Okładka książki Przecież mamy siebie

Przecież mamy siebie

wysyłka: 48h
ISBN: 978-83-8329-901-3
EAN: 9788383299013
oprawa: Miękka ze skrzydełkami
format: 205x135x20mm
język: polski
liczba stron: 320
rok wydania: 2025
(1) Sprawdź recenzje
45% rabatu
27,24 zł
Cena detaliczna: 
49,90 zł
DODAJ
DO KOSZYKA
dodaj do schowka
koszty dostawy
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 27,29

Niektóre więzi są silniejsze niż śmierć. Inne rodzą się z ciszy, która po niej zostaje.

Maria i Szymon mieli przed sobą całe życie. Spodziewali się dziecka, budowali wspólną przyszłość, a ich historia wydawała się być napisana szczęśliwym piórem. Do dnia, który miał być najpiękniejszym - a stał się ostatnim.

Po nagłej śmierci żony świat Szymona pęka na pół. On sam przestaje żyć, a zaczyna jedynie egzystować. Z pomocą przychodzi Pola - najlepsza przyjaciółka Marii, świadek jej młodości, powierniczka sekretów, siostra z wyboru. Nikt nie rozumie bólu Szymona tak jak ona. Nikt nie znał Marii lepiej.

Choć z pozoru ich świat się zatrzymał, to dni mijają, a codzienność powoli przestaje być tylko wspólnym dźwiganiem żałoby - zaczyna nieść w sobie coś więcej. Pola oddala się od własnego życia, od Łukasza, przy którym miała w końcu odnaleźć szczęście. A Szymon zaczyna dostrzegać coś, czego wcześniej nie widział.

Bo przeszłość nie znika. Zwłaszcza ta, o której nikt nigdy nie mówił głośno.

"Przecież mamy siebie" to opowieść o uczuciach, które nie miały prawa się narodzić, o lojalności wystawionej na próbę i o tym, że czasem dopiero tragedia pozwala dostrzec prawdę, która zawsze była tuż obok.

To poruszająca historia o bliskości, która ocala. O miłości, która nie zawsze przychodzi we właściwym momencie. O nadziei, która nie gaśnie, nawet gdy świat wali się w gruzy.

Recenzje:

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
autor: FioletowaRóża
Jeśli ktoś naprawdę czyta te opinie, to błagam Was o jedno: powiedzcie mi, jak przetrwać żałobę po osobie, którą się kochało, która była istotna w sercu, nawet wbrew ocenom innych? No jak??? Bo ja sobie z tym kompletnie nie radzę…

Książki Natalii Sońskiej zawsze czytam z ogromną przyjemnością. Odrywam się wtedy od brutalnej mieszanki gatunkowej typu kryminał/sensacja/thriller. Chcę nieco delikatniej zanurzyć się w uczucia fikcyjnych bohaterów. Postaci w książce pt. „Przecież mamy siebie” może i są nieprawdziwe, ale ich rozterki- z pewnością nie. To, co spotkało przede wszystkim Szymona, dotyka wielu statystycznych Kowalskich. Sama obecnie jestem w okresie żałoby, a książki dają mi przeżyć kolejny pusty dzień i wieczór. Czy jednak lektura o tak dotkliwym i smutnym problemie to teraz dobry pomysł? Nie wiem- może czasem odbiorcy wykonują coś w rodzaju samobiczowania się? A może potrzebujemy zrozumieć nieuniknione etapy żałoby, które każda osoba przechodzi w zupełnie innym tempie? Początkowo brzmi to dziwnie, lecz tak jest naprawdę: pojawia się szok, niedowierzanie, apatia, potem złość, aż w końcu stopniowe oswojenie się z dramatem, pogodzenie się z nieuniknioną śmiercią ukochanej osoby. Tak samo dzieje się w przypadku bohatera książki Natalii Sońskiej, który traci ukochaną żonę, ale pozostaje też samotnym ojcem długo wyczekiwanej dziewczynki- Nadziei. Imię jest tu nieprzypadkowe, ale żeby je zrozumieć, warto dobrze poznać początkowe rozdziały książki. To one wytępią z nas wszelkie niedopowiedzenia.

Książka jest już ważna ze względu na samą dedykację. „Dla wszystkich, którzy odważyli się żyć”- tak brzmi jej treść. Nierzadko osoby, które zostają wpędzone w powyższe etapy żałoby, nie widzą sensu dalszego istnienia. Nic już przecież nie będzie takie same, każde miejsce czy przedmiot kojarzą się ze zmarłą osobą. Sama jestem na totalnym rozdrożu, ale wierzę, że to właśnie teksty pisane dadzą mi szansę na wyjście z mroku. Dziękuję więc wszystkim pisarzom i pisarkom- jesteście lekarzami naszych zbolałych dusz, macie tego świadomość?

Maria i Szymon, czyli główni bohaterowie to para medyków, którzy, niczym szewc bez butów chodzą. Ich długoletnie starania o dziecko nie przynosiły rezultatu, aż tu nagle dzieje się cud. Opisy ich szczęścia są bardzo wzruszające, niemal namacalne, intensywne. Natalia Sońska zadbała o to, by zmiękczyć nawet najbardziej zatwardziałe serca- wierzę, że jej się to udało. Ja zużyłam ogrom chusteczek, by móc czytać dalej, ale wcale się tego nie wstydzę. Zawsze powtarzam, że łzy podczas lektury to nie objaw słabości, tylko szczegółowo czytanego tekstu. Każdy ma prawo, by uronić łzę, mężczyźni także.

Cieszy mnie też, że autorka nie uczyniła z Marii i Szymona pary idealnej. Związek kosztował ich mnóstwo pracy. To jednak nie wszystko, ponieważ nie można pomijać tu postaci drugoplanowych- Poli, najlepszej przyjaciółki Marii, oraz Łukasza- nowego partnera Poli. Akcja, o której nie opowiem szczegółowo, została opowiedziana z perspektywy każdej wymienionej postaci. Dzięki czemu wszystkie problemy przedstawione są bardzo przejrzyście, a my nie mamy prawa nikogo oceniać czy szkalować. Co więc się wydarzyło w życiu obu par? Zapraszam do lektury.

Pisarka bardzo umiejętnie opisała też miłość to zwierząt, która dla mnie jest szalenie ważna i mocno działa na mą podświadomość. Psy czy koty także czują i należy im się szacunek i empatia. To one niejednokrotnie okazują się najlepszymi przyjaciółmi dla smutnego człowieka. Kto się o tym przekonał, na pewno to potwierdzi.

Reasumując: książkę po prostu trzeba przeczytać, ALE, Drogi Czytelniku: nie oceniaj pochopnie wyboru bohaterów. Obyś też nie musiał znaleźć się w ich położeniu.
x
Oczekiwanie na odpowiedź
Dodano produkt do koszyka
Kontynuuj zakupy
Przejdź do koszyka
Uwaga!!!
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?
TAK
NIE
Oczekiwanie na odpowiedź
Wybierz wariant produktu
Dodaj do koszyka
Anuluj