Po zakończeniu lektury długo nie mogłam przestać myśleć o postaci kata. To bohater, który w wielu innych powieściach byłby jedynie tłem dla wydarzeń, tutaj natomiast staje się jednym z najważniejszych głosów opowieści. Jego obserwacje dotyczące ludzi bywają brutalne, ale jednocześnie trudno odmówić im trafności. To właśnie dzięki takim postaciom książka zyskuje dodatkowy wymiar filozoficzny. Nie jest to wyłącznie opowieść historyczna, ale także bardzo interesujący komentarz do ludzkiej natury. W moim odczuciu to najmocniejsza część całego tryptyku.
Ja po prostu muszę wspomnieć o tym, że jestem pod wielkim wrażeniem tego jak autorka spamiętuje te wszystkie postacie! Jest ich naprawdę sporo, na początku mamy ich drzewo genealogiczne by w razie czego móc zerknąć na nie w momencie pogubienia. Początkiem też opisuje nam ich, jednak to bardziej szybki opis, więc na całą lekturę potrzeba odrobiny czasu by zaznajomić się kto tutaj kim dla kogo jest. Kolejna rzecz to jest tło historyczne, które dla każdej postaci odgrywa inną rolę. Tak naprawdę łączył je majątek, który w zacnej objętości posiadali. Te wszystkie dworki, rodziny odziane w bogate tkaniny, ukłony szlacheckie:-) Każdy strach, który powodował, że pobierali ogrom powietrza w płuca, lecz z nonszalancją przykładając dłoń do twarzy elegancko toczyli swoje zmartwienia. To wszystko powodowało, że łykałam ich obfitość niczym powietrze. Jednak bywały też wzmianki o samych chłopach, którzy określeni bywali jako biedota u której aż piszczy. Nie tylko oni sami tak o sobie myśleli, ale i tak byli traktowani, tak ich opisywano, więc całym sobą podział był na bogatych i biednych. Każdy z nich był tym w kogo uwierzył, że jest. Chwile romantyczne przeżywaliśmy czytając listy miłosne w których aż traciło się oddech, bo nie tylko można było sobie je wyobrazić, ale i niemal poczuć na sobie. Co ciekawe, mamy tutaj obraz biednych i bogatych, ale w bardzo prostej odsłonie, ponieważ obie te grupy potrafiły dzielić się na brzydkich i tych u których żywili nadzieję, że wypięknieją oraz mało intelektualnych, gdzie raczej tu nadziei nie było. Więcej małżeństw było z rozsądku, gdyż gdzie pojawiały się pieniądze, tam pragniono je bardziej pomnożyć. Nie było miejsca na miłość, chociaż ona sama się pojawiała. Taka, która strzelała w serce i całe ciało lgnęło tylko w jednym kierunku. Niesprawiedliwością było życie młodych, gdzie to rodzina planowała dla nich odpowiednio dobrane osoby, nie do serca, a do rozrostu dobrobytu. Z tego powodu było dużo zawirowań i niespokojnych dni.
Myślę, że każdy, kto choć na chwilę zdecyduje zapoznać się z tą historią przepadnie od razu. Jest to pierwszy tom nowej sagi, która kończy się końcem i początkiem czyjegoś życia jednocześnie. Jest zatem taki bodziec, by koniecznie przeczytać tom następny. Gorąco ją wam polecam:-)
To nie jest zła książka. Mam tylko wrażenie, że dostałam jakąś małą dawkę tego tytułowego lęku. A może jestem uodporniona na taką subtelną grozę? Nie wczułam się aż tak w tę intymną apokalipsę, nie było napięcia, które oderwałoby mnie od rzeczywistości. Autorowi nie udało się mnie „odurzyć”, więc przez całą historię zachowywałam trzeźwy umysł, co nie sprzyjało doznaniom. Pod koniec książki przeskakiwałam już tylko wzrokiem po stronach, żeby tylko dotrzeć do mety.
Po przeczytaniu opisu treści książki i z czym tym razem się zmierzę, jaka to będzie historia głównego bohatera, jaki się on okaże się być zawodowo i prywatnie postanowiłam poznać historię jego rodziny i nowych miejsc, za którymi śladami chce podążać. Jak odnajdzie się on w przeszłości, która nie zawsze uśmiecha się, aby ją na nowo odkrywać, lecz zapomnieć, o ile zechce lub jedynie z chęci czystego zysku ewentualnie odzyskania to, co mu się należy za to, o czym nie chętnie rozmawiał, a chciał o tym zapomnieć, czy się to mu uda, jak poradzi, sobie z tym mając, na uwadze zdobywając praktykę w zawodzie prawnika.
Twórczość Pana Piotra Gajdzińskiego poznałam nieco wcześniej, czytając trzy książki, które spodobały mi się pod każdym możliwym względem czytelniczym. Nie było mi łatwo przejść obojętnie obok najnowszej książki pt.''Kabała'' należącej do gatunku literackiego kryminał, którego darzę szczególnym sentymentem.
Chciałam sprawdzić, jak to jest, gdy Marek Wirst główny bohater od samego początku zainteresuje, zaczaruje niezwykle ciekawą osobistością i tym, jak poradzi sobie w rodzinnej tragedii, czy będzie umiał poradzić sobie z nią, sam, czy jednak znajdzie osoby, które będą mu szczerze życzliwe, czy pod maską autorytetów okażą się inne, czy brat pomoże mu przejść obojętnie obok tego wszystkiego, co ich spotkało, czy będzie chciał zemsty za to, co kiedyś wyrządziła im ich matka?
Nie są to tak naprawdę łatwe sprawy do załatwienia za pierwszym razem, gdy przyglądniemy się im bliżej. W sumie to jesteśmy bardzo czujnymi obserwatorami, kiedy należy postawić właściwy krok, co robić mamy dalej, czy jest dalsza konieczność zmierzenia się za popełnione błędy bliskich nam osób znanych lepiej bądź jedynie z opowiadań, ale czy warto tak ryzykować, czy jednak nie wielokrotnie się zastanawiałam w trakcie czytania każdego z rozdziałów.
Kryminału tego nie czyta się szybko, gdyż wymaga, on określiłabym czujności na to, w jaki sposób można zniszczyć człowieka za czyjeś grzechy z przeszłości.
Owszem nie podobało mi się zachowanie księdza, które było dla mnie nie do końca zrozumiałe. Pomimo tego, że był, młodym proboszczem to miał swoich ulubieńców, trzymał z parafianami bogatymi, a nie ze wszystkimi tak, jak należy, ale widocznie autor chciał go przedstawić realia, aby dać wskazówki, że pomimo poglądów powinno dać się szanse na dalsze życie i spróbować znaleźć rozwiązanie na życie w zgodzie zapominając o tym, co było kiedyś, a ważne, co jest na obecną chwilę i cieszyć się nią.
Czy Markowi Wirstowi wystarczy sił na poznanie prawdy o mamie, czym się zajmowała, czy sąsiadka Barbara Górska będzie mu pomocna do samego końca, komu będzie zależało tak naprawdę na zemście, finansach, a nie jaką naprawdę osobą była matka Marka Wirsta, czy wybaczy on jej popełnione grzechy, a może wróg ujawni całą prawdę o jego rodzinie i dlaczego mu zależy na niej, aby się zemścić za czymś, czego on poszukuje, aby mieć orientacje, kim oni byli, kiedyś o tym warto się dowiedzieć?
"A na imię mi Elijah" jest pierwszym tomem rozpoczynającym serię Amerykański sen. To romans sportowy z sekretami w tle, które doskonale przełamują klasyczny schemat tego gatunku.
Elijah wychował się w patologicznej rodzinie, gdzie prym wiódł alkohol. Chłopak nie zaznał ciepła, bliskości czy zrozumienia. Tułając się po rodzinach zastępczych, również nie znajduje miłości i akceptacji. Wyrósł na aroganckiego pana-władcę. Prowadzi z przyjacielem klub sportowy, który ma być dla niego odskocznią od trudnej przeszłości i nadzieją na to, że można jeszcze coś zmienić. Harper dziedziczymy w spadku po babci stary dom, skrywający tajemnicę. Chce go wyremontować i sprzedać. Elijah jest zainteresowany jego kupnem. Ale czy tylko o dom tu chodzi?
Dagmara Łuniewska przedstawiła emocjonalną stronę osobowości Elijaha. Za jego arogancją i chłodem skrywa się poturbowane wnętrze. Mężczyzna wie, że może liczyć tylko na siebie, zamyka się w skorupie, nie pozwalając sobie na dłuższe relacje i poważniejsze związki. Czy za sprawą Harper odkryje lepsze cechy swojego charakteru? Poznając zarówno jego wady, jak i zalety jest autentyczny, bliski każdemu z nas.
Autorka zabiera nas w brutalny świat sportu, rywalizacji i dążenia na sam szczyt. Jest to swego rodzaju symbol. To tu, na ringu obserwujemy Elijaha z innej strony. Jego walkę z wewnętrznymi konfliktami, o tożsamość i samego siebie. Widzimy też, jak bardzo pomocna może być w tym miłość. Mężczyzna będzie musiał przewartościować całe swoje życie i nauczyć się ufać. A czy i jemu można zaufać? Komuś, kto cały czas chce uchodzić za twardziela?
"A na imię mi Elijah" to poruszająca i intrygująca historia walki o samego siebie, przyjaźni i uzdrawiającej sile miłości, tajemnicach rodzinnych, trudnych wyborach i wybaczeniu. Emocje, jakie wyzwala ta książka, pozostają z nami na długo.
„Łatwo stracić równowagę, gdy rozum i uczucia ciągną nas w różne strony”.
Tętniące życiem serce Japonii, Tokio. Ultranowoczesne miasto nieskończonych możliwości i fascynujących kontrastów, a w nim wyjątkowa kawiarnia. Miejsce, gdzie pewna porzucona przez chłopaka dziewczyna, Momoko, stworzyła przestrzeń do wypowiedzenia na głos swoich myśli, niespełnionych oczekiwań, tłumionych emocji. Zaprasza więc wszystkich, którzy cierpią z powodu rozstania. Gwarantuje wysłuchanie i być może ma jakąś receptę, by pożegnać wspomnienia i uleczyć nie jedno złamane serce.. Wpadniesz?
„Komitet pogrzebowy dań byłych chłopaków” to nietuzinkowa powieść obyczajowa, która ma szansę stać się daniem głównym nie jednego letniego popołudnia. O trudnych emocjach i skomplikowanych relacjach w pozornie zabawny sposób. O smaku smutku, straty, łez i żalu. O goryczy porzucenia, zdrady, rozczarowania. I w końcu o słodyczy oczyszczenia, pogodzenia i nadziei na nowe.
„Drażliwe tematy” są dla mnie tylko odrobinę lepsze od „Rzeczy ulotnych”. Nie podoba mi się Gaiman w tak krótkich formach, jest jak oglądanie cukierka w papierku, za szybą fabryki, w której jeszcze do końca nie został wyprodukowany. Opowiadania często kończą się bez puenty i wylatują z głowy tak szybko, jak wleciały, niczym nie zachwycając.
Dobre wprowadzenie, które pozwala lepiej zrozumieć okoliczności powstania tego wątpliwej jakości dzieła - to na plus, chociaż chciałoby się więcej. Sam tekst sprawia wrażenie niekompletnego, rozumowanie jest dziurawe, podawane przykłady naciągane, dużo tutaj zbiegów okoliczności i zupełnego niezrozumienia ludzkiej psychiki. To naprawdę jest ten słynny wywód, który zawładnął wyobraźnią ludzi na przełomie setek lat? Ciężko uwierzyć. Widać jak ogromne znaczenie miał sam fakt wygłaszania takich poglądów przez osoby duchowne i moc słowa pisanego, nieważne jak niemądrego.
Thrrr pieseł podbił moje serce! Jazda bez trzymanki, jeszcze więcej Thora w Thorze i w innych naokoło. Do mnie komiks trafił zarówno fabularnie, jak i wizualnie. Świetna zabawa.
„Tetelestai! Wykonało się! Droga naszego zbawienia” autorstwa Józef Witko to wyjątkowa książka duchowa, która prowadzi czytelnika przez najważniejsze wydarzenia związane z męką i śmiercią Jezusa Chrystusa. Nie jest to jednak klasyczne opracowanie Drogi Krzyżowej ani jedynie rozważanie biblijnych wydarzeń. Autor zaprasza do głębokiej refleksji nad sensem cierpienia, miłości i odkupienia, pokazując, że historia Golgoty nie jest jedynie odległym wydarzeniem sprzed dwóch tysięcy lat, ale rzeczywistością, która może mieć realny wpływ na życie każdego człowieka.
Fabuła książki opiera się na kolejnych stacjach Drogi Krzyżowej, które stają się punktem wyjścia do rozważań nad ludzką naturą i relacją człowieka z Bogiem. Autor odwołuje się do proroctw Izajasza oraz Psalmu 22, ukazując ich wypełnienie w osobie Jezusa. W centrum opowieści znajduje się sam Chrystus – bohater, który dobrowolnie podejmuje drogę cierpienia z miłości do człowieka. Obok Niego pojawiają się również postacie znane z ewangelicznych opisów męki: Maryja, Szymon z Cyreny, Weronika czy tłum obserwujący wydarzenia na Golgocie. Jednak równie ważnym bohaterem staje się sam czytelnik, który odnajduje w tych wydarzeniach własne doświadczenia, słabości i pytania.
Książka porusza wiele trudnych tematów, z którymi mierzy się współczesny człowiek. Autor mówi o zwątpieniu, poczuciu winy, lęku, samotności, bezsilności i duchowym zagubieniu. Jednocześnie pokazuje drogę prowadzącą ku nadziei, przebaczeniu i wewnętrznemu pokojowi. To opowieść o człowieku poszukującym sensu oraz o Bogu, który nie pozostaje obojętny na ludzkie cierpienie.
W trakcie lektury towarzyszy nam szeroka gama emocji. Pojawia się wzruszenie, gdy uświadamiamy sobie ogrom Chrystusowej ofiary, ale także zaduma nad własnym życiem i podejmowanymi wyborami. Niektóre fragmenty skłaniają do głębokiego rachunku sumienia, inne przynoszą ukojenie i poczucie bezpieczeństwa. Autor bardzo umiejętnie przeprowadza czytelnika od smutku i refleksji nad ludzką słabością do nadziei płynącej z Bożego miłosierdzia.
Wśród najważniejszych motywów obecnych w książce znajdują się miłość ofiarna, przebaczenie, odkupienie, wiara, cierpienie oraz duchowa przemiana. Szczególnie mocno wybrzmiewa motyw drogi – zarówno tej, którą przeszedł Chrystus, jak i tej, którą każdego dnia pokonuje człowiek w swoim życiu duchowym. Autor przypomina, że nawet najtrudniejsze doświadczenia mogą prowadzić do czegoś dobrego, jeśli przeżywane są w zaufaniu Bogu.
Styl ojca Józefa Witki jest bardzo przystępny i pełen duchowej głębi. Autor pisze prostym językiem, dzięki czemu poruszane treści są zrozumiałe zarówno dla osób od lat zaangażowanych w życie religijne, jak i dla tych, którzy dopiero poszukują swojej drogi wiary. Nie moralizuje ani nie narzuca gotowych odpowiedzi. Raczej zachęca do zatrzymania się, refleksji i osobistego spotkania z Ewangelią. Jego rozważania są pełne ciepła, empatii i troski o czytelnika.
To książka szczególnie wartościowa dla osób przeżywających trudniejszy okres życia, zmagających się z lękiem, poczuciem winy czy duchowymi wątpliwościami. Będzie również doskonałą lekturą dla wszystkich, którzy chcą głębiej przeżyć Wielki Post, lepiej zrozumieć sens Drogi Krzyżowej lub po prostu zatrzymać się na chwilę w codziennym biegu i spojrzeć na swoje życie z szerszej perspektywy.
„Tetelestai! Wykonało się! Droga naszego zbawienia” to poruszająca i pełna nadziei książka, która przypomina o istocie chrześcijańskiej wiary i sile Bożej miłości. Skłania do refleksji, wzrusza, a jednocześnie przynosi pokój i umocnienie. To wartościowa lektura dla każdego, kto pragnie głębiej zrozumieć znaczenie ofiary Chrystusa i odnaleźć w niej inspirację do własnej duchowej przemiany.
„Myszy i ludzie” autorstwa John Steinbeck to jedna z tych książek, które mimo niewielkiej objętości pozostawiają po sobie ogrom emocji i refleksji. To poruszająca opowieść o przyjaźni, marzeniach, samotności i ludzkim losie, osadzona w realiach Stanów Zjednoczonych okresu Wielkiego Kryzysu. Steinbeck stworzył historię prostą w formie, ale niezwykle głęboką w przekazie, która od lat porusza kolejne pokolenia czytelników.
Głównymi bohaterami powieści są George Milton i Lennie Small – dwaj wędrowni robotnicy przemierzający kraj w poszukiwaniu pracy. Choć bardzo się od siebie różnią, łączy ich wyjątkowa więź. George jest rozsądny, zaradny i odpowiedzialny, natomiast Lennie, obdarzony ogromną siłą fizyczną, ma umysł dziecka i nie zawsze rozumie konsekwencje swoich działań. Wspólnie marzą o własnej farmie, na której mogliby żyć niezależnie, pracować na własny rachunek i wreszcie poczuć się bezpiecznie. To marzenie staje się dla nich symbolem nadziei i lepszego jutra, jednak rzeczywistość okazuje się znacznie bardziej skomplikowana.
Fabuła koncentruje się na ich pobycie na ranczu, gdzie podejmują pracę sezonową. To właśnie tam dochodzi do wydarzeń, które stopniowo prowadzą historię do dramatycznego finału. Autor mistrzowsko buduje napięcie, pokazując, jak niewiele potrzeba, by kruche marzenia zostały zniszczone przez przypadek, niezrozumienie czy okrutne prawa rządzące światem.
Jednym z największych atutów książki są jej bohaterowie. George i Lennie należą do najbardziej zapadających w pamięć postaci literackich XX wieku. Ich relacja opiera się na wzajemnej lojalności, trosce i poświęceniu. W świecie pełnym samotności i niepewności są dla siebie najbliższymi osobami. Obok nich pojawiają się również inni mieszkańcy rancza – każdy z własnymi problemami, marzeniami i rozczarowaniami. Dzięki temu powieść staje się nie tylko historią dwóch przyjaciół, ale również obrazem ludzkiej kondycji i społecznych nierówności.
W książce dominują bardzo silne emocje. Czytelnik odczuwa wzruszenie, współczucie, nadzieję, niepokój i smutek. Towarzyszy bohaterom w ich marzeniach i rozczarowaniach, obserwując, jak zmagają się z własnymi ograniczeniami oraz brutalnością świata. Szczególnie mocno wybrzmiewa poczucie samotności, które dotyka niemal każdą postać występującą w powieści.
Steinbeck porusza wiele ważnych problemów społecznych i psychologicznych. Pisze o wykluczeniu, biedzie, nierównościach społecznych, niepełnosprawności intelektualnej, uprzedzeniach oraz potrzebie przynależności. Ważnym motywem jest również marzenie o lepszym życiu, które daje siłę do działania, ale jednocześnie może okazać się niemożliwe do spełnienia. Autor pokazuje, jak wielką rolę odgrywają przyjaźń, odpowiedzialność za drugiego człowieka i potrzeba bliskości.
Styl Steinbecka zachwyca prostotą i precyzją. Autor nie używa skomplikowanego języka ani rozbudowanych opisów, a mimo to potrafi stworzyć niezwykle sugestywny obraz świata i bohaterów. Dialogi są naturalne, pełne autentyczności i emocji, a oszczędna narracja sprawia, że każde słowo wydaje się mieć znaczenie. Dzięki temu książkę czyta się szybko, ale jej przesłanie pozostaje z czytelnikiem na długo.
„Myszy i ludzie” wzbudza silne emocje i skłania do refleksji nad życiem, ludzkimi relacjami i kruchością marzeń. To historia, która potrafi wzruszyć, poruszyć i zmusić do zadawania pytań o sprawiedliwość, odpowiedzialność i sens poświęcenia. Trudno pozostać wobec niej obojętnym.
To wyjątkowa powieść dla młodzieży, dorosłych oraz wszystkich miłośników literatury pięknej, którzy cenią historie oparte na emocjach i uniwersalnych wartościach. Mimo że została napisana wiele lat temu, jej przesłanie pozostaje niezwykle aktualne. To jedna z tych książek, które warto przeczytać przynajmniej raz w życiu, by lepiej zrozumieć drugiego człowieka, siłę przyjaźni i cenę, jaką czasem płaci się za marzenia.
Weronika "Wera" to młoda popularna piosenkarka, której kariera rozwija się w zawrotnym tempie. Wszystko burzą niepokojące telefony i listy podpisane jednym zdaniem: "Będziesz moja". Dziewczyna decyduje się na ochronę. Jednym z nich jest Natan - mężczyzna tajemniczy, zamknięty w sobie, nieufny wobec świata i przekonany, że zna prawdziwe oblicze celebrytów. Weronika jest w związku z Kacprem, ale nie bardzo się im układa. Oprócz poczucia bezpieczeństwa i troski zaczyna coś czuć do Natana... Czy miłość może przetrwać, gdy strach przejmuje kontrolę? A sam Natan? Co skrywa? W tej relacji nie brak narastającego napięcia i chemii.
Obserwujemy granicę między obowiązkiem a uczuciem, która zaczyna się zacierać, a zagrożenie staje się coraz bardziej realne. Tym bardziej że w świecie, w którym każdy może się przyczaić, obserwować z ukrycia swoją ofiarę, nikt nie jest tym, kim się wydaje. Tu każdy może być podejrzanym. Kim zatem jest stalker?
Bardzo intrygowała mnie postać Pana X. Budził we mnie lęk i obawy o życie głównej bohaterki. Osaczenie i strach Weroniki był bardzo namacalny. Chciałam poznać tożsamość i powody działania prześladowcy. A wcale nie było to łatwe, bo autorka mocno namieszała.
Widzimy, jak cienka jest granica między miłością a obsesją. Cena sławy potrafi być wielka. Uwielbienie i podziw ze strony fanów może przybrać formę niebezpiecznej, chorej obsesji. To, co wygląda pięknie z zewnątrz, niekoniecznie jest takim wewnątrz. Człowiek w takiej sytuacji może skrywać lęk i samotność.
Aneta Sołopa świetnie przedstawiła świat show-biznesu. Niestety sława ma również swoją ciemną stronę. To nie tylko próby, koncerty, autografy, rozmowy z fanami, ale także hejt. Naprawdę można to wszystko poczuć.
Autorka stworzyła tajemniczy, mroczny, wręcz duszny klimat książki. Udanie połączyła thriller romantyczny z elementami dark romans. Do samego finału byłam trzymana w napięciu i niepewności. Tu nic nie było oczywiste ani przewidywalne.
"Zimny jad" to pełna emocji, intrygująca historia o cenie sławy i marzeń, obsesji, trudnych wyborach, które wywracają życie do góry nogami, poszukiwaniu prawdy i uczuciu, które rodzi się w cieniu realnego zagrożenia. Tylko czy i komu można zaufać, gdy strach przejmuje kontrolę? Sprawdźcie koniecznie!
Witam, dziś mam dla Was recenzję książki „Wihor” ❤️ autorstwa Agnieszki Skowron-Wilusz ❤️
Czytając opis książki, wiedziałam, że będzie ona dla mnie bardzo ważna. Czułam, że dotknie moich najczulszych punktów w sercu. I właśnie tak się stało 😍.
„Wihor” to książka, która przedstawia młodą nauczycielkę opowiadającą o swoim życiu. Uczy ona dzieci z różnych środowisk – Polaków, Ukraińców, ale także Żydów. Bardzo podobało mi się jej podejście, które pokazywało dzieciom, że każdy z nas jest inny, ma własne poglądy i swoje doświadczenia. Pokazuje, że mimo tych różnic powinniśmy się wzajemnie szanować, a wojna nie należy do zwykłych ludzi, lecz do tych, którzy ją rozpętali.
Bardzo podobało mi się również to, że uczyła dzieci odpowiednich zachowań i tego, jak reagować w różnych sytuacjach. Pokazywała im, że szacunek do drugiego człowieka powinien być zawsze na pierwszym miejscu, a nienawiść nie prowadzi do niczego dobrego. Starała się chronić dziecięcą niewinność i kierować ich uwagę na wartości ważniejsze niż to, co działo się wokół nich.
Książka pokazuje również, z czym musiała zmagać się główna bohaterka. Jej życie nie było usłane różami. Mimo że mogła zdobyć wykształcenie i zostać nauczycielką, nie miała łatwego losu. Nie mogła sama decydować o swojej przyszłości ani o miłości – męża wybrali jej rodzice, z czego nie była zadowolona. Jej życie było pełne ucieczek, podporządkowania zasadom i codziennej walki z mężem, który nie okazywał jej szacunku. Przemoc była na porządku dziennym, nie mogła mieć własnego zdania, a każde nieposłuszeństwo musiała później odpokutować.
Bardzo było mi żal naszej bohaterki, ponieważ mimo wojny toczyła także własną, prywatną walkę o godność i lepsze życie.
Wihor to tak naprawdę rzeka, która widziała więcej niż niejeden człowiek i słyszała więcej niż wielu świadków tamtych wydarzeń. Bywała cicha i spokojna, ale potrafiła też pokazać swoją niszczycielską siłę – tak samo jak życie bohaterów tej historii.
Jeśli lubicie książki ukazujące życie w wojennych czasach, pełne emocji, bólu, ale także nadziei i człowieczeństwa, to ta pozycja z pewnością jest dla Was ❤️. To historia, która skłania do refleksji i na długo pozostaje w pamięci czytelnika.
Książki należące do gatunku literatura, naukowa bywają, dla mnie najczęściej niełatwym do podjęcia się wyzwaniem czytelniczym, bo nie wiem, czego mam się spodziewać po autorze, którego osobowość kojarzę z oglądanych programów telewizyjnych i wysłuchanych audycji radiowych.
Uważam, że każde z nadanych trzech tytułowych słów władza, pieniądze, nauka obecnie ma ważne i znaczące połączenie w każdej dziedzinie życia, z którą jesteśmy związani od strony zawodowej i osobistej.
Nie wykluczam tego, że autor zauważy coś, na co my nie zawsze zwracamy uwagę, a być może nie myślimy o tym, gdyż uważamy to za mniej ważny element w walecznej drodze do edukacji, która ciągle się zmienia i powoduje zagubienie na każdym szczeblu w zdobywaniu wiedzy.
Czytana przeze mnie książka autorstwa Pana Tomasza Rożka pt. ''Jak chciwość, ideologia i szaleństwo wypaczyły, badania naukowe'' składa się z trzech części. Na samym początku został zamieszczony wstęp, a w nim wyjaśnienie skąd autor zaczerpnął pomysł na rozdziały.
W pierwszej części podoba mi się to, w jaki sposób autor opisuje orientacje informacji do współczesnej tematyki dotyczącej, jak papierosy wpływają na ludzi palących, niepalących, młodzież, czy zależało firmom, aby ich przybywało, czy ubywało, jak uzależnienia wpływają na nastolatków, czy są one zauważalne, jako problem, czy jednak nie, co one znaczą tak naprawdę dla młodzieży zmagającej się z nimi na co dzień, a być może jest dla nich dostrzegalna bardziej rodzina, która ich kształtuje, wspiera i wychowuje.
W pozostałych drugiej i trzeciej części autor zaprasza, aby przyjrzeć się bliżej tematom ideologii i władzy, pycha i błąd. Chce uświadomić nam, jak one wyglądają, co powoduje ich zniszczenie, czy istnieje ponowna szansa na ich naprawę.
Przedstawione zostały przykłady, lecz są one dla mnie zrozumiałe dopiero po kilkakrotnym przeanalizowaniu ich.
Minusem dla mnie w tej książce jest trudny język przekazu.
Brakowało mi dodania wypowiedzi młodych osób służących jako zdanie podsumowujące w zakończeniu rozdziału w części pierwszej, a dotyczące, co myślą na opisywany temat przez autora.
Książkę polecam przeczytać czytelnikom interesującym się światem nauki, badań i historii.
Książki Anny Rybakiewicz czytam od debiutu i jestem zachwycona. I powiem Wam, że ta kobieta napisała już tyle pięknych historii, że zbieram szczękę z podłogi z ponownego zaskoczenia i zachwytu nad tym, że „Róża” również mnie porwała i poniosła do innego świata.
Tradycyjnie dla autorki akcja toczy się dwutorowo. Mamy tu czasy bardziej współczesne, rok 2003 oraz czas wojny, gdzie akcja początkowo przenosi nas do roku 1943.
Wszystko dzieje się w mazurskiej miejscowości Jakubowo, dawnym Jakobsdorfie. Teraz i wtedy. Młody Tadeusz Olszański trafił tam na roboty przymusowe, do niemieckich gospodarzy. Początkowo młody i butny chłopak, wyrwany z domu rodzinnego, nie potrafił odnaleźć się w nowym świecie. Czuł sprzeciw wobec pracy dla wroga. Z czasem jednak przywykł i zaczął odnajdywać się żyjąc i pracując w majątku Maderbacherów. A Ci mieli tu ogromną plantację róż i hotel. Mieli też córki. Najstarsza Alma Rose, po śmierci matki dźwigała na swoich barkach ciężar odpowiedzialności za rodzinę. Uczucie do Almy narodziło się w Tadeuszu powoli, za to jego moc była ogromna. Jednak czy dwoje młodych ludzi, podzielonych politycznie przez wojnę i ich przywódców ma szansę na zachowanie siebie i miłości? Jedno jest pewne, że czas spędzony na przymusowych robotach, był czasem, który wywarł ogromne znaczenie na resztę życia Tadeusza.
Z drugiej strony we współczesnym czasie poznajemy Lenę, która również powoli odkrywa przed nami swoje sekrety, pracując u Pana Olszańskiego, jest świadkiem odejścia jego żony. Nie ma pojęcia co ta wyznała mu przed śmiercią i co tak wiele zmieniło, w tym wydawałoby się dobrze znanym jej człowieku. W tej płaszczyźnie również autorka zasiewa dla nas wiele tajemniczych ziarenek. Jednym z nim było pojawienie się w posiadłości Pana Olszańskiego tajemniczego Martina, który miał przejąć prowadzenie hotelu zwanego „Różanym zakątkiem”
Chociaż Anna Rybakiewicz, posługiwała się malowniczym językiem, już w trakcie pisania swojego debiutu, tak w tej książce kolejny raz poczułam świat, który dla nas namalowała słowami. Zarówno opis miejsc, jak i charakterystyczni bohaterowie, sprawili, że powstała doskonale skrojona historia. Książka obyczajowa z historią w tle, to gatunek po który jeszcze kilka lat temu nie sięgałam. Teraz natomiast, dzięki autorce jestem wzruszona i przepełniona emocjami, które jeszcze są ze mną po skończonej lekturze. Oczywiście Anna Rybakiewicz przeplatając nam lata wojenne z tymi współczesnymi, z dużym wyważeniem odkrywała przed nami ważne fakty i tajemnice, tak by lektura była jak najbardziej ciekawa. Nie jest jest to historia, która pokazuje nam piękny i idealny świat, a raczej uzmysławia historyczne realia i to z czym dawniej borykali się ludzie. Od tamtych czasów zmieniło się wiele, ale jedno pozostało nie zmienne. Człowiek, jego słabości i uczucia.
U mnie już tradycją stało się, że kiedy pojawia się nowa książka autorki to nie mogę odpuścić sobie tej wspaniałej uczty dla zmysłów, jakich jest audiobook. Uważam że twórczość Anny Rybakiewicz i głos lektorki Agnieszki Postrzygacz to duet doskonały. Dlatego polecam Wam tą historię, w wersji zarówno papierowej, jak i tej audio.
„Opowiem Ci o samotności” Iwony Małgorzaty Żytkowiak to poruszająca, pełna emocji powieść obyczajowa, która w niezwykle wnikliwy sposób przygląda się samotności, potrzebie bliskości oraz niespełnionym pragnieniom kobiet znajdujących się na różnych etapach życia. Autorka podejmuje temat często pomijany w literaturze – uczucia, marzenia i potrzeby dojrzałych kobiet, którym społeczeństwo zbyt często odbiera prawo do miłości, namiętności i szczęścia.
Głównymi bohaterkami powieści są Nina i jej córka Joanna. Nina to siedemdziesięcioletnia wdowa, która po śmierci pierwszego męża nie potrafi odnaleźć się w codzienności. Mimo wieku wciąż marzy o wielkiej, romantycznej miłości rodem z filmów, które od lat ją fascynują. Chce być kochana tak jak bohaterki starego kina, podziwia Audrey Hepburn, Marilyn Monroe czy Gretę Garbo i nie zamierza rezygnować ze swojej kobiecości. Codziennie maluje usta czerwoną szminką, pielęgnuje marzenia i tęsknoty, choć rzeczywistość nie spełnia jej oczekiwań. Kiedy na jej drodze pojawia się Lucjan, Nina ma nadzieję, że odnajdzie upragnione szczęście. Mężczyzna okazuje się jednak daleki od ideału, a rozczarowanie i rozdźwięk między marzeniami a codziennością stają się dla bohaterki coraz trudniejsze do zniesienia.
Drugą ważną postacią jest Joanna – córka Niny. To kobieta zajęta własnym życiem, obowiązkami i problemami. Choć dostrzega samotność matki, nie potrafi lub nie chce poświęcić jej wystarczającej uwagi. Relacja między kobietami jest skomplikowana, pełna niewypowiedzianych pretensji, niezrozumienia i emocjonalnego dystansu. Autorka pokazuje, jak nawet najbliższe więzi rodzinne mogą zostać osłabione przez brak rozmowy, czasu i wzajemnej otwartości.
Fabuła skupia się przede wszystkim na przeżyciach bohaterek, ich codziennych zmaganiach oraz próbach odnalezienia szczęścia i sensu życia. Nie jest to powieść oparta na dynamicznych wydarzeniach, lecz na emocjach, refleksjach i psychologicznych portretach postaci. Dzięki temu czytelnik może bardzo dobrze poznać ich motywacje, lęki oraz skrywane pragnienia.
Najsilniej wybrzmiewającym motywem książki jest oczywiście samotność. Autorka pokazuje ją w różnych odsłonach – jako samotność po stracie ukochanej osoby, samotność wśród ludzi, samotność wynikającą z niezrozumienia oraz samotność, która rodzi się z niespełnionych marzeń. Ważne miejsce zajmują również motywy miłości, starości, przemijania, relacji rodzinnych, kobiecości, potrzeby akceptacji oraz poszukiwania własnego miejsca w świecie. Powieść porusza także problem społecznych stereotypów dotyczących starszych kobiet, którym często odmawia się prawa do uczuć, atrakcyjności i seksualności.
Książka wywołuje wiele emocji. Towarzyszy jej smutek wynikający z obserwowania osamotnienia Niny, ale również współczucie, wzruszenie i refleksja nad własnymi relacjami z bliskimi. Czytelnik może odczuwać także frustrację wobec decyzji bohaterów, żal z powodu niewykorzystanych szans oraz nadzieję, że mimo przeciwności losu możliwe jest odnalezienie zrozumienia i bliskości. To jedna z tych historii, które skłaniają do zatrzymania się i zastanowienia nad tym, jak często nie dostrzegamy potrzeb osób znajdujących się obok nas.
Styl Iwony Małgorzaty Żytkowiak jest spokojny, dojrzały i bardzo emocjonalny. Autorka nie epatuje dramatyzmem, lecz subtelnie prowadzi czytelnika przez świat uczuć swoich bohaterek. Dużą uwagę poświęca psychologii postaci, dzięki czemu wydają się one autentyczne i wiarygodne. Język jest przystępny, a jednocześnie pełen wrażliwości i życiowych obserwacji. Pisarka potrafi z niezwykłą empatią opisywać ludzkie tęsknoty, rozczarowania i nadzieje, sprawiając, że czytelnik łatwo angażuje się emocjonalnie w przedstawioną historię.
„Opowiem Ci o samotności” to lektura szczególnie polecana miłośnikom literatury obyczajowej i psychologicznej, a także osobom ceniącym historie skupione na emocjach i relacjach międzyludzkich. To książka dla czytelników, którzy lubią bohaterów z krwi i kości oraz opowieści poruszające ważne, życiowe tematy. Powinna zainteresować zwłaszcza kobiety dojrzałe, choć wiele uniwersalnych prawd odnajdą w niej również młodsi odbiorcy.
To poruszająca i skłaniająca do refleksji opowieść o potrzebie miłości, tęsknocie za bliskością i trudnych relacjach rodzinnych. Iwona Małgorzata Żytkowiak stworzyła historię pełną emocjonalnej prawdy, która pozostaje w pamięci jeszcze długo po zakończeniu lektury. Warto po nią sięgnąć, jeśli szuka się mądrej, dojrzałej literatury obyczajowej, która nie tylko wzrusza, ale również zachęca do zastanowienia się nad własnymi relacjami i sposobem postrzegania innych ludzi.
Wojciech Wójcik po raz kolejny udowadnia, że doskonale odnajduje się w świecie polskiego kryminału. „Idę po ciebie” to powieść, która od pierwszych stron przyciąga uwagę czytelnika i nie pozwala się nudzić aż do samego końca.
Fabuła rozpoczyna się od pozornie niewiarygodnego donosu bezdomnego alkoholika, który ostrzega policję przed planowanym zabójstwem groźnego gangstera. Nikt nie traktuje jego słów poważnie, jednak bardzo szybko okazuje się, że mężczyzna mógł wiedzieć znacznie więcej, niż przypuszczano. Ucieczka Gerarda Choińskiego uruchamia lawinę wydarzeń, a śledztwo prowadzi do tajemnic skrywanych przez lata.
Największym atutem książki jest świetnie budowane napięcie. Autor stopniowo odsłania kolejne elementy układanki, nie pozwalając czytelnikowi zbyt szybko odkryć prawdy. Bardzo dobrze wypadają również bohaterowie, którzy nie są jednowymiarowi i wzbudzają autentyczne emocje.
Na uwagę zasługuje także Szczecin, który staje się czymś więcej niż tylko miejscem akcji. Miasto ma swój klimat, historię i sekrety, które idealnie współgrają z prowadzoną intrygą.
„Idę po ciebie” to mocny, dopracowany kryminał, który powinien przypaść do gustu zarówno fanom autora, jak i osobom dopiero rozpoczynającym przygodę z jego twórczością.
Na wstępie bardzo żałuję, że nie mam dostępu do wszystkich propozycji książkowych pani Krasińskiej. W jej przypadku można powiedzieć, że wszystko, co napisze, zamienia w tekst piękny, mądry, empatyczny i dający do myślenia. Gdy tylko konkretny tytuł pojawia się na półkach bibliotecznych, od razu po niego sięgam, bo wiem, że czytanie danej książki nie będzie straconym czasem. „Silniejsza od Ciebie” tylko potwierdza wszystkie moje poprzednie słowa. Powieść Izabeli M. Krasińskiej ma ponad 470 stron, ale absolutnie nie trzeba bać się tej obfitej objętości. Autorka nie stworzyła długich opisów tylko po to, by postawić na ilość, o nie! U niej jakość jest zawsze na najwyższym poziomie i gra pierwsze skrzypce. Wielość wątków i drobiazgowo opisanych problemów czy radości świadczy tylko o pomysłowości pisarki. Tak trzymać!
Zarówno tytuł, jak i zawarte w środku dedykacje już wskazują, z jakim typem literatury czy też tematem przyjdzie nam się zmierzyć. Po pierwsze, pani Krasińska dedykuje swą powieść kobietom, które mają już dość obecnego życia, ale brakuje im odwagi, by cokolwiek zmienić, zerwać z bólem czy upokorzeniem. Jeśli zatem książka ta pomoże choćby jednej czytelniczce, to już będzie można mówić o sporym sukcesie. Lepiej jest przecież pomóc choćby jednej osobie, aniżeli żadnej, prawda? Zresztą, dosłownie marzę o tym, by mocne apele wygłoszone przez pisarkę stały się dla kogoś lekarstwem, bo i moje życie do sielankowego nie należy.
„Silniejsza bez Ciebie” jest też dedykowana osobom pracującym w usługach- szczególnie kasjerkom i kasjerom. Trzeba pamiętać o tym, że absolutnie nie jest gorszym ten, kto pracuje w sklepie. Niestety, klientom zbyt mocno wbito w głowę powiedzenie: klient nasz pan, stąd wieczne niezadowolenie, krzyki, wyzwiska… Myślisz też, Czytelniku, że kierownik danego dyskontu spoczywa na laurach i nic nie robi, że jest to lekka praca? Czas, by nareszcie zaprzeczyć tym oszczerstwom. Drogi Czytelniku- obsługuj tabuny osób, przez kilka godzin dziennie, nieustannie i w maksymalnym skupieniu. Zrezygnuj też ze spotkań z przyjaciółmi, ponieważ Twój grafik będzie bardzo zróżnicowany. A co najważniejsze- rób wszystko tak, by Twoi pracodawcy byli z Ciebie zadowoleni. Autorka wręcz idealnie pokazała problemy pracy w sklepie, o których nie mamy fioletowego pojęcia. Na zaplecze nie jesteśmy przecież wpuszczani, a miejsce to przypomina paszczę lwa. Nie wierzysz? Koniecznie przeczytaj „Silniejszą bez Ciebie”. Wtedy wszystko zrozumiesz.
W takiej sytuacji- z jednej strony okropnej, a dla innych prestiżowej- znalazła się Marzena. Jest ona kierowniczką sklepu spożywczego Kropka. Początkowo brzmi to dumnie, ale gdy zagłębimy się w szczegóły opowieści, to zrozumiemy, jaką postacią tak naprawdę jest główna bohaterka. Praca nie opuszcza jej także w domu, gdyż nie może ona liczyć na pomoc ze strony męża, Marcela. Zresztą, mężczyzna ten nie rozumie, że Marzena nie jest skupiona wyłącznie na swojej karierze- ogrom zadań nie pozwala jej nawet odebrać telefonu. Z każdym kolejnym rozdziałem poznamy więc proces gnilny małżeństwa Marzeny i Marcela, a czytelnik zrozumie, że życie nie jest bajką. Uważam, że pani Krasińska wykazała się ogromną odwagą, gdyż problemy rozwinięte w lekturze są bardzo delikatne, można je zaliczyć do słynnych tematów tabu. Zapraszam do lektury, gdyż dzieje się w niej mnóstwo, a temat opisany przez pisarkę nie jest kalką.
Akcja, o której nie opowiem szczegółowo, została opowiedziana z perspektywy aż trzech osób- Marzeny, Marcela i Nikodema, czyli jednego z pracowników sklepu Kropka. Dzięki temu wszystkie problemy czy intrygi przedstawione są bardzo przejrzyście, a my nie możemy od razu kogoś oceniać czy szkalować. Co więc się wydarzyło w życiu tych trzech osób? Powiem tylko, że pani Krasińska spisała się na medal, jeśli chodzi o pokazanie zmiennej natury człowieka. Autorka udowadnia, że wiele osób sprytnie nosi maski, niczym w teatrze antycznym. W gronie obcych zachowujemy się wręcz idealnie, uchodzimy za kulturalnych, radosnych. Co się jednak dzieje za zamkniętymi drzwiami? Wtedy zamieniamy się wręcz w bestie, zdolne poniżyć najukochańszą osobę. Paradoks? Nie- to obraz prawdziwego życia, które nie przypomina bajki dla dzieci. Uważajmy więc na każde zachowanie osoby trzeciej, a krokodyle łzy to niemal motto tej książki.
„Silniejsza bez Ciebie” to też książka o bardzo bolesnym upadku, ale czy można jeszcze coś zrobić, by się podnieść? Czy życie przesiąknięte kłamstwami, a nawet mocnym uzależnieniem od hazardu to początek końca? Przyznam, że w tym wątku autorka bardzo mocno mnie zaskoczyła, dzięki czemu nie czułam, że czytam coś powtarzalnego czy banalnego.
Bardzo podobał mi się też temat prawdziwej, szczerej przyjaźni, o którą dziś bardzo trudno. Mocno zdziwiło mnie też zakończenie, w ogóle nie spodziewałam się, że pisarska będzie miała akurat taki, a nie inny pomysł. Niespodziewane finały bardzo często zasługują na podwyższenie oceny książki, gdyż widzimy wtedy, jak plastyczna potrafi być literatura.
Gorąco polecam i czekam na kolejne książki pisarki!
To już drugie spotkanie z Patrycją. Jeśli nie czytaliście części pierwszej, której akcja związana była z zamkiem w Będzinie, to koniecznie musicie wrócić do tej historii. Część druga autorstwa pana Roberta Szafrańca związana jest z innym zamkiem, oddalonym od będzińskiego o dokładnie 21,2 kilometra. I tym razem na okładce książki nie znajdziemy informacji o autorze. Na jego stronie internetowej znalazłem jednak kilka zdań, które warto przytoczyć:
"Tworzę historie o ludzkich wyborach, emocjach i konsekwencjach, których nie da się cofnąć. W centrum mojej twórczości zawsze stoi człowiek — jego wewnętrzne konflikty, prawda i granice, które musi przekroczyć.
Piszę prosto, intensywnie i bez kompromisów, stawiając na atmosferę i napięcie, które zostają z czytelnikiem na długo po zamknięciu książki".
Oczywiście udało mi się wybrać na miejsce zbrodni, tak jak miało to miejsce w przypadku Będzina. Tym razem zawitałem do Siewierza.
Okładka książki od razu budzi niepokój, ale też zaciekawienie. W centralnej części widzimy zwisającą pętlę, która kojarzy się z zagrożeniem, śmiercią lub wymierzaniem sprawiedliwości. Tajemniczy, zamglony korytarz sprawia wrażenie miejsca skrywającego mroczne sekrety. Tytuł „Znamię. Wszyscy jesteśmy marionetkami” sugeruje, że bohaterowie mogą być jedynie pionkami w czyjejś grze, pozbawionymi wpływu na własny los. To okładka, która zapowiada mroczny thriller lub kryminał pełen zagadek i nieoczekiwanych zwrotów akcji.
Patrycja zmienia otoczenie po wydarzeniach, które spotkały ją w Będzinie. W oddalonym o kilkanaście kilometrów Siewierzu chce dojść do siebie u boku policjanta Mikołaja Zdenka. Szybko udaje jej się znaleźć pracę w miejscowej szkole. Kocha swoją pracę i wykonuje ją z ogromną pasją. Tym razem planuje odwiedzić wraz z uczniami miejscowy zamek, aby w ramach zajęć lekcyjnych przybliżyć im jego historię.
Niestety ponownie trafia w miejsce, gdzie dochodzi do makabrycznej zbrodni. Tak, tak, podobno nic dwa razy się nie zdarza, a Patrycja miała wreszcie zaznać spokoju. Tymczasem koszmar dopada ją ze zdwojoną siłą. Dodatkowo jest w ciąży, co powoduje częste zasłabnięcia. Ofiara odnaleziona na zamku nie będzie jedyną. Wkrótce okaże się, że jej ukochany będzie musiał zmierzyć się z mordercą okrzykniętym przez mieszkańców Dusicielem z Siewierza. Oczywiście Patrycja nie pozostanie bierna i będzie chciała pomóc w śledztwie. Czy to dobry pomysł po tym, co wydarzyło się w Będzinie? A może ktoś misternie zaplanował właśnie taką intrygę?
Autor po raz kolejny wciągnął mnie w wir kryminalnej sprawy, która pochłonęła mnie bez reszty. To książka pełna napięcia, tajemnic i zwrotów akcji, od której trudno się oderwać. Polecam ją wszystkim fanom kryminałów oraz tym, którzy lubią historie osadzone w realnych miejscach, które można później odwiedzić i zobaczyć na własne oczy.
Błękitne koperty pani Marty Jednachowskiej to nie pierwsza powieść autorki, którą miałem okazję przeczytać. Dwie wcześniejsze, które czytałem, napisała wraz ze swoją mamą, Jolantą Kosowską. Fani tej drugiej na pewno kojarzą ich wspólne dzieła, dwie części Kalendarza adwentowego, opowiadające losy dzieci z domu dziecka, które podczas adwentu dostawały magiczne prezenty. Dobre recenzje zyskała również jej samodzielna powieść, którą także miałem przyjemność przeczytać, a był to Toskański ślub.
Pani Marta, podobnie jak jej mama, jest z zawodu lekarzem, tyle że weterynarii. Kocha zwierzęta, a w szczególności konie. Prowadzi własną stajnię. To właśnie tam spędza większość czasu, który dzieli jeszcze między pisanie powieści a życie rodzinne. Oprócz koni szczególnie bliskie są jej także psy i koty. Jej pasją są również podróże. Warto zajrzeć i polubić jej fanpage: Marta Jednachowska – Konie i Książki.
Gdybym nie znał powieści ani opisu z czwartej strony okładki, mógłbym napisać, że przyciąga ona subtelnym spokojem, delikatnością i nostalgią. Lekko beżowe tło kontrastuje z intensywnym błękitem koperty. Ten błękit świetnie współgra z kolorem tytułu. Sylwetka kobiety, która idzie w nieznanym kierunku, może sugerować, że czegoś szuka w swoim życiu. I tutaj pojawia się pole do interpretacji. Czy listy odgrywają w jej życiu ważną rolę? Czy stworzą historię, która może zaważyć na jej dalszej egzystencji?
Czy wyobrażacie sobie co roku otrzymywać list od tajemniczej przyjaciółki w dniu swoich urodzin? I zawsze miałaby to być błękitna koperta, a w środku list napisany na maszynie? I niemal zawsze trafiałby do waszej skrzynki pocztowej? Wszystko zaczyna się w chwili, gdy główna bohaterka, Łucja, w dniu swoich dwunastych urodzin otrzymuje pierwszy list. To właśnie przez niego kłóci się ze swoją najlepszą przyjaciółką, Julką, co kładzie się cieniem na ich relacji.
Teraz Łucja jest już dorosłą kobietą. Jednak listy nadal przychodzą regularnie, dokładnie w dniu jej urodzin. Nie potrafi zrozumieć, dlaczego wszystko, co zostało w nich napisane, sprawdza się z niemal stuprocentową dokładnością. Ma wrażenie, że coś jest z nią nie tak, dlatego szuka pomocy u psychoterapeutki. Problem w tym, że jest nią kuzynka jej partnera, Przemysława. Łucja zaczyna odnosić wrażenie, że wszystko, o czym mówi podczas spotkań, trafia do jej chłopaka. Postanawia zmienić terapeutkę, z czego Przemek nie jest zadowolony.
Ba! - można odnieść wrażenie, że Łucja długo nie dostrzega, iż jej druga połówka próbuje nią manipulować. Dziewczyna wpada w coraz gorszy stan psychiczny, który z czasem się pogłębia, i wydaje się, że nie poradzi sobie z tym sama. A do tego dochodzą jeszcze listy… które nagle znikają. To sprawia, że Łucja staje na granicy obłędu. Zastanawia się, czy w jej głowie wszystko jest w porządku. Przemek z każdym dniem nie pomaga partnerce, próbując wymóc na niej rozwiązania korzystniejsze bardziej dla siebie niż dla niej. Czy Łucja sobie z tym poradzi?
To nie jest łatwa powieść, bo mamy tutaj do czynienia z manipulacją i ubezwłasnowolnieniem. Z traumą i walką o swoje „ja”. Koszmary i strach mogą doprowadzić człowieka do najgorszego, nawet do samobójstwa, bo nie każdy jest w stanie poradzić sobie z trudnymi życiowymi sytuacjami.
Błękitne koperty to powieść pełna emocji, niedopowiedzeń i trudnych tematów, które pani Marta Jednachowska porusza z dużą wrażliwością. To historia o walce o siebie, o próbie odnalezienia prawdy w świecie pełnym manipulacji i o tym, jak łatwo można zatracić granicę między tym, co realne, a tym, co podpowiada nam lęk. To książka, która momentami boli, momentami niepokoi, ale przede wszystkim zostaje w głowie na długo po przeczytaniu ostatniej strony.