Recenzje:

Dadi
Autor: Mras
Czyta się zadziwiająco dobrze. Lubię tego wydawcę więc zdecydowałem się na debiutanta. Polecam
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Ardea (barwione brzegi)
Autor: Kama

"(...) mocno wierzyła w to, że magia dostępna jest dla wszystkich i że to w zasadzie nie jest żadna nadprzyrodzona moc, tylko część natury..."

„Nie każda historia kończy się wraz z ostatnią stroną. Niektóre zostają w nas na długo, sprawiając, że jeszcze przez chwilę żyjemy w świecie, który właśnie opuściliśmy.”
Nie jest tajemnicą, że zakochałam się w piórze Paoli Gampo już od pierwszego spotkania z serią „Aythya”. Pierwszy tom całkowicie mnie pochłonął i sprawił, że z ogromną ciekawością sięgnęłam po kolejne części. Z każdą z nich coraz mocniej przywiązywałam się do tego niezwykłego świata, jego klimatu oraz przede wszystkim do bohaterów, którzy z czasem stali mi się naprawdę bliscy.
Dlatego po „Ardeę” sięgałam z ogromnymi oczekiwaniami. Wiedziałam, że będzie to spotkanie z historią, która już wcześniej dostarczyła mi wielu emocji, ale jednocześnie miałam świadomość, że finał zawsze jest trudnym momentem. Z jednej strony chciałam jak najszybciej poznać zakończenie, z drugiej — nie chciałam, żeby ta przygoda dobiegła końca.
I muszę przyznać, że Paola Gampo po raz kolejny mnie nie zawiodła.
„Ardea” jest niezwykle dynamiczna, intensywna i wciągająca. Tutaj naprawdę sporo się dzieje, dlatego trudno znaleźć moment, w którym można się nudzić. Autorka bardzo sprawnie prowadzi fabułę, przeplatając ze sobą kolejne wątki i dostarczając czytelnikowi zarówno napięcia, jak i emocji.
Ogromnie podoba mi się również atmosfera tej historii. Jest mrocznie, tajemniczo i momentami naprawdę niepokojąco. Magia nie jest tutaj jedynie dodatkiem do fabuły — stanowi ważną część stworzonego świata i sprawia, że całość nabiera wyjątkowego charakteru. Paola Gampo ma talent do kreowania rzeczywistości, w której można zatracić się bez reszty.
Jednak tym, co najbardziej przyciąga mnie do tej serii, są bohaterowie.
Jest ich wielu, ale każdy z nich ma własną osobowość, charakter i historię. Nie są jedynie tłem dla głównych wydarzeń. Mają swoje emocje, słabości, lęki i pragnienia, dzięki czemu łatwo się z nimi zżyć. Szczególnie doceniam możliwość obserwowania ich przemian i tego, jak kolejne doświadczenia wpływają na ich sposób myślenia oraz podejmowane decyzje.
Na szczególną uwagę zasługuje oczywiście Ardea. To bohaterka wyrazista, silna i zdecydowana, ale jednocześnie mająca w sobie znacznie więcej, niż można dostrzec na pierwszy rzut oka. Jej postać zdecydowanie zapada w pamięć, a sposób, w jaki została poprowadzona przez autorkę, bardzo przypadł mi do gustu.
Nie mogę też nie wspomnieć o relacjach pomiędzy bohaterami. Paola Gampo potrafi budować między nimi napięcie i emocje, które sprawiają, że chce się śledzić ich losy jeszcze uważniej. Nic nie wydaje się tutaj zupełnie oczywiste, a relacje mają odpowiednią dawkę skomplikowania, dzięki czemu nie są pozbawione charakteru.
I choć w tej historii jest wielu bohaterów, moim ulubieńcem niezmiennie pozostał Grzywacz. Od początku miał w sobie coś, co sprawiło, że szczególnie go polubiłam, i po przeczytaniu całej serii moje zdanie w tej kwestii absolutnie się nie zmieniło. To jeden z tych bohaterów, których po prostu chce się mieć po swojej stronie.
Bardzo polubiłam również Kobuza. Jego postać zdecydowanie przypadła mi do gustu i cieszę się, że mogłam poznać go bliżej. Nie będę oczywiście zdradzać niczego więcej, ale zdecydowanie warto zwrócić na niego uwagę podczas lektury.
To, co szczególnie doceniam w „Ardei”, to fakt, że książka nie skupia się wyłącznie na akcji. Za wszystkimi wydarzeniami stoją emocje bohaterów, ich wybory i konsekwencje podejmowanych decyzji. Dzięki temu historia nie jest jedynie fantastyczną przygodą, ale ma również tę bardziej emocjonalną warstwę, która pozwala mocniej zaangażować się w jej losy.
Czytając, miałam wrażenie, że ponownie wracam do świata, za którym zdążyłam się stęsknić. I chyba właśnie dlatego tak trudno było mi odłożyć tę książkę.
„Ardea” jest dla mnie bardzo udanym zakończeniem serii. Nie będę ukrywać, że towarzyszyło mi sporo emocji, ponieważ świadomość, że wraz z ostatnią stroną trzeba będzie pożegnać tych bohaterów, nie była łatwa. Kiedy przez kilka tomów żyje się historią, zaczyna się traktować jej świat niemal jak miejsce, do którego można wrócić. A potem nagle przychodzi moment, w którym trzeba powiedzieć mu „do widzenia”.
Paola Gampo stworzyła serię, która potrafi wciągnąć, zaskoczyć i przede wszystkim sprawić, że zaczynamy naprawdę przejmować się jej bohaterami. „Aythya” miała w sobie wszystko, czego szukam w dobrej fantastyce — wyrazisty świat, magię, tajemnice, niebezpieczeństwo, emocje i bohaterów, o których trudno przestać myśleć.
Chociaż nadal nie wybaczyłam autorce zamknięcia wątku Kazuara zdecydowanie uwielbiam tę serię książek- mroczne sekrety, trudne relacje , jeszcze cięższa przeszłość i przede wszystkim uczucia, które nie zawsze łatwo zdefiniować.
„Ardea” domyka tę historię w sposób, który pozostawia mnie przede wszystkim z poczuciem, że przeżyłam naprawdę wyjątkową czytelniczą podróż i liczę ,że autorka ma w zanadrzu kolejne cuda.

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Zawieszeni: Tom 8: Oktawa
Autor: Livrocat
⭐⭐⭐⭐⭐/5
*Zawiera spoilery do poprzednich części*
Ninę p*****o.
Obiecałam, że to napiszę, więc jest.

Tak naprawdę to nie. Ale jeśli ktoś tak pomyślał podczas czytania, to nie musi mieć wyrzutów sumienia. To zrozumiałe.

Dla wszystkich, którzy kiedykolwiek pisali, że mało w tej serii Emi. Jak się teraz czujecie. Czy nie trochę tak jak Kuba, Oli i Edi na początku tego tomu? Czy my też nie daliśmy się zwieść masce silnej kobiety? Takiej, której nikt nie zniszczy... Chyba, że ona sama.

W tej części poznajcie Alę, która całkowicie odmieni życie bliskich nam jelopków. I właściwie niewiele mogę wam powiedzieć więcej, by nie zepsuć wam "radości" z czytania. Tej radości będzie tak wiele, że przygotujcie sobie ze dwie paczki chusteczek.

Kto czytał poprzednie tomy, a jest to obowiązkowe fabularnie, wie już jak pięknie Nina operuje słowami. Dostajemy ludzką, chwilami surową i brutalną historię, która mimo wszystko czaruje i wciąga bez reszty do swojego świata, a każda strona to kolejne kilka(naście) wersów do podkreślenia, bo są tak trafne, że nie da się przejść koło nich obojętnie. To melodia, grana przez wielką orkiestrę, w której każdy instrument jest ważny i tworzy całość, tak jak każdy gest, uczucie czy niewypowiedziane pragnienia tworzą Zawieszonych. To nie będzie skoczna melodia, nie będzie też żałobnym marszem, będzie życiem, które obdarowuje najpiękniejszymi skarbami i rzuca pod nogi największe kłody.

Czasem chcemy wierzyć że jesteśmy wyjątkowi, że jesteśmy niepokonani, a potem przychodzi próba od życia i okazuje się, że wystarczy chwila, by zmienić nasz świat. Rozpoczynamy drogę z której nie ma powrotu.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Opowieści o Czujątkach. Ćwiczenia z empatii dla..
Autor: Anna
W trakcie czytania każdej z Opowieści o Czujątkach. ĆWICZENIA Z EMPATII DLA DZIECI I… DOROSŁYCH autorstwa Pani Joanny Bogudał - Borkowskiej zadawałam sobie kilka pytań dotyczących tytułu, skąd się wziął pomysł na napisanie edukacyjnej książki, która tworzona jest z ogromną pasją skierowaną nie tylko w stronę dzieci, ale również dorosłych.

Autorka w adekwatny sposób wyjaśnia, na samym wstępie, o czym będą jej opowieści — uczucia związane są, z tytułem przez co, wzbudza, zainteresowanie. Dodatkowo ujawnia tajemnicę swej pracy zawodowej.

Ja w tej krainie czułam się bardzo sympatycznie, ponieważ poznałam 5 baśni, dzięki którym poznałam świat Czujątek, ich uczucia, co mówią, jak się zachowują.

Zapraszam Was do zaprzyjaźnienia się z 5 bohaterami: dziewczynką Mają, skrzacikiem Borysem, wiolonczelistka Viola, gąsieniczka Marysia, wróżka Weronika.

Losy każdego z bohaterów ujęte są w idealny sposób. Żaden z bohaterów w zaprezentowanych 5 baśniach się nie zna, są dla siebie obcy. Bohaterowie, pomimo że posiadają, swoje negatywne odczucia to próbują, walczyć ze swoimi słabościami.

Po każdej z przeczytanej baśni dzieci będą zadawały pytania, poznają uczucia każdego z bohaterów oraz wykonywały będą ćwiczenia. Na końcu każdej z baśni umiejscowiony i przedstawiony jest przez autorkę scenariusz zajęć, który może posłużyć w codziennych relacjach między dziećmi w sytuacjach konfliktowych.

Ujęła mnie w bardzo pozytywny sposób pomysłowość autorki baśni w tym, styl opisywanych zdań oraz dialogi zawarte w baśniach.

Każda Baśń o ''Czujątkach'' adresowana jest, dla wszystkich tych, co chcą odwiedzić krainę uczuć od pozytywnych po negatywne, swój empatyczny dziecięcy i dorosły świat.

Walorem estetycznym, na które należy, zwrócić szczególną uwagę są wykonane przejrzyście ilustracje oraz projekt okładki książki w wykonaniu Kseni Szybist.

Książka wydana przez Oficynę Wydawniczą ''Impuls'' oprawa miękka zawiera 83 strony.

Czy każda z zaprezentowanych 5 baśni zakończy się dobrze? Tego mały Czytelniku Ci nie zdradzę. To będzie moja baśniowa mała tajemnica.

Warto zaprzyjaźnić się z Czujątkami. Jestem ich przyjaciółką, a teraz Wasza kolej mali czytelnicy.

Dołączycie do mnie?
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Między nami niebo
Autor: Kama
„Wspomnienia przepadają gdzieś pomiędzy przeszłością, przyszłością a codziennością.”
„Choć jest między nami niebo, moja miłość zawsze odnajdzie drogę do Ciebie.

Co zrobić, gdy wiesz, że Twoje dni są policzone? Jak pomóc swoim bliskim, by oswoić temat o którym większość ludzi nawet nie myśli i przygotować na te trudne pełne smutku dni żałoby?
Marta ma trzydzieści kilka lat , pracuje i samotnie wychowuje małą córeczkę - Hanię. Dziewczynka jest dla mamy całym światem.
Jeden dzień, jedna wizyta w niepozornym szarym budynku i diagnoza, która nagle przekreśla wszystkie plany .
Marta nie zobaczy jej córki, gdy ta dorośnie, zda maturę czy się zakocha.
Na szczęście młoda kobieta nie jest sama i może liczyć na wsparcie starszego brata-Damiana.
Mężczyzna uslyszawszy o trudnej sytuacji siostry nie waha się ani chwili i przyjeżdża by wesprzeć ją oraz jej córeczkę, choć łamie mu się serce.
Tymczasem chora robi wszystko by zostawić po sobie jak najwięcej wspomnień i śladów dzięki którym mała Hania ją zapamięta.
Damian zaś mimo własnych lęków i dawnych traum wie ,że musi stanąć na wysokości zadania i być strażnikiem szczęścia siostrzenicy.
Nie będzie łatwo, lecz pełne miłości I dobroci serca odnajdą nową drogę i napiszą wspólną historię.
Czy Damianowi uda się stworzyć dom o jakim marzył i po prostu być szczęśliwym?
Nie zdradzę szczegółów.. ale muszę powiedzieć coś z głębi serca- ta opowieść mnie zachwyciła poruszając najczulsze struny w sercu i duszy wywołując łzy ,ale również pełen ciepła uśmiech.
Pani Małgosia przepięknie operuje słowami pozwalając by emocje po prostu wybrzmiały niczym piękna melodia.
Tym co mnie urzekło była więź małej Hani z wujkiem, który pokazywał jej to co najważniejsze a zarazem tworzył niezapomniane chwile.

Pełna czułości, cierpliwości, dziecięcej szczerości i miłości, która nie potrzebuje wielu słów.
„Między nami niebo” to jednak nie tylko opowieść o chorobie, odchodzeniu i żałobie. To przede wszystkim historia o życiu. O tym, jak bardzo powinniśmy doceniać każdą wspólną chwilę. O tym, że miłość nie kończy się wtedy, gdy ktoś odchodzi, ponieważ pozostaje w naszych wspomnieniach, gestach, słowach i wszystkim, co po sobie zostawiamy.
Autorka pokazuje również, że nawet w najtrudniejszych momentach można odnaleźć światło. Że rodzina nie zawsze jest idealna, a ludzie nie zawsze potrafią radzić sobie z bólem, ale kiedy kochamy naprawdę, próbujemy być obok – nawet wtedy, gdy sami rozsypujemy się na kawałki.
Ta książka momentami bolała. Były chwile, kiedy musiałam na moment zatrzymać się i po prostu pozwolić emocjom wybrzmieć. A jednak nie jest to historia, która pozostawia czytelnika wyłącznie ze smutkiem. Jest w niej ogrom ciepła, nadziei i wiary w to, że człowiek może odnaleźć szczęście nawet po największej burzy.
To jedna z tych książek, które przypominają nam o rzeczach najważniejszych. O tym, by mówić bliskim, że ich kochamy. By nie odkładać wspólnych chwil na później. By tworzyć wspomnienia, bo czasami to właśnie one stają się najcenniejszym prezentem, jaki możemy komuś zostawić.
To opowieść o miłości silniejszej niż strach, cierpienie i rozłąka. O miłości, która nie znika wraz z ostatnim pożegnaniem. Bo choć czasami między nami a ukochaną osobą może znaleźć się całe niebo, to prawdziwe uczucie zawsze odnajdzie drogę do serca. Pozostanie w jednym wspomnieniu, w ukochanej piosence, w słowach, których nigdy nie zapomnimy, i w każdej chwili, która była dla nas ważna.
„Między nami niebo” to historia, która wzrusza, boli, ogrzewa serce i pozostaje w nim na długo po przeczytaniu ostatniej strony.



✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Sekrety ukryte za szkłem
Autor: Monika Kowalczyk
Witam, dziś mam dla Was recenzję książki „Sekrety ukryte za szkłem” ❤️ Autorka Maja Szanecka-Żołdak ❤️ Wydawnictwo Ostre Pióro ❤️

„Sekrety ukryte za szkłem” to historia, która porusza ważne aspekty z naszego życia, gdzie każdy z nas ma jakieś kompleksy względem swojej osoby. Każdy z nas znajdzie w sobie coś, co mu w sobie nie pasuje – oczy, usta, nos, uszy, a to ktoś jest za szczupły, ktoś jest zbyt otyły. Nie ma chyba na świecie osoby, która nie ma kompleksów.

Pokazane mamy tutaj także, jak dzieci w szkołach potrafią się zachowywać, jak potrafią niszczyć powoli życie drugiej osoby, która jest trochę inna niż inni. Otyłe dzieci mogą znaleźć się w sytuacji, gdzie są wyśmiewane ze swojego wyglądu, mogą także znaleźć się w sytuacji, gdzie jeden drugiego namówi do zrobienia czegoś głupiego, a później mają pretekst do wyśmiewania się z danej osoby. Bardzo fajnie pokazane jest tutaj właśnie to, jak dzieci potrafią hejtować, nie bacząc na żadne konsekwencje.

Ile razy obudziła się w nas chęć zmiany na lepsze? Co byśmy zrobili, kiedy moglibyśmy spojrzeć w lustro i przenieść się do świata, gdzie nie ma hejtu, nienawiści, nie ma zazdrości? Zapewne każdy z nas pokusiłby się o taką sytuację.

Pokazane mamy tutaj to, że nieważne, jak siebie postrzegamy, jaki mamy do siebie stosunek, każdy z nas powinien mieć do siebie szacunek, bo jeśli my go nie będziemy mieli sami do siebie, inni też nie będą go mieli.

Fajne jest to, że kiedy rodzice naszej bohaterki dowiedzieli się o najgorszym, o tym, co spotkało ich córkę, wzięli sprawy w swoje ręce. Nie zamietli problemów pod dywan, tylko bez problemu pomogli swojej córce, wierząc, że poradzi sobie z najgorszym. Pokazuje nam to również, jak ważne jest wsparcie najbliższych osób i to, żeby w trudnych chwilach nie zostawać samemu ze swoimi problemami.

Książka, która jest trochę fantastyką, ale także prawdziwym życiem. To połączenie sprawiło, że podczas czytania można było się zatrzymać i pomyśleć nad tym, jak sami patrzymy na siebie i jak nasze słowa mogą wpływać na innych.

„Sekrety ukryte za szkłem” to historia, która daje do myślenia i pokazuje, że czasami to, co widzimy w lustrze, nie jest tym, co naprawdę powinniśmy w sobie dostrzegać. Warto pamiętać, że każdy z nas jest wyjątkowy i zasługuje na szacunek, niezależnie od wyglądu czy tego, co myślą o nas inni. ❤️

Jeśli lubicie książki, które oprócz ciekawej historii poruszają ważne tematy i skłaniają do refleksji, myślę, że warto sięgnąć po tę historię. ❤️
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Chłopiec na zawsze. Poruszająca opowieść o macierzyństwie, autyzmie i drodze do radości
Autor: Gosia
„Chłopiec na zawsze” – Kate Swenson

Są książki, które czyta się szybko, bo chcemy jak najszybciej poznać zakończenie. Są też takie, przy których co jakiś czas trzeba odłożyć książkę, zrobić sobie chwilę przerwy i poukładać w głowie to, co właśnie przeczytaliśmy. „Chłopiec na zawsze” Kate Swenson zdecydowanie należy do tej drugiej grupy.

To bardzo osobista opowieść o macierzyństwie, autyzmie i drodze do akceptacji. Głównym bohaterem jest Cooper – syn autorki, u którego zdiagnozowano głęboki, niewerbalny autyzm. Jednak równie ważną bohaterką tej historii jest sama Kate. To przede wszystkim zapis jej przemiany – od kobiety, która miała określone wyobrażenie o swoim przyszłym życiu i rodzinie, przez matkę próbującą za wszelką cenę znaleźć sposób na funkcjonowanie syna w świecie, aż po kobietę, która zaczyna rozumieć, że nie wszystko musi wyglądać tak, jak kiedyś sobie wymarzyła.

Kate bardzo szczerze pokazuje początki tej drogi. Nie ukrywa szoku, żalu, frustracji, poczucia winy czy ogromnego zmęczenia. Jest w tym dużo emocji, których być może nie wypada głośno wypowiadać, szczególnie gdy dotyczą macierzyństwa. Autorka nie idealizuje swojej roli i nie próbuje przekonać czytelnika, że miłość matki automatycznie sprawia, że wszystkie trudności stają się łatwe. Pokazuje również te momenty, kiedy jest po prostu trudno. Kiedy brakuje siły, cierpliwości i pomysłów. Kiedy codzienność zamiast przypominać spełnienie marzeń, staje się nieustanną walką o znalezienie choć odrobiny normalności.

I właśnie ta szczerość zrobiła na mnie największe wrażenie.

„Chłopiec na zawsze” nie jest jednak książką wyłącznie o trudnościach. Jej najważniejszym elementem jest zmiana, jaka dokonuje się w Kate. Początkowo próbuje dopasować Coopera do świata, który nie został stworzony z myślą o osobach takich jak on. Z czasem zaczyna dostrzegać, że być może problem nie tkwi w nim. To nie Cooper musi stać się kimś innym. To świat, a przede wszystkim sposób patrzenia na niego, musi się zmienić.

Ta przemiana nie przychodzi nagle. Autorka prowadzi nas przez kolejne doświadczenia, rozmowy, rozczarowania i małe odkrycia. Dzięki temu jej historia nie brzmi jak gotowa recepta na akceptację, ale jak prawdziwy proces, który wymaga czasu. I chyba właśnie dlatego jest tak wiarygodna.

W książce bardzo mocno wybrzmiewa również temat macierzyństwa. Takiego prawdziwego – z miłością, dumą i czułością, ale też ze zmęczeniem, strachem i chwilami zwątpienia. Kate pokazuje, że można kochać swoje dziecko bezgranicznie i jednocześnie tęsknić za czymś, co wyobrażało się sobie wcześniej. Te dwa uczucia mogą istnieć obok siebie i nie oznaczają braku miłości.

Podczas czytania towarzyszyło mi sporo emocji. Było wzruszenie, smutek, złość na sytuacje, w których świat okazuje się zupełnie nieprzygotowany na potrzeby osób z niepełnosprawnościami, ale też bezsilność, kiedy widzimy, jak wiele wysiłku wymaga od rodziny zwykłe codzienne funkcjonowanie. Z czasem pojawia się jednak coraz więcej ciepła i nadziei. Szczególnie wtedy, gdy Kate zaczyna dostrzegać szczęście nie w tym, że Cooper stanie się taki, jak oczekuje tego otoczenie, ale w tym, kim naprawdę jest.

Warto zwrócić uwagę na przestrzeń tej historii. Nie znajdziemy tutaj spektakularnych miejsc ani wielkich wydarzeń – akcja rozgrywa się przede wszystkim w codzienności rodziny: w domu, podczas wizyt u specjalistów, w miejscach publicznych, w przestrzeniach, które dla większości osób są zwyczajną częścią życia. I właśnie ta zwyczajność ma ogromne znaczenie. Sklep, plac zabaw czy wyjście z domu mogą stać się dla rodziny zupełnie innym doświadczeniem, gdy dziecko funkcjonuje inaczej niż większość społeczeństwa. Autorka pokazuje więc nie tylko życie rodzinne, ale również zderzenie tej rodziny ze światem zewnętrznym.

Jest to przede wszystkim literatura faktu, autobiograficzne wspomnienia i osobista opowieść o macierzyństwie i doświadczeniu rodziny wychowującej dziecko w spektrum autyzmu. Nie jest to poradnik ani naukowe opracowanie autyzmu i właśnie dlatego warto czytać tę książkę z takim nastawieniem. Kate nie stawia się w roli ekspertki, która zna odpowiedzi na wszystkie pytania. Dzieli się własnym doświadczeniem.

Styl autorki jest prosty, bezpośredni i bardzo emocjonalny. Nie ma tutaj potrzeby stosowania skomplikowanego języka. Swenson pisze tak, jakby opowiadała komuś swoją historię – momentami spokojnie, momentami bardzo osobiście i boleśnie. Dzięki temu łatwo wejść w jej perspektywę i zrozumieć emocje, które towarzyszą jej na kolejnych etapach życia.

Najbardziej wartościowe jest chyba to, że autorka nie próbuje stworzyć historii idealnej. Pokazuje również swoje błędy i wcześniejsze przekonania. Dzięki temu jej droga do akceptacji nie wydaje się czymś oczywistym. Jest raczej trudną, czasem bolesną lekcją, podczas której Kate musi na nowo zdefiniować swoje wyobrażenie o szczęściu.

To książka szczególnie ważna dla rodziców dzieci w spektrum autyzmu, którzy mogą odnaleźć w niej wiele emocji i sytuacji znanych z własnego życia. Myślę jednak, że warto polecić ją również osobom, które chcą lepiej zrozumieć, z czym na co dzień mierzą się takie rodziny. Może być także ważną lekturą dla tych, którzy potrzebują przypomnienia, że za zachowaniem, którego nie rozumiemy, często stoi człowiek i jego zupełnie inny sposób odbierania świata.

„Chłopiec na zawsze” zostawił mnie przede wszystkim z myślą, że akceptacja nie oznacza rezygnacji z marzeń, ale pozwala odkryć nowe. Kate Swenson pokazuje, że radość nie zawsze przychodzi w takiej formie, jakiej się spodziewamy. Czasami trzeba najpierw przestać porównywać własne życie z tym wymarzonym, żeby zauważyć, ile piękna jest w tym, które naprawdę mamy.

To szczera, momentami trudna, ale jednocześnie bardzo ciepła książka o miłości, która uczy się patrzeć inaczej. Warto ją przeczytać – nie tylko po to, by lepiej zrozumieć autyzm, ale przede wszystkim po to, by lepiej zrozumieć człowieka, który patrzy na świat inaczej.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Bal trwa teraz. Transpersonalna autobiografia
Autor: Kama
„Bal trwa teraz” Riyi Sokół to autobiografia pełna emocji, trudnych doświadczeń i poszukiwania własnej drogi. Autorka z dużą szczerością opowiada nie tylko o swojej karierze i miłości do muzyki, lecz przede wszystkim o tym, co przez lata działo się w jej życiu poza sceną.
Nie jest to bowiem historia o łatwej drodze do sukcesu. Riya Sokół pisze o depresji, kryzysie psychicznym, zwątpieniu, problemach finansowych i momentach, w których życie potrafi przytłoczyć nawet najsilniejszego człowieka. Nie ukrywa chwil bezradności ani decyzji, które dla wielu osób mogą wydawać się niewyobrażalnie trudne. Co zrobić, kiedy pieniędzy nie wystarcza na wszystko? Które rachunki zapłacić, a z czego zrezygnować? Jak poradzić sobie z kolejnym problemem, kiedy ma się wrażenie, że los nieustannie wystawia nas na próbę?
Autorka opisuje między innymi sytuacje, w których musiała wybierać pomiędzy zakupem nowych opon a świątecznymi prezentami dla bliskich. Wspomina również trudny czas po ataku hakerskim na jej konta w mediach społecznościowych. Mimo wielu przeciwności przez jej historię przewija się jednak przekonanie, że rozwiązanie może pojawić się nawet wtedy, gdy sami przestajemy je dostrzegać.
Dużą część książki zajmuje również rozwój duchowy Riyi Sokół. Autorka opisuje swoją drogę do lepszego zrozumienia siebie, własnych emocji oraz przekonań, które wpływają na nasze życie. Nie jest to jednak opowieść o poszukiwaniu prostych odpowiedzi ani o magicznych sposobach na rozwiązanie wszystkich problemów. To przede wszystkim historia świadomej pracy nad sobą.
Bardzo mocno wybrzmiała dla mnie mantra „wdycham ból, wydycham miłość”. Znałam ją już wcześniej z książki Sheryl Paul „Mądrość lęku”, jednak po raz kolejny zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Człowiek instynktownie chce przecież uciekać od tego, co boli. Pragniemy zagłuszyć trudne emocje, odsunąć je od siebie i jak najszybciej zapomnieć. Tymczasem czasami dopiero wtedy, gdy pozwolimy sobie zmierzyć się z bólem, możemy naprawdę go zrozumieć i stopniowo przemienić w coś innego.
Riya Sokół otwarcie pisze także o swoim życiu prywatnym. O miłości, rozczarowaniach, rozwodzie oraz budowaniu patchworkowej rodziny. Szczególne miejsce zajmują w jej opowieści córki i ogromna miłość, którą je darzy. To właśnie rozmowy z nimi stały się dla autorki jednym z impulsów, by ponownie zwrócić się w stronę dawnych marzeń.
Ważnym momentem w jej życiu okazał się również czas pandemii i pobyt na Kostaryce. Zatrzymanie się z dala od codziennego pośpiechu i wielkomiejskiego zgiełku pozwoliło jej spojrzeć na wiele spraw z zupełnie innej perspektywy. Był to okres wyciszenia, ale jednocześnie czas wewnętrznego odrodzenia.
Największą siłą „Balu trwa teraz” jest dla mnie autentyczność. Riya Sokół nie próbuje przedstawiać siebie jako osoby, która zawsze była silna, pewna siebie i dokładnie wiedziała, czego chce od życia. Pozwala czytelnikowi zobaczyć również swoje słabości, zagubienie i chwile zwątpienia. Pokazuje, że droga do odnalezienia własnego miejsca nie zawsze jest prosta i często prowadzi przez wiele trudnych doświadczeń.
Styl autorki jest prosty, bezpośredni i bardzo osobisty. Lektura momentami przypomina szczerą rozmowę z kimś bliskim — bez zbędnego upiększania rzeczywistości, za to pełną emocji i refleksji. Riya swobodnie przechodzi od codziennych wydarzeń do rozważań dotyczących duchowości, przeznaczenia i sensu życia.
Nie jest to książka, która trafi do każdego czytelnika. Jej duchowy wymiar oraz sposób patrzenia na życie mogą wywołać różne reakcje. Myślę jednak, że osoby otwarte na rozwój, poszukujące własnej prawdy i próbujące lepiej zrozumieć siebie, znajdą w tej historii wiele inspiracji.
Osobiście bardzo cenię głos Riyi Sokół i z przyjemnością słucham jej utworów. Jej interpretacja piosenki „Bal”, najbardziej znanej z wykonania Maryli Rodowicz, ma w sobie ogromną energię, rozmach i emocje. Po przeczytaniu tej autobiografii tytuł książki nabiera jednak dla mnie jeszcze głębszego znaczenia.
Bo życie nie zaczyna się wtedy, gdy wszystko wreszcie będzie idealne. Nie musimy czekać na lepszy moment, większą pewność siebie czy rozwiązanie wszystkich problemów, aby zacząć spełniać swoje marzenia.


✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Dzień kobiet
Autor: sza_teraz_czytam
Trzy kobiety - babka, matka i wnuczka co roku, 8 marca, spotykają się w kawiarni, aby porozmawiać o swojej kobiecości, błędach, wzlotach i upadkach. Poznajemy Cecylię, seniorkę rodu, dawną tancerkę, która występowała na deskach największych teatrów Europy. Z kolei Agnieszka rozwiodła się z mężem, kiedy Izabella, jej córka, była małą dziewczynką. Czerpała z życia pełnymi garściami, jednak to, o czym marzyła, wcale nie było tak piękne, jak początkowo jej się wydawało. Próbuje naprawić stosunki z córką. Kiedy pojawia się jej były mąż, zaczyna wierzyć, że stara miłość nie rdzewieje. I jest jeszcze Izabella, kobieta po trzydziestce, na pozór szczęśliwa, ale tak naprawdę pogubiona i samotna. Kiedy na jej drodze pojawia się przystojny lekarz, jej świat wywraca się do góry nogami. Czy sekret, który skrywa kobieta, nie przekreśli szansy na miłość?

Podobało mi się zestawienie trzech pokoleń kobiet. Tak różnych, a jednak tak do siebie podobnych. Różni je wiek, doświadczenie życiowe i pozycja społeczna. Natomiast łączą je nie tylko więzy krwi, ale i pewne zdarzenia. Są nieidealne, ale przez to autentyczne. Wyjawiają nam swoje pragnienia, lęki, sekrety i rozczarowania. Mierzą się z kryzysem w małżeństwie, samotnością w tłumie, szukaniem własnej tożsamości. Uczą się także stawiać pewne granice.

Fabuła w dużej mierze skupia się na przemyśleniach i refleksjach bohaterek na temat życia, codzienności, popełnionych błędach, relacjach międzyludzkich, miłości i jej odmianach, szczęściu, marzeniach, wolności, zdradzie, strachu przed śmiercią. Trudno się z nimi nie zgodzić. Sporo tego, może nawet za dużo, aż chciałoby się, żeby niektóre z problemów zostały bardziej rozwinięte. Dla mnie jako czytelnika niezwykłą wartością okazały się zawarte w książce liczne trafne mądrości i wskazówki życiowe. Mogłabym brać cytaty i przytaczać bez liku. Jest również miejsce na odrobinę humoru.

Jednym z ważnych przekazów jest to, że wcale nie musimy mieć, nie wiadomo jakiej ilości przyjaciół czy znajomych. Wystarczy jeden, ale taki, który będzie przy nas, kiedy będziemy potrzebować jego pomocy czy wsparcia. Równie istotna jest kobieca solidarność. Proste gesty, zrozumienie, nieocenianie drugiej osoby - znaczą więcej niż wszystko inne. Widzimy też, że nigdy nie jest za późno na zmianę czy odnalezienie szczęścia. A niepowodzenia? Nie warto zbyt długo się nimi karmić. Trzeba dostrzegać jasne strony życia, dobre momenty, które przecież każdemu z nas się zdarzają. I nie bać się czasem ryzykować.

"Dzień kobiet" to życiowa, utrzymana w słodko-gorzkim tonie powieść o kobiecości we spółczesnym świecie, tęsknocie za prawdziwym uczuciem, sile przyjaźni. To książka zarówno refleksyjna, jak i emocjonalna. Czy okazała się receptą na szczęście i miłość? Tego Wam nie zdradzę...
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Stolica Hitlera. Życie i śmierć w wojennym Berlinie (wyd. 2026)
Autor: Anna
Gdy pojawia się, ciągły strach przed o przetrwanie wówczas życie traci sens. Jestem w stanie sobie to wyobrazić, co czują ci ludzie ocenie żyjący w stolicy Hitlera.

Zastanawiałam się, czy w ogóle mam zdecydować się na przeczytanie tej książki ze względu na wspomnienia tychże osób, które dzielnie przetrwały ten czas, widziały bezpośrednio ucieczkę przed śmiercią.

Postanowiłam zmierzyć się z tym, co ma do przekazania autor, podjąwszy się zebrać informacje zawarte we wspomnieniach, listach oraz w innych źródłach tematycznych pozostawiających ślady zapamiętanych widokach w pamięci mieszkańców stolicy Hitlera.

Autor dedykuję książkę córce Amelii, pierwszym dziadkom żony Melissy doświadczającym epoki nazistowskich Niemiec i to głównie stanowiło początek poruszenia głębi tajemnic ukrytych w tej tematyce, która nie powinna się wydarzyć obecnie i uważam, że jest to właściwa postawa ojcowska godna pochwały.

Gdy bliżej odsłania się prawdę o tym, co było, wywoła to wzruszenie, a może i z czasem nienawiść, gdyż nie każdy chce przeżywać na nowo traumę.

Książki autorstwa Pana Rogera Moorhouse pt. ''Stolica Hitlera. Życie i śmierć w wojennym Berlinie'' nie czyta się szybko przez wzgląd na zamieszczoną małą czcionkę.

Należy czytać ponownie rozdziały, gdyż nie da się przejść obojętnie obok tych ludzi, których mogę nazwać wielkimi bohaterami niezależnie od tego, kim byli z zawodu i jakie mieli pochodzenie.

Warte jest podkreślenia, z jakim to ogromnym entuzjazmem trwały przygotowania do uroczystości pięćdziesiątych urodzin Adolfa Hitlera. Nastawienie do tego wyjątkowego dnia przybyłych gości, mieszkańców Berlina, fotoreporterzy, defilady wojskowe, czy był wówczas zadowolony solenizant i czy miał w głowie przygotowany plan, jak potoczą się jego dalsze losy, czy jednak nie, bo nie przypuszczał, co wydarzy się jeszcze.

Podoba mi się projekt okładki autorstwa Pana Tomasza Majewskiego. Stanowi on cząstkę tego, czego my nie ujrzeliśmy, a na chwilę obecną wiemy, co się zmieniło, w co uległo zniszczeniu w Berlinie.

Istotna dla mnie z czytanej książki jest treść i co ze sobą prezentowało ogólnie społeczeństwo na tle z głównym bohaterem, wraz z osobami mu podległymi, czy można było rozegrać to wszystko inaczej oraz, czy jestem w pełni zrozumieć z niej płynący przekaz, a nade wszystko ocenić, czy autor przedstawił dokładnie wszystko to, co go najbardziej interesowało z tego niełatwego obrazu II wojny światowej.

Polecam przeczytać tę książkę.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Ostatni taniec
Autor: FioletowaRóża

„Ostatni taniec” jest moim pierwszym, ale jakże udanym spotkaniem z twórczością Rafała Wicijowskiego. Wspomniana książka jest jednym z nowszych dzieł autora i szybko zyskała bardzo ogromny rozgłos. Nic dziwnego, że bardzo trudno można ją było wypożyczyć w filiach bibliotecznych. W moim przypadku był to piękny przypadek- ot, akurat ktoś przyniósł ją do zwrotu. Znalazłam się więc w odpowiednim miejscu i czasie. Teraz dobitnie zdaję też sobie sprawę z tego, że wszystkie pochlebne opinie nie są w żaden sposób ukierunkowane na zysk wydawniczy. Rafał Wicijowski jak nikt zasługuje na ogromne brawa i może konkurować z najsłynniejszymi pisarzami obyczajów.

Uwielbiam, gdy mężczyźni nie tylko czytają obyczaje, ale też sami piszą o pięknej, ale skomplikowanej miłości. „Ostatni taniec” brzmi tak, jakby książkę tę napisał sam Nicholas Sparks- wybitny amerykański człowiek pióra, którego historie znamy nie tylko z książek, ale też ze szklanego ekranu. Mało tego, postaci wykreowane przez autora grają największe sławy światowego kina z Richardem Gere’em na czele. Teraz, gdy poznałam szczegóły „Ostatniego tańca”, moim osobistym marzeniem jest to, by to Rafał Wicijowski doczekał się tak ogromnego zaszczytu, gdyż stworzona przez niego historia nie jest ani banalna, ani powtarzalna. Zaznaczam tylko jedną kwestię- podczas odkrywania poszczególnych rozdziałów niezbędna będzie wręcz tona chusteczek, ale płacz nie jest w tym przypadku oznaką słabości. Zawsze oznacza dla mnie bardzo dogłębne zapoznawanie się z treścią książki. A zatem- do dzieła!

Warszawa, głównie lata 2005-2020. Tyle lat różnicy w czasie akcji nie jest przypadkowym działaniem autora. Dzięki uwielbianemu przeze mnie zabiegowi retrospekcji doskonale wiemy, co wydarzyło się w życiu Julii i Michała. To smutne, że Julia została porzucona w dniu swojego ślubu. Przecież ona i Michał nie widzieli świata poza sobą… Byli młodzi, szczęśliwi, zakochani. Co więc skłoniło Michała, by tak potraktować najdroższą mu osobę? O szczegółach tej jakże dramatycznej i okrutnej decyzji nie napiszę, gdyż nie chcę ujawniać wszystkich detali. Lata czytania książek o ogromnym ładunku emocjonalnym nauczyły mnie jednego- musimy zawsze poznać daną historię do końca, by móc kogoś oceniać. Tym razem radzę wszystkim postąpić dokładnie tak samo.

326 stron, 16 rozdziałów- czy to dużo? Myślę, że to standardowa objętość powieści obyczajowej, a sam autor na szczęście nie pomylił ilości z jakością. Wszystko wskazuje na to, że Rafał Wicijowski naprawdę uważnie słucha ludzi, stąd w jego głowie zrodził się tak piękny pomysł literacki. Wystarczy zresztą spojrzeć na autorski blog pisarza o nazwie OCZAMI MĘŻCZYZNY, by wymownie się o tym przekonać. Teraz wiem, że jego teksty zostaną ze mną na długo, już nie mogę się doczekać, by sięgnąć po inną propozycję książkową.

Jest to też powieść przeznaczona dla miłośników zwierząt. Wątek więzi pomiędzy psem a jego właścicielem jest na tyle magiczny, że nadaje się do przeniesienia na deski teatru lub na szklany ekran. Psy także czują i należy im się szacunek i empatia. To one niejednokrotnie okazują się najlepszymi przyjaciółmi dla człowieka. Kto się o tym przekonał, na pewno to potwierdzi. Pamiętajmy też, że zwierzęta umierają, a nie zdychają- jest to stuprocentowa racja!

Nie mogę zapomnieć także o niezwykle łzawym wątku epistolarnym, za którego jeszcze bardziej cenię autora. Miłość, tęsknota i ból to części składowe tej historii. Wiele mogło się zmienić w życiu postaci, gdyby treść, wiele razy pisana, trafiła szybciej do adresata. Kto w książce Rafała Wicijowskiego listy pisał, a kto ich nie otrzymywał? I dlaczego teraz, po tylu latach, są tak ogromnym zaskoczeniem? Jest to naprawdę ważny wątek, dzięki któremu czytelnicy zrozumieją, że jeden ruch zmienia całe nasze dalsze plany życiowe. Dla mnie słowa własnoręcznie pisane na papierze mają niebagatelną wartość. Papier w końcu ścierpi wszystko, marzę też o tym, by jeszcze kiedyś w swojej skrzynce pocztowej zobaczyć prawdziwy list. Niestety, to się chyba już nie spełni, niemniej jednak bardzo dziękuję pisarzowi za tak mocno romantyczny motyw.

Jak widać, męska brać literacka nie musi pisać wyłącznie kryminałów czy tekstów o podłożu polityczno-gangsterskim. To wręcz odwieczny stereotyp, który trzeba raz na zawsze obalić. Jest to, niestety, bardzo trudne, ale nie twierdzę, że niewykonalne. Z tego też powodu nie mam absolutnie nic do zarzucenia tej powieści. Podobało mi się wszystko- tematyka trudnej miłości, prawdziwej przyjaźni, idea przemyśleń życiowych na przestrzeni lat. Bardzo udana jest też strona techniczna powieści- podział na rozdziały, odpowiednia czcionka, jak też piękna okładka. Z czystym sumieniem polecam tę powieść, bo jej czytanie nie jest straconym czasem. Co więcej, owego czasu nie potrzebujemy dużo, bo „Ostatni taniec” czyta się niezwykle szybko i emocjonalnie. Zresztą, sam pisarz podkreśla, że stworzył historię, która miała przynieść zarówno szczęście, jak i ból oraz nie pozwala o sobie zapomnieć. Czy to prawda? Ja już znam odpowiedź, a wszystkim czytelnikom radzę to szybko zweryfikować.

Na sam koniec autor nakłania nas do tego, byśmy dobrze zrozumieli, czym w ogóle jest literatura, dlatego nie możemy pominąć przygotowanego dla nas posłowia. Rafał Wicijowski jest w swej wymowie bardzo dobitny i nieskomplikowany. Mówi on bowiem, że „literatura nie jest matematyką, by wszystko się w niej zgadzało”. Dlaczego w swych rozważaniach pisarz odwołuje się do tytułu powieści? Sprawdźcie to koniecznie!

Polecam po stokroć!


✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Pamiętniki małżeńskie
Autor: Monika Kowalczyk
Witam, dziś mam dla was recenzję książki „Pamiętniki małżeńskie” ❤️ Autorki Eriki Wilde ❤️ Wydawnictwo Red ❤️

„Pamiętniki małżeńskie” to historia, która wciąga od pierwszych stron. Autorka pokazuje nam bardzo fajne małżeństwo, gdzie po dwudziestu wspólnych latach w niektórych związkach przychodzi rutyna i oczywiście tak jest, lecz tu pokazane jest wspaniale, jak dwoje ludzi, którzy naprawdę się kochają, próbują tę rutynę porzucić.

Świetnie pokazane jest to, że kiedy w niektórych małżeństwach pojawiają się zdrady, bo jak ktoś może powiedzieć, druga osoba się nudzi, nie można już na nią patrzeć tak jak na początku małżeństwa. Wiadomo, każdy z nas się zmienia. Jedni bardzo mocno przytyją, drudzy jednak stają się tak naprawdę coraz starsi, niestety takie jest nasze życie i zmieniamy się z czasem, nie mając za dużo do powiedzenia.

Jednak nasi bohaterowie są z tych małżeństw, którzy są ze sobą na dobre i na złe. Nieważne jest dla nich to, że są starsi, mają zmarszczki na twarzach czy kilka kilogramów więcej. Ważne jest dla nich to, że kiedy wchodzi w ich życie rutyna, zaczynają sobie z nią radzić.

Ta historia nie jest dla wszystkich, pewnie zapytacie się dlaczego? Otóż dlatego, że jest tu bardzo dużo intymnych zbliżeń, takich, które nawet dla 18+ są dosyć ostre. Bardzo podobało mi się, że oboje tak bardzo sobie ufają, choć są sytuacje, gdzie człowiek chce czegoś nowego, a sytuacja, w jakiej można się znaleźć, bardzo dużo o nas mówi. Niby każdy z nas ma jakieś swoje pragnienia, ale nigdy nie wie, jak się zachowa, kiedy to się stanie. Tu właśnie to jest bardzo fajnie pokazane.

Więc o czym jest ta książka? O życiu w prawdziwym małżeństwie, o tym, że zaufanie jest bardzo ważne, o ostrych zbliżeniach, ale przede wszystkim o tym, że miłość po wielu wspólnych latach wcale nie musi zniknąć. ❤️

Moim zdaniem to historia, która pokazuje, że nawet po dwudziestu latach wspólnego życia można na nowo odkrywać siebie, swoje potrzeby i swoje uczucia. Rutyna może pojawić się w każdym związku, ale najważniejsze jest to, co z nią zrobimy. Nasi bohaterowie pokazują, że jeśli naprawdę się kochamy i ufamy sobie, możemy razem przejść przez wiele rzeczy. ❤️

Czy polecam? Zdecydowanie tak, ale pamiętajcie, że jest to książka dla osób, którym nie przeszkadzają odważne i bardzo mocne sceny intymne. Jeśli lubicie historie o małżeństwie, miłości, zaufaniu i odkrywaniu siebie na nowo, ta książka może być właśnie dla was. ❤️

Ja spędziłam z nią bardzo ciekawy czas i myślę, że długo będę pamiętać to małżeństwo. ❤️
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Jesień w chacie pod starym świerkiem
Autor: sza_teraz_czytam
"Jesień w chacie pod starym świerkiem" jest czwartym tomem serii Owocowe siostry. Jagoda nadal walczy o adopcję Piotrusia i stworzenia mu bezpiecznego domu. Kiedy chłopiec niespodziewanie znika, adopcja staje pod znakiem zapytania. Natomiast Artur walczy o odzyskanie zaufania Jagody i o jej miłość. Jaką cenę oboje zapłacą za drugą szansę? Z kolei Malina i jej miłość do Marka sprawiają, że wreszcie czuje się szczęśliwa. Jednak co z obietnicą złożoną umierającemu teściowi, który zawsze ją wspierał i dobrze traktował?

Nad Zalewem Wiślanym nastała jesień, a wraz z nią nadeszły chłód i mgły, co nadało fabule wyjątkowego klimatu, od którego wprost nie sposób się oderwać. Jest to moja ulubiona pora roku, więc tym bardziej ta powieść sprawiła, że z czystą przyjemnością się w nią zagłębiłam.

Oprócz tego pojawiają się nowe pytania, przed którymi nie można w nieskończoność uciekać. W końcu trzeba się z nimi zmierzyć. Tajemnice i niewypowiedziane słowa szukają ujścia, by zmienić czyjś los. Przeszłość nadal nie pozwala o sobie zapomnieć. Czy w związku z tym można zacząć wszystko od nowa?

Obserwujemy rozdarcie Maliny między poczuciem obowiązku a miłością. Boleśnie przekona się, że niezależnie jaką drogą pójdzie, serce zostanie złamane. Widzimy, że nie każda obietnica daje ukojenie. I zarówno nie każda miłość przychodzi w porę. Czy zatem warto odłożyć swoje pragnienia na bok, wybrać dobro innych? Niewątpliwie trzeba będzie coś poświęcić. Tu każda decyzja niesie ze sobą konsekwencje. Wątek drugiej szansy nie dotyczy powrotu do tego, co było, a wyboru życia na własnych zasadach, a nie oczekiwaniach innych.

W tej części Wioletta Piasecka zawarła więcej życiowego dramatu, trudności, cierpienia, bólu i łez niż w poprzednich tomach. Mimo niesprawiedliwości losu, z jakim stykają się bohaterowie, z zapartym tchem wyglądamy szczęśliwego zakończenia tej historii. Ale czy to nastąpi?

"Jesień w chacie pod starym świerkiem" to pełna emocji, wzruszeń i ciepła powieść o rodzinnych sekretach, odpowiedzialności, niełatwych wyborach, przebaczeniu. To książka, którą przeżywa się całym sobą. Bezsilność łamie serce, ale nadzieja wciąż się cichutko tli...
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Emma. Córka weterynarza. Emma, Tom 1
Autor: Monika
„Emma, córka weterynarza” to pełna ciepła, humoru i zwierzęcych przygód opowieść o dziewczynce, która musi odnaleźć się w zupełnie nowym świecie. Po przeprowadzce z Krakowa Emma zaczyna nowe życie. Nowy dom, nowa szkoła, nowi koledzy i przede wszystkim niezwykła klinika weterynaryjna prowadzona przez jej tatę.
W klinice każdego dnia pojawiają się wyjątkowi pacjenci. Pyton królewski czy pies, który połknął rajstopę, to dopiero początek zabawnych i czasem zaskakujących historii. Równie ciekawi są pracownicy kliniki. Każdy ma zupełnie inny charakter, dzięki czemu wspólne przygody nabierają jeszcze więcej kolorytu.
Emma to bohaterka, z którą łatwo się polubić. Z jednej strony próbuje odnaleźć się w nowej szkole i zdobyć przyjaciółkę, z drugiej najchętniej każdą wolną chwilę spędzałaby w klinice. Jej historia pokazuje, że zmiany bywają trudne, ale mogą również przynieść nowe przyjaźnie, doświadczenia i mnóstwo niezapomnianych chwil.
To książka pełna humoru, sympatycznych bohaterów i oczywiście zwierząt. Idealna dla młodych czytelników, którzy kochają czworonogi i marzą o pracy z nimi.
Ciepła, zabawna i pełna przygód historia o tym, że nawet po trudnych zmianach można znaleźć swoje miejsce i ludzi, z którymi chce się je dzielić. 🐾
Premiera: 9 września 2026 r.

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Wieczna huśtawka. Saga Rodzina Duszów. Tom 3
Autor: Monika
„Wieczna huśtawka” Hanny Cygler to opowieść, która przypomina, że życie nigdy nie pozwala człowiekowi na długo osiąść w jednym miejscu. Jest spokojniej, by za chwilę znów coś zachwiało pozorną równowagą.
To historia o rodziny Duszów i opowieść o ludziach, których życie nieustannie wystawia na próbę. Hanna Cygler zabiera nas do Polski lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, pokazując świat pełen zmian, ograniczeń, marzeń i trudnych wyborów.
Najbardziej podobało mi się to, że każdy z bohaterów ma własne pragnienia i problemy. Jedni walczą o lepszą przyszłość, inni próbują odnaleźć miłość lub pokonać własne słabości. Autorka świetnie pokazuje również, jak historia i czasy, w których żyjemy, potrafią wpływać na nasze decyzje.
Rodzina Duszów nie jest rodziną idealną. Pełno w niej niedopowiedzeń, konfliktów, przemilczanych uczuć i decyzji, których konsekwencje wracają po latach. Autorka pokazuje, że czasami jedno wypowiedziane słowo może zmienić bardzo wiele, ale równie dużo może zmienić to, czego człowiek nie odważy się powiedzieć.
Ważnym elementem powieści jest miłość. Nie zawsze pojawia się w odpowiednim momencie i nie zawsze prowadzi do szczęścia. Są uczucia, którym trudno się oprzeć, choć rozsądek podpowiada, że lepiej byłoby tego nie robić.
„Wieczna huśtawka” jest dobrym zakończeniem sagi o Duszach, ponieważ nie daje poczucia, że po ostatniej stronie wszystko nagle staje się idealne. I chyba właśnie dzięki temu zakończenie wydaje się tak prawdziwe. Życie nie zatrzymuje się wraz z finałem książki. Problemy nie znikają, marzenia nie zawsze zostają spełnione, a ludzie nadal muszą podejmować kolejne decyzje.
Jeśli lubicie rodzinne sagi, mocno osadzone w polskiej historii, wielowątkowe opowieści o relacjach międzyludzkich i bohaterach, którzy nie zawsze dostają od życia to, czego pragną, to ta książka zdecydowanie zasługuje na uwagę.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Rok w Londynie
Autor: Monika
„Rok w Londynie” Elle Kennedy to lekka, romantyczna i momentami zaskakująca opowieść o dorastaniu, odkrywaniu własnej niezależności i podejmowaniu decyzji, które mogą całkowicie zmienić życie. Choć na pierwszy rzut oka książka wydaje się typową historią o studenckim życiu, romansie i nowych przyjaźniach, autorka dorzuca do niej także nutę tajemnicy oraz rodzinnego skandalu.
Główna bohaterka, dziewiętnastoletnia Abbey Bly, wyjeżdża do Londynu, aby w końcu wyrwać się spod skrzydeł ojca i przekonać się, jak wygląda życie na własnych zasadach. Początek jej przygody okazuje się jednak zupełnie inny, niż sobie wyobrażała. Zamiast spokojnego mieszkania z dziewczynami trafia do domu pełnego przystojnych współlokatorów. A skoro obowiązuje ich zasada zakazująca romansów między mieszkańcami, można się domyślić, że prędzej czy później sytuacja zacznie się komplikować.
Abbey popełnia błędy, podejmuje impulsywne decyzje i nie zawsze wie, czego właściwie chce. Dzięki temu łatwo ją polubić i obserwować jej przemianę. Londyn staje się dla niej nie tylko miejscem studiowania, lecz przede wszystkim przestrzenią, w której może po raz pierwszy naprawdę poznać samą siebie.
Ciekawym urozmaiceniem jest tajemniczy wątek związany z arystokratyczną rodziną. Dzięki niemu historia nie skupia się wyłącznie na romansach i studenckich perypetiach. Śledztwo prowadzone przez Abbey dodaje fabule odrobinę napięcia i sprawia, że książka ma więcej do zaoferowania niż klasyczny romans młodzieżowy.
„Rok w Londynie” to przyjemna lektura dla osób, które lubią romanse osadzone w studenckim klimacie, charyzmatycznych bohaterów, skomplikowane relacje i odrobinę rodzinnych sekretów. To historia o pierwszej wielkiej miłości, przyjaźni, niezależności i odwadze do łamania zasad, kiedy zaczynają one ograniczać nasze własne życie.
Londyn, przystojni współlokatorzy i dwa obiekty westchnień Abbey sprawiają, że trudno się przy niej nudzić 😉
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Miasto jutra. Czas wyboru
Autor: Emilia
Ostatnie dni spędziłam czytelniczo z niezłym „grubaskiem”, którym jest książka „Miasto jutra czas wyboru” autorstwa Moniki Przybyły. Ponieważ jest ona zaszeregowana, jako ta z kategorii science fiction, miałam lekkie obawy, czy mi się spodoba, bo ostatnio dawno nie sięgałam po ten gatunek. Ale ja dopatrzyłam się tu niezłego miksu gatunkowego, odnalazłam ważny dla mnie wątek obyczajowy, sensacyjny a nawet romantyczny. I od razu Wam powiem, że wszelkie obawy były zupełnie bezzasadne. Książka wciągnęła mnie swoją fabułą, niemal od pierwszych stron. A już czytając drugą połowę, w ogóle z żalem się z nią rozstawałam.
Akcja książki toczy się 70 lat po Ostatniej Wojnie Światowej. Autorka stopniowo wprowadza nas w realia życia w mieście, w którym wszystko podporządkowane jest Humanoidą. Są to syntentyczne twory, z samorozwijającą się sztuczną inteligencją. Na ich czele stoi „Matka”, który kieruje wszystkim. Skąd się owe twory wzięły na świecie? Stworzył je człowiek, a one tak pokierowały światem, by ów człowiek przystosował się do ich rządów. Większość się przystosowała. Jedni ze ślepej wiary, w to co zostało im powiedziane, inni ze strachu. I wydawałoby się, że „Miasto” funkcjonuje, jak dobrze naoliwiony mechanizm. Humanoidy planują wszystko, a ludzkość się do tego stosuje. Od wielu lat trwa projekt, tworzenia najlepszych oddziałów, pracujących na rzecz humanoidów, tzw „dwunastek”. Składają się one głównie z osób, zwerbowanych z sierocińca, która od najmłodszych lat przechodziły intensywne szkolenia. Jedną z „dwunastek” jest Wiśnia. Dziewczyna jest wdzięczna humanoidą za to co dla niej zrobiły. Z dumą i oddaniem wykonuje powierzane jej, coraz trudniejsze zadania na mieście. Jest twarda fizycznie i psychicznie, potrafi odnaleźć się w każdych warunkach. Dla powodzenia akcji, robi różne rzeczy, od tańca w nocnym klubie, po szybkie metamorfozy, pościgi i schwytanie „groźnych” w oczach swoich przełożonych przestępców. I tu powiem o tej drugiej stronie. Nie wszyscy chcieli się przystosować, tak funkcjonującemu światu. Zostali buntownicy, którzy nie mogli się pogodzić, z panującymi w miastach zasadami. Chcieli bardzo by na świecie powrócił dawny ład. Dlatego byli przez Humanoidów niszczeni.
Wiśnie polubiłam od początku, ponieważ autorka tak wykreowała bohaterkę, że nie dało jej się nie polubić. Dzięki narracji w pierwszej osobie, czytelnik ma okazję dowiedzieć się więcej o niej samej. Podczas lektury da się zaobserwować ogromną przemianę. Dziwnym zbiegiem okoliczności, podczas trudnych akcji na rzecz Humanoidów, jej drogi przecinają się z Mino. To jeden z buntowników, którego osoba nie daje Wiśni spokoju. Jednocześnie powinna przygotowywać się do ślubu z Dylanem, kolegą z dwunastki. Relacja ta oczywiście została zaplanowana przez rządzące miastem istoty. Mimo, że Wiśnia nie pała jakimś wielkim uczuciem do Dylana, rozumie, że tak ma wyglądać porządek jej świata. Kiedy przypadkiem ranna trafia do grona buntowników jej światopogląd zaczyna nieco się zmieniać. Jednak czeka ją jeszcze długa droga. Kiedy dziewczyna żyła w świecie ułudy, w symbiozie z maszynami, faktycznie jej świat wydawał się poukładany i na swój sposób spokojny. I o to właśnie chodziło w stworzonym systemie. Nie zazdroszczę jej jednak momentu, kiedy nie potrafi ufać nikomu, kiedy wątpliwości rodzą się z każdej strony, a podjęcie racjonalnych działań i decyzji wydaje się niemożliwe.
Nie chcę zbyt wiele zdradzać z dalszej fabuły, ale powiem Wam, że w tej historii naprawdę dużo się dzieje. Akcja jest bardzo dynamiczna, szybko następują zwroty. Z ciekawością przewraca się kolejne strony, zastanawiając się, jakie będą dalsze losy miasta, ludzkości. Czy człowiek zwycięży z technologią, którą sam stworzył. Jak daleko można się posunąć, w poprawianiu rzeczywistości? Świata? I czy to nie obróci się przeciwko ludzkości? Takie oraz masa innych pytań kłębi się w głowie po przeczytaniu tej lektury.
Mimo, że akcja toczy się w dalekiej przyszłości i obraz jest czymś, co autorka wymyśliła dla potrzeb tej powieści, to pozostawiła ludziom wiele ich cech. Bo człowiek się nie zmienia, zmieniają się czasy, okoliczności i technologia. I patrząc na stworzony system, a także ludzkość podzieloną poglądowo, mam wrażenie, że obraz tej historii ludzkości, może być swoistą metaforą i pasować również do innych czasów, nawet tych bardzo współczesnych. Ja po skończeniu tej książki mam nadal w myślach, wyrazistych bohaterów, których stworzyła autorka. I co najważniejsze. Ta historia się nie kończy. Autorka zostawiła nas z pytaniami, na które nie ukrywam, chciałabym jak najszybciej poznać. Mam w związku z tym wielką nadzieję, że na kolejny tom, nie przyjdzie nam długo czekać.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Twierdza
Autor: Kama

Mury twierdzy odznaczały się wyraźnie na tle ciemniejącego nieba w przygasającym świetle dnia. Dziwny czarny cień poruszył się niespodziewanie w polu jego widzenia, a potem zniknął.
Ile jeszcze duchów ożywią, zanim dotrą do prawdy?

Grupa czworga przyjaciół Kamila, Marcel Janek i Robert pasjonują się odkrywaniem historii twierdzy Kłodzko , gdzie w czasach Drugiej Wojny Światowej mieściło się więzienie i gdzie wciąż mieszkają duchy przeszłości.
Niestety, pewnej nocy, gdy znajomy stróż po raz kolejny wpuszcza młodych badaczy na teren zabytku dochodzi do tragedii , która odciśnie piętno nie tylko na ich życiu i więzi, ale też odmieni losy kilku innych osób.
Zaginięcie Marcela Poznańskiego stanowi tylko preludium do zagadki i zbrodni popełnionej przynajmniej w części z wydawałoby się dobrych pobudek.
Gdy pewnego dnia policjanci odkrywają w jednym z mieszkań zwłoki młodej kobiety szybko ustalają jej tożsamość- to Kamila Netzel, jedna z eksplorujących korytarze osób. Dlaczego zginęła? Czego poszukiwała i co miał z tym wspólnego jeden z niemieckich polityków?
Tę zagadkę będzie się starał rozwikłać komisarz Miron Zaleski wraz z wracającą do pracy partnerką Laurą Rysą.
Co odkryją i jakie historie skrywa niewielkie miasto?
Bie tylko życie zawodowe Mirona jest bardzo intensywne i wymaga podjęcia wielu decyzji.
Gliniarz zmaga się z własnymi traumami , które mocno ranią jego duszę , choć sam się do nich nie przyzna.
Na szczęście u jego boku czuwa Natalia..
Początkowo nic w tej sprawie nie jest jasne. Dawne historie odkrywane przez prokuratora Szymona Gawrona mieszają się z mętnymi zeznaniami podejrzanych zaciemniając obraz i utrudniając dotarcie do prawdy , a jednak opowieść stworzona przez Panią Agatę Kunderman jest tak zajmująca, że nie sposób przerwać czytania , mimo, że ciągle mówisz "Jeszcze jeden rozdział" i okazuje się ,że jesteś w połowie książki nadal nie wiedząc kompletnie nic.
„Twierdza” to kryminał, w którym przeszłość nie chce pozostać jedynie wspomnieniem. Ona wciąż żyje, czai się w mrocznych korytarzach, niedopowiedzianych historiach i sekretach, które przez lata miały nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Agata Kunderman bardzo umiejętnie łączy wydarzenia z przeszłości z teraźniejszością, stopniowo odsłaniając przed czytelnikiem kolejne elementy tej niezwykle skomplikowanej układanki.
Ogromnym atutem tej historii jest jej klimat. Twierdza Kłodzko, z jej podziemiami, mroczną historią i tajemnicami, staje się niemal pełnoprawnym bohaterem powieści. Podczas czytania momentami miałam wrażenie, że sama przemierzam jej ciemne korytarze i zastanawiam się, co może kryć się za kolejnym zakrętem. Niepokój towarzyszy nam tutaj niemal przez cały czas, a świadomość, że nie wszystko jest takie, jakim wydaje się na początku, sprawia, że trudno zaufać komukolwiek.
Bardzo polubiłam również komisarza Mirona Zaleskiego. To bohater, który nie jest jedynie policjantem prowadzącym kolejne śledztwo. Nosi w sobie wiele bólu i traum, z którymi próbuje radzić sobie na swój sposób, choć nie zawsze chce dopuścić do siebie myśl, że potrzebuje pomocy. Dzięki temu staje się postacią niezwykle ludzką i prawdziwą. Jego relacja z Natalią również dodaje tej historii emocjonalnego wymiaru i pokazuje, że nawet najbardziej poraniona dusza potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej trwał.
Ten tytuł potrafi skutecznie zmylić czytelnika. Kiedy wydaje się, że pewne elementy zaczynają do siebie pasować, pojawiają się kolejne pytania i nowe tropy. Autorka nie podaje rozwiązań na tacy i konsekwentnie buduje napięcie, sprawiając, że do samego końca próbujemy samodzielnie odkryć prawdę.
To historia pełna tajemnic, trudnych emocji i wydarzeń, których konsekwencje sięgają znacznie dalej, niż można byłoby początkowo przypuszczać. Pokazuje, że przeszłość nigdy tak naprawdę nie znika, a tajemnice, nawet te najgłębiej ukryte, prędzej czy później mogą upomnieć się o swoje.
A zakończenie? Przez kilka minut siedziałam i zastanawiałam się jak można zostawić tę historię w takim momencie, bo umieram z ciekawości na myśl o tym, co autorka ma jeszcze w zanadrzu.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Wieczory na werandzie
Autor: przyrodaz
,,Z czasem przestałam uciekać i zaczęłam pielęgnować uważność. Nie liczyłam kroków na spacerze, nie słuchałam podcastów, żeby czas upływał mi prędzej. Pozwalałam sobie na wszystkie uczucia, nie starając się koniecznie im zaradzić. Uczyłam się pielęgnować każdą chwilę i w pełni doświadczać tego, co przynosi życie."
W tym cytacie dostaliście wyraźną odpowiedź na to, czy czas zaczął płynąć szybciej. Niektórzy zganiają to na matrixa i kombinacje tych na górze, ale nie wiedzą, że natury nie da się przyspieszyć. Ona nadal ma ten sam czas wzrostu, tylko my zajęci oglądaniem telewizji, czy siedzeniu na komputerze lub przeglądaniu czegokolwiek w telefonie nie widzimy tego, że obserwując coś, czas wciąż ucieka. Krótkie rolki po kilkanaście sekund i przewijane chyba z trzydzieści razy, albo i dłużej, bo nie widzimy długości poszukiwania tego, co chcemy obejrzeć, tylko skupiamy się na natrafionym filmiku, który nas interesuje i poszukiwaniu takich więcej, ponieważ treść nas zainteresowała i tego upływającego czasu nie widzimy. A później zdziwienie, gdzie ten czas uciekł?
Podałam tutaj wyjaśnienie tego, czego nasza postać w książce przestała używać. W poradniku o uważności macie zatrzymanie się i odczuwanie każdej emocji w ciele i wchłonięciu całego piękna z otoczenia, aby wszystko co nam szkodzi, choćby właśnie szum z mediów społecznościowych odszedł. Tutaj Berenika postanowiła powrócić do miejsca z jej dawnych lat. Opisuje nam co było kiedyś- czyli starodawna polska wieść z plotkami i kobietami stojącymi przed domem, do tej obecnej teraz, czyli pochowanych ludziach w domach z obawy przed tym co ludzie o kim powiedzą. Opisała jak naprawdę zmienił się świat i jak można odmienić swoje życie porzucając natłok myśli o niczym i skupiając się na tym, co nas otacza. Jest już kobietą po trzydziestce i mocno wystarała się aby odkupić swój rodzinny dom. Swoje wrażenia opisuje dwójce przyjaciół, którzy postanowili się do siebie zbliżyć, co poskutkowało im zamianą charakteru. Z początku jest sama, jednak im bardziej otwiera się na słuchanie natury i głosu swojego ciała, tym sama spostrzega, że zostaje przez nie kierowana. Choć broni się przed swoim startym życiem, ono jednak materializuje się przed nią w postaci Janka, chłopaka z którym związana była w przeszłości. To z nim przychodzą momenty porównania tego, co jej obecny eks chłopak w niej nie lubił. Pamięta co tamtego w niej drażniło, co teraz widzi, że najwyraźniej od samego początku nie był dla niej.
,,Nie mogłam dłużej zaprzeczać, że relacja z Jankiem była dla mnie wyłącznie pracą. Był tu najbliższą osobą, którą mogłabym nazwać przyjacielem. Czy naprawdę potrzebowałam wiedzieć, co się kiedyś wydarzyło?"
Powiem wam tylko, że plotki potrafią zniszczyć życie wielu osobom. Ludzie uwielbiają mówić, nie ważne czy prawdę, czy swoje domysły. Nie myślą, że potrafią zrujnować czyjeś życie, a zamiast pytać się u źródła, wolą dodawać swoje słowa. I każdy kto o tym przeczyta się z tym zgodzi, ale czy przestanie to robić? Może pora ujrzeć to w treści tej książki?
Świetna historia, która ma wiele mądrości, lecz to od czytelnika zależy czego od lektury oczekuje. Uważam, że czytanie jej z uwagą da nam dużo dobrego w życiu, dlatego zachęcam do lektury:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Moc potencjału słów. Świadome kreowanie życia
Autor: przyrodaz
,,Jako nastolatka często słyszałam, że jestem do niczego. Nie miałam pojęcia, co z tym zrobić. Ale miałam wybór- albo w to uwierzyć, albo przekonać się, że tak nie jest. Wybrałam i otworzyłam drzwi do tego wyjścia, za którym była ścieżka ciężkiej pracy nad sobą."

Ta książka, to praca zbiorowa wydana przez Wydawnictwo Ezo Oneir, która działa jako praktyczny przewodnik po świadomym życiu i pracy z językiem. Pokazuje nam jak poprzez odpowiednio wypowiadane słowa możemy stworzyć sobie życie jakiego pragniemy. Innym drukiem macie tutaj praktyczne afirmacje, które po wdrążeniu w życie dosyć szybko odmienią wasze życie.
Wszystko mamy z perspektywy przeżyć kobiety, która jak widzicie w cytacie sama zdecydowała, że nie podda się, nie da sobą sterować i sama się przekona, czy faktycznie jest do niczego. Można ją odebrać osobiście, ponieważ wielu z nas borykało się z tym co ona, jednak nie ma tutaj lamentu i spoglądania wstecz by podkreślić jej braki, tylko szybko przechodzimy do pozytywnych aspektów, które mają nas podbudować i wręcz zachęcić do działania w kierunku spełniania swoich marzeń. Ładnie mamy uformowane w jaki sposób wypowiadać swoje słowa aby zostały wysłuchane przez to, czy tego w kogo wierzycie.
,,Słowa, które wybieramy tworzą przestrzeń w której żyjemy."

Sama pamiętam jak babcia mówiła mi, że mam uważać na to co mówię, tylko nigdy mi tego nie wytłumaczyła. Mówiła też, że słońce daje dobry humor, ale również nie widziałam dlaczego. Powiedziała też, że aby coś dostać trzeba wpierw samemu coś dać. Jako dziecko wydawało mi się, że to tylko zdania, które ludzie wypowiadają tylko po to abym była posłuszna. Nie rozumiałam ich mocy i dopiero podczas czytania tej książki zaczęły mi się przypominać. Posłuchajcie, wszystko jest zbudowane z cząsteczek i ma swoje poziomowe wibracje. Słońce jest tylko dobre i ma tylko pozytywne wibracje, ponieważ swoim ciepłem ogrzewa nasze ciało i mimowolnie na te promienia człowiek się uśmiecha. To nie przypadek i tak samo działa przebywanie w kręgu ludzi. Jeśli ktoś jest miły, mamy ochotę się ,,nie dostosować", tylko poczuć to w sobie. Jeśli wejdzie do naszego towarzystwa ktoś nabuzowany nerwami i my robimy się nerwowi. Jeśli podchodzi do nas ktoś na wysokim stanowisku momentalnie prostujemy plecy. To nie odruchy, tylko energia tego człowieka tak na nas działa. Ta książka będzie chciała wam krok po kroku wytłumaczyć te zjawiska w jaki sposób możecie sami się zmienić.
Najbardziej denerwuje mnie zdanie ,,starego drzewa się nie przesadza, a ja się pytam jaki człowiek jest drzewem? To po co uczyć dziecko chodzić skoro samo nie umie? Po co je ,,przesadzać"? Po co uczyć go matematyki, po co wdraża mu się dobre wychowanie, skoro nie można go zmienić? Bo można, wszystko można, tylko nikt nam tego nigdy nie mówił i dlatego o tej opcji nie wiedzieliśmy. Żeby coś zrobić trzeba się tego nauczyć. Żeby dostać trzeba dać, żeby wygrać trzeba grać, żeby wstać trzeba się podnieść, żeby być najedzonym trzeba tą kanapkę zrobić, albo pojechać i kupić, albo zamówić. Wszędzie jest praca, tylko nikt nie zwraca na to uwagi. Człowiek jest nauczony odwdzięczania się, więc sami widzicie, że aby dostać trzeba wpierw dać.
Z tej książki nauczycie się potęgi miłości, marzenia, prawdy. Tego jakie konsekwencje dla nas mają źle dobrane słowa. Jest tu opisane, że nie wiek zabrania nam zabawy, tylko ktoś powiedział, że w pewnym wieku nam czegoś nie wypada i posłuchaliśmy go niczym wytrenowany pies przez trenera, a przecież mamy wolną wolę, którą dostaliśmy. Dla kogoś matka bujająca się na huśtawce będzie dziwna, ale czy gdzieś jest wypis, że tego nie wolno? Podobno powyżej pewnego wieku zabrania się chodzić w krótkich spódniczkach, ale dlaczego? Bo nie wypada? A co wypada i dlaczego ktoś ma decydować o tym co mam robić i co mam myśleć? Ta książka chce wam otworzyć oczy na to jak poczuć w sobie wolność, jak głośno się śmiać, jak nie bać się otrzymywać dobra, które ktoś chce nam dać. Macie tutaj przytoczone słowa z Biblii, które były dobre i które stosując będą dla nas obfitością. Dosłownie macie tutaj wiedzę jak wyjść z zakazów i nakazów i stać się wolnym, szczęśliwym i spokojnym człowiekiem. Jest wiele książek o manifestowaniu dobrobytu a ona pokaże wam jak do tego dojść i co konkretnie zrobić, to przykłady z życia. Uważam, że jest ogromnie wartościowa i dla każdego, nie ważne jak o sobie myślicie, jak sami sondujecie swój poziom inteligencji. Każdy z was jest wartościowym człowiekiem, jesteśmy zbudowani z tej samej struktury. Dzięki niej możecie odmienić to co myśleliście, że odmienić się nie da. Wymaga to jednak od was pracy- przeczytania tej pozycji. Kto zaryzykuje, tylko zyska :-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Liczba wyświetlanych pozycji:
1
2
3
4
5
888
Idź do strony: