Recenzje:
Autor: Gosia
„Zanim zapłonął świat” autorstwa Wioletta Sawicka to powieść, która bardzo subtelnie, ale i przejmująco wprowadza czytelnika w świat, który za chwilę przestanie istnieć. To historia rozpięta między przeszłością a teraźniejszością, gdzie wspomnienia stają się mostem prowadzącym do czasów młodości, przyjaźni i narastającego niepokoju.
Fabuła rozpoczyna się współcześnie, gdy schorowana Alicja trafia na książkę przywołującą postać Marty – przyjaciółki z dzieciństwa. To właśnie ten moment uruchamia lawinę wspomnień i przenosi nas do przedwojennego Krzemieńca na Wołyniu. Tam poznajemy Helenę Krzemieniecką – młodą, ambitną kobietę, która nie chce podporządkować się społecznym oczekiwaniom. Jako inżynier chemik próbuje znaleźć własne miejsce w świecie zdominowanym przez mężczyzn, co czyni ją bohaterką wyrazistą i bardzo nowoczesną jak na realia epoki. Wokół niej pojawia się galeria równie ważnych postaci – Dmytro, Ukrainiec, oraz żydowskie małżeństwo Zuzanna i Szymon. Ich relacje budują jedną z najpiękniejszych warstw tej powieści – przyjaźń ponad podziałami narodowościowymi i kulturowymi. To właśnie ta bliskość, lojalność i wzajemne wsparcie kontrastują z narastającym napięciem społecznym. Czytelnik od początku czuje, że ten świat – choć pełen życia, marzeń i planów – stoi na krawędzi katastrofy. Styl autorki jest bardzo plastyczny i emocjonalny, ale jednocześnie wyważony. Wioletta Sawicka potrafi z dużą wrażliwością oddać zarówno codzienność bohaterów, jak i powoli narastające zagrożenie. Jej język jest przystępny, ale nasycony szczegółami, które budują klimat epoki. Szczególnie dobrze wypadają opisy relacji międzyludzkich – są naturalne, wiarygodne i pełne emocji. W książce wyraźnie wybrzmiewają motywy przyjaźni, miłości, ambicji i walki o niezależność. Bardzo ważny jest także motyw utraty – świata, bezpieczeństwa, złudzeń. Autorka pokazuje, jak kruche są społeczne równowagi i jak szybko mogą zostać zniszczone przez uprzedzenia i konflikty. Tło historyczne – napięcia polsko-ukraińskie i narastająca niechęć wobec Żydów – nie jest tylko dodatkiem, ale integralną częścią opowieści, która nadaje jej głębi i autentyczności. Pod względem gatunkowym jest to powieść obyczajowo-historyczna z wyraźnie zarysowanym dramatem społecznym. Książka skierowana jest głównie do czytelników, którzy lubią historie osadzone w realiach historycznych, ale skupione na emocjach i losach bohaterów. To lektura dla osób ceniących wielowymiarowe postaci i opowieści, które skłaniają do refleksji. Podczas czytania pojawia się cała gama emocji – od ciepła i wzruszenia, przez niepokój, aż po smutek i poczucie nieuchronności. Czytelnik szybko przywiązuje się do bohaterów, co sprawia, że świadomość nadchodzącej tragedii staje się jeszcze bardziej dotkliwa. To jedna z tych książek, które zostają w głowie na długo, bo nie tylko opowiadają historię, ale pozwalają ją poczuć. To poruszająca, mądra i bardzo ludzka opowieść o świecie tuż przed katastrofą – o marzeniach, które jeszcze mają szansę się spełnić, i o relacjach, które nadają sens nawet w najtrudniejszych czasach. Jeśli lubisz powieści, które łączą historię z emocjami i wyrazistymi bohaterami, zdecydowanie warto po nią sięgnąć. ✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Autor: Gosia
„Właściwa stacja” autorstwa Joanna Tekieli to ciepła, życiowa opowieść o tym, że czasem największe zmiany zaczynają się wtedy, gdy wszystko wydaje się tracić stabilność. To historia bardzo współczesna, a jednocześnie uniwersalna – o samotności, odwadze i uczeniu się siebie na nowo w momencie, gdy życie nieoczekiwanie zmienia kierunek.
Fabuła skupia się na Wandzie, kobiecie po rozstaniu z mężem, która powoli odnajduje spokój w swojej nowej codzienności. Dorosłe córki żyją własnym życiem, a ona sama uczy się niezależności i tego, jak dobrze może smakować samotność, jeśli nie jest narzucona, lecz wybrana. Ten względny spokój burzy jednak utrata pracy – wydarzenie, które zmusza ją do przewartościowania dotychczasowego życia i zmierzenia się z lękiem przed przyszłością. Wanda, chcąc zwiększyć swoje szanse zawodowe, zapisuje się na kurs komputerowy, który okazuje się nie tylko praktycznym krokiem, ale też początkiem czegoś znacznie ważniejszego. Dzięki nowym ludziom i nieoczekiwanym relacjom zaczyna się jej droga do zmian, których wcześniej nawet nie brała pod uwagę. Bardzo ważną rolę odgrywa sama bohaterka. Wanda jest postacią wiarygodną, „z życia wziętą” – nie idealną, ale prawdziwą. Jej wahania, obawy i stopniowe otwieranie się na nowe doświadczenia sprawiają, że łatwo się z nią utożsamić. To kobieta, która nie szuka spektakularnych rewolucji, ale powoli uczy się, że nigdy nie jest za późno, by zacząć od nowa. Równie istotne są postacie drugoplanowe, które wnoszą do jej życia świeżość, wsparcie i nowe perspektywy. Styl autorki jest lekki, przystępny i bardzo emocjonalnie wyważony. Joanna Tekieli pisze w sposób naturalny, bez zbędnego patosu, skupiając się na codzienności i drobnych momentach, które składają się na większą zmianę. To proza, która nie przytłacza, ale delikatnie prowadzi czytelnika przez emocje bohaterki, pozwalając mu się w nie wsłuchać. W książce wyraźnie obecne są motywy drugiej szansy, samotności, odnajdywania siebie oraz odwagi do zmiany. Ważny jest też motyw nowych technologii i współczesnych form kontaktu – to one stają się symbolem nowego etapu w życiu Wandy. Historia pokazuje, że nawet w momencie kryzysu można znaleźć „właściwą stację”, jeśli tylko pozwoli się sobie spróbować jeszcze raz. Pod względem gatunkowym to powieść obyczajowa z elementami literatury współczesnej, skierowana przede wszystkim do dorosłych czytelników, którzy lubią historie spokojne, ale niosące ważny ładunek emocjonalny. Szczególnie dobrze odnajdą się w niej osoby ceniące opowieści o codziennym życiu, relacjach i zmianach, które nie są spektakularne, ale głęboko osobiste. Podczas lektury pojawia się wiele ciepłych emocji – od wzruszenia, przez nadzieję, aż po refleksję nad własnymi wyborami i momentami zwrotnymi w życiu. To książka, która daje poczucie ukojenia i jednocześnie przypomina, że zmiana nie zawsze oznacza chaos – czasem jest po prostu powrotem do siebie. To spokojna, mądra i bardzo ludzka opowieść, po którą warto sięgnąć, jeśli szuka się historii dającej wiarę w nowe początki. ✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Autor: przyrodaz
Biorąc pod uwagę fakt, że pojawiło się już czternaste wydanie tej książki, nikt mi nie powie, że nie ma w sobie prawdziwej autentyczności. Cały styl pisarski cechuje bujna wyobraźnia do rzeczy już istniejących. Opisy potrafią hipnotyzować nie tylko wymyślnymi przymiotnikami, ale i prawdziwą prostotą, że są one jak najbardziej przyziemne i zwyczajne, ale niestosowane w innych pozycjach formy obyczajowej. Postacie niby jak my, ale ich prosty i szczery sposób myślenia potrafił hipnotyzować, gdyż jeśli ktoś tu uważał, że coś było brzydkie, to tego nie ukrywał. Nikt tu nie przejmował się opinią innej osoby, ponieważ mówili to, co widzieli i co uważali. Jeśli komuś takie rozmowy nie odpowiadały, to izolowały się żyjąc w przekonaniu, że widocznie to nie ich energia i tyle. Jakiż świat byłby bardziej prosty, gdyby i teraz ludzie mówili prawdę, a nie zakładali maski na twarze:-)
Opowieść ukazuje nam prawie trzydziestoletnią kobietę, która uwielbia życie niewidzialnej. Z jednej strony żyje marzeniami o księciu z bajki, a drugiej strony wie, że nikt taki dla niej się nie pojawi. Wydaje mi się, że każda nawet nastoletnia dziewczyna czy też kobieta, która jest cicha i małomówna spoufali się z dojrzałą z wyglądu ale dziecięcą z duszy bohaterką, gdzie poczuje takie odbicie siebie. To ona za sprawa swojej wyobraźni utworzy w głowie świat w którym chciała by mieszkać. Jest tam kimś, kim zawsze chciała być, tylko nikomu tego nie zdradzała. Czyżby dostała szansę na zmianę swojej osobowości na tą prawdziwą? Jeśli patrzeć na prawo manifestacji, to podpowie, że wpierw wyobraź sobie świat w którym chcesz żyć, a później żyj jakby już był prawdziwy, a cały wszechświat się dostosuje aby wyglądał tak jak go oczami wyobraźni widzisz. Niby proste, ale wymaga ogromu pracy i prostoty, by być szczerym w tym, co lubi się robić i kim chce się być. Autorka pięknie podpowiedziała nam co mamy wykonać aby to świat dostosował się do nas, a nie my do niego, tylko oczywiście każdy pojmie tą historię z perspektywy, którą sam zna i rozumie. Uważam, że te czternaście wydań w przyszłości będzie się powiększało nie tylko po to, by pokazać niesforną rudowłosą dziewczynę, ale by w końcu ludzie ujrzeli, że mogą się stać tym kim chcą tylko wtedy, kiedy będą sami w to wierzyli:-) ✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Autor: Gosia
„Tu Oliver” autorstwa Dustin Thao to poruszająca, delikatna i pełna emocji opowieść o żałobie, pamięci i próbie odnalezienia siebie po stracie kogoś najważniejszego. Choć to kontynuacja historii znanej z pierwszego tomu, książka potrafi stanąć na własnych nogach i opowiedzieć historię, która trafia prosto w emocje czytelnika.
Fabuła skupia się na Oliverze, który rok po śmierci Sama wciąż nie potrafi się z nią pogodzić. Pisanie wiadomości do ukochanej osoby, mimo że wie, iż nigdy nie dostanie odpowiedzi, staje się dla niego formą radzenia sobie z bólem. To bardzo intymny i szczery obraz żałoby – takiej, która nie znika wraz z upływem czasu, tylko zmienia swoją formę. Przełom następuje w momencie, gdy Oliver przez przypadek dzwoni zamiast pisać i po drugiej stronie ktoś odbiera. Tym kimś jest Ben – zupełnie obcy chłopak, który od miesięcy czyta jego wiadomości. To spotkanie, choć początkowo przypadkowe, zaczyna zmieniać wszystko. Relacja Olivera i Bena rozwija się powoli, w dużej mierze poprzez rozmowy – szczere, momentami nieporadne, ale bardzo prawdziwe. Łączy ich samotność, doświadczenie straty i potrzeba bycia zrozumianym. Oliver jest bohaterem niezwykle wrażliwym, zagubionym między przeszłością a przyszłością, natomiast Ben wnosi do jego życia spokój i pewną nadzieję. Ich historia nie jest typowym romansem – to raczej opowieść o dwóch osobach, które uczą się na nowo żyć. Styl Dustina Thao jest prosty, ale niezwykle emocjonalny. Autor pisze oszczędnie, nie przeciąża tekstu, a jednak każde zdanie wydaje się przemyślane i trafiające w sedno. Dużą rolę odgrywają dialogi i wiadomości – to właśnie w nich ukryta jest największa siła tej książki. Pojawia się też subtelna nuta magii, która nie dominuje fabuły, ale dodaje jej wyjątkowego, niemal eterycznego klimatu. Wśród najważniejszych motywów wyraźnie widać żałobę, pamięć, miłość, ale też konieczność odpuszczenia i pójścia dalej. Bardzo silny jest motyw komunikacji – zarówno tej niemożliwej (wiadomości do zmarłej osoby), jak i tej, która rodzi się niespodziewanie i zaczyna leczyć. Książka porusza też temat czasu i przestrzeni – nie tylko dosłownie, ale jako barier, które czasem trudno pokonać emocjonalnie. Pod względem gatunkowym to młodzieżowa powieść obyczajowa z elementami romansu i subtelną fantastyką. Skierowana jest głównie do młodszych czytelników, ale jej uniwersalne emocje sprawiają, że może trafić do każdego, kto doświadczył straty lub szuka historii o nadziei po trudnych przeżyciach. To książka, która wywołuje całą gamę emocji – od smutku i tęsknoty, przez wzruszenie, aż po cichą nadzieję. Czytelnik bardzo łatwo zanurza się w świecie Olivera, współodczuwa jego ból i stopniowo razem z nim uczy się, że zamknięcie jednego rozdziału nie oznacza końca wszystkiego. To delikatna, piękna i niezwykle emocjonalna historia, która zostaje w sercu na długo i zdecydowanie warto po nią sięgnąć, szczególnie jeśli szuka się opowieści o miłości, która potrafi przetrwać nawet najtrudniejsze momenty – i tej, która dopiero ma szansę się zacząć. ✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Autor: Gosia
„Stosy kości” autorstwa J.D. Kirk to mocne otwarcie kryminalnej serii, które od pierwszych stron buduje napięcie i nie pozwala czytelnikowi odetchnąć. To historia mroczna, intensywna i momentami niepokojąco realistyczna – taka, która zostaje w głowie na długo po zamknięciu książki.
Fabuła koncentruje się na inspektorze Jacku Loganie, detektywie naznaczonym przeszłością. Dziesięć lat wcześniej rozwiązał sprawę seryjnego mordercy dzieci, zwanego Szeptaczem, co przyniosło mu uznanie, ale też pozostawiło w nim głębokie rysy. Kiedy w północnej Szkocji znika siedmioletni chłopiec, Connor, Logan staje na czele śledztwa. Szybko okazuje się, że nowe zaginięcie ma niepokojąco wiele wspólnego z dawną sprawą. Pojawia się pytanie, które podważa wszystko: czy naprawdę wtedy złapano właściwego człowieka? To właśnie ten motyw – niepewności i powracającej przeszłości – napędza całą historię. Śledztwo prowadzone jest dynamicznie, z wieloma zwrotami akcji i rosnącą presją czasu. Autor świetnie buduje atmosferę zagrożenia, a surowe, szkockie krajobrazy tylko potęgują poczucie izolacji i niepokoju. Największym atutem książki jest sam Logan. To bohater daleki od ideału – sarkastyczny, zmęczony życiem, momentami cyniczny, ale jednocześnie zdeterminowany i zaangażowany. Jego wewnętrzne rozdarcie, walka z traumą i poczuciem winy sprawiają, że jest postacią bardzo ludzką i wiarygodną. Równie ciekawie wypadają bohaterowie drugoplanowi, którzy wnoszą do historii zarówno napięcie, jak i momenty oddechu. Styl J.D. Kirk jest bezpośredni, dynamiczny i pełen ciętego humoru, który kontrastuje z ciężarem poruszanych tematów. Autor sprawnie balansuje między brutalnością zbrodni a bardziej osobistymi momentami, dzięki czemu książka nie jest jednowymiarowa. Dialogi są naturalne, a tempo akcji dobrze wyważone – nie ma tu miejsca na dłużyzny. Wśród najważniejszych motywów pojawiają się trauma, poczucie winy, obsesja oraz cienka granica między sprawiedliwością a błędem. Ważny jest też motyw czasu – nie tylko jako presji w śledztwie, ale też jako czegoś, co nie zawsze leczy rany. Przeszłość w tej historii nie daje o sobie zapomnieć i nieustannie wpływa na teraźniejszość. Pod względem gatunkowym to klasyczny kryminał z elementami thrillera psychologicznego, skierowany do czytelników lubiących mroczne, intensywne historie z wyrazistym bohaterem. To książka dla tych, którzy cenią napięcie, zagadki i fabuły, które trzymają w niepewności do samego końca. Podczas lektury pojawia się przede wszystkim napięcie i niepokój, ale też ciekawość i potrzeba odkrycia prawdy. To jedna z tych historii, które wciągają tak bardzo, że trudno się od nich oderwać, a kolejne rozdziały czyta się z rosnącym poczuciem, że nic nie jest takie, jak się wydaje. To mocny, klimatyczny kryminał, który nie tylko angażuje, ale też zostawia czytelnika z refleksją nad tym, jak łatwo można się pomylić – i jak wysoką cenę się za to płaci. ✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Autor: FioletowaRóża
W jednym z wywiadów/podcastów Marcel Moss wyznał szczerze, że nie pisze swoich książek dla zdobycia prestiżowych nagród literackich. Dla pisarza uwielbiającego mieszankę gatunkową sensacja/kryminał/thriller najważniejsze jest, by podać swoim odbiorcom to, co sam lubi czytać. Jego teksty muszą zawsze opierać się też o warstwę psychologiczną- Marcel Moss nie boi się przyznać, że sam, jako dziecko, doświadczył wiele złego. Być może, na kartach swych książek, ma teraz okazję zemścić się na swoich oprawcach. Jeśli tak właśnie jest- doskonale go rozumiem, choć bardzo proszę każdego czytelnika, by książki NIGDY nie stały się inspiracją do złych, makabrycznych i nieodwracalnych czynów. Nie tędy droga!
Ten, kto doskonale zna już twórczość Marcela Mossa wie, że autor, w sposób dosadny, porusza trudne, smutne i wciąż ukrywane problemy, jakimi są choćby uzależnienia, hejt w sieci czy przemoc fizyczna oraz psychiczna. Teksty pisarza warto więc czytać, ale czy przez szokujące rozdziały przebrną ludzie wrażliwi, delikatni, o słabych nerwach? Wyrokować nie mogę i też nie chcę, ale dla wielu może być to swego rodzaju wyzwanie czytelnicze. Co jeszcze bardziej istotne, najnowsza historia, czyli „Zły opiekun”, to kontynuacja, druga część historii Kornela Malickiego, sławnego pisarza, reportażysty. Czytanie cyklu w sposób chronologiczny jest dobrą opcją, ale nie niezbędną. Od samego początku akcja jest nakierowana tak, byśmy mogli o wszystkim sobie przypomnieć i z wypiekami na twarzy śledzić następujące po sobie wydarzenia. Odniesienia do wydarzeń sprzed lat mają swój konkretny cel, ale jaki? Warto samemu się o tym przekonać. Jak podkreślił Marcel Moss, „są rany, które nigdy się nie zabliźniają i zemsta, która domaga się finału”. Zapewne zemstę na osobie trzeciej często odbiera się negatywnie i jest uznawana za nieprzynoszącą ukojenia, lecz postawa Kornela Malickiego jest w pełni uzasadniona. Lipiec 2007-kwiecień 2026 to daty bardzo od siebie odległe, ale autor często oscyluje między tym, co było i co ma miejsce teraz. Dzięki temu zabiegowi literackiemu zdajemy sobie sprawę, jak mocno przeszłość potrafi wpłynąć na postawę dorosłego człowieka. Nie inaczej dzieje się, jeśli chodzi o pierwszoplanową postać Kornela Malickiego. Będąc u szczytu literackiej sławy ciągle myśli on o ranach zadanych wcześniej. Co jednak zrobić, gdy planowanie zemsty nie idzie według ściśle założonego planu, a kłopoty zaczynają się mnożyć? Czytelnikom obiecać można jedno: autor tak zaplanował fabułę swojej książki, byśmy odczuwali wiele emocji pasujących do mroczej opowieści. Jeśli napiszę coś więcej- zdradzę zbyt wiele. Dlatego bez grama skrępowania mogę polecić zarówno pierwszą, jak i drugą część cyklu. Wszystkie elementy powieści znakomicie ze sobą korespondują, a czytelników warto zostawić w niepewności i nie odkrywać wszystkich kart. Dodam jedynie, że odwaga Marcel Mossa jako pisarza jest tu chwilami niewyobrażalna- za to właśnie cenię go najbardziej. Policjanci czasem narzekają na rutynę w pracy i brak wrażeń niczym z filmu sensacyjnego. Nie w przypadku Marcela Mossa, który w „Złym opiekunie” od razu stawia na elementy mogące pasować nawet i do horroru. Mnie samej niemal natychmiast przypomniał się prawdziwy dramat z 2011, którego autorem był obywatel Norwegii, Andres Breivik. Autor idealnie podkreślił, że nawet w wykreowanej przez siebie fikcji literackiej światem może rządzić zło, a ludzie, niekoniecznie dorośli, są zdolni do największych okrucieństw. Zgodzisz się z tym, Drogi Czytelniku? Czy naprawdę czasem wystarczy jedno słowo, by rozdrapać stare rany? Jestem przekonana, że niektóre wspomnienia są niczym wulkan- długo pozostają uśpione, by nagle wybuchnąć. Na uwagę zasługuje też osoba Patrycji, córki Kornela, która nie wierzy w zmianę zachowania ojca. Ale czy osoba zraniona jako dziecko i przechodząca żałobę w czasie dorosłym może jeszcze być szczęśliwa? Oto jest pytanie. Autor solidnie udowadnia nam też, że nikt nigdy nie musi wyglądać jak zabójca. Skrót fabuły ujęty na okładce prowadzi czytelników do makabrycznego zdarzenia, ale dlaczego nastolatek, Michał Kitler, pozbawił życia niewinne osoby, by potem samemu popełnić samobójstwo? Cóż, niczego zdradzać nie mogę i też nie chcę, lecz bywa tak, że na wyrządzone zło składają się wbijane latami szpilki. Jeśli ktoś chce poznać szczegóły- zapraszam do lektury. Umyślnie nie podaję wszystkich wątków, a także imion bohaterów. Opowieści Marcela Mossa są zawsze tak skonstruowane, że trzeba je czytać do ostatniego słowa i tym samym nie dzielić skóry na niedźwiedziu. Jeśli więc już nam się wydaje, że złapaliśmy winnego, poczekajmy z piciem szampana do końca. Cykl ten to też nie dylogia- końcowe słowa CIĄG DALSZY NASTĄPI są na to wystarczającym dowodem. Co jeszcze czeka Kornela Malickiego? Zobaczymy- Marcel Moss w swej kreatywności jest zdolny do wszystkiego. ✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Autor: Monika Kowalczyk
Witam, dziś mam dla Was recenzję książki „Trapped In A Lie” ❤️ autorki Katarzyny Zięciny ❤️ Wydawnictwo WasPos ❤️
„Trapped In A Lie” to słodko-gorzka opowieść o dwojgu pogubionych ludziach. Nasza bohaterka to kobieta, która mimo młodego wieku przeszła w życiu naprawdę wiele trudnych chwil. Nieudane małżeństwo to coś, czego nikt z nas nie chciałby doświadczyć — zwłaszcza gdy druga osoba traktuje nas w sposób, na jaki absolutnie nie zasługujemy. Toksyczna relacja, w której pojawia się poniżanie, manipulacja i ciągłe ranienie drugiego człowieka, nigdy nie powinna mieć miejsca. To historia, która pokazuje, jak łatwo zatracić siebie i jak trudno jest znaleźć w sobie siłę, by odejść. A przecież zawsze jest wyjście — trzeba tylko odważyć się je dostrzec i zawalczyć o własne szczęście. Jeszcze trudniej robi się wtedy, gdy w takim związku są dzieci. W takich sytuacjach odpowiedzialność staje się jeszcze większa, bo przecież nie chcemy, by najmłodsi uczyli się, że brak szacunku i poniżanie są czymś normalnym. Autorka porusza również bardzo ważne pytania: Co zrobić, gdy w małżeństwie znika porozumienie i bliskość? Gdy pojawiają się ciągłe kłótnie, obojętność i oddalanie się od siebie? Czy taki związek ma jeszcze szansę przetrwać? A co w momencie, gdy pojawia się zdrada i kłamstwo? Czy to w ogóle można usprawiedliwić? Myślę, że nikt z nas nie chciałby być oszukiwany. Czasem prawda, choć bolesna, jest lepsza niż życie w iluzji. Mimo trudnych tematów, książka ma w sobie również wiele ciepła. Są tu chwile pełne emocji — motyle w brzuchu, szybsze bicie serca i uczucia, które pojawiają się niespodziewanie, przypominając, że nawet po najciemniejszych momentach można jeszcze poczuć coś pięknego. ❤️ Ogromnym atutem tej historii jest także wątek nielegalnych wyścigów samochodowych. To właśnie on dodaje książce adrenaliny i sprawia, że fabuła nabiera tempa. Zakazany świat, do którego kobieta nie ma wstępu, jeszcze bardziej podsyca napięcie i ciekawość. To historia, która wciąga od pierwszych stron i nie pozwala się odłożyć aż do samego końca. Zakończenie: „Trapped In A Lie” to opowieść o kłamstwach, które potrafią zniszczyć, ale też o uczuciach, które pojawiają się w najmniej oczekiwanym momencie. Pokazuje, że nawet będąc zagubionym, można odnaleźć drogę do siebie — trzeba tylko zdobyć się na odwagę i przestać żyć w cieniu cudzych decyzji. Bo prawda, choć czasem boli, zawsze jest początkiem czegoś nowego… ❤️ ✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Autor: przyrodaz
Tematyka tutaj jest typowo fantastyczna, ale podparta bardzo dobrymi motywami dobrostanu. Tutaj ktoś wie, że wykonując jakiś swój plan nie wolno się poddawać, choćby reszta ludzi była przeciwna. To upór w dążeniu do celu, takie zapewnienie nas, że coś niemożliwe do wykonania jest tylko wtedy, kiedy tak na to patrzymy. Nawet było tu podanych kilka przykładów, że tylko wiara w konkret, który ktoś chce wykonać, spowoduje, że mu to się uda. Również przebywanie wokół ludzi wspierających nasze pomysły dodaje jeszcze większej siły. Aż byłam zaskoczona, że takie wartości tutaj znalazłam:-)
Co do samej treści, to jest jakby wielowymiarowa. Mamy rozpoczęty jeden wątek, później tłumaczenie go na bazie drugiego, to znów pojawia się jakiś pomysł godny wytłumaczenia i ponownie powracamy do akcji z początku. Osoba, która pierwszy raz zagląda do pióra autora może się poczuć przytłoczona, zwłaszcza, że autor lubi w tej książce dużo rzeczy wyjaśniać, co chwilami dekoncentrowało. Mi to nie przeszkadzało, bo poznałam już wcześniejsze książki pisarza i wiem, że pomiędzy czasami zagmatwaną treścią, stara się wkładać swoją pasję i pomysł, który od początku do końca miał zaplanowany. To dlatego pojawia się wiele wyjaśnień, byśmy my wiedzieli o co tak naprawdę mu chodziło. Główną rolę odgrywa tutaj księżycowy pył po którym można się poruszać bardzo wolno i to w odpowiednim sprzęcie. I tak jak mieliśmy tłumaczone jak bardzo spowalnia, jak bardzo potrafi pochłaniać i niszczyć to, co żyje, tak teraz sama wyprawa na księżyc została zatrzymana i to dosłownie. Ludzie, którzy przemierzali jedno miejsce dosłownie utknęli. Jak Czarna Dziura pochłania wszystko, tak księżycowy pył zamienia się w wodę w której się po prostu tonie. Jak zatem zachować zimną krew i powrócić do domu? Czy to w ogóle jest możliwe? Właśnie w takich momentach pojawiał się ktoś, kto wątpił w powodzenie i drugi toś, kto kazał wierzyć i szukać rozwiązań zamiast biadolić. Taka zmiana nastawienia dużo dawała do treści już pomijając fakt, że czytałam to w takim przejęciu jakbym sama tam była:-) To co opisywali nie zawsze rozumiałam, gdyż używali pojęć związanych ze statkiem kosmicznym i jego elementów, czego nie potrafiłam sobie wyobrazić. Dopiero jak było opisane co te magiczne rzeczy robią powracałam jakby na pole rozumienia ich toku myślenia. Myślę, że w dużej mierze właśnie to powodowało, że inni podawali niższą ocenę dla książki. Tylko czasami to nie książka jest niezrozumiała, tylko człowiek natrafia na tekst, który nie jest mu bliski:-) ✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Autor: Gosia
„Ukradzione oczy”, drugi tom serii Latarenki autorstwa Klaudia Zacharska i Paulina Walachowska, to opowieść, która rozwija świat znany z pierwszej części, jednocześnie wprowadzając więcej napięcia, mroku i emocjonalnej głębi. Już od pierwszych stron czuć, że stawka jest wyższa – bohaterki nie tylko mierzą się z zagrożeniem, ale też z konsekwencjami wcześniejszych decyzji.
Fabuła skupia się na dalszych losach Poli, River i Mai, które po złamaniu niebezpiecznej klątwy nie mogą liczyć na spokój. Wręcz przeciwnie – ich działania przyciągają uwagę groźnego czarnoksiężnika, który za wszelką cenę chce odkryć, która z dziewczyn posiada magiczne zdolności. W tym celu posuwa się do coraz bardziej niepokojących metod: wysyła szpiegów, manipuluje otoczeniem i wprowadza do gry istotę, która potęguje atmosferę zagrożenia. W efekcie bohaterki zmuszone są do ciągłej ucieczki, ukrywania się i podejmowania trudnych decyzji, które wystawiają ich przyjaźń na próbę. Największą siłą tej książki są właśnie bohaterki. Pola – odważna i impulsywna, River – inteligentna i spostrzegawcza, oraz Maja – cicha, ale niezwykle wrażliwa – tworzą bardzo wiarygodne trio. Każda z nich reaguje inaczej na niebezpieczeństwo, co sprawia, że relacje między nimi są dynamiczne i pełne autentyczności. Autorki świetnie pokazują, że siła nie zawsze oznacza brak strachu – przeciwnie, to właśnie umiejętność działania mimo lęku staje się tu jednym z kluczowych motywów. Styl pisarski jest lekki i przystępny, ale jednocześnie potrafi budować napięcie. Autorki operują językiem, który dobrze trafia do młodszego czytelnika, nie upraszczając przy tym emocji ani fabuły. Opisy są sugestywne, momentami wręcz niepokojące, co dobrze współgra z rosnącym poczuciem zagrożenia. Widać też wyraźnie, że świat przedstawiony jest przemyślany – magia ma swoje zasady, a wydarzenia wynikają logicznie z wcześniejszych wątków. W książce pojawia się kilka wyraźnych motywów. Najważniejszym z nich jest przyjaźń – nie jako coś oczywistego, ale jako relacja, która wymaga zaufania i poświęceń. Obok tego pojawia się motyw tożsamości i odkrywania własnych możliwości, a także lęku przed byciem obserwowanym i kontrolowanym. Tytułowe „ukradzione oczy” można odczytywać nie tylko dosłownie, ale też symbolicznie – jako utratę poczucia bezpieczeństwa i prywatności. Pod względem gatunkowym książka łączy elementy fantastyki młodzieżowej z przygodą i lekkim dreszczykiem grozy. To historia skierowana głównie do młodszych czytelników, ale dzięki emocjonalnej warstwie i dobrze poprowadzonej fabule może zainteresować także starszych odbiorców, którzy lubią klimaty magiczne z wyraźnym naciskiem na relacje między bohaterami. Czytając „Ukradzione oczy”, trudno pozostać obojętnym – pojawia się napięcie, niepokój, ale też ciepło i wzruszenie. To jedna z tych historii, które przypominają, jak ważne jest wsparcie innych ludzi w obliczu zagrożenia. To wciągająca, emocjonalna i dobrze napisana kontynuacja, po którą zdecydowanie warto sięgnąć, szczególnie jeśli pierwszy tom zostawił niedosyt. ✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Autor: aniabex
„Strzępki sumień” pełna mroku, tajemnic i kłamstw, klaustrofobiczna opowieść o chorych ambicjach, pytaniach bez odpowiedzi, woli przetrwania i strzępkach ludzkich sumień. O tym, jak łatwo zatracić zdolność odróżniania dobra od zła, zgubić wewnętrzny kompas, przesunąć granicę oceny własnych czynów, ominąć moralne drogowskazy i zabłądzić w zakamarkach chorych ambicji. To już trzecia powieść Autorki i trzeba przyznać, że sięga się po Jej książki z ogromną ciekawością, bo za każdym razem zaskakują i fundują niezapomniane emocje, poszerzając przy tych horyzonty. Polecam. ✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Autor: Anna
Życie bywa bardzo z upływającym czasem nieprzewidywalne, gdyż nie spodziewamy się tego, co jest przed nami, kto nam towarzyszy, ale wciąż nie wiemy, co nagle nastąpi. Pomijamy temat śmierci i co po niej następuje. Pozostaje wówczas zadać w skryciu ciąg pytań, jak dalej żyć i poradzić mamy sobie w tak trudnym czasie, jakim jest żałoba, po utracie najbliższej nam osoby, czy w pełni ją rozumie, czy jednak nie, a może wydaje się nam, że wiemy, czym ona jest, a może wystarczy żyć chwilą, czy wspomnieniami o tym kogo nagle i niespodziewanie utraciliśmy?
Postanowiłam się przekonać, jak to jest, poznając i przejść przez wspólną drogę wraz z głównymi bohaterami książki pt.'' Pola makowe'' należącej do gatunku powieści nieznanej mi do tej pory autorki Pani Nikki Erlick. Nie da się ukryć tego faktu, że kiedy zaznajomiłam, się z opisem treści książki stwierdziłam, że mam chęć od razu odkrywać po kolei losy głównych bohaterów i wczuć się w ich sytuację. Uważam, że każdy z bohaterów jest na swój sposób sympatyczny pomimo tego, że przeżywają osobiste dramaty, z którymi muszą się zmierzyć. Wiele razy zastanawiałam się nad pytaniem, jak to jest nie zdążyć, pożegnać się z najbliższą osobą i nie zawsze otrzymywałam odpowiedź na to pytanie. Kilkakrotnie spotkałam się z takimi zachowaniami u osób mi bardziej znanych osobiście i liczył się wyłącznie czas, a na inne kwestie nie starczyło już czasu. Dlatego czytanie tej powieści było dla mnie niezwykłym spotkaniem z bohaterami i zetknięciem się z tym, co daje największe im indywidualne ukojenie, a może większe wyrażenie siebie na nowo siebie, co się dzieje wówczas z nimi, kiedy nie ma czasu na myślenie, lecz należy działać i spróbować podzielić się z kimś nieznanym swoim bólem i cierpieniem po utracie bliskiej osoby. W trakcie czytania książki uświadomiłam sobie, któremu bohaterowi zaufałabym najbardziej, najmniej, wcale. ''Pola makowe'' moim zdaniem to nie tylko są ośrodkiem, w którym zostawia się cząstkę, jaką utraciło się kiedyś, lecz jest miejscem odnalezienia odpowiedzi, czym jest, walka zobaczenia kim ja naprawdę jestem i czy tak naprawdę potrafię wybaczyć osobom, które już nigdy się nie obudzą, a może nowy sen okaże się ostatnią szansą, aby zobaczyć siebie w innych odsłonach życia, które jest przed nami na czele wraz z bohaterami. Polecam przeczytać tę książkę. ✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Autor: przyrodaz
Przed wami druga część ,,Jakby jutra miało nie być" i najlepiej jest je czytać po kolei, gdyż nasza kobieca postać często powraca wspomnieniami do wydarzeń z części pierwszej. Chodzi o to, że to, co miała tam, utraciła tutaj. My poznajemy jak wiele bólu i smutnych wspomnień w sobie nosi, aczkolwiek są i takie, które przypominają jej jakie szczęśliwe chwile wiodła.
,,Była typem człowieka, który uważał, że jak się czegoś bardzo chce, to na pewno się uda. Zgodnie z tym przekonaniem była pewna, że gdyby Alicja tylko chciała, byłaby w stanie przebiec maraton, ale wiedziała też, że niektórych rzeczy lepiej nie wypowiadać na głos." Pomimo tego, że jest to dosyć spokojna opowieść obyczajowa, to jednak niesie przesłanie, które mówi, że ludzie mają to co myślą, że mają. Jeśli ktoś woli ubolewać nad swoim życiem, to żadna siła nie przekona go do zauważenia w nim pozytywów. Niewiele osób potrafi myśleć świadomie, dlatego złe wydarzenia rzutują na całym ich życiu. Rozumiem jednak jej ból, gdyż kiedyś jej rodzina była tylko jej, a teraz rozeszła się od jego strony, gdzie spodziewał się pozostania tatą dla dziecka kochanki. Tutaj w sumie można wziąć dwie strony za pokrzywdzone, gdyż nasza postać leżała w śpiączce aż dziesięć lat. Nic dziwnego, że po długim czasie on zapragnął być jednak choć odrobinę szczęśliwy. Teraz, kiedy ona się obudziła spotyka ją wielki szok, gdyż według niej zasnęła na chwilę, ale świat nie przestał żyć. Jej dzieci stały się dorosłe, mąż się postarzał i widok z lustra nie ukazywał tej samej buzi bez zmarszczek. Wiadomości z gazety teraz nie ułatwiają jej życia, gdyż rozpisują się na temat jej nieszczęścia publicznie, zbyt mocno je koloryzując oczywiście na jej niekorzyść. Nic dziwnego, że chciała od tego wszystkiego uciec. Może nieco zbyt impulsywnie postąpiła, gdyż dzieci niczego nie zawiniły. W nowym miejscu spotyka ją życie innych ludzi a w tym małego dziecka, które mocno płakało. Biorąc je na ręce przypomniała sobie swoje maleństwa i to, które ma się urodzić zrodzone z ciała jej męża. Ta sytuacja daje jej do myślenia, że dziecko nie jest niczemu winne. Dodatkowo znaleziony pamiętnik kogoś ważnego otwiera dla niej jakby karty nowego życia. W tym momencie wydarzenia z kart tej książki znacznie przyspieszają, jakby nakładając na jej głowę wszystko co zaległe z lat, kiedy była w śpiączce. Jednak to, co ją spotyka kształtuje ją na nowo. Odkrywając siebie w końcu zaczyna myśleć inaczej:-) Jak dla mnie to świetna opowieść, która ma w sobie wiele przesłań. Mniej więcej to, aby chcieć dawać się przeprosić, bo wtedy wielki kamień z serca spada i można w końcu zacząć żyć do przodu, a nie tkwić niczym statek z kotwicą, która nie chce się podnieść i ciągnie nas na dno. Napisana jest z takim spokojem i wyrozumiałością. Wiemy, że cokolwiek złego się stanie, to jest ta iskra, która popycha ich w pozytywną stronę. To daje też nadzieję czytelnikowi, że i jego sprawy mogą pozytywnie się rozwiązać jeśli tylko będzie tego chciał. I właśnie dlatego ją polecam:-) ✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Autor: przyrodaz
Jeśli interesuje cię jakikolwiek temat ziół, ziołolecznictwa, wróżeń, układania dnia według określonych schematów oraz zastanawiasz się dlaczego czasami widzisz więcej niż inni, to ta książka powinna trafić w twoje ręce:-) Ja już wiem, że jestem Guślarką, czyli jednym z typów czarownic, które myślą o czymś więcej aniżeli rutynie dnia codziennego.
Po pierwsze, Pozycja zakłada, że tylko czarownice będą chciały po nią sięgnąć, więc od razu pokazuje rodzaje magii, których być może używamy oraz opisuje nam jakiego rodzaju jesteśmy czarownicami (Samodzielna czarownica, Czarownica Eklektyczna, Zielona Czarownica, czy Guślarka). Po drugie, jeśli ktoś nadal nie wie na czym polega prawo przyciągania, to będzie miał to tutaj wytłumaczone. Po trzecie, poznacie przybory każdej wiedźmy, czyli świece, kamienie i kryształy, a w nich wypisane jaki kamień co przyciąga. Zioła i przyprawy, Olejki eteryczne, oraz Kolory, więc polecam sprawdzić jacy jesteśmy, jeśli mamy swój ulubiony odcień. Po czwarte, ta książka na spokojnie wyjaśnia czym jest wizualizacja bez żadnej presji oraz opisuje w jaki sposób możemy ją używać. Po piąte, przeczytacie o tym jak ważne jest pisanie dziennika oraz co powinien zawierać. Po szóste, manifestowanie nie służy krzywdzeniu innych, lecz jest dobrem, które utworzymy by wspierać lub w jakichś sposób pomagać innym ludziom! Po siódme i tu już nic więcej wam nie zdradzę, znajdziecie w niej wszelkie rytuały oraz zaklęcia jakich możecie potrzebować do osiągnięcia swoich celów. I nie da się przejść od razu do tego punktu nie znając po kolei wszystkich wcześniejszych, gdyż używane tutaj są słowa klucze, które bez pojęcia, nie da się poprawnie zastosować. Uważam, że to pozycja dla każdego, kto poważnie traktuje manifestację i i chce osiągnąć stan samodoskonalenia. Jeśli sięgniecie po nią z ciekawości, potraktujecie ją jako nic nie wartą książkę, która wyjdzie na dawną fantastykę. Poważnie. Czy uważam ją za pomocną? Może ujmę to inaczej. Nigdy nie czytałam tak doskonale opracowanej i szczegółowej książki odnośnie tematu manifestacji. Czytelnik jest traktowany poważnie, jako osoba świadoma swojego kroku i wiary w wyższe ja. Niech przeczyta ją tylko ten, kto również w to wierzy. Ja jestem na ogromne WOW! ✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Autor: przyrodaz
Książka ma mniejszy druk, rozdziały z pod rozdziałami i treść najbardziej przypadnie nastolatkom, ponieważ rodzina tu decyduje za losy dziewczyny, więc wszędzie będzie obecny jej bunt. Historia zaczyna się nagle, gdzie wchodzimy w krąg wiedźm, które próbują przekonać młodą osobę, aby zmieniła szkołę na tą typowo dla wiedźm. Dotychczasowe jeszcze młoda dziewczyna nie wyróżniała się zbytnio, jednak w momencie pojawienia się drugiego daru, którego nie od razu poznajemy, musi podjąć się nauki w miejscu, gdzie dokształci swoje możliwości. Kobiety radzą jej jak ma się bronić w razie gdyby ktoś zapragnął ją zabić. Jak dla mnie było to mało pocieszające:-) Musicie wiedzieć, że Kania jak na młodą osobę jest bardzo ciekawska. Przez dar, który posiada jest związana ze śmiercią, dlatego tym bardziej próbuje rozwikłać dlaczego niektóre z uczennic nigdy się nie odnajdują żywe. Spotka ją wiele stresujących sytuacji, napiętych wydarzeń, ale będzie kroczyła tą drogą, gdyż nie potrafi zostawić niedokończonych spraw. Pomocną dłonią będą dla niej książki a w tym słowiańskie postacie, które jeśli pojmie ich działanie, mogą pomóc w jej zamiarach. Jak sądzicie, czy wciąż będzie jej się udawało nie zwracać na siebie uwagi? Czy pamięta o tym, że jeden zły krok i życie jej rodziny może zostać zagrożone?
To fantastyka dla młodszego czytelnika, który lubi obserwować rozmowy postaci i poznawać ich zdanie w różnych tematach. Czasami bywa tu mrocznie i strasznie, ale w stonowanym odczuciu. Przez cały czas wiemy, że ty tylko wymyślona opowieść, więc jej treść nieco mniej nas przyciąga. Myślę, że upartość jest odczuwana przez całą książkę, taki trochę bunt, niby tyczący się starszej młodzieży, ale lekko rozchwiany emocjonalnie. Pojawia się tutaj strach własny, lęk przed śmiercią i brak wiary w siebie, dlatego właśnie młodszy nastoletni czytelnik bardziej odczuje jej klimaty. Koniec nie jest końcem, więc jest zasugerowane, że może być coś więcej. Starszy czytelnik może odczuwać mały niedosyt, dlatego polecam ją dla wieku nastoletniego:-) ✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Autor: Kama
„Czasem największe sekrety nie kryją się w przeszłości — tylko w tym, jak bardzo nie chcemy ich zobaczyć.”
„Myślała, że zna swoje życie. Do dnia, w którym prawda zapukała do jej drzwi bez zaproszenia.” „Drugie szanse nie przychodzą wtedy, kiedy jesteśmy gotowi — tylko wtedy, kiedy są nam najbardziej potrzebne.” „Życie nie pyta, czy jesteś gotowa zacząć od nowa. Po prostu daje ci powód.” Cztery kobiety , cztery poranione serca i cztery historie o nadziei , miłości i tym ,że zawsze trzeba wierzyć- przede wszystkim w siebie. Monika Janiszewska ma czterdzieści lat i w oczach wielu ludzi uchodzi za kobietę sukcesu. Piastuje wysokie stanowisko pracując jako dyrektor w dużym warszawskim banku. Jej życie prywatne z kolei jest jedną wielką wyrwą w sercu. Monia straciła męża- Adama, którego bardzo kochała i podobnie jak jej teściowa Teresa próbuje zmierzyć się z mrokami żałoby, choć nie jest jej łatwo. Jedyną przyjaciółką wdowy jest Ada - artystka do tej pory wolna dusza , która ponownie odnalazła miłość. Przypadkowe spotkanie z rodziną sąsiada z pobliskiego bloku sprawia ,że Monia zaczyna czuć więcej niż kiedykolwiek się spodziewała , a nastoletnia Marysia kogoś jej przypomina. Okazuje się jednak ,że Adam skrywał pewien sekret,, który diametralnie zmieni świat kilku osób. I właśnie w tym momencie historia nabiera zupełnie innego wymiaru. Miejsce w sercu autorstwa Natalia Bieniek to opowieść, która nie opiera się wyłącznie na jednym wątku. To historia o emocjach — tych trudnych, niewygodnych, często spychanych na dno, ale też o tych, które dają nadzieję i pozwalają iść dalej. Autorka bardzo umiejętnie pokazuje, że żałoba nie kończy się w określonym momencie. Ona trwa, zmienia się i wpływa na każdą decyzję bohaterów. Monika to postać, którą łatwo zrozumieć — silna na zewnątrz, a jednocześnie krucha i zagubiona w środku. Jej przemiana jest jednym z najmocniejszych elementów tej książki. Ogromnym plusem są również pozostałe bohaterki. Każda z nich wnosi do historii coś innego — inne doświadczenia, inne spojrzenie na miłość i stratę. Dzięki temu powieść jest wielowymiarowa i autentyczna. Motyw sekretu został poprowadzony w sposób, który naprawdę angażuje. To nie jest tylko zaskoczenie dla czytelnika — to coś, co zmusza do refleksji. Bo czy naprawdę znamy ludzi, których kochamy? I czy jesteśmy gotowi zmierzyć się z prawdą, nawet jeśli burzy ona wszystko, w co wierzyliśmy? Styl autorki jest lekki, ale jednocześnie pełen emocji. Czyta się tę historię płynnie, jednak nie jest to książka „na raz i zapomnieć”. Zostawia po sobie ślad — zmusza do zatrzymania się i przemyślenia kilku spraw. „Miejsce w sercu” to przede wszystkim opowieść o drugich szansach. O tym, że życie potrafi zaskoczyć w najmniej oczekiwanym momencie. I że nawet po największej stracie można odnaleźć coś, co nadaje sens kolejnym dniom. To ciepła, poruszająca i bardzo życiowa historia, która pokazuje, że czasem, żeby iść dalej, trzeba najpierw zmierzyć się z tym, co najbardziej boli. ✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Autor: Biegający Bibliotekarz
Na Targach Książki w stolicy Wielkopolski, Poznaniu pan Adrian Bednarek, na moje pytanie: „Jak można tak zakończyć powieść Wiem, co zrobiłeś! w taki sposób, że jeszcze kilka dni miałem zryty czerep?”, a on odpowiedział: „Kolejna wgniecie cię w siedzenie jeszcze bardziej!”. Czy autor, który mówił to z wyraźnym rozbawieniem na twarzy, miał rację?
Adriana Bednarka nie trzeba już przedstawiać, choć czynię to z największą przyjemnością i obowiązkiem. Ma zdecydowanie ugruntowaną pozycję na rynku książki, a fani thrillerów psychologicznych uwielbiają jego powieści. „Ogonek” w hali targowej w Poznaniu był dłuuuugi, podobnie jak czas oczekiwania, by zdobyć upragnioną dedykację czy zrobić pamiątkowe zdjęcie i choć przez chwilę porozmawiać. Zdobył już sporo nagród za swoje powieści, które zyskały pozytywne oceny wśród krytykoznawców literatury. Autor pasjonuje się tematami kryminalnymi, a w swoich książkach tworzy postaci, które wychodzą poza wszelkie schematy. Znajdziemy tu seryjnych, bezwzględnych i sadystycznych ludzi pozbawionych kręgosłupa moralnego. Uwielbia piłkę nożną i bieganie, jest fanem Manchesteru United. Można go spotkać na meczach Rakowa Częstochowa, interesuje się także żużlem. Jak zobrazować okładkę do powieści, która zaskakuje już samym tytułem NIKT? No właśnie, gdy poznacie, co ten tytuł oznacza, okaże się, że jeszcze trudniej będzie go sobie wyobrazić. Czy grafikom udało się to uchwycić? Musicie ocenić sami. Ciemne szarości i czerń dają dużo do myślenia, podobnie jak nie do końca widoczna postać, ale… zostawmy opakowanie, bo to, co najważniejsze, znajduje się na blisko 500 stronach. Zacznę od fragmentu. Dokładnie pierwszych zdań powieści: Jestem nikim. To nie opinia, tylko fakt, przez który nienawidzę swojego życia. Wypełniają je same porażki, odtrącenie i rozczarowania. Nawet dla ludzi buńczucznie nazywanych bliskimi stanowię zbędny element. Powinni okazywać mi szacunek, a traktują mnie jak popychadło. [...] Gardzę swoim domem i skręca mnie w żoładku, gdy muszę do niego wracać. Z pracą podobnie. Po tych zdaniach wiedziałem, że gdzieś w głowie nowego bohatera powieści Adriana Bednarka zaczyna kiełkować coś, co stanie się fundamentem rozwinięcia akcji. A ta od razu was zaskoczy. NIKT jest głównym bohaterem, ale nie mniej ważne są osoby, które spotyka na swojej drodze. Nienawidzi ludzi, a właściwie kobiet, tych, którym w życiu udaje się osiągnąć zamierzony cel, które stoją na piedestale sukcesu i chcą jeszcze więcej. Być kimś. Nie nikim. Mogę tylko dodać, że nie będzie tutaj kompromisów, dostaniemy to, z czego słyną powieści autora. Choć… może nie do końca. Zdarzają się bohaterowie, którym kibicujemy, jak choćby Kuba Sobański. Ale nie tutaj. Temu bohaterowi chyba nikt, jakże znaczące słowo, nie będzie w stanie choć raz przyklasnąć. Nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić do poznania NIKTA i jego przeciwników w walce o wyjście z cienia poniżeń i hańby. Czy mu się uda? (OBY nieee!) ✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Autor: mysilicielka
Świeży pomysł (chociaż obdarzenie głównej postaci rakiem to jak jazda bez trzymanki ze skrajności w skrajność), piękne ujęcia, mnóstwo zachwycających kolorów, akcji i ciekawej fabuły. Jane Foster stara się pogodzić swoją smutną, szarą rzeczywistość z fantastycznym, niewiarygodnym superbohaterski wymiarem. Komiks ma lekko feministyczny wydźwięk, pokazuje stare i znane postacie z nowej perspektywy.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Encyklopedia rzeczy, które się mylą. Świat a wszechświat, tornado a huragan, mikroskop a teleskop or
Autor: Gosia
Książka Encyklopedia rzeczy, które się mylą. Świat a wszechświat, tornado a huragan, mikroskop a teleskop oraz wiele innych par autorstwa Jane Wilsher to fascynująca i pełna ciekawostek publikacja skierowana do dzieci w wieku szkolnym, ale również do wszystkich młodych (i nieco starszych) odkrywców, którzy lubią zadawać pytania i zgłębiać tajemnice świata. To idealna propozycja dla tych, którzy chcą lepiej rozumieć otaczającą rzeczywistość i uporządkować wiedzę w przystępny sposób.
Książka skupia się na wyjaśnianiu różnic między rzeczami, które często bywają ze sobą mylone – od zjawisk przyrodniczych, przez zwierzęta, aż po pojęcia naukowe. Czytelnik znajdzie tu odpowiedzi na pytania, czym różni się tornado od huraganu, Arktyka od Antarktydy czy mikroskop od teleskopu. Każda para przedstawiona jest w ciekawy, zrozumiały sposób, dzięki czemu nawet bardziej złożone zagadnienia stają się łatwe do przyswojenia. Przesłanie książki jest proste, ale niezwykle ważne – warto zadawać pytania, dociekać i nie zadowalać się powierzchowną wiedzą. Publikacja uczy uważności, rozwija ciekawość świata i pokazuje, że szczegóły mają znaczenie. Dzięki niej dzieci uczą się logicznego myślenia, porównywania i dostrzegania różnic, co jest niezwykle cenną umiejętnością w codziennym życiu i nauce. Ogromnym atutem książki jest jej przystępny język oraz atrakcyjna forma – krótkie, konkretne wyjaśnienia sprawiają, że wiedza podana jest w lekkostrawny i angażujący sposób. To encyklopedia, do której można wracać wielokrotnie, odkrywając za każdym razem coś nowego. To niezwykle ciekawa i rozwijająca książka, która wciąga, bawi i uczy jednocześnie. Doskonale sprawdzi się jako prezent dla młodego odkrywcy i jako inspiracja do wspólnych rozmów oraz poszerzania wiedzy o świecie – zdecydowanie warto mieć ją na półce. ✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Encyklopedia rzeczy, które się mylą. Świat a wszechświat, tornado a huragan, mikroskop a teleskop or
Autor: Gosia
Książka Encyklopedia rzeczy, które się mylą. Świat a wszechświat, tornado a huragan, mikroskop a teleskop oraz wiele innych par autorstwa Jane Wilsher to fascynująca i pełna ciekawostek publikacja skierowana do dzieci w wieku szkolnym, ale również do wszystkich młodych (i nieco starszych) odkrywców, którzy lubią zadawać pytania i zgłębiać tajemnice świata. To idealna propozycja dla tych, którzy chcą lepiej rozumieć otaczającą rzeczywistość i uporządkować wiedzę w przystępny sposób.
Książka skupia się na wyjaśnianiu różnic między rzeczami, które często bywają ze sobą mylone – od zjawisk przyrodniczych, przez zwierzęta, aż po pojęcia naukowe. Czytelnik znajdzie tu odpowiedzi na pytania, czym różni się tornado od huraganu, Arktyka od Antarktydy czy mikroskop od teleskopu. Każda para przedstawiona jest w ciekawy, zrozumiały sposób, dzięki czemu nawet bardziej złożone zagadnienia stają się łatwe do przyswojenia. Przesłanie książki jest proste, ale niezwykle ważne – warto zadawać pytania, dociekać i nie zadowalać się powierzchowną wiedzą. Publikacja uczy uważności, rozwija ciekawość świata i pokazuje, że szczegóły mają znaczenie. Dzięki niej dzieci uczą się logicznego myślenia, porównywania i dostrzegania różnic, co jest niezwykle cenną umiejętnością w codziennym życiu i nauce. Ogromnym atutem książki jest jej przystępny język oraz atrakcyjna forma – krótkie, konkretne wyjaśnienia sprawiają, że wiedza podana jest w lekkostrawny i angażujący sposób. To encyklopedia, do której można wracać wielokrotnie, odkrywając za każdym razem coś nowego. To niezwykle ciekawa i rozwijająca książka, która wciąga, bawi i uczy jednocześnie. Doskonale sprawdzi się jako prezent dla młodego odkrywcy i jako inspiracja do wspólnych rozmów oraz poszerzania wiedzy o świecie – zdecydowanie warto mieć ją na półce. ✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Autor: Monika
„Szepty duszy” Doroty Mili to ciepła, refleksyjna powieść obyczajowa o momencie, w którym życie zmusza do przewartościowania wszystkiego, co dotąd wydawało się oczywiste. Autorka sięga po motyw utraconego planu na przyszłość i buduje historię o dojrzewaniu emocjonalnym, poszukiwaniu własnej tożsamości oraz odwadze w słuchaniu siebie.
Główna bohaterka, Goja, przez lata wierzyła w prosty scenariusz szczęścia. Gdy ten obraz zaczyna się rozpadać, dziewczyna traci grunt pod nogami. Ucieczka do Sopotu, do wuja uznawanego za outsidera, staje się nie tylko zmianą miejsca, ale przede wszystkim początkiem wewnętrznej podróży. To właśnie w tej nowej przestrzeni, z dala od oczekiwań bliskich i schematów, Goja zaczyna konfrontować się z własnymi lękami, potrzebami i marzeniami. Największą siłą książki jest jej kameralny, emocjonalny klimat. Autorka skupia się na relacjach międzyludzkich, drobnych momentach i rozmowach, które stopniowo wpływają na przemianę bohaterki. „Szepty duszy” to udany początek sagi, który zapowiada historię o kobiecej sile, samoakceptacji i odnajdywaniu własnej drogi. To książka dla osób, które lubią obyczajowe opowieści o życiowych zakrętach, poszukiwaniu sensu i budowaniu siebie od nowa. Delikatna, nastrojowa i skłaniająca do refleksji nad tym, czy naprawdę słuchamy własnego wewnętrznego głosu. ✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Liczba wyświetlanych pozycji:
Idź do strony:
|
|