenia, które w czytelniku wywołują spory gniew i mocno podnoszą ciśnienie. Do tego jeszcze dochodzi jej córka, ciasne dwu pomieszczeniowe miejsce, spanie na słomie i zarabianie pieniędzy, gdzie często wystarcza tylko na śniadanie i niekiedy kolację. Biedna dzielnica, gdzie dzieci kradną by przeżyć kolejny dzień. Ubogość tutaj aż piszczy i dodam, że kobiety prawem jest służyć mężowi i ulegać na każdym szczeblu. Niebywałe jak udało się zachować autorce naturalne odruchy człowieka wyznaczające podłość nad podłościami. Za krzyki i wyboje mężów sądzone były żony. Ach, wolę nie przytaczać więcej przykładów, bo aż ponownie mi ciśnienie skacze. Prawo było po stronie mężczyzn, nawet prawnicy to przyznawali. Jednak w momencie, kiedy kobieta postanowiła zawalczyć o siebie i zdecydowała się udać do adwokata, który zajmował się sprawami najuboższych, coś w fabule zaczyna się zmieniać. Wpierw on widzi jak bardzo jest zdeterminowana i mądra, później nie rozumie jej uporu, gdyż niewielkie szanse ma na to, aby wygrać rozwód, a na koniec już sami nie wiemy co się dzieje, gdyż sprawy toczą się w niezrozumiały dla nich sposób. I co będzie dalej? Czy cokolwiek w tym tomie się wyjaśni?
Normalnie przepadłam! Nie można się od niej oderwać, gdyż nasze uczucia są w takiej rozsypce, że złożyć je może dopiero koniec książki, a później tom następny:-) I następny:-) Mega polecam, język jest na szczęście bardziej teraźniejszy, więc miło się ją czyta. Tak naprawdę nic się tutaj dla nas nie liczy, tylko bezpieczeństwo kobiety i jej dziecka. To ta mieszanka emocji trzyma nas w ryzach najbardziej. Bardzo ją polecam, niedługo recenzja części drugiej:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Wyjątkowe święta Jima
Autor: przyrodaz
Piękna bajka świąteczna o piesku, którego życie nie rozpieszczało. Autorzy postanowili zwrócić uwagę na to, że czasami nasze szczęście zależy nie tylko od miejsca, ale i ludzi, którzy w tym miejscu przebywają. Na początku Jim był tak zwanym pieskiem do najgorszej roboty. Nie myślono o tym, czy to co kazali mu robić sprawiało mu ból, aż do pewnego razu. Podczas ucieczki odnalazł go ktoś, kto potraktował go z szacunkiem. Został wykąpany i rozpoczął swoje życie jako pies przebywający w muzeum. Później zamienił się w psa pocztowego, lecz wiele rzeczy nadal go interesowało. Nadana została mu cecha człowieka, gdyż ujrzeliśmy go jak ogląda książki, gdyż chciał zrozumieć wiele niejasnych dla niego rzeczy. Nie potrafił jednak czytać, ale kiedy ujrzał świąteczną kartkę wiedział, że chodzi o coś dobrego. Tutaj przechodzimy do podpowiedzi w jaki sposób postać z książki mogła przyspieszyć wysyłanie listów świątecznych do najbliższych mu osób. I tutaj poddał mi pomysł w jaki sposób rozpowszechnić coś dobrego, co sami robicie. To naprawdę ogromna podpowiedź dla małych biznesów lub tych pierwszych pomysłów, które wiemy, że są wspaniałe, ale nie mamy pojęcia w jaki sposób sprawić, żeby o nim dowiedziały się inne osoby:-) I tak sobie myślę, że ta bajka chyba spadła mi z nieba:-)
W dalszych wydarzeniach ponownie powracamy do życia i zajęć naszego psiaka, który był nie tylko mądry, ale i potrafił być żartobliwy. To mi nasunęło kilka wydarzeń z mojego życia, gdzie jeden mniejszy pies zaczepia drugiego większego zmuszając go tym samym do ruchu. Jak widać psy naprawdę potrafią żartować, tylko my nie zawsze skupiamy na nich tyle uwagi, by zobaczyć, że czasami nie potrzeba potrafić mówić. Nieraz wystarczy być dobrym obserwatorem:-) A niepokój w sercu może oznaczać coś, czego nie powinniśmy byli zrobić. Dokładnie sam Jim przekonał się o tym trzymając w pyszczku rzecz, która nie należała do niego. Bo nieraz wydaje nam się, że martwe przedmioty do nas przemawiają, a tak naprawdę to sumienie samo do nas mówi. Jednak tym sposobem udało mu się pokazać co tak naprawdę było mu do szczęścia potrzebne. Jego poczynania nie zostały niezauważone.
Pod koniec książki dowiadujemy się, że Jim naprawdę był prawdziwym psem, który mieszkał w muzeum. Jego zdjęcie wraz z dyrektorem upubliczniono w 1871 roku. Henry Cole również był stwórcą pierwszej kartki świątecznej w 1843 roku, jedynie jeszcze wtedy nie był dyrektorem muzeum. Wszelkie dokładne opisy oraz zdjęcia ujrzycie na końcu książki. Teraz już sama wiem, że wiele bajek nie służy do samych opowieści, ale mają w sobie przekazy ludzi, którzy pragnęli w nich umieścić coś bardzo dla nich ważnego. Czasami nawet nie mają pojęcia jak wielu innym osobom w ten sposób mogą pomóc:-) Według mnie jest to niesamowita lektura z przekazem, wieloletnią pamiątką i nauką, by uczyć się na swoich błędach i nie rezygnować z marzeń, które czujemy, że są na wyciągnięcie ręki:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Sen pachnący marzeniami
Autor: Fascynacja.ksiazkami
🌌„SEN PACHNĄCY MARZENIAMI” to ponownie znakomita historia ukazująca trudy dnia codziennego bohaterów,ich ciężką przeszłość potrafiącą złamać każdego,jak również powrót do lubianych postaci-prokuratora Wawro,Daniela-ich partnerek czy niezawodną Bożenkę.

🌌Historia chwyta za serce już od pierwszych stron.Każdy szczegół z życia bohaterki jest druzgocący.Jej życie staje na lini pochyłej a później zaskakująca pomoc może zmienić wszystko.Dzięki niej dzień staje się lepszy a nowo poznane osoby pokazują obraz bezinteresownej przyjaźni. Renata jest kobietą,która potrafi się lubić,mimo potknięć i złych decyzji.Dopiero poznanie jej w całości sprawia,że jej nie oceniamy a współczujemy zaznanych krzywd z rąk bliskich.

🌌Powieść ukazuje nieidealnych bohaterów,którzy popełniając błędy uczą się na nich i dają sobie kolejne szansę na lepszą przyszłość.Motyw age gap(ona starsza) jest przedstawiony w cudowny sposób. Nawet nie czuć tej różnicy wieku,bo oboje bohaterowie przeżyli sporo jak na swoje życie.Ich życie rodzinne nie jest lukrowane-jest prawdziwe i przepełnione wyborami,które łamią serce.To duży atut książki-prawdziwość bohaterów,którzy zaznają wielu trudnych sytuacji i chwil.

🌌„SEN PACHNĄCY MARZENIAMI” to rewelacyjna historia przez którą zarwałam nockę i wcale tego nie żałuję.Dała mi wszystko czego szukam w życiowych książkach-emocje,prawdziwi bohaterowie oraz ludzką życzliwość,którą kocham w książkach autorki.
🔥Koniecznie ją przeczytajcie i przekonajcie się,że nie liczy się wiek w miłości lecz uczucia!
👌Kocham i mocno polecam👌
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Ptaki, które śpiewają nocą
Autor: Ksiazkowo.dana
Zamknęłam tę książkę w ciszy. Nie dlatego, że zabrakło słów — przeciwnie. Dlatego, że jeszcze przez dłuższą chwilę coś we mnie słuchało. Jakby noc nie chciała oddać głosu dniowi tak od razu.
To nie jest historia, która się narzuca. Nie pcha czytelnika w ramiona fabuły ani nie prowadzi go wydeptaną ścieżką emocji. Marta Łabęcka pisze tak, jakby wiedziała, że są ludzie, którzy nie potrzebują wyjaśnień. Wystarczy im obecność. Delikatna, uważna, cierpliwa. Taka, która nie zagłusza.
„Ptaki, które śpiewają nocą” są książką o tym, co dzieje się wtedy, gdy świat zwalnia, a my przestajemy grać role. O chwilach, w których zostaje tylko to, co prawdziwe — myśli niedokończone, uczucia nie nazwane, pytania bez odpowiedzi. Autorka nie boi się ciszy między zdaniami. Ona ją zaprasza. I zostawia miejsce, żeby czytelnik mógł w niej pobyć, a nie tylko przez nią przejść.
Jest w tej opowieści ogromna czułość, ale nie ta oczywista, głośna. Raczej taka, która pojawia się w spojrzeniu, w drobnym geście, w półtonie. Relacje nie są tu ani idealizowane, ani brutalnie rozbierane na części. Są ludzkie. Kruche. Prawdziwe. Czasem bolesne, czasem kojące — jak nocny śpiew, który nie budzi wszystkich, tylko tych, którzy potrafią go usłyszeć.
To książka, która nie daje gotowych wniosków. Nie stawia tez. Nie moralizuje. Zamiast tego proponuje coś znacznie trudniejszego: uważność. Wymaga od czytelnika zatrzymania się, odłożenia pośpiechu, wejścia w rytm opowieści, który jest wolniejszy niż codzienność. Ale jeśli się na to zgodzimy, dostaniemy w zamian doświadczenie bardzo intymne.
Po tej lekturze nie zostaje konkretna scena ani cytat, który chce się zapisać. Zostaje stan. Delikatne poruszenie. Wrażenie, że ktoś opowiedział historię szeptem — i ufał, że to wystarczy.
A noc, jak wiadomo, sprzyja tym, którzy naprawdę słuchają.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Alpaka czułości
Autor: mysilicielka
Historia jest lekka, bohaterowie pocieszni, styl przyjemny w odbiorze. W pełni rozumiem, czemu większość czytelników wystawiła wysokie oceny. Niestety do mnie powieść nie trafiła, nudziłam się zamiast śmiać, a po odłożeniu książki wcale nie miałam ochoty do niej wracać. Długo czekałam, aż coś zaskoczy, ale bezskutecznie. Polecam miłośnikom obyczajówek naładowanych pozytywną energią.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Czerwony Mars
Autor: mysilicielka
Jak taki wspaniały pomysł można tak strasznie pogrzebać? Zaczęłam czytać „Czerwonego…” i poczułam się, jakbym trafiła na kanapę u rodziców w czasie trwania tureckiego serialu w tv, którego nie wolno przełączyć. Monotonia, bylejakość, relacje łamane na spiski i układy, sztucznie nadmuchiwane dramaty… Miałam jeszcze nadzieję, że różne punkty widzenia dodadzą różnorodności, ale myliłam się.

Bohaterowie opuszczają Ziemię, ale ziemskie rozumowanie nie opuszcza ich - to jedyna prawda, której nauczyła mnie ta książka, zanim ją porzuciłam. Zamiast przeżywać fantastyczne przygody w kosmosie, postacie tylko rozgrzebują dawne waśnie. Nie, zupełnie to do mnie nie trafia, nie bawiłam się dobrze, a szkoda tracić czasu na tak długą opowieść, która ewidentnie mi nie leży.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Stacja Jagodno. Serce z bibuły (barwione brzegi)
Autor: Kama

Bo żeby dom żył, nie wystarczą mury i nowy dach czy piec. Dom to ludzie. To ci, którzy się wspierają, pomagają sobie w trudnych chwilach, rozumieją innych. Dom to ludzie do których się wraca, którym się ufa i którzy są nam bliscy".

Miłość i przyjaźń nie polegają na oczekiwaniu, czy spełnianiu czyichś oczekiwań, ale na byciu z kimś w każdej ważnej dla niego chwili, na zrozumieniu i akceptowaniu potrzeb.
"SERCE SIĘ NIE STARZEJE , ZAWSZE KOCHA TAK SAMO

Jagodno zawsze zaskakuje. Niewielka gmina oraz leżąca w jej sercu wieś Borowa od samego początku ma w sobie coś niesamowicie kojącego.
Oczywiście sercem domu pozostała babcia Róża, której mądrość chętnie bym przejęła, albo gdyby się dało- doświadczyła.
Tym razem każda z mieszkanek oraz tych które mimo miejsca zamieszkania zostawiły tam swoje serca musi stanąć w obliczu uczucia na które nie były gotowe - miłość.
Marysia i Kamil uczą się funkcjonować oddzielnie i pielęgnować swój związek, choć nie jest łatwo- zwłaszcza, że w jej życiu pojawia się Igpr - syn pani Jadwigi , która po śmierci męża musi zapewnić byt sobie i piątce pociech , co nie jest łatwe.
Kobieta jest artystką i uosobieniem dobra, choć o jej hobby wie niewiele osób.
Aż do czasu , gdy ów talent dostrzega Małgosia Kamińska- żona wójta, który o dziwo poszedł po rozum do głowy i pragmie odzyskać ukochaną.
Czy mu się uda?
Babcia Ewa oraz jej córka Tamara również nie będą narzekać na brak zainteresowania ze strony płci przeciwnej.
Czy Adam i Łukasz , którego tajemnicę pozna Sokołowska zajmą miejsca u boku swoich wybranek?

Autorka po raz kolejny pokazuje, że miłość nie ma jednego oblicza ani wieku. Jest cicha i dojrzała, czasem niepewna, czasem odważna do granic rozsądku. W Jagodnie uczucia nie spadają z nieba — one dojrzewają, potykają się o codzienność, lęki i niedopowiedzenia, ale właśnie dlatego są tak prawdziwe.
Historie bohaterek splatają się tu naturalnie, bez zbędnego patosu. Każda z kobiet nosi w sobie własny bagaż doświadczeń, straty i nadziei, a jednak żadna z nich nie jest pozostawiona sama sobie. To opowieść o kobiecej sile, solidarności i o tym, że czasem największym darem jest obecność drugiego człowieka — nawet wtedy, gdy nie potrafi on jeszcze znaleźć właściwych słów.
Jagodno znów staje się bezpieczną przystanią, miejscem, w którym można się zatrzymać, odetchnąć i uwierzyć, że jeszcze wszystko jest możliwe. Że można zacząć od nowa, nawet jeśli serce było już zmęczone, a życie nie oszczędzało. Bo — jak przypomina ta historia — serce się nie starzeje. Ono po prostu kocha. Tak samo. Zawsze.
To ciepła, mądra i bardzo potrzebna opowieść o bliskości, drugich szansach i o domu, który nie istnieje bez ludzi. Książka, do której chce się wracać — dokładnie tak, jak do Jagodna.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Ósma ofiara
Autor: Biegający Bibliotekarz
Ósma ofiara to powieść kryminalna autorstwa pani Katarzyny Bester. To pierwsza książka autorki, którą mogłem przeczytać. I powiem szczerze! To jest strzał w dziesiątkę, ponieważ to lektura w iście amerykańskim stylu, a ja dawno nie czytałem kryminału w takim stylu.

Katarzyna Bester debiutowała na rynku wydawniczym już w 2006 roku romansem pt.: Słodki kłamca. Jeśli nie pomyliłem się w liczeniu, na swoim koncie ma już 23 książki, przeważnie powieści obyczajowe, romanse i kryminały. Jest mieszkanką Podkarpacia i Rzeszowa, chciałaby zamieszkać w Nowym Jorku (stąd może dlatego osadziła akcję niniejszej lektury w tym amerykański mieście). Z wykształcenia jest magistrem filozofii, kocha koty, jest wolontariuszką w Fundacji Felineus, gdzie pomaga bezdomnym zwierzętom. Ma pewne uzależnienia — kawa (to tak jak ja) i... przeklinanie (zdarza się i u mnie!). Zresztą wulgaryzmy pojawiają się często w powieści, no ale jest to kryminał, a nie bajka dla grzecznych dzieci.

Cyfra „osiem” ma znaczenie, ponieważ tytuł na to jednoznacznie wskazuje. Ta ósemka rzuca się z okładki, a wkomponowana jest w widok wieżowców w Nowym Jorku jak i pobliską rzekę. W niej możemy zauważyć coś, co przypomina zwłoki kobiety. To pierwszy moment, gdy już wiemy, że tych ofiar będzie zdecydowanie więcej. I moment, że chcemy poznać tę historię.

Co takiego wydarzyło się za oceanem? Detektyw Faith Adams ma nie lada problem. W odmętach rzeki Hudson znaleziono zwłoki kobiety. Wszystko wskazuje na to, że podobne zbrodnie popełniano ponad trzy lata wcześniej, a tamta sprawa nie została rozwiązana. Na jakiś czas psychopata zaprzestał morderczych działań. Dlaczego znów powrócił? Kobieta wie, że będzie jej ciężko samej rozwikłać zagadkę. Wie również, że poprzednio nie poradził sobie z tym jeden z najlepszych detektywów z nowojorskiego wydziału zabójstw, Harry Belmond. Jej pierwszym zadaniem jest zwrócić się do niego o pomoc. Musi odnaleźć go w leśnej głuszy, co nie stanowi problemu. Gorzej, że ten człowiek nie chce współpracować z nią, a przede wszystkim przy tej sprawie.

Gdy jednak pierwsze lody zostaną przełamane, dwójka policjantów rzuci się w wir ciężkiej pracy, jest szansa na złapanie bestii, która morduje niewinne kobiety. Jaki ma motyw? Co przeoczono parę lat wstecz? Z tym muszą zmierzyć się kryminalni.

Powieść wciąga, nie pozwala oderwać się od historii. Warto ją przeczytać. ja polecam, bo to mocna, dobra książka.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Stacja Jagodno. Marzenia szyte na miarę
Autor: Kama
czasami robimy coś i jesteśmy szczęśliwi tak po wierzchu, na chwilę. Jest przyjemnie, ale w głębi duszy czujemy, że to nie jest do końca dobre albo nic dobrego na dłużej nie przyniesie. A czasami musimy zrezygnować z tych przyjemności i robić rzeczy, które wiele nas kosztują, wymagają wyrzeczeń albo nie są przyjemne. Za to wiemy , że dzięki temu będzie lepiej i radość i zadowolenie przyjdą, ale później. Wtedy tak po wierzchu jest trudno, ale łatwo i lekko w głębi duszy.

- (...) Wiesz, przeżyli ze sobą ponad sześćdziesiąt lat. I chyba nadal bardzo się kochają....
- Pozazdrościć takiego uczucia. Że też nam się taka miłość nie przytrafia.
- Może dawniej ludzi mieli więcej czasu na miłość?
- Więcej czasu?
- No tak. Nie spieszyli się. Powoli poznawali, musieli się dłużej starać, czekać na pocałunek czy seks. A potem nie spieszyli się tak ciągle, mieli czas na rozmowy, na przyjrzenie się drugiej osobie, zauważenie jej. A teraz - wszystko szybko - od razu do łóżka, potem ciągła gonitwa, bo przecież praca i zarobić trzeba na tyle rzeczy, nie? No i nie ma kiedy popatrzeć na tego, obok kogo się budzisz. Zresztą po co? Zawsze można zamienić na inną osobę. Tak jak z ciuchami - wiesz, że jakość kiepska, tu odstaje, tu uciska, ale ważne, że na początku dobrze wygląda, bo i tak w kolejnym sezonie spodoba ci się coś innego. A dawniej kupowało się rzeczy na lata, więc trzeba było dobrze wybrać, dopasować i dbać.

Musisz wiedzieć, czego chcesz. Co ci pasuje, co lubisz. I wtedy dopiero je tworzyć, uszyć najlepsze dla siebie. Wymarzyć sobie i potem te marzenia zrealizować. Swoje, nie czyjeś.
- Takie marzenia szyte na miarę?

Są książki i serie po których lekturze myślisz wyłącznie o dobrych i ważnych rzeczach.
Przychodzą Ci do głowy ludzie,których kochasz , albo po prostu tacy, którzy coś w Tobie zmienili.
Takie dobre i ciepłe emocje pozostawiła we mnie powieść Karoliny Wilczyńskiej.

Tamara i jej córka Marysia przeżyły bardzo trudny okres , lecz powoli odbudowują swoje relacje i uczą sie ufać sobie nawzajem.
Spokój jak zawsze odnajdują w pewnym białym domku na końcu małej wsi Borowa u babci Róży.
Tym razem każda z bohaterek przeżywa własne rozterki - Tamara stara się sprostać wszystkim obowiązkom, a na jej drodze ponownie stają mężczyźni- leśniczy Szymon i Łukasz- ten, który w oczach wielu osób jest tylko kłopotem.
Który z nich ma czyste intencje?
Marysia za to znów otwiera serce , a Kamil, który zdecydowanie się do tego przyczynia zyskuje sympatię.
Nastolatkowie poznają dwie, całkiem prawdziwe arystokratki-siostry Zuzannę i Julię Leszczyńskie - te z kolei skrywają bardzo ciekawą i trudną przeszłość.
Kolejną osobą ważną w całej opowieści są oczywiście Róża i Zofia - ta druga jest ma bez wątpienia wiele talentów , lecz jest bardzo niedoceniana przez córkę Kasię i zięcia Jarka.
Czy seniorka zdecyduje się postawić na siebie?
Niemniej i istotną postacią jest Ewa i to jej losy wywołały u mnie bolesne ukłucie w sercu, …bo właśnie w takich momentach najmocniej czuć, że „Marzenia szyte na miarę” nie są jedynie obyczajową opowieścią, ale książką o wyborach, które bolą, i o odwadze, by w końcu zacząć żyć w zgodzie ze sobą.
Losy Ewy pokazują, jak łatwo jest zgubić siebie, próbując spełniać cudze oczekiwania, i jak wysoką cenę płaci się za milczenie. Jej historia nie krzyczy – ona cicho pęka w środku, zostawiając po sobie niepokój i smutek, który długo nie chce zniknąć. To jedna z tych postaci, które zostają z czytelnikiem na długo po zamknięciu książki.
Karolina Wilczyńska po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać o emocjach zwyczajnych ludzi w sposób niezwykle prawdziwy. Tu nie ma łatwych rozwiązań ani bajkowych zakończeń. Są za to relacje, które trzeba naprawiać powoli, miłości, które wymagają cierpliwości, i decyzje, które na początku bolą, ale z czasem przynoszą ulgę i spokój. Autorka pięknie pokazuje różnicę między tym, co daje chwilową przyjemność, a tym, co buduje szczęście na dłużej.
Borowa znów staje się miejscem bezpiecznym – przestrzenią, w której można się zatrzymać, posłuchać własnego serca i zrozumieć, że marzenia naprawdę warto szyć na miarę, a nie nosić te, które ktoś inny nam narzucił. Relacje międzypokoleniowe, ciepło bijące od babci Róży, niedopowiedzenia, które w końcu domagają się prawdy – wszystko to tworzy historię pełną uważności i czułości.
To książka, która otula, ale jednocześnie skłania do refleksji. O miłości, która dojrzewa. O potrzebie bycia zauważonym. O tym, że nigdy nie jest za późno, by wybrać siebie.
„Marzenia szyte na miarę” zostawiają w sercu ciepło, spokój i tę cichą nadzieję, że nawet po najtrudniejszych doświadczeniach można jeszcze uszyć życie dokładnie takie, jakie naprawdę do nas pasuje.

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Przepraszam
Autor: Anna
Słowo tytułowe ''Przepraszam" wypowiada, się nie często od osób, które zraniły, gdyż łatwiej jest, popełnić czyn krzywdy zamierzonej niż wykonany ten będący najczęściej bez zastanowienia nie uwzględniając analizy tego, czy pozostanie, ślad w psychice do końca życia temu, kto został niewinnie skrzywdzony kosztem za popełnione czyny rodziny, sąsiadów z przeszłości.

Twórczości Pana Marcela Mossa nie miałam okazji dotychczas poznać. Zdecydowałam, że ze względu na opisaną wnikliwie treść książki, osadzoną w niej toczącą się nieprzewidywalnie akcje, co z niej wynika, czym się ona zakończy, czy to, co się będzie, w niej dziać ma sens, czy jednak nie, a może będzie w niej coś wyjątkowego, na co zwrócę szczególną uwagę i z czego to wynika, a przede wszystkim chęć zobaczenia, jak zachowują się głowni bohaterowie w sytuacji, kiedy nie ma czasu na powolne myślenie, lecz szybkie działanie rozpocznę wraz na czele z nim w książce należącej do gatunku literackiego kryminał pt.'' Przepraszam''.

Nie umknął mojej uwadze na samym początku prolog i czy można jego podstawie wyciągnąć, jakiekolwiek wnioski bądź one nie stanowią punktu wyjścia z sytuacji, która jest dopiero przed bohaterami.

Nie jestem w stanie wyobrazić tego, co czują na obecną chwilę Tess i jej małżonek Mariusz, kiedy następują niespodziewane u nich zmiany. Ich pięcioletnia córka Basia traci w brutalny sposób życie. Przeżywają ciężkie momenty. Jest potrzebne wsparcie od osób bliskich. Oni muszą wspierać się nawzajem, aby ich miłość niewygasła pomimo tego, co ich spotkało.

Jesteśmy świadkami, kiedy to miłość, przyjaźń królują, ale czy one są prawdziwe, czy jednak jest w nich coś ukryte, o czym nikt nic nie wie, a nawet się nie domyśla, czy jest nie tak, nie przypuszcza nawet, że coś nie gra, a być może wie o tym, jedynie, ktoś, komu się bezgranicznie ufa.

Książki tej nie czyta się szybko.

Autor uświadamia, że należy być czujnym na problemy, z którymi młodzi ludzie nie radzą sobie i potrzebują, kogoś z kim mogą bez stresu o nich porozmawiać.

Czy jedno słowo ''Przepraszam" będzie stanowiło główny klucz do rozwiązania zagadki, kto odpowiada za porwanie i mord pięcioletniej Basi, a może posłuży do tego, aby dowiedzieć się prawdy o osobie, którą znamy przez całe życie, a w ostateczności odkryć, kim ona jest naprawdę o tym warto się przekonać czytając ten kryminał.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Śladami zatartych wspomnień
Autor: Kama
Nie­kie­dy lu­dzie są sobie pi­sa­ni, ale czas i oko­licz­no­ści nie po­zwa­la­ją im tego za­uwa­żyć. Myślę, że każdy musi doj­rzeć do od­po­wied­nich de­cy­zji, i my chyba wła­śnie doj­rze­li­śmy

Ale wszyst­ko jest po coś, jak ma­wia­ła moja bab­cia, i ze wszyst­kie­go mo­że­my wy­cią­gnąć naukę dla sie­bie, jak twier­dzi moja te­ra­peut­ka.

Niewiedza i domysły są dużo gorsze. Zżerają człowieka od środka i wyniszczają psychikę. Powodują, że nadbudowujemy rzeczywistość itworzymy hipotezy, z których każda kolejna brzmi gorzej od poprzedniej.

Rupert Ogrodnik jest znanym przedsiębiorcą z branży nowych technologii, którego losy naznaczyły ogromne tragedie- najpoerw była to śmierć ukochanej żony Kaliny , a wkrótce po niej śmierć upomniała się także o ukochanego dziadka mężczyzny - Antoniego.
Mimo to bohater stara się czerpać z codzienności jak najwięcej upatrując w niej pozytywnych stron.
Może również liczyć na wsparcie przyjaciół.
Na horyzoncie pojawia się również możliwość odzyskania dawnej miłości Beaty.
Pewnego dnia Rupert odkrywa w domu zmarłego krewnego tajemniczą skrytkę.
W środku znajduje się stary list.
Jego treść wstrząsa światem przedsiębiorcy , wynika z niej bowiem ,że jego rodzice - Mateusz i Monika zostali zamordowani.
Co odkryje Rupert?
Jakie tajemnice skrywa jego córka Roksana? I czy ten zdecyduje się wybaczyć swemu najlepszemu przyjacielowi Markowi?
O tym wszystkim i wielu innych ciekawych sytuacjach opowiada książka Śladami zatartych wspomnień.
Jak to zwykle ze mną i twórczością Pani Kasi bywa zaczęłam tę serię od drugiej części cyklu , lecz to nie odebrało mi przyjemności z czytania.
Po chwili lekkiej dezorientacji zaczęłam się angażować w opowiadaną historię i kibicować - przynajmniej częściowo- jej uczestnikom.
Fabuła okazała się bardzo ciekawa i zajmująca, , a autorka umiejętnie splata wątki obyczajowe z tajemnicą z przeszłości, tworząc historię, która angażuje nie tylko fabularnie, ale i emocjonalnie. Katarzyna Wolwowicz nie serwuje czytelnikowi prostych odpowiedzi ani jednoznacznych ocen – zamiast tego pozwala stopniowo odkrywać kolejne warstwy prawdy, pokazując, jak bolesne sekrety potrafią kształtować ludzkie decyzje i relacje.
Postać Ruperta została wykreowana bardzo wiarygodnie. To bohater doświadczony przez los, targany sprzecznymi uczuciami, a jednocześnie próbujący zachować równowagę między przeszłością a teraźniejszością. Jego emocjonalne rozdarcie, walka z żalem, poczuciem straty i potrzebą zrozumienia sprawiają, że łatwo się z nim utożsamić. Równie interesująco wypadają postacie drugoplanowe, których motywacje i wybory nie są czarno-białe, a każda decyzja niesie za sobą konsekwencje.
Autorka porusza ważne tematy: żałobę, przebaczenie, lojalność, odpowiedzialność za własne wybory oraz wpływ niedopowiedzianych prawd na psychikę człowieka. Szczególnie wyraźnie wybrzmiewa motyw niewiedzy, która potrafi zatruwać codzienność i niszczyć relacje bardziej niż nawet najbardziej bolesna prawda.
„Śladami zatartych wspomnień” to książka, która skłania do refleksji i pozostawia czytelnika z pytaniami długo po odłożeniu jej na półkę. To opowieść o tym, że przeszłość prędzej czy później domaga się konfrontacji, a wybaczenie – zarówno innym, jak i samemu sobie – bywa najtrudniejszym, ale i najbardziej wyzwalającym krokiem.
Zdecydowanie polecam tę historię miłośnikom literatury obyczajowej z nutą tajemnicy, emocjonalnych dylematów i bohaterów, którzy nie są idealni, lecz prawdziwi. To książka, która zostawia ślad — dokładnie taki, jakiego można się spodziewać po tytule.

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Śladem fal
Autor: Kama
Czas tak prędko leci, jak coś miłego się dzieje, a jak smutek, to stoi nieruchomy, pozwalając cierpieć.

„Ślady wojny nie znikają wraz z jej końcem – zapisują się w ludziach, jak fale w piasku.”

„Morze obiecuje wolność, ale najpierw wystawia na próbę tych, którzy chcą zacząć od nowa.”

Tadeusz Dusza wraz z trzema córkami - Elą , Ireną i Gabrysią zmuszony okolicznościami przenosi się z rodzinnej wsi do nadmorskiej Łeby.
Ma nadzieję, że w nowym miejscu przeszłość straci na znaczeniu, a oni zaczną życie od nowa.
Niestety okazuje się ,że czekają go wyzwania na które nie zawsze jest gotowy zmierzyć się z konsekwencjami swoich wyborów.
Sytuacja komplikuje się ponieważ młode kobiety towarzyszące ojcu pragną żyć po swojemu.
Elżbieta jest ambitną kobietą. Właśnie dostała się na studia medyczne i czeka ją wiele wyrzeczeń.
Jednocześnie dziewczyna pragnie spełnić swoje marzenia co wywołuje wiele dylematów.
Irena zaś jest postacią niezwykle emocjonalną i szybko znajduje mężczyznę, któremu oddała serce. Niestety choć początkowo wydaje się, że wszystko ułoży się po jej myśli relacja zaczyna się zmieniać- niekoniecznie w pożądany przez bohaterkę kierunku.
Trzecia z sióstr Gabrysia wcale nie chce się przeprowadzić i jest osobą niesamowicie intrygującą i nieszablonową.
Jej bunt nie jesr krzykiem, lecz ciszą.

Śladem fal to powieść o czasie, który nie leczy ran, lecz uczy z nimi żyć. O ludziach, którzy próbują zostawić przeszłość za sobą, choć ta nieustannie powraca – w gestach, decyzjach i niewypowiedzianych słowach. Hanna Cygler z wrażliwością pokazuje, że nowy początek rzadko bywa czystą kartą, a odbudowywanie życia po wojnie wymaga nie tylko siły, lecz także zgody na ból i kompromisy.
To historia rodziny rozdartej między obowiązkiem a pragnieniem wolności, między lojalnością a potrzebą bycia sobą. Każda z bohaterek idzie własną drogą, ale wszystkie niosą ten sam ciężar doświadczeń. Morze, choć obiecuje zmianę, nie przynosi ukojenia od razu – raczej uczy cierpliwości i pokory wobec losu.
Ta książka nie krzyczy emocjami. Ona je zostawia – jak ślady fal w piasku – ciche, lecz trwałe. I właśnie dlatego tak długo zostaje w pamięci

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Pola i Franek odkrywają świat. Tajlandia, czyli kraj, w którym tuk-tuki pędzą szybciej niż wiatr
Autor: Gosia
„Tajlandia, czyli kraj, w którym tuk-tuki pędzą szybciej niż wiatr” Pauliny Walczak-Matla to barwna, ciepła i pełna ciekawostek opowieść podróżnicza skierowana do młodszych czytelników, ale taka, która z powodzeniem potrafi zainteresować także dorosłych. Fabuła książki opiera się na wspólnej wyprawie Poli i Franka oraz ich rodziców do Tajlandii. Razem z bohaterami czytelnik wyrusza w podróż samolotem, poznaje tętniący życiem Bangkok, egzotyczną przyrodę, niezwykłe zwierzęta oraz wyspy, które wyglądają jak wyjęte z pocztówki.

Pola i Franek są przewodnikami po tajskim świecie – ciekawskimi, otwartymi i pełnymi entuzjazmu. To właśnie dzięki ich perspektywie książka ma lekki, przyjazny ton, a opisy nowych miejsc nie przytłaczają nadmiarem informacji. Bohaterowie odkrywają lokalne środki transportu, takie jak tuk-tuki czy podniebny pociąg, próbują tajskich potraw, zachwycają się przyrodą i uczą się, że podróżowanie to nie tylko oglądanie zabytków, ale także poznawanie kultury, smaków i codziennego życia mieszkańców. Tajlandia przedstawiona jest jako kraj kontrastów – nowoczesny i dziki, głośny i spokojny, pełen kolorów, zapachów i ruchu.

Podczas lektury towarzyszą czytelnikowi emocje związane z odkrywaniem nieznanego: ciekawość, zachwyt, radość i lekka ekscytacja. Książka budzi chęć podróżowania, inspiruje do zadawania pytań i otwiera na inne kultury. Emocje w niej są jasne i pozytywne, dostosowane do młodego odbiorcy – nie ma tu napięcia czy niepokoju, jest za to poczucie bezpieczeństwa i przygody. Gatunkowo to literatura podróżniczo-edukacyjna dla dzieci, łącząca elementy reportażu, przewodnika i opowieści przygodowej.

To idealna propozycja dla dzieci ciekawych świata, dla rodzin planujących wspólne podróże, a także dla młodych czytelników, którzy lubią książki uczące poprzez zabawę. „Tajlandia, czyli kraj, w którym tuk-tuki pędzą szybciej niż wiatr” to lektura, która nie tylko przybliża egzotyczny kraj, ale także pokazuje, że poznawanie świata może być fascynującą przygodą. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć, by choć na chwilę przenieść się do miejsca pełnego słońca, smaków i niezwykłych wrażeń.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Sen pachnący marzeniami
Autor: Blogerka Anka
"Sen pachnący marzeniami" to nie jest książka, którą się czyta, oj nie. To książka, która wgryza się w emocje, zostawia ślad i nie pyta o zgodę.

Renata po wydarzeniach z "Nocy pachnącej samotnością" spada na samo dno. Strata, którą dźwiga, jest zbyt ciężka, by dało się normalnie oddychać, funkcjonować, myśleć o jutrze. Szpitalne ściany są chłodne, a w środku aż krzyczy pustka. I wtedy pojawia się Wawro, jak zawsze bezczelny, konkretny, brutalnie szczery. Z listem. Z propozycją pomocy. Bez litości, bez owijania w bawełnę. Dokładnie taki, jakiego Renata w tym momencie potrzebuje, nawet jeśli jeszcze o tym nie wie.

Motyw listu i tęsknoty wybrzmiewa tu wyjątkowo mocno. To historia o słowach, których nie można było wypowiedzieć, o uczuciach, które duszą, gdy zostają zamknięte zbyt głęboko. I trafia to prosto w czułe struny czytelnika - boli, uwiera, zostaje.

To nie jest łatwa opowieść. Jej złożoność obnaża problem alkoholu, brak wsparcia ze strony najbliższych, ciągłe wyrzuty sumienia i walkę z samą sobą. Ale kiedy Renata zmienia otoczenie, powoli, ostrożnie zaczyna przyjmować pomoc, zaczyna też otwierać się na coś, albo kogoś. I wtedy na jej drodze staje Wiktor. Dziesięć lat młodszy, z innego świata, z innym statusem, inną przyszłością. Dzieli ich niemal wszystko. A jednak to, co rodzi się między nimi, jest gęste, elektryzujące, niepokojąco zmysłowe.
To pożądanie nie jest łatwe ani wygodne. Jest podszyte strachem, niepewnością, pytaniem: czy warto ryzykować kolejne rozczarowanie? Czy dać szansę uczuciu, które rozpala ciało, ale może złamać serce? A może bezpieczniej się schować i poczekać, aż wszystko minie?

Jakby tego było mało, nad Renatą wciąż wiszą rodzinne sekrety. Ktoś, o kim nie wolno mówić. Ktoś, kto zniknął bez śladu. Brat, którego brak boli najbardziej. Co się stało? Dlaczego zamilkły wspomnienia? Ta tajemnica kładzie się cieniem na jej teraźniejszości i nie pozwala ruszyć dalej.

Bożenka! Kobieta chaos, ogień i prowokacja. Jej problemy małżeńskie, pokusy czające się tuż obok, mąż, który chce uciec spod jej władzy. To tylko początek.
A gdy Bożenka i Wawro pojawiają się razem, cóż. To dwa diabły. Iskry lecą, napięcie rośnie, a czytelnik ma wrażenie, że jedno drugie z czystą przyjemnością doprowadziłoby do zguby.

"Sen pachnący marzeniami" to historia pełna namiętności i pożądania, ale też ogromu bólu, samotności i walki o siebie. To książka o tym, że czasem trzeba dotknąć dna, by zrozumieć, czego naprawdę się pragnie.
I uwierzcie mi, po zakończeniu będziecie chcieli więcej! Natychmiast. Jest ogień 🔥
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Magiczny Słowik
Autor: Ksiazkowo.dana
„Słowik” Agnieszki Czerwińskiej to powieść, która zaskakuje przede wszystkim atmosferą, nasyconą emocjami i podszytą nieustannym poczuciem, że za chwilę wydarzy się coś, co zmieni bieg tej historii. Autorka prowadzi czytelnika w świat pozornie spokojny, ale naznaczony ranami, które domagają się wysłuchania. Już od pierwszych stron widać, że najważniejsze będą tu relacje, cisze między słowami

i drobne, niedopowiedziane gesty.

Główna bohaterka, nosząca w sobie ciężar dawnych doświadczeń, staje wobec konieczności zmierzenia się z przeszłością, która powraca szybciej, niż chciałaby przyznać. Czerwińska tworzy ją z wyjątkową uważnością jako kobietę silną, lecz kruchą, pragnącą bliskości, ale jednocześnie uciekającą przed nią.

To właśnie ta psychologiczna precyzja sprawia, że „Słowik” działa nie tylko na poziomie fabuły, ale przede wszystkim emocji. Jej wędrówka ku sobie samej jest opowiedziana z naturalnością, która pozwala czytelnikowi zanurzyć się w jej lękach, pragnieniach i tęsknotach.
Atutem powieści jest również sposób, w jaki autorka opisuje przestrzeń pełną symboli, natury i momentów zatrzymania. „Słowik” staje się metaforą: głosem, który próbuje się przebić mimo bólu, straty i niezrozumienia. To także opowieść
o tym, jak trudno jest mówić głośno o tym, co najtrudniejsze, oraz jak wielką siłę może mieć jedno szczere, wypowiedziane z drżeniem zdanie.
Warto podkreślić, że tempo książki jest spokojne, wręcz kontemplacyjne. Zamiast nagłych zwrotów akcji dostajemy emocjonalne napięcie, które rośnie w sposób subtelny, ale konsekwentny.
To literatura dla czytelniczek i czytelników, którzy lubią zanurzyć się w psychologiczne niuanse, w oddech bohaterów i w detale, które mówią więcej niż dialogi.Słowik” to poruszająca, pięknie napisana opowieść o odnajdywaniu własnego głosu, o mierzeniu się
z milczeniem i o sile, jaką daje świadomość, że nawet z najciemniejszego miejsca można wyjść czasem powoli, czasem z bólem, ale zawsze
z nadzieją. Agnieszka Czerwińska udowadnia, że potrafi pisać o emocjach z niezwykłą wrażliwością, jednocześnie nie popadając w przesadę czy patos.
To książka, która zostaje w czytelniku długo po zamknięciu ostatniej strony. Jeśli szukacie historii intymnej, głęboko ludzkiej i opowiedzianej z empatią
„Słowik” to zdecydowanie dobry wybór.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Liczba wyświetlanych pozycji:
1
2
3
4
5
821
Idź do strony: