Okładka książki Zniknij z moich oczu

Zniknij z moich oczu

wysyłka: 48h
ISBN: 978-83-8352-053-7
EAN: 9788383520537
oprawa: Miękka ze skrzydełkami
format: 142x216 mm
język: polski
liczba stron: 496
rok wydania: 2023
(2) Sprawdź recenzje
41% rabatu
27,61 zł
Cena detaliczna: 
47,00 zł
DODAJ
DO KOSZYKA
dodaj do schowka
koszty dostawy
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 26,95

Opis produktu

Lena po śmierci matki znajduje na jej komputerze plik z notatkami. Okazują się one tropem prowadzącym do wyjaśnienia tajemniczej sprawy, w którą przed laty zaangażowała się policja trzech krajów. Chodziło o przyjaciółkę matki, Joannę Malicką. Malicka pewnego razu pojechała do Włoch po chorego syna. To miała być podróż tam i z powrotem, ale tego planu nie udało się zrealizować. Rodzina od lat żyje w niepewności, co się wtedy tak naprawdę stało. Ona sama tkwiła wówczas w nieświadomości, że jej życie osiągnęło punkt krytyczny i prawda o niej, jej mężu i dzieciach uderzy w nią nagle z całą siłą. Czy trop odkryty przez Lenę pozwoli rozwiązać zagadkę, która kiedyś postawiła wszystkich na nogi?

Recenzje:

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
autor: FioletowaRóża
Pióro Krystyny Januszewskiej to dla mnie coś absolutnie nowego. Obok najnowszej powieści, czyli „Zniknij z moich oczu” autorka może pochwalić się dziewięcioma tekstami, w tym przeznaczonymi dla młodszej grupy odbiorców. Książki Krystyny Januszewskiej mogą być przykładem na to, jak bogata jest polska oferta wydawnicza. Choć bardzo byśmy chcieli, nigdy nie poznamy wszystkich pisarzy i ich tekstów. Opcji rozciągania czasu jeszcze nikt nie wymyślił…
Uważam, że okładka nowej książki autorki może nas nieco zmylić. Wydaje się, że będziemy czytać coś, co wydarzyło się dawno temu, ale to nieprawda. Pisarka swoją historię osadziła w czasach dwutysięcznych, a zatem nie jest to jakaś daleka podróż w przeszłość. Udowodniła też, jak zapiski, nie tylko papierowe, ale te zamieszczone w pamięci laptopa, mogą mocno wpłynąć na życie bohaterów. Jeśli o mnie chodzi- moją ciekawość wzbudziła nie tylko tajemnica, która dotyczy szczególnie jednej bohaterki, ale też charakterystyczny pomysł autorski. Krystyna Januszewska zdecydowała się bowiem na zagadkowo zatytułowane rozdziały. Uwielbiam taką formę zapisu, gdyż od razu zastanawiam się, co może kryć się za użytymi zwrotami. Zielony kamyk, poskromienie złośnicy czy zapach luksusu to tylko przykłady tego, co znajduje się w omawianej powieści. Czy sama fabuła była równie interesująca? Cóż, według mnie zawsze trzeba trzymać się zasady, że ilość to nie synonim jakości. Cała opowieść wymyślona przez pisarkę równe dobrze mogłaby zmieścić się na 300-320 stronach. Wiele informacji powtarza się, co może nie spodobać się wielu odbiorcom. Ale do rzeczy.
Główną bohaterką jest Joanna Malicka. Kobieta jest z wykształcenia psychologiem, ma męża, także psychologa, a także trójkę dzieci: Martę, Ewę i Filipa. Wszystko zmienia się w chwili, gdy kobieta nieco pod presją zmuszona jest udać się do Włoch i pomóc Filipowi. Na czym owa pomoc miała polegać, tego nie zdradzę, ale najgorsze jest to, że Joanna nie czuje się dobrze za kierownicą starego grata. Jej droga będzie bardzo wyboista, a sprawa z pomocą Filipa zacznie się mocno komplikować. Dlaczego syn nie pojawia się w umówionym miejscu? Kim jest Marek- mężczyzna, którego Joanna początkowo nie poznaje, ale w późniejszym czasie wszystko się zmienia? No i najważniejsze pytanie: dlaczego bohaterka nie wraca z synem do Niemiec, gdzie obecnie mieszka i prowadzi swoją kwiaciarnię? Mija dzień, dwa, tydzień, miesiąc, a w końcu rok, a Joanny jak nie było, tak nie ma. Trwają gorączkowe poszukiwania. Mąż Joanny, Andrzej, notorycznie dostaje nowe wiadomości, jeździ na identyfikację zwłok. Dzieci pary także żyją w cieniu koszmaru. Czy kobieta w końcu się odnajdzie? Czy jej bliscy będą umieli dalej funkcjonować? O tym trzeba samemu się dowiedzieć.
Sprawa zaginięcia Joanny uchodzi tutaj oczywiście za priorytetową, ale dla mnie ciekawe okazały się też opowieści o dzieciach państwa Malickich. Autorka udowodniła, że rodzeństwo niemal nigdy siebie nie naśladuje, możemy być wobec siebie jak ogień i woda, jak czerń i biel. Marta to kobieta wygadana, energiczna, czasem nawet za bardzo wybuchowa, ale potrafi myśleć racjonalnie i samodzielnie wychowywać synka. Ewa to znowu dusza artystki. Kobieta jest malarką i zarazem totalną odwrotnością Marty. Córka Joanny i Andrzeja zaszyła się w Bieszczadach, jest nieprzystosowana do rozmów politycznych czy nowinek elektronicznych. Czy jednak jest szczęśliwa u boku człowieka, dla którego najważniejsza jest praca? Na koniec zostawiłam sobie Filipa, ponieważ jego postawa początkowo może doprowadzić czytelników do wrzenia. lekkoduch, Piotruś Pan, mały chłopiec w skórze dorosłego faceta, który wiecznie pakuje się w problemy i przy tym denerwuje rodziców. Czy takie osoby mogą zmienić swoje dotychczasowe podejście do życia? Warto się o tym przekonać.
Refleksja odnośnie do fabuły tej książki nasuwa się sama, a mnie bardzo pasuje tutaj jeden frazeologizm. Szewc bez butów chodzi to nie byle jaki zlepek słów, a szczera prawda. Państwo Maliccy, jako wykształceni psychologie, powinni doskonale znać potrzeby zarówno swoje, jak i swoich bliskich. Niestety, autorka dowodzi, że nie tylko młodzi mają kłopoty w związkach. Długoletni staż małżeński wcale nie musi być szczęśliwy. Często zaczynamy się nudzić, być dla siebie obojętnym, a miłość przeradza się w nienawiść. Dlaczego o tym piszę? Czym charakteryzuje się SYNDROM GOTOWANEJ ŻABY w związku i którego z bohaterów dotyczy? Gdy czytelnicy poznają szczegóły życia Joanny i Andrzeja, z całą pewnością najdzie ich refleksja. To samo dotyczy dzieci pary i ich trudnych, czasem nieodpowiedzialnych, zmagań życiowych.
Celowo nie wspominam o Zofii i Lenie- bohaterkach, które były bardzo ważne dla Joanny. Chciałabym, aby ich działania były stuprocentowo samodzielnie odkrywane przez czytelników. Jeśli o mnie chodzi- historię Leny uznałam za ciekawą, natomiast sama osoba Zofii nie za bardzo się tu przydała. Miałam wrażenie, że została ona dodana do powieści dla jej rozbudowania. Jak już wspominałam, książka nie musi być obszerna, aby się nam spodobała.
Całej powieści nie oceniam źle, ale z całą pewnością, nie stwierdzę, że jest wybitna czy rewelacyjna. Momentami fabuła bardzo się przeciągała, a autorce najlepiej udało się zakończenie. Ogromne zmiany pod koniec fabuły na pewno zaskoczą czytelników. Czy na plus? O tym już trzeba samemu się przekonać. Końcowa konkluzja może odnosić się do pór roku- człowiek to nie natura, gdzie wszystko jest uporządkowane właśnie według pór roku. Zawsze wiemy, że po zimie kwiaty zaczną kwitnąć we wiosennej aurze, a zielone liście znowu ozdobią drzewa i krzewy. My, jako ludzie zmienni, zaskakujemy często bliskich, ale też samych siebie. Perturbacje życiowe nie mają też nic wspólnego z wiekiem- zawsze jest czas na to, by coś zmienić. Oby tylko na lepsze. Wpadanie z deszczu pod rynnę jeszcze nikomu nie przyniosło niczego dobrego.


✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
autor: FioletowaRóża
Uważam, że okładka nowej książki autorki może nas nieco zmylić. Wydaje się, że będziemy czytać coś, co wydarzyło się dawno temu, ale to nieprawda. Pisarka swoją historię osadziła w czasach dwutysięcznych, a zatem nie jest to jakaś daleka podróż w przeszłość. Udowodniła też, jak zapiski, nie tylko papierowe, ale te zamieszczone w pamięci laptopa, mogą mocno wpłynąć na życie bohaterów. Jeśli o mnie chodzi- moją ciekawość wzbudziła nie tylko tajemnica, która dotyczy szczególnie jednej bohaterki, ale też charakterystyczny pomysł autorski. Krystyna Januszewska zdecydowała się bowiem na zagadkowo zatytułowane rozdziały. Uwielbiam taką formę zapisu, gdyż od razu zastanawiam się, co może kryć się za użytymi zwrotami. Zielony kamyk, poskromienie złośnicy czy zapach luksusu to tylko przykłady tego, co znajduje się w omawianej powieści. Czy sama fabuła była równie interesująca? Cóż, według mnie zawsze trzeba trzymać się zasady, że ilość to nie synonim jakości. Cała opowieść wymyślona przez pisarkę równe dobrze mogłaby zmieścić się na 300-320 stronach. Wiele informacji powtarza się, co może nie spodobać się wielu odbiorcom. Ale do rzeczy.
Główną bohaterką jest Joanna Malicka. Kobieta jest z wykształcenia psychologiem, ma męża, także psychologa, a także trójkę dzieci: Martę, Ewę i Filipa. Wszystko zmienia się w chwili, gdy kobieta nieco pod presją zmuszona jest udać się do Włoch i pomóc Filipowi. Na czym owa pomoc miała polegać, tego nie zdradzę, ale najgorsze jest to, że Joanna nie czuje się dobrze za kierownicą starego grata. Jej droga będzie bardzo wyboista, a sprawa z pomocą Filipa zacznie się mocno komplikować. Dlaczego syn nie pojawia się w umówionym miejscu? Kim jest Marek- mężczyzna, którego Joanna początkowo nie poznaje, ale w późniejszym czasie wszystko się zmienia? No i najważniejsze pytanie: dlaczego bohaterka nie wraca z synem do Niemiec, gdzie obecnie mieszka i prowadzi swoją kwiaciarnię? Mija dzień, dwa, tydzień, miesiąc, a w końcu rok, a Joanny jak nie było, tak nie ma. Trwają gorączkowe poszukiwania. Mąż Joanny, Andrzej, notorycznie dostaje nowe wiadomości, jeździ na identyfikację zwłok. Dzieci pary także żyją w cieniu koszmaru. Czy kobieta w końcu się odnajdzie? Czy jej bliscy będą umieli dalej funkcjonować? O tym trzeba samemu się dowiedzieć.
Sprawa zaginięcia Joanny uchodzi tutaj oczywiście za priorytetową, ale dla mnie ciekawe okazały się też opowieści o dzieciach państwa Malickich. Autorka udowodniła, że rodzeństwo niemal nigdy siebie nie naśladuje, możemy być wobec siebie jak ogień i woda, jak czerń i biel. Marta to kobieta wygadana, energiczna, czasem nawet za bardzo wybuchowa, ale potrafi myśleć racjonalnie i samodzielnie wychowywać synka. Ewa to znowu dusza artystki. Kobieta jest malarką i zarazem totalną odwrotnością Marty. Córka Joanny i Andrzeja zaszyła się w Bieszczadach, jest nieprzystosowana do rozmów politycznych czy nowinek elektronicznych. Czy jednak jest szczęśliwa u boku człowieka, dla którego najważniejsza jest praca? Na koniec zostawiłam sobie Filipa, ponieważ jego postawa początkowo może doprowadzić czytelników do wrzenia. lekkoduch, Piotruś Pan, mały chłopiec w skórze dorosłego faceta, który wiecznie pakuje się w problemy i przy tym denerwuje rodziców. Czy takie osoby mogą zmienić swoje dotychczasowe podejście do życia? Warto się o tym przekonać.
Refleksja odnośnie do fabuły tej książki nasuwa się sama, a mnie bardzo pasuje tutaj jeden frazeologizm. Szewc bez butów chodzi to nie byle jaki zlepek słów, a szczera prawda. Państwo Maliccy, jako wykształceni psychologie, powinni doskonale znać potrzeby zarówno swoje, jak i swoich bliskich. Niestety, autorka dowodzi, że nie tylko młodzi mają kłopoty w związkach. Długoletni staż małżeński wcale nie musi być szczęśliwy. Często zaczynamy się nudzić, być dla siebie obojętnym, a miłość przeradza się w nienawiść. Dlaczego o tym piszę? Czym charakteryzuje się SYNDROM GOTOWANEJ ŻABY w związku i którego z bohaterów dotyczy? Gdy czytelnicy poznają szczegóły życia Joanny i Andrzeja, z całą pewnością najdzie ich refleksja. To samo dotyczy dzieci pary i ich trudnych, czasem nieodpowiedzialnych, zmagań życiowych.
Celowo nie wspominam o Zofii i Lenie- bohaterkach, które były bardzo ważne dla Joanny. Chciałabym, aby ich działania były stuprocentowo samodzielnie odkrywane przez czytelników. Jeśli o mnie chodzi- historię Leny uznałam za ciekawą, natomiast sama osoba Zofii nie za bardzo się tu przydała. Miałam wrażenie, że została ona dodana do powieści dla jej rozbudowania. Jak już wspominałam, książka nie musi być obszerna, aby się nam spodobała.
Całej powieści nie oceniam źle, ale z całą pewnością, nie stwierdzę, że jest wybitna czy rewelacyjna. Momentami fabuła bardzo się przeciągała, a autorce najlepiej udało się zakończenie. Ogromne zmiany pod koniec fabuły na pewno zaskoczą czytelników. Czy na plus? O tym już trzeba samemu się przekonać. Końcowa konkluzja może odnosić się do pór roku- człowiek to nie natura, gdzie wszystko jest uporządkowane właśnie według pór roku. Zawsze wiemy, że po zimie kwiaty zaczną kwitnąć we wiosennej aurze, a zielone liście znowu ozdobią drzewa i krzewy. My, jako ludzie zmienni, zaskakujemy często bliskich, ale też samych siebie. Perturbacje życiowe nie mają też nic wspólnego z wiekiem- zawsze jest czas na to, by coś zmienić. Oby tylko na lepsze. Wpadanie z deszczu pod rynnę jeszcze nikomu nie przyniosło niczego dobrego.
x
Oczekiwanie na odpowiedź
Dodano produkt do koszyka
Kontynuuj zakupy
Przejdź do koszyka
Uwaga!!!
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?
TAK
NIE
Oczekiwanie na odpowiedź
Wybierz wariant produktu
Dodaj do koszyka
Anuluj