nowość
Okładka książki Martwe dziewczyny nie kłamią

Martwe dziewczyny nie kłamią

Autor: Sonia Rosa
Wydawca: Filia
wysyłka: 48h
ISBN: 978-83-8441-738-6
EAN: 9788384417386
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Format: 205x135x25mm
Liczba stron: 328
Rok wydania: 2026
(2) Sprawdź recenzje
43% rabatu
28,63 zł
Cena detaliczna: 
49,99 zł
DODAJ
DO KOSZYKA
dodaj do schowka
koszty dostawy
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 28,63 zł

BYWA, ŻE ZŁO MA W SOBIE COŚ MAGNETYCZNEGO. ALE NIGDY NIE ZAPRASZAJ GO DO DOMU


Tatuaż w kształcie ćmy na dekolcie, dżinsowe szorty odsłaniające zgrabne, opalone nogi i mocny makijaż podkreślający zjawiskową urodę - Laura ma siedemnaście lat i wygląd niegrzecznej, zbuntowanej dziewczyny. Nastolatka wydaje się jednak sympatyczna i niegroźna - świetnie potrafi grać kogoś, kim nigdy nie była, zwłaszcza kiedy chce osiągnąć własne cele.


Monika, zmęczona nadmiarem obowiązków młoda matka, poznaje Laurę na letnim festynie i pod wpływem chwili zaprasza ją do swojego życia, nie mając pojęcia, jak tragiczna w skutkach okaże się ich bliższa znajomość - zajęta domem i dzieckiem długo pozostaje ślepa na to, co się wokół niej dzieje. Odkrywa szokującą prawdę o Laurze dopiero, kiedy pewne granice zostają nieodwracalnie przekroczone.


Ale wtedy jest już za późno


Bo Laura jest zła. Nie zagubiona, po prostu zła.


I to zło właśnie puka do drzwi domu, w którym mieszka Monika.


Dziewczyna z ćmą zawsze pozostawia po sobie zgliszcza. Nigdy nie zapraszaj jej pod swój dach.

Recenzje:

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
autor: Zaczytana ori
„Czasem „prawda” nie zawsze jest krystaliczna, a rzeczy, które wydają się klarowne, miewają drugie dno”.

Podobała mi się ta książka, czuję niedosyt.

Książka pisana z perspektyw dwóch bohaterów, oczywiście, że nie polubiłam tego gościa, bo mężczyzną ewidentnie nie można go nazwać. Nie dało się go lubić, więc przypuszczam, że taki był cel autorki. Jeśli chodzi o Monikę to bardzo przykro się to wszystko czytało…co wyprawiał jej pożal się boże mąż i jak była przez niego traktowana.

„Nie mam jeszcze pojęcia, że intuicja, którą zawsze się kierowałam, tym razem mocno mnie zawiedzie i właśnie podjęłam najgorszą decyzję mojego życia…”

Pomysł na fabułę ciekawy, mogłabym się tylko przyczepić do zakończenia, jak dla mnie trochę odrealnione, ale ogółem książkę czyta się błyskawicznie, i tak jak wspomniałam, czuję niedosyt, książka mogłaby liczyć spokojnie dwa razy więcej stron, albo chociaż cd :)

Nie jest to thriller po którym będziecie miały problem z zaśnięciem, ale jeśli lubicie takie spokojniejsze, nastawione bardziej na poznanie bohaterów i wgłębienie się w relacje i ich mroczne tajemnice to będziecie zadowolone.

*To jest moja prywatna opinia. Zachęcam do przeczytania i wyrobienia sobie własnego zdania.
✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
autor: FioletowaRóża
Sonia Rosa, w swej cudownej odsłonie pisarskiej, jeszcze nigdy mnie nie rozczarowała. Wypada mi podkreślić, że moja osobista miłość właśnie do jej historii trwa już bardzo długo i jestem pewna, że nigdy się nie skończy. Trzeba po prostu ufać wyselekcjonowanym przez siebie ludziom pióra- to złota zasada, jeśli chodzi o fascynację słowem pisanym.

Jeśli jeszcze ktoś nie zetknął się ze stylem Sonii Rosy i nie wie, na jakich opowieściach bazuje pisarka, to musi na początku dowiedzieć się o tak zwanej wielogatunkowości- ekstremalnie mocnej cesze zawodowej. Często to podkreślam, ponieważ możliwość odnalezienia się pisarza w różnych odsłonach literackich jest najlepszym dowodem świetnie obranej drogi zawodowej. Gorąco zachęcam więc wszystkich i do tego, by poznać każde alter ego Sonii Rosy. Zwróćmy więc jeszcze uwagę na powieści wykreowane przez Katarzynę Misiołek (prawdziwe personalia), Darię Orlicz i często zapomnianą Olgę Haber. Czytanie tych książek, czyli obyczaju, horroru, thrillera z mocnym akcentem erotyki czy mieszanki thrillera, sensacji i kryminału nie będzie straconym czasem, sama dawno się o tym przekonałam. Ot, każdy z nas znajdzie coś dla siebie.

Sonia Rosa od zawsze stroni od serwowania nam przesłodzonych bajeczek- i dobrze. Wszyscy doskonale wiemy, że życie nie jest idealne i nie mam tu na myśli tylko niższej klasy społecznej. Można mieć bowiem wszystko- dobrą pracę, uznanie, renomę, wspaniałą rodzinę, lecz popełniane przez człowieka błędy potrafią zburzyć idealny obrazek w jednej chwili. Czy i tym razem autorka postawiła na coś mocnego, szokującego i wbijającego w fotel? Oczywiście, że tak! Najnowsze dzieło pisarki, czyli „Martwe dziewczyny nie kłamią” to historia bardzo przykra, ale, choć w książce zastosowano fikcję, wszystkie wymyślone wątki można by tak naprawdę przypisać statystycznemu Kowalskiemu. Nie wierzycie? Sprawdźcie to koniecznie. Mnie samej wystarczyła jedna noc, by wszystko stało się jasne. Wiedzcie jednak, że po przeczytaniu ostatniego zdania nie można tak po prostu odłożyć tej książki na półkę i błogo zasnąć, oj nie! Autorka zadbała o to, byśmy bardzo mocno przemyśleli swoje dotychczasowe życie i potrafili doceniać to, co do tej pory udało nam się uzyskać.

„Martwe dziewczyny nie kłamią” to najnowsza książka Sonii Rosy i w tym przypadku mroczny, ale jednocześnie doskonały, jest nie tylko tytuł, ale i projekt okładki. Współczesne wychowanie pozwala poważnie nagiąć granice stylu, a przechodzień zastanawia się, co przemawia za taką, a nie inną stylizacją. Niegdyś malunki na skórze były oznaką przynależności do społeczności więziennej, a teraz? Bywa, że jest to nieprzemyślany kaprys albo bardziej forma niewerbalnego wyrażania samego siebie. Dlaczego zatem zaledwie siedemnastoletnia Laura zaczyna swą postawą i wyglądem ciekawić czytelnika niemal od pierwszej do ostatniej strony? Czy rzeczywiście jest uosobieniem zła, jak głosi skrót fabuły umieszczony na odwrocie książki? Cóż, szczegóły warto odkryć samemu, ale intensywnie podkreślę, że to, co aktualnie napisała Sonia Rosa, można uznać za apel społeczny XXI wieku- bo czy warto ufać obcej, dobrze kamuflującej się osobie? Czy nieznane, a jednocześnie niestandardowo wyglądające postaci powinny przekraczać próg naszego domu? Bardzo proszę, a nawet błagam każdego czytelnika z osobna, by mocno wziął sobie do serca treść szokujących rozdziałów. Sama wiem, że długo ich nie zapomnę.

Na pozytywny odbiór zasługuje też podział fabularny. Na przestrzeni 323 stron każdy rozdział podpisany jest imiennie, co sprawia, że nic nie jest tu chaotyczne czy niezrozumiałe. Możemy też skupić się bardziej na konkretnej osobie, a też wcale nie jest tak, że poznajemy wyłącznie tajemniczą Laurę, ale też Monikę- kobietę, której życie nie jest usłane różami. Mało tego, w książce nie ma typowych rozdziałów podpisanych jako Laura, gdyż autorka skupiła się na czymś zupełnie innym. Pokazała nam dobitnie, że małżeństwo Moniki i Ignacego, głównych bohaterów, wisi na włosku, a przysięga małżeńska nie dla każdego małżonka ma sens. Ba, bardzo denerwujący Ignacy uważa nawet, że świeża krew to jest to, co mężczyźni uwielbiają najbardziej. Czy jest to mądre stwierdzenie i pasuje ono do wykładowcy socjologii, nauki badającej społeczeństwo, relacje między ludźmi? Polemizowałabym, choć bywa, że i szewc bez butów chodzi. A czy Ignacy będzie denerwować i innych odbiorców, nie tylko mnie? Tu już żadnej polemiki nie przewiduję.

Intuicja kobieca bywa w tej powieści bardzo, ale to bardzo zwodnicza. Czy piosenka Budki Suflera pt. „Nie wierz nigdy kobiecie” ma swoje odzwierciedlenie także i w tej lekturze? Warto to sprawdzić, bo akcja jest naprawdę elektryzująca i nie można się od niej oderwać choćby na chwilę. W końcu piętrzące się tu kłopoty przyciągają się niczym ćma do światła, a porównanie to nie jest przypadkowe. Wystarczy zapamiętać wygląd Laury, by to zrozumieć i samemu wysnuć takie wnioski. Ile tych kłopotów opisała Sonia Rosa? Tego zdradzić nie mogę, ale widać, że jej wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach. Tak było, jest i będzie.

Poza bardzo burzliwym związkiem Moniki i Ignacego Sonia Rosa wyposażyła książkę także w szereg nowoczesnych haseł- bo czy wiemy, czym jest SYNDROM REBEKI albo GASLIGHTER? A może ktoś od razu zrozumiał, na czym polega PROMISKUITYZM? Jeśli nie- fabuła pozwoli poszerzyć dotychczasową wiedzę odbiorców.

Reasumując, osobiście nie znajduję żadnych wad w wykreowanej fabule. Sonia Rosa niemal natychmiast przywróciła mi kadry z fenomenalnego filmu pt. „Niewierna”, w którym w rolach głównych występują Diane Lane, Richard Gere oraz Olivier Martinez. Kto oglądał tę magiczną i jednocześnie szokującą opowieść- ten od razu doszuka się analogiczności. Kto jest w tyle- dziś wszystko jest do nadrobienia. Dla samej pisarki to kolejny komplement, jeśli jej nowe dzieło zestawić można z aktorami z najwyższej półki.

Polecam i czekam na więcej!



x
Oczekiwanie na odpowiedź
Dodano produkt do koszyka
Kontynuuj zakupy
Przejdź do koszyka
Uwaga!!!
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?
TAK
NIE
Oczekiwanie na odpowiedź
Wybierz wariant produktu
Dodaj do koszyka
Anuluj