Recenzje:

Hiena z Kaprovicz T.3 Nie latamy jeszcze
Autor: Monika Kowalczyk

Witam, dziś mam dla was recenzję książki Hiena z Kaprovicz. Nie latamy jeszcze 😍 Autorki Eweliny Marii Mantyckiej 😍 Wydawnictwo WasPos ❤️

Kochani, czy jesteście gotowi na kolejną porcję przygód naszej szalonej hieny cmentarnej? 😂❤️

To już trzeci tom przygód Nell Azatki, która jak zawsze przyciąga do siebie kłopoty niczym magnes. Wydawałoby się, że po tylu przygodach nasza bohaterka powinna w końcu zaznać odrobiny spokoju, ale nic bardziej mylnego! W Kaproviczach nigdy nie jest nudno, a tam, gdzie pojawia się Nell, chaos jest wręcz gwarantowany.

Tym razem na naszej bohaterce czekają kolejne problemy. W mieście pojawia się demon, który bierze ją za swoją zmarłą żonę. Jakby tego było mało, okazuje się, że ktoś ma wobec Nell bardzo nieprzyjemne plany i za wszelką cenę chce pozbyć się jej z miasta.

Nasza hiena nie zamierza jednak tak łatwo się poddawać! Mamy tutaj przyjaciół, stare miłości, nowych bohaterów, elfie intrygi i oczywiście mnóstwo sytuacji, które potrafią wywołać uśmiech na twarzy. 😍

Bardzo lubię historie, w których autorka potrafi połączyć fantastykę, magię i humor, a przy tym stworzyć bohaterów, z którymi chce się spędzać kolejne strony. Tutaj zdecydowanie nie brakuje zamieszania, nieoczekiwanych sytuacji i pomysłów, które potrafią zaskoczyć.

Nell to bohaterka, która zdecydowanie nie potrafi przejść przez życie niezauważona. 😂 Jej przygody pokazują, że nawet kiedy człowiek chce po prostu spokojnie żyć, los potrafi przygotować mu całą masę niespodzianek.

Kochani, jeśli szukacie historii, która pozwoli wam oderwać się od codzienności, przeniesie was do magicznego świata elfów i zapewni sporą dawkę humoru, to koniecznie zwróćcie uwagę na tę serię! ❤️ Bo przecież nie samymi poważnymi historiami człowiek żyje, czasami trzeba dać się porwać odrobinie szaleństwa! 😍

Ja mówię TAK takim przygodom! ❤️📚
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Galeria na Złotej
Autor: przyrodaz
Czytając tą książkę poczułam coś tak niewypowiedzianego, co przytrafia się tylko w pewnym wieku. Doszło do mnie, że choć odbiorcą tej książki może być każdy, to jednak osoby po czterdziestce najbardziej się z nią spoufalą. Młodzi ludzie nie lubią czytać o śmierci starszego małżonka, lub o dochowaniu mu wierności nawet długo po jego odejściu. Dla nich świat staje otworem dla innych i to też jest dobre rozwiązanie, jednak nie w tym rzecz.
Autorka opisała tutaj kilka osób, którym bliżej lub dalej do połowy życia i skupiła się na różnych rodzajach samotności. Ukazane zostało jak kobieta z długim stażem w związku była bardzo samotna. Wracała do domu gotując przepyszny obiad, który nie zawsze jej małżonek chciał jeść. Była odpychana od dłuższego czasu i to ją bolało najbardziej. Samotność w związku bywa najgorsza formą niemocy. Z kolei u kogoś innego małżeństwo kochało i szanowało się do ostatnich dni. W momencie, kiedy małżonka mu zmarła, bardzo cierpiał. Uwierzył, że musi dochować jej wierności do końca też swoich dni, z tym, że one coraz bardziej zaczęły go przytłaczać. Niekiedy słyszał głos żony jak z uwagą dbała o niego i nie pozwalała mu się przeciążać. On tak bardzo ją kochał i tak strasznie cierpiał. Po pewnym czasie jednak zaczął gdzieś chadzać i tam ujrzał kobietę przy której czuł szczęście. Już dawno zapomniał jak ono wyglądało, gdyż totalna pustka wchodziła do jego serce za każdym razem, kiedy przekraczał próg domu i jego małżonki już tam nie było. Sceny te zostały opisane niczym pojawiający się obłoczek magicznego pyłu, który spływał na niego w chwilach szczęścia i brutalnie został odbierany zaraz po przekroczeniu drzwi jego domu. To niemal bajkowa sceneria, która u tak wielu ludzi na świecie może być prawdziwa. Nikt bowiem nie myśli o tych, którzy zostali sami. Możemy ich odwiedzać, jednak nic nie trwa wiecznie.
Takich postaci jest tutaj więcej. Autorka zebrała różne osobowości, które obrane w słowo ,,samotność" odczuwały ją na innym poziomie. W końcowej fazie ich losy się odmienią, a czy na lepsze, to już sami się przekonajcie:-)
Jeszcze raz zaznaczam, że to typowa lektura dla osób z życiowym stażem. Nie chodzi tutaj o to, że lektura jest nostalgiczna, bo tak ją odbiorą młode osoby, tylko jest bardziej ukazaniem przemijania na które nikt z nas nie ma wpływu. Tęsknota i samotność bywają u osób na każdym poziomie wiekowym, ale zobrazowanie ich od strony straty najbardziej dotrze do starszego czytelnika. Osoby z doświadczeniem, jakkolwiek by to nie brzmiało.
Mnie oczarowała, pokazała co może być w życiu dla kogo ważne i jak obietnice po śmierci niekoniecznie są dobrą sprawą. Choć i to zależy od punktu widzenia. Przekazała mi czas zadumy, który uważam, że był mi potrzebny. Dlatego ją polecam:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Winter Hearts - świąteczne zamieszanie
Autor: przyrodaz
Ta książka jest typowo świąteczna ze świątecznymi motywami, świąteczną otoczką, emocjami przygotowującymi do ubierania choinki, zakładania ozdób, myśli o kolacji, a także całej warstwie łącznie ze świątecznymi rozmyślaniami. To wszystko było tutaj tak piękne, uroczyste, dosłownie czytelnik tym przesiąkał po całości. Również nowe rozdziały są krótkie i tak pięknie ozdobione, ich tytuły zdobią całą stronę, aż uśmiech pojawiał się na twarzy. Prawdziwe zimowe miodzio, tylko odrobinę mniej było zajmującej nas treści, więc mogłoby się zdarzyć, że czytając ją z przerwami, gdzieś tam ten sens wydarzeń by nam zaniknął. Ale nastrój zapamiętamy jeszcze na wiele tygodni po lekturze:-)
Ogólnie książki świąteczne składają się z przesłodkich opisów zasłaniających treść i takich, gdzie to w treści jest tylko dodatek wystroju świątecznego, więc nie dla każdego będzie to minus. Tu zawsze chodzi o gust. Co do wydarzeń, to bywaliśmy w nich naprowadzani na nowo pojawiające się osoby. Jak już tylko pojawiała się wzmianka o kimś, to wiadome było, że prędzej lub później ta osoba wkroczy na karty książki. To było coś w rodzaju podsuniętego prezentu z naszym imieniem i nazwiskiem, tylko nie wiedzieliśmy co znajdziemy wewnątrz:-)
Opowieść przedstawia nam losy młodej kobiety, która zraniona powróciła do rodzinnego domu. Jej rodzice byli na tyle mili, że nie rozgrzebywali jej rozstania z kimś, kto miał być z nią do końca życia. Było tu odczuwalne wsparcie, więc tym lepiej się o tym czytało. W rodzinnym domu powracają też znajomi, którzy właśnie opowiadają o chłopaku, który kiedyś był jej dobrze znany. Z wolna opowieść będzie się przeradzała w romantyczną ale z rezerwą, gdyż gdzieś tam z tyłu głowy wciąż będzie pamiętała, że warto być ostrożną. Czy ta decyzja będzie odpowiednia? Czy warto zawsze robić sobie jakieś ale?
Jeśli poszukujecie bardzo klimatycznej historii, która otuli was świątecznym puszkiem, pięknymi stronami i klimatem nadchodzących świąt, to zachęcam do lektury:-) Gwarantuję, że zapamiętacie ją na długo:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Dom samobójców
Autor: przyrodaz
Pierwsze wydanie tej książki było w 2021 roku. To już wtedy zdobyła swoich czytelników, dlatego nie dziwi mnie, że została wznowiona w nowej szacie graficznej. Czy tylko jest historią, która miała sprawić nam gęsią skórkę na ciele, czy kryje w sobie więcej subtelniejszych wyrażeń?
Przede wszystkim poznamy tutaj osobę, która raportuje nam co się wydarzyło w domu samobójców. Widać, że nie koniecznie zależy jej na całkowitym odkryciu sprawy, tylko najbardziej bazuje na tym, by jak najwięcej takich podcastów powstało, by stał się sławny i otoczony uwagą. Nie robi tylko jednej ważnej rzeczy. Nie czyta komentarzy po swoimi odcinkami, więc nie wie jak ważne informacje uchodzą jego oczom. Nie ukrywa też, że mógłby odkryć kto za tym wszystkim stoi. Jest to wyodrębnione innym drukiem, dlatego rozróżnia się w treści.
My najbardziej jesteśmy skupieni na miejscu w którym doszło do morderstw. Jest ono owiane tajemnicą, a nawet w formie wspominek niewiele się na ten temat zdradza. Jeśli już mamy kogoś, kto zaczyna opowiadać co mogło się tam wydarzyć, nagle pojawia się koniec tych treści i wiele kolejnych stron, by podobny temat zostało pociągnięty. Akcja nie jest szybka tylko napięta. Postać, która nagrywa filmiki przejmuje tutaj kontrolę i obserwujemy co robi, czym się zajmuje z kim się spotyka oraz jak zastanawiające telefony dostaje. Co ciekawe pokazane jest to od strony niewiedzy dla nas. Rozmówcy mamy wrażenie, że się znają, ale nie jest to zawsze później udowodnione, więc nie wiemy kiedy jest akcja prawdziwa, a kiedy zostaje wkręcony.
Wszelkie nagłówki nad nowymi rozdziałami są istotne, gdyż przechodzimy do różnych czasów i innych postaci. Nie jest łatwo odkryć wszystkich niewiadomych od razu, gdyż jeśli już ktoś się tu pojawia, to wydaje się być bardzo istotny. I tak, bywa istotny na czas pojawienia się lub w czasie w którym ma związek z tym, co się działo. Nie każdy bowiem ma tu ważne zadanie, samo pojawienie się też jest rolą, lecz na odwrócenie uwagi.
Najbardziej wyraźne było napięcie, które malało wraz z pojawieniem się nowej osoby i rosło im dłużej ona była w treści. Wszystko co ważne jest też stroną poboczną, gdzie działo się coś, co nie miało związku z morderstwem, ale dla innej sytuacji było wartościowe. To był duży nacisk psychologiczny, gdzie jak nam się zdawało, że nie było w czymś sensu, tak pojawiał się dopiero wtedy, kiedy ta myśl została psychologicznie rozszerzona. Dawało mi to obraz sytuacji powieści o dużych wymaganiach skupienia i postrzegania wydarzeń pod różnymi kontami, a nie tylko od strony przedstawiającej je. Nie każdy więc nadąży nad tokiem myślenia. Wiele czasu mijało zanim przymiotniki i czasowniki określiły w końcu rzeczownik. To było zamierzone, a przynajmniej ja tak to odczułam. Zatem jeśli poszukujesz zwykłego thrillera psychologicznego, to się zawiedziesz, bo tutaj trzeba pomyśleć. Jednak jeśli lubisz opracowanie krążenia wokół tematu z późniejszym odkryciem kart, to ta wersja jest dla ciebie:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Nie ma jak u mamy (ilustrowane brzegi)
Autor: przyrodaz
Pierwsze wydanie książki było w 2018 roku i została przyjęta przez czytelników bardzo dobrze. To akurat tom czwarty, lecz specjalnie nie odczułam abym miała wielkie braki z tego powodu, że jeśli już jakiś wątek był poruszony, to nie wychodzono po za niego i nie było opisywane jak wiele się działo w częściach wcześniejszych. Mamy tutaj konkretne powody aby nawet uważać, iż ten czwarty tom jest ustosunkowany pod typową dojrzałość, gdzie zauważa się, iż młodość jednak przeminęła. Nasza postać ma siedemdziesiąt lat i tylko jej mąż dopomina jej, że piątka z tyłu również jest ważna, czym szkodzi sobie niemile. Kobieca osoba pragnęłaby wciąż czuć się atrakcyjna, a nie szufladkowana pod osoby, które z tego świata już odeszły.
Bardzo podobnie czuje się inna kobieta, która wcale nie zamierza kończyć czterdziestu lat, bo gdyby się uprzeć, to może i świat by się do tego dostosował:-) Wszędzie chodzą jej po głowie myśli, że kryzys wieku średniego czeka na wszystkich, więc jak tu go pominąć, albo i wejść z gracją, by szybko wyjść na dodatek trzaskając drzwiami dając tym znać, by nigdy nie powrócił?
To były takie momenty, kiedy patrzyło się na swoje dzieci i zamiast małych krzykaczy napotykaliśmy na poważne osoby. Dosłownie jakby autorka chciała dać znać, że nie docenia się swojej młodości, narzeka na dorastające dzieci, czeka na ich powrót z imprez, które prawdopodobnie zawsze są niebezpieczne i nagle nie wiedząc kiedy spoglądamy na dorosłych ludzi i swoje odbicie w lustrze, które niby pokazuje prawdę, ale gdzieś tam czujemy, że w tym odbiciu nas już nie ma. Za młodu staramy się dopracować każdą niedoskonałość, a w starszym wieku zerkamy czy kosa za nami nie idzie. To wszystko było tutaj takie ludzkie i prawdziwe. Mam tylko nadzieje, że czytelnik płci męskiej na poważnie weźmie sobie smutki kobiecej czterdziestki do serca, by nie wypominać jej boczków oraz nagłego poszerzenia miejsca do kochania po porodach. Niech docenią sam fakt przytycia trzydziestu pięciu kilogramów i strofowania siebie gdzie by najszybciej je zgubić podczas nocnych pobudek, braku snu i małego ciężarku, które wciąż pochłania całą uwagę.
Ja osobiście nie znam wcześniejszych tomów, jednak cieszy mnie fakt, że właśnie teraz mogłam wziąć ją do ręki. W ten sposób pomyślałam, że powinnam podziękować swojemu ciału za piątkę dzieci i kawał życia, które wciąż im ofiarowuję. To co kobiety tutaj o sobie mówiły zmieni kobiecy punkt widzenia świata i ufam, że męskie podejście do nich również. Koniec jest pięknym zwieńczeniem stwierdzenia, że docenić można kogoś najbardziej wtedy, kiedy pojawia się myśl, że można go stracić.
Przecudowny tom! Wydany z klasą i barwionymi brzegami. Wewnątrz pojawiają się obrazki, które dają do myślenia. Druk jest duży i przejrzysty, a treść dociera do serca i mózgu. Jeśli zatem rzeczy i ludzie pojawiają się po coś, to ta książka również wiedziała kiedy wejść w moje dłonie. Pomyślcie zatem na koniec, co byście zrobili, gdybyście obudzili się nagle i mieli siedemdziesiąt lat? Co byście o sobie pomyśleli? Czego byście żałowali? Gdy to w waszej głowie się utrwali, przypomnijcie sobie, że jednak macie x lat. Czy nadal chcecie coś zmienić?
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Skwar
Autor: sza_teraz_czytam
"Skwar" to debiut Klaudii Winko, który otwiera cykl żaromski. Książka jest pewnego rodzaju powiewem świeżości w gatunku, jakim jest kryminał.

W Żaromsku dochodzi do brutalnego zabójstwa wójta. Komisarz Natan Szyszka i techniczka Marta Heszko próbują przebić się przez mur milczenia, lokalnych układów i wzajemnej nienawiści mieszkańców. Pomaga im Maria - młoda listonoszka, która widzi więcej, niż można by przypuszczać. To obserwatorka codziennego życia mieszkańców miasteczka wręcz idealna.

Klaudia Winko świetnie nakreśliła klimat małego sennego miasteczka, gdzie każdy zna każdego. Ten spokój może zwieść. Jak się okazuje, to tylko pozornie bezpieczne miejsce. Strach, tajemnice, niedomówienia gęsto się tu ścielą. Dochodzi jeszcze tytułowy skwar, który dzięki sugestywnym opisom jest niemal przez nas odczuwalny. Napięcie stale rośnie, z każdą stroną jesteśmy wciągani głębiej. Z kolei dobrze skrojona intryga, mylnie podrzucane dowody, prowadzą do zaskakującego finału. Ale to nie tylko wysoka temperatura, ale również równoprawny bohater książki niszczący ludzką moralność. Mamy tu do czynienia z metaforą moralnego zepsucia i gnicia zamkniętej społeczności.

Sprawa morderstwa sprawia, że z ludzi stopniowo wychodzą słabości, układy, niewygodne prawdy, pozory i zło. Zbyt łatwo przychodzi nam ocenianie innych, tak naprawdę nie znając ich historii. Czy nie jest też tak, że odwracamy głowy, by nie reagować na niesprawiedliwość? A co jeśli tym złym jest ktoś nam bliski? Czy wtedy też pozostaniemy bierni? Widzimy, ile w ludziach jest hipokryzji, zazdrości, zawiści i egoizmu.

Motyw prawdy i dążenia do jej odkrycia utrudnia wszechobecna sieć powiazań - korupcja, nadużywanie władzy, układy i zależności. Wszystkie brudy zamiatane są pod dywan. Oczy przymykane są na wszelkie zło, a zachowanie usprawiedliwiane. Tu nie ma miejsca na jakąkolwiek moralność.

Warto podkreślić, że książka została ładnie i ciekawie wydana. Zawiera szkice postaci z ich imionami i nazwiskami, screeny z bloga bohaterów, przekreśloną utajnioną notatkę czy wiadomości tekstowe.

"Skwar" to trzymający w napięciu obraz skomplikowanej ludzkiej osobowości, moralności i konsekwencji wyborów. To kryminał o tajemnicach i przeszłości, która zawsze powróci w tej czy innej formie. A zło zrodzone z żaru, stoi na przeszkodzie sprawiedliwości. Było bardzo duszno...
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Sklepik świątecznych cudów
Autor: BRUNETTE BOOKS
Czy czujecie już ten wyjątkowy, przedświąteczny klimat?

Dziś przychodzę do Was z recenzją książki, która otula niczym ciepły koc w mroźny wieczór. Mowa o „Sklepiku świątecznych cudów” autorstwa Ewy Formelli. To idealny moment, by zanurzyć się w tej magicznej lekturze!
Ta historia to prawdziwy festiwal bożonarodzeniowych emocji. Autorka zabiera nas do miejsca, gdzie zapach cynamonu, pierników i igliwia miesza się z codziennymi troskami i nadziejami.

„Sklepik świątecznych cudów” to ciepła i wzruszająca opowieść o patchworkowej rodzinie, drugich szansach i magii ukrytej w małych gestach. Oś fabuły kręci się wokół 16-letniej Kaliny. Dziewczyna ma za sobą trudną przeszłość – wraz z trójką rodzeństwa (rodzina Banach) przeżyła stratę mamy, wypadek ojca i pobyt w domu dziecka. Przed Bożym Narodzeniem Kalina zatrudnia się jako pomoc w małym, lokalnym sklepiku z pamiątkami. Dzięki swojemu niezwykłemu podejściu, parzeniu zimowej herbaty i życzliwości sprawia, że to zapomniane miejsce całkowicie odżywa i przyciąga tłumy nowych klientów. Kalina i jej rodzeństwo znaleźli bezpieczną przystań u młodego małżeństwa, Magdy i Krystiana Kozielskich, którzy stworzyli dla nich pełen miłości dom zastępczy. Przed samymi świętami spokój rodziny burzy nagłe pojawienie się babci, która do tej pory nie interesowała się losem wnuków. W tym samym czasie rodzeństwo otwiera serce na kolejnego, przybranego brata.

Fabuła jest niezwykle ciepła, życiowa i pełna uroku, a sam pomysł na świąteczny sklepik po prostu chwyta za serce od pierwszych stron.
Bohaterowie są wykreowani w cudowny, autentyczny sposób – to ludzie z krwi i kości, z którymi natychmiast się utożsamiamy. Razem z nimi przeżywamy chwile wzruszenia, radości, ale też momenty refleksji nad tym, co w życiu naprawdę ważne. Emocje wręcz wylewają się z kartek, wywołując uśmiech i rozgrzewając serducho.
Styl pisania Ewy Formelli jest niezwykle lekki, dzięki czemu przez książkę wręcz się płynie. Tempo akcji jest idealnie wyważone – nie ma tu zbędnego pośpiechu, za to możemy w pełni delektować się stworzoną przez autorkę atmosferą.

To idealna, zimowa opowieść o tym, że prawdziwa rodzina to nie tylko więzy krwi, ale przede wszystkim ludzie, którzy są gotowi nieść sobie wzajemne wsparcie.
Ta książka to kontynuacja powieści „Świeć, gwiazdeczko mała, świeć”.

Dla kogo jest ta pozycja?
Zdecydowanie dla każdego, kto szuka w literaturze ukojenia, magii i wiary w ludzką dobroć. Spodoba się wszystkim miłośnikom powieści obyczajowych z zimowym, świątecznym tłem.

Moja ocena: 9/10🌟

BRUNETTE BOOKS
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Formuła 1. Rywale
Autor: BRUNETTE BOOKS

🏎️ Czy są tu fani zapachu palonej gumy, ryków silnika i Formuły 1?

Ta książka to absolutny must-have na Waszej półce!

Gdy tylko wpadła w moje ręce nowość od Wydawnictwa FAMILIUM – „Formuła 1. Rywale” autorstwa Tony’ego Dodginsa – od razu wiedziałam, że to będzie wyjątkowa lektura. Wizualnie ta książka to czysty majstersztyk, który idealnie prezentuje się na bookstagramowych zdjęciach, ale jej wnętrze... wnętrze skrada serce jeszcze bardziej!
To nie jest zwykła, sucha biografia ani nudny spis statystyk. Autor zabiera nas za kulisy najbardziej elektryzujących, brutalnych i fascynujących pojedynków w historii Królowej Moto-sportu. Zamiast fikcyjnej fabuły dostajemy tutaj czysty, prawdziwy dramat z torów wyścigowych, który trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony.

Największą siłą tej pozycji są jej „bohaterowie”, czyli legendarni kierowcy. Emocje między nimi dosłownie buzują na kartach tej książki! Tony Dodgins genialnie pokazuje, jak cienka jest granica między sportową rywalizacją a czystą nienawiścią, oraz ile trzeba poświęcić, by wejść na sam szczyt. Czytając o ich starciach, czułam ciarki na plecach i autentyczny podziw dla ich determinacji.

Styl pisania Tony'ego Dodginsa jest niezwykle lekki, a jednocześnie pełen pasji. Akcja pędzi tu niczym bolid na prostej startowej w Monako – nie ma czasu na nudę. Autor żongluje faktami i anegdotami w taki sposób, że przez książkę dosłownie się płynie.

Komu spodoba się ta pozycja?
Każdemu! Zarówno zdeklarowanym psychofanom F1, którzy zarywają noce dla wyścigów, jak i osobom, które dopiero zaczynają swoją przygodę z tym sportem (na przykład po obejrzeniu serialu na Netflixie).

Moja ocena: 9/10 🌟

BRUNETTE BOOKS
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Święta w chacie pod starym świerkiem
Autor: sza_teraz_czytam
"Święta w chacie pod starym świerkiem" to piąty i zarazem finałowy tom serii Owocowe siostry. Ta część to bożonarodzeniowa odsłona losów bohaterek. Ponownie gościmy w rejonie Zalewu Wiślanego.

Poprzedni tom dostarczył nam niemało dramatów i trudnych przeżyć. Z kolei tu Wioletta Piasecka otula nas świątecznym klimatem. Każdy wątek zostaje domknięty, każda wątpliwość rozwiana. Może i jest idealnie, ale przecież na to tyle czasu czekaliśmy. Osobiście jestem usatysfakcjonowana kierunkiem, w jakim potoczyły się wydarzenia.

Można było przypuszczać, jaki finał będzie miała sytuacja Jagody i ukochanego Piotrusia, ale jaką tajemnicę skrywa kobieta? Natomiast nie byłam pewna, z którym z mężczyzn ostatecznie będzie Malina. Fabian, Hubert...? Nie zdradzę.

Wątpliwości, lęki, pytania... bohaterowie staną przed niełatwymi decyzjami, które wpłyną na to, jak wyglądała będzie ich przyszłość. A w okresie świątecznym, w chacie pod starym świerkiem, która była świadkiem niejednego uśmiechu, łez, rozstania i powrotu, wszyscy ponownie zasiadają do wigilijnego stołu. Czy każdy z bohaterów doświadczy cudu? Aby to się stało, trzeba stawić czoło prawdzie, odnaleźć odwagę, by wybaczyć i spróbować uleczyć dawne rany.

Widzimy, jak wielką moc ma miłość oraz że życie niejednokrotnie potrafi zaskoczyć. Historia udowadnia, że warto walczyć o siebie i swoje szczęście, a także rodzinę. A co za tym idzie, budować i pielęgnować wzajemne relacje. Bliskość, wsparcie czy obecność drugiego człowieka nie mają ceny.

Jedynie tym, co nie do końca było realne, okazała się zbytnia dojrzałość dzieci. To, w jaki sposób mówili, czy się zachowywali, raczej się nie spotyka.

"Święta w chacie pod starym świerkiem" to pełna wzruszeń i ciepła powieść o trudnych wyborach, poczuciu winy, życiowych zmianach, nadziei. Co zmienią tytułowe święta? Sprawdźcie!
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Mroczne Intrygi T.2 Władca cieni TW
Autor: mysilicielka
DNF, nie dam rady dłużej. Coraz silniej czuję upływający zmarnowany czas. Fabuła to jak przerabianie tych samych przerobionych już kilka razy problemów. Gdyby bohaterowie byli wobec siebie otwarci i szczerzy, to ubyłoby im połowy zmartwień. Postaci jest już za dużo, przełomowe wydarzenia w ogóle nie wybrzmiewają, bo czytelnik jest skonany nastoletnimi melodramatami. Daję sobie spokój.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Yesteryear
Autor: mysilicielka
Klimatem przypominała mi trochę „Yellowface”, czułam tę samą niechęć do głównej bohaterki i ten sam niepokój - tam zaraz coś wybuchnie, jak można żyć takim życiem!

W dużym skrócie to powieść o uwięzieniu w oczekiwaniach, rolach społecznych, współczesnych modach, we własnych kłamstwach. Wbrew pozorom nie dotyczy to tylko Natalie. Było kilka takich fragmentów, że aż się skrzywiłam, np. poród w domu i „kręć mnie”.

Autorka z wprawą poruszyła ciężkie tematy i stworzyła przy tym powieść, którą czyta się z zainteresowaniem, jednym tchem. Nie zgadłabym, że to debiut, dlatego też nie dziwię się tak szybko zdobytej popularności.

Interpretacja Pauliny Holtz w audiobooku była genialna, polecam zapoznać się z tytułem właśnie w tej formie.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Czas dobrych uczynków
Autor: BRUNETTE BOOKS
„Czas dobrych uczynków” Sylwii Markiewicz to powieść idealna na chłodne wieczory, która rozgrzewa serce niczym kubek gorącej czekolady z cynamonem ☕✨ Od pierwszych stron otula czytelnika niesamowitym, ciepłym klimatem i przypomina o tym, co w życiu naprawdę ma znaczenie.

„Czas dobrych uczynków” to wzruszająca, zimowo-świąteczna powieść o samotności, sąsiedzkiej solidarności i o tym, że rodzina to nie zawsze więzy krwi.
Główny bohater Ambroży to uroczy starszy pan i wielki miłośnik Bożego Narodzenia, który od początku grudnia z pasją szykuje swój dom na Gwiazdkę. Kiedy jego plany na spędzenie tradycyjnych, rodzinnych świąt nagle stają pod znakiem zapytania, Ambroży staje przed widmem samotnej Wigilii. Zamiast się załamać, postanawia rozejrzeć się wokół siebie. Zaczyna dostrzegać sekrety i problemy ludzi z sąsiedniej kamienicy – osób, które na co dzień mijał bez głębszej refleksji. W książce przeplatają się historie różnych sąsiadów: od samotnej matki, przez starsze małżeństwo, aż po dziewczynkę grającą na skrzypcach. Każdy z nich dźwiga swój własny, niewidoczny dla świata ciężar. Ambroży bierze sprawy w swoje ręce i bezinteresownie pomaga sąsiadom, stając się ich prywatnym, ziemskim aniołem. Szybko przekonuje się, że najmniejszy gest ma wielką moc, a wysłane w świat dobro zawsze wraca do nadawcy.

Fabuła skupia się wokół relacji międzyludzkich i magii bezinteresownej pomocy. Autorka w genialny sposób splata losy postaci, pokazując, że nawet najmniejszy gest może wywołać lawinę dobra i całkowicie odmienić czyjeś życie.

Bohaterowie są niezwykle autentyczni – mają swoje wady, problemy i sekrety, dzięki czemu od razu budzą sympatię. Ta historia wywołuje całą paletę emocji: od wzruszenia, przez uśmiech, aż po głęboką refleksję nad własną codziennością i relacjami z bliskimi.

Styl pisania Sylwii Markiewicz jest lekki, niezwykle plastyczny i wręcz płynny. Książkę czyta się błyskawicznie, a tempo akcji jest idealnie wyważone – pozwala na moment wytchnienia i pełne przeżywanie opisywanych momentów bez poczucia nudy.

W tej historii najbardziej urzeka bezinteresowność i ciepło Ambrożego, który mimo własnego smutku i groźby samotnych świąt decyduje się dać radość innym. To właśnie ta zamiana ról – z kogoś, kto potrzebuje wsparcia, w kogoś, kto staje się „Świątecznym Aniołem” dla całej kamienicy – chwyta za serce najmocniej. Autorka pięknie pokazuje, jak często oceniamy sąsiadów po pozorach, nie mając pojęcia o dramatach, które rozgrywają się za zamkniętymi drzwiami ich mieszkań. Czytając tę książkę przypomnimy sobie, że aby zmienić czyjeś życie, nie trzeba wielkich czynów – czasem wystarczy po prostu kogoś dostrzec, wysłuchać lub podzielić się uśmiechem. Atmosfera przygotowań do Bożego Narodzenia jest tu wręcz namacalna, dzięki czemu powieść działa jak ciepły, otulający kocyk w mroźny wieczór. Ta historia nie jest przesłodzona; problemy bohaterów (samotność, trudne relacje rodzinne) są boleśnie prawdziwe, co sprawia, że ich końcowe szczęście smakuje jeszcze lepiej.

Komu spodoba się ta pozycja?
To idealny wybór dla wszystkich miłośników powieści obyczajowych z głębszym przesłaniem, historii o drugich szansach oraz osób szukających podnoszącej na duchu, pełnej nadziei lektury.

Moja ocena: 9/10🌟

Gorąco polecam ❤️

BRUNETTE BOOKS
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Wybaczenie
Autor: BRUNETTE BOOKS
🔍 "Wybaczenie" autorstwa Kaliny Jaszczur to thriller, który od pierwszych stron otula czytelnika gęstym, niepokojącym klimatem. Już sama okładka zapowiada mroczną podróż, ale to, co kryje się w środku, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Jeśli szukacie historii, która nie pozwoli Wam zasnąć, trafiliście idealnie!

"Wybaczenie" to mroczny thriller psychologiczny, którego akcja toczy się w surowych, jesiennych Bieszczadach. Komisarz Stefa Zarzycka przyjeżdża w góry do pensjonatu swojej ciotki. Chce odpocząć i dojść do siebie po ciężkich traumach osobistych oraz zawodowych.
Spokój bieszczadzkich szlaków zostaje brutalnie przerwany. W okolicy dochodzi do serii krwawych, rytualnych morderstw, które paraliżują lokalną społeczność i odstraszają turystów. Urlop Stefy natychmiast się kończy. Razem ze swoim zawodowym partnerem, Robertem Wilczakiem, oraz miejscową policją rusza w pościg za seryjnym mordercą.
Śledczy muszą przedrzeć się przez gęstą mgłę, fałszywe tropy i bieszczadzkie legendy. Szybko okazuje się, że najgroźniejsze niebezpieczeństwo oraz demony przeszłości czają się znacznie bliżej, niż ktokolwiek przypuszczał. Zmęczona życiem policjantka kontra seryjny morderca odprawiający rytuały w skutych chłodem i mgłą Bieszczadach.

Fabuła została skonstruowana po mistrzowsku i trzyma w napięciu do samego końca. Autorka bawi się z nami w kotka i myszkę, podrzucając mylne tropy i zmuszając do ciągłego kwestionowania tego, co uważamy za prawdę. Każdy sekret rodzi kolejny, a motyw tytułowego wybaczenia zyskuje tutaj zupełnie nowy, głęboki wymiar.

Bohaterowie są niesamowicie krwiści, skomplikowani i pełni wad, dzięki czemu wydają się boleśnie prawdziwi. Emocje wręcz wylewają się z kartek – podczas lektury czułam całą paletę uczuć, od głębokiego współczucia, przez narastający niepokój, aż po totalne zszokowanie.

Styl pisania Kaliny Jaszczur jest niezwykle lekki, a jednocześnie magnetyczny. Książkę dosłownie się pochłania! Tempo akcji nie zwalnia ani na moment, a krótkie rozdziały sprawiają, że syndrom „jeszcze jednego rozdziału” gwarantowany do późnych godzin nocnych.

Komu polecam ten tytuł?
Przede wszystkim fanom rasowych thrillerów psychologicznych oraz kryminałów z rozbudowanym tłem emocjonalnym. To idealna pozycja dla każdego, kto w literaturze szuka nie tylko zagadki, ale też głębszego spojrzenia na ludzką psychikę i moralne dylematy.

Moja ocena: 9/10 🌟

BRUNETTE BOOKS
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Dom z lodu
Autor: book matula
Są autorzy, do których wracam z ogromną przyjemnością i Marcel Moss zdecydowanie należy do tego grona. Mam słabość do jego książek, do sposobu, w jaki buduje napięcie, do mrocznej atmosfery i historii, które potrafią człowieka porządnie przeczołgać emocjonalnie. Za każdym razem myślę sobie, że już wiem, czego mogę się spodziewać, a potem dostaję kolejną opowieść, która udowadnia mi, że jednak nie wiem niczego. „Dom z lodu”, wydany przez Wydawnictwo Filia? No cóż, tutaj określenia „sztos” i „genialna” to zdecydowanie za mało!
Wyobraźcie sobie Wigilię. Za oknem śnieg, wokół świąteczna sceneria, a w jednym z domów dwoje dzieci czeka na powrót mamy. Anna wyszła kilka godzin wcześniej i obiecała, że niedługo wróci. Niestety, zamiast rodzinnego wieczoru pojawia się tragedia. Sąsiad znajduje zakrwawione ciało jej męża, a po samej Annie nie zostaje żaden ślad. Mijają trzydzieści lat. Jest rok 2026, a Wojciech Rogański wciąż nie potrafi pogodzić się z tajemniczym zniknięciem matki. Kiedy pojawiają się nowe informacje dotyczące tamtej nocy, postanawia wreszcie odkryć prawdę. Problem w tym, że im bliżej jest rozwiązania zagadki, tym bardziej zaczyna rozumieć, jak niewiele wie o ludziach, wśród których dorastał.
I powiem Wam, że już sam pomysł na tę historię robi wrażenie. Święta, które kojarzą się z ciepłem, bliskością i rodzinnym stołem, tutaj nabierają zupełnie innego znaczenia. Zamiast bezpieczeństwa mamy strach, zamiast miłości pojawia się cierpienie, a zamiast rodzinnych wspomnień są tajemnice, o których przez lata nikt nie chce mówić. Śnieg i odcięta od świata miejscowość tworzą klimat, w którym aż czuć niepokój. Tytułowy dom z lodu nie jest przecież tylko miejscem. To również obraz rodziny, w której zabrakło ciepła, zrozumienia i poczucia bezpieczeństwa. Mówi wam to coś? Zdecydowanie najmocniej porusza mnie właśnie to, że pod warstwą kryminalnej zagadki kryje się historia o ludziach, którzy od najmłodszych lat musieli mierzyć się z rzeczami, z jakimi żadne dziecko nie powinno mieć do czynienia. Przemoc domowa, alkoholizm, strach i trudne dzieciństwo zostawiają ślady, których nie da się po prostu wymazać wraz z upływem lat. Dorosłość nie zawsze oznacza uwolnienie się od przeszłości. Czasami człowiek przez całe życie nosi w sobie to, czego doświadczył jako dziecko. I właśnie ten wymiar tej opowieści sprawia, że trudno traktować ją wyłącznie jako kolejną historię o morderstwie i zaginięciu. Temat przemocy jest obecny i według mnie wciąż traktowany jako „nie moja sprawa”. Dopóki nie jest obecna w naszym domu, nie chcemy widzieć albo widzimy, ale wolimy nie odzywać się, bo to „pogorszy” tylko sytuację.
Autor ma tę umiejętność, którą naprawdę cenię. Potrafi stworzyć historię, w której nie chodzi tylko o to, kto zawinił, kto kłamie i co wydarzyło się przed laty. Zaczynamy zastanawiać się, ile można ukrywać, jak długo można żyć w kłamstwie i czy prawda zawsze przynosi ulgę. Bo przecież czasami to właśnie ona boli najbardziej. A kiedy do głosu dochodzą rodzinne sekrety, okazuje się, że ludzie, których znamy od zawsze, potrafią być dla nas największą zagadką. Cenię również to, że pod kryminalną zagadką kryją się nasze codzienne kłopoty, dramaty rodzin. Autor nie daje nam, czytelnikom, wygodnie usiąść i spokojnie obserwować rozwój sytuacji. Tutaj przeszłość nie zamierza grzecznie zostać za zamkniętymi drzwiami. Puka, przypomina o sobie i domaga się odpowiedzi. I wiecie, co jest w tym wszystkim najważniejsze? Że „Dom z lodu” zostawia po sobie coś więcej niż tylko satysfakcję z poznania zakończenia. Skłania do myślenia o dzieciństwie, rodzinie, przemocy, milczeniu i o tym, jak wcześniej wspomniałam łatwo czasami otoczenie potrafi nie zauważać dramatu rozgrywającego się tuż obok. Bo nie każdy dom jest bezpiecznym miejscem, a za drzwiami, za którymi z zewnątrz wszystko wygląda normalnie, może kryć się zupełnie inny świat.
Panie Marcelu, ja naprawdę uwielbiam Pana historie! ❤️ Za emocje, za mrok, za niepokój i za to, że każda kolejna książka jest dla mnie nowym spotkaniem z czymś, co potrafi mocno poruszyć. „Dom z lodu” tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że z Pana nazwiskiem na okładce mogę brać książkę w ciemno, i chyba właśnie tak wygląda czytelnicza słabość do autora. A Wam powiem tylko tyle: nie dajcie się zawieść świątecznej scenerii. Tutaj nie znajdziecie ciepła kominka, spokojnej Wigilii i rodzinnej sielanki. Znajdziecie tajemnice, które przez trzydzieści lat czekały na odkrycie, bolesną przeszłość i historię, która przypomina, że nie wszystkie rodzinne sekrety powinny pozostać sekretami. Jestem ciekawa, czy Wy też macie autorów, których nazwisko na okładce wystarczy, żeby bez zastanowienia sięgnąć po kolejną książkę?
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Nienasycone spojrzenie
Autor: Kama
- Bo żeby nauczyć partnera, jak ma o nią dbać, najpierw sama musiałaby to umieć - rzekła, głaszcząc mnie po policzku. - Zrozum, Janet, że to nie jest druga szansa dla nich. Nie dajesz jej ani Willowi, ani Markowi. Dajesz ją sobie. Temu życiu, które chciałabyś mieć.

" - Wolę słyszeć prawdę, nawet jeśli niespecjalnie ją polubię. [...] Kłamstwo to tylko subtelna forma egoizmu. Pożeracz cudzego czasu. Każdy w końcu dochodzi do wniosku, że nie chce w życiu kogoś, kto zabiera mu coś tak cennego. Wiele rzeczy wróci, ale czas nie. Im będziesz starszy, tym lepiej to zrozumiesz"

„Znów poczułam się słaba. Spragniona czegoś więcej niż miły wieczór i dobry seks. Tylko czy ja jeszcze w ogóle zasługiwałam na miłość?”
Życie Janet i wszystko w co wierzyła po prostu się rozsypało. Relacja z Willem przestała wyglądać jak wymarzony związek o którym kobieta tak długo marzyła.
Właściwie to. Po tym czego doświadczyła sama kopnęłabym Williama w cztery litery. Serio. A wydawało mi się, że mogłabym go lubić oczywiście do pewnego momentu.
Tym niemniej muszę przyznać, że Janet jest osobą nie składającą broni zbyt łatwo. A jej zranione serce potrzebuje.. zemsty. Tylko czy misterny plan prowadzący do odkrycia prawdy nie zniszczy jej samej? Zwłaszcza, że drogi kobiety ponownie splatają się z losami byłego męża- Marka. Przyczyną całego jej cierpienia, kogoś kogo naprawdę powinna unikać. Oczywiście ten usiłuje pokazać jak bardzo się zmienił i to,że nadal kocha żonę oraz zrozumiał dawne błędy, lecz jego rywal nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
Przeszłość również nie pozwala bohaterom zaczerpnąć głębszego oddechu.
A Janet nie byłaby sobą gdyby nie wpadła we własne sidła. W jej przypadku status związku To skomplikowane nabiera zupełnie innego wymiaru.
W tej historii dostałam wszystko- trudną przeszłość, jeszcze trudniejsze wybory, głębię psychologiczną, zwroty akcji sprawiające, że serce biło mi szybciej i chwilami musiałam odłożyć książkę i po prostu ochłonąć i oczywiście pełne pikanterii sceny łóżkowe. Tyle, że napisane ze smakiem , wywodzące się z sytuacji czy pozwalające wyczytać coś między wierszami. Nie jako zapychacze fabuły.
Oczywiście wracają również pozostałe postaci w tym Helen i Harry , których wątki bardzo mi się spodobały. Ale jako, że nie lubię spoilerów niczego nie zdradzę.
Nie zabrakło emocji- podczas lektury otrzymałam ich cały wachlarz - od radości i uśmiechu poprzez zaskoczenie aż do prawdziwej irytacji.
Scarlett kupiła mnie już pierwszą częścią swojego cyklu , ale to co zrobiła w kontynuacji rozłożyło mnie na łopatki. Wgniotło w fotel i zostawiło z jednym pytaniem. Jak długo trzeba będzie czekać na trzecią odsłonę? Bo ja potrzebuję jej ns wczoraj .
Polecam, uwielbiam, kocham- tak po prostu.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Zobacz mnie naprawdę
Autor: Kama
Pośród ośnieżonych gór i ciszy zrozumiałam, że dom nie jest miejscem. Dom jest tam, gdzie ktoś patrzy na Ciebie naprawdę.

- Czasami...- odezwał się w końcu. - Człowiek musi wyjechać bardzo daleko, żeby przypomnieć sobie, jak zacząć oddychać na nowo, jak zacząć wszystko od nowa, kiedy w środku wszystko nas boli.

Jagoda czuje ,że nie może zostać w Polsce na święta Bożego Narodzenia- potrzebuje swoistego resetu , odpoczynku od życia i od wydarzeń, które sprawiły, że każdego dnia patrzy na siebie z obrzydzeniem i nie potrafi odnaleźć w sobie dawnej radości.
Bilety lotnicze do Norwegii będące jednocześnie zaproszeniem od najlepszej przyjaciółki dziewczyny Kaliny wydają się wybawieniem jakiego ta potrzebowała. Mimo lęku Jagoda decyduje się na wyjazd nie mając pojęcia ,że nie będzie jedynym gościem w norweskim miasteczku Røros i w urokliwym czerwonym domku.
Okazuje się bowiem, że u Kaliny kilka tygodni wcześniej zamieszkał jej młodszy brat - Paweł.
Mężczyzna nie jest zbyt skory do rozmów, nie wspominając o jakichkolwiek zwierzeniach- stara się raczej izolować od siostry i jej towarzyszki , porzucił też swoją największą pasję - muzykę.
Dlaczego tak się stało? Dlaczego sam widok gitary powoduje ucisk w sercu chłopaka?
Jagoda bardzo chce się tego dowiedzieć, choć wie,że mie wolno jej wywierać presji.
Okazuje się jednak, że jej gospodyni musi wrócić do pracy i w ten oto sposób dwoje poranionych ludzi musi się odnaleźć w tej niecodziennej sytuacji.
Czy oboje zdecydują się zmierzyć z własnymi lękami i dadzą sobie szansę na szczęście?
Muszę przyznać się do jednej rzeczy - bardzo czytając tę książkę przeżyłam bardzo wiele wzruszeń ,a nawet się popłakałam, choć okładka w żaden sposób nie zwiastowała takiego emocjonalnego rollercoastera.
I właśnie to sprawiło, że powieść Pani Katarzyny tak mnie pochłonęła. Najbardziej podobało mi się budowanie więzi między Pawłem i Jagodą- było subtelne, pełne rozmów, drżenia serca i wzajemnego zrozumienia.
Mówiłam sobie jeszcze tylko jeden rozdział a na kolejnej stronie odkrywałam coś co zatrzymywało mnie na dłużej- norweski pejzaż, który wywołałby mój zachwyt , ponieważ marzę o podróży do tego kraju, zdanie składające do refleksji , wątek małego Emila albo po prostu coś dzięki czemu na mojej twarzy gościł uśmiech- jak choćby jarmark bożonarodzeniowy, renifery czy piosenka.
I tak ani się obejrzałam a ta piękna opowieść dobiegła końca , choć skrycie liczę na kontynuację losów Jagody i jej bliskich.

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Sztuka życia po włosku
Autor: przyrodaz
Niby to jest poradnik, aczkolwiek napisany został pod kontem zdradzenia nam tajemnych sekretów, które doprowadzą do dłuższego życia w zdrowiu. Przede wszystkim czytając czujemy się zaopiekowani, a to już skutkuje naszym zaufaniem do ukazanych tutaj przepisów na długowieczność.
Każdy przepis poparty jest opisem badań na ludziach. Nikt nie neguje tutaj niczyjej diety, tylko trzymają się porównań odnośnie różnych diet i w tym śródziemnomorskiej, która mało, że zadba o nasze zdrowie, zaspokoi potrzeby energetyczne, to jeszcze przy wprowadzeniu zmniejszy depresję i ataki paniki, a u tych, którzy długo ją stosują, całkowicie je wykluczy. Mamy też połączenie kuchni włoskiej z wegańską, by wzajemnie się uzupełniały, a jednocześnie zachowały szacunek dla obu kuchni.
Nie mam aż tak wielkich kompetencji by w szerokiej skali zapewnić o prawdzie z tymi przepisami, jednak na tyle na ile ją znam, wiem, że absolutnie bym się z nimi zgodziła. To czas przyszły, gdyż choć przepisy są proste, to jednak w naszej tradycyjnej kuchni aż tak nie zwracało się uwagi na łączenie składników, by wzajemnie się wchłaniały. Tutaj macie to zapewnione.
Po daniu, które jest wskazane, koniec zdobi dopełnienie oczyszczenia podniebienia z tego, co mogłoby w jakikolwiek sposób zmniejszyć nasze odczucia smakowe. Często się też tutaj podkreśla aby mieć otwarty umysł. Nikt nie neguje tutaj spożywania fast foodów, jednak zwraca się uwagę na to, że jeśli już jemy coś, co wiemy, że nam szkodzi, ale nie możemy się bez tego obyć, to można spróbować oczyścić organizm z tego, co w nas zostało, bądź zamienić niektóre składniki w gotowych produktach, by ich szkodliwość była jeszcze mniejsza. Tutaj wymienia się w treści odpowiednie przyprawy, które na pierwszy rzut okaz wydają nam się zbyteczne, jednak poznając ich działanie, czyli ,,szersze myślenie", zaczynają nam imponować.
Poradnik przekazuje nam, że ważna jest przerwa od jedzenia i aktywność fizyczna. Działy skupiają się na sekrecie piękna gwiazd, lekarstwach w kuchni włoskiej, medytacji, złego oka i przesądach, sztuce radzenia sobie ze wszystkim, drobnych przyjemności, recepty na sukces, myślenia o pieniądzach oraz jak to poutykać, by znaleźć na to wszystko czas:-)
Od razu dodam, że tej lektury nie czyta się na raz, tylko będzie z wami na bardzo długo, póki sami nie zapamiętacie tych ważnych rad. Skorzysta z nich jak zawsze tylko ten, kto naprawdę chce długo żyć, spełniać swoje marzenia i być szczęśliwym oraz w pełni skupionym. Książka zawiera tez ilustracje adekwatne do tematu jaki porusza. One jeszcze bardziej dodają jej nie tyle wartości, co zapewnienia o mądrości, którą każdy może posiąść, jeśli tylko chce. Obecnie posiadam moc słowa, dlatego zachęcam każdego, by dał sobie szansę na szczęście i długowieczność. Z głębi serca ją polecam:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Wielki Mistrz Demonicznej Kultywacji. Tom 1
Autor: Livrocat
Wielki mistrz Wei Wuxian zostaje zabity, a świat oddycha z ulgą. Do czasu, gdy kilka lat później młodych, rozżalony chłopak oddaje swoje ciało mistrzowi, by ten w jego imieniu dokonał zemsty. Od tej pory Wei zamknięty w ciele młodego chłopaka przymierza świat razem ze swoim niespodziewanym sprzymierzeńcem Lan Wangjim, który dawniej był jego rywalem.

To moja pierwsza historia danmei i nie wiedziałam, że właśnie tego potrzebuję. Świat fantastyczny tutaj wspaniale wykreowany, kultywacja, taoizm, Chiny i niesamowity klimat mroku, niebezpieczeństwa i tajemnic. Trochę się tego obawiałam, ale wszystko jest tu wyjaśniane stopniowo i klarownie, więc nigdzie się nie gubiłam i mogłam porwać się w ten magiczny świat.

Myślałam, że ta historia będzie poważna i ciężka w emocjach, jednak główny bohater praktycznie cały czas stoi sobie żarty i sprawiał, że podczas lektury nie raz się śmiałam. Daje to fajny kontrast, do świata, który nie jest wesoły i przyjacielski.

A relacja romantyczna? Slow burn w najlepszej postaci. Właściwie przez większość książki nic nie zapowiada, że między bohaterami coś kiedyś się wydarzy. Dopiero od drugiej połowy dostajemy delikatne sygnały, że Lan Wangjim skrywa jakieś uczucia. I te małe gesty są wspaniałe, właśnie, dlatego że są małe. Do tego niejasna przeszłość bohatera, która zostawia wiele pytań bez odpowiedzi. Już nie mogę się doczekać kolejnych części i rozwinięcia tej przygody.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Szarlatani
Autor: book_wszechmogacy
Szarlatani istnieli i działali od wieków. Jednak dopiero wraz z upowszechnieniem telewizji i mediów społecznościowych zyskali platformę, która pozwoliła im oszukiwać ludzi na masową skalę. Zrobiło się o nich głośno, co miało przyczynić się do zwielokrotnienia tego zjawiska. Wykorzystując zakorzenione w człowieku, niczym błędy oprogramowania, mechanizmy psychologiczne, żerują na cudzych marzeniach, celach, nadziejach i potrzebach. I nikt nie może czuć się bezpieczny…

Moises Naím i Quico Toro, doświadczeni dziennikarze publikujący w największych światowych mediach, postanowili przybliżyć czytelnikom sylwetki ludzi, którzy zapisali się - nomen omen - złotymi zgłoskami w historii. Niestety, z tych negatywnych względów.

Autorzy w bardzo interesujący sposób opowiadają o życiorysach i metodach działania ludzi zajmujących się szarlataństwem. Znajdziemy tu historie oszustów działających na przeróżną skalę i wykorzystujących różne narzędzia. Łączy ich jedno - mechanizmy psychologiczne, na których bazują.

Efekt potwierdzenia, drabina lojalności, społeczny dowód słuszności - to pojęcia, które najczęściej przewijają się na kartach tej książki. W pierwszym rozdziale dostajemy wyczerpujące wytłumaczenie jak funkcjonują owe zjawiska.

W kolejnych rozdziałach poznajemy szarlatanów z branż finansowej, astrologicznej, religijnej, medycznej, politycznej czy technologicznej. Przekrój jest naprawdę szeroki. Wszystko opisano językiem, który rozbudza ciekawość i buduje zainteresowanie.

Ta książka nie daje rad, jak uniknąć stania się ofiarą. Jeden z „bohaterów” miał po swojej stronie rodzinę Gatesów, a nawet administrację Baracka Obamy. Ani wykształcenie, ani pozycja społeczna nie chronią przed oszustwem - autorzy wyraźnie i szczerze to podkreślają.

Książka jest sprawnie napisana. Jedynym zarzutem z mojej strony może być zbyt częste powtarzanie informacji w pierwszym, teoretycznym rozdziale.

Największą zaletą tego reportażu są odpowiednie proporcje między wiedzą psychologiczną a opowieściami o fascynujących zjawiskach i ludziach. Myślę, że dzięki różnorodności przykładów każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Polecam!

Współpraca barterowa z Wydawnictwem Muza


✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Słodkie kłamstwa
Autor: BRUNETTE BOOKS
„Słodkie kłamstwa” Alicji Filipowskiej to poruszająca powieść obyczajowa, która trafia prosto w serce i zmusza do refleksji nad własnym życiem 💔✨
Zamiast lekkiej, sielankowej historii dostajemy opowieść, która od samego początku urzeka swoim autentycznym, nieco słodko-gorzkim klimatem. Autorka z ogromną wrażliwością wprowadza nas w świat bohaterów, pokazując, jak pod maską pozornej beztroski mogą kryć się najtrudniejsze emocje. To obyczajowo-psychologiczna powieść o toksycznych relacjach, pozornej przyjaźni i trudnej sztuce stawiania granic.
Karolina to dziewczyna, która desperacko próbuje udowodnić całemu światu swoją niezależność. Gdy w jej życiu pojawia się charyzmatyczna współlokatorka Lika, Karolina czuje, że odnalazła bratnią duszę. Z czasem jednak ta głęboka więź zaczyna niebezpiecznie przypominać emocjonalne uzależnienie. Adam to człowiek sukcesu, który decyduje się rzucić pęd Warszawy i przeprowadza się do małej, beskidzkiej wioski, by żyć bliżej natury. Ta nagła decyzja całkowicie burzy dotychczasowy układ w jego wieloletniej przyjaźni z Bartkiem, wyciągając na światło dzienne skrywane od lat żale i manipulacje.
To historia o tym, jak łatwo pomylić prawdziwą bliskość z chęcią kontroli oraz jak często wolimy karmić się „wygodnymi kłamstwami”, zamiast zmierzyć się z bolesną prawdą i zacząć żyć na własnych warunkach.
Fabuła skupia się na relacjach, które zamiast wspierać, powoli zaczynają nas niszczyć. Śledzimy losy Karoliny, wchodzącej w sidła toksycznej przyjaźni, oraz Adama, którego ucieczka w malownicze Beskidy wystawia na próbę wieloletnią męską relację. Sposób, w jaki autorka splata te wątki, trzyma w zaciekawieniu do samego końca, choć nie ma tu brutalnych zbrodni, a subtelna, domowa dramaturgia.
Bohaterowie są wykreowani po mistrzowsku – są zwyczajni, pełni wad, lęków i sprzeczności, przez co czujemy, jakbyśmy czytali o kimś z naszego otoczenia. Emocje, jakie towarzyszą lekturze, są niezwykle silne. To opowieść o manipulacji, strachu przed samotnością i trudnej sztuce stawiania granic, która wywołuje w czytelniku ogromne poczucie empatii.
Styl pisania Alicji Filipowskiej jest niesamowicie lekki dzięki czemu przez te trudne tematy dosłownie się płynie. Tempo akcji jest wyważone – idealne dla powieści obyczajowej, dające przestrzeń na refleksję i wgryzienie się w psychikę postaci.

Komu spodoba się ta książka?
Przede wszystkim miłośnikom mądrej, życiowej literatury obyczajowej oraz powieści psychologicznych. Jeśli szukacie w książkach prawdy o ludziach, pięknych opisów natury i tematów, które zostają w głowie na długo po odłożeniu tomu na półkę – to pozycja dla Was.

Moja ocena: 8/10 🌟

BRUNETTE BOOKS
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Liczba wyświetlanych pozycji:
1
2
3
4
5
908
Idź do strony: