Książkę czytałam we fragmentach, bardziej z ciekawości, żeby przekonać się, co było „źródłem dla źródeł”, niż z przyjemności. Narracja prowadzona w biblijnym stylu zaskakuje już od pierwszych stron. Oczami wyobraźni widziałam młodego Lovecrafta, który siedzi zasłuchany w fantastyczne opowieści na kolanach swojego wyimaginowanego dziadka Lorda Dunsany’ego (tak, wiem, że pisarze byli w zbliżonym wieku). Podziwiam pracę tłumacza, rozumiem wartość „Bogów…” i ich rolę w historii literatury, ale mnie współcześnie… no nie zachwyca.
Nie wiem, czy to ja już się zmęczyłam tą serią, czy czytałam ją w złym czasie, czy sama historia zaczęła zjadać własny ogon. Tak jak przy pierwszym tomie byłam zachwycona, tak przy ostatnim co chwilę zerkałam, ile do końca i jak długo jeszcze muszę się męczyć. Fabuła stała się strasznie powtarzalna, bohaterowie podobni do siebie jak dwie krople, rozmowy stały się bardziej wulgarne i agresywne, a przez to drażniące. Szkoda, że nie zakończono serii wcześniej.
„Trening w domu. Ćwiczenia dla każdego” to świetnie opracowany poradnik dla wszystkich, którzy chcą zadbać o formę bez wychodzenia z domu. Książka już od pierwszych stron przekonuje swoją przejrzystością – układ treści jest logiczny, ćwiczenia opisane krok po kroku, a język zrozumiały nawet dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z aktywnością fizyczną.
Ogromnym atutem publikacji są ilustracje i zdjęcia. Każde ćwiczenie zostało dokładnie pokazane, a dodatkowe rysunki anatomiczne pomagają zrozumieć, które partie mięśni pracują podczas danego ruchu. To sprawia, że czytelnik nie tylko wykonuje ćwiczenia poprawnie, ale też świadomie buduje swoje ciało. Autorka zwraca uwagę na najważniejsze korzyści, środki ostrożności oraz proponuje modyfikacje – dzięki temu można dopasować poziom trudności do swoich możliwości.
W książce znajdziemy ćwiczenia wzmacniające całe ciało – od nóg i pośladków, przez mięśnie brzucha i pleców, aż po ramiona i klatkę piersiową. Są tu przysiady, wykroki, plank, ćwiczenia mobilizujące, wzmacniające oraz elementy poprawiające kondycję. Nie brakuje też gotowych planów treningowych – zarówno dla osób chcących schudnąć, poprawić ogólną sprawność, jak i dla tych, którzy chcą wzmocnić konkretne partie mięśni.
To książka dla każdego: dla początkujących będzie bezpiecznym i bardzo pomocnym przewodnikiem, który krok po kroku wprowadzi w świat domowego treningu. Osoby bardziej zaawansowane również znajdą tu wartościowe wskazówki, inspiracje treningowe oraz możliwość usystematyzowania wiedzy.
To praktyczny, dobrze przemyślany poradnik, który realnie pomaga wprowadzić regularny ruch do codziennego życia. Szczególnie polecam go osobom, które chcą ćwiczyć w domu w sposób świadomy i bezpieczny, ale także tym, którzy szukają uporządkowanego, rzetelnego kompendium ćwiczeń do wykorzystania na każdym poziomie zaawansowania.
Uwielbiam książki Eweliny Dobosz – autorka ma niezwykłą umiejętność budowania napięcia i kreowania bohaterów, którzy zostają w głowie na długo po zakończeniu lektury. „Zmyślony” tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że potrafi ona połączyć silne emocje z mroczną, wciągającą fabułą w sposób absolutnie hipnotyzujący.
To thriller z wyraźnym wątkiem romantycznym, który od pierwszych stron wprowadza czytelnika w atmosferę niepokoju. Dziewiętnastoletnia Weronika, po śmierci mamy, zostaje zupełnie sama w rodzinnym domu. Planuje sprzedaż nieruchomości i wyjazd do miasta na studia medyczne – chce zacząć nowe życie. Jednak jej plany rozpadają się w chwili, gdy odkrywa, że w domu nie jest sama.
Tajemniczy, niebezpiecznie pociągający mężczyzna potrzebuje schronienia. Obiecuje jej wolność, gdy sam będzie bezpieczny. Relacja między nimi jest pełna napięcia, niedopowiedzeń i niejasnych intencji. Autorka mistrzowsko gra na emocjach – z jednej strony pojawia się strach i poczucie zagrożenia, z drugiej rodzi się fascynacja i namiętność.
Miejscem akcji jest niewielka miejscowość, w której każdy zna każdego, a mimo to można czuć się przerażająco samotnym. Klimat małego miasteczka, rodzinnego domu skrywającego tajemnice oraz dramatyczne wydarzenia – w tym śmierć przyjaciółki Weroniki – potęgują atmosferę osaczenia i niepewności. Czytelnik do końca nie wie, komu można zaufać.
„Zmyślony” niesie ze sobą refleksje o samotności, traumie, manipulacji i cienkiej granicy między miłością a obsesją. To opowieść o budzeniu się demonów – zarówno tych realnych, jak i tych ukrytych w ludzkiej psychice. Motyw zaufania, które może stać się największą słabością, przewija się przez całą historię. Książka pokazuje też, jak łatwo w chwili kryzysu podjąć decyzje, które zmienią całe życie.
Podczas czytania towarzyszy czytelnikowi cała gama emocji – napięcie, lęk, niepewność, ale też ekscytacja i przyspieszone bicie serca. Są momenty, w których trudno odłożyć książkę, bo ciekawość miesza się z niepokojem. To historia, która wciąga, intryguje i momentami naprawdę przeraża, a jednocześnie porusza wrażliwe struny.
To idealna propozycja dla miłośników thrillerów psychologicznych z nutą romansu – szczególnie dla tych, którzy lubią mroczny klimat, skomplikowane relacje i emocjonalne huśtawki. Jeśli cenicie historie, które trzymają w napięciu do ostatniej strony i zostawiają z refleksją na długo po zakończeniu, zdecydowanie warto sięgnąć po tę powieść.
„Zapomniany” to historia, która od pierwszych stron wprowadza czytelnika w mroczny, pełen napięcia świat, gdzie przeszłość nieustannie przypomina o sobie. To kontynuacja losów Weroniki i Igora, którzy próbują ułożyć sobie spokojne życie, jednak wydarzenia z Radomic nadal rzucają cień na ich codzienność. Tajemnicza wiadomość oraz atak nożownika sprawiają, że poczucie bezpieczeństwa bohaterów zostaje brutalnie zachwiane, a dawne demony powracają ze zdwojoną siłą.
Weronika i Igor ponownie muszą zmierzyć się z miejscem, które skrywa bolesne wspomnienia. Mała miejscowość staje się przestrzenią niepewności – ktoś ich obserwuje, śledzi i zastrasza, stopniowo odbierając im spokój. Atmosfera historii jest gęsta, duszna i przepełniona poczuciem zagrożenia, a napięcie narasta z każdym kolejnym rozdziałem.
Bohaterowie w tej części są bardziej dojrzali emocjonalnie, ale jednocześnie obarczeni traumą i lękiem wynikającym z przeszłych wydarzeń. Ich relacja, która miała stanowić oparcie, zostaje wystawiona na próbę, pokazując jak trudne może być utrzymanie miłości w obliczu strachu, manipulacji i niepewności. Autorka porusza motywy powracającej przeszłości, odpowiedzialności za własne wybory oraz cienkiej granicy między uczuciem a emocjonalnym uzależnieniem.
Książka należy do gatunku thrillera psychologicznego z wątkiem romantycznym i jest skierowana do osób, które lubią historie pełne napięcia, tajemnic i silnych emocji. To pozycja dla czytelników ceniących mroczny klimat, dynamiczną akcję i rozbudowaną psychologię postaci. Podczas czytania pojawia się niepokój, ciekawość, ale też zaangażowanie emocjonalne i chęć poznania prawdy.
Historia pokazuje, że pewnych zdarzeń nie da się zapomnieć ani całkowicie zamknąć – przeszłość zawsze może znaleźć sposób, by wrócić. Jeśli lubicie thrillery, które trzymają w napięciu do ostatniej strony i łączą mrok z emocjonalnym tłem, ta książka będzie bardzo dobrym wyborem.
Tym razem miałam okazję czytać dylogię Dziedziczki zamku Caly, składające się z "Czasu Olivii" i "Sekretów Abigail". Urszula Gajdowska zaprasza nas w surowe rejony XIX-wiecznej Szkocji. Tylko sobie wyobraźcie - stare zamczysko w otoczeniu dzikiej natury, tajemnice, pewien rodzaj atmosfery mroku... taki jakby gotycki. Intrygujące, prawda?
Pierwszy tom opowiada o samobójstwie lady Catriony MacCalister na zamku Caly. Tylko czy aby na pewno było to samobójstwo? Tu sekrety i niedomówienia ścielą się gęsto. Są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Czy uda się je rozwikłać? Tego zadania podejmują się Wiiliam - młody wuj osieroconej Olivii i sama Olivia - dziedziczka Caly. Para doświadcza wielu przygód, wyzwań i niebezpieczeństw. Rodzi się między nimi również fascynacja, coraz gorętsze uczucie, namiętne porywy serca... Za sprawą wspólnej sprawy i poszukiwań ich relacja rozwija się niespiesznie. Są rozmowy, gesty, spojrzenia. Jest subtelnie i wiarygodnie.
Bohaterom towarzyszą rozterki, dylematy, mierzą się z własnymi demonami. Widzimy też, jak podjęte w przeszłości decyzje, wpływają na teraźniejszość. Czas z założenia leczy rany, ale może je także na nowo otworzyć.
Autorka posiada dar przelewania na papier wszystkiego tego, co charakteryzuje kraj i czasy, w jakich umieszcza akcję swoich powieści. Dzięki temu można niemal namacalnie poczuć ducha i klimat opisywanego miejsca, krajobrazów i rozgrywających się tam wydarzeń. Nie można zapomnieć o elegancji i konwenansach, które zawsze mnie w książkach zachwycają. Tu dostrzegamy odwagę, by pozostać sobą wbrew ograniczeniom i oczekiwaniom innych.
"Czas Olivii" to pełna tajemnic, mrocznych sekretów i namiętności powieść o trudnych relacjach, rodzinnej klątwie, niebezpiecznych intrygach, niełatwych wyborach z ich konsekwencjami i romantycznej miłości. Jest emocjonalnie, ale i refleksyjnie. Każdy znajdzie tu dla siebie przestrzeń. Polecam gorąco!
Po przeczytaniu „Solo dookoła świata” Katarzyny Kozłowskiej zdecydowałem się niezwłocznie sięgnąć po jej pierwszą książkę, opisującą wyprawę w różne rejony naszej planety. Tym bardziej że mam do tego tytułu ogromny sentyment związany z pracą w bibliotece. Kilka lat temu, gdy tworzyłem nową bibliotekę na warszawskim Bemowie, „50-tka dookoła świata” była pierwszą książką wpisaną do jej inwentarza.
Katarzyna Kozłowska nie jest „zawodową” podróżniczką. Gdy jej życie toczyło się wokół obowiązków zawodowych i rodzinnych, postanowiła coś zmienić, wyjść z rutyny i wkroczyć w nieznane, pasjonujące doświadczenie. A co może być bardziej nieznane i ekscytujące niż podróż? Ruszyła w świat, nie przejmując się metryką. Ma na koncie kilka wydanych książek, jest związana z Trójmiastem, tam pracuje jako terapeutka i life coach, wykłada na uniwersytecie oraz doradza innym, jak odważyć się na zmianę w swoim życiu.
Okładka tej pasjonującej podróżniczej lektury przedstawia autorkę, dla której wyprawa w nieznane nie jest niczym przerażającym. Widać ją zapatrzoną w Komodo, wyspę w Indonezji, należącą do archipelagu Małych Wysp Sundajskich. Gdy spoglądamy na to zdjęcie, od razu chce się uciec do ciepłych krajów i podziwiać to, co budzi chęć zatrzymania chwili na zawsze. Ba! Pojawia się nawet marzenie, by kupić bilet tylko i wyłącznie w jedną stronę.
Jakie kraje odwiedziła pani Katarzyna? Jakie zabytki zobaczyła? Jakie przygody spotkały ją na trasie? Tego wszystkiego oczywiście nie mogę zdradzić. Poznawanie świata oczami Polki daje nam jednak poczucie, że może kiedyś, w bliższej lub dalszej przyszłości, sami zdecydujemy się na podróż życia. Wśród odwiedzonych przez nią państw znalazły się: Indonezja, Australia, Nowa Zelandia, Stany Zjednoczone i Meksyk. To wystarczający powód, by sięgnąć po tę książkę, nie tylko dla miłośników podróży, lecz także dla tych, którzy pragną zmienić coś w swoim życiu i ruszyć w nieznane.
Czyta się ją świetnie. To opowieść nie tylko o miejscach, ale przede wszystkim o kulturze, religii i codzienności, także tej związanej z lokalną kuchnią oraz o dzikiej przyrodzie, z którą autorka obcowała na każdym kroku. Dodam jeszcze, że miłośnicy audiobooków będą zachwyceni interpretacją Anny Moskal. Dlaczego o tym wspominam? Część książki „przeczytałem” właśnie w ten sposób, w drodze do pracy, podczas kilkunasto- czy kilkudziesięciominutowych spacerów. To nowe, ale bardzo dobre doświadczenie.
Niektórzy ludzie pojawiają się w naszym życiu i zmieniają całkowicie naszą trajektorię.".
„Przeszłość nigdy nie zostaje tam, gdzie ją zostawisz.”
„Ściany są cienkie. Cieńsze, niż nam się wydaje.”
„Sąsiedzi wiedzą o tobie więcej, niż chciałbyś przyznać.”
„Czasem wystarczy jedno spojrzenie, by wiedzieć, że coś jest nie tak.”
Kilka miesięcy temu w życiu Leny zaszły duże zmiany - kobieta rozstała się z mężem zaś jej syn już wkrótce wyjedzie na studia.
Do jednego z domów przy jej ulicy wprowadzają się nowi lokatorzy- Henry i Marielle dystyngowane małżeństwo po sześćdziesiątce, które na pierwszy rzut oka wzbudzają sympatię.
Od zawsze jednak wiadomo, że za tym co zbyt gładkie może się kryć tajemnica.
Lena nagrywając dźwięki do projektu syna - Rufusa - przypadkowo podsłuchuje rozmowę , a właściwie kłótnię starszych państwa, a dodatkowo kilka dni później na nagraniu kobieta słyszy nieznany wcześniej męski głos, a doniczka z kwiatkiem jest przewrócona.
Co odkryje matka nastolatka?
Czy rzeczywiście ma powody do niepokoju czy popadła w paranoję?
Bardzo lubię historie opowiadane przez Claire Douglas.
Autorka doskonale pokazuje mechanizm paranoi i izolacji. Granica między rzeczywistością a wyobrażeniem zaczyna się zacierać, a czytelnik nieustannie zadaje sobie pytanie: komu można ufać?
Bohaterowie nie są czarno-biali. Każdy coś ukrywa, każdy ma swoje motywacje. Szczególnie ciekawie została poprowadzona główna bohaterka – jej lęki, wątpliwości i poczucie osamotnienia są bardzo wiarygodne.
Bohaterowie nie są czarno-biali. Każdy coś ukrywa, każdy ma swoje motywacje. Szczególnie ciekawie została poprowadzona główna bohaterka – jej lęki, wątpliwości i poczucie osamotnienia są bardzo wiarygodne.
Claire porusza też temat traumy i tego, jak przeszłość wpływa na postrzeganie teraźniejszości. To sprawia, że historia nie jest tylko thrillerem o „dziwnych sąsiadach”, ale opowieścią o kruchości poczucia bezpieczeństwa, choć mi nieco się dłużyła.
Mimo to warto ją sprawdzić.
Witam ❤️
Dziś mam dla Was recenzję książki „Nie mów, że wrócisz” autorstwa Michalina Kowalik ❤️
Wydawnictwo: Wydawnictwo WasPos ❤️
„Nie mów, że wrócisz” to druga część serii. W pierwszym tomie byliśmy świadkami, jak Olek znika w tajemniczych okolicznościach, a Marta zostaje sama — z bólem, pytaniami bez odpowiedzi i ogromną odpowiedzialnością.
Autorka porusza tutaj bardzo ważny temat samotnego rodzicielstwa. Pokazuje go w sposób prawdziwy i poruszający. Marta musi radzić sobie sama z wychowaniem małego dziecka, a wiemy przecież, że to ogromne wyzwanie. Każdy dzień to walka o stabilność, bezpieczeństwo i namiastkę normalności. Dla swojego dziecka bohaterka jest w stanie zrobić wszystko — nawet poświęcić własne szczęście.
Mamy tu także wątek nieszczęśliwej miłości. Bo co można zrobić dla dobra dziecka? Czy warto wiązać się z kimś, kto może zapewnić mu spokojne dzieciństwo i zastąpić ojca, nawet jeśli serce wciąż należy do kogoś innego? Autorka pięknie pokazuje wewnętrzne rozdarcie Marty — między rozsądkiem a uczuciem, między tym, co bezpieczne, a tym, co prawdziwe.
Pojawiają się również powroty — do rodzinnych stron, do przeszłości, do kobiety, którą kocha się nad życie. Olek to mężczyzna, który nie boi się o siebie. Nie liczy się dla niego ból ani zagrożenie, jeśli w grę wchodzi bezpieczeństwo Marty. I właśnie tym kierował się cztery lata temu, kiedy zniknął. Tylko czy tajemnice, nawet te w dobrej wierze, naprawdę chronią bliskich?
W książce nie brakuje także trudnego tematu zdrady oraz sekretów, które z czasem zaczynają ciążyć coraz bardziej. Tajemnice potrafią ranić mocniej niż prawda. Autorka porusza również wątek miłości siostrzanej — relacji, której nikt nie chciałby stracić, ale którą łatwo nadwyrężyć, gdy na jaw wychodzą bolesne fakty.
Czy każdy z nas potrafiłby wybaczyć porzucenie w chwili, gdy najbardziej potrzebował wsparcia? Nawet jeśli wiemy, że druga osoba zrobiła to z miłości i dla naszego dobra? Wybaczenie nigdy nie jest łatwe. Wymaga czasu, rozmowy i przede wszystkim szczerego uczucia. Myślę jednak, że kiedy kocha się prawdziwie, jest się w stanie wybaczyć naprawdę wiele.
Ta książka to prawdziwy rollercoaster emocji. Są łzy, złość, niedowierzanie, ale też nadzieja i ogromna miłość. Autorka nie pozwala czytelnikowi się nudzić — każda strona przynosi nowe wydarzenia i kolejne napięcia. Pokazuje, że mimo błędów, niebezpiecznych sytuacji i bolesnych doświadczeń, miłość potrafi zwyciężyć. A czasem to właśnie ona daje siłę, by zacząć wszystko od nowa.
Z całego serca polecam tę historię — szczególnie osobom, które lubią emocjonalne, życiowe opowieści o trudnych wyborach, drugich szansach i sile prawdziwego uczucia ❤️
Mieszkanie. Trzy zatęchłe pomieszczenia bez jednego mebla, z kawałkami tynku wiszącymi na pajęczynach. Ale słowniki nie nadążały za rzeczywistością czterdziestego piątego, zostały gdzieś w przeszłości, gdzie mieszkanie to były meble, parkiety i porcelanowe sanitariaty"
.
"Ciemność, czekał na nią, czekał, aż słońce schowa swoje bezwstydne cielsko, bo chce się pożegnać. Ale ciemność boi się go, ciemność pamięta, jak śpiewał, jest jak pies, którego niespodzianie zbiło się kijem. Ciemność widzi, że chce ją opuścić. Czołga się przez swój strych. Tamten jest zamarznięty, umarł dawno temu. Puternicki. Umarł przed wiekami, może tydzień temu"
"Przechodzili akurat koło bramy, w której zniknęły dzieci, Irena spojrzała w tę stronę i stanęła jak wryta, a cały nastrój sobotniego wieczoru, cała radość ulotniły się nagle, jak często działo się to w Warszawie czterdziestego piątego. Stanęli wszyscy troje, wstrząśnięci, patrząc na dziecięcą zabawę. Akurat gdy zajrzeli w głąb bramy, dzieci stały pod ścianą z rękami złożonymi za głowami, a wysoki chłopiec z głośnym „tatatata" udawał, że strzela im w plecy z pistoletu maszynowego. Kiedy dzieci runęły na ziemię w plątaninie chudych rąk i nóg, wciąż drżącej plątaninie warkoczy z kolorowymi wstążkami i podkolanówek zrolowanych do kostek, to drugi chłopiec, nieco mniejszy, stanął nad tą masą dziecięcych ciał, robiąc „paf-paf" i udając, że strzela z palca, póki plątanina nóg, głów i tułowi zupełnie nie znieruchomiała."
Warszawa , miasto , które niegdyś tętniło życiem i zdawało się być obietnicą , pezedsionkiem do spełnienia marzeń o szczęściu tuż po zakończeniu Drugiej Wojny Światowej po prostu..przypomina krater - zrujnowane , pełne zawalonych budynków i.. rozkładających się zwłok.
A mimo to wśród tej nędzy żyją ludzie - naznaczeni traumą z stratą i wspomnieniami.
Trwają wciąż pełni nadziei na lepsze jutro, albo przyjeżdżają do stolicy w poszukiwaniu sensu jak czternastoletni Maciek , który przybył tu wraz z rodzicami. Chłopak dzieli się z czytelnikiem swoimi refleksjami i próbuje odnaleźć się w nowej bardzo trudnej rzeczywistości.
Towarzyszą mu w tej drodze Irena - nieco starsza dziewczyna , która podczas walk w Powstaniu straciła oko oraz Ksander. A całości dopełnia sąsiad Jan Puternicki , postać na wskroś tajemnicza.
„Nowy Świat” to powieść, która pod pozorem kameralnej historii prowadzi czytelnika w głąb znacznie szerszej refleksji – o przemianach społecznych, tożsamości i cenie, jaką płacimy za dostosowanie się do rzeczywistości. Jerzy Boczkowski buduje narrację spokojnie, niemal reportersko, ale pod powierzchnią codziennych wydarzeń pulsują emocje i pytania, które trudno zignorować.
Styl Jerzego Boczkowskiego jest oszczędny, miejscami surowy, ale trafny. Nie ma tu zbędnych ozdobników – dominuje precyzja i realizm. Dialogi brzmią naturalnie, a opisy przestrzeni potrafią oddać atmosferę niepokoju i zawieszenia.
To literatura refleksyjna, wymagająca skupienia. Nie czyta się jej „na szybko”, ale raczej z zatrzymaniem i namysłem.
„Artysta najpierw rozbija siebie, potem szkło.”
„Samotność ma smak pyłu i zapach rozgrzanego metalu.”
„Światło nie pyta, kogo dotknie – po prostu odsłania prawdę.”
„Witraż żyje dopiero wtedy, gdy ktoś pozwoli mu świecić.”
„Kolor to emocja zamknięta w szkle.”
Witrażysta” to powieść, która od pierwszych stron otula czytelnika atmosferą światła przefiltrowanego przez kolorowe szkło – nieoczywistą, nastrojową, momentami melancholijną. To historia o sztuce, obsesji i cienkiej granicy między tworzeniem a niszczeniem, między światłem a mrokiem, który czai się tuż pod powierzchnią piękna.
Sprawa zaginięcia młodej kobiety nie ma w sobie nic tajemniczego i trudnego, a przynajmniej tak sądzą przełożeni Aspirant Olgi Wierzbickiej wysyłając ją na miejsce zdarzenia.
Zdziwienie dziewczyny wywołuje jednak obecność komisarza Adama Reznera , który na swojej robocie zjadł zęby.
Wraz z biegiem czasu i rozwojem wydarzeń okazuje się ,że Witrażysta jak nazywany jest głównym czarny charakter jest seryjnym mordercą , a kawałki luster w ciałach jego ofiar tworzą swoistą ekspozycję.
Czy służbom uda się rozwikłać zagadkę i zatrzymać działania przestępcy?
Pomysł na fabułę tej powieści autor miał niezwykle oryginalny , dokładając do tego równie intrygującą i nie zawsze łatwą relację między Adamem i Olgą oraz oczywiście unikatowy styl pana Ludwika otrzymałam książkę, która mimo , że czytałam ją kilka dni z uwagi na objętość bardzo mnie wciągnęła.
To kryminał, który nie opiera się wyłącznie na brutalności zbrodni, ale przede wszystkim na psychologii. Autor pozwala nam zajrzeć w umysł sprawcy – nie po to, by go usprawiedliwić, lecz by pokazać mechanizmy, które prowadzą do zła. Motyw witrażu nabiera tu zupełnie nowego, mrocznego znaczenia – ofiary stają się elementami chorej wizji „dzieła”, a światło, które zwykle symbolizuje nadzieję, zaczyna odsłaniać to, co najciemniejsze.
Relacja Olgi i Adama dodaje historii głębi. Zderzenie doświadczenia z młodością, chłodnej kalkulacji z emocjonalnością sprawia, że śledztwo ma nie tylko wymiar zawodowy, ale i osobisty. Między nimi iskrzy – nie tylko konfliktem charakterów, ale też napięciem, które subtelnie towarzyszy kolejnym rozdziałom.
„Witrażysta” to książka duszna, momentami niepokojąca, ale niezwykle sugestywna. Autor bawi się symboliką, światłem i cieniem – zarówno dosłownie, jak i metaforycznie. Każda scena zdaje się być kolejnym fragmentem układanki, która dopiero na końcu tworzy pełny, wstrząsający obraz.
To historia o tym, że najwięcej światła rzeczywiście wpada przez rysy – ale czasem to światło odsłania coś, czego wolelibyśmy nie widzieć.
... każdy ma swoją opowieść. Niektórzy ją dostają, inni odnajdują, jeszcze inni całe życie jej szukają i często nie zauważają, że to też jest opowieść. Swoją opowieść możesz przyjąć lub odrzucić, możesz ją stworzyć samemu, możesz pozwolić, by ktoś ją za ciebie napisał.
W trudnych czasach ludzie jeszcze bardziej niż zwykle potrzebują ucieczki w świat wyobraźni. Szczególnie dzieci i młodzież. O nich staraliśmy się dbać najbardziej. Byliśmy trochę jak spokojne wyspy na morzu chaosu.
"Porządkowała resztki zbiorów, sprawdzała stan zniszczeń, naprawiała, co naprawić się dało, klejąc strony i okładki, osuszając, czyszcząc nadpalenia. Tysiące książek było w opłakanym stanie, a jednocześnie stanowiły najcenniejszy skarb, bo na przekór wszystkiemu przetrwały zagładę miasta."
Warszawa rok 1995
Dziadek Jagody Szymon zmaga się z chorobą Alzheimera i przebywa w domu opieki o bardzo łagodnie brzmiącej nazwie Niezapominajka.
Wnuczka wraz z narzeczonym Danielem na życzenie seniora porządkuje jego książki przed sfinalizowaniem sprzedaży jego mieszkania.
Pieniądze z transakcji mają pomóc przyszłym małżonkom w zakupie wymarzonego lokum.
Pośród wielu cennych woluminów młoda kobieta odkrywa tomik poezji Juliana Tuwima z osobistą dedykacją dla ukochanego dziadka spisaną ręką tajemniczej Róży.
Początkowo na próbę podjęcia tematu starszy Pan reaguje bardzo gwałtownie, lecz później dochodzi do wniosku, że chce ocalić tę historię od zapomnienia.
To co opowiada jest piękne choć przerażające i smutne jednocześnie.
Warszawa rok 1944
Szymon Braś młody kolejarz o niezwykłym talencie i pasji postanawia spełnić marzenie ciężarnej żony Krysi i dzięki temu ,że zamienił się z kolegą zabiera ją do stolicy , którą kobieta zawsze chciała zobaczyć.
Pech chce że trafiają w sam środek piekła jakim było Powstanie Warszawskie- to wydarzenie całkowicie ich odmieni stanie się próbą dla uczucia i zaowocuje więzią z bibliotekarką Różą Karewicz.
A ta niezwykła osoba manie tylko ważną misję do wypełnienia, lecz także historię- łamiącą serce i bardzo trudną..
Róża wierzy, że literatura jest ostatnią linią obrony człowieczeństwa. Skleja nadpalone strony, suszy zawilgocone woluminy, chroni je jak żywe istoty. Wśród ruin staje się strażniczką pamięci.
Między nią a Szymonem rodzi się więź – nieoczywista, cicha, zbudowana na wspólnym lęku i potrzebie ocalenia czegoś większego niż oni sami. To uczucie nie jest krzykliwe. Jest jak szept między regałami z książkami. Piękne, ale naznaczone winą i świadomością, że każde z nich ma swoje zobowiązania.
Róża również nosi w sobie stratę. Jej historia – naznaczona wojenną tragedią, utratą bliskich i koniecznością dokonywania dramatycznych wyborów – łamie serce. A jednak to ona daje Szymonowi siłę, by przetrwać i wrócić do życia, które już nigdy nie będzie takie samo.
Bo – jak mówi jedna z myśli tej powieści –
niektóre opowieści trzeba ocalić, zanim znikną razem z tymi, którzy je pamiętają- gorąco polecam .
„Niektóre domy pamiętają więcej, niż chcieliby ich mieszkańcy.”
„Strach nie zawsze rodzi się z ciemności. Czasem wystarczy historia, którą ktoś odważy się opowiedzieć szeptem.”
„Najstraszniejsze zbrodnie nie rodzą się z nienawiści, lecz z milczenia.”
„Czas nie uniewinnia. On tylko zaciera ślady.”
Historie o duchach, klątwach i potworach od zawsze pociągały ludzi - nikt nie potrafił racjonalnie wytłumaczyć dlaczego tak się dzieje, a jednak to co niewyjaśnione i straszne naprawdę budzi lęk a jednocześnie fascynuje.
Właśnie o zbrodniach i związanych z nimi przesądach i legendach oraz o prawdziwych potwornościach i o tym do czego zdolny jest człowiek opowiada w książce Klątwy, duchy I zbrodnie Renata Kuryłowicz.
Nie jest to opowieść z gatunku lekkich i przyjemnych, dosyaeczająca rozrywki.
Autorka wykonała solidne rozeznanie opierając się na wielu źródłach i z pasją analizowała najbardziej odrażających przestępstwach na przestrzeni wieków.
Dla mnie była to podróż pełna obrzydzenia i nie potrafię chyba powiedzieć, że mi się podobała.
Ale jednocześnie nie mogę odmówić tej książce jednego – zostaje w głowie. Zmusza do konfrontacji z tym, jak cienka bywa granica między wiarą w nadprzyrodzone a próbą wytłumaczenia niewyobrażalnego okrucieństwa.
Bo kiedy zdejmiemy warstwę legend i przesądów, często okazuje się, że za „klątwą” stoi ludzka chciwość, za „duchem” – poczucie winy, a za „potworem” – człowiek z krwi i kości. I to jest w tej książce najbardziej przerażające.
To lektura wymagająca, momentami ciężka, chwilami wręcz przytłaczająca. Nie daje ukojenia ani łatwych odpowiedzi. Raczej prowokuje do zadania sobie pytania: czy wolimy wierzyć w siły nadprzyrodzone, bo łatwiej jest obarczyć winą klątwę niż przyznać, że największe zło rodzi się w człowieku?
„Klątwy, duchy i zbrodnie” to nie książka, którą się „lubi”. To książka, którą się przeżywa – czasem z niechęcią, czasem z niedowierzaniem, ale na pewno nie obojętnie.
„Maestro” to książka zdecydowanie NIE dla każdego, a już na pewno NIE dla osób wrażliwych lub takich, które aż nadto przetwarzają w umyśle czytaną treść. W przypadku tej książki może to być zabieg niesmaczny, wręcz niebezpieczny. Autor chce nas też odwieźć od prób samobójczych- problem ten jest wręcz motywem przewodnim napisanej historii.
Nie trzeba nawet czytać skróconego opisu fabuły, by wiedzieć, że będzie mrocznie, wstrząsająco, wręcz makabrycznie. Już sama okładka to potwierdza, a co dopiero treść… Jedno jest pewne: boisz się tej książki? To nie lektura szkolna, więc nie masz obowiązku zapoznawać się z rozdziałami rozpisanymi w dwóch częściach. Ja to zrobiłam i nie żałuję, choć część druga wywołała we mnie uczucie chaosu. Momentami gubiłam się i nie rozumiałam, co jest fikcją, a co rzeczywistością. „Maestro” nie należy do książek łatwych, a już na pewno nie do takich, które dają ukojenie. To coś zdecydowanie bardziej ostrego, niczym mała, niepozorna papryczka chili.
Początkowo przyciągało mnie nie tylko znane nazwisko, ale też odważna okładka w kolorze intensywnej żółci. Dodam, że to jedna z moich ulubionych barw.
Max Czornyj posłużył się też moim ulubionym zabiegiem literackim- rozdziały mają pasjonujące, zastanawiające tytuły, przez co moja wyobraźnia działała na zwiększonych obrotach. Myślę, że tak poczują się też inni czytelnicy, którzy odważą się zmierzyć z całą zaprojektowaną historią. Galanteria, Świniopas czy choćby Mleczarka- co kryje się za tymi zwrotami? Jak tytuły te mają się do głównego wątku, czyli masowych samobójstw? Warto to sprawdzić.
Zatytułowane rozdziały to jedno, ale zacytowane wypowiedzi osób mądrych, ale nierzadko szalonych i niebezpiecznych to drugi walor tej powieści. Nie znałam wcześniej wymienionych nazwisk, a ich słowa dosłownie wywołują ciarki na ciele odbiorcy i wbijają go w fotel. Ale… czy nie ma w nich często prawdy? Przykład, który chodzi mi po głowie, brzmi następująco: „Ze wszystkich ruin świata, bez wątpienia najbardziej smutną jest ruina człowieka”. Autorem tych jakże smutnych, ale prawdziwych słów, jest Theophile Gautier- francuski pisarz i poeta, który, całe szczęście, z mordowaniem ludzi nie miał nic wspólnego.
Celowo nie zdradzam żadnych nazwisk ani wątków pobocznych- warto samemu przełamać wszelkie tabu i przekonać się, jak bardzo jesteśmy wytrzymali tematycznie. „Maestro” to rzeczywiście książka tylko dla dorosłych, a żaden rozdział nie jest prosty, banalny. Doceniam też mocno zaangażowanie autora, bo dzięki niemu rozwijamy swoją wiedzę dotyczącą chemii czy kuchni o wymiarze międzynarodowym. Ocieramy się też o sztukę, która kiedyś nie była sztuczna. Max Czornyj słusznie podkreślił, że byliśmy niemal masarnią Boga.
Czytać dalej mi się chce, ale jeść? Na razie nie za bardzo…
Z wielkim zadowoleniem przyjąłem informację o zbliżającej się premierze książki Łukasza Grajewskiego. Od lat na polskich półkach brakuje aktualizacji sytuacji polityczno-społecznych zza naszej zachodniej granicy, choć tak dużo się tam dzieje. Pod tym względem krajobraz Niemiec jest niezwykle ciekawy z naszej perspektywy. Przez kolejne dziesięciolecia w Polsce walczą ze sobą zwolennicy prawicowego PiS-u i demokratycznej KO. W Niemczech przez wiele lat niemal nie było prawicy reprezentowanej w Bundestagu. Tę lukę wypełniła właśnie AfD…
Alternatywę dla Niemiec poznajemy od samego początku jej istnienia. Znajdujemy się w przykościelnej salce niewielkiej miejscowości, gdzie „ojcowie założyciele” postanowili przeciwstawić się ratowaniu przez Zachód gospodarki biedniejszych państw strefy euro. Ich postulaty i motywacje były dalekie od tego, co partia forsuje dzisiaj.
Bernd Lucke wykorzystał bowiem „merkelowskie uśpienie” do stworzenia siły, którą wsparły miliony Niemców. Autor książki stopniowo przedstawia ewolucję światopoglądu kolejnych ważnych działaczy ugrupowania oraz, co bardzo doceniam, umiejscawia zdarzenia dotyczące AfD w kontekście zarówno wewnątrzniemieckim, jak i ogólnoeuropejskim. Ukazuje również, dlaczego Alternatywa zdobywa coraz większe poparcie, zwłaszcza na wschodzie kraju.
Łukasz Grajewski, od lat śledzący sytuację w Niemczech, ujawnia czytelnikowi nieraz wręcz szokujące powiązania polityków AfD z Rosją, niczym w najlepszym thrillerze politycznym. Świetnym aspektem książki jest również obiektywne podejście do masowej imigracji. Bez zbędnego oceniania i uprzedzeń rozmawia zarówno z migrantami, jak i działaczami o ich motywacjach i historiach.
Co szczególnie mnie ujęło, autor nie stara się przewidywać przyszłości, wróżąc z fusów. Z kronikarską precyzją uwzględnia wszystkie istotne fakty z historii Niemiec i AfD.
To rewelacyjna książka dla zainteresowanych niemieckim podejściem do polityki oraz zmieniającym się światowym porządkiem, w który wpisuje się historia Alternatywy.
Jeśli dobrze wyczytałam, to pierwsze wydanie tej książki było rok temu. Jest to pierwsza powieść autora od czasu otrzymania Nagrody Nobla w 2023 roku i rozpoczyna on trylogię. Musicie wiedzieć, że nie ma tutaj myślników, a zdania kończą znaki zapytania, bądź nieprzemijająca liczba przecinków. Według mnie książkę czyta się tak samo jak słucha ludzi, którzy mają więcej niż sześćdziesiąt lat i mieszkają na wsi. To typowa gwara, gdzie co rusz wkłada się słowa ,,pomyślałem, musiałem, pamiętam, mówię". Nie wiem czy ktokolwiek z was wsłuchiwał się w mowę starszych ludzi, ale ja doskonale pamiętam dziadków oraz starsze sąsiadki, kiedy jak zaczynają o czymś mówić, a zdarzyło mi się słuchać kogoś przez godzinę i nawet nie musieć im odpowiadać, gdyż to była niekończąca się historia opowieści o nich, o kimś, o tym co boli, gdzie z tym byli, kto co im powiedział, co oni później zrobili, co kto mówił, a co oni mówili i tak w koło... I w tym wszystkim naprawdę nie ma kropek. Ich intonacja wciąż jest przedłużeniem kolejnych zdań i tematów, które chcą powiedzieć i opisać jak najdokładniej potrafią. Nawet niedawno zastanawiałam się jak tak można, czyżby bali się, że kiedy ktoś im przerwie, to nikt nie będzie chciał słuchać dalszego ciągu? Co prawda kiedyś dzieci nie mogły siedzieć przy stołach, nie mogły słuchać rozmowy dorosłych, nie mogły jeść kiedy chciały, ani mówić niczego bez pozwolenia. I to by wyjaśniało ich traumę, ten nieustający monolog, ten strach, że nie zostaną wysłuchani. Ale oprócz postaci starszego pana, którego ktoś oszukał, bo zażądał za nitkę i szpilkę niewyobrażalną sumę pieniędzy, kryje się coś jeszcze. Spostrzegawczość i sprawiedliwość. Starszy pan bowiem czuł się oszukany, bo nici było prawie wcale, kondycja szpulki naruszona, wszystko prawie zużyte, a tutaj kiedy on był w potrzebie, to chciano na nim zarobić. Dokładnie tak jak kiedyś było, cena była zależna od tego, co ci było potrzeba kupić. Im bardziej czegoś potrzebowałeś, tym drożej ci to sprzedawano. Obecnie po oszukaniu, starszy pan czuje się bardzo źle. Nie może przeżyć faktu, że tak z nim postąpiono, chce odpłynąć jak najszybciej, gdyż wydaje mu się, że wstyd spogląda na niego z każdej strony tego miejsca. Chce uciec i kupić sobie porządne jedzenie, żeby wynagrodzić sobie krzywdę, najlepiej wymazać ją z pamięci. Ale nie potrafi, jakby przykleiło się do niego to słowo i każdy, kto na niego spojrzy czytał je z jego czoła. Pomyślał więc, że w innym miejscu kupi sobie nici, takie nowe, nie używane i jakaż go wielka złość zebrała, kiedy miła Sklepowa powiedziała mu cenę taką samą jak za tamte zużyte! Po tym już wiedział, że cokolwiek by nie zrobił, to te pieniądze będą się odbijały echem w jego głowie. Jednak nie na tym powieść się kończy. To ledwie jedna trzecia treści wypełniona szeregiem różnych emocji, które z upływem czasu przechodzą na czytelnika i zaburzają mu rytm myślowy, gdyż już nic nie jest ważne tylko to, że ludzie oszukują i żerują na starszych osobach. I robi nam się wstyd, chociaż być może szereg z nas nigdy tego nikomu nie zrobiła. Bo tak właśnie działa ta książka, a koniec jest bardzo dosadny. Teraz sami zdecydujcie, czy macie w sobie siłę, by przyjąć na swoje barki prawdę przed którą ludzie lubią uciekać. Spróbujecie?
Książka jest wydana mniejszym drukiem z dużą ilością ramek, ważnych stwierdzeń oraz tabelek poprzez które sami możemy poddać się osądowi, czy jesteśmy w stadium wypalenia, czy żyjemy jedynie w przewlekłym stresie. Kiedy już zapoznamy się z obiema stanami, wytłumaczonymi na przykładzie czyichś opowieści, tylko zmienionych osobowo, to uzyskujemy podpowiedzi w jaki sposób możemy z tego wyjść. Kluczową rolę ma tutaj stwierdzenie, czy zauważamy w sobie stan wypalenia. Ja sięgnęłam po nią właśnie z tego powodu. Na stronie 24 jest nawet lista zgłaszanych problemów fizycznych dotyczących wypalenia i aż pięć z nich tyczyło się mojej osoby. To nie jest zwykły poradnik, tylko jakby książka, która chce pomóc zwalczyć w sobie obojętność, która przedkłada się na całe nasze życie. Już wiem, że długo utrzymująca się empatia, która nie pozwala na zaspakajanie naszych własnych potrzeb ma ogromny wpływ na przeciążenie naszego układu nerwowego. Takie ciągłe wrażenie, że nie robimy wystarczająco wiele, że zaniedbujemy inne rzeczy, podczas gdy działamy na dwustu stopniach naszej pracy z której nie potrafimy się cieszyć. Na dodatek ludzie sami potrafią się dołować i wynoszą to z domu, gdzie zamiast drobnych pochwał otrzymywaliśmy większe nagany za rzeczy, których być może w tamtym momencie nie potrafiliśmy wtedy zrobić. Czasami wypalenie bierze się z dawnych sytuacji, a nieraz z obecnych, jest to dokładnie opisane skąd się wzięło. Dużą pomocą były właśnie opisy osób, które doznawały wypalenia, gdyż można było się podłożyć pod którąś z nich i już otrzymywaliśmy wynik naszego problemu, a dużo później, po zrozumieniu jego, że za bardzo i za dużo dajemy innym zamiast sobie, dostaliśmy podpowiedzi w jaki sposób sobie pomóc. Należy pamiętać o tym, że cokolwiek nas dotyczy, to nie da się z chwili na chwilę wyjść ze stanu w którym aktualnie się znajdujemy. Ale dużą robotę daje czytanie tej książki, gdyż pokazuje nam w spisie na co powinniśmy zwracać uwagę. Jedynie będąc mechanikiem własnego ciała będziemy mogli w porę się naprawić, czyli uleczyć. Dostaniecie tutaj wykaz ćwiczeń, które pomogą poprawić stan oraz pomóc w zauważaniu drobniutkich plusików z przypominaniem sobie sytuacji w których dana rzecz nas cieszyła. Ja odniosłam wrażenie, że wypalenie to nagromadzenie się rzeczy w człowieku, które nas bolały, na które nasze ciało się nie zgadzało, ale i tak je wypełnialiśmy. I im dłużej napełnialiśmy się sprzecznościami, tym dłużej zajmie nam wyjście z nich. Opisy postaci oraz ich przeżyć bardzo nam w tym pomagają. Może i czasami język jest mocno profesjonalny, ale przekazu z niego płynącego nie da się nie zauważyć. Jeśli zatem czujesz się jak w potrzasku, zamknięty na doznania, jakby przyblokowany życiem, to polecam ci po nią sięgnąć. Tylko jedno przeczytanie nie da całego uzdrowienia. Będzie to zależne od tego na ile nasze ciało pozwoli nam na zdejmowanie blokad. Ja muszę przeczytać ją jednak drugi raz.
„W mroku łatwiej było ukryć łzy, ale trudniej ukryć prawdę.”
„Odwaga nie polega na braku strachu, lecz na tym, że mimo niego idziemy dalej.”
„Miłość nie zawsze przychodzi wtedy, gdy jesteśmy na nią gotowi – czasem pojawia się wtedy, gdy najbardziej się jej boimy.”
„Przeszłość nigdy nie milczy. Czasem tylko czeka na odpowiedni moment, by upomnieć się o prawdę.”
„Sekrety są jak cienie – im dłużej je ukrywasz, tym większe rosną.”
Szkocki zamek Cally i jego mieszkańcy nadal mają liczne sekrety czekające na swój czas.
Tym razem Lady Abigail przestała ukrywać przed bliskimi prawdę o wydarzeniach sprzed lat i własnych decyzjach.
Te bowiem doczekały się wielu konsekwencji z którymi przyjdzie się zmierzyć między innymi Williamowi i Olivii.
Młody mężczyzna wciąż musi udowodnić sobie i światu, że zasługuje na serce ukochanej osoby
Tyle że baron Riev nie ma zamiaru łatwo odpuścić.
Co wydarzy się, gdy zazdrość dojdzie do głosu?
Czy wszystko może skomplikować się jeszcze bardziej? A może zatriumfuje miłość?
I to nie tylko ta ukryta w młodych sercach?
Autorka po raz kolejny udowadnia, że świetnie odnajduje się w klimacie historycznego romansu z nutą tajemnicy. Tym razem centrum wydarzeń staje się Lady Abigail – kobieta, która przez lata milczała, dźwigając ciężar dawnych decyzji. Jej wyznanie nie tylko burzy dotychczasowy porządek, ale też zmusza wszystkich do konfrontacji z prawdą. A ta, jak się okazuje, ma wysoką cenę.
Najbardziej poruszająca jest jednak relacja Williama i Olivii. William to bohater rozdarty między poczuciem obowiązku a pragnieniem miłości. Jego wewnętrzna walka – by udowodnić, że jest godny uczucia – wypada niezwykle autentycznie. Nie jest idealny, popełnia błędy, waha się, ale właśnie to czyni go tak ludzkim. Olivia z kolei nie jest bierną postacią – ma swoje zdanie, swoje granice i swoje lęki. Ich relacja dojrzewa w cieniu rodzinnych sekretów i narastającego konfliktu.
Baron Riev stanowi wyraźny kontrapunkt dla młodych zakochanych. Jego zazdrość i ambicja podsycają napięcie, a każda scena z jego udziałem sprawia, że atmosfera gęstnieje. Autorka bardzo umiejętnie buduje emocje – od subtelnych spojrzeń i niedopowiedzeń po dramatyczne konfrontacje.
Ogromnym atutem powieści jest klimat. Szkocki zamek Cally niemal żyje – jego mury są świadkami dawnych dramatów i nowych namiętności. Opisy nie przytłaczają, ale tworzą tło pełne mgły, chłodu i romantycznej tajemniczości. Czytając, ma się wrażenie, że każdy korytarz skrywa kolejną historię.
„Sekrety Abigail” to opowieść o tym, że prawda – nawet bolesna – bywa jedyną drogą do wolności. To historia o odwadze, dojrzewaniu i o miłości, która musi przejść próbę ognia. Autorka pokazuje, że sekrety mogą niszczyć, ale też oczyszczać, jeśli tylko znajdziemy w sobie siłę, by się z nimi zmierzyć.
Czy wszystko się komplikuje? Oczywiście. Czy zazdrość niemal niszczy to, co najcenniejsze? Zdecydowanie. Ale to właśnie w tej emocjonalnej burzy bohaterowie odkrywają, kim naprawdę są – i ile są gotowi poświęcić dla miłości.
Przez całe życie zastanawiałam się dlaczego nie mam kręconych włosów, tylko proste. Nie uwierzycie, ale tutaj znalazłam swoją odpowiedź:-) Nawet wiem dlaczego niektórzy panowie łysieją i dlaczego włosy nam wypadają:-) Wcześniej na widok krwi mdlałam, bo byłam nauczona, że jak leci krew, to już po człowieku:-) A tutaj dowiedziałam się, że dobrze, że leci, bo wytwarza się z niego białko, które pod wpływem powietrza się ścina, żeby zasklepić to, co zostało uszkodzone. Potem płytki krwi wchodzą pod białko, a następnie sklejka czerwonych krwinek i tak oto mamy zasklepienie, które nazywa się strupkiem, który odpada dopiero wtedy, kiedy ciało całkowicie złączy się, by móc ponownie nas chronić:-) Całe życie w niewiedzy:-))) A z takich ciekawostek, to my mamy narządy a nie organy. Do kości przyczepione są tylko mięśnie, reszta niemal leży luzem:-) Ptaki z zimna się puszą, a nam wyskakuje gęsia skórka. Ścięgno Achillesa jest najgrubsze i kiedy ktoś nas w nie kopnie, nie jesteśmy w stanie się poruszać. Niektóre noworodki rodzą się z ogonami, a lekarze widząc to, szybko im go chirurgicznie usuwają. Kości zrastają się same, dlatego ważne jest, by przy złamaniu jak najszybciej lekarz nam je nastawił. Mamy zbędne kości po przodkach, którzy poruszali się na czterech kończynach. Za nasz kolor oczu odpowiadają dwa barwniki: eumelanina i feomelanina, dlatego nie ma szeregu kolorów naszych oczu. W Chinach astygmatyzm mają aż dwie osoby na trzy. Można mieć serce po prawej stronie, a narządy ustawione będą niczym odbicie lustrzane:-) Mamy dwa ,,koniki morskie" w części składowej mózgu. I zdradzę wam ostatnią rzecz, gdyż nie ma tak dobrze, najlepiej jest przeczytać całość samemu:-) Nie wolno wycinać migdałków, gdyż są strażnikami zarazków. Wszystko co wchodzi do gardła przez nos czy usta jest przez nie chronione, dlatego jeśli zawodzą, czyli chorują, to trzeba im pomóc, a nie wycinać!
Książka jest dużego formatu, ma sztywniejsze strony, których barwy nie rażą w oczy, tylko są przytłumione. Postacie są uśmiechnięte i wskazują daną rzecz, która jest w nich omawiana. Pozycja opisuje różne choroby, zgagi, zarazki występujące w ciele i tak naprawdę wszystko, co jest potrzebne aby wiedzieć o tym, co mamy wewnątrz siebie. To mega mądra książka, dlatego zostanie ze mną na zawsze by nauczać każde z moich dzieci, by nie bało się powtarzanych przez pokolenia wziętych z niewiedzy wiadomości, tylko by byli świadomi tego, co naprawdę im zagraża i jak mają się przed tym bronić:-) Najlepsza pozycja jaką dotąd przeczytałam!
Milena to kobieta sukcesu, która prosto z korporacyjnego świata trafia do małego miasteczka, w którym się wychowała, gdzie próbuje ułożyć swoje życie na nowo. Zarówno w życiu, jak i biznesie hołduje zasadzie: po trupach do celu. Mało tego. Ona nawet kontroluje swoje uczucia. Jednak czy to wszystko, aby nie pozory? Milenę otaczają mężczyźni, ale ona sama nie wierzy w miłość. Rozgrywa ich według swoich zasad. A może mimo wszystko któryś z nich zdobędzie jej serce? Czy będzie to były partner, dawna miłość, szef z nowej pracy, a może sąsiad troglodyta...?
Milena to bohaterka, którą początkowo bardzo ciężko polubić. Dawno się z taką nie spotkałam. Jej zachowanie, krzywdzące traktowanie ludzi, manipulacje, intrygi, wyznawane zasady i ślepy bieg za dobrem materialnym powoduje niechęć. Nawet drobne przebłyski dobroci i wyrozumiałość np. w stosunku do jednej z podległych jej pracownic nie były w stanie zatrzeć jej odbioru. Tak kieruje swoim życiem, iż wydaje się, że tylko sięgnięcie dna, bolesny upadek może coś w niej zmienić. Że w końcu zrozumie, co w życiu jest ważne. Ale powoli, jak wszystko kolejny raz w jej życiu się posypało, zaczęłam zmieniać o niej zdanie i w jakiś sposób rozumieć. Za maską wyniosłej, zimnej, twardej i ambitnej kobiety można dostrzec coś zgoła innego. To samotność, pragnienie bliskości drugiego człowieka, a z drugiej strony strony strach przed tą bliskością, przed odtrąceniem i zranieniem.
Podczas lektury pojawia się sporo pytań i refleksji. Czy sukces zawsze daje szczęście? Czy zawsze wart jest zachodu? A może warto czasem odpuścić, wyjść ze swojej strefy komfortu i zaufać?
Książka zaczyna się mocną sceną, później Joanna Wtulich podgrzewa napięcie, by dać nam historię, od której trudno się oderwać.
"Zanim spadnę" to szczera, życiowa, pełna emocji, poruszająca powieść o utracie, trudnych wyborach, szukaniu drogi do siebie, miłości, nadziei i sile. To książka o tajemnicach, kłamstwach, wybaczeniu. I wreszcie to historia o maskach, za którymi się ukrywamy, by nie zobaczyć prawdziwych siebie i swoich uczuć. Dokąd zaprowadzi Milenę niebezpieczna gra?