Jeśli dobrze wyczytałam, to pierwsze wydanie tej książki było rok temu. Jest to pierwsza powieść autora od czasu otrzymania Nagrody Nobla w 2023 roku i rozpoczyna on trylogię. Musicie wiedzieć, że nie ma tutaj myślników, a zdania kończą znaki zapytania, bądź nieprzemijająca liczba przecinków. Według mnie książkę czyta się tak samo jak słucha ludzi, którzy mają więcej niż sześćdziesiąt lat i mieszkają na wsi. To typowa gwara, gdzie co rusz wkłada się słowa ,,pomyślałem, musiałem, pamiętam, mówię". Nie wiem czy ktokolwiek z was wsłuchiwał się w mowę starszych ludzi, ale ja doskonale pamiętam dziadków oraz starsze sąsiadki, kiedy jak zaczynają o czymś mówić, a zdarzyło mi się słuchać kogoś przez godzinę i nawet nie musieć im odpowiadać, gdyż to była niekończąca się historia opowieści o nich, o kimś, o tym co boli, gdzie z tym byli, kto co im powiedział, co oni później zrobili, co kto mówił, a co oni mówili i tak w koło... I w tym wszystkim naprawdę nie ma kropek. Ich intonacja wciąż jest przedłużeniem kolejnych zdań i tematów, które chcą powiedzieć i opisać jak najdokładniej potrafią. Nawet niedawno zastanawiałam się jak tak można, czyżby bali się, że kiedy ktoś im przerwie, to nikt nie będzie chciał słuchać dalszego ciągu? Co prawda kiedyś dzieci nie mogły siedzieć przy stołach, nie mogły słuchać rozmowy dorosłych, nie mogły jeść kiedy chciały, ani mówić niczego bez pozwolenia. I to by wyjaśniało ich traumę, ten nieustający monolog, ten strach, że nie zostaną wysłuchani. Ale oprócz postaci starszego pana, którego ktoś oszukał, bo zażądał za nitkę i szpilkę niewyobrażalną sumę pieniędzy, kryje się coś jeszcze. Spostrzegawczość i sprawiedliwość. Starszy pan bowiem czuł się oszukany, bo nici było prawie wcale, kondycja szpulki naruszona, wszystko prawie zużyte, a tutaj kiedy on był w potrzebie, to chciano na nim zarobić. Dokładnie tak jak kiedyś było, cena była zależna od tego, co ci było potrzeba kupić. Im bardziej czegoś potrzebowałeś, tym drożej ci to sprzedawano. Obecnie po oszukaniu, starszy pan czuje się bardzo źle. Nie może przeżyć faktu, że tak z nim postąpiono, chce odpłynąć jak najszybciej, gdyż wydaje mu się, że wstyd spogląda na niego z każdej strony tego miejsca. Chce uciec i kupić sobie porządne jedzenie, żeby wynagrodzić sobie krzywdę, najlepiej wymazać ją z pamięci. Ale nie potrafi, jakby przykleiło się do niego to słowo i każdy, kto na niego spojrzy czytał je z jego czoła. Pomyślał więc, że w innym miejscu kupi sobie nici, takie nowe, nie używane i jakaż go wielka złość zebrała, kiedy miła Sklepowa powiedziała mu cenę taką samą jak za tamte zużyte! Po tym już wiedział, że cokolwiek by nie zrobił, to te pieniądze będą się odbijały echem w jego głowie. Jednak nie na tym powieść się kończy. To ledwie jedna trzecia treści wypełniona szeregiem różnych emocji, które z upływem czasu przechodzą na czytelnika i zaburzają mu rytm myślowy, gdyż już nic nie jest ważne tylko to, że ludzie oszukują i żerują na starszych osobach. I robi nam się wstyd, chociaż być może szereg z nas nigdy tego nikomu nie zrobiła. Bo tak właśnie działa ta książka, a koniec jest bardzo dosadny. Teraz sami zdecydujcie, czy macie w sobie siłę, by przyjąć na swoje barki prawdę przed którą ludzie lubią uciekać. Spróbujecie?
Książka jest wydana mniejszym drukiem z dużą ilością ramek, ważnych stwierdzeń oraz tabelek poprzez które sami możemy poddać się osądowi, czy jesteśmy w stadium wypalenia, czy żyjemy jedynie w przewlekłym stresie. Kiedy już zapoznamy się z obiema stanami, wytłumaczonymi na przykładzie czyichś opowieści, tylko zmienionych osobowo, to uzyskujemy podpowiedzi w jaki sposób możemy z tego wyjść. Kluczową rolę ma tutaj stwierdzenie, czy zauważamy w sobie stan wypalenia. Ja sięgnęłam po nią właśnie z tego powodu. Na stronie 24 jest nawet lista zgłaszanych problemów fizycznych dotyczących wypalenia i aż pięć z nich tyczyło się mojej osoby. To nie jest zwykły poradnik, tylko jakby książka, która chce pomóc zwalczyć w sobie obojętność, która przedkłada się na całe nasze życie. Już wiem, że długo utrzymująca się empatia, która nie pozwala na zaspakajanie naszych własnych potrzeb ma ogromny wpływ na przeciążenie naszego układu nerwowego. Takie ciągłe wrażenie, że nie robimy wystarczająco wiele, że zaniedbujemy inne rzeczy, podczas gdy działamy na dwustu stopniach naszej pracy z której nie potrafimy się cieszyć. Na dodatek ludzie sami potrafią się dołować i wynoszą to z domu, gdzie zamiast drobnych pochwał otrzymywaliśmy większe nagany za rzeczy, których być może w tamtym momencie nie potrafiliśmy wtedy zrobić. Czasami wypalenie bierze się z dawnych sytuacji, a nieraz z obecnych, jest to dokładnie opisane skąd się wzięło. Dużą pomocą były właśnie opisy osób, które doznawały wypalenia, gdyż można było się podłożyć pod którąś z nich i już otrzymywaliśmy wynik naszego problemu, a dużo później, po zrozumieniu jego, że za bardzo i za dużo dajemy innym zamiast sobie, dostaliśmy podpowiedzi w jaki sposób sobie pomóc. Należy pamiętać o tym, że cokolwiek nas dotyczy, to nie da się z chwili na chwilę wyjść ze stanu w którym aktualnie się znajdujemy. Ale dużą robotę daje czytanie tej książki, gdyż pokazuje nam w spisie na co powinniśmy zwracać uwagę. Jedynie będąc mechanikiem własnego ciała będziemy mogli w porę się naprawić, czyli uleczyć. Dostaniecie tutaj wykaz ćwiczeń, które pomogą poprawić stan oraz pomóc w zauważaniu drobniutkich plusików z przypominaniem sobie sytuacji w których dana rzecz nas cieszyła. Ja odniosłam wrażenie, że wypalenie to nagromadzenie się rzeczy w człowieku, które nas bolały, na które nasze ciało się nie zgadzało, ale i tak je wypełnialiśmy. I im dłużej napełnialiśmy się sprzecznościami, tym dłużej zajmie nam wyjście z nich. Opisy postaci oraz ich przeżyć bardzo nam w tym pomagają. Może i czasami język jest mocno profesjonalny, ale przekazu z niego płynącego nie da się nie zauważyć. Jeśli zatem czujesz się jak w potrzasku, zamknięty na doznania, jakby przyblokowany życiem, to polecam ci po nią sięgnąć. Tylko jedno przeczytanie nie da całego uzdrowienia. Będzie to zależne od tego na ile nasze ciało pozwoli nam na zdejmowanie blokad. Ja muszę przeczytać ją jednak drugi raz.
„W mroku łatwiej było ukryć łzy, ale trudniej ukryć prawdę.”
„Odwaga nie polega na braku strachu, lecz na tym, że mimo niego idziemy dalej.”
„Miłość nie zawsze przychodzi wtedy, gdy jesteśmy na nią gotowi – czasem pojawia się wtedy, gdy najbardziej się jej boimy.”
„Przeszłość nigdy nie milczy. Czasem tylko czeka na odpowiedni moment, by upomnieć się o prawdę.”
„Sekrety są jak cienie – im dłużej je ukrywasz, tym większe rosną.”
Szkocki zamek Cally i jego mieszkańcy nadal mają liczne sekrety czekające na swój czas.
Tym razem Lady Abigail przestała ukrywać przed bliskimi prawdę o wydarzeniach sprzed lat i własnych decyzjach.
Te bowiem doczekały się wielu konsekwencji z którymi przyjdzie się zmierzyć między innymi Williamowi i Olivii.
Młody mężczyzna wciąż musi udowodnić sobie i światu, że zasługuje na serce ukochanej osoby
Tyle że baron Riev nie ma zamiaru łatwo odpuścić.
Co wydarzy się, gdy zazdrość dojdzie do głosu?
Czy wszystko może skomplikować się jeszcze bardziej? A może zatriumfuje miłość?
I to nie tylko ta ukryta w młodych sercach?
Autorka po raz kolejny udowadnia, że świetnie odnajduje się w klimacie historycznego romansu z nutą tajemnicy. Tym razem centrum wydarzeń staje się Lady Abigail – kobieta, która przez lata milczała, dźwigając ciężar dawnych decyzji. Jej wyznanie nie tylko burzy dotychczasowy porządek, ale też zmusza wszystkich do konfrontacji z prawdą. A ta, jak się okazuje, ma wysoką cenę.
Najbardziej poruszająca jest jednak relacja Williama i Olivii. William to bohater rozdarty między poczuciem obowiązku a pragnieniem miłości. Jego wewnętrzna walka – by udowodnić, że jest godny uczucia – wypada niezwykle autentycznie. Nie jest idealny, popełnia błędy, waha się, ale właśnie to czyni go tak ludzkim. Olivia z kolei nie jest bierną postacią – ma swoje zdanie, swoje granice i swoje lęki. Ich relacja dojrzewa w cieniu rodzinnych sekretów i narastającego konfliktu.
Baron Riev stanowi wyraźny kontrapunkt dla młodych zakochanych. Jego zazdrość i ambicja podsycają napięcie, a każda scena z jego udziałem sprawia, że atmosfera gęstnieje. Autorka bardzo umiejętnie buduje emocje – od subtelnych spojrzeń i niedopowiedzeń po dramatyczne konfrontacje.
Ogromnym atutem powieści jest klimat. Szkocki zamek Cally niemal żyje – jego mury są świadkami dawnych dramatów i nowych namiętności. Opisy nie przytłaczają, ale tworzą tło pełne mgły, chłodu i romantycznej tajemniczości. Czytając, ma się wrażenie, że każdy korytarz skrywa kolejną historię.
„Sekrety Abigail” to opowieść o tym, że prawda – nawet bolesna – bywa jedyną drogą do wolności. To historia o odwadze, dojrzewaniu i o miłości, która musi przejść próbę ognia. Autorka pokazuje, że sekrety mogą niszczyć, ale też oczyszczać, jeśli tylko znajdziemy w sobie siłę, by się z nimi zmierzyć.
Czy wszystko się komplikuje? Oczywiście. Czy zazdrość niemal niszczy to, co najcenniejsze? Zdecydowanie. Ale to właśnie w tej emocjonalnej burzy bohaterowie odkrywają, kim naprawdę są – i ile są gotowi poświęcić dla miłości.
Przez całe życie zastanawiałam się dlaczego nie mam kręconych włosów, tylko proste. Nie uwierzycie, ale tutaj znalazłam swoją odpowiedź:-) Nawet wiem dlaczego niektórzy panowie łysieją i dlaczego włosy nam wypadają:-) Wcześniej na widok krwi mdlałam, bo byłam nauczona, że jak leci krew, to już po człowieku:-) A tutaj dowiedziałam się, że dobrze, że leci, bo wytwarza się z niego białko, które pod wpływem powietrza się ścina, żeby zasklepić to, co zostało uszkodzone. Potem płytki krwi wchodzą pod białko, a następnie sklejka czerwonych krwinek i tak oto mamy zasklepienie, które nazywa się strupkiem, który odpada dopiero wtedy, kiedy ciało całkowicie złączy się, by móc ponownie nas chronić:-) Całe życie w niewiedzy:-))) A z takich ciekawostek, to my mamy narządy a nie organy. Do kości przyczepione są tylko mięśnie, reszta niemal leży luzem:-) Ptaki z zimna się puszą, a nam wyskakuje gęsia skórka. Ścięgno Achillesa jest najgrubsze i kiedy ktoś nas w nie kopnie, nie jesteśmy w stanie się poruszać. Niektóre noworodki rodzą się z ogonami, a lekarze widząc to, szybko im go chirurgicznie usuwają. Kości zrastają się same, dlatego ważne jest, by przy złamaniu jak najszybciej lekarz nam je nastawił. Mamy zbędne kości po przodkach, którzy poruszali się na czterech kończynach. Za nasz kolor oczu odpowiadają dwa barwniki: eumelanina i feomelanina, dlatego nie ma szeregu kolorów naszych oczu. W Chinach astygmatyzm mają aż dwie osoby na trzy. Można mieć serce po prawej stronie, a narządy ustawione będą niczym odbicie lustrzane:-) Mamy dwa ,,koniki morskie" w części składowej mózgu. I zdradzę wam ostatnią rzecz, gdyż nie ma tak dobrze, najlepiej jest przeczytać całość samemu:-) Nie wolno wycinać migdałków, gdyż są strażnikami zarazków. Wszystko co wchodzi do gardła przez nos czy usta jest przez nie chronione, dlatego jeśli zawodzą, czyli chorują, to trzeba im pomóc, a nie wycinać!
Książka jest dużego formatu, ma sztywniejsze strony, których barwy nie rażą w oczy, tylko są przytłumione. Postacie są uśmiechnięte i wskazują daną rzecz, która jest w nich omawiana. Pozycja opisuje różne choroby, zgagi, zarazki występujące w ciele i tak naprawdę wszystko, co jest potrzebne aby wiedzieć o tym, co mamy wewnątrz siebie. To mega mądra książka, dlatego zostanie ze mną na zawsze by nauczać każde z moich dzieci, by nie bało się powtarzanych przez pokolenia wziętych z niewiedzy wiadomości, tylko by byli świadomi tego, co naprawdę im zagraża i jak mają się przed tym bronić:-) Najlepsza pozycja jaką dotąd przeczytałam!
Milena to kobieta sukcesu, która prosto z korporacyjnego świata trafia do małego miasteczka, w którym się wychowała, gdzie próbuje ułożyć swoje życie na nowo. Zarówno w życiu, jak i biznesie hołduje zasadzie: po trupach do celu. Mało tego. Ona nawet kontroluje swoje uczucia. Jednak czy to wszystko, aby nie pozory? Milenę otaczają mężczyźni, ale ona sama nie wierzy w miłość. Rozgrywa ich według swoich zasad. A może mimo wszystko któryś z nich zdobędzie jej serce? Czy będzie to były partner, dawna miłość, szef z nowej pracy, a może sąsiad troglodyta...?
Milena to bohaterka, którą początkowo bardzo ciężko polubić. Dawno się z taką nie spotkałam. Jej zachowanie, krzywdzące traktowanie ludzi, manipulacje, intrygi, wyznawane zasady i ślepy bieg za dobrem materialnym powoduje niechęć. Nawet drobne przebłyski dobroci i wyrozumiałość np. w stosunku do jednej z podległych jej pracownic nie były w stanie zatrzeć jej odbioru. Tak kieruje swoim życiem, iż wydaje się, że tylko sięgnięcie dna, bolesny upadek może coś w niej zmienić. Że w końcu zrozumie, co w życiu jest ważne. Ale powoli, jak wszystko kolejny raz w jej życiu się posypało, zaczęłam zmieniać o niej zdanie i w jakiś sposób rozumieć. Za maską wyniosłej, zimnej, twardej i ambitnej kobiety można dostrzec coś zgoła innego. To samotność, pragnienie bliskości drugiego człowieka, a z drugiej strony strony strach przed tą bliskością, przed odtrąceniem i zranieniem.
Podczas lektury pojawia się sporo pytań i refleksji. Czy sukces zawsze daje szczęście? Czy zawsze wart jest zachodu? A może warto czasem odpuścić, wyjść ze swojej strefy komfortu i zaufać?
Książka zaczyna się mocną sceną, później Joanna Wtulich podgrzewa napięcie, by dać nam historię, od której trudno się oderwać.
"Zanim spadnę" to szczera, życiowa, pełna emocji, poruszająca powieść o utracie, trudnych wyborach, szukaniu drogi do siebie, miłości, nadziei i sile. To książka o tajemnicach, kłamstwach, wybaczeniu. I wreszcie to historia o maskach, za którymi się ukrywamy, by nie zobaczyć prawdziwych siebie i swoich uczuć. Dokąd zaprowadzi Milenę niebezpieczna gra?
Instagram ksiazki_moja_chwila🌿Po tę książkę sięgnęłam z myślą o spokojnej, ciepłej historii i dokładnie to dostałam, a nawet trochę więcej. „ Zacisze w Wierzbówce. W cieniu starych wierzb” tom1 autorstwa Aleksandra Rak to opowieść o zaczynaniu od nowa, o szukaniu swojego miejsca i o tym, jak wiele może zmienić obecność drugiego człowieka. Już od pierwszych stron książka przenosi nas do malowniczego dworku, który zamiast ciszy i ukojenia początkowo przynosi głównej bohaterce prawdziwy życiowy galimatias.
🌿Bardzo polubiłam Ninę, za jej autentyczność, upór i to, że mimo trudnych doświadczeń próbuje zbudować coś od nowa. Pomysł stworzenia Zacisza, miejsca dla kobiet pogubionych i poranionych przez los, jest piękny i pełen nadziei. To właśnie ta kobieca solidarność i wzajemne wsparcie są największą siłą tej powieści. Każda z bohaterek wnosi do historii coś innego, własny ból i własną historię, dzięki czemu łatwo odnaleźć w nich cząstkę siebie.
🌿Ogromnym urokiem tej książki jest klimat, stary dworek, wiejska sceneria i tajemnicze Wierzbówki tworzą miejsce, do którego chciałoby się choć na chwilę uciec od codzienności. To jedna z tych historii, które czyta się powoli, delektując się atmosferą i relacjami między bohaterami. Nie brakuje tu także humoru, szczególnie w momentach z gąsiorem Maurycym, który potrafi rozładować nawet najbardziej napiętą sytuację.
🌿Styl pisania autorki jest przede wszystkim bardzo ciepły i lekki w odbiorze. Język jest prosty i naturalny, ale jednocześnie pełen obrazowych opisów, szczególnie wtedy, gdy autorka przedstawia dworek i otaczającą go przyrodę. Dzięki temu Wierzbówka wydaje się miejscem niemal namacalnym, takim, do którego chciałoby się pojechać choć na chwilę odpocząć.
🌿To ciepła, pokrzepiająca opowieść o tym, że nawet po trudnych doświadczeniach można zacząć od nowa. O sile kobiet, przyjaźni i miejscach, które leczą duszę. Jeśli lubisz powieści obyczajowe z klimatem, pełne emocji i kobiecej siły, to właśnie po tą książkę musisz sięgnąć.
„Nikt nigdy nie oszukał mnie bardziej niż ja sam”.
Parę dni temu poznałam Marcina. Ciekawy gość. Taki jakby trochę znajomy.. Podobny do kogoś znajomego. Swojski. Bliski..
Marcin jest młodym facetem. Ma świetną pracę. Mieszkanie. Kobietę u boku. Ma też swoje, chodzące za nim krok w krok, malkontenckie alter ego, z którym wciąż uczy się żyć. Jego z pozoru stabilne życie przerywa smutna uroczystość rodzinna, pogrzeb ciotki. Jako że, Marcin z rodziną, nawet na zdjęciu wychodzi dość osobliwie, wydarzenie to chce po prostu „odhaczyć”. Nieoczekiwanie staje się ono jednak impulsem jego osobistego combecku do uświadomionych i nieuświadomionych wspomnień. Przed nim, tylko pozornie samotna, podróż do miejsca, gdzie być może uda mu się w końcu „rozprawić się z przeszłością”, „rozwiać pewne wątpliwości”, „przełamać tabu”, „przestawić niepasujące elementy”, „poznać prawdę, zobaczyć ją na własne oczy”, „załatać dziurę w życiu”…
„Za horyzontem zdarzeń” to dość nieszablonowa powieść obyczajowa. Autor rozsypuje nam przed oczami wiele znajomych sytuacji, znanych gestów, nieuświadomionych przeżyć, refleksyjnych emocji i natrętnych myśli. Po to, by spróbować nieśmiało zauważyć, że – „Z pewnymi rzeczami w życiu trzeba zmierzyć się samemu”.. :). Polecam znajomość z Marcinem. Jego spojrzenie na świat, ironia, poczucie humoru, walka z samym sobą – nieoczekiwanie mogą wydać się dziwnie bliskie, a odwaga, stać się inspiracją do „odpalenia” swojej własnej podróży za horyzont zdarzeń.
Witam, dziś mam dla Was recenzję książki „Niewinna Brzoskwinia” 🍑Autorki Laury Koch ❤️ Wydawnictwo WasPos ❤️
Na początku powiem jedno – ta historia bardzo mi się podobała. Wciąga od pierwszych stron i co chwilę dzieje się tu coś nowego. Podobało mi się również to, że autorka prowadzi narrację dwutorowo – oczami Julity i Thorstena. Dzięki temu możemy lepiej zrozumieć ich emocje, motywacje i to, co naprawdę czują w danym momencie.
Jestem podobnego zdania co nasza bohaterka – małżeństwo powinno opierać się na zaufaniu i wsparciu, a nie na zdradzie i niedomówieniach. „Niewinna Brzoskwinia” to historia o zwykłej kobiecie, Julicie – spełnionej matce i żonie, która od życia nie oczekuje zbyt wiele. Lubi poukładane, spokojne życie i wydaje się, że właśnie takie posiada. Jednak autorka pokazuje nam, że pod tą pozorną stabilnością kryje się znacznie więcej.
Choć na początku możemy mieć wrażenie, że Julita to podporządkowana mężatka, szybko okazuje się, że to silna kobieta, która potrafi zawalczyć o siebie i swoje szczęście. 😍
Autorka porusza tu wiele ważnych tematów – kryzys w małżeństwie, brak komunikacji, utratę bliskości, zdradę oraz odbudowywanie zaufania.
Bo co zrobić, kiedy w małżeństwie nie jest już tak jak kiedyś? Gdy nie ma chemii, rozmów ani wsparcia? Każdy z nas pewnie zastanawiałby się, jak naprawić relację i czy w ogóle warto walczyć. Jeśli obie strony chcą zmian – jest szansa. Ale co, jeśli tylko jedna osoba próbuje?
Przyznam szczerze, że to, co wymyślił mąż Julity, naprawdę mnie zaskoczyło. Sama nie wiem, jak zachowała bym się na jej miejscu, choć myślę, że moja reakcja byłaby bardzo podobna do jej decyzji.
Kolejnym ważnym wątkiem jest zdrada – nie tylko ta małżeńska, ale również ta ze strony najbliższych. Autorka pokazuje, jak bardzo boli zawód zadany przez rodzinę i jak trudno odbudować zaufanie, kiedy zawodzi ktoś, komu ufaliśmy bezgranicznie. Z drugiej strony mamy też pięknie ukazaną relację braterską – wsparcie, pomoc w opiece nad małą córeczką i gotowość do poświęceń.
„Niewinna Brzoskwinia” to książka pełna emocji – od złości, przez rozczarowanie, aż po nadzieję i siłę do zmian. To historia o dojrzewaniu do trudnych decyzji, o walce o siebie i o tym, że czasem trzeba stracić grunt pod nogami, by odnaleźć własną wartość.
Z całego serca polecam tę powieść osobom, które lubią życiowe historie, prawdziwe emocje i bohaterów z krwi i kości. To książka, która skłania do refleksji nad tym, czym tak naprawdę jest miłość, lojalność i szacunek w związku. 🍑💔✨
„Kochać kogoś to ufać mu nawet wtedy, gdy wszystko wokół krzyczy, żeby uciekać.”
„Serce nie zna rozsądku – zna tylko tęsknotę.”
„Czasem trzeba pozwolić, by coś się rozdarło, żeby móc zszyć to na nowo – już po swojemu.”
„Sekrety są jak koronki – z daleka wyglądają pięknie, z bliska widać splątane nici.”
„Koronki są delikatne, ale ich wzór powstaje z tysięcy mocnych splotów – tak jak relacje między ludźmi.”
Martyna bardzo szybko wkroczyła w dorosłość i pod wpływem emocji zawarła związek małżeński.
Początkowo życie z Darkiem było spokojne , choć pozbawione miłosnych uniesień.
Młoda kobieta dzięki wsparciu rodziców mogła studiować, by zyskać lepsze perspektywy na przyszłość.
Niestety mąż zataił przed swoją drugą połową chorobę alkoholową , a po spożyciu wysokoprocentowych trunków wstępowala w niego prawdziwa agresja.
Codzienność Martyny odmienił Janek - Starszy od niej o dwadzieścia lat biznesmen i przyjaciel jej ojca.
Początkowo ich rozmowy ograniczają się do uprzejmych, choć mało znaczących komunikatów, jednak z czasem do głosu zaczyna dochodzić wzajemna fascynacja i oczywiście.. ogromne pożądanie.
Dla studentki kontrast między Janem a jej partnerem jest wręcz aż nazbyt wyraźny.
Ta znajomość zaowocowała jednak pojawieniem się na świecie małej Oli..
Pięć lat po tych wydarzeniach młoda mama pracuje w jednym z miejskich urzędów pomagając podopiecznym w trudnej sytuacji życiowej wyjść na prostą.
To właśnie w pracy Martyna poznaje kolejnych mężczyzn i wikła się w sprawę morderstwa..
Tu nic nie jest oczywiste, zaś autorka w swojej debiutanckiej powieści pokazuje, że ma ciekawe pomysły i duży potencjał.
Autorka prowadzi czytelnika przez życie Martyny z dużą wrażliwością – pokazuje jej młodzieńczą naiwność, głód bliskości i potrzebę bycia dostrzeżoną. Małżeństwo zawarte pod wpływem impulsu szybko okazuje się złotą klatką, a skrywana przez Darka choroba i jego agresja burzą iluzję bezpieczeństwa. W kontraście do niego pojawia się Jan – dojrzały, opanowany, czarujący. To przy nim Martyna po raz pierwszy czuje się naprawdę ważna i pożądana. Jednak i ta relacja nie jest wolna od cieni.
Narodziny małej Oli stają się dla bohaterki momentem przełomowym – od tej chwili jej decyzje przestają dotyczyć wyłącznie jej samej. Pięć lat później poznajemy Martynę silniejszą, bardziej świadomą, ale wciąż noszącą w sobie ślady dawnych ran. Praca w urzędzie, pomaganie innym w wychodzeniu z życiowych kryzysów, to dla niej nie tylko zawód, lecz także forma osobistego odkupienia.
Wątek kryminalny wprowadza do historii napięcie i niepewność. Pani Marta umiejętnie podsuwa tropy, buduje atmosferę niedopowiedzeń i pokazuje, że przeszłość potrafi upomnieć się o swoje w najmniej spodziewanym momencie. Nic nie jest tu czarno-białe – ani uczucia, ani ludzie, ani motywacje.
Największą siłą powieści są emocje. Marta Nowak pisze o miłości bez idealizowania – pokazuje jej blaski, ale i destrukcyjną moc. Pokazuje, że kłamstwa, nawet te wypowiadane „dla dobra”, z czasem zaczynają pruć misternie utkany wzór relacji. A koronki – choć piękne – są delikatne. Wystarczy jeden nieostrożny ruch, by je rozerwać.
„Miłość, kłamstwa i koronki” to opowieść o kobietach, które uczą się stawiać granice. O tym, że czasem trzeba pozwolić, by coś się rozpadło, by móc zbudować siebie od nowa. I że prawda – nawet bolesna – bywa jedyną drogą do wolności.
W ostatnim czasie Sonia Rosa jest bardzo niesłusznie krytykowana za mnogość pseudonimów. Czytelnikom nie podoba się kilka odsłon literackich pisarki, a to ogromny nietakt, sposób na szukanie dziury w całym. Jako Katarzyna Misiołek (prawdziwe personalia) dała nam ogrom powieści obyczajowych, wcielając się w Olgę Haber zahaczyła nieco o fantastykę i dowiodła, że nie wszystko da się racjonalnie wytłumaczyć. Z kolei jako Daria Orlicz i Sonia Rosa zapędza odbiorców w brutalny, nasączony zbrodnią świat, a my możemy delektować się jedną z najbardziej modnych i ciekawych mieszanek gatunkowych, jaką jest sensacja/kryminał/thriller. Widzicie tu, Drodzy Czytelnicy, jakiś bałagan? Pamiętajcie też o tym, że często zmiana danych osobowych może być zamysłem wydawniczym, a nie fanaberią pisarza- w końcu to rodzaj pracy, a nie hobby, ale o tym potem.
Sonia Rosa wyznała mi niegdyś, że jej powieści wyciskam jak cytrynę, a zatem teraz postąpię tak samo. Jest o czym pisać, ponieważ autorka „Stalkera”, na przestrzeni 33 rozdziałów, stworzyła coś na wzór arcyważnego apelu społecznego. Wszystkie elementy fabuły dowodzą, że stalking, czyli uporczywe nękanie, śledzenie, podglądanie lub podszywanie się pod inną osobę to światowy problem, od którego coraz trudniej się uwolnić. Cóż, wpadliśmy poniekąd we własne sidła, gdyż obecnie dostęp do wybranej osoby, a raczej ofiary, jest niezwykle prosty. Wystarczy wgląd w prężnie działające social media, a wszelkie potrzebne stalkerowi dane zostaną mu podane niemal na złotej tacy. Sonia Rosa zmusza więc nas do refleksji nad wzmożoną kontrolą swojej prywatności- nawet, jeśli jesteśmy zwykłymi śmiertelnikami, a nie postaciami z pierwszych stron gazet. Czy cały świat musi wiedzieć, że akurat wyjechaliśmy? Czy wszyscy muszą oglądać wnętrza naszego domu? Chyba nie…
Od razu, bo już na pierwszych stronach książki, Sonia Rosa ukazuje, jak mroczne, niebezpieczne i podszyte osobistym szaleństwem stało się życie Patrycji Prus (Prusakowskiej)- znanej i cenionej pisarki kryminałów. To, co autorka poczytnych książek grozy potrafi wymyślić w fikcyjnej opowieści, wcale nie wyzbyło w niej samej uczucia strachu. Zastanówmy się też, czy popularność i ciągłe bycie na topie bestsellerów ma tylko zalety? Okazuje się, że jest to kwestia sporna. Doceniany człowiek pióra żyje trochę jak piosenkarz, bo jego kalendarz wypełniony jest spotkaniami/wieczorami autorskimi, targami książki czy wywiadami. Za tym wszystkim wpisuje się niezdrowa dieta, brak snu czy potworne bóle migrenowe. Wszystkim odbiorcom się jednak nie dogodzi, ale czy to zazdrość o sławę? A może brak umiejętności czekania na kolejny tom? Oto jest pytanie, którego odpowiedź znajdziemy na kartach „Stalkera”.
Niemniej jednak, pomimo sławy autorskiej, fikcyjnej czy też prawdziwej, praca pisarza to NIE wakacje! Sonia Rosa nie mówi tylko o cenie bycia kimś popularnym. Zawód człowieka pióra jest do dziś wyśmiewany, uważany za mało męczący. Czas, by nareszcie zaprzeczyć tym oszczerstwom. Drogi Czytelniku- usiądź więc i pisz, przez kilka godzin dziennie, nieustannie i w maksymalnym skupieniu. Zrezygnuj też ze spotkań z przyjaciółmi, ponieważ wena raz jest, a raz jej nie ma. A co najważniejsze- jedna jaskółka wiosny nie czyni, po pierwszym udanym (bądź mocno krytykowanym) tekście napisz drugi, trzeci, dwudziesty…
Kluczowe okazuje się spotkanie Patrycji Prus z przystojnym blondynem, Borysem. Fikcyjna pisarka zauważa go niemal natychmiast, a on sam uważa się za jej ogromnego fana. Pamiętajmy jednak, że słowo fan może mieć różne oblicza. Nie chcę zdradzać żadnych szczegółów, bo, jak podkreśliła sama Sonia Rosa, romantyczna znajomość przeradza się w brutalną walkę o życie- a koszmar dopiero się zaczyna. W słowach tych nie ma żadnej przesady.
Istotna staje się też młodość Patrycji, która, jak się okazuje, nie była usłana różami. Zauważmy w końcu, że sławni ludzie także mogli mieć wcześniej mnóstwo kłopotów, mogli oni płakać i tęsknić za tym, czego już nie odzyskają. Autorka „Stalkera” świetnie udowodniła też, że nie tylko mężczyźni niszczą związki- niektóre kobiety także potrafią popaść w skrajny narcyzm, a za ważne uznają tylko swoje sprawy, emocje i życie. O kogo chodzi? Zapraszam do lektury.
Pisarka bardzo umiejętnie opisała też miłość do zwierząt, która dla mnie jest szalenie ważna i mocno działa na mą podświadomość. Psy czy koty także czują i należy im się szacunek i empatia. To one niejednokrotnie okazują się najlepszymi przyjaciółmi dla samotnego człowieka. Kto się o tym przekonał, na pewno to potwierdzi. Sonia Rosa uważa, że zwierzęta umierają, a nie zdychają- jest to stuprocentowa racja!
To, co autorka serwuje nam w kolejnych rozdziałach, jest coraz bardziej ciekawe, a zakończenie- oryginalne i odważne. Ale taka właśnie jest Sonia Rosa- nieważne, pod jakim pseudonimem pisze. Nigdy nie pozwala sobie na banał czy tak zwanego odgrzewanego kotleta. Tak trzymać! A Ty, Drogi Czytelniku, w sposób wyważony traktuj słowo: zaufanie. Jak widać na kartach książki, otwieranie się przed kimś powinno mieć charakter etapowy, a nie być formą maratonu.
Amelia i Lucas. Polka i Niemiec pochodzący z tej samej wsi zakochują się w sobie. Wkrótce Lucas wyjeżdża na studia do Berlina, gdzie daje się porwać ideologii „nowego porządku świata”. Gdy wybucha wojna, oddaje duszę diabłu i wstępuje w szeregi Wehrmachtu, niszcząc tym samym przyszłość swoją i swojej ukochanej. Dwa pokolenia później przeszłość upomina się o swoje. Znalezione w lesie szczątki niemieckiego żołnierza, odkryte na strychu domu przedwojenne listy i niemiecki chłopak w roli turysty odmieniają życie Meli. Wciąga się ona w rozwiązywanie tajemnic przeszłości swojej rodziny, a wszystkie wątki prowadzą do jednej historii, której dziewczyna jest częścią.
Magdalena Stykała zabiera nas na Pomorze do Klonowa, pięknie opisując historię tych miejsc. Tereny te zamieszkiwała mniejszość niemiecka, a co za tym idzie mieszane małżeństwa - zdarzały się nader często. Autorka ukazała, jakie stosunki panowały między obydwoma narodami - kiedyś, ale i w jaki sposób niektórzy dziś mogą odbierać Niemców.
Chyba nikt nie ma wątpliwości, że wojna zmienia człowieka. Zmienia jego zachowanie, wybory, to jak traktuje innych. Dzięki wojnie nikt nie staje się lepszym człowiekiem. Ona niszczy nie tylko tereny, budynki, ale przede wszystkim nasze serca.
Wątek tajemnicy związany ze znalezionymi w lesie szczątkami niemieckiego żołnierza oraz odkrytymi na strychu domu przedwojennymi listami mocno intryguje. To było tak wciągające, iż odnosiłam wrażenie, że osobiście towarzyszę Meli i Thomasowi w dotarciu do prawdy. Im bliżej było finału, tym emocje narastały, a nowe fakty rzucały inne światło na całą sprawę.
Mimo ciężaru tematu II wojny światowej pomiędzy stronami przewija się odrobina humoru. To nieco łagodzi poważniejsze tony książki. Da się też wyczuć antyniemieckie uprzedzenia, co zapewne może wynikać z pamięci bolesnej historii.
"Tamtego dnia zgasło niebo" to głęboko poruszająca powieść o wielkiej miłości, przyjaźni i okrucieństwie wojny. To książka o rodzinnej tajemnicy, która mimo upływu lat nadal wpływa na życie jej potomków. To lektyra pokazująca, że zanim zgasło niebo, ludzie jakoś potrafili żyć w zgodzie. Polecam gorąco!
„Pod skórą” Ludwika Lunara to mroczny, brutalny thriller sensacyjny z wyraźnymi elementami kryminału i powieści psychologicznej. To historia, która nie daje czytelnikowi chwili wytchnienia – gęsta od napięcia, pełna moralnych dylematów i niepokojącej refleksji nad naturą zła.
Głównym bohaterem jest Emil Grab – prokurator, który sam trafia za kratki za zbrodnię, której nie popełnił. Już sam ten punkt wyjścia budzi silne emocje: niesprawiedliwość, gniew, bezradność. Kiedy do jego celi trafia tajemniczy gryps od umierającego więźnia, akcja nabiera tempa, a czytelnik zostaje wciągnięty w labirynt korupcji, manipulacji i przemocy. Grab zostaje ugodzony nożem, odurzony, wrobiony w kolejne przestępstwo – granica między ofiarą a podejrzanym zaczyna się zacierać.
To jednak nie tylko historia o spisku i walce z systemem. To opowieść o człowieku, który stopniowo traci złudzenia i musi odpowiedzieć sobie na pytanie, jak daleko jest w stanie się posunąć w imię prawdy. Po wyjściu na wolność Grab rozpoczyna poszukiwania zaginionej dziennikarki, odkrywając mechanizm zła znacznie większy, niż przypuszczał. Każdy krok przybliża go do prawdy, ale też oddala od samego siebie.
Bohaterowie w tej powieści nie są jednoznaczni. Lunar buduje postaci z krwi i kości – pełne sprzeczności, lęków i ciemnych impulsów. Emil Grab nie jest nieskazitelnym herosem. To człowiek zraniony, rozdarty między poczuciem winy a pragnieniem sprawiedliwości. Postacie drugoplanowe – więźniowie, funkcjonariusze, ludzie ze świata mediów i polityki – tworzą mroczną mozaikę świata, w którym moralność bywa towarem deficytowym.
Podczas lektury towarzyszy przede wszystkim napięcie. Narastające, duszne, momentami niemal fizycznie odczuwalne. Jest niepokój, jest złość, jest poczucie zagrożenia. Są też chwile refleksji – bo autor nie epatuje przemocą bez celu. Brutalność ma tu znaczenie, pokazuje mechanizmy systemu i cenę, jaką płaci się za prawdę. Czytelnik co chwilę zadaje sobie pytanie: kto tu naprawdę jest potworem?
„Pod skórą” to książka dla miłośników mocnych thrillerów, dla czytelników, którzy cenią dynamiczną akcję, ale również psychologiczną głębię. Spodoba się osobom lubiącym historie o korupcji, spiskach i moralnych wyborach, gdzie napięcie nie słabnie do ostatnich stron.
To powieść, która rzeczywiście wchodzi pod skórę – zostawia po sobie ciężar, ale też satysfakcję z obcowania z historią intensywną i dopracowaną. Jeśli szukasz thrillera, który nie tylko trzyma w napięciu, ale też zmusza do myślenia o granicach dobra i zła, warto po nią sięgnąć.
„Grobowa cisza” Ryszarda Ćwirleja to trzeci tom serii z prokuratorką Brygidą Bocian – i jednocześnie rasowy kryminał retro, który przenosi czytelnika do Polski początku lat 90. To czas przemian, chaosu i rodzącego się kapitalizmu, gdzie granica między legalnym biznesem a przestępstwem bywa wyjątkowo cienka.
Fabuła rozpoczyna się od znalezienia zwłok w lesie pod Obornikami Wielkopolskimi. Mężczyzna został zastrzelony, a dzień wcześniej w tej okolicy odbywało się polowanie. Przypadek? Niefortunny zbieg okoliczności? A może coś znacznie poważniejszego? To jednak tylko jedna z trzech spraw, które początkowo wydają się zupełnie niezwiązane. W tle mamy przemyt spirytusu z Niemiec i nielegalną rozlewnię działającą w nieczynnej gorzelni oraz zaginięcie dziennikarza, który naraził się wpływowemu bankierowi.
Ryszard Ćwirlej z dużą swobodą splata te wątki w jeden misternie skonstruowany węzeł intryg, zależności i tajemnic. Nad całością czuwa prokuratorka Brygida Bocian – stanowcza, inteligentna i konsekwentna. To bohaterka silna, ale ludzka, potrafiąca dostrzec niuanse tam, gdzie inni widzą tylko suche fakty. Obok niej pojawiają się wyraziści policjanci: komisarz Blaszkowski, zaangażowany i metodyczny, podkomisarz Teofil Olkiewicz z własnym interesem w sprawie spirytusowej oraz komisarz Marjański, który początkowo bagatelizuje zaginięcie dziennikarza. Każda z tych postaci wnosi do historii własny temperament i perspektywę.
Największą siłą powieści jest klimat. Autor doskonale oddaje atmosferę lat 90. – niepewność, rodzące się układy, brutalność świata, w którym pieniądz i wpływy zaczynają znaczyć więcej niż prawo. Emocje w tej książce narastają stopniowo. To nie jest kryminał oparty wyłącznie na dynamicznych zwrotach akcji – tu napięcie buduje się powoli, konsekwentnie, jak cisza przed burzą. Czytelnik odczuwa niepokój, ciekawość, a momentami irytację wobec bezkarności niektórych bohaterów.
Podczas lektury towarzyszy przede wszystkim napięcie i rosnące poczucie, że pod powierzchnią zwyczajnych zdarzeń kryje się coś znacznie bardziej niebezpiecznego. Tytułowa „grobowa cisza” nabiera symbolicznego znaczenia – bywa głośniejsza niż krzyk, bo milczenie często chroni tych, którzy mają coś do ukrycia.
To klasyczny kryminał policyjno-prokuratorski z mocnym tłem społecznym, idealny dla czytelników ceniących realistyczne śledztwa, wielowątkowe intrygi i wyraziste postacie. Szczególnie przypadnie do gustu tym, którzy lubią historie osadzone w konkretnym czasie i miejscu, z dobrze oddanym kontekstem historycznym.
„Grobowa cisza” to przemyślana, dopracowana opowieść o tym, jak pozornie odległe sprawy mogą połączyć się w jeden niebezpieczny mechanizm. Wciąga, budzi emocje i zostawia z refleksją, że cisza naprawdę potrafi być najbardziej wymowna. To świetna propozycja dla miłośników solidnego, polskiego kryminału.
„Druga szansa nie przychodzi wtedy, kiedy jesteśmy gotowi. Ona przychodzi wtedy, kiedy jest potrzebna.”
„Najtrudniej wybaczyć nie komuś – ale sobie.”
„Miłość, której nie zdążyliśmy przeżyć, boli najbardziej.”
„Niektóre uczucia nie gasną. One tylko uczą się milczeć.”
Nie da się uciec od miejsc, które nauczyły nas kochać. Można tylko próbować o nich zapomnieć – bezskutecznie.”
Nina Zielińska sądziła, że jej los wreszcie będzie szczęśliwy, gdy wyszła za Jędrzeja.
Mężczyzna wydawał się być dla niej partnerem idealnym - jednak szybko okazało się, że wizerunek jaki kreował małżonek nie ma zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością.
Oczywiście w jego życiu znalazło się miejsce dla "tej drugiej " zaś rozwód mimo,że szybki okazał początkiem nowego rozdziału pod tytułem To skomplikowane.
Bo przecież zabezpieczenie w postaci zrujnowanego dworku , w dodatku z lokatorką.. no cóż.. nie brzmi jak czyjekolwiek marzenie.
Hrabina Kalina Horyńska i jej siostrzenica Kamila są bowiem kobietami z charakterem, a i Monika , czyli gosposia i przyjaciółka rodziny dorzuci swoje trzy grosze.
Prócz nich społeczność małego miasteczka o wdzięcznej nazwie Wierzbówka tworzą między innymi właśnie właścielka lokalnej piekarni Pani Helena , rodzina Zbytowskich, lekarski klan z tradycjami , radca prawny Paweł oraz szef ekipy remontowej Ribert.
Będą porywy serca , sekrety i trudne decyzje oraz pewien charakterny gąsior o imieniu Marycy.
A wszystko to w pięknym miejscu o nazwie Zacisze w cieniu przepięknych płaczących wierzb.
I choć serce długo pamięta to, co zostało złamane, to właśnie w cieniu starych wierzb można nauczyć się wybaczać – nie tylko innym, ale przede wszystkim sobie.
To ciepła, pełna emocji historia o kobiecej sile, o wspólnocie, która potrafi stać się rodziną, oraz o miłości – tej utraconej i tej, która przychodzi niespodziewanie. Bo czasem, aby odnaleźć szczęście, trzeba najpierw pozwolić sobie je przyjąć.
„Hanna. Nić wojny” to pierwszy tom nowej sagi Norn autorstwa Eli Downarowicz – epicka powieść historyczna z wyraźnym wątkiem romantycznym i silnym kobiecym głosem. To historia osadzona w roku 976, w surowej, północnej Norwegii, gdzie władza zdobywana jest mieczem, a lojalność bywa kwestią życia i śmierci.
Osiemnastoletnia Hanna przybywa do portu Mogat z jednym celem – ma zabić młodego jarla Uhtreda. Zadanie zlecił jej bezwzględny wuj Olaf, który w zamian za wykonanie rozkazu obiecał uwolnić jej matkę i siostrę. Już sam punkt wyjścia budzi napięcie: młoda kobieta rozdarta między obowiązkiem wobec rodziny a własnym sumieniem.
Na drodze Hanny staje Ubbe – wierny druh Uhtreda. Uczucia, które zaczynają się rodzić, komplikują wszystko. Autorka kreśli emocjonalny trójkąt, w którym miłość, zdrada i przeznaczenie splatają się jak tytułowa nić. Hanna z czasem odkrywa w sobie siłę – nie tylko fizyczną, gdy z mieczem i toporem w dłoniach staje do walki – ale również wewnętrzną. Buduje autorytet, wzbudza respekt i przestaje być jedynie pionkiem w cudzej grze o władzę.
Największą siłą tej powieści są emocje. To historia o lojalności, gniewie, namiętności i strachu, ale też o dojrzewaniu do własnych decyzji. Hanna nie jest jednowymiarową bohaterką – to postać z krwi i kości, która popełnia błędy, wątpi i cierpi. Uhtred i Ubbe również nie są jedynie tłem dla jej historii – każdy z nich wnosi do opowieści inną energię, inne wartości i inne spojrzenie na honor oraz władzę.
Podczas lektury towarzyszy czytelnikowi napięcie wynikające z politycznych intryg i niepewności jutra, ale też silne wzruszenie i emocjonalne zaangażowanie w losy bohaterów. Sceny walk są dynamiczne i sugestywne, natomiast momenty intymne – pełne subtelności i wewnętrznego drżenia. Surowy klimat północnej Norwegii dodatkowo potęguje wrażenie chłodu, zagrożenia i nieustannej walki o przetrwanie.
To powieść historyczna z elementami sagi rodowej i romansu, idealna dla czytelników, którzy lubią nordyckie klimaty, silne kobiece bohaterki oraz historie o władzy i przeznaczeniu. Spodoba się miłośnikom opowieści o wikingach, politycznych rozgrywkach i trudnych wyborach serca.
„Hanna. Nić wojny” wciąga od pierwszych stron i pozostawia z poczuciem, że to dopiero początek większej, epickiej historii. Jeśli szukasz książki pełnej emocji, walki, miłości i nordyckiego klimatu, zdecydowanie warto sięgnąć po pierwszy tom sagi Norn.
„Górskie rozmowy” Tomasza Habdasa to literacka wędrówka po polskich górach – nie tyle po szlakach, ile po historiach ludzi, którzy z górami związali swoje życie. To reportaż i literatura faktu, ale czytana jak opowieść snuta przy ognisku, pod rozgwieżdżonym niebem, gdy w tle słychać cichą nutę „W górach jest wszystko, co kocham”.
Książka nie ma klasycznej fabuły – jej konstrukcja opiera się na rozmowach. Autor, przewodnik beskidzki, oddaje głos ludziom gór: pasjonatom, przewodnikom, gospodarzom schronisk, miłośnikom przyrody i historii. Każdy rozdział to osobna opowieść – o legendach tatrzańskich, o klapkach na szlaku, o Duchu Gór i czarownicach, o wilkach i niedźwiedziach, o dawnych wojnach, które zmieniały granice i ludzkie losy.
Bohaterami tej książki są konkretni ludzie – twardzi, dumni, ale też niezwykle wrażliwi na piękno natury. Ich historie są prawdziwe, osobiste i pełne emocji. Czuć w nich miłość do gór, szacunek do tradycji i świadomość, że góry potrafią zarówno zachwycić, jak i pokazać swoją surową twarz.
Największą siłą tej książki są emocje – autentyczne i nienachalne. Podczas lektury towarzyszy nostalgia, spokój, momentami wzruszenie. Są chwile uśmiechu przy anegdotach ze schroniskowego życia, ale też refleksja nad przemijaniem, zmianami i odpowiedzialnością za naturę. To książka, która wycisza, ale jednocześnie budzi tęsknotę za szlakiem.
Czytając „Górskie rozmowy”, ma się wrażenie, że siedzi się obok autora i jego rozmówców. Że słyszy się skrzypienie drewnianej ławy w schronisku, czuje zapach herbaty z prądem i chłód wieczornego powietrza. To opowieści, które nie potrzebują dynamicznej akcji – ich siłą jest autentyczność i klimat.
To idealna propozycja dla miłośników gór, reportaży i literatury drogi. Dla tych, którzy chodzą po szlakach, ale też dla tych, którzy na razie mogą wędrować tylko palcem po mapie.
„Górskie rozmowy” to książka, która przypomina, że w górach naprawdę jest wszystko, co kochamy – cisza, ludzie z pasją i historie, które zostają w sercu na długo. Jeśli tęsknisz za szlakiem albo chcesz poczuć jego klimat bez wychodzenia z domu, zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
„Wiatr nad Wiklińcem” autorstwa Joanna Tekieli to trzeci tom serii „Widunka” – opowieści osadzonej w słowiańskim klimacie, pełnej wierzeń, magii i surowej przyrody. To fantasy historyczne z wyraźnym rysem obyczajowym, w którym emocje bohaterów są równie ważne jak sama fabuła.
Tym razem mieszkańców Wiklińca dotyka wyjątkowo sroga zima. Śnieg nie przestaje padać, a strach zagląda do każdej chaty. Ludzie zaczynają wątpić, czy bogowie nie odwrócili się od nich na dobre. Groźba głodu i śmierci w mroźnej pustce staje się coraz bardziej realna. Ten zimowy krajobraz buduje napięcie i poczucie osaczenia – chłód niemal czuć na własnej skórze.
Kiedy wreszcie nadchodzi wiosna, przynosi nie ulgę, lecz nowe wyzwanie. Posłańcy z grodu proszą o pomoc wiedźmę Czębirę. Rozpoczyna się wyprawa, w którą ruszają nie tylko ona i jej mąż, ale także Mira, Bogdasz, Roch oraz bliźniacy wnoszący do historii nutę lekkości. Fabuła nabiera tempa – to opowieść drogi, w której bohaterowie muszą zmierzyć się zarówno z niebezpieczeństwami świata zewnętrznego, jak i własnymi lękami.
Największą siłą tej części są emocje. Strach przed nieznanym miesza się z nadzieją. Determinacja przeplata się ze zwątpieniem. W relacjach między bohaterami widać ciepło, lojalność i odpowiedzialność za wspólnotę. Czębira to postać silna, ale nie pozbawiona wątpliwości – jej człowieczeństwo sprawia, że łatwo się z nią utożsamić. Pozostali bohaterowie również zyskują głębię – każdy niesie własne doświadczenia i własne powody, by wyruszyć w drogę.
Podczas czytania towarzyszy napięcie i ciekawość, czy misja się powiedzie. Pojawiają się momenty wzruszenia, szczególnie gdy na pierwszy plan wychodzą więzi rodzinne i poczucie wspólnoty. Jest też zachwyt nad światem przedstawionym – surowym, ale pięknym, przesyconym słowiańskim duchem.
To książka dla miłośników słowiańskiego fantasy, historii inspirowanych dawnymi wierzeniami i opowieści drogi z wyraźnym wątkiem emocjonalnym. Spodoba się czytelnikom, którzy cenią nie tylko akcję, ale też klimat, relacje i powolne budowanie napięcia. Najlepiej sięgnąć po nią, znając wcześniejsze tomy, by w pełni docenić rozwój bohaterów.
„Wiatr nad Wiklińcem” to historia o nadziei w najciemniejszym czasie, o sile wspólnoty i o tym, że nawet po najdłuższej zimie przychodzi wiosna. Jeśli szukasz klimatycznej, poruszającej opowieści z nutą magii i słowiańskiej tradycji, ta książka zdecydowanie zasługuje na miejsce na Twojej półce.
„Zawieszeni. Uwertura” autorstwa Nina Włodarczyk to piąty tom serii „Zawieszeni” i jednocześnie jedna z najbardziej emocjonalnych odsłon tej historii. To powieść obyczajowa z wyraźnym rysem psychologicznym, skupiona na relacjach, dojrzewaniu i miłości – tej między ludźmi, do siebie samego, ale też tej, której czasem dramatycznie brakuje.
Fabuła koncentruje się na grupie bohaterów, którzy tworzą coś na kształt małego stada – mają własną dynamikę, niewypowiedziane zasady i silne, choć nie zawsze łatwe więzi. Przed nimi nowa droga, pełna zakrętów, rozwidleń i sekretów, które miały pozostać w ukryciu. Tajemnice zaczynają jednak wychodzić na światło dzienne, rodząc ból, strach, ale też wymuszając konfrontację z prawdą o sobie.
Największą siłą książki są emocje. Autorka z ogromną wrażliwością pokazuje, jak miłość potrafi budować, ale też ranić. Jak pasja może stać się siłą napędową, a jednocześnie ciężarem. Bohaterowie nie są idealni – popełniają błędy, uciekają, boją się, czasem zawodzą siebie i innych. To właśnie ta niedoskonałość czyni ich prawdziwymi.
Podczas czytania towarzyszy napięcie i niepewność – czy relacje przetrwają? Czy przyjaźń okaże się silniejsza niż sekrety? Czy każdy z nich zdoła ocalić siebie? Są momenty wzruszenia, chwile gniewu, ale też ciepło wynikające z poczucia wspólnoty. To książka, która skłania do refleksji nad tym, czym jest bliskość i jak wiele trzeba odwagi, by być naprawdę sobą.
„Zawieszeni. Uwertura” to propozycja dla czytelników ceniących literaturę obyczajową z pogłębioną warstwą psychologiczną. Najlepiej sięgnąć po nią, znając wcześniejsze tomy, bo rozwój bohaterów i ich relacji ma tu ogromne znaczenie. Spodoba się tym, którzy szukają historii o dojrzewaniu, miłości bez etykiet i o próbie odnalezienia własnego miejsca w świecie.
To opowieść o zmianie, która jest nieunikniona, i o tym, że po każdej uwerturze zaczyna się właściwa część symfonii. Jeśli lubicie historie o ludziach, którzy uczą się siebie na nowo, ta książka zostawi w Was ślad na długo.
Nowy cykl książeczek o Kici Koci i jej bliskich rozpoczyna się bardzo tradycyjnie.
Od przedstawienia wszystkich postaci i ukazania ich wizerunków tak by maluszek mógł je dobrze zapamiętać.
Każda z występujących w tej niewielkiej żółtej książeczce osób ma własny sposób powitania, który wyróżnia ją na tle innych i pozwala dziecku przyswoić nowe słowa oraz zwroty.
Na pierwszy ogień idą więc główna bohaterka wraz z braciszkiem , rodzicami i dziadkami , a następnie mamy przyjaciół tej wesołej rodzinki- Adelkę, Kubę czy Julianka.
To świetne wprowadzenie do rozmów o rProste ilustracje, wyraźne kolory i krótkie zdania sprawiają, że książeczka idealnie sprawdzi się jako jedna z pierwszych lektur maluszka.
To opowieść, która nie tylko bawi, ale też wspiera rozwój mowy i pomaga dziecku zrozumieć, jak ważni są ludzie (i kotki!) wokół nas. Idealna do wspólnego czytania przed snem – i do wielokrotnego wracania.
Każdy z nas ma swoje ulubione zabawy z dzieciństwa i coś na czym uwielbiał spędzać czas.
Również bohaterowie przygód Kici Koci postanowili zaproponować małym odkrywcom świata różne formy aktywności.
Mamy więc czytanie książek, zabawę z ulubioną przytulanką, budowanie wieży z klocków, ale nie zabraknie takich zabaw jak huśtanie się czy zabawa na zjeżdżalni.
Każda czynność została zilustrowana przepięknym obrazkiem pełnym kolorów i radości tak by dziecko zaciekawić i pobudzić jego wyobraźnię.
Autorka w przystępny sposób podsuwa pomysły na aktywności rozwijające wyobraźnię, kreatywność oraz motorykę maluchów.
Prosty tekst, dostosowany do najmłodszych czytelników, idealnie współgra z barwnymi ilustracjami, które przyciągają wzrok i zachęcają do rozmowy o tym, co dzieje się na obrazkach. Dzięki temu książeczka świetnie sprawdzi się zarówno podczas samodzielnego oglądania, jak i wieczornego czytania z rodzicem.
To ciepła, pogodna propozycja dla najmłodszych fanów Kici Koci – pełna codziennych sytuacji, z którymi dziecko z łatwością może się utożsamić. Idealna do wspólnego odkrywania świata zabawy 💛