Zjazd rodzinny
Autor:
Gładzik Agnieszka
Wydawca:
Szara Godzina
wysyłka: 48h
ISBN:
9788368674187
EAN:
9788368674187
Oprawa:
oprawa: broszurowa
Format:
205x145 mm
Liczba stron:
296
Rok wydania:
2026
(1) Sprawdź recenzje
39% rabatu
25,49 zł
Cena detaliczna:
42,00 zł
DODAJ
DO KOSZYKA
dodaj do schowka
koszty dostawy
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 23,14 zł
Opis produktuZasady bezpieczeństwaZ okazji osiemdziesiątych piątych urodzin cioci Waci planowany jest zjazd rodzinny. Gracjana, perfekcyjna gospodyni i orędowniczka zasad, chce, by wszystko było idealne. Długo nie zauważa, że w cieniu przygotowań dojrzewa dramat jej nastoletniej córki Julianny, która padła ofiarą cyberprzemocy. Kiedy do rezydencji w Mierzynie przybywają dwie kuzynki - Angela i "czarna owca" Elwira - napięcie rośnie Każda z kobiet niesie ze sobą coś, o czym w rodzinie się nie mówi: urazy, wstyd i tajemnice. Tym samym spotkanie staje się konfrontacją nie tylko pokoleń, lecz także życiowych postaw. Pozory pękają jak szklanka w zmywarce i dochodzi do wielkiej eksplozji. Zjazd rodzinny Agnieszki Gładzik to przenikliwa, temperamentna opowieść o współczesnych kobietach rozdartych między potrzebą bliskości a pragnieniem wolności. O tym, że aby wyjść z narzuconych przez rodzinę ról, trzeba czasem przewrócić stół . Smaku całej historii dodają sceny przyrządzania dań kuchni z całego świata oraz indeks kulinarny egzotycznych potraw. Recenzje:✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
autor: Gosia
„Zjazd rodzinny” – Agnieszka Gładzik
Czy rodzinne spotkanie może naprawdę skończyć się dobrze, kiedy każdy przyjeżdża z własnym bagażem emocji, niewypowiedzianymi pretensjami i tajemnicami? W „Zjeździe rodzinnym” Agnieszka Gładzik zabiera nas do Mierzyna, do rezydencji, w której z okazji 85. urodzin cioci Waci ma odbyć się rodzinne spotkanie. Z założenia ma być elegancko, rodzinnie i oczywiście idealnie. Gracjana, która uwielbia mieć wszystko pod kontrolą, robi wszystko, żeby tak właśnie było. Problem w tym, że rodzinnych emocji nie da się zaplanować ani poukładać według wcześniej przygotowanej listy. Do domu przybywają kolejne kobiety – między innymi Angela i Elwira, rodzinna „czarna owca”. Każda z nich ma własną historię, własne doświadczenia i rzeczy, o których w rodzinie od dawna się nie mówi. Jest też Julianna, nastoletnia córka Gracjany, która mierzy się z cyberprzemocą. Jej problem długo pozostaje w cieniu przygotowań do wielkiego rodzinnego wydarzenia. I chyba właśnie ten wątek szczególnie mocno pokazuje, jak łatwo czasami skupić się na tym, żeby wszystko z zewnątrz wyglądało dobrze, jednocześnie nie zauważając tego, co dzieje się naprawdę blisko nas. I to właśnie pozory są jednym z najważniejszych tematów tej książki. Na pierwszy rzut oka mamy rodzinę, która spotyka się przy wspólnym stole. W rzeczywistości pod tym stołem znajduje się cała masa niewygodnych tematów, dawnych urazów, rozczarowań, wstydu i wzajemnych pretensji. Wystarczy tylko odpowiedni moment, żeby wszystko zaczęło wychodzić na jaw. Bohaterki są bardzo różne i właśnie to sprawia, że ta historia jest ciekawa. Każda z kobiet reprezentuje trochę inne podejście do życia, rodziny i własnego miejsca w świecie. Są tutaj osoby, które kurczowo trzymają się zasad i tego, „co wypada”, ale są też takie, które nie chcą już dłużej żyć według oczekiwań innych. Szczególnie interesująca wydała mi się Elwira – właśnie przez to, że nie próbuje za wszelką cenę dopasować się do rodzinnego schematu. Autorka dobrze pokazuje też różnice międzypokoleniowe. To nie jest jednak proste przedstawienie konfliktu „starsze kontra młodsze”. Każda z kobiet ma swoje racje, ale też swoje słabości. Dzięki temu bohaterki nie są czarno-białe i można je zarówno polubić, jak i momentami mieć ochotę nimi potrząsnąć. Podobało mi się, że książka potrafi być zabawna, a chwilę później dotknąć znacznie trudniejszych tematów. Humor nie jest tutaj tylko dodatkiem. Pomaga trochę rozładować napięcie, ale też sprawia, że pewne sytuacje wydają się jeszcze bardziej prawdziwe. Bo przecież rodzinne spotkania często właśnie takie są – trochę śmiechu, trochę niezręcznych rozmów, jakieś drobne uszczypliwości i tematy, których wszyscy wolą nie poruszać. A potem ktoś powie o jedno zdanie za dużo… I zaczyna się robić naprawdę ciekawie. Bardzo fajnym elementem są również sceny związane z gotowaniem. Kuchnia staje się tutaj czymś więcej niż tylko tłem. Przygotowywanie potraw, rodzinne zwyczaje i dania z różnych stron świata dodają tej historii charakteru, a momentami można wręcz poczuć zapachy i smaki towarzyszące bohaterkom. Nie bez powodu książka zawiera również indeks egzotycznych potraw. Mimo że akcja właściwie skupia się wokół jednego rodzinnego spotkania i jednej przestrzeni, nie miałam poczucia monotonii. Wręcz przeciwnie – zamknięcie tak wielu różnych osobowości pod jednym dachem sprawia, że napięcie stopniowo rośnie. Rezydencja w Mierzynie staje się trochę jak scena, na której kolejne osoby zdejmują swoje maski. Im bliżej wielkiego rodzinnego finału, tym mniej miejsca zostaje na udawanie. Styl Agnieszki Gładzik bardzo dobrze pasuje do tej historii. Pisze lekko, naturalnie i z wyczuwalnym poczuciem humoru, ale jednocześnie nie ucieka od trudniejszych tematów. Dialogi są żywe i momentami naprawdę cięte, dzięki czemu bohaterki nie wydają się papierowe. Autorka potrafi również w kilku zdaniach pokazać relację między ludźmi, którzy znają się od lat, a mimo to wcale nie potrafią ze sobą naprawdę rozmawiać. To jedna z mocniejszych stron tej powieści. Podczas czytania miałam sporo różnych emocji. Było rozbawienie, irytacja, ciekawość, momentami współczucie, ale też takie poczucie, że niektóre sytuacje są aż zbyt znajome. Bo choć historia została napisana z przymrużeniem oka, wiele z tych rodzinnych zachowań jest bardzo prawdziwych. Udawanie, że wszystko jest w porządku. Przemilczanie problemów. Wchodzenie w role, które zostały nam przypisane lata temu. I przekonanie, że skoro jesteśmy rodziną, to pewnych tematów po prostu się nie porusza. A przecież właśnie te przemilczane rzeczy potrafią najbardziej oddalić od siebie ludzi. „Zjazd rodzinny” to przede wszystkim współczesna powieść obyczajowa z dużą dawką humoru, emocji i rodzinnych konfliktów. Nie jest to historia przesłodzona ani typowo „lekka”. Pod warstwą zabawnych sytuacji kryje się całkiem sporo tematów do przemyślenia – o kobiecych rolach, potrzebie wolności, rodzinnych oczekiwaniach, relacjach między pokoleniami, a także o tym, jak łatwo przeoczyć problemy najbliższych, kiedy jesteśmy zajęci tym, żeby wszystko wyglądało idealnie. Szczególnie poleciłabym ją osobom, które lubią powieści obyczajowe skupione na relacjach między bohaterami, rodzinnych tajemnicach i mocnych, wyrazistych postaciach. To również dobra propozycja dla tych, którzy lubią, kiedy książka potrafi rozbawić, ale jednocześnie zostawia coś do przemyślenia. „Zjazd rodzinny” przypomniał mi, że w rodzinie wcale nie zawsze najtrudniejsze są wielkie konflikty. Czasami najbardziej bolą te drobne rzeczy, które przez lata udajemy, że nie istnieją. A żeby w końcu zacząć naprawdę ze sobą rozmawiać, czasem rzeczywiście trzeba… przewrócić stół. To lekka w odbiorze, ale wcale nie błaha książka. Z humorem, emocjami i bohaterkami, które mają swoje za uszami. Jeśli lubicie rodzinne historie, w których za pięknie nakrytym stołem kryje się znacznie więcej, niż widać na pierwszy rzut oka – zdecydowanie polecam. x
Uwaga!!!
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?
TAK
NIE
Wybierz wariant produktu
|