Recenzje:

Do trzech razy serce
Autor: Monika
„Do trzech razy serce” autorstwa Krystyny Mirek to powieść, która zgrabnie łączy dramatyczne zwroty akcji z refleksją nad miłością i zaufaniem.
Autorka prowadzi trzy równoległe historie: Klary, Łucji i Ani. Każda z bohaterek mierzy się z własnymi trudnościami i złamanym zaufaniem. Klara oddaje serce chłopakowi, który ukrywa przed nią prawdę, Łucja zostaje oszukana po szczerym wyznaniu uczuć, a Ania zostaje uwikłana w podwójny skandal dotyczący matki i córki. Krystyna Mirek w bardzo realistyczny sposób pokazuje, jak skomplikowane mogą być relacje międzyludzkie i jak łatwo życie prywatne staje się publiczną sensacją.
Książka skłania do refleksji nad tym, czym jest prawdziwa miłość i czy warto jej zaufać, gdy świat wokół zdaje się temu przeczyć.
Styl Krystyny Mirek jest przystępny, pełen emocji i drobnych, realistycznych detali, które czynią opowieść wiarygodną i poruszającą. Choć powieść porusza trudne tematy, czyta się ją lekko.
„Do trzech razy serce” to powieść o zaufaniu, zdradzie i sile uczuć. To książka dla tych, którzy chcą przeżyć emocjonalną podróż i zastanowić się, czy miłość naprawdę może wszystko przetrwać.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Zapomniany
Autor: sza_teraz_czytam
"Zapomniany" jest kontynuacją "Zmyślonego". Jest to hriller z elementami romansu, w którym Ewelina Dobosz ponownie nie daje nam chwili oddechu. Niby Weronika i Igor prowadzą spokojne życie, ale... No właśnie, to tylko pozory, gdyż ich myśli zaprząta wiadomość pozostawiona w Radomicach. Kamil jest tuż za nimi. Gdy Weronika zostaje zaatakowana przez tajemniczego nożownika, przeszłość wraca... a oni do znienawidzonego miejsca. Historia zatacza koło. Ktoś ich obserwuje, śledzi i zastrasza. Czują się bezradni. Zło jest tuż przed nimi. Czy ich relacja przetrwa? Nieufność, zwątpienie potrafią zabić każdą, nawet najsilniejszą miłość. Decyzje będą trudne, bolesne i raniące. 

Wraz z bohaterami zastanawiamy się, czy miłość może być darem czy przekleństwem. Dochodzi do tego poświęcenie, walka o bezpieczeństwo oraz aspekt wybaczenia. Podziwiamy ich za determinację i siłę w tej nierównej walce. Ale czy ostatecznie im jej starczy? Jaką cenę przyjdzie zapłacić za prawdę? Pewne rzeczy można głęboko zakopać, ale one i tak wyjdą na powierzchnię w najmniej spodziewanym momencie. 

Podczas lektury przebiegały mi ciarki po plecach, mimo nowych faktów, nic nie było pewne ani oczywiste. To układanka, w której wydaje się, że nic nie jest przypadkowe. Czy rzeczywiście? I jeśli tak, to jak to wszystko połączyć? Liczne intrygi, nawarstwiające się tajemnice, kolejne zbrodnie, napięcie i zwroty akcji, co chwilę miało miejsce coś zaskakującego. A zakończenie... autorka wyprowadza nas w przysłowiowe pole.

"Zapomniany" to thriller romantyczny o miłości wystawionej na próbę. To książka, w której prym wiedzie aura tajemniczości, nuta grozy, niepokoju, mroku, ale również humoru czy poruszenia. To książka z tych, które dosłownie przeczołgają człowieka emocjonalnie! Czy Weronika i Igor pokonają zło, zamkną drzwi do przeszłości i zaznają spokoju? Sprawdźcie!
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Miłość po krakowsku
Autor: Gosia
„Miłość po krakowsku” Moniki Hakowskiej to lekka, ciepła i pełna uroku komedia romantyczna, która udowadnia, że uczucia potrafią pojawić się dokładnie wtedy, gdy zupełnie się ich nie spodziewamy. To historia osadzona w klimatycznym Krakowie, gdzie codzienność bywa równie chaotyczna, co romantyczna.

Główną bohaterką jest Nela – dziewczyna z ogromnym sercem i jeszcze większym talentem do pakowania się w kłopoty. Porzucone studia, praca pod presją terminów i nagła odpowiedzialność za bratanicę sprawiają, że jej życie przypomina emocjonalny rollercoaster. Nela jest autentyczna, momentami zagubiona, ale też niezwykle ciepła i uparta. Łatwo ją polubić, bo jej problemy są bliskie i bardzo „życiowe”.

Na jej drodze pojawia się Maks – przystojny, zdystansowany i pozornie gburowaty sąsiad. Zderzenie ich temperamentów prowadzi do licznych spięć, pełnych humoru dialogów i drobnych potyczek, które z czasem zaczynają nabierać zupełnie innego charakteru. Maks skrywa więcej, niż pokazuje, a jego relacja z Nelą rozwija się stopniowo, w naturalnym tempie, bez przesłodzenia, za to z wyraźną chemią.

Fabuła opiera się na motywie „od niechęci do miłości”, ale autorka podaje go w świeży, lekki sposób. W tle pojawia się Kraków – nie jako nachalna dekoracja, lecz jako żyjące miasto, które dodaje historii klimatu i uroku. Monika Hakowska pisze swobodnie, z humorem i wyczuciem emocji. Jej styl jest przystępny, dialogi naturalne, a sytuacje – choć momentami zabawnie przerysowane – pozostają wiarygodne.

Książka porusza tematy odpowiedzialności, dojrzewania, rodzinnych zobowiązań i lęku przed zaangażowaniem. To także opowieść o tym, że nie musimy mieć wszystkiego poukładanego, by zasługiwać na miłość. Przesłanie jest proste, ale ważne – czasem trzeba pozwolić sobie na chaos, by odnaleźć szczęście.

Podczas lektury towarzyszy lekkość, uśmiech i przyjemne ciepło. Są momenty zabawne, są chwile wzruszenia, a przede wszystkim jest poczucie, że obcuje się z historią, która poprawia nastrój i daje wytchnienie. To jedna z tych książek, które czyta się z kubkiem herbaty, pozwalając sobie na chwilę oddechu.

„Miłość po krakowsku” to klasyczna komedia romantyczna z nutą obyczajową – idealna dla czytelniczek, które lubią historie o sąsiedzkich sporach, powolnym rodzeniu się uczuć i bohaterach z charakterem. Sprawdzi się dla fanek lekkich, ciepłych powieści z polskim klimatem i odrobiną humoru.

To urocza, pełna wdzięku historia o tym, że miłość potrafi zapukać do drzwi dokładnie wtedy, gdy najmniej jesteśmy na nią gotowi. Jeśli szukacie książki, która poprawi humor i otuli jak krakowski spacer o zachodzie słońca – zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Zaułki miłości
Autor: FioletowaRóża
Nigdy nie stroniłam od nowych dla mnie nazwisk w dziedzinie literatury. Nieznany dotąd człowiek pióra jest trochę jak pudełko czekoladek- nigdy nie wiesz, na co trafisz. Zabrzmiało filmowo, a wręcz kultowo, ale ten słynny cytat wypowiedziany przez Forresta Gumpa bardzo tutaj pasuje.

Początkowo zaintrygowała mnie bardzo czuła, wręcz wzruszająca okładka, ale najważniejszy okazał się skrótowy opis fabuły umieszczony z tyłu książki. Zwykle to właśnie on decyduje o nastawieniu czytelnika do tego, co czeka go w środku. Wciąż niewiele mówi się o samotnym tacierzyństwie, a szkoda, bo to wartościowy, choć trudny temat. Dzięki autorce „Zaułków miłości” poznajemy jednak Emila, który, choć jest prezesem dużej firmy, sam wychowuje trzyletnią córkę, Marysię. Szokujący wypadek postaci krzyżuje jego dotychczasowe istnienie z Jagodą, pracownicą sklepu spożywczego. W tym momencie można przypomnieć o tym, by koniecznie znać zasady pierwszej pomocy, a nie stać bezradnie w tłumie bawiącym się smartfonami. Po drugie- żadna praca nie hańbi, a to, że ktoś nie mógł wdrapać się na wyższe szczeble drabiny społecznej, nie zawsze wynika z lenistwa.

Wartość całej książki świetnie podwyższają tajemniczo zatytułowane rozdziały- uwielbiam taki zabieg pisarski, a ich tajemnicze nazewnictwo jeszcze bardziej pobudza moją ciekawość. Od razu zastanawiam się, co takiego przygotowała dla mnie pisarka. Tak trzymać!

Autorka przenosi nas też w czasie i opisuje wydarzenia sprzed wypadku Emila. Całą akcję umieszcza między Opatowem a Warszawą, zatem są to dwa miejsca, gdzie czas biegnie zupełnie inaczej. A Ty, Drogi Czytelniku, co być wolał? Spokój, czy pęd wielkiego miasta?

Pisarka przygotowała nas na to, że wypadek Emila to jedynie wierzchołek jego problemów, dlatego trzeba zrozumieć, że „Zaułki miłości” to nie tylko powtarzalna obyczajówka, gdzie spotykają się osoby o odmiennym statusie materialnym. W książce tej mamy też bardzo wyraźny akcent sensacyjny, ale tutaj nie można zbyt wiele zdradzać. Każdy nowy rozdział przybliża nas do prawdy, którą warto poznać.

Czy osoba bogata jest zawsze szczęśliwa? Autorka udowodniła, że nie zawsze tak musi być, a życie Emila, ale też i Jagody nie było usłane różami. Jak wyglądało ich dzieciństwo i czy teraz potrafią twardo stąpać po ziemi? Warto się o tym przekonać, to bardzo pouczający wątek.

Anna A. Sosna postawiła też na bardzo mocne, nowoczesne wyrażenia. Przedstawiła nam dokładnie, na czym polega phissing. Według zapisów internetowych chodzi konkretnie o metodę oszustwa internetowego, w której przestępcy podszywają się pod zaufane instytucje (banki, kurierów, urzędy), aby wyłudzić dane logowania, informacje osobiste lub dane kart płatniczych. Jest więc to kolejna forma przestrogi, by nie ufać za bardzo osobom trzecim, tym bardziej w rozmowach typu online.

Książkę przeczytałam z chęcią, jedyny minus to mała czcionka- cóż, wzrok już nie ten, co kiedyś… Mimo tej niedogodności dotrwałam do końca i nie żałuję czasu przeznaczonego na lekturę. Tekst jest po prostu dobry, ale nie rewelacyjny.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Wola Żmija. Dziedzictwo stróża Nawii, tom 2
Autor: przyrodaz
Książka jest naprawdę przepięknie wydana, choć jej boki sugerują najgorszego diabła. Nie powiem, będzie tutaj o nim pisało i to nawet sporo, ale w swoim czasie, ale to, co mnie zaskoczyło, to fakt, że bociany są mordercami:-) No dobrze, może i jeden z nich niemal zrzucił im dziecko na głowę i podejrzewali u niego upojenie alkoholowe, ale żeby czerwony dziób porównywać do krwi? Ale ciekawa jestem czy ktokolwiek o czymś takim słyszał:-) Jeśli chodzi o druk to jest większy, idealnie dostosowany do osób słabiej widzących. Strony szorstkie w kremowym kolorze, a druk nie jest rażący, co też doceniam. Rozdziały są dłuższe, ale przez to, że wydarzenia, które się tam dzieją są opisane w formie obecnej, dzieją się teraz. Z tego względu nie potrafimy ich przewidzieć. Postacie są typowo słowiańskie mówiące starszym językiem, ale ładnie uteraźniejszonym. Cenią sobie spokój, nie znoszą hałasu i nie zastanawiają się jak ładnie wybrzmieć, tylko prawią co im ślina na język przyniesie. Żyją w przekonaniu, że córki są gorsze do wychowania, gdyż kiedy dorosną, to z domu wychodzą. To był przekaz odnośnie samotności, że za młodu mama najważniejsza jest, a podczas dorosłości, życie z daleka rozpoczyna zapominając u kogo przy piersi była. Ciekawą nauką było, że samo złoto nie czyni nikogo bogatym, a jedynie stado krów, co obfitość finansową wciąż by przynosiły, nie tylko raz. Zastanowiłam się również nad zdaniem, że Kościół otwarty zawsze jest duży, żeby każdy go z oddali mógł widzieć. Żeby każdy wiedział, że jak kto w potrzebie albo samotny, to on czeka i zawsze da schronienie.
Całą książkę czyta się z ciekawością, to była taka wędrówka, gdzie postacie spotykały różnych ludzi i inne postacie prowadząc z nimi rozmowy na tematy przeróżne, od opowieści danego miejsca, do zatrzymania się na konkretach co kogo gdzie i po co sprowadza. Momentami było tu jak w ,,Koło czasu", serii wielotomowej, tylko tutaj postacie typowo słowiańskie były, a tam ludzkie w fantastycznym świecie. Niby pozycja jest poważna, ale sporo żartów się w niej kryje i co starszy jest, albo starszych w domu posiada, to możliwe, że nieraz taki mądre mądrości słyszał:-)
Tematy poruszane były tu wszelakiej maści, od wierzeń słowiańskich, przez kościelne wymogi, po te, co każdy na swój sposób rozumiał i przeinaczał tak, by na mądrego wychodzić:-) Niestety z kubka z wodą zawsze tą połowę wypitą zauważali, dobre uczynki machnięciem ręki pomniejszali, a złe, co im godziło, wywyższali, żaląc się, ale z humorem:-) Sam Diabeł na szyi lisie futro nosił w oczach ogień mu buchał i oburzał się, że wyrok do jakiego doszło obrali za niesprawiedliwy. Nie każdy był tu szczery, inny sekretu strzegł jak brzytwy, jednak jak swój rozum się posiada i siebie słucha, to łatwo można domyśleć się co skrywał, choćby po latach. Pamiętajcie tylko, że ojciec, to ojciec, nie ważne kim by nie był, jeśli dobrze chował, to za dobro mu trzeba się odwdzięczyć:-)
Jak dla mnie interesujące dzieło, może nieco złożone, ale poutykane są ważne przekazy, więc to mnie w niej urzekło:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Myszonek i niesamowity wszechświat
Autor: przyrodaz
Seria o Myszonku powinna zdobywać wielkie zainteresowanie czytelnika, gdyż napisana jest z taką ciekawością świata i szeregiem pytań, które młode postacie zadają czasami sobie nawzajem. Druku nie jest dużo, ale jest większy i ułożony w sposób poznawczy, bowiem uczniowie muszą napisać pracę domową na temat wybranej planety. Klasa dzieli się na grupki, wybiera planety i tak oto Myszonkowi przyjdzie opisać planetę Mars. Oczywiście wraz z nią zostaną na rysunku wykazane również inne planety, więc dziecko może przypatrzeć się jakie są ich wielkości i kolejności. Tak naprawdę w momencie, kiedy przychodzą do domu, dziadek pokazuje im dużą książkę dotyczącą astronomii i wychodzi na to, że jednej planety nie uznaje się już za planetę. Dzieci oczywiści poznają jej nazwę. Kosmos tak ich pochłania, że przeglądają informacje z internetu dotyczące również łazików. Mamy w tej bajce wiele obrazków, więc cokolwiek będzie wymieniane, to poznacie jak to w rzeczywistości wygląda. Myszonek zobaczy nawet, że gwiazdy potrafią być oddalone od Ziemi o lata świetlne i tutaj również będzie wyjaśnione czym one w ogóle są. Galaktyki, miliardy, kolory planet, Wielki Wybuch i punkciki migające na bezchmurnym niebie to tylko niektóre rzeczy o których tutaj przeczytacie. Pamiętajcie, że nasza postać jest młodą osobą, więc ilość pytań zdaje się nie mieć końca, a jego rodzina tłumaczy jemu i po części czytelnikowi w jak najprostszy sposób, nie pomijając jednak trudnych pojęć ważnych dla kosmosu. No dobrze, ale czy więc udało się mu napisać to wypracowanie o Marsie? Czy uzyskał na tyle dużo informacji, by wymienić się wiadomościami z przyjaciółmi?
Bądźcie pewni, że pomimo krótkiej treści, są to ważne informacje, które przydadzą się dziecku w szkole. Do tego rysunki bardzo urzeczywistniały przygody postaci i jego kolegów z klasy. Mi i moim dzieciom bajka się podobała, dlatego ją polecamy:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Żywok
Autor: Ksiazki_moja_chwila
Instagram ksiazki_moja_chwila😈Są takie książki, które czyta się wieczorem pod kocem, a potem długo jeszcze nasłuchuje się ciszy za oknem. „Żywok” to właśnie jedna z nich.

😈Od pierwszych stron poczułam chłód górskiego powietrza i tę specyficzną ciszę, która wcale nie jest spokojna. To cisza pełna napięcia. Autorka prowadzi nas przez Paportynki powoli, z wyczuciem, jakby chciała, żebyśmy najpierw zachwycili się krajobrazem, a dopiero później zobaczyli to, co czai się między drzewami.

😈Historia Inki trochę mnie poruszyła. Jej przyjazd do babci wydaje się zwyczajny a jednak od początku czuć, że pod powierzchnią kryje się coś niewypowiedzianego. Tajemnice rodzinne są tu jak śnieg, przykrywają wszystko grubą warstwą, ale nie sprawiają, że to znika.

😈Wojtek z kolei to bohater, którego nie da się zapomnieć. Samotnik, leśnik, człowiek z darem i przekleństwem jednocześnie. Jego wewnętrzne rozdarcie było dla mnie jednym z najmocniejszych elementów tej powieści. Czułam ciężar jego decyzji, strach przed tym, co nadchodzi i odpowiedzialność, której nie mógł zrzucić z ramion.

😈Styl pisania autorki jest niezwykle plastyczny i nastrojowy. Opisy przyrody są niemal poetyckie czuć że, las żyje, oddycha, patrzy. Czasem miałam wrażenie, że to właśnie natura jest tu główną bohaterką, a ludzie są tylko częścią historii. Autorka świetnie buduje napięcie, które cały czas czuć.

😈Najbardziej urzekło mnie to, że „Żywok” nie jest tylko mroczną opowieścią o czymś nadprzyrodzonym. To historia o wyborach. O tym, że każdy czyn ma konsekwencje. O samotności, która potrafi zarówno chronić, jak i niszczyć. I o tym, że przeszłość nigdy nie jest do końca pogrzebana.

😈Po zamknięciu książki zostałam z niepokojem, ale też z zachwytem. To jedna z tych historii, które nie kończą się na ostatniej stronie. Jeśli kochacie mroczne, klimatyczne opowieści z nutą magii i tajemnicy, ta książka zdecydowanie jest dla Was. Ja dałam się porwać i nie żałuję.

😈Dziękuję wydawnictwu za egzemplarz do recenzji 🥰
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Korony bukowych lasów. Saga bieszczadzka. Tom 2
Autor: przyrodaz
Powiem wam, że tak jak tom pierwszy zakończył się złymi wiadomościami, tak było to dramatyczne, ale jakoś szybko wyleciało z głowy. Wkraczając w tom drugi dostałam dosadne rozwinięcie zaginięcia małego chłopca, który na dodatek był chory, więc emocjonalnie wszystko zostało na tyle poszerzone, że każda sytuacja z tomu pierwszego w głowie powróciła, by właśnie teraz znaleźć swoją kontynuację. To jakby przypomnieć sobie dlaczego ktoś nam bliski zaginął. Nawet weselnicy nie potrafią się radować, bo scenariusz, który został zaplanowany coraz bardziej się rozjeżdża, a panna młoda przypomina sobie swoje straty, których doświadczyła. Więc tak, jest tutaj bardzo smutno, a jeszcze dokładka słowiańskiej historii na temat duszy matek przedwcześnie zmarłych, które powracają po nie, tylko dodała tutaj dramaturgii.
Takim przebudzeniem były dla mnie słowa w obcym języku, które na dole miały swoje wytłumaczenie, ale zanim sięgaliśmy tam wzrokiem lekka dawka przeżywania treści zdawała się opadać. W innych warunkach nie byłoby opcji, żeby przeczytać ją w ciągu jednego dnia. W tym tomie jesteśmy nieco rzucani poprzez wydarzenia prywatne postaci, a te państwowe, które mniej chętnie mnie przyciągały. Miałam jedynie z tyłu głowy, że o to w tej serii chodziło, nie tylko o pokazanie jak mieszkańcom było źle od strony prywatnej, ale właśnie dlaczego niektóre wydarzenia się działy, gdyż powodem ich były walki czy też bitwy wojenne, których jednak nie da się pominąć. Każda bitwa miała swoje konsekwencje, więc ludzie w tamtych czasach żyli pod dyktando władzy. Niby kobiety nie miały tu dużo do powiedzenia, choć potrafiły się też angażować w ważne sprawy państwa, jednak autorka obdarzyła je kobiecymi uczuciami, więc poddając się swoim słabościom nie zawsze dobrze się dla nich kończyło.
Ludzie zawsze lubili plotkować, jednak tutaj było to mocno druzgoczące, czasami nawet niszczące życie kogoś innego. Strach był na każdym kroku, gdyż wolność nie była im pisana nawet we własnym łóżku. Gdzieś zawsze ktoś lub coś się czaiło. Nawet my sami czasami straszymy dzieci jakimiś zmyślonymi historiami tylko po to, aby były grzeczne. Tylko tam wierzyli w nie ludzie dorośli ponownie poddając pod wątpliwość ich własne posłuszeństwo wobec wyższych rangą. Z tego względu zaczyna się coś czaić na krab tajemnic, niby drobnych sekretów, ale każdego dnia one potęgują swoje działanie, aż później zmuszają człowieka do sięgnięcia po alkohol. To było najprostsze z myśleń jakie kiedyś panowały i jakie również teraz się wydarzają. Może dlatego właśnie tak szybko można się zbratać z tą serią.
Jak dla mnie to opowieść nie tylko zwykłej codzienności, ale ukazania też prawd i zwyczajów dawnych ludzi. Teraz czytając ją sami możecie ujrzeć, czy i wy nie przejęliście po nich złych nawyków. Bo tam każdy działał na polu, które znał. Czy czasami więc to nie będzie teraz dla nas zachętą, aby pokazać, że można wyjść ze strefy komfortu? Że naprawdę można zrobić coś dobrego dla siebie?
Teraz tym bardziej wyczekuję tomu trzeciego:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Miłość po gdańsku
Autor: Gosia
„Miłość po gdańsku” Moniki Hakowskiej to drugi tom cyklu, w którym autorka powraca do historii Neli i Maksa, ponownie zabierając czytelników w pełną emocji podróż przez meandry miłości, odpowiedzialności i trudnych życiowych wyborów. Po wydarzeniach w Krakowie bohaterowie stoją na życiowym zakręcie – ich relacja jest krucha, a przyszłość niepewna. Maks wraca do Gdańska i niemal natychmiast zostaje przytłoczony ciężarem spraw rodzinnych oraz firmowych. Śmierć ojca, napięte relacje w zarządzie, niejasności wokół przetargu i rodzinne tajemnice sprawiają, że jego świat zaczyna się chwiać. To mężczyzna rozdarty między obowiązkiem a uczuciami, próbujący sprostać oczekiwaniom wszystkich wokół, choć sam zmaga się z bezradnością i wewnętrznym chaosem. Właśnie w tym momencie najbardziej brakuje mu Neli – kobiety, która kocha, ale nie jest pewna, czy w życiu Maksa jest jeszcze dla niej miejsce.

Nela została ukazana jako bohaterka wrażliwa, świadoma swoich potrzeb, a jednocześnie rozdarta między sercem a rozsądkiem. Jej emocjonalne rozterki są niezwykle autentyczne – pragnie bliskości, lecz nie chce zatracić siebie w cieniu problemów ukochanego. Spotkanie bohaterów w Gdańsku staje się punktem zwrotnym i stawia przed nimi pytanie, czy można budować przyszłość z kimś, kto sam ledwo utrzymuje równowagę. Akcja powieści toczy się w malowniczej scenerii nadmorskiego miasta, gdzie urokliwe uliczki, Długi Targ i nadbrzeża Motławy kontrastują z chłodną atmosferą biznesowych rozmów i rodzinnych konfliktów. Gdańsk nie jest tu jedynie tłem – staje się symbolem pozorów, pod którymi kryją się sekrety i napięcia.

Fabuła rozwija się wielotorowo, łącząc dramat rodzinny, wątek biznesowy oraz historię miłosną wystawioną na próbę. Autorka umiejętnie buduje napięcie, przeplatając spokojniejsze, refleksyjne momenty z dynamicznymi konfrontacjami i odkrywaniem prawdy. W powieści dominują silne emocje: tęsknota, żal, poczucie winy, bezradność, ale również nadzieja i potrzeba bliskości. Motyw odpowiedzialności – za rodzinę, za firmę, za ukochaną osobę – odgrywa kluczową rolę i prowadzi do ważnego przesłania: miłość nie polega na samotnym dźwiganiu świata, lecz na wzajemnym wsparciu i szczerości. Czasem trzeba pozwolić sobie na słabość, by móc naprawdę być z kimś drugim.

„Miłość po gdańsku” to współczesna powieść obyczajowa z wyraźnym wątkiem romantycznym i elementami dramatu, skierowana do czytelników ceniących emocjonalną głębię oraz realistyczne, dojrzałe relacje. To historia dla tych, którzy lubią, gdy uczucia nie są cukierkowe, lecz prawdziwe, podszyte wątpliwościami i trudnymi wyborami. Podczas lektury towarzyszy napięcie, wzruszenie i nieustanne oczekiwanie na decyzję, która może zmienić wszystko. Czytelnik przeżywa wraz z bohaterami ich zwątpienia i nadzieje, a każda rozmowa i każde milczenie budzą silne emocje. To opowieść, która ściska za serce, momentami boli, ale jednocześnie daje poczucie, że nawet w największym chaosie można odnaleźć drogę do siebie – dlatego zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Kim jesteś, Saro?
Autor: Gosia
„Kim jesteś, Saro?” Agaty Sawickiej to nastrojowa, poruszająca powieść obyczajowa z wyraźną nutą tajemnicy, w której przeszłość i teraźniejszość splatają się w historię o tożsamości, stracie i nadziei na nowe życie. To opowieść o kobiecie, która budzi się w świecie bez wspomnień – i musi nauczyć się siebie od początku.

Główną bohaterką jest młoda kobieta, która po wypadku traci pamięć. Nie wie, kim jest, skąd pochodzi ani dlaczego nikt jej nie szuka. Ze szpitala wychodzi jako Sara – imię staje się jej nową tożsamością, choć wciąż czuje, że to tylko fragment większej układanki. Trafia do ośrodka dla bezdomnych, gdzie zaczyna powoli oswajać rzeczywistość. Jednak każdej nocy powraca ten sam koszmar: ucieczka przed nieznanym mężczyzną, ciemna uliczka, światła nadjeżdżającego samochodu. Czy to tylko wytwór podświadomości, czy echo prawdziwych wydarzeń?

Los w końcu daje jej szansę na zmianę – Sara przeprowadza się do starej chatki w przykościelnym ogrodzie. To miejsce staje się jednym z najważniejszych „bohaterów” powieści. Otoczona zapachem jaśminowca, w cieniu kościoła i wśród zieleni ogrodu, zaczyna odnajdywać spokój. Atmosfera jest niemal sielankowa, ale podszyta niepokojem. W chatce przed laty wydarzyło się coś, co odcisnęło ślad na kolejnych pokoleniach. Przeszłość nie daje o sobie zapomnieć, a tajemnice sprzed kilkudziesięciu lat stopniowo wychodzą na jaw.

Akcja powieści rozwija się spokojnie, z dużym naciskiem na emocje i wewnętrzne przeżycia bohaterki. To historia bardziej o drodze do prawdy niż o dynamicznych zwrotach akcji, choć napięcie związane z jej utraconą pamięcią i koszmarami towarzyszy czytelnikowi niemal przez cały czas. Autorka umiejętnie buduje klimat – niepokój miesza się tu z nostalgią, a delikatność z cieniem zagrożenia.

Wśród najważniejszych motywów pojawiają się: utrata tożsamości, pamięć jako fundament „ja”, trauma, druga szansa oraz uzdrawiająca moc natury. Ogród i jaśminowiec symbolizują odrodzenie, nadzieję i możliwość rozpoczęcia wszystkiego na nowo. Przesłanie powieści jest subtelne, ale wyraźne – nawet jeśli przeszłość boli, tylko konfrontacja z nią pozwala odzyskać siebie. Nie da się zbudować prawdziwego spokoju na fundamencie niepamięci.

To książka dla czytelników, którzy cenią nastrojowe powieści obyczajowe z elementami tajemnicy, skupione na psychologii postaci i emocjonalnej głębi. Spodoba się osobom lubiącym historie o kobietach szukających swojej drogi, o powolnym odkrywaniu sekretów i o miejscach, które mają duszę.

Podczas lektury towarzyszy ciekawość, niepokój i cicha nadzieja. Czytelnik razem z Sarą próbuje zrozumieć, kim naprawdę jest i czego tak bardzo się boi. Z każdą kolejną stroną rośnie napięcie, ale też poczucie, że prawda – choć trudna – przyniesie ukojenie. To opowieść, która otula melancholią, budzi wzruszenie i zostawia z refleksją nad tym, jak bardzo przeszłość kształtuje naszą teraźniejszość. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć, jeśli szukasz historii pełnej emocji, tajemnicy i delikatnej, kojącej atmosfery.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Klejnoty szwagra
Autor: przyrodaz
Wszelkie kawały o szwagrach są tak bardzo znane i lubiane na świecie, że zwyczajnie nie da się przejść obojętnie obok tej serii:-) Gdybym miała zliczyć iloraz inteligencji szwagra zapytałabym się, gdzie w takim razie jest szwagier? Jedynie szczęście ma jak mało kto, bo żona mądra, bliźnięta do niej podobne, więc wszelkie ryzyko zaniku myślenia na szczęście im nie grozi:-) Podobało mi się to, że z gustami się nie dyskutuje. Chodziło o imiona dzieci. Nie ważne w jaki sposób doszli do porozumienia nadania im imion, nie ważne jak one brzmiały (Maja i Gucio), ważne, że brzmiały tak, ponieważ zostały nadane z miłości i w całym swoim krótkim jeszcze życiu, dzieci szwagra tą miłość dostawały:-)

,,-Co ma pan na myśli? Że zapytałem go, czy nie znalazł w pluszaku broszki Elizabeth Taylor, którą chce odzyskać pewien drań, grożąc śmiercią jego rodzinie?"

Dodałam ten cytat nie tylko dlatego, żebyście ujrzeli jakie przygody ponownie spotykają rodzinę szwagra, ale żeby ten, kto jeszcze serii nie zna, ujrzał w jak dwuznacznym języku jest napisana. Każdy róg tutaj ma dwa końce, jeden słowo klucz o które chodzi, a drugi słowa klucz, które szwagier rozumuje, dlatego końce są dwa:-) Ma on jednak nosa do rozkładania przeciwnika na łopatki i niekiedy nie wiedziałam, czy tak serio pomniejszał swoją wartość żeby coś ugrać, czy był na tyle mądry, by do swoich sukcesów nigdy się nie przyznawać. W szwagrowskim języku były to jednak dwie opcje:-) Dobrze jednak, że jest sporo opisów co do zachowań osoby, która się wypowiada, bo inaczej nikt nie spostrzegłby grona sarkazmów, których szwagier nie dostrzegał. Cel był w sumie prosty, spotkać się tuż przed Bożym Narodzeniem, tylko jak zwykle nasza pechowa postać postanowiła pójść na skróty, więc dlatego treści mamy tak sporo:-)
Tak w sumie to niby już koniec serii o szwagrze, ale ja ciągle gdzieś tam tlę się nadzieją, że kiedyś może wyjdzie książka szwagra w roli dziadka i jego dobrych rad odnośnie swoich wnucząt. Miło by było, aby historia zatoczyła swoje koło i jeden z wnuków, albo raczej wnuczka odziedziczyła po nim wszelką nieokiełznaną inteligencję:-) Tak więc autorze, rzucam ci wyzwanie:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Życie do liftingu
Autor: przyrodaz
,,Lubię gotować. Relaksuje mnie to."- jeśli jakiś facet wam to powie, to bierzcie go póki gorący. Tacy faceci są niczym spadające gwiazdy:-)

,,Życie to nie sztywny plan. Czasem trzeba ryzykować, zrobić coś, czego wcześniej nie brało się pod uwagę."- nie ważne, że zostało się zranionym. Mógł to być kop do lepszego życia, które właśnie miało nadejść:-)

,,Kiedy coś w środku pęka, kiedy głos w głowie nie pozwala spać- trzeba ruszyć, choćby w ciemno. Choćby wbrew rozsądkowi."- to jest taki moment, kiedy coś wewnątrz nas krzyczy, że teraz jest nas czas, teraz mamy szansę wyjść wpierw na prostą, a później wspiąć się na wyżyny. Bo ciało już wie, tylko mózg działa zawsze z opóźnieniem:-)

Słuchacie, to zaledwie część pierwsza, a już pokazała jakie wsparcie potrafi dać w momencie, kiedy coś nam nie wychodzi lub kiedy tracimy nadzieję. Nasza bohaterka miała w planach pójść na studia, ale chłopak przekonał ją aby wspólnie wyjechali i w innym miejscu zaczęli zarabiać na wspólną przyszłość. To była pierwsza zmiana. Drugą okazała się praca w kawiarni, która zabierała jej tyle wolnego czasu, że sama zaczęła robić sobie paznokcie i w ten sposób zyskała wiele klientek gotowych zapłacić za nie duże pieniądze. Trzecią okazała się zdrada chłopaka, który obiecał dozgonną miłość, wspólną przyszłość, ale nagle stwierdził, że ciągnie go do ciemnoskórych kobiet. Nie myśląc długo powróciła do miejsca z młodości, jednak nie wszystko wyszło tak, jak oczekiwała. Nie ma wszystkich mogła liczyć, ale przewartościowała swoje życie i postanowiła spisać plan działania, by móc rozwinąć swój biznes paznokciowy. To była duża podpowiedź dla każdego, kto chce coś zacząć, ale nie wie jak. Dzięki temu planowi można się skupić na konkretnych działaniach, które doprowadzą nas do wybranego celu. I kiedy jest się już na dobrej drodze, to i postać przekonała się, że moment przeszłości powraca. To my jednak decydujemy, czy pozwolimy mu namieszać, czy wybierzemy siebie i swoje własne szczęście.
Chcę żebyście wiedzieli, że tej książki nie czyta się szybko, gdyż ci, co mają własne cele, ale z jakichś względów utknęli w miejscu, to będą myśleć o wszystkim co się tutaj wydarzyło i przekształcać to na sposób dostosowany do ich sytuacji. Mnie zachwyciła od początku, gdyż zbratałam się z Weroniką, która była dowodem na to, że kiedy się chce, to można iść dalej. I do przodu!
Kiedy czujemy, że nadeszła chwila, która w jakiś sposób ma być decydująca, to pamiętajcie, że wtedy się działa i podejmuje ryzyko. Bo strach nie jest zatrzymaniem, tylko reakcją na nieznane:-)
P.S. Czekam na kolejny tom z uśmiechem:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Śnieg przykryje
Autor: FioletowaRóża
Portale literackie mogą być bardzo przydatne- zarówno dla początkujących czytelników, ale też dla osób, które nie wyobrażają sobie życia bez słowa pisanego. Sama od dawna należę do tej drugiej grupy, ale logiczne jest, że nie mogę znać dosłownie wszystkich wydawców czy nazwisk pisarek/pisarzy. „Śnieg przykryje” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Michała Śmielaka, a wiem doskonale, że wydawnictwo Skarpa Warszawska pozwala sobie na ukazywanie nam istnym perełek.

„Śnieg przykryje” to książka, która zapowiadała się interesująco już pod względem skróconego opisu fabuły umieszczonego na równie intrygującej okładce. Przed docelową lekturą dowiadujemy się, że człowiek może wyjść z domu i wrócić po… 25 latach nieobecności. Czy to możliwe? Tak i autor z niczym nie przesadza, gdyż podobne sprawy, a i gorsze, mają miejsce na całym świecie.

Autor pozwolił sobie też na rodzaj bardzo mrocznej groteski. Sytuacja zaginięcia głównego bohatera, Ryszarda, ma miejsce dzień przed wigilią Bożego Narodzenia, a mężczyzna poszedł do lasu, by wybrać najpiękniejszą choinkę. Czy Las Ponury, w którym znika bohater, jest naprawdę tak strasznym miejscem, a śnieg to tylko zgubna otoczka lub idealne przykrycie śladów zbrodni? Sami to oceńcie, a jest nad czym dumać, gdyż Michał Śmielak nie pozwala nam się nudzić podczas lektury. Co więcej, samo zaginięcie to tylko wierzchołek kłopotów, o jakich pisze autor. Nie boi się on perfekcyjnie opisać problemu, jakim jest choroba alkoholowa. Porusza też jej konsekwencje, czyli przemoc domową. Wszyscy dobrze wiemy, że stan upojenia alkoholowego już niejedną rodzinę zamienił w istny dramat.

Ważna jest też postawa Piotra, syna Ryszarda. Sam zostaje policjantem i chce dojść do prawdy, tym bardziej, że w powieści nie chodzi tylko o jedno zaginięcie. Czego dowie się Piotr i jak wszystkie zdobyte informacje wpłyną na jego pracę? Jak wiadomo, policjantem się jest, a nie bywa, lecz autor bardzo mocno odsłonił ówczesną nieudolność, ślamazarność, która istniała niegdyś w tym zawodzie.

Książka podzielona jest na 3 części, ale nic tu nie tworzy uczucia chaosu. Akcja nie jest zagmatwana, a czytelnicy wiedzą, co działo się przed zaginięciem Ryszarda, w czasie poszukiwania jego osoby, jak i po tajemniczym powrocie. Dzięki pisarzowi możemy też skutecznie poszerzyć swoją wiedzę medyczną i zrozumieć, na czym polega zespół Korsakowa, jak też inaczej spojrzeć na stadia choroby alkoholowej.

Warto się też zastanowić, czy przeszłość zawsze ma wpływ na nasze późniejsze zachowania? Istnieją tak naprawdę dwie drogi- albo naśladujemy najbliższego członka rodziny, albo też staramy się być jego przeciwieństwem, a nie lustrzanym odbiciem. W którą stronę pójdzie Piotr? Warto się o tym przekonać.

Nie też nas dziwić szereg wulgaryzmów użytych w dialogach. Mogą nas razić, ale bez nich tematyka powieści nie byłaby zgodna ani z tematem, ani ze stylem. Brak archaicznego mimesis, czyli naśladownictwa, nie wchodzi tutaj w grę. Akcja musi być autentyczna, dlatego autor z niczym nie przesadził. Odbiorcy muszą wiedzieć, postawa Ryszarda, NIE jest przeznaczona dla delikatnych fanów słowa pisanego.

Gratuluję autorowi udanej powieści i sama czekam na więcej.


✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Energia, nie czas. Nawyki, które chronią przed wypaleniem zawodowym i ciągłym przemęczeniem pracą
Autor: Gosia
W świecie, w którym kalendarz pęka w szwach, skrzynka mailowa nie zna litości, a lista zadań rośnie szybciej niż jesteśmy w stanie ją realizować, książka „Energia, nie czas. Nawyki, które chronią przed wypaleniem zawodowym i ciągłym przemęczeniem pracą” autorstwa Tony’ego Schwartza, Jean Gomes i Catherine McCarthy brzmi jak coś więcej niż poradnik – brzmi jak konieczność.

Autorzy odwracają myślenie, do którego przywykliśmy. Nie chodzi o lepsze zarządzanie czasem, upychanie kolejnych zadań w grafik ani pracę „jeszcze efektywniej”. Kluczem jest energia – jej poziom, jakość i sposób, w jaki nią gospodarujemy. To podejście wydaje się dziś szczególnie potrzebne, bo niemal każdy z nas doświadcza przeciążenia: zawodowego, informacyjnego, emocjonalnego. Pracujemy coraz więcej, szybciej i pod coraz większą presją, a jednocześnie czujemy się coraz bardziej zmęczeni.

Schwartz i współautorzy pokazują, że człowiek nie jest maszyną zdolną do nieprzerwanej wydajności. Potrzebujemy rytmu – intensywnej pracy przeplatanej prawdziwą regeneracją. Opierając się na doświadczeniach współpracy z globalnymi firmami, takimi jak Google, Ford czy Sony, proponują konkretne rytuały i nawyki, które pomagają odbudować cztery źródła energii: fizyczną, emocjonalną, umysłową i duchową. To podejście jest holistyczne – dotyka zarówno ciała, jak i sensu tego, co robimy.

Ta książka jest szczególnie potrzebna osobom pracującym w wymagających środowiskach: menedżerom, liderom, przedsiębiorcom, specjalistom pracującym pod presją terminów, ale też każdemu, kto łączy pracę z życiem rodzinnym i czuje, że balans zaczyna się chwiać. Skorzystają z niej także ci, którzy jeszcze nie są wypaleni, ale czują pierwsze sygnały przeciążenia – chroniczne zmęczenie, spadek motywacji, trudność z koncentracją.

Wartością tej publikacji jest jej praktyczność. Autorzy nie moralizują i nie proponują rewolucji w stylu „rzuć wszystko i zwolnij”. Zamiast tego uczą, jak w realiach współczesnej pracy odzyskać kontrolę nad własną energią, wprowadzić małe, konsekwentne zmiany i budować nawyki, które chronią przed wypaleniem. To książka, która przywraca poczucie sprawczości i przypomina, że efektywność bez regeneracji jest drogą donikąd.

„Energia, nie czas” zmienia perspektywę – z obsesji produktywności na troskę o zasoby, które naprawdę napędzają nasze działanie. To mądra, potrzebna i niezwykle aktualna lektura, która pomaga pracować skuteczniej, ale przede wszystkim – żyć pełniej i spokojniej.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Pamięć drzewa
Autor: przyrodaz
Z powodzeniem można tą książkę przeczytać na raz, ale w sercu zostanie na kilka lat o ile nie na zawsze. Czytałam ją w korytarzy oczekując na moją kolejkę i powiem wam, że z chwili na chwilę coraz bardziej inaczej patrzyłam na otaczających mnie ludzi. Już nie widziałam pani, która wszystkiego się czepia. Innej, która stara się zachować młodość ekscentrycznym ubiorem oraz tej, która oskarżycielsko patrzyła na każdego. Ujrzałam wtedy ludzi samotnych, złych na siebie za to, że czegoś nie zrobili, czy też, że do czegoś nie doszli. Już tłumaczę wam dlaczego.
,,Pamięć drzewa" jest historią, która zahipnotyzuje was od pierwszej strony. Opowiada o chłopcu, który uwielbia swojego dziadka. Ilekroć zaczyna o nim wspominać widzimy jak ważny jest w jego życiu. Pewnego dnia wychodzi na to, że oboje jego dziadków wprowadzą się do jego domu. On te zmiany opisuje nam, jednak jakby nie chciał dopuścić do siebie prawdy. Czytamy o chwilach, kiedy jego dziadek był w pełni sprawny umysłowo. Kiedy ze spokojem wypełniał krzyżówkę i snuł opowieści ze swojego młodego czasu. Jednak nadchodzi czas, że pewnego słowa stają się być niedokończone. W połowie opowieści temat cichnie, a oczy mgielnie wpatrują się w punkt za oknem. Codzienność przestaje być powtarzalna, do jedzenia dochodzą nowe dodatki, a przytulanie drzewa zdaje się być tylko jego cieniem o którym przestaje mówić. Za każdym razem chłopiec złości się tłumacząc, że nic się nie stało. Nie chce aby jego głowa zatwierdziła ubytki do których dochodzi w towarzystwie dziadka.
,,Wtedy ja solidarnie wstaję również i zbieram hałaśliwe szklanki, a zaraz za mną dziadek chwyta obiema dłońmi misę z owocami i niesie ją, ciągnąc za sobą nogi, jakby to ona szła z nim do kuchni, a nie na odwrót."
,,I tym sposobem dokonałem odkrycia, że domy dziadków mają swój szczególny zapach, ale nie wszystkie pachną tak samo,"
,,- Zdjęcia bardzo pomagają pamiętać...
-Ale nie masz żadnego zdjęcia twojej wierzby płaczącej, dziadku?
- Nie. Ale to dobrze.
-Dobrze?
-W ten sposób pamiętam ją tak, jak chcę."
Bądźcie pewni, że takiej książki o przemijaniu nie da się od tak wymazać z pamięci. Jak to dziadek chłopca powiedział, człowiek ma dwie pamięci. Tą w umyśle i tą w sercu. Chłopak zadaje pytania dziadkowi odnośnie demencji. Wiecie jaką dostał odpowiedź? Spytał, czy drzewo wie, że traci liście, czy tylko my to zauważamy? Pomimo krótkich treści tytułowanych dosadnie znajdziecie tutaj bardzo wiele mądrości, wiele wrażliwości oraz opisów sytuacji, które mogą występować, lub wystąpią w życiu wielu osób. W takim stanie jak dziadek chłopca jest moja babcia. Może dlatego bardzo osobiści ją odebrałam...
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Podziemne Miasto
Autor: przyrodaz
Książkę czyta się naprawdę z przyjemnością, choć początkowo zanosi się na luzackie wygłupy, kiedy to trójka mężczyzn pomiędzy jednym piwem a piątym snuje plany jakby tu zapoznać jakieś panienki. Kiedy jedna pojawia się na horyzoncie niezbyt wychodzi im podryw, ale daje nadzieję na lepszy obrót sprawy, kiedy spotkają się następny raz. Rozpoczynają się więc plany co go przebiegu takiego spotkania i choć swoje z nich myśli co najmniej spodniami, to jeden z nich nie może wymazać z głowy tej jednej dziewczyny. Nawet w rozmowie oddaje jej szacunek, choć nie zwraca na to uwagi. Później atmosfera lekko przyspiesza dodając nam więcej tajemniczości, gdyż po pierwsze, knajpa jaką prowadzą dziewczyny jest otwierana tylko nocą. Po drugie opowieści kobiet niby wydają się spójne, jednak jeśli tylko pojawia się temat lokalu, od razu u jednej następuje duże spięcie. Po trzecie, żaden z nich tak naprawdę niewiele wie o drugiej osobie. Niby dobrze się bawią, a jednak jedna z nich znika zaraz po drugim incydencie, kiedy to pijany mężczyzna domaga się od niej gotówki. Ewidentnie coś tutaj nie pasuje, a męska postać, która najbardziej się udziela zaczyna spostrzegać coraz więcej niepokojących sygnałów. Kim zatem są dziewczyny pracujące w knajpie tajemniczego mężczyzny? Kim jest ta jedna, wokół której najwięcej wydarzeń się dzieje?
Pytań sporo, ale musicie też wiedzieć, że ta opowieść okraszone jest niesamowitym humorem, gdzie naprawdę można wielokrotnie wybuchnąć śmiechem. Zwłaszcza wtedy, kiedy jeden z nich obrywa i zawsze zamiast chłodnego piwka przysługuje mu aspirynka oraz szklanka ciepłej wody:-) I to wszystko w imię miłości do której bardzo pragnie aby doszło, gdyż pan ze spodni aż krzyczy, że mu się nudzi:-) Jest tutaj nieco humoru na punkcie małych zbliżeń, ale to naprawdę przykłady grożące jedynie uduszeniem śmiechem:-) Taka komedia kryminalna, gdzie to zwyczajny młody chłopak próbuje wdać się w łaski wciąż uciekającego mu smaczku:-) Zdecydowanie jest to historia, którą dla dobrego humoru polecam przeczytać:-)
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Schron
Autor: FioletowaRóża
Marcel Moss nigdy nie każe nam na siebie długo czekać, a każda nowa opowieść jest przepełniona elementarnymi składnikami kryminału, sensacji i thrillera. Mamy więc tajemnicze zabójstwo, wiele niewyjaśnionych spraw pobocznych, ale też rodzi się okazja do refleksji nad okrucieństwem tego świata. To jest właśnie stuprocentowy Marcel Moss- zawsze boleśnie prawdziwy pod względem treści. Zawsze wyczulony na problemy społeczne, których jest całe mnóstwo i które wciąż są zamiatane pod dywan. Zawsze odważny i świetny w fachu pisarza.

Swego czasu, podczas rozmowy o kulturze, usłyszałam arcyważne słowa użyte niegdyś przez Jerzego Szaniawskiego, autora dramatu pt. „Dwa teatry”. Wspomniał on bowiem, że widz przedstawienia może wyjść albo zachwycony, albo oburzony, ale nigdy obojętny. Tak samo mogą, a raczej powinni, zachować się czytelnicy oraz słuchacze (audiobooki) dzieł Marcela Mossa. Co odczuwacie, Drodzy Odbiorcy? Dumę z tego, co serwuje nam pisarz? A może wszystkie wątki określacie jako nudne, naciągane, nijakie? Jest to kwestia do indywidualnych przemyśleń, lecz sama znam odpowiedź już od dawna. Marcel Moss jest po prostu stworzony do pisania, gdyż dzięki niemu lepiej i sensowniej rozumiemy, że świat to nie bajka lub pełna lukru opowieść dla nastolatków. To, co nam podaje, to dojrzały i prawdziwy odbiór rzeczywistości- zarówno w jednotomowych książkach, jak i w cyklach liczących kilka części.

„Schron” to trzeci tom cyklu z komisarzem Samborem Malczewskim i jego psem Terrorem na czele. Istotna jest tu jednak chronologia książek, ja nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów, tym bardziej tych dotyczących prywatnego życia Sambora. Jeśli więc ktoś nie jest wtajemniczony w dawne perypetie głównego bohatera, to lepiej, żeby zaczął od pierwszej części. Wtedy wszystko będzie spójne, zrozumiałe, a czytelnik nie zazna uczucia chaosu. Czytanie wszystkich trzech części nie będzie straconym czasem, jestem tego pewna.

Znowu otrzymujemy mroczną okładkę, która jakby zapowiada dreszcze na całym ciele czytelnika. Tak też się dzieje, bo początek opisywanej historii wcale nie należy do delikatnych. Wręcz przeciwnie- od razu trzeba inaczej spojrzeć na otaczające nas środowisko. Istotą powieści jest też czas, który biegnie nieubłaganie, ale też pozostawia po sobie ślady, a wraz z nimi- zagadki przeznaczone dla policji kryminalnej. Okazuje się, że nawet po 20 latach od śmierci człowieka w małej wsi Runowo zaczyna tworzyć się bardzo, ale to bardzo nieprzyjemna i niespokojna atmosfera.

Kim była rodzina Wilczków i dlaczego ich szczątki zostały odnalezione w tytułowym, powojennym schronie? Tego nie zdradzę, tym bardziej, że powieści Marcela Mossa są zawsze zbudowane na zakończeniu. Nowi odbiorcy muszą więc poznać jedną żelazną zasadę i absolutnie nigdy jej nie łamać. Historii kryminalnych kreowanych przez autora NIE WOLNO wcześniej wertować i skupiać się na końcowych dialogach. To końcowa część tekstu ma nas najbardziej szokować i zniszczyć dotychczasowe domysły. Czekajcie zatem cierpliwie na nowe wątki, nie odbierajcie sobie przyjemności czytania. Wszystko sensownie ułoży się w swoim czasie.

Autor nie zapomina też o idealnym opisie klimatu małych wsi. Widać, jak mieszkańcy wystraszyli się koszmarnej wieści o odnalezieniu tajemniczych szczątków sprzed dwóch dekad, ale to nie wszystko. Tym bardziej tak trudna do rozwiązania zagadka powoduje, że mieszkańcy kochają plotkować, oczerniać innych i bawić się w tak zwaną pocztę pantoflową. Dlaczego wciąż tego potrzebujemy? Nie wiem, a dobrze będzie, jeśli czytelnicy intensywnie przeanalizują ten problem. Widać, że ludzie wciąż wierzą w zabobony czy legendy- z tajemniczym czarcim weselem czy samowiłami włącznie.

Nie można też nie wspomnieć osoby komisarza Sambora Malczewskiego. Jego zawodowe działania dostrzegamy we wszystkich trzech częściach cyklu. Udowadnia on, że policjantem się jest, a nie bywa. Na dodatek bohater boryka się z wieloma dramatami osobistymi, ale by dogłębnie je poznać, trzeba przeczytać poprzednie części. Co więcej, autor solidnie udowadnia, jak trudny jest zawód techników policyjnych. Praca przy zwłokach, często zmasakrowanych, nie jest dla każdego. Nasze wyobrażenie o tej pracy pochodzi głownie z telewizji, a tam to, co widzimy, to bardzo delikatna odsłona.

Sam Marcel Moss pytał nas ostatnio, czy chcemy kontynuacji przygód komisarza Malczewskiego. Z jednej strony- dla tak świetnego pisarza to nic trudnego. Z drugiej- notoryczne przeciąganie akcji może w końcu znudzić się odbiorcom. Warto się nad tym zastanowić i pomyśleć, co jeszcze może nas czekać po lekturze „Schronu”. Sama po raz kolejny nie zawiodłam się na twórczości Marcela Mossa, ale, moim skromnym zdaniem, „Schron” nigdy nie dorówna fabularnie poprzedniej części, czyli „Grocie”. Nowa, trzecia część, jest jednak godna polecenia.



✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Czas Olivii
Autor: Kama

„Czasem największą odwagą jest zmierzyć się z własnym sercem.”
„Miłość i strach często idą ze sobą ramię w ramię.”

„Kamienne mury zamku skrywają więcej, niż gotowe są zdradzić.”
„W cieniu szkockiej mgły nic nie jest takie, jakim się wydaje.”

„Czas potrafi być zarówno sprzymierzeńcem, jak i bezlitosnym wrogiem.”


Olivia MacCalister doświadczyła ogromnej straty - jej matka Lady Catriona straciła życie w tajemniczych okolicznościach , a ona sama musiała przerwać naukę w Edynburgu , gdzie kształciła się na nauczycielkę - dziewczyna znalazła się w bardzo trudnym położeniu ponieważ od teraz to ona musi stanąć na czele klanu , którego historia pełna jest bólu i nigdy
niewypowiedzianych tajrmnic.
Zaraz po tych trudnych chwilach, a właściwie jeszcze w ich trakcie do Szkocji przyjeżdża krewny rodziny wicehrabia Arthur Higham wraz z przyjacielem Wiliamem Spencerem , by rozeznać się w sprawach majątkowych.
Tymczasem Will bardzo szybko orientuje się, że młoda dziedziczka nie jest mu obojętna.
W jej otoczeniu pojawiają się jednak dwaj inni adoratorzy o nieznanych i nie zawsze czystych intencjach.
Czy młoda dama posłucha głosu serca i pozwoli sobie kochać?

Każdy krok niesie za sobą określone konsekwencje zaś konwenanse nie pozwalają na wiele.
Olivia musi nauczyć się poruszać w świecie, w którym uczucia bywają słabością, a zaufanie luksusem. Między żałobą a obowiązkiem, między lojalnością wobec rodu a pragnieniem własnego szczęścia, młoda MacCalister staje przed wyborami, które na zawsze odmienią jej życie.
Urszula Gajdowska snuje opowieść pełną niedopowiedzeń, sekretów ukrytych w kamiennych murach zamku i emocji tłumionych przez społeczne reguły. Czas Olivii to historia dojrzewania, walki o własny głos i próby odnalezienia prawdy — zarówno tej zapisanej w rodzinnych dziejach, jak i tej, którą podpowiada serce.
Czy odwaga okaże się silniejsza niż strach?
I czy miłość przetrwa próbę czasu, intryg oraz tajemnic, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego?
Już niedługo będę miała okazję się o tym przekonać. ❤️



✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Przez milion burz
Autor: sza_teraz_czytam
Książka wydawałoby się, że zaczyna się utartym schematem i przewidywalnością, ale to niezwykle trafny i ujmujący zabieg. Poznajemy Martynę, "burzę", kobietę chaos, która po utracie pracy w korporacji, wyjeżdża na wieś do gospodarstwa po dziadkach. Okazuje się, że posesja wymaga sporego remontu. Atak nietoperza, odnalezienie zestawu srebrnych sztućców, spotkanie dawnego znajomego Huberta, z którym łączył kobietę letni romans, powracające wspomnienia, próba włamania do domu - niespodziewane wydarzenia i problemy mocno komplikują jej plany. 

Czy o pierwszej miłości da się zapomnieć? To uczucie, które zawsze pozostawia w sercu ślad. Pierwsze miłości zapamiętuje się już chyba na zawsze. I w sumie nie jest tu istotne, jak ten związek wyglądał i jak się zakończył. Martyna została zraniona. Ale to nie ona w pełni skradła moje serce, a Hubert, który sporo w swoim życiu przeszedł. 

Agata Czykierda-Grabowska największy nacisk położyła na relacje, emocje, drobne gesty i niewypowiedziane słowa. Bohaterowie utknęli w swojej samotności i milczeniu. Mechanizm obronny, próba przetrwania? Być może tak. Z miejsca się ich lubi. Kibicujemy im w drodze do siebie. Towarzyszymy w lepszych i gorszych momentach. A rozterki traktujemy jak własne. Ich relację autorka potraktowała subtelnie, dzięki czemu jest wiarygodna. 

Wątek włamania okazał się jakby tłem do innych wydarzeń, nie został jakoś szczególnie wyeksponowany. Nie było co tu za bardzo rozwiązywać. W sumie wszak to nie kryminał, prawda? Myślę, że motyw ten miał za zadanie połączyć bohaterów. 

Wspaniale czytało się tę książkę. Niby osadzona w codzienności, a jednak nie do końca. Jest nostalgicznie, nieśpiesznie, beztrosko, czule, choć miejscami również poważnie. Cudownie było wrócić do nastoletnich czasów. Jak kadry z filmu przewijały mi się moje własne wspomnienia z tego okresu. Zapach drożdżowego ciasta, bieganie w deszczu, uciekanie przed burzą...

"Przez milion burz" to otulająca ciepłem, pełna uśmiechu i nuty niepokoju powieść, która udowadnia, że po burzy zawsze wychodzi słońce. Strata i dojmujące poczucie samotności, powroty na wielu płaszczyznach życia - nic nie jest dziełem przypadku. Jaką tajemnicę skrywają stare widelce? Czy Martyna i Hubert dadzą sobie szansę na szczęście? Wszak burza może zmienić wszystko...

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Aquila
Autor: mysilicielka
„Aquili” mówię głośno i wyraźnie NIE. To jest bardzo źle napisana książka. Często gęsto nie rozumiałam nawet, co czytam. Błyskawiczny DNF.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Liczba wyświetlanych pozycji:
1
2
3
4
5
831
Idź do strony: